Reklama

Dom na Madagaskarze

Nuncjusz Apostolski Józwowicz: Idę do służby w Afryce z entuzjazmem

2017-05-27 12:56

Rozmawiał ks. Paweł Rytel-Andrianik / Warszawa / KAI

Artur Stelmasiak/Niedziela
Abp Andrzej Józwowicz

- Postaram się być dobrym ambasadorem Stolicy Apostolskiej i jak najlepiej świadczyć o Polsce, o kraju z którego jestem bardzo dumny i który kocham – mówi abp nominat Andrzej Józwowicz, nowo mianowany Nuncjusz Apostolski w Rwandzie w rozmowie z ks. Pawłem Rytel-Andrianikiem, rzecznikiem Konferencji Episkopatu Polski. Arcybiskup nominat przyjmie święcenia biskupie 27 maja w łowickiej katedrze. Głównym konsekratorem będzie kard. Pietro Parolin, Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej.

Publikujemy treść rozmowy:

Ks. Paweł Rytel-Andrianik: Do księdza arcybiskupa przyznają się szczególnie dwie diecezje, drohiczyńska, skąd ​e​kscelencja pochodzi i łowicka, której jest kapłanem. Jak wyglądała droga z jednej diecezji do drugiej?

Nuncjusz Apostolski abp nominat Andrzej Józwowicz: – Urodziłem się w diecezji drohiczyńskiej, ale studiowałem w seminarium w Warszawie. Inspiracją wstąpienia do tego seminarium były pielgrzymki, na które chodziłem z Warszawy do Częstochowy i przyjaźnie wówczas zawarte. Również proboszcz parafii Boćki, z której pochodzę, skończył seminarium warszawskie i zachęcał mnie do pójścia właśnie tam. Ponieważ diecezja drohiczyńska miała wielu kapłanów, myślałem początkowo o pójściu do seminarium do Koszalina, gdzie brakowało księży. Chciałem pójść do seminarium w diecezji, która ma mało kapłanów i ich potrzebuje. Po rozmowach z księżmi ostatecznie wstąpiłem właśnie do seminarium warszawskiego, gdzie były również potrzeby. Ukończyłem je w 1990 roku i zostałem skierowany do pierwszej parafii – Nowego Miasta nad Pilicą. Parafia ta wówczas należała do archidiecezji warszawskiej. Kiedy w 1992 roku – w wyniku reformy struktur kościelnych – powstały nowe diecezje, znalazłem się na terenie diecezji łowickiej. Pracowałem tam jednak niedługo, ponieważ nowy ordynariusz – bp Alojzy Orszulik zaproponował mi studia z prawa na Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie. Po trzech latach zaś studia dyplomatyczne. I tak zaczęła się moja posługa w dyplomacji watykańskiej.

Reklama

Ks. P.R.-A: W tym roku mija 20 lat w służbie dyplomatycznej. Placówki były bardzo różne, od Mozambiku, przez Tajlandię, Węgry, Syrię, Iran po Rosję. Co najbardziej utkwiło w pamięci księdza arcybiskupa z tej posługi?

– Najbardziej utkwiła mi w pamięci moja pierwsza placówka – placówka afrykańska w Mozambiku, gdzie spotkałem się z ogromną życzliwością ludzi. Największą satysfakcję sprawiała mi szczera radość tych, z którymi się spotykałem. Z nieukrywanym entuzjazmem tam wracam, bo czuję się naprawdę potrzebny. Na kolejnych placówkach również spotykałem się z życzliwością. To, co najbardziej łączy wszystkie te miejsca, to wspólnoty katolickie, wśród których czułem się jak u siebie w domu.

Ks. P.R.-A.: Jak ksiądz arcybiskup przyjął decyzję Ojca Świętego o posłudze w Rwandzie?

– Osoby pracujące w służbie dyplomatycznej wiedzą, iż istnieje prawdopodobieństwo, że mogą zostać nuncjuszami. Gdy dowiedziałem się o decyzji Ojca Świętego, przyjąłem ją z radością i dyspozycyjnością. Poprosiłem jednak o trzy dni namysłu, które spędziłem na modlitwie, na której pytałem Pana Boga czy On na pewno mnie tam chce. Nigdy nie miałem specjalnych preferencji, co do kraju, w którym chciałbym pracować. Ta dyspozycyjność powoduje, że łatwiej mi jest zaakceptować każdy kraj, do którego zostanę skierowany. Teraz idę do służby w Afryce z entuzjazmem.

Ks. P.R-A.: Jaka jest symbolika herbu i motta księdza arcybiskupa?

– W herbie mam złoty krzyż św. Andrzeja na czerwonej tarczy i dwa kosze z chlebami oraz dwie ryby. W herbie jest zatem mój patron, którego imię noszę od chrztu. Ryby są w kształcie wczesnochrześcijańskiej ryby (ichtis) w kolorze złotym. Oba te symbole to wyraźne odniesienie do Eucharystii i do pierwszego rozmnożenia chleba. Kolor czerwony jest kolorem krwi oraz męczeństwa, kolor ten jest wpisany też w krzyż św. Andrzeja. Pod tarczą widnieje motto biskupie, które brzmi „Miłość nigdy nie ustaje”.

Ks. P.R.-A.: Dlaczego wybrał ksiądz arcybiskup takie motto?

– Jest to motto z Hymnu o Miłości, z Pierwszego Listu św. Pawła Apostoła do Koryntian, który jest nazywany Pieśnią nad Pieśniami Nowego Testamentu i powstał po podróży misyjnej św. Pawła. To, co zobaczył Paweł w Koryncie, bardzo go zaniepokoiło, ponieważ widział spory, trudności Kościoła i bał się rozłamu. Celem tego listu było zaprowadzenie ładu i pojednania wśród chrześcijan w Koryncie.

Podoba mi się w tym hymnie to, że wymienia on cechy i zalety prawdziwej miłości widzianej jako uosobionej Miłości Boga. Jest to kodeks postępowania, który powinniśmy mocno włączyć do serca i według niego postępować, a naprawdę nasze życie byłoby piękniejsze.

Miłość sprawia, że życie człowieka nabiera szczególnej wartości. Św. Paweł podkreśla, że miłość widziana jest jako dar Boga, który ma wpływ na nasze codzienne zachowanie. Nic dziwnego, że św. Augustyn, analizując hymn o miłości powiedział „Kochaj i rób co chcesz”. Ktoś by powiedział, że jest to trochę niebezpieczne stwierdzenie. A jednak pokazuje, że jeżeli naprawdę kochasz, nikogo nigdy nie skrzywdzisz. Kochając, można osiągnąć wszystko. I nie wystarczy tylko rozkoszować się tym Boskim darem miłości. Trzeba pozwolić, aby miłość rozprzestrzeniała się dalej przez nas, jako świadków miłości. I docierała do ludzi, do całego świata.

Ks. P.R.-A.: Co chciałby powiedzieć ksiądz arcybiskup rodakom przed swym wyjazdem do Rwandy?

– Chociaż nie będę reprezentował Polski jako dyplomata, to będę ją reprezentował jako Polak. Mogę tylko powiedzieć, że postaram się być dobrym ambasadorem Stolicy Apostolskiej i jak najlepiej świadczyć o Polsce, o kraju z którego jestem bardzo dumny i który kocham. Przed wyjazdem zwracam się do Polaków z prośbą o modlitwę, właśnie w tej intencji, abym był dobrym ambasadorem Stolicy Apostolskiej i dobrym Polakiem. Abym zawsze był tym posłanym czyli nuncjuszem, który niesie pokój, pojednanie, Dobrą Nowinę wszystkim, a zwłaszcza tym, którzy żyją na peryferiach ludzkiego życia, jak przypomina papież Franciszek. Abym niósł nadzieję ubogim, opuszczonym, tym, o których świat współczesny zapomniał.

Ks. P.R.-A.: Dziękuję za rozmowę!

Tagi:
nuncjusz rozmowa

O peregrynacji św. Peregryna do Wodzisławia

2019-02-13 07:44


Edycja kielecka 7/2019, str. II

Na temat zawiłości kultu św. Peregryna w Wodzisławiu z historykiem Michałem Kazimierzem Nowakiem rozmawia Agnieszka Dziarmaga

Agnieszka Dziarmaga: – Jest Pan z wykształcenia i zamiłowania historykiem, który stara się gromadzić, porządkować i upowszechniać wiedzę o swojej małej ojczyźnie, czyli Wodzisławiu i okolicach. Uważa Pan to za swoją powinność?

Michał Kazimierz Nowak: – Powinność to wielkie słowo, może zastąpmy je innym terminem: zadanie, pasja. Tak, zajmuję się historią lokalną, chociaż dziś utrzymuję się z handlu. Historia lokalna nie jest jednakże jedynym obszarem moich zainteresowań. Aktualnie zajmuję się dziejami łowiectwa, interesowały mnie relacje polsko-francuskie (napisałem artykuł o Francji, jako fenomenie kształtującym polską tożsamość w latach 1918-28). Ważne miejsce w moich badaniach zajmowała także problematyka związana z historią KL Auschwitz, stąd też wzięła się moja znajomość z Marianem Kołodziejem i próba uporządkowania tego, co pozostawił w Harmężach. Drążeniem wątków lokalnych nie zajmowałem się od razu… Oczywiście jestem stąd, z Wodzisławia, z rodziny Żelichowskich (po mamie). Tutaj dorastałem, tutaj chodziłem do szkoły, o – przez ten płot, który widać z okna. W nim była dziura – tędy skracałem sobie drogę. Potem były studia historyczne w Krakowie na Uniwersytecie Jagiellońskim, które mnie nauczyły warsztatu badawczego, i krótki epizod nauczycielko-dyrektorski (też w Krakowie). Podczas studiów, w ramach zajęć pomocniczych historii, gdy przygotowywałem genealogię swojej rodziny, dotarłem do poł. wieku XVIII i okazało się, że jeden z moich przodków miał na imię Peregryn. Przeszłością rodziny zajmowałem się nadal, ale sukcesywnie zaczęły się one przekształcać w badania nad dziejami Wodzisławia i ludzi w nim żyjących, pojawiały się nowe, interesujące wątki. Proszę spojrzeć, oto cała podróżna torba kaset magnetofonowych z nagranymi rozmowami. To fantastyczny materiał dla historyka. Te relacje uzupełniałem potem innymi źródłami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Pobożna położna

2019-02-06 11:52


Edycja wrocławska 6/2019, str. IV

Jeżeli sprzedawanie gazety w kiosku i miły uśmiech sprzedawcy poprawia każdego ranka humor kilkunastu osobom, to może można dopatrywać się w tej prozaicznej czynności szczególnej misji? Powołanie. Jak je rozeznać i co daje siłę, żeby je wypełniać? Opowie o tym Anna Brzóska – położna w jednym z wrocławskich szpitali

Archiwum prywatne
Anna Brzóska

Agata Pieszko: – Pani Anno, historia Pani powołania. Czy wszystko było takie oczywiste?

Anna Brzóska: – Nigdy nie lubiłam biologii. Pewnego dnia myśl o tym, żeby zostać położną sama do mnie przyszła. Zastanawiałam się, co chcę w życiu robić. Wiedziałam jedno: chcę być z ludźmi. To było dla mnie najważniejsze. Pojechałam na rekolekcje ignacjańskie (są to rekolekcje w ciszy), i gdy zastanawiałam się, czy położnictwo jest moją drogą, przyszedł do mnie ten fragment Pisma Świętego z Księgi Wyjścia: „Żadna kobieta w twoim kraju nie będzie miała przedwczesnego porodu i żadna nie będzie bezdzietna. Liczbę dni twojego życia uczynię pełną”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: prof. Bogdan Chazan laureatem Nagrody im. Jerzego Ciesielskiego

2019-02-15 19:37

led / Kraków (KAI)

Prof. Bogdan Chazan, znany ginekolog i położnik, został tegorocznym laureatem Nagrody im. Sługi Bożego Jerzego Ciesielskiego. Redakcja Tygodnika Rodzin Katolickich "Źródło" i fundacja "Źródło" przyznaje wyróżnienia osobom, które w szczególny sposób zasłużyły się w działalności na rzecz umacniania rodzin. Nagrodę wręczono dziś na Politechnice Krakowskiej.

Joanna Adamik/Archidiecezja Krakowska

Ogłoszenie postanowienia Kapituły nastąpiło w sali senackiej Politechniki Krakowskiej, której absolwentem i pracownikiem był sługa Boży Jerzy Ciesielski.

Abp Marek Jędraszewski powiedział podczas uroczystości, że człowiek nie może zapominać, że jego życie jest oddaniem czci Bogu. Zwracał uwagę, że jako ludzie jesteśmy stróżami życia drugiego człowieka. - Jeżeli czuję odpowiedzialność za los drugiego, to dopiero wtedy jestem prawdziwie człowiekiem - mówił.

Metropolita krakowski podkreślił, że współczesna kultura wymusza na człowieku postawę obojętności, a to dzieje się już na przestrzeni języka i słów, które określają go jako „zlepek komórek”, „zygotę”, czy „płód”.

Zwracając się do laureata, arcybiskup podziękował mu za bycie świadkiem życia. – Sfera obojętności na los drugiego człowieka poszerza się. Dlatego dziękuję Panu za to, że uczy nas Pan nieobojętności, a dla wielu środowisk jest Pan wyrzutem sumienia - powiedział abp Jędraszewski.

Prof. Chazan podkreślił, że przyjmuje nagrodę również w imieniu wszystkich młodych pracowników medycznych – lekarzy, pielęgniarek i położnych, którzy niestrudzenie walczą o ludzkie życie, przypłacając to wieloma trudnościami i przykrościami. Dodał, że na dyrektorów szpitali i na ordynatorów oddziałów spadła odpowiedzialność za dobre imię placówek, w których pomaga się chorym i broni się każdego życia.

– Po co lekarzowi sumienie? Po to, aby w codziennej pracy wyraźnie odróżnić dobro od zła. Po to, aby widzieć problemy takie, jakie w rzeczywistości są. Aby skutecznie wybronić się przed zniewalającym działaniem i zawieraniem kompromisów, godzących w wolność sumienia - mówił prof. Chazan.

Profesor przypomniał, że przedmiotem troski lekarza powinno być również sumienie pacjenta. Podał przykład rodziców starających się o dzieci, na których często wywiera się wpływ, proponując im niezgodne z sumieniem metody leczenia niepłodności. Zauważył, że zmieniła się relacja lekarza z pacjentem, która w dzisiejszych czasach bardziej przypomina kontrakt.

Prof. Bogdan Chazan to ginekolog i położnik, obrońca życia człowieka od poczęcia aż do naturalnej śmierci, a także promotor zmian w polskim położnictwie, ukierunkowanych na potrzeby rodziny. Przez wiele lat pracował w Instytucie Matki i Dziecka, a w latach 2004-2014 kierował ginekologiczno-położniczym Szpitalem Specjalistycznym im. św. Rodziny w Warszawie.

Był członkiem Rządowej Rady Ludnościowej i członkiem Komitetu Nauk Demograficznych PAN. Przewodniczył radzie ginekologów katolickich MaterCare International. Jest zastępcą prezesa Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich i konsultantem w dziedzinie położnictwa i ginekologii w Województwie Świętokrzyskim, a także dyrektorem medycznym Centrum Zdrowia Rodziny Caritas Archidiecezji Przemyskiej.

W uroczystości uczestniczyła żona Jerzego Ciesielskiego - Danuta, której złożono życzenia z okazji 90-tych urodzin.

Nagroda im. Jerzego Ciesielskiego przyznawana jest od 1997 roku przez redakcję i czytelników tygodnika "Źródło" co roku na początku stycznia, w rocznicę powstania pisma. Redakcja przyznaje wyróżnienie osobom, które swoim zaangażowaniem zawodowym, działalnością społeczną i osobistym świadectwem wyrażają szacunek dla wartości życia. Wśród laureatów nagrody są m. in. Wanda Półtawska, prof. Gabriel Turowski, Czesław Ryszka i Marek Jurek.

Jerzy Ciesielski, inżynier budownictwa i profesor Politechniki Krakowskiej, żył w latach 1929-1970. Działał aktywnie w krakowskim duszpasterstwie akademickim, gdzie zaprzyjaźnił się z Karolem Wojtyłą. Zginął wraz z dwójką swych dzieci w katastrofie statku na Nilu w Chartumie (Sudan), gdzie też pracował jako tzw. visiting professor. Jego proces beatyfikacyjny rozpoczął się w 1985 r. W styczniu 2014 r. papież Franciszek uznał heroiczność cnót sługi Bożego Jerzego Ciesielskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem