Reklama

Kard. Sarah: Benedykt XVI milczy, ale wiele daje Kościołowi

2017-03-28 21:59

RV / Watykan / KAI

episkopat.pl

„Wszyscy stoimy dziś wobec pokusy, by być jak Bóg, by stanąć ponad Bogiem. Odstawić Go na bok i twierdzić, że wszystko potrafimy sami” – powiedział kard. Robert Sarah. Zauważył on, że nawet ludzie wierzący ulegają tej pokusie, kiedy interpretują Słowo Boże wykraczając poza to, co Bóg powiedział. „Powoduje nimi pycha, bo są inteligentni, bo studiowali, bo mają dobre argumenty...” – dodał prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego w wywiadzie dla Radia Notre-Dame. Zauważył on również, że w takim świecie, który w takim świecie, gdzie Bóg został odstawiony na bok, bardzo łatwo jest sterować człowiekiem i jego poglądami.

„Dziś sterują nami potęgi finansowe i medialne. W praktyce to właśnie te siły rządzą światem, dyktują, co człowiek ma robić, w co ma wierzyć. Media interpretują nawet to, co mówi Papież i czego naucza Kościół. Interpretacją tego wszystkiego nie zajmują się już teolodzy, ale media. A my bezmyślnie pozwalamy, by nami sterowano. Robi się rzeczy niegodne człowieka, bestialskie, a my wierzymy, że jest to normalne, że tak właśnie trzeba postępować. Bo mogę dysponować moim życiem, jak chce, mogę decydować o mej śmierci. I dziś niemal wszyscy są przekonani, że tak właśnie ma być. Nie chcę dziecka, więc je usuwam, to normalne. I nikt już na to nie reaguje. Zostaliśmy poddani znieczuleniu. Nie obchodzi nas cierpienie dziecka, które zabija się w łonie matki” – powiedział kard. Sarah.

W wywiadzie dla Radia Notre-Dame kard. Sarah odniósł się również do zgiełku, który panuje we współczesnym świecie. Zastrzegł, że samo to, że ktoś dużo mówi, wcale nie oznacza, że coś sobą reprezentuje. Słowa konstruktywne rodzą się w ciszy. Jest prawdą, że ten, kto dużo mówi, zyskuje rozgłos, jest dobrze znany, podziwiany, a ten, kto milczy, wydaje się żebrakiem, ale to właśnie u takiego człowieka można znaleźć coś wspaniałego.

Reklama

„Popatrzmy na Papieża Benedykta XVI – mówił dalej kard. Sarah – Dziś żyje w absolutnym milczeniu, ale to milczenie jest głębokim źródłem, z którego wypływa najgłębsza modlitwa za Kościół i cały świat. W tym milczeniu wnosi on wkład w budowanie świata i Kościoła. Nie jest żebrakiem, bo trwa w ciszy. Wręcz przeciwnie, bardzo dużo daje on światu” – powiedział o Benedykcie XVI prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego.

Tagi:
kardynał Benedykt XVI

Czy zostaną wyjaśnione okoliczności śmierci polskiego kardynała?

2018-04-20 11:45

abd / Poznań (KAI)

Wniosek o wszczęcie śledztwa w sprawie śmierci kard. Augusta Hlonda złożył w IPN wicepostulator procesu beatyfikacyjnego prymasa Polski, chrystusowiec ks. Bogusław Kozioł. W rozmowie z KAI wyjaśnia, dlaczego okoliczności śmierci niezłomnego prymasa Polski do dziś budzą wątpliwości.

Archiwum

- Praktycznie już podczas pogrzebu kard. Hlonda pojawiła się pogłoska, że mógł on zostać otruty na zlecenie służb bezpieczeństwa. Były ku temu poważne przesłanki: jeszcze za życia Kardynała w czasie jego powojennych objazdów parafii w na północy Polski, służby bezpieczeństwa pozorowały wypadki z jego udziałem. Na szczęście nieskutecznie – wyjaśnia w rozmowie z KAI ks. Bogusław Kozioł SChr, wicepostulator procesu beatyfikacyjnego kard. Augusta Hlonda. Przypomina także o budzących wątpliwość okolicznościach śmierci ówczesnego prymasa Polski, której oficjalną przyczyną było, wg dokumentacji medycznej, zapalenie płuc, będące powikłaniem po ostrym zapaleniu wyrostka robaczkowego.

- Przed śmiercią Prymas dwukrotnie przeszedł operację. Już wówczas mówiono, że pierwsza z nich była niepotrzebna i przeprowadzono ją w następstwie postawienia błędnej diagnozy. Kard. Hlond pytał z resztą lekarzy na łożu śmierci: co panowie podacie jako powód mej śmierci? Tak, jakby zdawał sobie sprawę z ukrywanych faktów – przypomina wicepostulator.

Ks. Kozioł odwołuje się też do przeprowadzonej niedawno kwerendy w archiwach IPN. – Znalazłem kilka dokumentów agentów i współpracowników SB, którzy informują swoich przełożonych, że w środowiskach salezjańskich krąży pogłoska o rzekomym otruciu kard. Hlonda i proszą o zajęcie się tą sprawą. Ponadto, w artykule, opublikowanym w na jednym z polskich portali w ubiegłym miesiącu, przytoczone są fragmenty wypowiedzi represjonowanego ks. Józefa Zatora Przytockiego, który w wspomina, że w czasie jednego z przesłuchań miał usłyszeć od przesłuchującego go oficera: „po śledztwie tutaj zdechniesz. My sobie damy radę ze wszystkimi. Myśmy pomogli zdechnąć Hlondowi” - mówi chrystusowiec. Wicepostulator ufa, że jeśli IPN pozytywnie rozpatrzy złożony wniosek, przyszłe śledztwo być może pomoże rozwiać wątpliwości dotyczące przyczyny śmierci kard. Hlonda.

Obecnie proces beatyfikacyjny kard. Augusta Hlonda znajduje się na tzw. „etapie rzymskim”. W Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych złożono dokumentację zebraną w toku trwającego procesu. 9 marca 2017 r. odbyła się już dyskusja komisji teologów, która pozytywnie zaopiniowała heroiczność cnót i życia Kardynała. Natomiast 15 maja br. w Rzymie zbierze się z kolei komisja kardynałów i biskupów.

- Jeśli wyda ona, w co gorąco wierzymy, również pozytywną opinię, będzie to przedostatni krok w procesie beatyfikacyjnym. Ostatnim będzie podpisanie przez papieża dekretu o heroiczności cnót. Wówczas proces formalnie zostanie zakończony, a Kardynałowi będzie przysługiwał tytuł Czcigodnego Sługi Bożego. Do beatyfikacji potrzebny będzie jeszcze cud, o który się modlimy – wyjaśnia kapłan.

Jak dodaje, niedawno był badany w Niemczech przypadek domniemanego cudu zgłoszony ze środowiska polonijnego, jednak ze względu na brak dostatecznej dokumentacji, sprawa została odłożona. Obecnie dokumentowany jest też kolejny przypadek, tym razem ze Śląska.

22 października br. obchodzona będzie 70. rocznica śmierci kard. Hlonda. Z tej okazji podjęto szereg inicjatyw, mających na celu przybliżyć osobę Kardynała. Między innymi w Warszawie, w dniu śmierci kard. Hlonda, planowane są okolicznościowe wydarzenia: sesja naukowa w Sejmie oraz Msza św. sprawowana w warszawskiej archikatedrze. Jeszcze na wiosnę, wspólnie z Pocztą Polską przygotowywana jest emisja okolicznościowego znaczka pocztowego. Z kolei jesienią w Mysłowicach odbędzie się też konferencja naukowa poświęcona prymasowi.

- Opracowuję także dwie publikacje. Pierwsza z nich, zatytułowana „Myślałem o Was tyle razy”, przygotowywana jest przede wszystkim z myślą o nas, chrystusowcach, ponieważ kard. Hlond był naszym założycielem. Będzie to zbiór wszystkich jego myśli, pism, listów, które do nas skierował. Kolejną będzie stanowił zbiór jego nauczania do Polonii: korespondencja, przemówienia, homilie, listy – zapowiada ks. Kozioł.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prezydent Andrzej Duda spotkał się z protestującymi w Sejmie opiekunami osób niepełnosprawnych

2018-04-20 11:26

wpolityce.pl

Jest tak jak panie mówicie. Jest stopniowa poprawa. Zaprosiłem na to spotkanie też panią Bogusławę, którą znam od lat. Wychowuje dziecko, które ma ciężkie porażenie mózgowe dziecięce – powiedział prezydent.

wpolsce.pl

Przyznaję, że od kilku lat jesteśmy w bieżącej konsultacji – dodał.

Uczestnicy protestu zaprezentowali prezydentowi film z kampanii wyborczej. Na filmie prezydent mówi właśnie o problemach rodziców dzieci niepełnosprawnych.

Ja pamiętam co ja mówiłem – powiedział Andrzej Duda. Absolutnie potwierdzam – dodał.

Na filmie słyszymy jak prezydent mówi, że państwo nie może się bać i wstydzić spotkań z takimi osobami.

I nie boję się i nie wstydzę – stwierdził.

Jeden z uczestników protestu przypomniał w jaki sposób do tej pory zajmowano się tą sprawą

Za czasów poprzednich rządów został powołany okrągły stół, z którego nic nie wynikło – powiedział.

My prosimy o niewiele – skomentowała matka jednej z osób niepełnosprawnych.

Prezydent poprosił o pełną listę potrzeb protestujących. Jest nam bardzo źle, że w takim państwie jak Polska musimy walczyć o swoje – stwierdził jeden z uczestników.

Prezydent zapowiedział, że powstanie projekt ustawy. Ja rozmawiam z panią minister Rafalską. Będę rozmawiał też z panem premierem. Przygotujemy projekt ustawy. Nie mówię, że to będzie mój projekt, to może być projekt pani minister – powiedział.

Zaprosił też uczestniczki protestu to Kancelarii Prezydenta, by omówić problem. Jeżeli panie zechcecie, to ja bym zaprosił do mnie do Kancelarii, by usiąść na chwilę i spisać to, co jest oczekiwane – stwierdził.

Przyznał też, że do tej pory obóz rządzący nieodpowiednio podszedł do tematu. Być może były kwestie, które należało wziąć pod uwagę wcześniej – mówił.

Jak tak słucham, to wydaje mi się, że to nie są jakieś oczekiwania z sufitu – dodał.

Ja tą sprawą się już zajmuje. Będę się tą sprawą zajmować dopóki nie będzie zamknięta

Po spotkaniu z protestującymi prezydent odpowiadał na pytania dziennikarzy. Chciałbym byśmy to między sobą uzgodnili i było to w jak najszybszym tempie rozwiązane – powiedział.

Ten rząd od dwóch i pół roku w stopniu nienotowanym od 1989 roku działa na rzecz rodziny – dodał.

Prezydent był pytany też o pomysł 500+ dla osób niepełnosprawnych. Będziemy o tym rozmawiać – stwierdził.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Franciszek w Molfetta: żyjmy Eucharystią, aby być źródłem nadziei, radości i pokoju

2018-04-20 14:10

st (KAI) / Molfetta

Do autentycznego przeżywania Eucharystii, aby być źródłem nadziei, radości i pokoju zachęcił dziś papież podczas Mszy św. w porcie w Molfetta w południowowłoskim regionie Apulii. Jego wizyta w tym mieście związana jest z 25. rocznicą śmierci Sługi Bożego, biskupa Antonio Bello, który w latach 1982-93 był ordynariuszem tamtejszej diecezji.

Greg Burke/Twitter.com

W swojej homilii Franciszek podkreślił, że Eucharystia „to nie piękny obrzęd, ale najgłębsza, najbardziej konkretna, najbardziej zaskakująca, jaką można sobie wyobrazić komunia z Bogiem: komunia miłości tak realna, że przybiera formę pokarmu”. Jest ona źródłem życia chrześcijańskiego. Ponadto pozwala nam, abyśmy, wychodząc ze Mszy św., żyli już nie dla siebie, ale dla innych. Kaznodzieja wskazał, że tak żył don Tonino. „Marzył o Kościele głodnym Jezusa i nietolerancyjnym wobec wszelkiej światowości” – przypomniał Ojciec Święty. Jednocześnie zachęcił wiernych do postawienia sobie pytania: „Czy po tylu komuniach staliśmy się ludźmi komunii?”.

Podkreślił następnie, że Eucharystia jest także chlebem pokoju, ponieważ spożywamy ją razem z innymi. „My, którzy dzielimy ten Chleb jedności i pokoju, jesteśmy powołani, aby kochać każde oblicze, aby naprawić każde rozdarcie; być, zawsze i wszędzie, budowniczymi pokoju” – stwierdził mówca.

Wskazał, że z Eucharystią ściśle łączy się Słowo Boże, wzywające nas do przemiany życia. Jezus szuka bowiem nie naszych refleksji, ale naszego nawrócenia. Nie możemy wegetować w małych satysfakcjach. Po spotkaniu Zmartwychwstałego nie możemy czekać, nie możemy odkładać na później; musimy iść, wyjść, mimo wszystkich problemów i niepewności, stawać się „kurierami nadziei”, prostymi i radosnymi rozdawcami wielkanocnego alleluja – stwierdził papież.

Podkreślił ponadto znaczenie, jakie na drodze apostoła Pawła odgrywa posłuszeństwo Bogu i pokora. „Słowo Boże uwalnia, podnosi, sprawia, że idziemy naprzód, pokorni i odważni zarazem. Nie czyni z nas ludzi o ustalonej pozycji i mistrzów swoich umiejętności, ale autentycznych świadków Jezusa w świecie” – wskazał Franciszek.

„Na każdej Mszy karmimy się Chlebem życia i Słowem, które zbawia: żyjmy tym, co celebrujemy! W ten sposób, podobnie jak don Tonino, będziemy źródłem nadziei, radości i pokoju” - zakończył swe kazanie Ojciec Święty.



Oto polski tekst kazania Ojca Świętego:

Usłyszane przez nas czytania przedstawiają dwa elementy zasadnicze dla życia chrześcijańskiego: Chleb i Słowo.

Chleb jest podstawowym pokarmem dla życia, a Jezus w Ewangelii daje nam siebie jako Chleb życia, jakby chciał powiedzieć: „Beze Mnie nie możecie się obyć”. I używa mocnych wyrażeń: „Spożywajcie moje ciało i krew moją pijcie” (por. J 6, 53). Co to znaczy? Że dla naszego życia istotne znaczenie ma nawiązanie życiodajnej, osobistej więzi z Nim. Ciało i krew. Tym jest Eucharystia: nie jest to piękny obrzęd, ale najgłębsza, najbardziej konkretna, najbardziej zaskakująca, jaką można sobie wyobrazić, komunia z Bogiem: komunia miłości tak rzeczywista, że przybiera formę pokarmu. Życie chrześcijańskie wychodzi za każdym razem stąd, od tego stołu, gdzie Bóg karmi nas miłością. Bez Niego, Chleba życia, każdy wysiłek w Kościele jest daremny, jak przypominał don Tonino Bello: „Nie wystarczą uczynki miłosierdzia, jeśli brakuje miłości uczynków. Jeśli brakuje miłości, z której wychodzą dzieła, jeśli brakuje źródła, jeśli brakuje punktu wyjścia, jakim jest Eucharystia, każde zaangażowanie duszpasterskie okazuje się jedynie karuzelą spraw”.

Jezus w Ewangelii dodaje: „Kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie” (w. 57). Jakby chciał powiedzieć: ten, kto karmi się Eucharystią, przyswaja sobie tę samą mentalność, co Pan. On jest Chlebem łamanym dla nas, a kto go przyjmuje, staje się z kolei chlebem łamanym, który nie powstaje na zaczynie pychy, ale daje się innym: przestaje żyć dla siebie, dla własnego powodzenia, dla posiadania czegoś lub stania się kimś, ale żyje dla Jezusa i jak Jezus, to znaczy dla innych. Życie dla to znak wyróżniający tych, którzy pożywają ten chleb, „znak firmowy” chrześcijanina. Żyć dla. Można by to wywiesić jako ogłoszenie przed każdym kościołem: „Po Mszy św. nie żyjemy już dla siebie, ale dla innych”. (...) Don Tonino tak żył: był wśród was jako biskup-sługa, pasterz, który stał się ludem, który przed tabernakulum uczył się, jak dawać siebie na pokarm dla ludzi. Marzył o Kościele głodnym Jezusa i nietolerancyjnym wobec wszelkiej doczesności, o Kościele, który „umie dostrzegać ciało Chrystusa w niewygodnych tabernakulach nędzy, cierpienia, samotności”. Ponieważ, jak mawiał, „Eucharystia nie toleruje siedzącego trybu życia” i nie wstając od stołu pozostaje „sakramentem niedokończonym”. Możemy zadać sobie pytanie: czy we mnie sakrament ten jest urzeczywistniany? Bardziej konkretnie: czy lubię jedynie, aby Pan usługiwał mi do stołu, czy też wstaję, by służyć jak Pan? Czy daję w życiu to, co otrzymuję na Mszy św.? A jako Kościół moglibyśmy się zapytać: czy po tylu komuniach staliśmy się ludźmi komunii?

Chleb życia, Chleb łamany jest bowiem także chlebem pokoju. Don Tonino twierdził, że „pokój nie nadchodzi, gdy ktoś bierze sobie tylko swój chleb i idzie go zjeść na własną rękę. [...] Pokój jest czymś więcej: jest wspólnym spożywaniem posiłku”. Jest to „spożywanie chleba razem z innymi, nie oddzielając się, jest zasiadaniem do stołu pośród różnych osób”, gdzie „inny jest obliczem, które trzeba odkryć, kontemplować, któremu trzeba okazać czułość”. Ponieważ konflikty i wszystkie wojny „znajdują swój korzeń w zaniku twarzy”. A my, którzy dzielimy ten Chleb jedności i pokoju, jesteśmy powołani, aby kochać każde oblicze, aby naprawić każde rozdarcie; być, zawsze i wszędzie, budowniczymi pokoju.

Razem z Chlebem, Słowo. Ewangelia mówi o zaciekłych dyskusjach wokół słów Jezusa: „Jak On może nam dać swoje ciało na pożywienie?” (w. 52). Kryje się w tych słowach atmosfera defetyzmu. Przypomina je wiele naszych słów: jak Ewangelia może rozwiązać problemy świata? Jaki jest pożytek czynienia dobra pośród tak wielkiego zła? I tak popadamy w błąd tych ludzi, sparaliżowanych dyskutowaniem o słowach Jezusa, zamiast być gotowymi do zgody na przemianę życia, o którą On prosił. Nie zrozumieli, że Słowo Jezusa ma służyć przejściu przez życie, a nie by usiąść i mówić o powodzeniach i niepowodzeniach. Don Tonino, właśnie w okresie wielkanocnym życzył przyjęcia tej nowości życia, przechodząc w końcu od słów do czynów. Dlatego napominał tych, którzy nie mieli odwagi, by się zmienić: „Specjalistów zakłopotania. Pedantycznych księgowych plusów i minusów. Roztropnych wyrachowanych aż po skurcz przed ruchem”. Jezusowi nie odpowiada się według wyrachowania i wygody chwili, ale przez „tak” całego życia. On szuka nie naszych refleksji, ale naszego nawrócenia.

Sugeruje to nam samo Słowo Boże. W pierwszym czytaniu zmartwychwstały Jezus zwraca się do Szawła i nie proponuje mu subtelnego rozumowania, ale prosi go, by zaryzykował całe swe życie. Mówi mu: „Wstań i wejdź do miasta, tam ci powiedzą, co masz czynić” (Dz 9,6). Przede wszystkim: „Wstań”. Pierwszą rzeczą, której należy unikać, jest leżenie na ziemi, bierne znoszenie życia, zadręczanie się lękiem. Ileż to razy don Tonino powtarzał: „Wstań!”, ponieważ „przed Zmartwychwstałym nie można przebywać inaczej jak tylko na stojąco”. Zawsze trzeba wstawać, patrzeć w górę, gdyż apostoł Jezusa nie może zadowalać się małymi satysfakcjami.

Następnie Pan mówi Szawłowi: „Wejdź do miasta”. Także do każdego z nas mówi: „Idź, nie trwaj zamknięty w swych bezpiecznych przestrzeniach, podejmij ryzyko!”. W życie chrześcijańskie musi wejść Jezus i musi być ono ofiarowane dla innych. Po spotkaniu Zmartwychwstałego nie możemy czekać, nie możemy odkładać na później; musimy iść, wyjść, pomimo wszystkich problemów i niepewności. Spójrzmy na przykład Szawła, który po rozmowie z Jezusem, choć ślepy, wstaje i idzie do miasta. Widzimy Ananiasza, który, choć bojaźliwy i niezdecydowany, mówi: „Jestem, Panie” (w. 10) i natychmiast udaje się do Szawła. Wszyscy jesteśmy powołani, niezależnie od sytuacji, w której się znajdujemy, aby nieść wielkanocną nadzieję, być „Cyrenejczykami radości”, jak mawiał don Tonino; sługami świata, ale jako zmartwychwstali, a nie pracownicy. Nigdy się nie martwiąc, nigdy się nie poddając. Miło jest być „kurierami nadziei”, prostymi i radosnymi rozdawcami wielkanocnego alleluja.

W końcu Jezus mówi do Szawła: „Powiedzą ci, co masz czynić”. Szaweł, człowiek pewny siebie i stanowczy milczy i odchodzi, posłuszny Słowu Jezusa. Akceptuje posłuszeństwo, staje się cierpliwy, rozumie, że jego życie nie zależy już od niego. Uczy się pokory. Pokorny nie oznacza bowiem nieśmiałego lub zrezygnowanego, ale posłusznego Bogu i wyzbytego samego siebie. Wtedy nawet upokorzenia, takie jak te, którego doświadczył Szaweł, leżący na ziemi na drodze do Damaszku, stają się opatrznościowe, ponieważ ogałacają z arogancji i pozwalają Bogu, by nas podnieść. A Słowo Boże: uwalnia, podnosi, sprawia, że idziemy naprzód, pokorni i odważni zarazem. Nie czyni z nas ludzi o ustalonej pozycji i mistrzów swoich umiejętności, ale autentycznych świadków Jezusa w świecie.

Drodzy bracia i siostry, na każdej Mszy karmimy się Chlebem życia i Słowem, które zbawia: żyjmy tym, co celebrujemy! W ten sposób, podobnie jak don Tonino, będziemy źródłem nadziei, radości i pokoju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem