Reklama

Watykan: abp Gądecki spotka się z Ojcem Świętym Franciszkiem

2017-05-17 15:53

BP KEP / Watykan

Bożena Sztajner/Niedziela

Przewodniczący Episkopatu Polski spotka się w czwartek 18 maja z papieżem Franciszkiem. W dniach 16-18 maja przewodniczący KEP przebywa w Rzymie na posiedzeniu Prezydium Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE). Abp Gądecki pełni w nim funkcję wiceprzewodniczącego. W czwartek Prezydium spotka się z papieżem na prywatnej audiencji.

Podczas trzydniowego spotkania podjętych zostało szereg zagadnień. Jak relacjonował dla Biura Prasowego KEP abp Gądecki, Prezydium w sposób szczególny skupiło się na trzech kwestiach: sprawy dotyczące młodzieży, problemy społeczne na peryferiach, a także kultura zsekularyzowana.

– Jutro o godz. 11.00 spotkamy się z papieżem, by przedstawić mu nasze zamierzenia i program, jaki powzięliśmy na przyszłość. Pragniemy także wysłuchać, czego Ojciec Święty oczekuje – powiedział abp. Stanisław Gądecki podsumowując dwa dni obrad.

Przewodniczący KEP jest przekonany, że spotkanie z Ojcem Świętym będzie owocne i z pewnością pomoże przygotować się Radzie do kolejnego posiedzenia plenarnego, które jesienią będzie miało miejsce w Mińsku.

Reklama

Rada Konferencji Episkopatów Europy istnieje od 1971 r. i skupia w tej chwili 32 episkopaty krajowe i Synod Biskupów Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, reprezentowane przez ich przewodniczących, a także arcybiskupów Luksemburga, Monako i maronickiego Cypru oraz biskupów mukaczewskiego (greckokatolickiego), kiszyniowskiego i administratora apostolskiego Estonii.

Na czele CCEE stoi obecnie kard. Angelo Bagnasco z Włoch, dwoma wiceprzewodniczącymi są kard. Vincent Nichols z Wielkiej Brytanii i abp Stanisław Gądecki z Polski. Sekretarzem generalnym jest ks. Duarte da Cunha z Portugalii. Rada ma swoją siedzibę w Sankt Gallen w Szwajcarii.

Tagi:
Watykan Franciszek abp Stanisław Gądecki

Watykan wypowiada walkę z nielegalnymi pamiątkami „papieskimi”

2018-02-16 12:58

ts / Watykan (KAI)

W Rzymie na każdym kroku można kupić przedmioty z wizerunkiem papieża Franciszka: koszulki, kubki, breloczki, magnesy itp. Często jednak sprzedawcy nie mają odpowiednich praw na użycie wizerunku. Chcąc położyć temu kres Watykan zaangażował adwokata, który przedstawił pierwsze wyniki swojej pracy.

M. Książek

Według mediów włoskich, właściciele sklepów z pamiątkami na rzymskim dworcu kolejowym Termini zostali skazani na kary do czterech miesięcy więzienia oraz grzywny za to, że bez zezwolenia sprzedawali pamiątki watykańskie.

Według mediów, na polecenie kancelarii adwokackiej policja finansowa zarekwirowała 15 tys. nielegalnych pamiątek „papieskich”. Były wśród nich magnesy na lodówkę z wizerunkiem Franciszka, herbem Watykanu, czy papieża Benedykta XVI, a także różnego rodzaju naklejki, ozdobne talerze, ramki do zdjęć i pudełeczka z różańcami. Cena za sztukę wahała się od kilku eurocentów do ponad 10 euro. Niemal wszystkie te produkty wykonano w Chinach. Nie podano, jaka jest szacunkowa wartość wycofanych przedmiotów. Wiadomo tylko, że Watykan ma prawo do wystąpienia o odszkodowanie, którego wysokość nie jest na razie znana.

Mając na uwadze prawo Stolicy Apostolskiej do ochrony znaku firmowego policja finansowa przeprowadzała w ostatnich miesiącach kontrole w sklepach pamiątkarskich Rzymu. Jednak po krótkim czasie wiele z zatrzymanych przedmiotów ponownie pojawiało się w sprzedaży.

Jak doniosły media włoskie, zatrzymano dwóch obywateli Chin oraz Włocha, którego oskarżono o fałszowanie, paserstwo i naruszanie praw autorskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Nie jesteście OK!

2018-02-19 13:09

Tomasz Królak / Warszawa (KAI)

Proaborcyjna retoryka środowisk feministycznych właśnie osiągnęła dno. Inicjatorki billboardowej akcji „Nie jesteś sama” dowodzą mianowicie, że – tu cytat – „aborcja jest OK”.

Artur Stelmasiak

To nie koniec: za akcją stoi grupa o nazwie Aborcyjny Dream Team. O czym marzą bojowniczki pro-choice? O tym, by „zmienić negatywne przekonania o aborcji” i by kobiety, które jej dokonały, nie bały się o tym mówić, bowiem aborcja jest czymś powszechnym. Przekonują: „1 z 3 twoich znajomych miała aborcję. Nie jesteś sama”. Dodając kobietom otuchy, wmawiają im, że aborcja jest autonomiczną decyzją kobiety oraz że stanowi jedną z banalnych czynności życiowych. Feministki nie zawracają sobie głowy etycznym wymiarem takiego „wyboru”. I trudno się dziwić: skoro aborcja należy do życiowej rutyny, to trudno poddawać ją etycznej ocenie. Ostatecznie nikt nie ocenia moralnie farbowania włosów czy seansu w solarium. Logiczne.

„Aborcyjna drużyna marzeń” tłumaczy, że ich kampania to odpowiedź na „kontrowersyjne billboardy przeciwników aborcji”. Owszem, można mieć różne opinie na temat eksponowanych na ulicach ogromnych zdjęć rozczłonkowanych ciał abortowanych dzieci, ale tłumaczenia „marzycielek” są absolutnie nie do obrony. Zdaje się, że dostrzegli to już nawet niektórzy liberalni komentatorzy. I to jest chyba jedyne światełko w tej ponurej sprawie.

screen/Wysokie Obcasy
Okładka "Wysokich Obcasów" budzi sprzeciw

Pomimo ogromnej temperatury sporów wokół aborcji, jakie co jakiś czas elektryzują opinię publiczną, nie przypuszczałem, że feministki (pewnie nie wszystkie, ale marna to pociecha) uciekną się do chwytów tak żenujących i cynicznych. W dodatku zapewne nie są świadome, że biorą na siebie odpowiedzialność nie tylko za obniżenie poziomu dyskusji o ludzkim życiu, ale też za ewentualne proaborcyjne decyzje tych kobiet, które zdołają omamić kłamliwym i żałosnym hasłem „aborcja jest OK”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pjongczang: Sport, muzyka i modlitwa

2018-02-19 18:13

Rozmawia Anna Wyszyńska

Z dr n. med. Markiem Krochmalskim, członkiem Polskiej Misji Medycznej na XXIII Zimowej Olimpiadzie w Pjongczang rozmawia Anna Wyszyńska

Archiwum Marka Krochmalskiego

– Cieszymy się wynikiem konkursu drużynowego naszych skoczków, ambitnie wywalczonym brązowym medalem, cieszymy się złotym medalem Kamila Stocha na dużej skoczni. Ale pozostanie w pamięci gorycz tamtej soboty, kiedy w indywidualnym konkursie na skoczni normalnej nasi zawodny zostali poza podium.

– Tamtej soboty było bardzo zimno, temperatura odczuwalna wynosiła chyba minus 25 stopni. Były duże porywy wiatru i czekaliśmy, że organizatorzy przerwą zawody, ale tak się nie stało. To nie nasze decyzje. Taki jest sport. To prawda, że po pierwszej serii już witaliśmy się z gąską, i spotkał nas bolesny zawód. Natomiast dobrze, że w kolejnych startach nasi skoczkowie pokazali swoje możliwości.

– Dzięki Panu możemy też dowiedzieć się trochę o tym, co dzieje się poza zawodami.

– Niedawno mieliśmy na igrzyskach Dzień Polski. W Gangneung odbył się koncert fortepianowy pod patronatem honorowym Agaty Kornhauser-Dudy, żony prezydenta RP Andrzeja Dudy. Obecni byli przedstawiciele polskiej ambasady, przedstawiciel prezydenta RP odczytał w jego imieniu list. W tym wydarzeniu uczestniczył bp Marian Florczyk – duchowy opiekun sportowców. Był też koncert fortepianowy w wykonaniu Łukasza Krupińskiego. W programie – muzyka Fryderyka Chopina i Ignacego Jana Paderewskiego. W koncercie uczestniczyli przedstawicieli Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, narodowych komitetów olimpijskich, goście koreańscy, misja olimpijska, medyczna, trenerzy, zawodnicy. Nasi goście dowiedzieli się trochę o Polsce, o naszej historii i kulturze, o przypadającym w tym roku 100-leciu odzyskania niepodległości.

– W środę 14 lutego przypadał Popielec.

– W Środę Popielcową były odprawione trzy Msze św. w języku polskim w Pjongczang, w Gangneung oraz w miejscowości, gdzie mieszkają sponsorzy igrzysk. Oczywiście była również Msza św. w niedzielę 18 lutego, na którą przyszli wszyscy skoczkowie, a także inni sportowcy. To zawodnicy odczytali przypadające na ten dzień czytania liturgiczne. Mszę św. odprawił ks. Edward Pleń, bardzo lubiany i dzięki swojej serdeczności i otwarciu na innych, bardzo pomocny kapłan. Wręczał zawodnikom medaliki poświecone przez papieża Franciszka, natomiast bp Marian Florczyk, który opuścił już Pjongczang, wcześniej wręczył zawodnikom obrazki z relikwiami św. Jana Pawła II.

– Żałujemy, że nasi zawodnicy wywalczyli dotąd tak mało medali.

– Te igrzyska nie są naszym sukcesem pod tym względem, ale mimo wszystko było wiele sportowych emocji, jak chociażby ambitna rywalizacja naszych skoczków. Pięknie wystartowali nasi olimpijscy debiutanci w łyżwiarstwie figurowym, para taneczna Natalia Kaliszek i Maksym Spodyriew. Warto wiedzieć, że ich trenerką jest była polska zawodniczka w tej dyscyplinie Sylwia Nowak, która obecnie cały swój czas poświęca naszej parze tanecznej i młodemu narybkowi. Patrząc na ich występy, nie zawsze zdajemy sobie sprawę jak dochodzi się do olimpijskiego startu. To są tysiące godzin ćwiczeń i żelazna dyscyplina.

– Media piszą o niewielkiej liczbie kibiców na zawodach.

– To zależy od konkurencji. Tam, gdzie startują Koreańczycy np. w konkurencjach łyżwiarskich, jak jazda figurowa, short track, publiczności jest bardzo dużo. A z kolei skoki narciarskie, które dla nas były tak ważne, nie były transmitowane przez koreańską telewizję, bo nie było tam zawodników koreańskich. Faktem jest, że kibiców z Europy nie ma tutaj zbyt wielu. To zapewne sprawa odległości. Z Polski do Seulu leci się 8 godzin, z Europy Zachodniej jest to jeszcze dłuższy dystans. Z Korei Północnej przyjechała dużą grupa czirliderek, które pięknie dopingowały swoich zawodników. Dodam też, że nic się nie zmieniło, jeżeli chodzi o najwyższą ocenę igrzysk od strony organizacyjnej: świetne jedzenie, które chwalą wszyscy nasi sportowcy, czystość, punktualność. To wszystko jest naprawdę znakomite.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem