Reklama

Szkoła Wyższa Zarządzania i Ekonomii

Kair: Ponad 20 tys. osób na Mszy św. z Franciszkiem

2017-04-29 12:21

tom, st, abd (KAI) / Kair / KAI

PAP

Bogu podoba się jedynie wiara wyznawana życiem, bo jedynym ekstremizmem dopuszczalnym dla wierzących jest radykalizm miłości! Wszelkie inne ekstremizmy nie pochodzą od Boga i Jemu się nie podobają! - powiedział Franciszek podczas Mszy św. na stadionie egipskich Sił Lotniczych na obrzeżach Kairu. W Eucharystii wzięło udział ponad 20 tys. osób: byli wśród nich nie tylko katolicy, ale także prawosławni koptowie i muzułmanie.

Przed Mszą św. papież przejechał wózkiem golfowym wokół stadionu, pozdrawiając zgromadzonych. Towarzyszył mu zwierzchnik Koptyjskiego Kościoła Katolickiego patriarcha Aleksandrii Ibrahim Isaac Sidrak. Wraz z przybyciem Ojca Świętego odtworzono z taśmy bicie dzwonów kościelnych. Chór śpiewał: „Alleluja” z oratorium "Mesjasz" Georga Friedricha Händela i „Córki Syjonu, radujcie się”. Wśród witających były dzieci przebrane za faraonów.

Msza św. z wieloma koptyjskimi pieśniami była odprawiana po arabsku i łacinie. Ołtarz, przy którym ustawiono ikonę przedstawiającą scenę ucieczki Rodziny Świętej do Egiptu, ozdobiony był kwiatami w barwach watykańskich: żółtych i białych.

O zaostrzonych środkach bezpieczeństwa świadczyły m.in. krążące nad głowami zgromadzonych drony.

Reklama

W homilii Franciszek nawiązał do fragmentu Ewangelii mówiącym o drodze dwóch uczniów z Emaus, którzy opuścili Jerozolimę. W swoim rozważaniu użył trzech słów-kluczy: "śmierć", "zmartwychwstanie" i "życie".

W tym pierwszym kontekście wskazał na rozczarowanie i rozpacz uczniów, którym wydawało się, że „skandal” i „głupstwo” krzyża pogrzebały wszelkie ich nadzieje. "Krzyż Chrystusa był krzyżem ich wyobrażeń o Bogu; śmierć Chrystusa była śmiercią ich wyobrażeń o Bogu. To w istocie oni byli martwi w grobie ograniczoności swego pojmowania" - wyjaśnił Ojciec Święty.

Zwrócił uwagę, że często człowiek paraliżuje samego siebie, nie chcąc przezwyciężyć swojej idei Boga - bóstwa, stworzonego na obraz i podobieństwo człowieka. "Ileż razy popadamy w rozpacz, nie chcąc uwierzyć, że wszechmoc Boga jest wszechmocą nie potęgi i władzy, ale tylko miłości, przebaczenia i życia!" - powiedział kaznodzieja i wezwał do "zerwania zasłon, które zaciemniają nasze oczy" i do umożliwienia "przełamania skostnienia naszych serc i uprzedzeń", abyśmy "mogli rozpoznać oblicza Boga".

W kontekście słowa "zmartwychwstanie" Franciszek zauważył, że Jezus przemienia rozpacz uczniów w życie i boską nadzieję. "Kiedy człowiek dotyka dna klęski i niezdatności, kiedy ogałaca się ze złudzenia bycia najlepszym, samowystarczalnym, bycia centrum świata, wówczas Bóg wyciąga do niego rękę, aby przemienić jego noc w jutrzenkę, jego udrękę w radość, jego śmierć w zmartwychwstanie" - powiedział papież i zaznaczył, że spotykając Ukrzyżowanego-Zmartwychwstałego uczniowie znaleźli wyjaśnienie i wypełnienie całego Pisma, Prawa i Proroków; odnaleźli sens pozornej klęski krzyża.

Mówca przestrzegł, że ten, kto nie przechodzi przez doświadczenie krzyża aż do Prawdy Zmartwychwstania, skazuje siebie na rozpacz. "To prawda, nie możemy spotkać Boga, nie ukrzyżowawszy wcześniej swych ograniczonych idei boga, odzwierciedlających nasze rozumienie wszechmocy i władzy" - powiedział.

W kontekście słowa "życie" Franciszek zwrócił uwagę, że spotkanie ze zmartwychwstałym Jezusem przemienia każde życie i czyni owocną wszelką bezpłodność. "Rzeczywiście, zmartwychwstanie nie jest wiarą zrodzoną w Kościele, ale to Kościół zrodził się z wiary w zmartwychwstanie" - podkreślił.

"Doświadczenie uczniów z Emaus uczy nas, że na nic się zda wypełnianie ludźmi miejsc kultu, jeśli nasze serca są ogołocone z bojaźni Bożej i obecności Boga; na nic się zda modlenie się, jeśli nasza modlitwa, skierowana do Boga, nie przemienia się w miłość skierowaną do brata; na nic się zda wielka religijność, jeśli nie jest ożywiana wielką wiarą i wielką miłością; na nic się zda dbałość o pozory, ponieważ Bóg patrzy na serce i duszę i nie lubi obłudy" - tłumaczył Franciszek i dodał z mocą: "Dla Boga lepiej być niewierzącym niż być fałszywym wierzącym, obłudnikiem!".

Kaznodzieja wskazał, na czym polega prawdziwa wiara, która czyni nas bardziej współczującymi, bardziej miłosiernymi, uczciwszymi i bardziej ludzkimi. "Jest to taka wiara, która prowadzi nas do upowszechniania, bronienia i życia kulturą spotkania, dialogu, szacunku i braterstwa. Ta wiara prowadzi nas do męstwa, by przebaczyć tym, którzy nas obrażają, podania ręki tym, którzy upadli, przyodziania nagich, nakarmienia głodnych, odwiedzenia więźniów, pomagania sierotom, napojenia spragnionych, spieszenia z pomocą osobie w podeszłym wieku i potrzebującemu. Prawdziwa wiara to ta, która prowadzi nas do obrony praw innych osób z taką samą siłą i tym samym entuzjazmem, z jakimi bronimy naszych praw" - przekonywał Ojciec Święty. "W istocie bowiem, im bardziej wzrastamy w wierze i poznaniu, tym bardziej wzrastamy w pokorze i świadomości bycia maluczkimi" - dodał.

"Bogu podoba się jedynie wiara wyznawana życiem, bo jedynym ekstremizmem dopuszczalnym dla wierzących jest radykalizm miłości! Wszelkie inne ekstremizmy nie pochodzą od Boga i Jemu się nie podobają!" - powiedział główny celebrans i zachęcał: "Nie lękajcie się otworzyć swych serc na światło zmartwychwstałego Pana i pozwólcie, aby przemienił On waszą niepewność w siłę pozytywną dla was i dla innych. Nie lękajcie się kochać wszystkich, przyjaciół i wrogów, ponieważ w miłości przeżywanej tkwi siła i skarb człowieka wierzącego!".

Na zakończenie Franciszek zawierzył Najświętszej Maryi Pannie i Świętej Rodzinie "umiłowany Egipt", który "u zarania chrześcijaństwa przyjął ewangelizację od świętego Marka, a na przestrzeni dziejów wydał wielu męczenników i wielką rzeszę świętych!".

W modlitwie wiernych pierwszą intencję – po hiszpańsku – wzniesiono za Ojca Świętego, patriarchę Kościoła katolickiego obrządku koptyjskiego Ibrahima Isaaca Sidraka a także za wszystkich patriarchów katolickich i biskupów. Proszono Boga o pobłogosławienie ich posługi, aby prowadzili Kościół na drodze do świętości i głoszenia prawdy Ewangelii.

Po arabsku modlono się za Egipt i cały region Bliskiego Wschodu: „Zachowaj je, Panie, w pokoju i bezpieczeństwie; wspieraj wszystkie władze oraz tych, którzy ponoszą odpowiedzialność cywilną w ich służbie na rzecz sprawiedliwości i pokoju; umacniaj więzi braterstwa i solidarności między naszymi narodami”.

Trzecią intencję – za chorych, osoby starsze, usunięte na margines - wypowiedziano po angielsku. Dla chorych proszono o uzdrowienie, dla osób starszych – by czuły się akceptowane i miłowane, dla zepchniętych na margines – aby ich serca zostały napełnione Bożą miłością i miłosierdziem.

W kolejnej intencji – po francusku – modlono się za ofiary przemocy i terroryzmu, a zwłaszcza męczenników w Egipcie, aby Bóg dał im wieczny odpoczynek a ich rodzinom pocieszenie. Proszono też za emigrantów i uchodźców, którzy opuścili swą ojczyznę z powodu wojny i poszukując lepszego życia.

W ostatniej modlitwie – po włosku - proszono Boga za rodziny, aby Duch Święty dopomógł żyć w wiernej i płodnej miłości, wychowując dzieci w pięknie wiary i w gotowości, by radośnie odpowiedzieć na swoje powołanie.

Na zakończenie Eucharystii patriarcha Sidrak podziękował papieżowi za jego wizytę w Egipcie. Nawiązując do hasła papieskiej pielgrzymki "Papież pokoju w Egipcie pokoju", przypomniał, że Egipcjanie kochają pokój i podejmują wysiłki na rzecz pokoju na Bliskim Wschodzie.

Dziękując Ojcu Świętemu za przesłanie pokoju wybrzmiewające z jego wizyty, katolicki patriarcha Aleksandrii nawiązał też do wysiłków podejmowanych przez papieża na rzecz pokoju od początku pontyfikatu. Podkreślił przy tym, że papież Franciszek naśladuje swojego patrona, św. Franciszka z Asyżu, którego 800-lecie pokojowej wizyty w Egipcie będzie wkrótce obchodzone w Kościele.

"Odkąd Wasza Świątobliwość został wybrany na Następcę Św. Piotra i Pasterza Kościoła Katolickiego na świecie, nie szczędzi wysiłków na rzecz zjednoczenia tego wszystkiego, co kształtuje człowieka w wymiarach duchowym, ludzkim i społecznym" - podkreślił katolicki patriarcha koptyjski.

Podkreślając obopólne starania na rzecz budowania jedności między Kościołami, przypomniał ostatni Synod Biskupów Koptyjskiego Katolickiego, który dał wyraz komunii z papieżem Franciszkiem i Kościołem katolickim. Podkreślił, że także papieska wizyta w Egipcie niesie ze sobą przesłanie ewangelicznych jedności i braterstwa.

Słowa podziękowania skierował także do wielkiego imama uniwersytetu Al-Azhar Ahmeda Al-Tajjeba, prezydenta Egiptu Abd Al-Fattaha As-Sisiego oraz wojsk i służb obsługujących wizytę.

W prezencie patriarcha wręczył Franciszkowi drewnianą płaskorzeźbę przedstawiającą Świętą Rodzinę w Egipcie. Papież odwzajemnił się złotym kielichem.

Katolicy Egiptu stanowią mniejszość w mniejszości. W sumie jest ich ponad 250 tys. Najliczniejszą wspólnotę w łonie Kościoła katolickiego tworzą w tym kraju tworzą katolicy obrządku koptyjskiego, których jest ok. 220 tys.

Po Mszy św. Franciszek pojechał na obiad z biskupami Egiptu oraz z osobami towarzyszącymi mu. A o 15.15 rozpocznie się spotkanie modlitewne z duchownymi, zakonnikami i klerykami. Po uroczystym pożegnaniu samolot z Franciszkiem i towarzyszącymi osobami wyruszy o godz. 17 w drogę powrotną do Rzymu. Przylot na lotnisko Ciampino planowany jest na godz. 20.30.

Tagi:
Franciszek w Egipcie

Katolicy w Egipcie liczą na trwałe owoce papieskiej wizyty

2017-05-07 18:36

RV / Kair

Papież Franciszek jest człowiekiem odważnym. I nie chodzi tu tylko o to, że mimo zamachów zdecydował się przyjechać do Egiptu. Cała podróż, pełna mocnych międzyreligijnych i ekumenicznych odniesień, była naznaczona odwagą. Wskazuje na rzecznik prasowy Kościoła katolickiego w Egipcie podkreślając, że mimo upływu czasu papieskie słowa i gesty cały czas są nad Nilem głośno komentowane.

Berthold Werner/wikipedia.pl
Piramida Cheopsa

Ks. Rafic Greiche zauważa, że dla Kościoła w Egipcie była to kluczowa wizyta. Franciszek przyjechał do ziemi zranionej terroryzmem i nasiąkniętej krwią wyznawców Jezusa, po to, by umocnić swych braci w wierze. „Upomniał się o nasze prawa i wziął na siebie nasze problemy i troski, co nie jest bez znaczenia. Jednocześnie jednak przypomniał światu, że w tym regionie wciąż mieszkają chrześcijanie, którzy na co dzień padają ofiarą krwawej przemocy” – wskazuje ks. Greiche. Wyraźnym owocem ekumenizmu krwi określa też silne zacieśnienie relacji między chrześcijanami różnych wyznań.

Z kolei ks. Toma Adly Zaky, rektor wyższego seminarium duchownego w al-Maadi wskazuje, że pielgrzymka Franciszka stała się kamieniem milowym na drodze ekumenizmu. „Papież wezwał nas do odważnego dążenia ku pełnej jedności, a jednocześnie do współpracy z przedstawicielami innych religii, jak i z władzami naszego kraju” – podkreśla. Zauważa zarazem, że Franciszek przekonał egipskich chrześcijan, iż naprawdę mogą się stać w tym zapalnym regionie świata narzędziami pokoju i siewcami pojednania.

Franciszek odwiedził Kair w dniach 28-29 kwietnia br.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

O pająkach, wielorybie, pumie i pytonie

2018-07-16 12:42

Ks. Paweł Rozpiątkowski

Gadów się boję. Gadów nie lubię i nie szukam ich towarzystwa. Tak po prostu mam i myślę, że podobne sentymenty wobec tych stworzeń ma większość ludzi, przynajmniej z naszego kręgu kulturowego. Nie wiem dokładnie, jak to jest u osób w innych kulturach. Być może ten lęk przed pełzającymi jest mniejszy. Być może dlatego, że są z gadami oswojeni, bo częściej mają z nimi do czynienia. U nas na gady możemy się napatrzeć, ale przez szybę, w terrariach ogrodów zoologicznych.

Kapa65/pixabay.com

Z gadami musiał być na pewno bardziej oswojony mój kolega ze studiów, Afrykańczyk - imienia ani narodowości nie pamiętam, bo było to przed 20 laty. Gdy poczęstowany przez nas, Polaków, przywiezionym z kraju kabanosem, trzymając kawał szlachetnej kiełbasy w ręku, rzekł z wyraźnie brzmiącym znakiem zapytania – Snake? (wąż?) Być może w jego kraju wąż był rarytasem. Nie wiem. Rozśmieszeni i zaskoczeni, nie dociekaliśmy, skąd pojawiły się mu skojarzenia z wężem.

Nawiązuję do gadów w kontekście akcji poszukiwania pytona, którą przez kilka dni żyła spora część mieszkańców naszego kraju – temat jest podtrzymywany nadal, choć nieco osłabło zainteresowanie. Nie przesądzam, czy rzeczywiście ktoś wyrzucił z domowego terrarium pytona – takie było podejrzenie - ale jestem w stanie sobie to wyobrazić. Myślę i coraz więcej na to wskazuje, że był to średnio mądry, za to wysoce kosztowny żart. W końcu praca dziesiątek czy nawet setek ludzi, którzy uganiali się za bujdą na resorach, używany przez nich sprzęt, swoje musiały kosztować.

Poszukiwania egzotycznych, najczęściej niebezpiecznych stworzeń, które rzekomo miały się pojawić w polski ekosystemie, mają już swoją krótką historię. W miejscowości, gdzie mieszkam, kilka lat temu ktoś rozpuścił plotkę, że na jednym z osiedli z nielegalnej hodowli uciekły czy zostały wyrzucone – nie pamiętam szczegółów - jadowite pająki. Ludzie wystraszyli się nie na żarty. To była już panika. Każdy pająk w mieszkaniu stał się przez krótki na szczęście czas - zabójczą tarantulą.

Pająki to była sprawa lokalna. Nieco wcześniej, jeżeli dobrze pamiętam, cała Polska, a szczególnie mieszkający w okolicach Wisły (chodzi o rzekę nie o miasto), poszukiwali wieloryba, który miał zabłądzić i wpłynął do królowej naszych rzek. Byli tacy, którzy święcie wierzyli w tego nieprawdopodobnego newsa i może nawet do dziś powtarzają, że na pewno w Wiśle gościł wieloryb. Później była też akcja z pumą, która - pisano o tym ze szczegółami - rozszarpywała psy w okolicach Włoszczowej.

Tak się złożyło, że kilka dni temu, gościliśmy na plebanii kamieniarzy z tych okolic, którzy naprawiali w kościele posadzkę. Podczas rozmowy przy stole obdarli tę historię z nimbu egzotyczności. Okazało się – to wiadomość z pierwszej ręki – że „pumą” był agresywny pies jednego z mieszkańców tej wsi, w której nasi fachowcy mieszkają. To ten swojski, choć wściekły czworonóg, rozszarpywał inne psy i trzeba go było po prostu uśpić. A więc wszyscy emocjonowaliśmy się pumą, która w rzeczywistości była psem. Prawdopodobnie to samo jest z pytonem, który nie wiem, czym w rzeczywistości jest, bo żadne ze zwierząt występujących na naszych ziemiach nijak go przypomina.

W każdym bądź razie ta historia dowodzi, jak łatwo jest nas wystraszyć. Zresztą, tak sobie myślę, że chyba nie kończyłbym tak, beztrosko moich rozważań i „śpiewał” zupełnie inaczej, gdybym mieszkał w okolicach rzekomo odnalezionych śladów sześciometrowej, blisko stukilowej bestii rodem z azjatyckich mokrych odstępów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Duszpasterz kierowców: św. Krzysztof powinien być wzorem wszystkich kierujących

2018-07-17 11:42

rozmawiała Natalia Nowak / Warszawa (KAI)

„Święty Krzysztof, ten który niósł Chrystusa i zawsze dbał o bezpieczne dotarcie do celu, powinien być wzorem dla wszystkich kierowców” - przypomina w rozmowie z KAI ks. Marian Midura, krajowy duszpasterz kierowców. W najbliższą niedzielę rozpocznie się XIX Ogólnopolski Tydzień św. Krzysztofa.

Arkadiusz Bednarczyk

Ks. Marian Midura: – Jak co roku pierwszą, bardzo ważną dla nas sprawą jako duszpasterstwa jest zachęcanie do modlitwy jak największą rzeszę ludzi. W tych dniach szczególnie chcemy przemówić do sumienia kierowców i przypomnieć im, że jako ludzie wierzący powinni właściwie zachowywać się na drogach. Chcemy modlić się o to, aby nasze drogi stały się bardziej bezpieczne.

KAI: Czy świadomość kierowców dotycząca bezpiecznego użytkowania dróg rzeczywiście wzrasta?
– Zdecydowanie, ta rośnie świadomość i to mocno. Świadczy o tym stale zmniejszająca się liczba wypadków, szczególnie śmiertelnych. A przecież liczba pojazdów na naszych drogach przez ostatnie lata ogromnie wzrosła. Dostaję wiele głosów od księży proboszczów z całej Polski, że kierowcy czują potrzebę wparcia ze strony św. Krzysztofa. Ktoś, kto modli się do Patrona kierowców, ma go w sercu i dba o bezpieczeństwo na drodze, jest wzorem dla innych.

- Czy w ciągu roku będą prowadzone dodatkowe akcje, które będą przypominać o bezpieczeństwie na polskich drogach?

- – Tak, stale prowadzimy takie działania. W ostatnią niedzielę kwietnia obchodzimy dzień modlitwy za kierowców, podczas którego przemawiamy do ich sumień. Co roku w drugą sobotę maja organizujemy ogólnopolską pielgrzymkę kierowców na Jasna Górę. W lipcu obchodzimy tydzień św. Krzysztofa, a w trzecią niedzielę listopada – światowy dzień pamięci o ofiarach wypadków drogowych. Przy sanktuarium Błogosławionej Karoliny Kózkówny w Zabawie koło Tarnowa jest jedyny chyba na świecie pomnik ofiar wypadków drogowych. W tej Świątyni odbywają się szczególne modlitwy, za wszystkich którzy zginęli na naszych drogach oraz tych którzy zostali ranni w wypadkach.
W dzień świętego Krzysztofa, postawimy kolejną kapliczkę z patronem kierowców. Znajdują się one w różnych miejscach w Polsce, m.in. koło Olsztyna, w Rozogach, w Olsztynku. Kolejna stanie niedaleko nowej obwodnicy Ostródy. Święty Krzysztof będzie czuwał oraz dbał o bezpieczeństwo kierowców, nie tylko tych, którzy się do niego uciekają, ale również tych, którzy tamte trasy przemierzają. Kapliczka jest miejscem które przypomina o nieustanej potrzebie modlitwy, kiedy wyrusza się w drogę, o podziękowaniu za powrót do domu oraz za każdy bezpiecznie przejechany kilometr.

- Czy te kapliczki poruszają sumienia kierowców?

- – Jeden z proboszczów na warszawskim Bemowie powiedział mi, że na terenie jego parafii było miejsce, gdzie często dochodziło do różnych wypadków, także śmiertelnych. Po wspólnej inicjatywie postawił kapliczkę ze św. Krzysztofem i od tej pory wypadki ustały, prawie ich w tym miejscu nie ma.

- Wraz ze współpracownikami z z organizacji MIVA Polska, dbającej o zakup pojazdów dla misjonarzy, stworzył Ksiądz „Dekalog Kierowcy”...

- Dekalog z obrazkiem św. Krzysztofa skłania kierowców do rachunku sumienia i refleksji nad tym, w jaki sposób poruszają się po drodze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem