Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Abp Jędraszewski: życie małżeńskie powinno być budowane na Bogu

2017-06-03 08:41

led / Kraków / KAI

BOŻENA SZTAJNER

Abp Marek Jędraszewski przewodniczył 2 czerwca wieczorem Mszy św. w Bazylice św. Michała Archanioła i św. Stanisława Biskupa na Skałce. W nabożeństwie uczestniczyli małżonkowie, którzy zawarli związek małżeński w tej świątyni. - Zdajemy sobie sprawę z tego jak, zwłaszcza w obecnych czasach, małżeństwo i rodzina są kontestowane. W jakim kryzysie znajdują się obydwie te święte instytucje, bez których nie może dobrze funkcjonować żadne społeczeństwo, żaden naród - mówił w homilii arcybiskup, dodając, że życie małżeńskie powinno być budowane na Bogu.

- Jeśli mówimy, że Bóg jest miłością to chcemy też zwrócić uwagę, że ten Bóg w Trójcy Świętej Jedyny jest, jeśli tak można powiedzieć, miłośnikiem człowieka – mówił podczas homilii abp Marek Jędraszewski. - Jest miłośnikiem człowieka mimo tego, że człowiek stworzony na Boży obraz i Bożą miłość i Boże podobieństwo, wezwany niejako do miłości, sprzeniewierzył się tej miłości. Tak powstał grzech pierworodnego nieposłuszeństwa pierwszych rodziców – kontynuował hierarcha.

Zdaniem arcybiskupa, Bóg mimo tego nie pozostawił człowieka samego. - Bóg tak umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne – mówił.

Nawiązując do dialogu między św. Piotrem i Chrystusem, abp Jędraszewski mówił o wskazówkach jakie dał św. Piotrowi zmartwychwstały Jezus. - Jeżeli kochasz Boga to kochaj tych, których ja tobie daję, kochaj twoich braci i twoje siostry i kochaj je, aż do końca, tak jak ja je ukochałem, oddając swoje życie za wszystkich – podkreślił hierarcha.

Reklama

- To miejsce tutaj, ta krakowska Skałka jest szczególnym potwierdzeniem jakim wiernym był pasterzem św. Stanisław, aż do końca. Mając odwagę i dar płynący od Ducha Świętego, dar męstwa, by narazić się królowi, znanemu ze swojego gwałtownego usposobienia – podkreślił metropolita krakowski. - Miał odwagę narazić się jemu, bo wiedział, że jego miłość (…) do ludzi powierzonej jego pasterskiej pieczy, musi być wyższa, niż ludzki, tak zrozumiały lęk przed gniewem króla i możliwymi skutkami tego gniewu – dodał.

- W świetle tej prawdy o Bogu, który jest miłością, w świetle tego jak bardzo mamy kochać drugiego człowieka, rozumiemy jeszcze bardziej sens tych dwóch przykazań, jakie zostawił nam Jezus i które są jakby streszczeniem całej Ewangelii: kochaj Boga całym swoim sercem, z całych swoich sił, całą swoją duszą. Wejdź zatem niejako w tajemnicę samego Boga, który jest miłością – wyjaśnił abp Jędraszewski i dodał, że tak kochając Boga trzeba zrozumieć, że tak należy także kochać drugiego człowieka.

- Jeżeli kochasz Boga całym swoim sercem, ze wszystkich swoich sił i całą swoją duszą to rozumiesz, że trzeba kochać drugiego człowieka i tą miłością do drugiego człowieka naśladować Chrystusa, który oddał siebie za ludzi, za całą ludzkość, umiłowawszy ją aż do końca – zwrócił uwagę arcybiskup. - Mowa tu przede wszystkim o miłości pasterskiej, wczytując się w dialog między Chrystusem a św. Piotrem i próbując zrozumieć męczeńskie świadectwo miłości jakie dał św. Stanisław – dodał.

Jego zdaniem, to właśnie z tej sekwencji miłości Boga i miłości bliźniego należy rozumieć co znaczy składać przysięgę małżeńską i wiązać swoje życie z drugim człowiekiem, prosząc Boga o błogosławieństwo dla tej miłości.

- Zdajemy sobie bowiem sprawę z tego jak, zwłaszcza w obecnych czasach, małżeństwo i rodzina są kontestowane. W jakim kryzysie znajdują się obydwie te święte instytucje, bez których nie może dobrze funkcjonować żadne społeczeństwo, żaden naród – podkreślił metropolita krakowski.

Według niego wówczas właściwie nie może urzeczywistniać się ani małżeństwo, ani miłość małżeńska, ani miłość rodzinna. - Jeżeli jest budowana ta miłość małżeńska na samych tylko ludzkich pragnieniach to od samego początku jest narażona na daleko idący kryzys, bo człowiek jest słaby, zwłaszcza jeśli chodzi o jego uczucia. Ale jeżeli jego życie jest budowane na Bogu, którego się kocha całym sercem, ze wszystkich swoich sił, całą swoją duszą to oczywistą rzeczą jest, że nie ma tu już miejsca, żeby Boga zdradzić, bo się go kocha całym sercem i ze wszystkich sił – tłumaczył hierarcha. - Jeżeli tak się Boga kocha to oczywistą jest rzeczą, że nie można także zdradzić drugiego człowieka, zwłaszcza tego, któremu się ślubuje miłość, wierność i uczciwość małżeńską – mówił abp Jędraszewski.

W trakcie Mszy św. małżonkowie w obecności metropolity krakowskiego odnowili przyrzeczenia małżeńskie.

Tagi:
Skałka

Abp Gądecki: Czy skazani jesteśmy na świat, w którym łączyć nas będzie tylko Kodeks Ruchu Drogowego?

2018-05-13 12:36

md / Kraków (KAI)

„Demokratyczne państwo nie może być zawieszone w aksjologicznej próżni, ponieważ zakłada ono konkretne fundamenty etyczne” – mówił abp Stanisław Gądecki w klasztorze ojców paulinów na Skałce w Krakowie podczas Mszy św. z racji uroczystości św. Stanisława, głównego patrona Polski. Jak zaznaczył, pośród wartości inspirujących procedury demokratyczne na pierwszym miejscu znajduje się poszanowanie godności osoby ludzkiej.

Joanna Adamik
Zobacz zdjęcia: Uroczystości św. Stanisława, głównego patrona Polski

W homilii abp Gądecki omówił, w świetle katolickiej nauki społecznej, osiem głównych zasad, które rządzą demokracją. Są to: władza ludu, państwo prawa, trójpodział władzy, pluralizm poglądów i postaw, wartości, zgodność porządku prawnego z prawem moralnym, prawa człowieka oraz laickość państwa.

Metropolita poznański podkreślał, że Kościół popiera koncepcję państwa prawnego i przestrzegał przed lekceważeniem formalnych reguł. „Za doraźne poprawienie efektywności działań poprzez przyjęcie zasady „cel uświęca środki” trzeba bowiem zawsze, w ogólnym rozrachunku, zapłacić sporą cenę, jaką jest osłabienie poszanowania dla instytucji państwa i stanowionych praw” – mówił hierarcha.

Dodał, że cechą charakterystyczną społeczeństwa demokratycznego jest funkcjonowanie obok siebie „różnych światopoglądów, religii, sposobów na samorealizację jednostek, poglądów politycznych, systemów wartości”. Według niego, pluralizm poglądów i postaw nie jednoczy ludzi, nie tworzy z nich społeczeństw, i choć umożliwia pokojowe współżycie wewnątrz państwa, to jednak przyczynia się także do zaniku wartości wspólnych, które „w atmosferze powszechnego pluralizmu karłowacieją i stają się poglądem lub stanowiskiem jakiegoś człowieka czy grupy ludzi bez możliwości uczynienia ich wartościami powszechnymi”. Według kaznodziei, pluralizm poglądów „potrzebuje wartości, które zbliżają ludzi i ich łączą”.

Abp Gądecki zauważył, że dziś jesteśmy pozbawieni wspólnego fundamentu wartości powszechnych, przez co społeczeństwa „kruszą się w sensie duchowym” i coraz mniej jest wartości, które łączą, a coraz więcej takich, które dzielą. „Czy zatem skazani jesteśmy na świat, w którym łączyć nas będzie tylko Kodeks Ruchu Drogowego?” – zapytywał.

Jak podkreślił, prawdziwa demokracja domaga się przyjęcia takich wartości, jak godność każdej osoby ludzkiej, poszanowanie praw człowieka, uznanie dobra wspólnego za cel i kryterium porządkujące życie polityczne. „Jeśli nie ma generalnej jednomyślności co do tych wartości, zatraca się znaczenie demokracji, a jej stabilność staje pod znakiem zapytania” – stwierdził hierarcha.

Przestrzegał ponadto, że jeśli pozbawi się demokrację aksjologicznych fundamentów, istnieje niebezpieczeństwo, że „państwo cieszące się wolnością z czasem przyjmie charakter totalitarny, w którym całkowitą władzę sprawować będzie wąska grupa wybranych przez naród oligarchów”.

„Demokratyczne państwo nie może być zawieszone w aksjologicznej próżni, ponieważ zakłada ono konkretne fundamenty etyczne. Dotyczy to każdego państwa, którego istnienie nie opiera się na przymusie wobec obywateli” – podkreślił abp Gądecki.

Jak zaznaczył, pośród wartości inspirujących procedury demokratyczne na pierwszym miejscu znajduje się poszanowanie godności osoby ludzkiej, które oznacza, że „osoba zawsze winna być celem, nigdy środkiem do celu”. „Demokratyczne rządy opierają się przede wszystkim na osobie ludzkiej, na jej otwarciu się na drugiego, na jej rzeczywistej transcendencji wobec społeczności politycznej” – mówił przewodniczący KEP, wyjaśniając, że osoba, choć zawsze włączona we wspólnotę, nie jest nigdy tylko częścią grup społecznych.

Hierarcha akcentował ponadto, że zdrowa demokracja zakłada zgodność porządku prawnego z prawem moralnym. Przestrzegał przed przecenianiem demokracji i czynieniem z niej „namiastki moralności” lub „cudownego środka” na niemoralność, bo nie jest ona celem, ale środkiem do celu. „Podstawą wartości nie mogą być tymczasowe i zmienne „większości” opinii publicznej, ale wyłącznie uznanie obiektywnego prawa moralnego, które jako „prawo naturalne”, wpisane w serce człowieka, jest normatywnym punktem odniesienia także dla prawa cywilnego” – podkreślał.

Mówiąc o prawach człowieka w państwie demokratycznym, metropolita poznański stwierdził, że „narody, które reformują swoje systemy, muszą demokracji zapewnić autentyczne i mocne fundamenty poprzez wyraźne uznanie tych praw”. Wśród zasadniczych praw człowieka wymienił: prawo do życia od chwili poczęcia aż do naturalnej śmierci, prawo do życia w rodzinie i w środowisku moralnym sprzyjającym rozwojowi osobowości, prawo do rozwijania własnej inteligencji i wolności w poszukiwaniu i poznawaniu prawdy, prawo do pracy, do swobodnego założenia rodziny oraz przyjęcia i wychowania dzieci, dzięki odpowiedzialnemu realizowaniu własnej płciowości. Dodał ponadto, że źródłem i syntezą tych praw jest wolność religijna, rozumiana jako prawo do życia w prawdzie własnej wiary.

„Prawa człowieka są powszechne nie dlatego, że są zaakceptowane i uznane przez większość parlamentarną albo przez opinię publiczną, ale dlatego, że opierają się na naturze istoty ludzkiej, która nie zmienia się wraz z uwarunkowaniami społecznymi czy historycznymi” – przypomniał hierarcha.

Omawiając laickość jako jedną z zasad państwa demokratycznego, abp Gądecki podkreślał, że jest to wartość przyswojona i uznana przez Kościół, a pojmowana jako autonomia sfery obywatelskiej i politycznej w stosunku do sfery religijnej i kościelnej. „Wszyscy wierzący są w pełni świadomi, że sprawy ściśle religijne nie leżą w gestii państwa, które nie powinno w nie ingerować, nie wolno mu też w żaden sposób ich nakazywać lub zakazywać, chyba że ze względu na uzasadnione wymogi porządku publicznego” – powiedział. Dodał ponadto, że uznanie praw obywatelskich i politycznych oraz przyznawanie świadczeń społecznych „nie może być uzależnione od przekonań religijnych obywateli lub spełniania przez nich określonych praktyk natury religijnej”. Ocenił, że zasada „zdrowej laickości” zakłada poszanowanie wszystkich wyznań religijnych przez państwo, które zapewnia wspólnotom wierzących swobodę sprawowania kultu i prowadzenia działalności o charakterze duchowym, kulturalnym i charytatywnym. „W społeczeństwie pluralistycznym laickość umożliwia spotkanie różnych tradycji religijnych z narodem” – zaznaczył.

W tym kontekście rozróżnił pojęcie laickości od pojęcia laicyzmu, który usiłuje zdyskredytować wszelkie formy zaangażowania społecznego i politycznego chrześcijan, dlatego że utożsamiają się oni z prawdami głoszonymi przez Kościół i są posłuszni moralnemu obowiązkowi postępowania w zgodzie z własnym sumieniem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Tomasz Kozłowski: obraz Matki Bożej Jasnogórskiej pochodzi z Bełza na Ukrainie

2019-02-17 09:13

pab / Warszawa (KAI)

O Madonnach dawnej archidiecezji lwowskiej mówił Tomasz Kuba Kozłowski z Domu Spotkań z Historią w Warszawie podczas prelekcji wygłoszonej w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej. Badacz historii Kresów przytoczył dzieje obrazów, które przez lata przyjmowały kult na terenie dawnej Rzeczpospolitej. Przypomniał, że czczony na Jasnej Górze słynny wizerunek Matki Bożej pochodzi z Bełza, znajdującego się obecnie na Ukrainie, zaledwie 4 km od granicy z Polską.

Prelekcja Tomasza Kozłowskiego byłą swego rodzaju pielgrzymką do dawnych miejsc kultu maryjnego na Kresach wschodnich. Rozpoczął od obrazu Matki Bożej Łaskawej z katedry lwowskiej. To przed jej obliczem król Jan Kazimierz 1 kwietnia 1656 r. złożył śluby, oddając Rzeczpospolitą pod opiekę Matki Boskiej, którą nazwał Królową Korony Polskiej. Wzorując się na tym wydarzeniu, prymas Polski kard. Stefan Wyszyński napisał tekst Ślubów Jasnogórskich, które episkopat Polski wraz z wiernymi złożył 26 sierpnia 1956 r.

Obecnie oryginał tego obrazu znajduje się w skarbcu na Wawelu, natomiast jego dwie wierne kopie przyjmują cześć w konkatedrze w Lubaczowie i w archikatedrze we Lwowie.

Następnie Kozłowski przedstawił obraz Matki Bożej Jasnogórskiej, który – jak przypomniał – pochodzi z Bełza, jednego z najstarszych grodów Ziemi Czerwieńskiej. – Książę Władysław Opolczyk w 1382 roku wywiózł, już wówczas słynący cudami obraz Czarnej Madonny, umieszczony na bełskim zameczku, na Jasną Górę. Od tego czasu kojarzymy go niemal wyłącznie z Częstochową i Jasną Górą – mówił. – Gdybyście przeprowadzili państwo ankietę na ulicach polskich miast, to nikt by nawet nie wpadł, że Czarna Madonna gdzieś z Kresów pochodzi – dodał.

– Jeszcze na początku XX wieku na ryngrafach, medalikach, pamiątkowych medalach umieszczano informację o bełskiej proweniencji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Ale od roku 1951, odkąd Bełz nie znajduje się już w granicach Rzeczypospolitej, związek terytorialny Matki Bożej Częstochowskiej z tą częścią ziem dawnej Rzeczpospolitej, była nader rzadko przypominana – przyznał.

Prelegent przypomniał też legendę, według której namalowanie obrazu przypisuje się św. Łukaszowi Ewangeliście, który wizerunek Maryi miał wymalować na blacie stołu w Jej domu w Nazarecie. Dopiero potem obraz został przeniesiony do Konstantynopola, a potem na Ruś Halicką i do Bełza, a stąd wreszcie na Jasną Górę.

Koordynator programu Warszawska Inicjatywa Kresowa opowiedział także o Matce Bożej Sokalskiej, który był jednym z najstarszych wizerunków maryjnych czczonych w Polsce. Oryginalnie namalowany na desce cyprysowej na wzór obrazu częstochowskiego, powstał w latach 90. XIV wieku. Przed nim modlił się m.in. król Jan III Sobieski. 8 września 1724 r. obraz Matki Bożej Sokalskiej został ukoronowany. W 1843 r. oryginalny obraz spłonął w pożarze kościoła i zabudowań klasztornych. Oficjalna kopia została koronowana i obecnie znajduje się w Hrubieszowie, gdzie erygowano Sanktuarium Marki Bożej Sokalskiej.

Kozłowski mówił także o Jazłowcu, gdzie marmurowy posąg Matki Bożej koronowano w lipcu 1939 roku; klasztorze dominikanów w Podkamieniu, w którym przed wizerunkiem Matki Bożej Śnieżnej klękali polscy królowie i świątyni dominikanów w Czortkowie, gdzie znajdował się obraz Matki Bożej Różańcowej. Opowiedział także o wizerunku Matki Dobrej Drogi czczonej w Kochawinie koło Stryja oraz Matki Boskiej Łaskawej, będącej kopią Madonny Częstochowskiej, z kościoła ormiańskiego w Stanisławowie.

Wszystkie te obrazy cieszyły się dużym kultem do XX wieku. Najtragiczniejsza w skutkach była II wojna światowa. Po zmianie granic, wizerunki maryjne z dawnej archidiecezji lwowskiej zostały przewiezione do Polski i umieszczone w kościołach w różnych regionach kraju.

Spotkaniu towarzyszyła wystawa Stanisława Szarzyńskiego pt. „Pamięć i Wiara. Kościoły na Kresach dawnej Rzeczypospolitej”.

Organizatorami prelekcji byli: Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej, Stowarzyszenie Pamięci Polskich Termopil i Kresów oraz Klub Inteligencji Katolickiej w Przemyślu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tomasz Kozłowski: obraz Matki Bożej Jasnogórskiej pochodzi z Bełza na Ukrainie

2019-02-17 09:13

pab / Warszawa (KAI)

O Madonnach dawnej archidiecezji lwowskiej mówił Tomasz Kuba Kozłowski z Domu Spotkań z Historią w Warszawie podczas prelekcji wygłoszonej w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej. Badacz historii Kresów przytoczył dzieje obrazów, które przez lata przyjmowały kult na terenie dawnej Rzeczpospolitej. Przypomniał, że czczony na Jasnej Górze słynny wizerunek Matki Bożej pochodzi z Bełza, znajdującego się obecnie na Ukrainie, zaledwie 4 km od granicy z Polską.

Prelekcja Tomasza Kozłowskiego byłą swego rodzaju pielgrzymką do dawnych miejsc kultu maryjnego na Kresach wschodnich. Rozpoczął od obrazu Matki Bożej Łaskawej z katedry lwowskiej. To przed jej obliczem król Jan Kazimierz 1 kwietnia 1656 r. złożył śluby, oddając Rzeczpospolitą pod opiekę Matki Boskiej, którą nazwał Królową Korony Polskiej. Wzorując się na tym wydarzeniu, prymas Polski kard. Stefan Wyszyński napisał tekst Ślubów Jasnogórskich, które episkopat Polski wraz z wiernymi złożył 26 sierpnia 1956 r.

Obecnie oryginał tego obrazu znajduje się w skarbcu na Wawelu, natomiast jego dwie wierne kopie przyjmują cześć w konkatedrze w Lubaczowie i w archikatedrze we Lwowie.

Następnie Kozłowski przedstawił obraz Matki Bożej Jasnogórskiej, który – jak przypomniał – pochodzi z Bełza, jednego z najstarszych grodów Ziemi Czerwieńskiej. – Książę Władysław Opolczyk w 1382 roku wywiózł, już wówczas słynący cudami obraz Czarnej Madonny, umieszczony na bełskim zameczku, na Jasną Górę. Od tego czasu kojarzymy go niemal wyłącznie z Częstochową i Jasną Górą – mówił. – Gdybyście przeprowadzili państwo ankietę na ulicach polskich miast, to nikt by nawet nie wpadł, że Czarna Madonna gdzieś z Kresów pochodzi – dodał.

– Jeszcze na początku XX wieku na ryngrafach, medalikach, pamiątkowych medalach umieszczano informację o bełskiej proweniencji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Ale od roku 1951, odkąd Bełz nie znajduje się już w granicach Rzeczypospolitej, związek terytorialny Matki Bożej Częstochowskiej z tą częścią ziem dawnej Rzeczpospolitej, była nader rzadko przypominana – przyznał.

Prelegent przypomniał też legendę, według której namalowanie obrazu przypisuje się św. Łukaszowi Ewangeliście, który wizerunek Maryi miał wymalować na blacie stołu w Jej domu w Nazarecie. Dopiero potem obraz został przeniesiony do Konstantynopola, a potem na Ruś Halicką i do Bełza, a stąd wreszcie na Jasną Górę.

Koordynator programu Warszawska Inicjatywa Kresowa opowiedział także o Matce Bożej Sokalskiej, który był jednym z najstarszych wizerunków maryjnych czczonych w Polsce. Oryginalnie namalowany na desce cyprysowej na wzór obrazu częstochowskiego, powstał w latach 90. XIV wieku. Przed nim modlił się m.in. król Jan III Sobieski. 8 września 1724 r. obraz Matki Bożej Sokalskiej został ukoronowany. W 1843 r. oryginalny obraz spłonął w pożarze kościoła i zabudowań klasztornych. Oficjalna kopia została koronowana i obecnie znajduje się w Hrubieszowie, gdzie erygowano Sanktuarium Marki Bożej Sokalskiej.

Kozłowski mówił także o Jazłowcu, gdzie marmurowy posąg Matki Bożej koronowano w lipcu 1939 roku; klasztorze dominikanów w Podkamieniu, w którym przed wizerunkiem Matki Bożej Śnieżnej klękali polscy królowie i świątyni dominikanów w Czortkowie, gdzie znajdował się obraz Matki Bożej Różańcowej. Opowiedział także o wizerunku Matki Dobrej Drogi czczonej w Kochawinie koło Stryja oraz Matki Boskiej Łaskawej, będącej kopią Madonny Częstochowskiej, z kościoła ormiańskiego w Stanisławowie.

Wszystkie te obrazy cieszyły się dużym kultem do XX wieku. Najtragiczniejsza w skutkach była II wojna światowa. Po zmianie granic, wizerunki maryjne z dawnej archidiecezji lwowskiej zostały przewiezione do Polski i umieszczone w kościołach w różnych regionach kraju.

Spotkaniu towarzyszyła wystawa Stanisława Szarzyńskiego pt. „Pamięć i Wiara. Kościoły na Kresach dawnej Rzeczypospolitej”.

Organizatorami prelekcji byli: Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej, Stowarzyszenie Pamięci Polskich Termopil i Kresów oraz Klub Inteligencji Katolickiej w Przemyślu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem