Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

XXV Dzień Chorego w archidiecezji lubelskiej

2017-02-13 19:55

jaw / Lublin / KAI

Peter Atkins/Fotolia.com

Msza święta pod przewodnictwem bp Ryszarda Karpińskiego była głównym punktem obchodów Światowego Dnia Chorego w archidiecezji lubelskiej. Poniedziałkowa archikatedralna liturgia zgromadziła przedstawicieli świata medycznego, wolontariuszy oraz chorych wraz z rodzinami. - Prosimy Boga o pomoc, a ona przychodzi w postaci posługi lekarzy - mówił w homilii.

Czy można spojrzeć na chorobę jako znak dany od Boga? Do takiej perspektywy zachęcał zgromadzonych biskup Karpiński, nawiązując do orędzia papieża Franciszka. - Łatwiej jest zwracać się do Boga w chorobie, nie tylko dlatego, że człowiek liczy wtedy bardziej na Bożą pomoc, ale także dlatego, że mamy więcej czasu na medytację – mówił.

Zwrócił także uwagę, aby zauważać osoby pomagające chorym. Wiele takich uczestniczyło w Mszy świętej. - Czyż nie są oni też znakiem od Boga? – pytał biskup, nawiązując do nauki św. Jana Pawła II. Mówił, że pomoc, o którą modli się chory, przychodzi przez drugiego człowieka: w postaci posługi lekarzy, pielęgniarek, salowych, oraz innych osób, których chory nie widzi, bo pracują na zapleczu, w laboratorium czy administracji.

Na koniec liturgii zgromadzeni usłyszeli świadectwo osoby niepełnosprawnej. - Dla mnie cierpienie jest darem. Dziękuję za wszystkie łaski które otrzymuje. Pomimo tego, ze poruszam się na wózku, mogę się uśmiechać – mówiła Magda, poruszająca się na wózku inwalidzkim.

Reklama

Homilia zawierała także przypomnienie historii ustanowienia Światowego Dnia Chorego i związku z objawieniami w Lourdes.

Podczas liturgii wiele osób przyjęło sakrament namaszczenia chorych.

Archidiecezjalne obchody dnia chorego zgromadziły pracowników pomocy społecznej, wolontariuszy, przedstawicieli Izby lekarskiej oraz Izby Pielęgniarek i Położonych, a także Uniwersytetu Medycznego. Obecne były także rodziny chorych.

Światowy Dzień Chorego ustanowił św. Jan Paweł II 13 maja 1992 roku w dniu 75. rocznicy objawień fatimskich. Jest on związany z liturgicznym wspomnieniem Matki Bożej z Lourdes i przypada 11 lutego każdego roku. Już wcześniej tego dnia chorzy pielgrzymowali do groty objawień, a później do Rzymu. Papież Polak po raz pierwszy błogosławił pielgrzymom i sprawował dla nich Eucharystię 11 lutego 1979 roku w Bazylice Świętego Piotra.

Tagi:
dzień chorego

Zauważać chorych

2018-02-22 10:40

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 8/2018, str. II

Joanna Ferens
Modlitwie w intencji chorych przewodniczył ks. Artur Schodziński

We wspomnienie objawienia Matki Bożej w Lourdes w Kościele katolickim obchodzony jest od 26 lat Światowy Dzień Chorego.

Ten dzień jest apelem do całego Kościoła powszechnego, aby poświęcić choć jeden dzień w roku modlitwie, rozważaniom i zauważeniu ludzi, którzy w różnorodny sposób i za sprawą różnych schorzeń cierpią na duszy i na ciele.

Nie zapominajmy o cierpiących

W obchody Dnia Chorych włączyła się również m.in. parafia św. Jerzego w Biłgoraju, gdzie w intencji chorych i niepełnosprawnych modlił się ks. Artur Schodziński. – Czas mija nieubłaganie. Jego wartość doceniają szczególnie ludzie chorzy, którzy często zmagają się o każdy kolejny dzień życia. Uczmy się dostrzegać wielką wartość ludzi chorych i cierpiących, tak jak napisał o nich św. Jan Paweł II: „Człowiek cierpiący w duchowym wymiarze dzieła odkupienia służy zbawieniu swoich braci i sióstr, spełnia służbę niczym niezastąpioną. Módlmy się dzisiaj za wszystkich chorych, cierpiących i niepełnosprawnych, którzy każdego dnia muszą zmagać się z cierpieniem, bólem i często również odrzuceniem i wykluczeniem społecznym. Nie zapominajmy o nich w naszej zabieganej codzienności, ale postarajmy się wyciągnąć pomocną dłoń do osób, którzy potrzebują naszego wsparcia i pomocy – podkreślał kapłan.

W oprawę Mszy św. czynnie włączyli się pracownicy biłgorajskiego oddziału Polskiego Czerwonego Krzyża (PCK), którzy zadbali o śpiew psalmu oraz modlitwę wiernych i czytania.

W służbie chorych

Dlaczego PCK włącza się w obchody Światowego Dnia Chorego tłumaczył prezes Zarządu PCK Oddział Biłgoraj Józef Żybura. – Uważam, że nie tylko liczy się pomoc materialna i rzeczowa, ale niezwykle ważna jest również ta duchowa, gdyż to ona daje siłę i nadzieję. I stąd nasza cicha, gorąca modlitwa o zdrowie dla wszystkich chorych. O to, aby wrócili do właściwej kondycji, takiej jaką mieli wcześniej, przed chorobą. Aby nie cierpieli i mogli godnie żyć. Dlatego tu dziś wspólnie modlimy się i myślę, że jest to piękne, że potrafimy, jako Polski Czerwony Krzyż, pomagać nie tylko w sposób materialny, ale także w wymiarze duchowym – mówił Józef Żybura.

Kierownik biłgorajskiego Oddziału PCK Edward Kurzyna dodał, iż pomoc osobom chorym jest jednym z najważniejszych celów organizacji. – Usługami opiekuńczymi nad chorymi w ich domach Polski Czerwony Krzyż zajmuje się już ponad czterdzieści lat. Ta działalność jest nam bardzo bliska, mamy wyszkoloną kadrę sióstr PCK, które na zlecenie ośrodka pomocy społecznej chodzą do domów ludzi chorych i tam sprawują nad nimi niezbędną opiekę. Światowy Dzień Chorego jest dla nas bardzo ważnym dniem, dlatego, że każdego dnia niesiemy pomoc ludziom chorym, cierpiącym, którzy czekają na opiekę i pomoc drugiego człowieka – wskazał Edward Kurzyna.

Kierownik Dziennego Punktu Opieki Małgorzata Kubina wyjaśniała, jakie obowiązki spoczywają na siostrach PCK. – W tej chwili mamy 29 sióstr, które sprawują codzienną opiekę nad 74 chorymi. Pomagają codziennie od 6.00 rano do 21.00 lub w godzinach wyznaczonych w zależności od potrzeb konkretnego chorego. Zakres ich obowiązków i posługi zależy od okoliczności, gdyż każda z sytuacji jest inna i rozpatrywana indywidualnie. Siotry PCK robią np. zakupy, sprzątają, gotują, świadczą też usługi pielęgnacyjne, takie jak: mycie i czesanie, chodzą do lekarza, wykupują przepisane recepty, a następnie podają leki, mierzą ciśnienie i poziom cukru we krwi – jednym słowem, wykonują takie zwyczajne domowe czynności gospodarcze, ponieważ chory i często samotny człowiek nie jest w stanie sam ich wykonać – tłumaczyła Małgorzata Kubina.

Za posługę pracownikom PCK dziękował ks. proboszcz Stanisław Budzyński, który nawiązywał do znaku krzyża, widniejącego w symbolu Polskiego Czerwonego Krzyża. Kapłan apelował o poszanowanie i nieusuwanie krzyża ze ścian szkół czy urzędów, podkreślał również, że Polski Czerwony Krzyż to placówka, która pomaga nieść codzienny krzyż cierpienia i bólu osobom chorym, niepełnosprawnym i samotnym.

Po Mszy św. odbyła się adoracja Najświętszego Sakramentu połączona z nabożeństwem lurdzkim i sakramentem namaszczenia chorych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Z Czech przez Polskę do nieba

2018-04-18 11:44

Ks. Marek Łuczak
Niedziela Ogólnopolska 16/2018, str. 20-21

Urodził się zaledwie 10 lat przed chrztem Polski. Śmierć męczeńską poniósł już jednak w czasach, kiedy nad Wisłą władcy zdawali sobie sprawę ze znaczenia świętych relikwii. Czy Polska byłaby dziś tym samym krajem, gdyby nie św. Wojciech, jego związki z naszym państwem oraz przyjaźń z cesarzem?

Tadeusz Jastrzębski
Św. Wojciech nauczający z  łodzi, malowidło ścienne. Chojnice, kościół pw. św. Jana Chrzciciela

Św.Wojciech został biskupem Pragi jako 27-letni mężczyzna. Jak podają jego biografowie, do katedry miał wejść boso, co prawdopodobnie symbolizowało ewangeliczną prostotę przyszłego męczennika. Potwierdzeniem tej tezy są inne historyczne źródła, według których wiadomo dziś ponad wszelką wątpliwość, że Wojciech nie dysponował wielkim majątkiem. To, co posiadał, miało służyć sprawowaniu kultu, zaspokajaniu potrzeb miejscowego kleru oraz jego osobistemu utrzymaniu.

Hagiografowie św. Wojciecha są także zgodni co do jego wielkiej wrażliwości na potrzeby biednych. Miał ich osobiście odwiedzać, słuchać ich skarg, wspierać datkami. Ponieważ Praga leżała wówczas na skrzyżowaniu wielkich szlaków handlowych, w mieście tym kwitł gorszący, a nawet niechrześcijański zwyczaj sprzedawania niewolników. Działalnością tą mieli się parać miejscowi Żydzi, którzy sprzedawali nieszczęśników do krajów mahometańskich. Wojciech opowiadał później, że przyśnił mu się sam Chrystus. Od Boskiego Mistrza miał we śnie usłyszeć następujące słowa: „Oto Ja jestem znowu sprzedany, a ty śpisz?”. Scenę tę przedstawia jeden z obrazów Drzwi Gnieźnieńskich, które powstały ok. 1127 r. Nie trzeba w tym miejscu dodawać, że Wojciech bywał często na targach niewolników, by w miarę swoich możliwości wykupywać ich i uwalniać.

Z odciętą głową na żerdzi

Kościół w Czechach w czasach sprawowania biskupiego urzędu przez Wojciecha przeżywał nie lada kryzys. Wiele postulatów należałoby sformułować pod adresem zarówno świeckich, jak i miejscowego duchowieństwa. Ci pierwsi nie godzili się z moralnością chrześcijańską, a możnym najwięcej trudności sprawiały przykazania związane z dochowaniem wierności małżeńskiej. Jawnie wtedy żenili się także duchowni, którzy nie chcieli się podporządkować prawu wymagającemu od nich życia we wspólnocie. Po kilku latach nawoływania do zmiany ich życia Wojciech zdecydował się opuścić stolicę biskupią i wyruszył na długą pielgrzymkę. Odwiedził Rzym, Ziemię Świętą i katolicką Francję. Postanowił, że przez jakiś czas będzie zakonnikiem, ostatecznie jednak – gdy Czesi nie zgodzili się na jego powrót do Pragi – powziął decyzję, że będzie nawracał pogańskie Prusy.

Bolesław Chrobry na początku ucieszył się z przyjazdu duchownego, którego chciał zatrzymać na swoim dworze i polecić mu dyplomatyczne zadania. Zapał ewangelizacyjny kazał jednak Wojciechowi udać się Wisłą do Gdańska, gdzie głosił Chrystusa Pomorzanom, a później udał się do pogańskich Prus. Ponieważ nie chciał, by jego wizyta kojarzyła się z podbojem, najpierw odprawił wojów, których dał mu na służbę i do ochrony polski władca, i rozpoczął swą misję jedynie z krzyżem w ręku. Niestety, spotkał się z nieprzychylnym przyjęciem miejscowych, którzy prawdopodobnie w okolicach dzisiejszego Elbląga zadali mu śmiertelny cios. Zachował się następujący opis tamtych wydarzeń: „Ledwie skończyła się odprawiana przez biskupa Wojciecha Msza św., rzucono się na nich i związano ich. Zaczęto bić Wojciecha, ubranego jeszcze w szaty liturgiczne, i zawleczono go na pobliski pagórek. Tam pogański kapłan zadał mu pierwszy śmiertelny cios. Potem 6 włóczni przebiło mu ciało. Odcięto mu głowę i wbito ją na żerdź. Przy martwym ciele pozostawiono straż. W chwili zgonu Wojciech miał 41 lat”.

Potężny patron

Wielką intuicją charakteryzował się polski władca Bolesław Chrobry. Wykupując relikwie czeskiego męczennika, przyczynił się do zjazdu gnieźnieńskiego w 1000 r., kiedy to Polan odwiedził cesarz Otton III. Wtedy właśnie – podczas spotkania z Bolesławem Chrobrym – została uroczyście proklamowana metropolia gnieźnieńska z podległymi jej diecezjami w Krakowie, Kołobrzegu i we Wrocławiu.

Z dzisiejszej perspektywy warto zwrócić uwagę na rolę chrześcijaństwa w procesie konstytuowania się polskiej państwowości. Wraz z powołaniem do życia struktur diecezjalnych na naszych ziemiach pojawili się wykształceni duchowni i dyplomaci. Ta okoliczność niewątpliwie przyczyniła się do rozwoju cywilizacyjnego naszej ojczyzny. Św. Wojciech – poza tym, że patronuje Czechom, Węgrom czy Polakom – z powodzeniem może też patronować całej Europie. Jego życiowe drogi pokazują, że w średniowieczu Europa mogła być chrześcijańska albo nie byłoby jej wcale. Doskonale rozumieli to mądrzy władcy, dla których znak krzyża na żołnierskich sztandarach skutecznie przypominał o naszej tożsamości. Tak więc Kościół XXI wieku na ziemiach polskich ma wiele do zawdzięczenia czeskiemu męczennikowi. Bez jego ofiary nie byłby tym samym Kościołem. Krew męczenników po raz kolejny stała się posiewem chrześcijan.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Dec: za mało czerpiemy z darów i łaski Ducha Świętego

2018-04-23 16:23

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Ks. Daniel Marcinkiewicz

„Dzisiejszy świat, zaślepiony pogonią za nowoczesnością, techniką, ludzkim pięknem i szczęściem, za mało czerpie z darów i łaski Ducha Świętego” – mówił bp Ignacy Dec. Biskup świdnicki 23 kwietnia, przewodniczył uroczystej Mszy św. w kaplicy seminarium duchownego w Świdnicy na rozpoczęcie Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej pt.: „Sakramentalne i poza sakramentalne działanie Ducha Świętego”.

Podczas homilii bp Dec podkreślał, że św. Wojciech całe życie działał w mocy Ducha Świętego i czuł się świadkiem Chrystusa, czerpiąc z darów i łaski płynącej od Boga.

„Święty Wojciech bardzo dokładnie wypełniał słowa Pana Jezusa powiedziane do pierwszych uczniów, aby działając w mocy Ducha Świętego być każdego dnia Jego świadkami” – mówił hierarcha.

Zwrócił także uwagę na fakt, że mało dzisiejszy człowiek docenia to, co miało miejsce w historii, i co zostało przekazane przez świadków Chrystusa. „Często musimy sobie uświadamiać, że tak wiele dobra pozostawili nam poprzednicy w wierze. Powinniśmy doceniać piękne dziedzictwo nam przekazane, dziedzictwo wiary. Nie możemy ulegać poprawności politycznej, poprawności medialnej, panującej opinii publicznej. Często musimy w naszym życiu iść pod prąd, aby podobać się Bogu, a nie ludziom” – podkreślał biskup świdnicki.

Ogólnopolska Konferencja Naukowa została zorganizowane przez Papieski Wydział Teologiczny we Wrocławiu oraz Wyższe Seminarium Duchowne Diecezji Świdnickiej.

Prelegentami konferencji, której przewodniczył ks. Marcin Dolak, ojciec duchowny WSD w Świdnicy, byli: ks. dr hab. prof. US Janusz Bujak (US Szczecin), który przedstawił temat: „Wybrane aspekty pneumonologii Kościoła Rzymskokatolickiego”; ks. prof. dr hab. Mariusz Rosik (PWT we Wrocławiu), który zaprezentował: „Duch Święty – źródło w głoszeniu Słowa Bożego”; ks. dr hab. Andrzej Kobyliński (UKSW Warszawa), wygłosił prelekcję pt.: „Uzielonoświątkowienie katolickich grup charyzmatycznych”; o. dr Dominik Jurczak OP (PIL Rzym), przedstawił: „Obecność Ducha Świętego w liturgii” oraz ks. dr hab. prof. UO Dariusz Krok (UO Opole) zaprezentowała temat: „Rola Ducha Świętego w przemianie/ uzdrowieniu człowieka z perspektywy psychologicznej”.

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Uczestnicy sympozjum doszli do ważnych wniosków dotyczących sakramentalnego i poza sakramentalnego działania Ducha Świętego w życiu człowieka. Wysunięto postulaty, że należy zrobić wszystko, aby propagować działanie Ducha Świętego we wspólnotach i grupach parafialnych oraz by nauka o Duch Świętym, nie była zakłamywana, gdyż Tradycja Kościoła stwierdza, iż Duch Prawdy działa w sercu człowieka rozbudzając ów „zmysł wiary”, poprzez który, Lud Boży pod przewodnictwem świętego Urzędu Nauczycielskiego niezachwianie trwa przy wierze raz przekazanej świętym, wnika w nią głębiej z pomocą słusznego osądu i w sposób pełniejszy stosuje ją w życiu. Zauważono także, że otwarcie się na dary Ducha Świętego pozwala całej wspólnocie Kościoła żyć i realizować zadanie ewangelizowania wszystkich, bez wyjątku. Ponieważ język Ducha Świętego, język Ewangelii oznacza głoszenie i życie, jako pojednanie, przebaczenie, pokój, jedności i wzajemna miłości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Od oceanu do oceanu - 1%

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem