Reklama

Petycja do prezes Trybunału Konstytucyjnego

Świętość, czy jakość życia? O wartości i sensie życia w świetle nauczania Jana Pawła II

2017-03-25 10:39

Ks. Mariusz Sztaba

TV.Niedziela.pl

Jan Paweł II - zwany m.in. papieżem życia - w swoim nauczaniu wiele uwagi poświęcił prawdzie o wartości ludzkiego życia, odnosząc się w czasie pontyfikatu do różnorakich zagadnień związanych z tym zagadnieniem. Dlatego też w nauczaniu poruszał problematykę inżynierii genetycznej, bioetyki oraz współczesnych zagrożeń dla życia. Jego głos wpisał się w obowiązującą doktrynę Kościoła katolickiego na ten temat.

W niniejszym artykule podejmuję zagadnienie wartości życia, dokonując pewnej konfrontacji pomiędzy kategorią „świętości życia” - używaną w nauczaniu Kościoła katolickiego, a kategorią „jakości życia”, funkcjonującą w wielu dyscyplinach naukowych. W pierwszej kolejności ukazuję rozumienie wartości życia w świetle nauczania Jana Pawła II. Następnie prezentuję krótką historię pojęcia jakość życia, dokonując jego operacjonalizacji. Dalsza cześć analizy dotyczy wieloznacznego rozumienia tego terminu w kontekście pokrewnych mu pojęć. W końcowej części dokonuję oceny przydatności kategorii jakości życia zarówno w nauczaniu Kościoła katolickiego, jak i w naukach społecznych i medycznych.

1. Teologiczny i etyczny namysł nad zjawiskiem ludzkiego życia

W nauczaniu Kościoła katolickiego wyraźnie mówi się o życiu jako wartości naczelnej i fundamentalnej, ale nie absolutnej. Kościół podkreślając niezbywalną wartość ludzkiego życia, posługuje się m.in. takimi pojęciami i wyrażeniami jak: wartość życia, święty charakter życia, świętość życia, Ewangelia życia (ewangelia cierpienia, ewangelizacja śmierci, itd..

W encyklice Evangelium vitae, która w całości poświecona jest wartości i nienaruszalności ludzkiego życia, odnajdujemy wykładnię Kościoła na ten temat i jej uzasadnienie. Według niej życie ludzkie jest święte i jawi się jako szczególne dobro z kilku powodów.

Reklama

Po pierwsze, jest ono „inne i odrębne od życia wszelkich innych stworzeń żyjących” (EV nr 34). Ta odrębność wyraża się m.in. poprzez fakt, że stworzenie człowieka przedstawione jest w Księdze Rodzaju (Rdz 1, 26-27) jako „owoc specjalnej decyzji Boga i Jego postanowienia, by połączyć człowieka ze Stwórcą szczególną i specyficzna więzią: «Uczyńmy czlowieka na Nasz obraz, podobnego nam» (Rdz 1, 26)” (EV nr 34). Poza tym, człowiek został wyposażony „w jemu tylko właściwe władze duchowe, takie jak rozum, rozeznanie dobra i zła, wolna wola” (EV nr 34).

Po drugie, życie ludzkie w związku z wcześniejszymi stwierdzeniami „jest w świecie objawieniem Boga, znakiem Jego obecności, śladem Jego chwały”, przez co człowiek z woli Stwórcy jawi się jako „szczyt i ukoronowanie stwórczego działania Boga”, który wszystko w rzeczywistości stworzonej ukierunkował ku człowiekowi (EV nr 34).

Po trzecie, wartość ludzkiego życia pomimo „osłabienia” i „zamazania” przez grzech zarówno pierworodny, jak i każdy późniejszy, została na nowo potwierdzona i objawiona w tajemnicy Wcielenia i Odkupienia.

Po czwarte, nieporównywalna wartość ludzkiego życia wynika także i z tego, że będąc „podstawowym warunkiem, początkowym etapem i integralna częścią całego i niepodzielnego procesu ludzkiej egzystencji” (EV nr 2), „jest czymś więcej niż tylko istnieniem w czasie. Jest dążeniem ku pełni życia; jest zalążkiem istnienia, które przekracza granice czasu: «Bo dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka – uczynił go obrazem swej własnej wieczności» (Mdr 2, 23)” (EV nr 34). Życie ludzkie jest przeznaczone ku pełni życia, ku wieczności (EV nr 2, 37-38).

Konkludując można stwierdzić, że w świetle nauczania Kościoła katolickiego, ludzkie życie jest święte, bo „pochodzi od Boga, jest Jego darem, Jego obrazem i odbiciem, udziałem w Jego ożywczym tchnieniu [...]. Życie i śmierć czlowieka są zatem w ręku Boga, w Jego mocy” (EV nr 39). Z prawdy zaś o świętości życia wynika zasada jego nienaruszalności (EV nr 40).

Również etyka normatywna wskazuje na życie jako naczelną wartość, przeciwstawiając się różnorakim naturalistyczno-utylitarystycznym redukcjonizmom etyki sytuacyjnej. Ta ostania uprawiana w duchu utylitaryzmu, który kieruje się zasadą maksymalizacji przyjemności i minimalizacji przykrości, przedkłada jakość życia nad jego świętością i nienaruszalnością.

W obecnych czasach coraz rzadziej mówi się i pisze o świętości życia. Natomiast coraz częściej charakteryzuje się ludzkie życie za pomocą kategorii jakości życia. W tym miejscu należy zauważyć, że pojęcie to jest obecne w nauczaniu Kościoła katolickiego w sposób marginalny i z wieloma zastrzeżeniami. Dla zrozumienia tego stanowiska, dokonam obecnie prezentacji historii wspomnianego pojęcia i jego operacjonalizacji.

2. Krótka historia pojęcia „jakość życia”

Termin „jakość życia” (łac. qualitas – pewien stopień doskonałości; ang. quality of life QOL) pojawił się w latach 40’ XX w., zastępując dotychczas stosowane pojęcie „poziom życia”, dla podkreślenia materialnych warunków życia (majątek, standard życia). Początkowo więc nienaukowe pojęcie jakości życia oznaczało wszystkie dobra, które powinny być dostarczone konsumentowi w rozwiniętym industrialnym społeczeństwie dla jego pomyślności (ang. welfare). Później jego znaczenie rozszerzono na czynniki niematerialne (edukacja, szczęście, wolność i zdrowie).

Pojęcie to zostało wprowadzone do terminologii naukowej w latach 60’ XX w. przez rzeczników ochrony środowiska i socjologów, którzy podjęli krytykę tzw. społeczeństwa przemysłowego i poprzemysłowego, wyrażając swoje niezadowolenie z oceny zaspokojenia ludzkich potrzeb tylko za pomocą wskaźników poziomu życia.

Początkowo termin „jakość życia” zaczął funkcjonować w socjologii i psychologii (dobrostan), a następnie w innych dyscyplinach naukowych: ekonomii, politologii oraz w medycynie, a także w pedagogice.

Mirosław Jan Dyrda szukając przyczyn tak wielkiego zainteresowania się naukowców omawianym pojęciem z wielką szczerością, stwierdził za A. Dziurowicz-Kozłowską, że „to niezwykłe powodzenie pojęcie jakości życia zawdzięcza swej wieloznaczności, niedookreśleniu założeń teoretycznych i definicyjnych oraz, co za tym idzie, niemal nieograniczonej dowolności interpretacyjnej”.

Tagi:
Jan Paweł II życie

A gdyby Was nie było?

2019-01-16 11:02

Wanda Mokrzycka
Niedziela Ogólnopolska 3/2019, str. 49

Radosław Mokrzycki
Żona Radka, mama dziewięciorga dzieci. Należy do wspólnoty Duży Dom i pisze dla Aleteia Polska

Tamtego dnia przybiegłaś do mnie do szpitala i patrzyłaś z miłością. Uczyniliśmy Cię babcią, a Ty przyjęłaś nową rolę z wdzięcznością i zmieniłaś wnuczce pieluchę. Całe szczęście, że wzięłaś sprawy w swoje ręce, bo moje z kolei nie współdziałały z oczytaną głową i obawiały się dotknąć takiego maleństwa. Ośmieliłaś mnie.

Zabierasz wnuki na wyprawy badawcze. Maszerujecie przez pół miasta do obranego celu, a Waszej uwadze nie umykają ani ludzie, ani architektura, ani przyroda, ani nawet bary bistro. Dzięki tym ekspedycjom nasze dzieci wiedzą, kiedy najlepiej siać sałatę, jak sprawnie cerować skarpetki, znają przedwojenne szlagiery, potrafią przewidzieć pogodę na podstawie obserwacji zachodu słońca, wiedzą, kim była Hanka Ordonówna oraz dokąd się udać na najlepsze placki ziemniaczane.

Masz większy dystans. Z zaangażowaniem obserwujesz wnuki i w mgnieniu oka wychwytujesz ich potrzeby czy postępy. Taktownie zwracasz uwagę (swoim) dzieciom, a naszym robisz prawdziwą kindersztubę! I one to kochają.

Masz największy zbiór rodzinnych historyjek. Pamiętasz zabawne dialogi, powiedzonka i sytuacje. I przyznaj, że opowiadasz je wszystkim swoim koleżankom!

Gromadzisz rodzinne fotografie, przechowujesz rodową porcelanę i przedwojenny termofor. Jesteś mostem, który łączy tradycję i nowoczesność. Przybliżasz wnukom historię ich rodziny.

Nadziwić się nie możesz pięknu i różnorodności swych wnucząt, i temu jednocześnie, że są tak podobne do nas, gdy byliśmy mali!

Tamtego dnia, pamiętam, stanąłeś w drzwiach i powiedziałeś, że trzeba napalić w kominku, żeby Mała nie zmarzła. Poszedłeś po solidne polano, by dołożyć do ognia. Uczyniliśmy Cię dziadkiem, więc zacząłeś robić kołyskę. Dzięki Tobie dzieci miały bezpieczne miejsce i spokojny sen.

Otwierasz przed wnukami garaż pełen narzędzi i świat rękodzieła. Dzięki Tobie potrafią obchodzić się z dłutem i pracować w ogrodzie. Z Tobą jeżdżą taczką i strzelają do celu.

Milczysz i słuchasz, ale jak wnuki poproszą, opowiadasz o czasach swej młodości. O obyczajach, o wojnie, w której walczył Twój tato, o długiej podróży Twojej mamy z Kresów na Dolny Śląsk.

Nie szczędzisz czasu i sił, by zbudować wnukom domek na drzewie. Cierpliwie wędzisz dla nich wędliny i chwytasz w słoiki smaki lata. Tłumaczysz, które grzyby można zbierać.

O ileż wnuki byłyby uboższe bez Waszej miłości... O ileż głębsza jest nasza miłość ku Wam, od kiedy uczyniliśmy Was babcią i dziadkiem! I

Wanda Mokrzycka
Żona Radka, mama dziewięciorga dzieci. Należy do wspólnoty Duży Dom i pisze dla Aleteia Polska

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Jest to twoje i moje wesele

2016-01-13 08:56

O. Stanisław Jarosz OSPPE
Niedziela Ogólnopolska 3/2016, str. 32-33

Graziako

W dzisiejszej Ewangelii zastanawia mnie jedno: Czyje jest to wesele, na które zaproszono Jezusa, Jego Matkę i Jego uczniów? Dlaczego Ewangelista nie podaje tego faktu? Może dlatego, że ta Ewangelia jest o nas, jest to twoje i moje wesele. To nasze pragnienie szczęśliwego życia, jak na weselu. Okazuje się jednak, że nie jesteśmy szczęśliwi – brakuje wina, a wino rozwesela serce człowieka – mówi Biblia. Jest tylko zwyczajność, codzienność jak woda. Nie możemy być szczęśliwi, ponieważ śmierć panuje nad nami, doświadczamy ograniczeń, starości, cierpienia; chcemy dobrze, a wychodzi źle.

W takie życie wchodzi Maryja. Ona widzi, czego nam brakuje, nie zostawia nas, interweniuje u Jezusa w naszej sprawie. Gdy słyszy te dziwne słowa Jezusa w dosłownym znaczeniu: „Co Mnie lub Tobie, Niewiasto? Jeszcze nie nadeszła godzina moja” – wie, że Jezus nie mówi o tym zwykłym ludzkim kłopocie – braku wina, co rozwesela serce ludzkie (por. Ps 104,15a). On mówi o innej radości – tej, którą przyniesie wszystkim, którzy uwierzą w Niego, gdy wypełni się Jego godzina. Czy Maryja wie, o jakiej godzinie mówi Jezus? „A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu” (Łk 2, 35).

Pośród radujących się gości weselnych Maryja słyszy to samo wezwanie, które przed wiekami skierował Bóg do Abrahama: „Weź twego syna jedynego, którego miłujesz, i złóż go w ofierze” (por. Rdz 22, 2). To Ona również ma dzisiaj rozpocząć drogę z Jezusem na Kalwarię. „Niewiasto” – mówi do niej Jezus. Uznaje, że jest tej samej natury, co On. „Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie się zwała niewiastą” (Rdz 2, 23ab) – ma taką samą miłość i taką samą wolę wypełnienia woli Ojca. Maryja słowami skierowanymi do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” wypowiada swoje kolejne „fiat!”. I od tej chwili będzie w swoim sercu niosła Jezusa na Kalwarię z bólem, który z każdym dniem zbliżającym Jezusa do śmierci krzyżowej będzie się powiększał. Wie, że nim świat powstał, ofiara została przyjęta.

Gdzie w naszym życiu nastąpi interwencja Jezusa, gdzie nastąpi przemiana? Tam, gdzie się nie spodziewamy, gdzie się wstydzimy naszego postępowania i naszego życia. Nie nastąpiła przemiana wody w wino w amforach do tego przeznaczonych, nie nastąpiła w pucharach weselników, ale w stągwiach do czyszczeń żydowskich. Cud przemiany będzie tam, gdzie potrzeba oczyszczenia, nawrócenia. Zaprosisz Jezusa w te fakty Twojego życia, co do których nie masz żadnego powodu, aby się nimi chlubić? Czy może chcesz być biznesmenem swojego życia jak starosta weselny? On znał się na logice tego świata: Dobre wino na początek, później nawet najgorsze wypiją! Co to znaczy, że dobre wino zachowano aż do tego czasu? Nie jest nigdy za późno, aby twoje życie zostało przebaczone, przemienione, nabrało sensu i radości. Odkryjesz, że jesteś kochany i że możesz kochać, i pełnić wolę Ojca, masz przecież Matkę.

Polecamy „Kalendarz liturgiczny” – liturgię na każdy dzień

Jesteśmy również na Facebooku i Twitterze

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Paryż: tysiące Francuzów manifestowały w obronie życia

2019-01-20 19:14

st (KAI) / Paryż

Od 30-50 tysięcy Francuzów wzięło dziś udział w trzynastym „Marszu dla życia”, apelując o zaprzestanie banalizowania aborcji i broniąc klauzuli sumienia lekarzy, którzy odmawiają zbijania dzieci w łonie matki. Co roku we Francji dokonuje się około 220 tys. aborcji.

La Manif Pour Tous

Marsz dla życia nie miał charakteru konfesyjnego chociaż do udziału w nim zachęcał arcybiskup Paryża, Michel Aupetit, a nuncjusz apostolski we Francji, abp Luigi Ventura przekazał pozdrowienia oraz słowa zachęty skierowane do uczestników przez Papieża Franciszka. Ojciec Święty podkreślił, że wszelkie zło na świecie bierze początek w braku szacunku dla życia. Zachęcił Francuzów do nieustannego dawania świadectwa niezbywalnych wartości: godności człowieka oraz godności życia.

Marsz rozpoczął się o godz. 13.30 od Porte Dauphine i przeszedł w kierunku placu Trocadero. Nawiązując do ruchu „żółtych kamizelek” delegat generalny marszu, Nicolas Sévillia wyjaśnił, że w formie publicznej wyraża się nie tylko zaniepokojenie z powodu trudności społecznych, ale także cierpienie niematerialne. Dodał, że dzisiejszy marsz był też pierwszym aktem mobilizacji obywatelskiej przeciwko próbom rewizji prawa bioetycznego odnośnie do sztucznego zapłodnienia, które w myśl propozycji kręgów liberalnych ma być dostępne dla wszystkich – nie tylko małżeństw, ale także związków osób tej samej płci, czy kobiet samotnych. Natomiast prezes Fundacji Lejeune, Jean-Marie Le Méné wyraził obawy, że obecny rząd prezydenta Macrona będzie chciał zalegalizować wykorzystanie embrionów do badań naukowych i eksperymentów pseudomedycznych.

W paryskiej manifestacji uczestniczyła także Viviane Lambert, która walczyć będzie w poniedziałek przed sądem w Châlons-en-Champagne o życie swojego syna Vincenta, znajdującego się od dziesięciu lat w stanie określanym przez media jako „wegetatywny”. Szpital nie chce kontynuować utrzymywania go przy życiu, chociaż film wideo pokazuje, że reaguje on na bodźce. Pani Lambert nie kryła wielkiego wrażenia widząc w stolicy Francji tak wielkie zgromadzenie obrońców życia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem