Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Miłosierdzie jego nie zna granic... (1)

Alumn Wojciech Suchowierz
Edycja zamojsko-lubaczowska 16/2004

Męka, Śmierć i Zmartwychwstanie Chrystusa to szczyt miłości Boga do człowieka. Przeżywanie Świąt Wielkanocnych poprzedził czas Wielkiego Postu, czas nawracania i pokuty, które czyniliśmy ze względy na Boże miłosierdzie. Pokładając szczerą ufność w Bogu, liczyliśmy na odpuszczenie grzechów. Bóg nie poskąpił swojej łaski i dziś po przeżytych rekolekcjach wielkopostnych, po spowiedzi św., jako „nowi ludzie” stajemy przed Tym, który wysłużył nam zbawienie.
Miłosierdzie Boże nie zna granic. Czy może ktoś zaprzeczyć tym słowom? Czy może ktoś odmówić Bogu Jego wspaniałego przymiotu? Miłosierdzie Boże spływa na każdego człowieka. Bóg stworzył nas, by dzielić się swą miłością. Jakże więc nie miałby być miłosiernym dla swojego stworzenia?
Bóg swoje miłosierdzie objawiał już w czasach Starego Testamentu. Izrael doświadcza łaski Bożej szczególnie w czasie wyjścia z Egiptu. Wyprowadzenie z niewoli faraona przedstawione jest w Piśmie Świętym jako akt miłosierdzia. Bóg nie pozostaje głuchy na jęki swojego ludu, ratuje go z ucisku egipskiego. Miłosierdzie Boże jawi się jeszcze wyraźniej w często powtarzających się sytuacjach odstępstwa narodu izraelskiego od zawartego przymierza. Bóg, będąc nieskończenie wolnym, okazuje łaskę, komu chce (zob. Wj 33, 19), zaś Jego miłosierdzie tryumfuje nad grzechem: „Jahwe, Jahwe, Bóg miłosierny i łagodny, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność, zachowujący swą łaskę w tysięczne pokolenie, przekraczający niegodziwość, niewierność, grzech, lecz niepozostawiający go bez ukarania, ale zsyłający kary za niegodziwość ojców na synów i wnuków aż do trzeciego i czwartego pokolenia” (Wj 34, 6-8). Trzeba zauważyć, że choć za niegodziwość spada kara, to jednak jest ona po stokroć mniejsza od łaski, jaką zsyła Bóg.
Ileż to razy Jahwe chciał ukarać lud za grzech, lecz tenże lud w ostatniej chwili odwoływał się do Bożego miłosierdzia. Warto w tym miejscu wspomnieć o karze za jeden z grzechów na pustyni, jaką zesłał Bóg. Karą były węże jadowite. Izraelici opamiętali się, przyszli do Mojżesza, przyznając, że zgrzeszyli i prosili o ratunek. Jahwe polecił Mojżeszowi sporządzić miedzianego węża, i umieścić go na wysokim palu. Każdy, kto spojrzał na węża pozostawał przy życiu (zob. Lb 21, 4-9). Był to wyraz miłosierdzia Bożego.
Na całą historię zbawienia, szczególnie czasy Starego Testamentu, można patrzeć jako na ciągłe odchodzenie Izraela od Boga, pokutę i przebaczenie, czyli okazanie miłosierdzia. Jest to swoista krzywa sinusoidalna. Bóg bowiem nie pragnie śmierci grzesznika, lecz aby się nawrócił i żył wiecznie. Podobnie my, jesteśmy przeznaczeni do życia w wiecznej szczęśliwości. Dobrze jest więc powtarzać za Psalmistą: „Zmiłuj się nade mną, Boże, w swojej łaskawości, w ogromie swego miłosierdzia wymaż moją nieprawość” (Ps 51, 3).
Naród izraelski miał świadomość tegoż miłosierdzia i dlatego tak często się do niego odwoływał. Z tego powodu na innych kartach Pisma Świętego wychwalane jest miłosierdzie Boże: „Miłosierny Pan i łagodny, nieskory do gniewu i bogaty w łaskę. Nie wiedzie sporu bez końca i nie płonie gniewem na wieki. Nie postępuje z nami według naszych grzechów ani według win naszych nam nie odpłaca” (Ps 103, 8-10) czy w innym miejscu: „Wysławiajcie Pana, bo jest dobry, bo Jego łaska na wieki” (Ps 107, 1).
„Bóg tak umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 16). Czym jest dla nas przyjście Jezusa na ziemię, Jego Męka, Śmierć i Zmartwychwstanie? Jest to pełnia Objawienia, jest to pełnia miłosierdzia. Bóg Ojciec ofiarowuje swojego Syna Jedynego, aby nas grzeszników wykupić spod władzy grzechu, z mocy szatana, aby odnowić w nas życie. „Chrystus nadaje całej starotestamentalnej tradycji miłosierdzia Bożego ostateczne znaczenie. Nie tylko mówi o nim i tłumaczy je poprzez porównania i przypowieści, ale nade wszystko sam je wciela i uosabia. Poniekąd On sam jest miłosierdziem” (Jan Paweł II, Dives in misericordia).
Jezus wskrzesza umarłych, uzdrawia, jest „przyjacielem” grzeszników. Być „przyjacielem” grzeszników w świetle nauki Jezusa, to znaczy nie potępiać ich jako ludzi. Owszem, sprzeciwiać się grzechowi, wzywać do nawrócenia, ale przede wszystkim przebaczać. Tajemnicę miłosierdzia możemy tu zrozumieć poprzez analogię do dramatu, jaki rozgrywa się pomiędzy miłością ojca a marnotrawstwem i grzechem syna z przypowieści o synu marnotrawnym (Łk 15, 11-32). Syn ten reprezentuje człowieka wszystkich czasów. Poprzez odejście z domu i roztrwonienie majątku, jaki otrzymał, traci godność syna w domu ojca. Młodzieniec z przypowieści przyszedł do swojego ojca, prosząc, by mógł stać się chociażby najemnikiem. Ojciec jednak z wielkim wzruszeniem wita go, zakłada pierścień, wyprawia ucztę, a przede wszystkim przebacza. Doświadczamy podobnej sytuacji, gdy przychodzimy do kratek konfesjonału, by spotkać Chrystusa. On czeka na nas i przebacza, a później zaprasza na Ucztę Eucharystyczną. Jego miłosierdzie przenika nas, obmywa z brudu grzechu i nieprawości. Odzyskujemy godność dziecka Bożego. Zostajemy jakby na nowo odnalezieni przez Chrystusa.
Nawrócenie jest najbardziej konkretnym wyrazem działania miłosierdzia Bożego w ludzkim życiu.
Nawrócenie sprawia, że odzyskujemy utracone dary Boże, na nowo stajemy się przyjaciółmi Tego, który nas stworzył.

Cdn.

Św. Walenty biskup zakochanych, czyli o historii walentynek

2015-02-13 15:09

Paweł Bieliński (KAI)

Antranias/pixabay

Walentynki, święto zakochanych obchodzone 14 lutego, niesłusznie bywa stawiane w jednym rzędzie z Halloween, jako kolejny eksportowany produkt kultury anglosaskiej. Okazuje się bowiem, że wspominany tego dnia w kalendarzu liturgicznym św. Walenty, od którego imienia pochodzi nazwa święta, został ogłoszony patronem zakochanych już w 1496 r. przez papieża Aleksandra VI.

Pogańskie prapoczątki

Jednak początków dzisiejszych walentynek szukać trzeba nie w chrześcijaństwie, lecz w pogańskim Rzymie. O ich dacie zadecydowała sama przyroda. W połowie lutego bowiem ptaki gnieżdżące się w Wiecznym Mieście zaczynały miłosne zaloty i łączyły się w pary. Uważano to za symboliczne przebudzenie się natury, zwiastujące rychłe nadejście wiosny. Z tej racji Rzymianie na 15 lutego wyznaczyli datę świętowania luperkaliów - festynu ku czci boga płodności Faunusa Lupercusa. W przeddzień obchodów odbywała się miłosna loteria: imiona dziewcząt zapisywano na skrawkach papieru, po czym losowali je chłopcy. W ten sposób dziewczyny stawały się ich partnerkami podczas luperkaliów. Bywało, że odtąd chodzili ze sobą przez cały rok, a nawet zostawali parą na całe życie...

Gdy w IV w. chrześcijaństwo stało się religią panującą w cesarstwie rzymskim, pogańskie obchody stopniowo zastępowano przez święta chrześcijańskie. Luperkalia były na tyle popularne, że utrzymały się aż do końca V w. Zniósł je dopiero w 496 r. papież Gelazy I, zastępując je najbliższym w kalendarzu liturgicznym świętem męczennika Walentego. Okazuje się jednak, że miał on wiele wspólnego z zakochanymi.

Jeden czy dwóch Walentych?

Za panowania cesarza Klaudiusza Gockiego Rzym był uwikłany w krwawe i niepopularne wojny do tego stopnia, że mężczyźni nie chcieli wstępować do wojska. Cesarz uznał, że powodem takiego postępowania była ich niechęć do opuszczania swoich narzeczonych i żon. Dlatego odwołał wszystkie planowane zaręczyny i śluby. Kapłan Walenty pomagał parom, które pobierały się potajemnie. Został jednak przyłapany i skazany na śmierć. Bito go, aż skonał, po czym odcięto mu głowę. Było to 14 lutego 269 lub 270 r. - w dniu, w którym urządzano miłosne loterie.

Zanim to nastąpiło, w więzieniu Walenty zaprzyjaźnił się z córką strażnika, która go odwiedzała i podnosiła na duchu. Aby się odwdzięczyć, zostawił jej na pożegnanie liść w formie serca, na którym napisał: "Od twojego Walentego". Nad grobem męczennika przy Via Flaminia zbudowano bazylikę, jednak papież Paschalis I (817-24) przeniósł szczątki męczennika do kościoła św. Praksedy. Z czasem postać kapłana Walentego zmieszała się z innym świętym męczennikiem noszącym to samo imię. Niektórzy badacze twierdzą nawet, że tak naprawdę chodzi o tę samą osobę. W 197 r. został on biskupem miasta Terni w Umbrii. Znany był z tego, że jako pierwszy pobłogosławił związek małżeński między poganinem i chrześcijanką. Wysyłał też do swych wiernych listy o miłości do Chrystusa. Zginął w Rzymie w 273 r., gdyż nie chciał zaprzestać nawracania pogan. Dziś to właśnie on jest bardziej znany i to do jego grobu w katedrze w Terni ściągają pielgrzymi. Na srebrnym relikwiarzu kryjącym jego szczątki znajduje się napis: "Święty Walenty, patron miłości".

Nieraz też mówi się o św. Walentym jako patronie epileptyków. Faktycznie jednak chodzi tu o trzeciego świętego noszącego to imię. Żył on w V w. w Recji (na dzisiejszym pograniczu niemiecko-austriacko-szwajcarskim) i przypisywano mu moc uzdrawiania z tej choroby.

Będziesz moją walentynką...

Dzień św. Walentego stał się prawdziwym świętem zakochanych dopiero w średniowieczu, kiedy to pasjonowano się żywotami świętych i tłumnie pielgrzymowano do ich grobów, aby uczcić ich relikwie. Przypomniano więc sobie także dzieje św. Walentego. Święto najbardziej rozpowszechniło się w Anglii i Francji. Nadal, jak w antycznym Rzymie, losowano imiona, choć teraz także dziewczęta wyciągały imiona chłopców. Młodzież nosiła potem przez tydzień wylosowane kartki przypięte do rękawa.

Dziewczęta 14 lutego starały się odgadnąć, za kogo wyjdą za mąż. Aby się tego dowiedzieć, wypatrywały ptaków. Jeśli dziewczyna jako pierwszego zobaczyła rudzika, oznaczało to, że wyjdzie za marynarza; jeśli wróbla - za ubogiego, lecz mogła być pewna, że jej małżeństwo będzie szczęśliwe; jeśli łuszczaka - że poprosi ją o rękę człowiek bogaty. W Walii tego dnia ofiarowywano sobie drewniane łyżki z wyrzeźbionymi na nich sercami, kluczami i dziurkami od klucza. Podarunek zastępował wyrażoną słowami prośbę: "Otwórz moje serce".

Od XVI w. w dniu św. Walentego ofiarowywano kobietom kwiaty. Wszystko zaczęło się od święta zorganizowanego przez jedną z córek króla Francji Henryka IV. Każda z obecnych dziewczyn otrzymała wówczas bukiet kwiatów od swego kawalera. Przede wszystkim jednak narzeczony był obowiązany 14 lutego wysłać swej ukochanej czuły liścik, nazwany walentynką. Zwyczaj ten zadomowił się nawet na dworze królewskim w Paryżu. Walentynki dekorowano sercami i kupidonami, wypisywano na nich wiersze. W XIX w. uważano je za najbardziej romantyczny sposób wyznania miłości. Treścią listów nieraz były słowa: "Będziesz moją walentynką". W Stanach Zjednoczonych walentynkowe listy były anonimowe, dlatego kończyły się pytaniem: "Zgadnij, kto?". W Europie anonimowy nadawca podpisywał się po prostu: "Twój walentyn".

W 1800 r. Amerykanka Esther Howland zapoczątkowała tradycję wysyłania gotowych kart walentynkowych. Dziś są one wymieniane na całym świecie nie tylko przez zakochanych, ale także przez dzieci w szkołach. Najbardziej znanym ich twórcą był francuski rysownik Raymond Peynet. Zaczął je publikować w 1965 r., gdy 14 lutego został oficjalnie ogłoszony we Francji Świętem Zakochanych.

Święto Zaręczyn

W Austrii w dniu Sankt Valentin odbywają się uliczne pochody, w Anglii zakochani ofiarują sobie kartonowe serca ozdobione postaciami Romea i Julii, a w dzisiejszej Ameryce - po prostu wysyłają e-maile. Jednak najbardziej uroczyście obchodzi się ten dzień w ojczyźnie św. Walentego. Co roku w niedzielę najbliższą 14 lutego w katedrze w Terni odbywa się Święto Zaręczyn. Zgromadzone przy grobie św. Walentego setki par narzeczeńskich, przybyłych nieraz z różnych stron świata, przyrzekają sobie miłość i wierność na czas do dnia ślubu. W 1997 r. krótki list do zgromadzonych w Terni narzeczonych napisał papież Jan Paweł II. Jego treść została wyryta na płycie wmurowanej w pobliżu grobu św. Walentego.

Świętu towarzyszą koncerty, spektakle, projekcje filmów, konferencje, wystawy i imprezy sportowe, które trwają niemal przez cały luty. w tym roku ogłoszono także konkurs na najlepszy SMS o tematyce miłosnej. 14 lutego w Terni jest wręczana nagroda "Rok miłości". Są tam też organizowane walentynki dla wdów i wdowców oraz ludzi starszych i chorych.

Polskie miasto zakochanych?

Wiele miast w Europie przyznaje się do posiadania relikwii św. Walentego, w tym Lublin, Kraków i Chełmno. Wszędzie tam 14 lutego organizowane są obchody ku czci patrona zakochanych. W bazylice św. Floriana w Krakowie gościem wieczoru, na który zaproszeni są nie tylko zakochani, ale także wszyscy szukający prawdziwej miłości, jest sam św. Walenty, jako że jego relikwie znajdują się w świątyni. W Chełmnie, obok modlitw przy relikwiach świętego ma miejsce barwny przemarsz ulicami miasta z orkiestrą dętą i ułożenie walentynkowego serca ze świec na rynku. Czy uda się uczynić z Chełmna miasto zakochanych, na wzór Terni - czas pokaże...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Kard. Bassetti: lepiej mieć mniej księży, niż narażać dzieci

2019-02-15 19:40

pb (KAI/L’Osservatore Romano) / Rzym

Lepiej mieć mniej księży, niż narażać dzieci - takie przekonanie wyraził kard. Gualtiero Bassetti po spotkaniu z dwoma ofiarami wykorzystywania seksualnego, jakich dopuścili się księża. Jedna z osób, z którymi spotkał się przewodniczący Włoskiej Konferencji Biskupiej, była niepełnoletnia.

wikipedia.org

Słuchając opowieści o ich cierpieniu tych osób, arcybiskup Perugii utwierdził się w przekonaniu, że u podstaw wykorzystania seksualnego leży nadużycie władzy. Zaznaczył też, że Kościół musi być bardziej rygorystyczny w doborze kandydatów do kapłaństwa, korzystając przy ich selekcji z osiągnięć nauk humanistycznych. Lepiej jest bowiem, jak podkreślił, „mieć mniej księży i zakonników, niż narażać życie osoby małoletniej”.

W listopadzie ub.r. włoski episkopat ustanowił przy swym sekretariacie generalnym Krajowe Biuro Ochrony Małoletnich. Obecnie dokonano nominacji jego Rady Prezydialnej. Przewodniczy jej abp Lorenzo Ghizzoni z Rawenny, a koordynatorką została prawniczka Emanuela Vinai. Przewiduje się także powołanie grona doradców Biura, którego zadaniem jest wspieranie ochrony dzieci i bezbronnych dorosłych w diecezjach, instytutach życia konsekrowanego i stowarzyszeniach życia apostolskiego, stowarzyszeniach kościelnych itd.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem