Reklama

Franciszek: bł. Józef Mayr-Nusser wzorem dla ojców

2017-03-19 13:51

tłum. st (KAI) / Watykan / KAI

Grzegorz Gałązka

Ogłoszony wczoraj błogosławionym we włoskim Bolzano Józef Mayr-Nusser jest wzorem dla wiernych świeckich, zwłaszcza dla ojców - powiedział Franciszek podczas dzisiejszej modlitwy Anioł Pański w Watykanie. Papież nawiązując do przeniesionej na jutro uroczystości św. Józefa, oblubieńca Najświętszej Maryi Panny wraz ze zgromadzonymi na placu św. Piotra wiernymi pozdrowił wszystkich ojców brawami.

"Wczoraj w Bolzano, został ogłoszony błogosławionym Józef Mayr-Nusser, ojciec rodziny i przedstawiciel Akcji Katolickiej, który zginął śmiercią męczeńską, ponieważ nie chciał dołączyć do nazizmu ze względu na wierność Ewangelii. Ze względu na swój wielki autorytet moralny i duchowy jest on wzorem dla wiernych świeckich, zwłaszcza dla ojców, których dziś wspominamy z wielką miłością, choć święto liturgiczne ich patrona, świętego Józefa, w tym roku będzie obchodzone jutro. Wszystkich ojców pozdrówmy brawami!" - powiedział Franciszek.

Publikujemy pełny tekst papieskich rozważań.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Reklama

Ewangelia dzisiejszej, trzeciej niedzieli Wielkiego Postu ukazuje nam dialog Jezusa z Samarytanką (por. J 4,5-42). Spotkanie to miało miejsce w czasie, gdy Jezus przemierzał Samarię, region położony między Judeą a Galileą, zamieszkały przez ludzi, którymi Żydzi gardzili, uważając ich za schizmatyków i heretyków. Ale to właśnie mieszkańcy tego regionu staną się jednymi z pierwszych, którzy przyjmą chrześcijańskie przepowiadanie Apostołów. Podczas gdy uczniowie poszli do miasta dla zakupienia żywności, Jezus został przy studni i poprosił kobietę, która tam przybyła, żeby zaczerpnąć wody, by mógł się napić. Od tej prośby zaczyna się dialog. Jak to możliwe, że Żyd zadaje sobie trud, aby o coś poprosić Samarytankę? Jezus odpowiada: gdybyś wiedziała, kim jestem, i jaki dar mam dla ciebie, to prosiłabyś wówczas, a dałbym tobie „wody żywej”, takiej wody, która zaspakaja wszelkie pragnienie i staje się niewyczerpalnym źródłem w sercu tego, kto ją pije (ww. 10-14).

Pójście do studni, by zaczerpnąć wody jest zajęciem męczącym i nudnym. Wspaniale byłoby mieć do dyspozycji tryskające źródło! Ale Jezus mówi o innej wodzie. Kiedy kobieta uświadamia sobie, że człowiek z którym rozmawia jest prorokiem powierza jemu swoje życie i stawia mu pytania religijne. Jej pragnienie miłości i życia w pełni nie zostało zaspokojone przez pięciu mężów, których miała, a wręcz przeciwnie doznała rozczarowań i oszustwa. Dlatego uderzył ją wielki szacunek, jaki żywił dla niej Jezus, a kiedy do niej mówił wprost o prawdziwej wierze jako o relacji z Bogiem Ojcem „w Duchu i prawdzie”, to zdaje sobie wtedy sprawę, że ten człowiek może być Mesjaszem, a Jezus – co zdarza się niezwykle rzadko - potwierdza: „Jestem Nim Ja, który z tobą mówię” (w. 26). Mówi, że jest Mesjaszem kobiecie, która miała życie tak bardzo nieuporządkowane.

Drodzy bracia, woda, która daje życie wieczne została wlana w nasze serca w dniu naszego chrztu. Wówczas Bóg nas przemienił i napełnił swoją łaską. Ale może się zdarzyć, że zapomnieliśmy o tym wielkim darze, albo sprowadziliśmy go jedynie do danych osobowych. Być może szukamy „źródeł”, których wody nie zaspokajają naszego pragnienia. Ale kiedy zapomnieliśmy o tym wielkim darze, to idziemy, do źródeł, w których nie ma czystej wody. Zatem ta Ewangelia jest skierowana właśnie do nas, a nie tylko do Samarytanki! Jezus mówi do nas tak, jak do Samarytanki. Oczywiście, my już Go znamy, ale może do tej pory nie spotkaliśmy Go osobiście, Wiem, kim jest Jezus, ale może Go jeszcze nie spotkaliśmy osobiście, rozmawiając z Nim,i jeszcze nie rozpoznaliśmy Go jako naszego Zbawiciela. Ten okres Wielkiego Postu jest dobrą okazją, aby zbliżyć się do Niego, spotkać Go na modlitwie w dialogu serca z sercem, rozmawiając z Nim, słuchając Go. To dobra okazja, aby zobaczyć Jego oblicze w twarzy cierpiącego brata czy siostry. W ten sposób możemy odnowić w nas łaskę Chrztu św., zaspokoić pragnienie u źródła Słowa Bożego i jego Ducha Świętego i odkryć w ten sposób również radość stawania się budowniczymi pojednania i narzędziami pokoju w życiu codziennym.

Niech Maryja Panna pomoże nam nieustannie czerpać z łaski, będącej tą łaską która wypływa ze skały, którą jest Chrystus Zbawiciel, abyśmy mogli z przekonaniem wyznawać naszą wiarę i z radością głosić cuda miłości Boga, Boga miłosiernego, będącego źródłem wszelkiego dobra.

Po modlitwie Anioł Pański.

Drodzy Bracia i Siostry! Chcę zapewnić o mojej bliskości drogich mieszkańców Peru, dotkliwie poszkodowanych przez niszczące powodzie. Modlę się za ofiary i za osoby zaangażowane w niesienie pomocy.

Wczoraj w Bolzano, został ogłoszony błogosławionym Józef Mayr-Nusser, ojciec rodziny i przedstawiciel Akcji Katolickiej, który zginął śmiercią męczeńską, ponieważ nie chciał dołączyć do nazizmu ze względu na wierność Ewangelii. Ze względu na swój wielki autorytet moralny i duchowy jest on wzorem dla wiernych świeckich, zwłaszcza dla ojców, których dziś wspominamy z wielką miłością, choć święto liturgiczne ich patrona, świętego Józefa, w tym roku będzie obchodzone jutro. Wszystkich ojców pozdrówmy brawami!

Kieruję serdeczne pozdrowienie do was wszystkich pielgrzymów z Rzymu, z Włoch i innych krajach. Pozdrawiam wspólnoty neokatechumenalne przybyłe z Angoli i Litwy, a także kierownictwo Wspólnoty Sant'Egidio z Afryki i Ameryki Łacińskiej. Pozdrawiam wiernych włoskich z Viterbo, Bolgare, San Benedetto Po i uczniów z Torchiarolo.

Wszystkim życzę dobrej niedzieli. Nie zapominajcie modlić się za mnie. Smacznego obiadu i do zobaczenia!

Tagi:
Franciszek Anioł Pański

Franciszek: źródłem prawdziwej nieczystości jest ludzki grzech

2018-02-11 12:50

tlum. st (KAI) / Watykan

To grzech czyni nas nieczystymi, dlatego potrzebujemy sakramentu pojednania odnawiającego synowską relację z Bogiem i pełne włączenie we wspólnotę wierzących – powiedział Ojciec Święty w rozważaniu przed modlitwą „Anioł Pański”.

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Oto tekst papieskiego rozważania w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W te niedziele Ewangelia, według św. Marka, przedstawia nam Jezusa leczącego chorych wszelkiego rodzaju. W tym kontekście umieszczony jest Światowy Dzień Chorego który przypada właśnie dzisiaj, 11 lutego, we wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Lourdes. Dlatego ze spojrzeniem serca skierowanym ku grocie Massabielskiej kontemplujemy Jezusa jako prawdziwego lekarza ciał i dusz, którego Bóg Ojciec posłał na świat, aby uzdrowił ludzkość, naznaczoną grzechem i jego konsekwencjami.

Dzisiejsza karta Ewangelii (por. Mk 1, 40-45) przedstawia nam uzdrowienie człowieka cierpiącego na trąd, chorobę, która w Starym Testamencie była uważana za poważną nieczystość i wiązała się z oddzieleniem trędowatego od wspólnoty. Jego stan był naprawdę bolesny, ponieważ mentalność tamtych czasów sprawiała, że czuł się nieczysty także wobec Boga, a nie tylko wobec ludzi. Dlatego trędowaty z Ewangelii błaga Jezusa następującymi słowami: „Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić!” (w.40).

Usłyszawszy to Jezus odczuwał współczucie (zob. w. 41). Bardzo ważne jest skupienie naszej uwagi na tym odzewie wewnętrznym Jezusa, jak to czyniliśmy przez długi czas podczas Jubileuszu Miłosierdzia. Nie można zrozumieć dzieła Chrystusa, nie można zrozumieć samego Chrystusa, jeśli nie wniknie się w Jego serce pełne współczucia i miłosierdzia. To właśnie ono pobudza Go, by wyciągnąć rękę ku temu człowiekowi cierpiącemu na trąd, dotknąć go i powiedzieć jemu: „Chcę bądź oczyszczony!” (w. 40). Najbardziej szokującym faktem jest to, że Jezus dotyka trędowatego, ponieważ było to absolutnie zabronione przez prawo Mojżeszowe. Dotknięcie trędowatego oznaczało zarażenie także wewnętrzne, na duchu, to znaczy stawanie się nieczystymi. Ale w tym przypadku to nie trędowaty oddziałuje na Jezusa, by przekazać infekcję, ale Jezus wpływa na trędowatego, aby dać mu oczyszczenie. W tym uzdrowieniu podziwiamy, oprócz współczucia i miłosierdzia, także śmiałość Jezusa, który nie przejmował się zakażeniem ani przepisami, ale pragnie tylko uwolnić tego człowieka od uciskającego go przekleństwa.

Bracia i siostry, żadna choroba nie jest przyczyną nieczystości: choroba z całą pewnością obejmuje całą osobę, ale w żaden sposób nie wpływa ani nie przeszkadza jego relacji z Bogiem. Wręcz przeciwnie, osoba chora może być jeszcze bardziej zjednoczona z Bogiem. Natomiast to grzech czyni nas nieczystymi! Samolubstwo, pycha, wkraczanie w świat deprawacji, to choroby serca, z których musimy zostać oczyszczeni, zwracając się do Jezusa podobnie jak trędowaty: „Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić!”. A teraz pozostańmy na chwilę w milczeniu i niech każdy z nas pomyśli w swoim sercu, spojrzy w swoje wnętrze, by dojrzeć swoje nieczystości, swoje grzechy, i niech każdy z nas w milczeniu, ale głosem serca powie Jezusowi: „Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić!”. Uczyńmy to wszyscy w milczeniu. [Papież powtarza dwukrotnie: „Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić!”]. I za każdym razem, gdy przystępujemy do sakramentu pojednania ze skruszonym sercem, Pan powtarza także i nam: „Chcę, bądź oczyszczony!”. Jakże to wielka radość! W ten sposób znika trąd grzechu, powracamy do życia z radością w naszym synowskim związku z Bogiem i jesteśmy w pełni włączeni we wspólnotę.

Przez wstawiennictwo Maryi Dziewicy, naszej Niepokalanej Matki, prośmy Pana, który przyniósł chorym zdrowie, aby uzdrowił także nasze rany wewnętrzne swoim nieskończonym miłosierdziem, aby przywrócił nam nadzieję i pokój serca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bratanek Montiniego: Paweł VI prywatnie był "niezwykle przystępny i serdeczny"

2018-02-21 15:52

tom (KAI) / Watykan

W naszej rodzinie zawsze byliśmy świadomi wielkości mojego wuja - zaznaczył Fausto Montini, syn Ludovica, brata Pawła VI. W rozmowie z Radiem Watykańskim powiedział: "Teraz, gdy zostanie przedstawiony całemu światu katolickiemu jako święty, potwierdza to, ale jest to także bardzo ekscytujące".

GRZEGORZ GAŁĄZKA
Paweł VI

Urodzony 28 września 1897 koło Brescii w północnych Włoszech Giovanni Battista Montini, przyszły papież, był jednym z trzech synów miejscowej rodziny mieszczańskiej.

"Przyjaciele i rodzina leżeli mu głęboko na sercu. Równocześnie, w pewnym sensie, miał w sobie coś z brytyjskiego ducha: samokontrolę i żywotność" - powiedział Fausto Montini. Przypomniał, że dwoma najlepszymi przyjaciółmi Pawła VI byli kardynałowie: Sergio Pignedoli - pierwszy przewodniczący Sekretariatu dla Niechrześcijan i Giulio Pietro Bevilacqua - wcześniej proboszcz parafii św. Antoniego w Brescii. "To były pogodne duchy, ironiczne i radosne a papież został wyrzeźbiony z tego samego drewna" - zaznaczył rozmówca rozgłośni watykańskiej.

"Pamiętam zdanie z listu, który jako młody ksiądz w Rzymie napisał do rodziny w 1922 roku, gdy umierał Benedykt XV: «Wracam właśnie z Bazyliki św. Piotra, bowiem w Bazylice św. Piotra chodzi również o to, aby się modlić!». To była jego ironia" - wspominał bratanek papieża Montiniego.

Zauważył, że Paweł VI nigdy nie był popularny. "Cienkim ostrzem reformował na wielką i małą skalę, z Soborem i Kurią Rzymską, czasem w sposób widoczny a czasem bez wielkiego rozgłosu, odłożył papieską tiarę, skrytykował Indeks Ksiąg Zakazanych. Niektórzy mieli mu za złe to, że w czasach szybkiego rozwoju społecznego nie opierał się mocniej na katolickich tradycjach XIX wieku" - zaznaczył Fausto Montini.

Jego zdaniem Paweł VI był papieżem, który kochał powierzony mu lud. "Ze swej strony całkowicie oddał się ludowi Bożemu i wzajemnie - jestem przekonany, że równie całkowita była miłość okazywana mu przez większość tegoż ludu" - powiedział bratanek. Według niego krytyka Pawła VI była czasem przesadzona. "Powiedziałem mu kiedyś, że widzę tyle złośliwości wokół niego a on przerwał mi i powiedział: «Nie, nie, sądzę, że widzisz to ze swojego punktu widzenia, ale ja dostrzegam tu wiele dobrego" - dodał F. Montini.

Wyraził przekonanie, że publiczną cześć, jaką otaczano Pawła VI, pokazał najlepiej jego powrót z pielgrzymki do Ziemi Świętej. Przypomniał, że to G. B. Montini był pierwszym papieżem, który zaczął podróżować po świecie, a pierwsza z tych pielgrzymek apostolskich zaprowadziła go do miejsc posługi Jezusa w Izraelu i Palestynie. Było to w dniach 4-6 stycznia 1964, gdy trwał jeszcze II Sobór Watykański.

"Tamta pierwsza podróż wstrząsnęła całym chrześcijańskim światem i nie tylko. Papież wyruszył z Watykanu, udając się prosto do Ziemi Świętej, i to w czasie, gdy pojawiły się tam ogromne problemy o charakterze politycznym. Pamiętam relacje telewizyjne, gdy był w Jerozolimie, otoczony tłumami, wyglądało to, jakby składali mu hołd, a my, członkowie rodziny, baliśmy się o jego zdrowie. Gdy powrócił do Rzymu, była już noc i pamiętam zdjęcia z telewizji, samolot wylądował na lotnisku Ciampino, a stamtąd papież udał się do Watykanu. Na ulicach, którymi przejeżdżał, znajdowały się nieprzebrane rzesze ludzi" - wspominał Fausto Montini i dodał: "Podobnie było, gdy zmarł w sierpniu 1978 r. a jego ciało wieziono później z Castel Gandolfo do Watykanu“.

W miniony czwartek 15 lutego, na zakończenie zamkniętej sesji pytań i odpowiedzi z duchowieństwem Rzymu Franciszek powiedział, że będzie to „święty rok” dla Pawła VI. Przypomniał, że stosunkowo niedawno świętymi zostali dwaj Biskupi Rzymu: Jan XXIII i Jan Paweł II. „Paweł VI zostanie ogłoszony świętym w tym roku, a Benedykt i ja jesteśmy na liście oczekujących, módlcie się za nas” – powiedział papież Bergoglio żartem podczas spotkania w bazylice św. Jana na Lateranie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Ks. Dolindo w Częstochowie

2018-02-21 22:11

Marian Florek

W dniu 21 lutego 2018 r. w częstochowskim Duszpasterstwie „Emaus” odbyło się spotkanie z Joanną Batkiewicz-Brożek, autorką niezwykłej książki o niezwykłym włoskim księdzu Dolindo Ruotolo.

Marian Florek

Świadkowie życia kapłana – jak mówiła autorka – byli pod wielkim wrażeniem jego świętości i pokory. A i sama pani Joanna, mówiąc o swoich osobistych przeżyciach związanych z dziennikarską pracą nad książką poświęconą ks. Dolindo, nie potrafiła ukryć ogromnych emocji. Udzielały się one i słuchaczom. Wszyscy mieli wrażenie jakby ks. Dolindo był wśród zgromadzonych.

Ks. Dolindo Ruotolo urodził się 6 października 1882 w Neapolu, a zmarł 19 listopada 1970. Doświadczany: z powodu oskarżeń nieprzychylnych mu osób, oskarżany o herezję, z wieloletnim zakazem odprawiania Mszy Świętej i głoszenia homilii. Błogosławiący spadający z nieba deszcz, aby nawrócił Neapolitańczyków. Mówił: „Życie wieczne to nie żart”, mówił : „Jezu ty się tym zajmij!”. Duszpasterstwu Akademickiemu „Emaus” gratulujemy spotkania z autorką ksiązki o Bożym Kapłanie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem