Reklama

"Gwałtownik Królestwa Bożego" - 30 lat temu zmarł ks. Franciszek Blachnicki

2017-02-26 11:38

aw / Warszawa / KAI

INSTYTUT IM. KS. FRANCISZKA BLACHNICKIEGO
Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki

Zmarły przed 30 laty ks. Franciszek Blachnicki, któremu od września 2015 r. przysługuje tytuł "czcigodny sługa Boży" znany jest przede wszystkim jako założyciel Ruchu Światło-Życie. Papież Franciszek potwierdził dekretem heroiczność jego cnót, a do beatyfikacji potrzebny jest już tylko cud za wstawiennictwem śląskiego kapłana. Przed śmiercią napisał, że gdyby Bóg pozwolił mu jeszcze żyć i działać, to chciałby skuteczniej ukazywać "pośrodku współczesnego świata piękno Chrystusowej Oblubienicy - Kościoła".

Do jego grobu, który w 2000 r. został przeniesiony z niemieckiego Carlsbergu, gdzie zmarł, do Krościenka n. Dunajcem nazywanego "stolicą oaz" mimo upływu lat wciąż pielgrzymuje wiele osób z kraju i zagranicy. Modlą się tam o wiarę "konsekwentną", z której wynika działanie na rzecz Kościoła i społeczności lokalnej, o wolność wewnętrzną, rozumianą jako wolność od lęku i zaufanie Bogu. Proszą też o harmonię pomiędzy tym, co mówią i jak żyją. Rodzice przywożą tam swoje dzieci, oazowicze organizują pielgrzymki, a dawni działacze społeczni pokazując kolegom grób zmarłego księdza mówią "ten człowiek był prawdziwie wolny".

Kim był?

Życiorys ks. Franciszka Blachnickiego obfituje w "nadzwyczajne wydarzenia" - tak postrzegany jest przez tych, którzy go wspominają. Ocalenie w czasie okupacji z kary śmierci, która miała zostać wykonana przez ścięcie - cudowne nawrócenie w celi katowickiego więzienia, z którego wyszedł z mocnym przeświadczeniem, że po zakończeniu wojny zostanie księdzem - te i wiele innych wspomnień także z serii "ks. Blachnicki kontra PRL" wskazują na jego "predestynację" do bycia świętym. Gdy się czyta jego duchowe pamiętniki, jawi się w nich człowiek zwyczajny, który na serio traktował wiarę - w każdych warunkach, w jakich przyszło mu żyć. Dopiero po wnikliwej lekturze okazuje się, że ten "wielki działacz" - choć to wydaje się nieprawdopodobne - był także mistykiem.

Kościół jako communio

Żył wizją Kościoła rozumianego jako wspólnota. Ta wizja Kościoła jako „wspólnoty wspólnot” wyprzedzała "jego epokę" i sprawiała, że stał się zwiastunem samoświadomości Kościoła jaka została określona na Soborze Watykańskim II i zarazem jej gorącym realizatorem w praktyce. Założony przez niego Ruch Światło-Życie, którego początki sięgają lat 60., dąży nie do czego innego właśnie, jak do wychowania dojrzałych chrześcijan, świadomych swych zadań w Kościele i świecie. Poprzez swoją formację nawiązującą do wczesnochrześcijańskiego katechumenatu oraz posługę w parafii, zmierza do zrealizowania soborowej wizji Kościoła jako wspólnoty-wspólnot.

Reklama

Na długo przed adhortacją "Christifideles laici" uczył oazowiczów, że świeccy mają tylko sobie właściwe powołanie w Kościele otrzymane już w sakramencie chrztu. Był też propagatorem duchowości małżeńskiej. Małżonków, którzy uczestniczyli w oazach rodzin Domowego Kościoła przekonywał, że "do Boga idą już nie w pojedynkę, ale razem jako małżeństwo i jako rodzina". I chociaż każdy z nich nadal pozostaje odpowiedzialny za jakość swojej wiary, do świętości mają dążyć razem. Beatyfikacja włoskiego małżeństwa Quattrocchich oraz kanonizacja kanonizacji Ludwika i Zelii Martin potwierdziła słuszność tej pastoralnej intuicji ks. Blachnickiego.

Ad Christum Redemptorem

Już dość dawno, i jako jeden z pierwszych mówił też o tym, że polski katolicyzm jest powierzchowny, potrzeba "powtórnej" ewangelizacji naszego narodu tradycyjnie postrzeganego jako ostoję katolicyzmu. Opinia ta nie była bynajmniej popularna, ale ks. Blachnicki opracował w 1980 roku plan Wielkiej Ewangelizacji "Ad Christum Redemptorem" dla dotarcia z Ewangelią do każdego człowieka w Polsce. Jego realizacji podjął się wówczas Ruch Światło-Życie.

Z zaangażowania w ewangelizację zrodziło się także jego zaangażowanie ekumeniczne bowiem wyrażał przekonanie, że chrześcijanie muszą być razem, aby dzisiejszemu światu głosić Ewangelię. Podstawowe prawdy - znane obecnie jako "cztery prawa życia duchowego": o miłości Boga, grzechu człowieka, zbawieniu przyniesionym przez Jezusa Chrystusa i potrzebie osobistej wiary - uznawane są przez wszystkich chrześcijan. Ks. Blachnicki widział możliwość współpracy w ewangelizacji chrześcijan różnych wyznań, choć jednoznacznie podkreślał, że dalsza formacja musi się odbywać we wspólnocie Kościoła.

Człowiek, który się nie bał

Z jego wiary wynikało także wszelkie zaangażowanie na rzecz społeczeństwa, które traktował jako służbę społeczną. Był człowiekiem wolnym, ufał Bogu jak syn Ojcu i przestrzegał jego praw - i być może właśnie dlatego PRL był wobec niego bezsilny. Mimo, że został aresztowany za Krucjatę Wstrzemięźliwości - społeczną akcję przeciwalkoholową, która przybrała charakter ruchu odnowy religijno-moralnej - pobyt w więzieniu uznał za czas rekolekcji, dlatego nie bał się konsekwencji, którymi grozili mi przedstawiciele ówczesnej władzy. W okresie "Solidarności" (1980-1981 r.) powołał do istnienia Niezależną Chrześcijańską Służbę Społeczną mającą upowszechniać ideę "Prawda - Krzyż - Wyzwolenie" tzn. działać w duchu chrześcijańskiej nauki społecznej i ruchu wyzwolenia bez przemocy.

Na emigracji, w 1982 r.założył Chrześcijańską Służbę Wyzwolenia Narodów - stowarzyszenie skupiające Polaków i przedstawicieli innych narodów Europy Środkowo-Wschodniej wokół idei suwerenności wewnętrznej i jedności narodów w walce o wyzwolenie. Być może nie był jedynym przepowiadającym wówczas upadek komunizmu jako systemu opartego na kłamstwie i niewoli, ale jako jedyny formował działaczy społecznych, którzy po upadku Związku Sowieckiego mieli być przygotowani do podjęcia służby w społeczeństwie. Tę działalność społeczno-wyzwoleńczą prowadził z pobudek religijnych, inspirowany pierwszymi encyklikami Jana Pawła II. Od troski o ludzi zniewolonych alkoholizmem myśl społeczna ks. Blachnickiego rozwinęła się w kierunku troski o ludzi zniewolonych przez komunizm, a także zniewolonych w demokracji, którą miał okazję obserwować mieszkając w Niemczech.

Gdy zmarł nagle w 1987 r. w Carlsbergu, Jan Paweł II w telegramie wystosowanym po jego śmierci nazwał go "gwałtownikiem Królestwa Bożego" a Kościół modlił się wówczas psalmami i śpiewał, że "potomstwo sprawiedliwego żyć będzie wiecznie".

Tagi:
rocznica ks. Franciszek Blachnicki

Reklama

Katowice: modlitwa o beatyfikację ks. Franciszka Blachnickiego

2019-02-28 08:54

ks.sk / Katowice (KAI)

Abp Wiktor Skworc przewodniczył Eucharystii, podczas której modlono się o beatyfikację Czcigodnego Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. W homilii metropolita katowicki podkreślił, że ks. Blachnicki zabiegał o to, by jak najwięcej ludzi szło bardziej świadomie za Jezusem.

Piotr Tumidajski/FORUM
Jan Paweł II napisał po śmierci ks. Blachnickiego, że był on gorliwym apostołem wewnętrznej przemiany człowieka. Nazywał go też „gwałtownikiem królestwa Bożego”

Odnosząc się do odczytanej liturgii słowa oraz życiorysu ks. Blachnickiego abp Skworc stwierdził, że Sługa Boży, ks. Franciszek Blachnicki, „niewątpliwie został napełniony Mądrością Bożą”. - W jego życiorysie możemy odnajdywać punkty styczne; czy inaczej miejsca spotkań z Mądrością Bożą, która – drogami swoich planów – Opatrzności - doprowadziła go ostatecznie do pełnego zjednoczenia z Chrystusem – mówił.

Podkreślił, że miejscem szczególnego spotkania z Mądrością Bożą było katowickie więzienie. - Cztery ściany, cisza przerywana zgrzytem klucza w zamku, krzykami oprawców i ofiar. I samotny człowiek czekający na wykonanie wyroku śmierci i niewidzialna Opatrzność Boża, która rządzi losami ludzkimi, i działa nieraz wbrew ludzkim decyzjom, i niesprawiedliwym wyrokom – powiedział.

Zauważył, że to właśnie było miejsce nawrócenia ks. Blachnickiego, który opuszczając mury więzienia wyszedł na wolność, „jako człowiek prawdziwie, bo wewnętrznie wolny, zjednoczony z Bogiem w Chrystusie; napełniony Duchem męstwa i bojaźni Bożej”. - Wyszedł odporny na wszelkie totalitaryzmy; wyszedł w poczuciu szczególnej bliskości z Bogiem, której konsekwencją było oddanie Bogu odzyskanego życia i podjęcie misji – mówił abp Skworc.

Odniósł się także do sprawy beatyfikacji. Wyjaśnił, że archidiecezja katowicka zrobiła już wszystko, czego wymaga Kościół. - Dokumentacja procesu została złożona w Kongregacji Świętych, tam przyjęta i zbadana. Potwierdzającą odpowiedzią naszych działań jest dekret Kongregacji uznający heroiczność cnót ks. Franciszka, wydany 30 września 2015r. Teraz oczekujemy na „ruch” kandydata na ołtarze, który – jak ufamy - wyjedna u Boga dar uzdrowienia konkretnego człowieka. Potem watykańska komisja lekarska musi go uznać za niewytłumaczalny z punktu widzenia współczesnej medycyny. Dopiero to otwiera drogę decyzji Papieża o beatyfikacji. Trzeba więc wytrwałej modlitwy i cierpliwości – powiedział.

W tym kontekście przywołał słowa kard. Amato, który w rozmowie stwierdził, że „każdy święty ma swój czas działania i ukazania się w blasku świętości całemu Kościołowi”.

Ks. Franciszek Blachnicki urodził się 1921 w Rybniku. W 1942 usłyszał wyrok śmierci m.in. za działalność konspiracyjną. W oczekiwaniu na wyrok w katowickim areszcie śledczym przeżył swoje nawrócenie. W 1950 otrzymał święcenia kapłańskie. Jest założycielem Ruchu Światło-Życie oraz dzieła Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Zmarł w 1987 w Carlsbergu, gdzie przebywał od rozpoczęcia w Polsce stanu wojennego. Jego proces beatyfikacyjny rozpoczął się w 1995. Na etapie diecezjalnym zakończył się w 2001. W 2013 do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych wpłynęło Positio. W 2014 uznano heroiczność cnót, a w 2015 papież Franciszek wydał zgodę na promulgowanie dekretu o heroiczności cnót ks. Blachnickiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Co z postem w Wielką Sobotę?

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 15/2004

Coraz częściej spotykam się z pytaniem, co z postem w Wielką Sobotę? Obowiązuje czy też nie? O poście znajdujemy liczne wypowiedzi na kartach Pisma Świętego. Chcąc zrozumieć jego znaczenie wypada powołać się na dwie, które padają z ust Pana Jezusa i przytoczone są w Ewangeliach.

Bożena Sztajner/Niedziela

Pierwszą przytacza św. Marek (Mk 9,14-29). Po cudownym przemienieniu na Górze Tabor, Jezus zstępuje z niej wraz z Piotrem, Jakubem i Janem, i spotyka pozostałych Apostołów oraz - pośród tłumów - ojca z synem opętanym przez szatana. Apostołowie są zmartwieni, bo chcieli uwolnić chłopca od szatana, ale ten ich nie usłuchał. Gdy już zostają sami, pytają Chrystusa, dlaczego nie mogli uwolnić chłopca od szatana? Usłyszeli wówczas znamienną odpowiedź: „Ten rodzaj zwycięża się tylko przez modlitwę i post”.
Drugi tekst zawarty jest w Ewangelii św. Łukasza (5,33-35). Opisuje rozmowę Pana Jezusa z faryzeuszami oraz z uczonymi w Piśmie na uczcie u Lewiego. Owi nauczyciele dziwią się, czemu uczniowie Jezusa nie poszczą. Odpowiada im wówczas Pan Jezus „Czy możecie gości weselnych nakłonić do postu, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, wtedy, w owe dni, będą pościć”

Dwa rodzaje postu

Przyglądając się obu obrazom widzimy, iż św. Marek i św. Łukasz przekazują nam naukę Pana o poście w podwójnym aspekcie. Omawiają ten sam znak, okoliczności wydarzeń ukazują jednak zasadniczą różnicę motywów skłaniających do postu. Patrząc bowiem od strony motywów, dostrzegamy w Kościele dwa rodzaje postu.
O jednym pisze św. Marek, można by go nazwać postem ascetycznym. Obowiązuje nas w środę popielcową i wszystkie piątki. Powstrzymujemy się od pewnych pokarmów oraz innych dóbr, przyjemności, i to wzmacnia naszą wolę w walce o dobro. Tą formą prosimy Boga o moc nadprzyrodzoną w walce z szatanem.
Święty Łukasz w cytowanym urywku Ewangelii mówi o drugim rodzaju postu. Obowiązuje on w Wielki Piątek. Zalecany jest też bardzo przez Kościół w Wielką Sobotę. Można nazwać go postem ontologicznym. Jego sens można wyrazić parafrazując słowa Jezusa: „Gdy zabiorą nam młodego pana; nie chcę już ani jeść, ani pić, bo nie ma pana młodego - i dlatego jestem smutny”. Bywa przecież często tak, iż człowiek zmartwiony odmawia jedzenia. „Gdy Pan wróci, z chęcią siądę do posiłku!”

Post aż do Rezurekcji

W związku z rozumieniem postu w Wielkim Tygodniu ostatnio zostałem zapytany, czy rzeczywiście obowiązuje on i przez całą Wielką Sobotę, bowiem w przekonaniu wielu katolików przestrzegany jest tylko do momentu powrotu do domu ze święconką, co najczęściej ma miejsce w godzinach przedpołudniowych.
Otóż najpierw musimy sobie uświadomić, iż w nawiązaniu do wypowiedzi Pana Jezusa w relacji św. Łukasza, Rezurekcja jest dla Kościoła powszechnego znakiem, że Pan zmartwychwstał (czyli wrócił). Stąd logika znaku domaga się, aby post w Wielką Sobotę obowiązywał do tej Wigilii Paschalnej - Rezurekcji przez cały dzień. Można się więc pytać, dlaczego częste przekonanie o poszczeniu w Wielką Sobotę tylko do południa? Ma to po części swoją motywację historyczną, bowiem poprzedni Kodeks Prana Kanonicznego, wydany w 1917 r. przez papieża Benedykta XV ustanawiał post w Wielką Sobotę do godz. 12.00. Dlaczego? Otóż w tamtych czasach Wigilię Paschy, czyli Rezurekcję, odprawiano w sobotę rano. Wigilia zaś to znak Zmartwychwstania. Jeśli Pan już wrócił - zmartwychwstał - traci sens dalszy post. Widzimy więc, że liturgicznie jest to zrozumiałe.
Jednak dzisiaj, tak jak w pierwszych wiekach, odprawiamy Wigilię (czyli Rezurekcję), w nocy, po zachodzie słońca. Stąd logika znaku domaga się postu do czasu Wigilii. Potwierdza to Konstytucja o Świętej Liturgii Soboru Watykańskiego II. Mówi wyraźnie i poucza, że „post paschalny zachowuje się obowiązkowo w Wielki Piątek, a zachęca, zaleca w miarę możliwości w Wielką Sobotę” (n. 110).
Widzimy więc, iż post w Wielką Sobotę aż do Wigilii nie jest obowiązkiem, ale jest bardzo zalecany i zgodny z wymową liturgii Triduum Paschalnego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ukraina: P. Poroszenko zapewnił, że jego ekipa będzie broniła nowego Kościoła prawosławnego

2019-04-22 16:31

kg (KAI/RISU) / Kijów

Były już prezydent Ukrainy Petro Poroszenko jeszcze przed ogłoszeniem wyników wyborów prezydenckich zapewnił, że on i jego współpracownicy będą bronić Prawosławnego Kościoła Ukrainy (PKU) przed odwetem ze strony Patriarchatu Moskiewskiego. Oświadczenie to złożył w orędziu do Ukraińców 21 kwietnia ze swego sztabu wyborczego.

Wikimedia Commons
Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko

"Nasza ekipa będzie bronić Prawosławnego Kościoła Ukrainy przed zemstą Patriarchatu Moskiewskiego. I nadal czekamy na przeprosiny za słowo «termos»" - stwierdził Poroszenko w swym komunikacie. Dodał, że jego zespół będzie również bronił "stabilności systemu bankowo-finansowego kraju".

W ub.r. nowo zgłoszony wówczas kandydat na prezydenta, znany dotychczas z programów satyryczno-rozrywkowych w telewizji Wołodymyr Zełenskyj wyśmiał słowo "tomos", czyli dekret o autokefalii PKU, nazywając je "termosem". Wywołało to burzliwe reakcje w społeczeństwie, przy czym niektórzy podchwycili nowy wyraz, szydząc w ten sposób częściowo z samej idei niezależnego od Moskwy ukraińskiego Kościoła prawosławnego. Większość jednak uznała to za naigrawanie się zarówno z samego planu autokefalii, jak i z Kościoła i religii w ogóle.

Według badań tzw. exit-poll, czyli pytania głosujących, na kogo oddali swój głos, przeprowadzonych na zlecenie kanału telewizyjnego "1+1", do godziny 18 czasu miejscowego 21 kwietnia w drugiej turze wyborów prezydenckich W. Zełenskyj otrzymał 72,7 proc. głosów, podczas gdy obecnego szefa państwa poparło jedynie 27,3 proc. głosujących.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem