Reklama

Franciszek jedzie do Egiptu – misja pokoju w cieniu islamskiego terroru

2017-04-25 10:54

Krzysztof Tomasik (KAI) / Warszawa / KAI

dadoo25071991/pl.fotolia.com

„Papież pokoju w Egipcie pokoju” – pod takim hasłem będzie przebiegać w dn. 28-29 kwietnia wizyta Franciszka w „kraju nad Nilem”. Głównymi punktami 27-godzinnego pobytu papieża w Kairze będą spotkania z wielkim imamem sunnickiego Uniwersytetu Al-Azhar i z koptyjsko-prawosławnym papieżem patriarchą, udział w Międzynarodowej Konferencji Pokojowej oraz Msza św. dla egipskich katolików. Będzie to 18. podróż zagraniczna Franciszka.

Będzie on drugim papieżem, który zawita do Egiptu. Po raz pierwszy przebywał tam 24-26 lutego 2000 r. św. Jan Paweł II, odwiedzając Kair i prawosławny klasztor św. Katarzyny na Synaju z okazji obchodów Wielkiego Jubileuszu Roku Świętego 2000.

Przybywam jako pielgrzym

Cel wizyty dobrze oddaje jej logo przedstawiające uśmiechniętego Franciszka z ręką wzniesioną w geście błogosławieństwa na tle błękitnego nieba, piramid i gołąbka pokoju. Między nimi umieszczono półksiężyc i krzyż. Papież jedzie tam jako przyjaciel, posłaniec pokoju i pielgrzym. Jego wizyta będzie bez wątpienia wsparciem dla wszystkich chrześcijan Bliskiego Wschodu, wkładem na rzecz pokoju i walki z terroryzmem oraz kolejnym krokiem na rzecz postępu w dialogu ekumenicznym oraz międzyreligijnym. Istotny jest też jej wymiar duszpasterski, ma bowiem umocnić małą wspólnotę katolicką Egiptu.

Reklama

Franciszek przybywa do Egiptu na zaproszenie prezydenta kraju Abdela Fattah as-Sisiego, koptyjsko-prawosławnego papieża patriarchy Tawadrosa II (Teodora), wielkiego imama sunnickiego Uniwersytetu Al-Azhar – szejka Ahmeda Mohammeda al-Tayyeba oraz katolickiej Konferencji Biskupów z jej patriarchą Ibrahimem Isaakiem Sidrakiem na czele. Papieżowi towarzyszyć będzie duchowy przywódca prawosławia, patriarcha Konstantynopola Bartłomiej I. Razem wezmą udział w konferencji pokojowej.

Program

Franciszek przyleci do Kairu 28 kwietnia wczesnym popołudniem. Następnie odbędzie się w pałacu prezydenckim w Heliopolis będzie miała miejsce uroczystość powitania Ojca Świętego i wizyta kurtuazyjna u prezydenta Egiptu, Abd-el-Fattah as-Sisiego. Po niej zaplanowano wizytę kurtuazyjną u wielkiego imama uniwersytetu z Al-Azhar, Ahmada al-Tayeba i przemówienia obydwu przywódców religijnych podczas Międzynarodowej Konferencji Pokojowej z udziałem ok. 200 gości z całego świata. Przed nią odbędzie się wspólna modlitwa papieża i patriarchów Kościołów wschodnich w intencji ofiar zamachu terrorystycznego z 11 grudnia ub.r. w kościele św. Piotra i Pawła i przed `murem męczenników`, przy którym złożono ciała ofiar. Ojciec Święty złoży wieniec kwiatów i zapali świece. Następnie odbędzie się spotkanie z przedstawicielami władz z przemówieniami prezydenta oraz Franciszka. Po nim spotka się on z patriarchą Tawadrosem II. Pierwszy dzień wizyty zakończy spotkanie z młodzieżą, której 300-osobowa delegacja wieczorem 28 kwietnia powita papieża w nuncjaturze apostolskiej. Podczas kolacji młodzi ludzie będą śpiewali pieśni z tradycji koptyjskiej.

W sobotę 29 kwietnia przed południem Franciszek odprawi Eucharystię na terenie bazy lotniczej poza Kairem, a nie – jak planowano – na stołecznym stadionie sportowym. Zadecydowały o tym bezsprzecznie względy bezpieczeństwa. Oczekuje się, że weźmie w niej udział ok. 25 tys. osób.

Po Mszy św. papież zje obiad z biskupami Egiptu oraz osobami towarzyszącymi. Po południu zaplanowano spotkanie modlitewne z duchownymi, zakonnikami i klerykami. Po pożegnaniu samolot z Franciszkiem i towarzyszącymi osobami wyruszy w drogę powrotną do Rzymu.

W cieniu zamachów

Franciszek przyjeżdża do kraju, który co raz jest wstrząsany atakami terrorystycznymi islamskich ekstremistów wymierzonymi przede wszystkim w Koptów. W ostatnich latach zginęły ich tysiące. Atakowani są nie tylko ludzie, ale także kościoły, klasztory, domostwa.

W Niedzielę Palmową 9 kwietnia doszło do samobójczych zamachów na świątynie koptyjskie w miastach Таntа i Аlеksаndria podczas odprawianych tam nabożeństw. Zginęło 46 osób, a ponad 100 zostało rannych. Odpowiedzialność za te akty przemocy wzięło na siebie Państwo Islamskie. W 10 dni później ekstremiści muzułmańscy zaatakowali prawosławny klasztor św. Katarzyny na półwyspie Synaj, zabijając policjanta i raniąc czterech innych.

Głównym celem islamistów jest nie tylko destabilizacja sytuacji w Egipcie i prześladowanie chrześcijan z powodów ideologicznych, ale także osiągnięcie maksymalnego rozgłosu w mediach. Wiedzą oni dobrze, że na Zachodzie będzie się mówiło głównie o atakach na chrześcijan, a nie np. o działaniach terrorystycznych wymierzonych w szyitów. Nasilający się terror doprowadził – w ciągu dziesięcioleci – do wielkiej emigracji Koptów na różne kontynenty. Dziś ok. 2 mln z nich żyje w Europie Zachodniej, Ameryce Północnej czy Australii.

Pozostali w Egipcie chrześcijanie nie dali się złamać. W Wielki Czwartek wizytę Tawadrosowi II złożył prezydent As-Sisi. Zapewnił o zintensyfikowaniu śledztwa ws. ataków na kościoły. – Zrobimy wszystko, aby ująć sprawców tych podłych przestępstw – powiedział. Sam patriarcha podkreślił, że Egipcjanie nie pozwolą, aby akty terroru ich podzieliły.

Egipska armia pomoże materialnie i finansowo przy restaurowaniu zniszczonych świątyń: katedry św. Marka w Aleksandrii i kościoła św. Jerzego w Tancie. Ataki na chrześcijan potępił Uniwersytet Al-Azhar, wydając oświadczenie: „Terroryzm nie ma religii, nie ma ojczyzny; żadna wiara na świecie nie może pozwalać na morderstwa”. W wielu meczetach kraju zorganizowano akcję oddawania krwi dla rannych. Jednak na poprawę sytuacji sceptycznie patrzy patriarcha Sidrak, mówiąc, że „zbrodnie te powtarzają się stale w ten sam sposób, z tą samą dynamiką i nic nie wskazuje na zmiany”.

Mniejszość w muzułmańskim morzu

Franciszek przyjeżdża do ponad 87-milionowego Egiptu, którego prawie 90 proc. mieszkańców wyznaje islam. Jest to najludniejszy w arabskojęzycznym kręgu kulturowym i cywilizacyjnym kraj. Odgrywa on ważną rolę w świecie muzułmańskim. W lipcu 2013 r. wojsko przeprowadziło zamach stanu pod przywództwem byłego generała as-Sisiego, obalając związanego z Bractwem Muzułmańskim prezydenta Mohammeda Mursiego, który chciał uczynić z Egiptu państwo islamskie z obowiązującym prawem koranicznym – szariatem i maksymalnym ograniczeniem praw innych religii, najlepiej zaś z przejściem ich wyznawców na islam lub ich emigracją. Po upadku Hosniego Mubaraka doszedł on do władzy w lutym 2011 r. i stanął na czele państwa w pierwszych wolnych wyborach prezydenckich w Egipcie. Wojskowy pucz był reakcją na totalitarno-islamistyczny kurs, jaki przybrały rządy Mursiego. Jego obalenie z zadowoleniem przyjęli m.in. patriarcha Tawadros II i wielki mufti Uniwersytetu Al-Azhar szejk Ahmed al-Tayyeb.

W maju 2014 r. as-Sisi został wybrany na nowego prezydenta Egiptu. Od początku swoich rządów ten pobożny muzułmanin, przeciwnik wszelkich form radykalizmu, deklaruje swoje wsparcie dla chrześcijańskiej mniejszości. Nie tylko potępił wszelkie formy terroryzmu, ale stale głosi, że chrześcijanie mają pełne prawo zarządzać swoimi kościołami i się modlić. To jego rząd doprowadził m.in. do uchwalenia nowego prawa dającego im większą swobodę w budowaniu kościołów. As-Sisi zapowiedział też budowę na nowym kairskim osiedlu dużej świątyni koptyjskiej, która stanie obok meczetu.

Mimo wielu symptomów poprawy sytuacji, egipska konstytucja i inne dokumenty porządkujące życie społeczeństwa inspirowane są nadal szariatem, czyli prawem koranicznym, i chrześcijanie nie mają pełni praw politycznych, choć nie są absolutnie wyłączeni z życia politycznego. Jest ono pod kontrolą prezydenta, który może w istniejącym systemie politycznym mianować m.in. reprezentantów wspólnoty koptyjskiej. Chrześcijanie są więc nadal obywatelami drugiej kategorii. Nie do pomyślenia jest, aby chrześcijanin mógł objąć jakiekolwiek stanowisko we władzach czy urzędach oraz nie dopuszcza się ich do stanowisk profesorskich na wyższych uczelniach. – Chrześcijanie chcą być traktowani jak obywatele, tak by to nie religia kontrolowała wszystko, lecz prawo państwowe, które traktuje każdego na równi z innymi – wyjaśnia patriarcha Sidrak. Przed papieską wizytą wskazuje na sytuację społeczną Egipcjan, którzy borykają się z wieloma problemami: przeludnieniem, bezrobociem, kryzysem ekonomicznym i korupcją.

Autorytet Al-Azhar

Bardzo duże znaczenie będzie miała wizyta papieża na Uniwersytecie Al-Azhar, tym bardziej że choć w ostatnich latach instytucja ta straciła wpływy wewnątrz islamu, to nadal ma bardzo ważne znaczenie dla utrzymania stabilizacji w kraju. Al-Azhar to najbardziej autorytatywna uczelnia islamu sunnickiego powstała w 975 r. W XIX uczelnia została zreformowana. Oprócz klasycznych przedmiotów islamskich, takich jak interpretacja Koranu i prawo religijne zaczęto nauczać historii, pedagogiki, filologii, nauk społecznych i przyrodniczych, a później medycyny i języków innych niż arabski. Od XX w. Al-Azhar jest również otwarty dla kobiet.

Pod rządami prezydenta Gamala Abdel Nassera, uczelnia straciła na początku lat 60 XX w. w dużym stopniu swój autonomiczny status. Od tego czasu wykładowcy są praktycznie pracownikami państwowymi a Wielki Szejk stojący na czele uczelni jest powoływany przez prezydenta osobiście i zachowuje lojalność wobec rządu.

Ogólnie rzecz biorąc, Al-Azhar reprezentuje konserwatywny islam. Jak dotychczas wszelkie wysiłki reformatorskie – takie jak podjęcie historyczno-krytycznej i liberalnej interpretacji Koranu – są blokowane i uznawane za sprzeczne z islamem. Z drugiej strony, choć uniwersytet potępia terror Państwa Islamskiego, to nigdy nie mówi o nich „kuffar” (niewierni). Jak zauważa ks. Rafiq Greiche, rzecznik Kościoła katolickiego w Egipcie, Kościoły chrześcijańskie od dawna prosiły zwierzchników islamskich o jasne wypowiedzi w kwestii terroryzmu, wciąż jednak bezskutecznie. – W rzeczywistości nie zrobili oni nic, aby zmienić mentalność, zwłaszcza fundamentalistów, którzy potem stają się terrorystami – krytykuje katolicki kapłan.

Zdaniem ks. Samira Khalila Samira SJ, egipskiego islamologa z Papieskiego Instytutu Wschodniego, rzecznikiem przemian i rewolucji w islamie jest prezydent As-Sisi. Natomiast Uniwersytet Al-Azhar, nawet jeśli nie wspiera radykalnego islamizmu, uczy w rzeczywistości radykalnej interpretacji Koranu. W grudniu 2014 r. egipski prezydent domagał się od muzułmańskich uczonych rewolucji w islamie, przemyślenia na nowo całego systemu. "Wszyscy mu przytakiwali, ale nic się nie zmieniło" – zauważa ks. Samir i dodaje: "Islam potrzebuje wewnętrznej reformy. Papież Franciszek chce w tym pomóc muzułmanom. Dlatego jest on bardzo dyplomatyczny, nie twierdzi, że islam jest religią przemocy, lecz przeciwnie, że w religii nie ma miejsca na przemoc. Pod tym względem papieska podróż do Egiptu jest bardzo ważna".

Wizyta Franciszka na uniwersytecie ma jednak ważne znaczenie dla dialogu z islamem, tym bardziej że kontakty teologiczne rozpoczęte w 1998 r. między uniwersytetem i Watykanem zostały przerwane w 2011 r. przez stronę egipską po tym, jak Benedykt XVI w przemówieniu noworocznym nawiązał do zamachu islamistów na kościół koptyjski w noc sylwestrową w Aleksandrii. Papież zażądał wówczas lepszej ochrony chrześcijan koptyjskich. Słowa Benedykta XVI zostały przyjęte w Kairze jako „mieszanie się w wewnętrzne sprawy Egiptu”. Przełom we wzajemnych relacjach stanowiła wizyta wielkiego szejka Al-Tayyeba u papieża Franciszka w maju 2016 r. Po tym spotkaniu, określonym przez Watykan jako historyczne, uzgodniono wznowienie przerwanego dialogu. Doszło do niego na początku tego roku. 22 i 23 lutego wysokiej rangi delegacja watykańska wraz z przedstawicielami Uniwersytetu Al-Azhar omawiała strategie zapobiegania ekstremizmowi religijnemu.

Koptowie – starożytny chrześcijański lud

Na pewno wizyta papieża przyczyni się do wzmocnienia pozycji Tawadrosa II w jego Kościele. Pod tym zwierzchnictwem Koptyjski Kościół Prawosławny bierze nowy, otwarty ekumenicznie kurs. Po objęciu urzędu w 2013 r. hierarcha szybko i znacząco przyczynił się do powstania Ekumenicznej Rady Kościołów w Egipcie, której jest przewodniczącym. W skład rady oprócz Kościoła koptyjskiego weszły m.in. Koptyjski Kościół Katolicki, Kościoły protestanckie, anglikanie oraz przedstawiciele Greckiego Kościoła Prawosławnego.

Bardzo znaczącym faktem dla relacji koptyjsko-katolickich było też to, że pierwsza podróż zagraniczna w maju 2013 r. zawiodła Tawadrosa II do Rzymu, gdzie doszło do spotkania z Franciszkiem. Między dwoma przywódcami kościelnymi zawiązała się głęboko osobista przyjaźń. Uzgodnili dwie sprawy: postanowili codziennie modlić się za siebie i zobowiązali się co roku, 10 maja, wspólnie obchodzić święto miłości chrześcijańskiej i przyjaźni między Kościołem katolickim a Kościołem koptyjskim. Papież-patriarcha obsadził także kilka kluczowych stanowisk w Kościele koptyjskim duchownymi o otwartej ekumenicznej orientacji. Jednocześnie wśród biskupów jest kilku o "twardych" poglądach , którzy nadal są negatywnie nastawieni do dialogu z katolikami i innymi wyznaniami chrześcijańskimi.

Jedną z przeszkód w dialogu jest natomiast brak uznania katolickiego chrztu przez Kościół koptyjski. Dla katolików stanowi to „głęboką ranę”. Patriarcha Tawadros II od pewnego czasu zabiega w gronie swoich biskupów o uznanie katolickiego chrztu, ale jak do tej pory nie może przełamać oporu niektórych hierarchów.

Kościół koptyjski należy do tzw. monofizyckiego lub niechalcedońskiego odłamu chrześcijaństwa, nieuznającego sformułowań o dwóch naturach Chrystusa. Zawdzięcza on swe powstanie działalności św. Marka Apostoła, który miał ponieść śmierć męczeńską w Aleksandrii w 68 r. Chociaż nie ma na to dowodów historycznych, to jednak właśnie od tego apostoła Koptowie liczą swych patriarchów, z których obecny – Tawadros II uważany jest za 118. następcę św. Marka.

Koptowie są potomkami starożytnych Egipcjan. Wyraz „Kopt” oznacza po prostu „Egipcjanin”, ponieważ wszyscy Egipcjanie byli w VII w. chrześcijanami. Egipt był wtedy głównym chrześcijańskim centrum, a Aleksandria współzawodniczyła z Rzymem o kościelne przywództwo. „Kopt” jest również synonimem „chrześcijanina”. Wyraz „Kopt” podobnie jak „Żyd” – swym znaczeniem obejmuje zarówno przynależność narodową, jak i religijną. Dopiero po wiekach, gdy tereny te podbili muzułmańscy Arabowie, narzucając miejscowej ludności swój język i wiarę, nazwa Koptowie zaczęła się odnosić do tych mieszkańców Egiptu, którzy zachowali wiarę chrześcijańską, posługując się zarazem na co dzień arabskim. Język koptyjski stał się zaś językiem martwym, używanym jedynie w Kościele. Znakiem przynależności do Kościoła jest wytatuowany krzyżyk na przegubie ręki. Taki tatuaż dziecko koptyjskie otrzymuje po chrzcie.

W ciągu wieków Koptowie przechodzili różne koleje losu, w tym wiele chwil trudnych, a nawet tragicznych. Bardzo ciężkie prześladowania chrześcijan pierwszych trzech wieków w całym Cesarstwie Rzymskim dały Kościołowi koptyjskiemu wielką liczbę czczonych do dzisiaj męczenników i świętych. O rozmiarach i nasileniu tych represji świadczy fakt, że zapoczątkowały one nową rachubę czasu, zwaną erą męczenników. Rozpoczęła się ona 29 sierpnia 284 r. i właśnie odtąd Koptowie liczą lata. Ich kalendarz składa się z 12 miesięcy po 30 dni i trzynastego, liczącego 5 dni.

Gdy w 640 r. Arabowie rozpoczęli podbój Egiptu, co zapoczątkowało narzucanie miejscowej ludności nowej religii – islamu, często towarzyszyły temu fale prześladowań. Ale były też długie okresy względnego spokoju i one to, obok gorliwości w wierze, patriotyzmu oraz przywiązania do zwyczajów, języka i tradycji, pozwoliły Koptom zachować do dzisiaj swoją wiarę. W ten sposób są oni dziś największym arabskojęzycznym ludem chrześcijańskim.

Współczesny Chrześcijański Prawosławny Kościół Koptyjski Egiptu – jak brzmi jego oficjalna nazwa – liczy 8-12 mln wiernych w samym Egipcie i ok. 2 mln w diasporze. Na jego czele stoi Papież Afryki i Patriarcha Świętej Stolicy św. Marka – Aleksandrii – Tawadros II.

Koptowie katolicy

W Egipcie żyją również katolicy obrządków łacińskiego i kilku wschodnich. W sumie jest ich ponad 250 tys. Najliczniejszą wspólnotę tworzą katolicy obrządku koptyjskiego, których jest ok. 220 tys. Katolicki Kościół Koptyjski powstawał stopniowo w wyniku zawieranych w różnych latach unii z Rzymem. Ostatecznie uformował się w 1741 r. jako wikariat apostolski w wyniku działalności misyjnej Kościoła łacińskiego w środowisku Koptów. Leon XIII listem apostolskim „Christi Domini” z 26 listopada 1895 r. utworzył katolicko-koptyjski Patriarchat Aleksandrii. Przewodniczy mu od 2013 r. patriarcha Aleksandrii Ibrahim Isaac Sidrak. W ostatnich latach Kościół ten cechuje duży dynamizm duszpasterski i społeczny, przejawiający się w katechezie i licznych inicjatywach miłosierdzia, zwłaszcza wobec bezrobotnych, prostytutek, więźniów i rodzin przeżywających kryzysy. Przede wszystkim jest obecny na polu edukacji prowadząc aż 170 katolickich szkół, w których większość uczniów to muzułmanie.

Inne wschodnie Kościoły katolickie w Egipcie to: melchici, maronici, syryjczycy, ormianie i chaldejczycy. Kościół łaciński, liczący ok. 10 tys. wiernych, tworzy jeden wikariat apostolski Aleksandrii z siedzibą w Kairze.

Oczekiwania

– Ojciec Święty to rzeczywiście świadek pokoju i prawdy; gdziekolwiek idzie, staje się rzecznikiem wszystkich najsłabszych i cierpiących na świecie. Jego podróż jest ważna, aby przekazać całej ziemi wiadomość: „Egipt nadal stanowi oazę bezpieczeństwa i pokoju” – podkreśla patriarcha Tawadros II.

Natomiast Uniwersytet Al-Azhar ma nadzieję na owocną współpracę z Watykanem w dziele porozumienia między narodami i religiami.

Zdaniem patriarchy Sidraka papieska wizyta to „ważny znak dla chrześcijan i dla całego narodu egipskiego”, a gdyby ją odwołano, mogłoby zrodzić się wrażenie, że tym, którzy szerzą terroryzm, „udało się zatriumfować”.

Krzysztof Tomasik

Tagi:
misja Franciszek w Egipcie

Krakowscy lekarze wyjeżdżają z misją do Kamerunu

2017-11-29 12:46

led / Kraków (KAI)

Szesnastu krakowskich lekarzy wyjedzie 6 grudnia do Kamerunu, aby przez dwa tygodnie wykonywać zabiegi chirurgiczne i udzielać specjalistycznych porad miejscowej ludności w tym także najmłodszym pacjentom. To już czwarta misja medyczna organizowana przez Okręgową Izbę Lekarską. W ubiegłym roku medycy udzielili pomocy 1,1 tys. pacjentom.

Materiały prasowe

Lekarze z Krakowa udadzą do szpitala w miejscowości Sangmelima, liczącej 30 tys. mieszkańców. Będzie to już czwarty wyjazd do Kamerunu, organizowany przez Okręgową Izbę Lekarską w Krakowie przy współpracy Stowarzyszenia Pomocy Międzynarodowej "Bez granic" . Wśród lekarzy są chirurdzy, pediatrzy, anestezjolodzy, okuliści, pielęgniarka oraz studenci medycyny. Lekarze zabiorą ze sobą sprzęt, leki i środki opatrunkowe, na miejscu odwiedzą też szkołę podstawową, którą doposażą w lekkie przedmioty i sprzęty medyczne.

- Służba zdrowia w Kamerunie jest płatna, dlatego wielu ludzi nie może sobie pozwolić na sfinansowanie zabiegów i dostęp do nich jest utrudniony. Najbardziej poszkodowane są dzieci, dlatego poszerzyliśmy w tym roku naszą grupę o pediatrów i chirurgów dziecięcych - mówi prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Krakowie prof. Andrzej Matyja. Jak dodaje, w zawód lekarza wpisana jest empatia, a bez misji niesienia pomocy potrzebującym, zawód ten byłby ubogi.

Zdaniem lek. med. Lidii Stopyry, specjalisty pediatrii i chorób zakaźnych, pomoc medyczna w Kamerunie jest bardzo potrzebna, zwłaszcza dzieciom. - Kamerun jest krajem, gdzie śmiertelność dzieci jest wyjątkowo wysoka, większość z nich umiera, gdyż nie mają dostępu do leczenia czy szczepień, główną przyczyną zgonów są choroby zakaźne – wyjaśnia lekarka.

Uczestnicy misji do Afryki jadą na własny koszt, na czas pobytu w Kamerunie wzięli urlopy wypoczynkowe. Wyjazdy na misję medyczne do Afryki zrodziły się w 2008 r. a ich pomysłodawcą jest dr George Kamtoh, Kameruńczyk, który w Krakowie skończył studia medyczne. Lekarze byli do tej pory w Kamerunie w 2008, 2011 i 2016 r. Podczas ostatniej wizyty krakowscy lekarze udzielili pomocy 1,1 tys. pacjentom.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przeżyć depresję

2018-02-14 10:25

Ewa Wesołowska, psycholog
Niedziela Ogólnopolska 7/2018, str. 52-53

Dotyka coraz częściej. Nas albo naszych bliskich. Zabiera energię, radość, utrudnia życie. 23 lutego obchodzimy Dzień Walki z Depresją. Jak ją przeżyć? Co robić, gdy zauważymy jej symptomy u naszych bliskich?

Björn Braun 200%/fotolia.com

Żyjemy w czasach, w których najnowsze technologie stwarzają wiele możliwości komunikowania się ludzi ze sobą, praktycznie w każdym czasie i miejscu. Jednocześnie w tłumie ludzi człowiek staje się coraz bardziej samotny – zagubiony w relacjach z innymi, zagubiony w świecie uczuć i w samym sobie. Powszechny – również dla dzieci i młodzieży – przekaz, że w życiu liczą się osiągnięcia, efektywność, skuteczność, dążenie do perfekcji, wydaje się tylko pogłębiać izolację człowieka. W połączeniu z innymi licznymi zmianami społecznymi stwarza to znacznie większe nie tylko ryzyko pojawienia się różnorakich zaburzeń psychicznych, ale także znacznie większą trudność radzenia sobie z nimi, kiedy już się pojawią.

Statystyki

Ryzyko zachorowania na depresję w ciągu całego życia waha się w granicach: 10-25% dla kobiet i 5-12% dla mężczyzn. W świetle tych statystyk problem staje się bardzo bliski nam wszystkim. Najprawdopodobniej wokół nas jest ktoś, kto cierpi, cierpiał albo będzie cierpiał na depresję. Może także się okazać, na różnych etapach życia, że problem będzie dotyczył także i nas. Kiedy myślimy „depresja”, możemy mieć bardzo różne wyobrażenia na ten temat. Głębokie cierpienie człowieka nie zawsze jest widoczne „na pierwszy rzut oka”. Częściej nawet nie jest. Stąd tak często, kiedy ktoś popełnia samobójstwo, słyszymy zaskoczenie bliskich i otoczenia. Okazuje się, że nikt się tego nie spodziewał, nikt nic nie wiedział. Dlatego łatwo nie zauważyć tych, którzy cierpią nawet blisko nas. Cierpią często w samotności, izolując się stopniowo od swoich bliskich, przyjaciół. Wysoka pozycja społeczna, wykształcenie, uroda i wiele innych rzeczy nie chronią przed depresją. Na zewnątrz możemy widzieć człowieka osiągającego liczne sukcesy, a wewnątrz siebie żyje on w wielkim bólu i samotności.

Smutek

Zatrzymując się przy depresji, warto odróżnić to, co jest prawidłową i naturalnie pojawiającą się reakcją emocjonalną, od tego, co będziemy rozpatrywać już jako zaburzenie depresyjne. W życiu często przeżywamy smutek, a także złość, lęk, żal. Przeżywanie tych emocji to bardzo istotna część naszej codzienności. Np.: koleżanka miała do nas zadzwonić, ale nie zadzwoniła. Odczuwamy smutek i złość. Te emocje mówią nam o naszych głębokich, bardzo ważnych potrzebach: potrzebie miłości, bliskości, akceptacji. Czasami potrzeby te mogą nie być przez nas do końca uświadomione. Czasami się ich wstydzimy, spychamy na margines naszego życia tak, by ich nie przeżywać, nie odczuwać. Odbieramy je jako coś zagrażającego dla nas samych. Tymczasem nasze uczucia mają nam coś bardzo istotnego o nas samych do powiedzenia. Smutek jest naturalną reakcją na wszelką doświadczaną przez nas utratę: rzeczy, własnej wartości, stratę bliskiego człowieka, i domaga się, aby go przeżyć, zatrzymać się przy nim przez jakiś czas.

Depresja

O depresji zaczynamy mówić wtedy, kiedy reakcja obniżonego nastroju przedłuża się, trwa powyżej dwóch tygodni i właściwie zaczyna być już stanem, który towarzyszy nam przez większą część dnia. W depresji prócz przeżywanego smutku lub pustki istotne są także inne symptomy. Może to być utrata dotychczasowych zainteresowań i zdolności do odczuwania przyjemności. To, co do tej pory sprawiało radość, teraz zaczyna być obojętne albo budzi niechęć. Takiej osobie można zaproponować wyjście do kina, wycieczkę rowerową, spotkanie z przyjaciółmi, chociaż można spotkać się z obojętnością albo niechęcią, mimo że jeszcze niedawno sama inicjowała podobne wydarzenia. Czasami nawet w najbliższym otoczeniu trudno o zrozumienie takiej postawy. Można to przecież odczytać jako przejaw niechęci do osoby, która proponuje wspólne spędzenie czasu. Jest to jednak jeden z objawów choroby. Towarzyszy temu również brak energii, nieadekwatne ciągłe zmęczenie często wzmocnione trudnościami ze snem bądź odwrotnie – nadmierną sennością. Osoby cierpiące na depresję często coraz bardziej zamykają się w sobie, uciekają w coraz większą samotność i izolację. Pogrążają się w coraz bardziej krytycznym spojrzeniu na samych siebie. Charakterystyczny dla tych osób jest nie tylko negatywny obraz samego siebie, ale także świata i przyszłości. Często podejmujemy próby przekonania takiej osoby, że przecież jest inaczej, ale na pewnym etapie choroby jest to niemożliwe. Co więc możemy zrobić i jak pomóc?

Pomoc

Jedna z przyczyn depresji wiąże się z doświadczeniem w przeszłości straty, często źle przeżytej, zapomnianej. Strata ta najczęściej dotyczy bliskich osób. Może wiązać się z czyjąś nieobecnością w pewnym okresie życia, śmiercią kogoś bliskiego, rozwodem rodziców, wyjazdem jednego z nich, a także z ich fizyczną bądź emocjonalną niedostępnością. Nie mamy wpływu na historię bolesnych przeżyć tej osoby, ale to, co możemy zrobić teraz, to po prostu z nią BYĆ we wszystkim, co przeżywa. To bardzo cenne, kiedy stworzymy bezpieczną przestrzeń do tego, by mogły zostać wyrażone uczucia nie w samotności, ale wobec drugiej osoby.

Bezpieczna przestrzeń oznacza najczęściej empatyczną obecność i gotowość słuchania. Słuchanie może też być milczeniem, czasami obydwu stron, bo w milczeniu w sposób niewerbalny człowiek też wyraża siebie. Bycie przy osobie cierpiącej na depresję nie jest łatwe, ponieważ bardzo szybko może pojawić się w nas poczucie bezradności i przytłoczenia intensywnością przeżywanych przez nią, a także przez nas samych emocji. To właśnie m.in. dlatego, aby uniknąć w sobie trudnych uczuć, tak skłonni jesteśmy do porad w stylu: „weź się w garść”, „zobaczysz, wszystko będzie dobrze” itd. Trzeba bardzo uważać, aby unikać tego typu stwierdzeń. Takie „dobre rady” mogą jedynie pogłębić ból i jeszcze bardziej oddalić osobę cierpiącą od innych ludzi. Kiedy pojawia się poczucie bezradności, może to być sygnał, aby szukać pomocy u specjalisty: psychologa, psychoterapeuty, a czasami u lekarza psychiatry. W wielu sytuacjach pomoc specjalisty jest wręcz niezbędna. Trzeba być na to szczególnie wrażliwym, kiedy pojawiają się stwierdzenia dotyczące śmierci czy niechęci do życia.

Dlaczego?

Pojawiające się w nas uczucia, szczególnie te bolesne, domagają się, aby w odpowiednim momencie zatrzymać się na nich, przeżyć je i pójść dalej. Depresja jest bolesnym doświadczeniem, w którym często dochodzą do głosu nieprzeżyte wcześniejsze doświadczenia emocjonalne. Ich natężenie i intensywność sprawia, że nie da się po prostu „pójść dalej”. Trzeba się zatrzymać na dłużej, przeżyć, przepracować je, często korzystając z pomocy kompetentnej osoby. Wobec cierpienia pojawia się wiele pytań „dlaczego?„. Depresję trudno zrozumieć, poddać racjonalnemu wytłumaczeniu, ale skoro się pojawia, to znaczy, że nasze uczucia i przeżycia domagają się, aby się nimi zająć, w pewnym sensie aby zaopiekować się tym w nas, co kiedyś najprawdopodobniej zostało porzucone.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Bp Lechowicz: Kościół nie byłby wiarygodny, gdyby był obojętny na los potrzebujących

2018-02-24 10:15

mag / Warszawa (KAI)

Kościół nie byłby wiarygodny, ani autentyczny, gdyby był obojętny na los potrzebującego człowieka, bez względu, jaką wyznaje on religię, czy jaką prezentuje kulturę - powiedział bp Wiesław Lechowicz. Przewodniczący Komisji KEP ds. Polonii i Polaków za Granicą przewodniczył Mszy św. w sanktuarium św. Ojca Pio, które było kolejnym kościołem stacyjnym w Warszawie. Odpowiada ona bazylice Dwunastu Apostołów w Rzymie.

episkopat.pl

W homilii bp Lechowicz podkreślił, że Boża logika jest zupełnie inna niż ludzkie myślenie i wartościowanie. - Boża sprawiedliwość nie oznacza ani równości, ani równego traktowania wszystkich ludzi, ani tym bardziej natychmiastowej i w naszym rozumieniu wykonania kary za popełnione zło. Człowiek sprawiedliwy to osoba żyjąca zgodnie z Bożym Prawem - powiedział duchowny.

Jako przykład wskazał postać św. Józefa. - On dokładnie i wiernie wypełniał wolę Pana. Niestety przez wielu ludzi Boże przykazania postrzegane są jako ograniczenie wolności, coś co im szkodzi. Tymczasem Pan nas miłuje a zatem Jego Prawo - Jego wola są wyrazem Jego miłości do nas - przekonywał bp Lechowicz.

Przypomniał, że fundamentem Bożego Prawa jest przykazanie miłości. - W nim mieszczą się wszystkie inne przepisy - zauważył. Podkreślił jednocześnie, że miłość winna stanowić również fundament relacji człowieka ze Bogiem. - Jezus nie jest jakimś odległym sędziom, nauczycielem czy prawodawcą, żebyśmy musieli się go obawiać - przekonywał biskup.

Zwrócił również uwagę, że relacja miłości rządzi się swoimi prawami. - Kiedy kogoś kochamy to nawet najcięższy obowiązek, najbardziej wymagający nie jest dla nas ciężarem ale czymś oczywistym - mówił. Jako przykład przywołał matkę wstającą do płaczącego w nocy dziecka. - W miłości jest tak, że jeśli człowiek nie realizuje swoich powinności ma wyrzuty sumienia . Natomiast największym jego szczęściem jest wypełnienie woli osoby ukochanej - zauważył duchowny.

Wspomniał, że bazylika Dwunastu Apostołów w Rzymie będąc jednym z kościołów stacyjnych w Rzymie jest miejscem 60 rodzin imigrantów znalazło schronienie. - Jako Kościół nie bylibyśmy wiarygodni ani autentyczni gdybyśmy byli obojętni na los ludzi którzy są obok nas, bez względu jaką religię wyznają, czy jaką prezentują kulturę - powiedział bp Lechowicz.

Zwrócił uwagę, że dając przykazanie miłości Jezus nie robił wyjątków. - Poleca nam kochać wszystkich, nawet naszych nieprzyjaciół. Podkreślił, że tu nie chodzi o kwestie polityczne, czy państwowe. - To nas nie interesuje. Tu chodzi o drugiego, konkretnego człowieka. Nie tylko tego, który jest sympatyczny i miły, ale również tego, który budzi w nas przeciwne emocje. Jeśli nasza sprawiedliwość, a więc miłość, nie będzie większa niż innych, którzy nas otaczają, nie wejdziemy do Królestwa Niebieskiego - ostrzegł duchowny.

Podkreślił, że najbardziej czytelną lekcję miłości do której jesteśmy przez Boga zaproszeni jest Krzyż Jezusa Chrystusa. - On nie potępiał tych którzy go prześladowali, ale modlił się za nich do Ojca mówiąc: "Przebacz im bo nie wiedzą co czynią" - przypomniał duchowny zachęcając do kontemplacji Męki Pańskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem