Reklama

Promocja książki „Budownictwo kościołów w diecezji częstochowskiej w latach 1945-1989” w Częstochowie

2017-03-13 13:21

Beata Pieczykura

Beata Pieczykura

– Książka jest księgą chwały i świętości; jest opisem heroizmu i świętości wielu ludzi, dzięki którym w krajobrazie zarówno całej Polski, jak i diecezji częstochowskiej są widoczne wieże kościelne, krzyże i kaplice – mówił dr Andrzej Sznajder, dyrektor Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciw Narodowi w Katowicach, 2 marca w parafii pw. św. Wojciecha w Częstochowie podczas promocji książki „Budownictwo kościołów w diecezji częstochowskiej w latach 1945-1989”.

W spotkaniu uczestniczył sam autor, historyk, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w Lublinie (magisterium), podyplomowych studiów z zakresu zarządzania oświatą na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach, zarządzania w kulturze, sztuce i turystyce kulturowej na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach i dr nauk humanistycznych (Uniwersytet Rzeszowski), nauczyciel i dyrektor I LO im. S. Sempołowskiej w Tarnowskich Górach, naczelnik Wydziału Edukacji Starostwa Powiatowego w Tarnowskich Górach, pracownik Instytutu Pamięci Narodowej, edukator, autor publikacji naukowych i popularnonaukowych z zakresu historii najnowszej, w szczególności poświęconych stosunkom państwo – Kościół w okresie PRL, dyrektor katowickiego Oddziału IPN. Związany z Ruchem Światło-Życie, m.in. członek Rady Fundacji Światło-Życie. W latach 80. XX wieku działacz opozycji, najmłodszy internowany w stanie wojennym.

Beata Pieczykura

Podczas spotkania dr Sznajder przypomniał, że władze komunistyczne uważały, że Kościół należy zepchnąć na margines życia społecznego, pozbawiając go bazy materialnej, w tym pojęciu mieszczą wszystkie miejsca kultu, czyli kościoły, kaplice, plebanie czy domy katechetyczne. To działanie było widoczne np. w ingerowaniu w rozwój sieci parafialnej, blokowaniu inicjatyw budowy nowych kościołów i reglamentowaniu nieruchomości i materiałów budowlanych. Dlatego wyjaśnił, że „Budownictwo kościołów w diecezji częstochowskiej w latach 1945-1989” jest próbą pewnej syntezy, opisu zmagań, które były zmuszone były stoczyć władze duchowne diecezji częstochowskie, kolejni biskupi (np. bp Stefan Bareła, bp Franciszek Musiel), proboszczowie, kapłani, a także wierni o prawo do posiadania własnej świątyni czy kaplicy. – Te zmagania były typowe dla problemów, z którym borykał się Kościół w całej Polsce – mówił. – Można tu spotkać charakterystyczne sytuacje, po pierwsze ciągłej odnowy ze strony władz państwowych dla kościoła ubiegającego się o pozwolenie na budowę obiektu sakralnego; na drugim biegunie mamy sytuację, kiedy wierni decydują się na budowę bez pozwolenia z pełną świadomością, że narażają się na szykany, kolegia, grzywny czy wyrzucenia z pracy. Były to m.in. wieloletnie starania biskupów o uzyskanie pozwolenia drogą legalną oraz spektakularne sytuacje, jak np. budowa kościoła w Rększowicach, który powstawał legalnie, ale jako bukaciarnia, jak pacyfikacja wsi Brudzowice, gdzie wierni, czekając na oficjalne pozwolenie, sami sprowadzili barak, w którym zamierzali urządzić kaplicę. Nie doszło do tego ze względu na brutalną akcję milicji i Służby Bezpieczeństwa.

Reklama

Książka przedstawia diecezję częstochowską i rozwój sieci parafialnej w latach 1945-89 wraz z charakterystyką socjologiczną i demografią, uwarunkowania polityczne i prawno-administracyjne budownictwa kościołów w tym okresie, np. politykę władz państwowych wobec Kościoła katolickiego, postawę władz państwowych wobec zamierzeń kurii dotyczących budowy kościołów w diecezji częstochowskiej, metody ograniczania inicjatyw oddolnych w zakresie budownictwa kościołów zarówno działania prewencyjne administracji państwowej i aparatu bezpieczeństwa, jak i administracyjne w fazie realizacji legalnych inwestycji, a także nielegalne budownictwo kościołów z podaniem przyczyn i skal zjawiska oraz metody zwalczania samowoli budowlanej z uwzględnieniem represji wobec mieszkańców Brudzowic i Rększowic walczących o własne świątynie. Obecnie są to kościoły pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Brudzowicach (obecnie diecezja sosnowiecka) i pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Rększowicach.

To spotkanie przypomniało mechanizmy działania władz oraz trud i ofiarność parafian i duszpasterzy. W tym duchu drugi proboszcz parafii pw. Wojciecha ks. prał. Iłczyk podkreśla, że jest spadkobiercą tej walki stoczonej przez wiernych wraz z budowniczym kościoła i pierwszym proboszczem ks. Józefem Słomianem, której celem była budowa świątyni. Z dyrektorem IPN-u zaplanuje już kolejne spotkania dla Częstochowy, aby ocalić od zapomnienia tamte czasy.

Tagi:
książka promocja

Reklama

Stefan Kardynał Wyszyński. Człowiek niezwykłej miary

2019-02-20 11:32

Magda Nowak
Niedziela Ogólnopolska 8/2019, str. 8

Magda Nowak/Niedziela
Podczas spotkania promocyjnego książki „Człowiek niezwykłej miary”

Promocja rozpoczęła cykl jasnogórskich spotkań pt. „Prymas Jasnogórski – w drodze na ołtarze”, które organizuje Jasnogórski Instytut Maryjny na czele z o. Mariuszem Tabulskim, dyrektorem instytutu, definitorem generalnym Zakonu Paulinów.

Stanisława Grochowska, odpowiedzialna generalna Instytutu Prymasa Wyszyńskiego, wytłumaczyła, skąd pochodzi sformułowanie będące tytułem książki: – Tak zwrócił się do księdza prymasa Wyszyńskiego Jan Paweł II podczas pierwszej pielgrzymki do Polski, 2 czerwca 1979 r. w Belwederze, wobec licznie zgromadzonych dostojników państwowych i kościelnych.

Bożena Sobota, przez lata redaktorka Ossolineum we Wrocławiu i Wydawnictwa Wrocławskiej Księgarni Archidiecezjalnej TUM, w którym pracuje nadal, w swoim wystąpieniu zwróciła uwagę, że jest to drugie wydanie książki. Pierwsze ukazało się zaraz po śmierci Prymasa. Nowe, uaktualnione, zawiera dużą liczbę archiwalnych fotografii. Jego atutami są również wygodny, nieduży format oraz niewielka waga. Na ostateczny kształt wydania miała wpływ również świadomość osób zaangażowanych w prace, że pokoleniu młodych Polaków kard. Wyszyński nie jest znany. Dlatego, jak podkreśliła red. Sobota, trzeba było tę postać nie tylko przypomnieć, ale też od nowa zbudować o niej pamięć.

W Szczecinie 29 listopada 2018 r. konsylium lekarskie Watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych zatwierdziło cud uzdrowienia z nowotworu młodej kobiety za wstawiennictwem kard. Wyszyńskiego. Proboszcz parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Szczecinie ks. dr Aleksander Ziejewski jako przewodniczący trybunału był bezpośrednio zaangażowany w przeprowadzane badania, a wraz z nim prof. Wenancjusz Domagała, specjalista w dziedzinie patomorfologii. Sprawę cudu obejmuje jeszcze tajemnica, dlatego kapłan nie mógł o nim mówić. Podzielił się natomiast krótką refleksją o Prymasie, po czym, nawiązując do badanego cudu, powiedział: – Po 60 latach na naszej ziemi Pan Bóg daje znak. Mieliśmy razem z panem profesorem szczęście prowadzić 22 sesje, w tym dwie uroczyste. I ze Szczecina zostały wysłane dokumenty do Stolicy Apostolskiej z badania tego przypadku, jako niewytłumaczalnego po ludzku, czyli nadzwyczajnej Bożej ingerencji.

Prof. Domagała równie chętnie opowiadał o swoich spotkaniach z kard. Wyszyńskim, gdy był ministrantem, a później lekarzem wezwanym do wykonania badań cytologicznych Księdzu Prymasowi. Z uwagi na to, że wyglądał młodo, choć miał już wtedy 40 lat, kardynał zdziwił się na jego widok. – Zapytał mnie: – Taki młody i się na tym zna? Ale powiedziałem, że byłem kształcony przez profesorów w Nowym Jorku, więc Ksiądz Prymas pewnie pomyślał: No dobrze, czegoś się tam nauczył, to może jakoś będzie – wspominał z rozweseleniem profesor.

– Mamy nadzieję, że wyniesienie do chwały ołtarzy Sługi Bożego nie tylko ożywi jego kult, ale także spowoduje głęboką refleksję w nas, Polakach, bo to, co Prymas mówił, jest wciąż aktualne. Jest to patron na nasze czasy, człowiek z wielkimi zasadami w świecie bez zasad – podkreślił ks. dr Ziejewski.

Adam Mazurek, prezes Oficyny Wydawniczo-Poligraficznej ADAM w Warszawie, gdy mówił o książce, zaznaczył: – To jest nasz wkład w to, aby sługa Boży kard. Wyszyński był beatyfikowany.

Spotkanie prowadziła red. Małgorzata Bartas-Witan.

Patronat nad wydarzeniem obok gospodarzy spotkania sprawowały: Instytut Prymasa Wyszyńskiego, Stowarzyszenie „Civitas Christiana”, Tygodnik Katolicki „Niedziela”, Radio Jasna Góra i Biuro Prasowe Jasnej Góry.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dziś uroczystość św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny

2019-03-19 10:24

ml / Warszawa (KAI)

Kościół katolicki obchodzi 19 marca uroczystość św. Józefa, oblubieńca Maryi i przybranego ojca Jezusa. Św. Józef był mężem Maryi i przybranym ojcem Pana Jezusa. Jest patronem wszystkich ojców.

Grażyna Kołek/Niedziela
Krzeszów – Kościół św. Józefa. Malował Michał Leopold Willmann

Według św. Mateusza, Józef pochodził z królewskiego rodu Dawida. Był rzemieślnikiem, tradycyjnie uważa się, że cieślą. Ewangelia nazywa św. Józefa „mężem sprawiedliwym”, to znaczy prawdomównym, uczciwym, pracowitym i mądrym. Charakterystyczne cechy św. Józefa to zawierzenie Bogu, pokora i służebność. Imię Józef znaczy „Bóg przydał”.

Św. Józef jest także patronem Kościoła, patronem szczególnym, ponieważ jest wzorem ojcostwa pełnego: był kochający, troskliwy, czuły, mądry, ciągle obecny, zapewniał bezpieczeństwo i służył swojej rodzinie, sam usuwając się w cień. W ten sposób stał się wyraźnym i czytelnym obrazem ojcowskiej miłości Boga. Zapewne niektóre cechy Jezusa są odbiciem osobowości św. Józefa.

Choć nie był ojcem naturalnym Jezusa, według prawa żydowskiego, jako mąż Maryi, był Jego ojcem i opiekunem. Pierwszy o św. Józefie pisał św. Hieronim (+420). Szczególnie jego kult propagowała św. Teresa od Jezusa. Wielokrotnie wyznawała ona, że o cokolwiek poprosiła Boga za wstawiennictwem św. Józefa, zawsze to otrzymywała.

Papież Leon XIII poświęcił św. Józefowi encyklikę, Pius X zatwierdził litanię do św. Józefa, a Jan XXIII, którego św. Józef był patronem chrzcielnym, wprowadził imię do kanonu rzymskiego. Jan Paweł II wydał list pasterski „Redemptoris custos”, w którym ukazuje św. Józefa jako wzór mężczyzny na nasze czasy.

W Polsce, szczególnie w Krakowie, święto Oblubieńca Maryi obchodzono 19 marca już na przełomie XI i XII w. Do liturgii wspomnienie św. Józefa weszło w Jerozolimie w V w. Na Zachodzie przyjęło się w wieku VIII. Do brewiarza i mszału wprowadził je Sykstus IV (1479) a Grzegorz XV (1621-1623) rozszerzył na cały Kościół. W Polsce św. Józefa znany był już na przełomie XI i XII w. W tym czasie w Krakowie obchodzono już jego święto pod datą 19 marca. Czci św. Józefa poświęcony jest cały miesiąc marzec.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

STOP SEKSUALIZACJI W SZKOŁACH

2019-03-20 14:49

Agata Pieszko

Prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski, 18 lutego podpisał Kartę LGBT, która wywołała falę sprzeciwu w środowiskach pro rodzinnych. Z Magdaleną Czarnik – wiceprezes Stowarzyszenia Rodzice Chronią Dzieci o konsekwencjach tego zdarzenia rozmawia Agata Pieszko.

Archiwum Stowarzyszenia

Agata Pieszko: W ramach akcji STOP SEKSUALIZACJI DZIECI W SZKOŁACH, na stronie akcji można podpisać petycję wspierającą Małopolską Kurator, Barbrę Nowak, która według Stowarzyszenia, słusznie zdemaskowała Standardy WHO. Na czym to zdemaskowanie polega?

Magdalena Czarnik: Ten długi dokument liczy 68 stron i kiedy czytany jest pobieżne ze świadomością, że został wydany przez najpoważniejszą na świecie organizację zajmującą się zdrowiem, można odnieść wrażenie, że przekazuje wskazówki jak zadbać o zdrowie, bezpieczeństwo i rozwój naszych dzieci, natomiast sedno tego dokumentu, stanowią matryce od strony 38, gdzie podano dokładnie czego należy uczyć dzieci. Autorzy przekonują, że każdy człowiek ma potrzeby seksualne niemalże od momentu przyjścia na świat. Podają zalecenia, żeby nie tylko pozwolić dzieciom, ale wręcz zachęcić je do masturbowanie się we wczesnym okresie życia. 9-letnie dzieci mają zostać zapoznane z różnymi metodami antykoncepcji, a 12-letnie negocjować uprawianie seksu. 15-latki zachęcane mają być do ogłaszania skłonności homoseksualnych i do akceptowania ciąży w związkach jednopłciowych. Niemiecka Federalna Centrala Edukacji Zdrowotnej, organ niemieckiego rządu federalnego występujący jako współautor tego dokumentu, już od początku lat 70. wydawała coraz to bardziej perwersyjne materiały do tzw. edukacji seksualnej, przekazywane do szkół, przedszkoli, a nawet żłobków. Poradniki te jednoznacznie zachęcały młodzież do podejmowania przedwczesnych kontaktów seksualnych, serwując instruktaż „bezpiecznego” zabezpieczenia. Rosnące liczby ciąż u nastolatek i chorób przenoszonych drogą płciową, które znaleźć można np. w danych Eurostatu, pokazują jak wielką szkodliwość społeczną wniosła owa nowoczesna edukacja seksualna. Niemiecka Federalna Centrala Edukacji Zdrowotnej wydała także w 2007 roku broszurę dla rodziców i opiekunów w żłobkach, gdzie były wskazania do tego, żeby dzieci pocierać w intymnych miejscach ciała, z wytłumaczeniem, że poprawią w ten sposób ich samopoczucie i rozwój. Dlatego też nie powinno nas zbytnio zaskakiwać, że właśnie ta Federalna Centrala opracowała wspomniane standardy edukacji seksualnej, a pani Kurator Nowak określiła je tak jak należy. Tego typu edukacja seksualna nie mówi o więzi i właściwym znaczeniu seksualności, która powinna realizować się w małżeństwie, biorącym na siebie trud wychowywania dzieci, ale erotyzuje i zachęca do przedwczesnych, nieuporządkowanych kontaktów seksualnych. Tak się dzieje już od blisko 50 lat na Zachodzie i te standardy należy traktować jako wynik wieloletnich działań aktywistów seksualnych, którzy zmieniali stopniowo mentalność ludzi niszcząc normy seksualności, służące zarówno dobru wspólnemu społeczeństwa jak i jednostkom. Warto przypomnieć, że w Polsce te standardy zostały przedstawione w 2013 r. w Polskiej Akademii Nauk, w obecności najważniejszych decydentów polskiego sektora oświaty, którzy przyjęli je z pełną powagą i bez kwestionowania ich racji. Ułatwiło to niewątpliwie grupom „seksedukatorów”, powołujących się na ten dokument, wchodzenie do szkół i przeprowadzanie zajęć z tzw. „nowoczesnej edukacji seksualnej”. Stanowią one część szerszej „gednerowej” agendy organizacji aktywistów LGBT, którzy forsują nie tylko tolerancję, ale i żądają akceptacji dla uprawiania wszelkich praktyk seksualnych. Uczą dzieci kwestionowania płci biologicznej, którą przedstawiają jako coś płynnego, niewiadomego. Według tych standardów dzieci mają traktować wszelkie praktyki seksualne jako tak samo właściwe, równorzędne i dostępne dla każdego bez względu na wiek i stan. W to wpisuje się dezawuowanie roli małżeństwa i rodziny. Nie ma odniesienia do tego, że seksualność realizuje się najlepiej relacji ze współmałżonkiem, że jest wyrazem miłości, która daje nowe życie i buduje piękną rodzinę. „Genderowa” agenda niszczy fundamenty naszej cywilizacji. Docelowo ma zdemontować instytucję małżeństwa. Walka o tzw. małżeństwa jednopłciowe jest tylko etapem do celu.

Czym jest Karta LGBT i co wprowadzenie karty oznacza w praktyce?

Kartę LGBT+, podpisaną przez prezydenta Trzaskowskiego powinniśmy rozumieć jako kolejny krok na drodze do zainstalowania przywilejów dla organizacji LGBT, wraz z którymi zamknięte zostaną usta tym, którzy odważą się myśleć samodzielnie. Mimo pięknych zapisów o przeciwdziałaniu dyskryminacji, musimy mieć świadomość, że tego typu dokument służy forsowaniu żądań radykalnych mniejszości seksualnych, które na Zachodzie zyskały duże poparcie, są finansowane przez Komisję Europejską i faktycznie mają wielką siłę oddziaływania. Czymże innym jest „klauzula antydyskryminacyjna” w warszawskiej karcie LGBT+, jeśli nie metodą na uzyskanie wymuszonego poparcia dla praktyk homoseksualnych od przedsiębiorców, którzy zostaną dopiero na tej podstawie dopuszczeni do przetargów organizowanych przez miasto? Co będzie robił specjalnie przeszkolony „latarnik” w szkole? Będzie interpretował problemy dzieci na tle domniemania ich skłonności homoseksualnych, zamiast szukać ich faktycznych przyczyn. Jego zadaniem będzie rekrutowanie kolejnych zastępów aktywistów „genderowej” agendy, natomiast kneblowane są usta terapeutom niezależnym od presji LGBT, którzy nigdy nie diagnozują u dzieci homoseksualizmu. Taką diagnozę można postawić tylko w odniesieniu do osób dorosłych. Strategom LGBT zależy na tym, żeby przy każdej okazji wspominać o gejach, lesbijkach, transseksualistach, biseksualistach w kontekście ofiar, cierpiących ucisk od „homofobicznego” społeczeństwa. Powtarzają swoje kłamstwa w kółko wymuszając wrażenie, że Karta LGBT i podobne narzędzia mają zadośćuczynić ich dotychczasowym cierpieniom. Podają liczby wyssane z palca – podobno wśród mieszkańców Warszawy 10% to osoby o innej „orientacji seksualnej”. W tym dokumencie bardzo niebezpieczne jest narzucanie szkołom programów pseudo-edukacyjnych, zgodnych z pro-pedofilskimi Standardami WHO, które mają uderzyć prosto w bezbronne dzieci. Na temat niezgodności warszawskiej Karty LGBT+ z polskim prawem wydane już zostały dwie ekspertyzy: przez Instytut Ordo Iuris i Instytut Wymiaru Sprawiedliwości. Wynika z nich, że prezydent Trzaskowski przekroczył uprawnienia władzy samorządowej, która nie posiada kompetencji do narzucania jednostkom administracyjnym Urz. Miasta realizacji takich zadań. Agenda LGBT zamyka usta ludziom, którzy chcieliby, żeby nadal w społeczeństwie dominującym wzorcem życia społecznego było małżeństwo i rodzina. Patrząc na kraje Zachodu widzimy, że ogranicza podstawowe wolności obywatelskie – prawo do swobodnej wypowiedzi, wolności sumienia i wyznania, prowadzenia badań naukowych, prawo terapeutów do proponowania terapii osobom, które chciałyby z niej korzystać. Organizacje LGBT zawłaszczają coraz szersze obszary naszego życia społecznego. Mają decydować na temat tego, co się ma dziać w służbie zdrowia, w szpitalach. Na Zachodzie w karcie narodzin dziecka wpisuje się Rodzic 1 i Rodzic 2 zamiast mama i tata, ponieważ zapis o ojcu i matce jest ponoć dyskryminujący. Ze względu na tak niewielką grupę społeczną, która zdobyła poparcie finansowe, mają zostać wprowadzone w naszą kulturę destrukcyjne wzorce życia oparte na szkodliwych preferencjach seksualnych. Musimy mieć świadomość, jakie wolności obywatelskie przez to stracimy. Na Zachodzie doszło do tego, że osoby duchowne nie mogą cytować Biblii ze względu na to, że zawiera wyraźne sformułowania na temat czynów homoseksualnych. To, co jawnie złe i szkodliwe, mamy uznać za dobro. Na tym ma polegać równość i przeciwdziałanie dyskryminacji. Skala społecznej destrukcji, jaką te fale wyzwolonej seksualności przyniosły, jest ogromna – rozbite rodziny, aborcje, coraz mniej dzieci, dodatkowo z rosnącą liczbą zaburzeń, a coraz więcej samotnych starców. Niestety społeczeństwa zachodnie nie potrafią połączyć skutków, które obserwują z rosnącym przerażeniem, z właściwymi przyczynami tego stanu. Bardzo chciałabym, aby Polacy okazali się mądrzejsi.

Jaka jest rola szkoły, a jaka rola rodziców w zakresie wychowania seksualnego?

W zgodnie z prawem naturalnym, Konstytucją RP i innymi międzynarodowymi aktami prawnymi rodzice są pierwszymi wychowawcami swoich dzieci i ich prawa są niezbywalne, a rola niezastąpiona. Szkoła ma zadanie wspierania rodziców w procesie wychowania w zgodzie z wartościami, które dzieci wynoszą z domu rodzinnego. Niestety mamy dzisiaj do czynienia w znacznym stopniu z rozpadem wartości w społeczeństwie, co bardzo destrukcyjnie wpływa na naszą wspólnotę narodową. W jednej klasie mogą się spotkać rodzice, dla których uczenie dzieci postaw patriotycznych jest ważne lub takich, których to drażni i jest wyrazem zaściankowości. W zakresie wychowania seksualnego występuje podobny rozdźwięk, gdzie postawy permisywne i liberalne wynikają zazwyczaj z braku uporządkowania sfery seksualności, która wprost przekłada się kształt życia rodzinnego. Wpływ na takie postawy wywierają dzisiaj nie tylko treści popkultury, wszechdostępna pornografia i wieki przemysł antykoncepcyjno- aborcyjny, ale także państwowe instruktaże seksualizacji dzieci w krajach Zachodu, które pisane są pod dyktando aktywistów LGBT i przenikają już od ponad 10 lat do naszego kraju. W Polsce mamy od 20 lat przedmiot „Wychowanie do życia w rodzinie”, który został opracowany jako niezależny od wpływów jakichkolwiek aktywistów seksualnych. Wskazuje na rodziców jako na autorytety, przekazuje postawę pro-life i przedstawia zdroworozsądkowe argumenty za abstynencja seksualną do okresu dorosłości, a najlepiej do czasu zawarcia małżeństwa. Stanowi zatem niewątpliwe wsparcie dla rodziców, jeśli tylko znajduje się w rękach mądrego nauczyciela. Nasze stowarzyszenie ostrzega polskich rodziców przed grupami seksedukatorów, wchodzących pod różnymi pretekstami do szkół, a także przed szkoleniami genderowymi, oferowanymi nauczycielom pod różnymi nazwami najczęściej nieodpłatnie. Po takich szkoleniach lekcje prorodzinne mogą się zamienić propagandę pro-gejowską, na którą nasze dzieci nie mają antidotum. Bardzo ważne jest żeby rodzice rozmawiali dużo z dziećmi i pilnowali tego, jakie treści docierają do dzieci nie tylko w szkole, a także przez wszechobecne komórki. Muszę powiedzieć jako mama, że zapanowanie nad tym jest dzisiaj niezwykle trudne.

W jaki sposób można chronić dzieci przed „seksualizacją” w szkołach?

Potrzebujemy świadomych i odważnych rodziców, którzy będą egzekwować swoje prawa. Niestety do tej pory MEN pozostawało głuche na nasze doniesienia o wchodzeniu do szkół seksedukatorów instruowanych na Zachodzie pod dyktando LGBT. Rodzice z różnych stron kraju informują nas coraz częściej o takich zajęciach. Zawsze przypominamy, że trzeba uczestniczyć w spotkaniach trójek klasowych i rad rodziców i zaznaczać nauczycielom swoje zdanie. Rodzic ma prawo do wglądu w scenariusze zajęć dodatkowych i we wszystkie materiały. Każda szkoła ma obowiązek wspólnie z radą rodziców na początku roku szkolnego uchwalić program profilaktyczno- wychowawczy i tam powinien się znaleźć zapis na temat tego, jakie dodatkowe zajęcia będą realizowane w danym roku i przy udziale jakich organizacji. Niestety do dyrekcji często zgłaszają się organizacje, które przedstawiają piękny program profilaktyczny dla młodzieży o uczeniu asertywności, tolerancji, przeciwdziałaniu przemocy, natomiast później okazuje się, że kiedy zajrzymy na stronę tej organizacji, że uczy ona młodzież manipulacyjnie wykreowanych tzw. praw seksualnych i pokrętnie zachęca do podejmowania kontaktów seksualnych. Na naszej stronie stop-seksualizacji.pl zamieściliśmy kilka dni temu List Otwarty do MEN i Prokuratora Generalnego i Rzecznika Praw Dziecka wnioskując o podjęcie działań wobec Standardów WHO, które zachęcają do łamania artykułów z Kodeksu Karnego. Apelujemy o podpisywanie go, aby debata publiczna, która teraz rozgorzała wokół standardów WHO zakończyła się jednoznacznym zakazem naszych władz wobec wchodzenia podejrzanych organizacji do szkół, bez względu na to do jakich pięknych słów i manipulacji będą się uciekać.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem