Reklama

Abp Budzik: teologia jest sercem katolickiego uniwersytetu

2017-06-23 20:29

dab, łsz / Lublin

episkopat.pl

Dziś, w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II obchodził swoje święto patronalne. Z tej okazji, uroczystej Eucharystii w kościele akademickim przewodniczył abp Stanisław Budzik, metropolita lubelski. „Teologia jest sercem naszego katolickiego uniwersytetu. Gdy to serce bije bardzo dobrze i zdrowo, to wtedy korzysta na tym cały organizm” – powiedział Wielki Kanclerz KUL.

W swojej homilii, abp Budził porównał medyczną operację transplantacji serca do relacji, do jakiej zaprasza nas Bóg.

„Każdy człowiek, któremu zostało przeszczepione serce, musi żyć z poczuciem, że bije w nim cudze. Drugi człowiek musiał oddać swoje serce, aby żył inny człowiek. Tak naprawdę, nikt z nas nie mógłby żyć, gdyby inni nie ofiarowywali nam swojego serca. Bóg też ofiarował swoje serce, bo w Jezusie Chrystusie poznaliśmy najgłębszą tajemnice Boga, który jest miłością” – powiedział hierarcha.

Wielki Kanclerz KUL zwrócił uwagę na potrzebę uprawiania, w ramach katolickiego uniwersytetu, pogłębionych studiów nad teologią. Odniósł się także do tegorocznego rankingu uczelni i kierunków miesięcznika „Perspektywy”, w którym wydział Teologii KUL zajął pierwsze miejsce w kraju.

Reklama

„Teologia nadaje innym dyscyplinom kierunek, o których nie mówią ich metodologie. W kontekście dzisiejszej uroczystości można powiedzieć, że Teologia jest sercem naszego katolickiego uniwersytetu. Gdy to serce bije bardzo dobrze i zdrowo, wtedy korzysta na tym cały organizm” – stwierdził abp Budzik.

Na zakończenie Mszy, głos zabrał rektor KUL, ks. prof. Antoni Dębiński. - „Chcemy prosić Źródło wszelkiej mądrości o dobre dary dla naszego uniwersytetu. Radujmy się naszą historią, a zarazem świętujmy radośnie, z nadzieją patrząc w przyszłość. Bo nasz uniwersytet został przez założyciela, ks. Idziego Radziszewskiego poświęcony Najświętszemu Sercu Pana Jezusa” – oświadczył naukowiec.

Po Mszy świętej, dalsze uroczystości odbyły się w Auli im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego, gdzie ks. Rektor KUL rozdał dyplomy doktora habilitowanego, nominacje profesorskie, wyróżnienia dla pracowników Uniwersytetu, a także wręczył nagrodę im. Anieli hrabiny Potulickiej za wybitne osiągnięcia naukowe wpisujące się w idee chrześcijańskiego humanizmu. Tegorocznym laureatem nagrody została dr inż. Magdalena Zdun, za monografię zatytułowaną „Innowacje. Perspektywa społeczno-kulturowa”.

Obchody święta patronalnego rozpoczęły się już 2 czerwca uroczystością wręczenia księgi pamiątkowej ks. prof. Andrzejowi Szostkowi, rektorowi KUL w latach 1998-2004. Tradycyjnie święto patronalne uświetnił kolejny koncert z cyklu OPUS MAGNUM - KULowskie wieczory z muzyką. W Auli im. Stefana Kard. Wyszyńskiego, z nadzwyczajnym recitalem skrzypcowo-fortepianowym wystąpili Piotr i Monika Tarcholik.

Ks. Idzi Radziszewski, założyciel i pierwszy rektor KUL, wybrał na Patrona Uniwersytetu Najświętsze Serce Jezusa i umieścił Je wraz z orłem w pieczęci Uczelni. W dzień święta Serca Jezusowego, Uniwersytet obchodzi święto patronalne – „Mam wielkie nabożeństwo do Serca Jezusowego i wierzę mocno w Jego opiekę i pomoc, dlatego myślę o tym, żeby Uniwersytet oddać pod szczególną opiekę Serca Jezusowego” – powiedział przed laty pierwszy rektor KUL.

Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II jest najstarszą uczelnią Lublina i jednym z najstarszych uniwersytetów w Polsce. Powstał w 1918 r. Od początku istnienia, zadaniem uczelni jest służba Bogu i Ojczyźnie - Deo et Patriae. W ciągu swojej prawie 100-letniej historii, KUL stał się jednym z najważniejszych ośrodków myśli katolickiej, który wpływał na kształt nauki i kultury polskiej, zyskując szerokie uznanie w kraju i zagranicą.

Dziś KUL jest uczelnią otwartą na cywilizacyjne i naukowe wyzwania współczesności. Obok teologii, filozofii, nauk społecznych, prawnych i humanistycznych rozwijane są nauki matematyczne i przyrodnicze, by przygotować studentów do pełnej i odpowiedzialnej pracy dla dobra Ojczyzny i Kościoła. Lublin, 2017-06-23

Tagi:
Lublin Serce Jezusa abp Stanisław Budzik

Reklama

Wspólna droga

2019-04-16 18:56

Urszula Buglewicz
Edycja lubelska 16/2019, str. I

Z abp. Stanisławem Budzikiem o III Synodzie Archidiecezji Lubelskiej rozmawia Urszula Buglewicz

Archiwum Ruchu Światło-Życie Archidiecezji Lubelskiej
Zwołanie synodu diecezji poprzedziło spotkanie synodalne młodzieży

Urszula Buglewicz: – Księże Arcybiskupie, za nami historyczne wydarzenie: zwołanie III Synodu Archidiecezji Lubelskiej...

Abp Stanisław Budzik: – III Synod Archidiecezji Lubelskiej został już zwołany i rozpoczęła się jego faza przygotowawcza. Dekret został podpisany w szczególnym dniu, 25 marca, w uroczystość Zwiastowania Pańskiego. Jest to święto Chrystusa Syna Bożego, który dla nas i dla naszego zbawienia stał się człowiekiem i narodził się z Maryi: Słowo stało się Ciałem i zamieszkało między nami. W momencie Zwiastowania dokonała się tajemnica Wcielenia i rozpoczął się nowy etap w historii świata i ludzkości, czas obecności Boga wśród nas. 25 marca to także rocznica powstania metropolii lubelskiej. W tym dniu, w 1992 r., diecezja lubelska stała się archidiecezją, a Lublin stolicą metropolii. Natomiast list pasterski o synodzie został odczytany 31 marca, dokładnie w 90. rocznicę ogłoszenia dekretów I Synodu Diecezji Lubelskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Markowski: Kościół jednoznacznie wyraża dezaprobatę wobec praktyk, które godzą w godność człowieka

2019-04-22 15:28

BP KEP / Warszawa (KAI)

„W kontekście wydarzeń, które miały miejsce w Pruchniku 19 kwietnia, Kościół jednoznacznie wyraża dezaprobatę wobec praktyk, które godzą w godność człowieka. Kościół katolicki nigdy nie będzie tolerował objawów pogardy do członków jakiegokolwiek narodu, w tym do narodu żydowskiego” – czytamy w komunikacie bpa Rafała Markowskiego, Przewodniczącego Rady ds. Dialogu Religijnego i Przewodniczący Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem Konferencji Episkopatu Polski.

BP KEP

Biskup Markowski podkreśla: „W okresie wielkanocnym wspominamy prawdę wiary, że Chrystus oddał życie za zbawienie wszystkich, z czego wynika chrześcijańska postawa szacunku względem każdego człowieka”.

Publikujemy pełną treść komunikatu:

W kontekście wydarzeń, które miały miejsce w Pruchniku 19 kwietnia, Kościół jednoznacznie wyraża dezaprobatę wobec praktyk, które godzą w godność człowieka. Kościół katolicki nigdy nie będzie tolerował objawów pogardy do członków jakiegokolwiek narodu, w tym do narodu żydowskiego.

W okresie wielkanocnym wspominamy prawdę wiary, że Chrystus oddał życie za zbawienie wszystkich, z czego wynika chrześcijańska postawa szacunku względem każdego człowieka.

Bp Rafał Markowski,

Przewodniczący Rady ds. Dialogu Religijnego

Przewodniczący Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dłonie, które uczą miłości

2019-04-22 18:04

Anna Skopińska

Blask i ciepło

Maria Niedziela
o. Anastazy Pankiewicz

I pokazuje mi siebie w ludziach i znakach, które – tak myślę – są znakami od niego. Więc najpierw siostry antonianki i klasztor przy ul. Janosika. Choć pierwszym i pamiętającym o. Anastazego Pankiewicza był ten przy Mariańskiej 3 – niedaleko miejsca, w którym wzniósł szkołę, klasztor i kościół. S. Agnieszka, z którą rozmawiam, pamięta jeszcze tamto miejsce i dom, bo tam właśnie zaczynała swoją zakonną drogę. W zakonie, który utworzył. Po to, by charyzmatem wspierały życie, dzieci poczęte, te już narodzone, by służyły tym najsłabszym. Ale spotykam też s. Zytę – ona wstąpiła do zgromadzenia dokładnie 60 lat temu – w roku, gdy zostało ono oficjalnie zatwierdzone. Starsza zakonnica, kobieta, ma niezwykły uśmiech i ciepło bijące z oczu. I jest tak po ludzku niezwykle piękna. Pytam, czy nie żałuje. „Nie” - odpowiada. I robi to z takim przekonaniem, że aż coś ściska za gardło. Bo już wiem, co daje jej ten blask.

W kaplicy sióstr jest płaskorzeźba o. Pankiewicza. A przy nim cierniowa korona, czyli Dachau. W klasztorze jest też jego portret. Od sióstr słyszę, że to jedno z wierniejszych odwzorowań. Siostry prowadzą w Łodzi Dom Samotnej Matki. I pewnie o to chodziło przyszłemu błogosławionemu. O tę służbę najmniejszym i najsłabszym. I choć to daleko od dawnej Mariańskiej – obecnie to skrawek zieleni pomiędzy ul. Wojska Polskiego a Akademią Sztuk Pięknych – to w klasztorze sióstr po raz pierwszy spotkałam o. Pankiewicza. Właśnie w tych kobietach, których powołaniem to, o co zabiegał.

Zawsze zostaje ślad

Na cmentarzu na Dołach było już trudniej. Ale to tam został ten mały ślad. Gdy 2 lutego 1940 r. o. Anastazy Pankiewicz został wyrzucony z budynku klasztoru, mógł wyjechać z Łodzi. Nie zrobił tego. Nie zabiegał o swoje życie. Zamieszkał w małym pokoju w domku Bronisława Gralińskiego – kierownika pobliskiego cmentarza. Naprzeciw była kaplica. W niej raz w tygodniu odprawiał Mszę św. - w niedzielę. Codzienne eucharystie sprawował w swoim pokoju. Dziś budynek kierownika cmentarza jeszcze stoi. Ale już nie jest ten sam. - wszystko wyremontowane, obłożone styropianem, otynkowane, w środku nie ma nawet skrawka starej ściany – słyszę od przebierających się tu grabarzy – gdyby przyszła pani kilka lat temu... – mówią. Ale nie przyszłam... Z roboczego podwórka dostrzegam jednak, że nie każdy ślad jest zatarty. Do malutkiego domku dobudowano niższą oficynę a gzyms pomiędzy starym i nowym dachem po prostu zamalowano białą farbą. Jako jedyny fragment nie został zaklejony, wyrównany. Pewnie trudno było tam dotrzeć. A może to uśmiech o. Anastazego? Do tego domku siostry przynosiły mu jedzenie. W 2007 roku w łódzkim klasztorze antonianek zmarła s. Bonawentura, która wędrowała z ul. Mariańskiej właśnie tu, by ich założyciel miał co jeść...

W kaplicy, choć wybudowanej w 1934 roku, nie ma za to nic z tamtego czasu. Na froncie są jednak tablice pamiątkowe. Z nadzieją podchodzę – jedna poświęcona harcerzom, którzy w latach 1942 - 1943 prowadzili tu tajną drukarnię, jest upamiętnienie angielskiego lotnika, niezłomnych.... A on? Od 2 lutego do 6 października odprawiał tu Msze św. Z tego cmentarza został zabrany do więzienia śledczego przy Sterlinga, stąd poszedł do Dachau... Nikt tego nie wie. Te tysiące ludzi przemierzających ścieżki, cmentarne alejki, przechodzących na drugą stronę ul. Smutnej, nie zdają sobie sprawy, że to była droga którą nie raz pokonał o. Pankiewicz. I że nie ukrywał się tutaj. Adres podawał jako oficjalny, miał pozwolenie na odprawianie niedzielnej Mszy św. Nie uciekał, nie drżał o swoje życie. Zaufał. - to taki człowiek? Nie wiedziałyśmy, że był tak blisko... - mówią trochę speszone panie z kwiaciarni.

Na górce

Najważniejsze jego dzieło. Klasztor, kościół św. Elżbiety Węgierskiej i szkoła. „Na górce”. Gimnazjum, które pracę zaczęło w 1937 roku dziś także tętni życiem. Przed placówką, która w części jest też klasztorem łódzkich bernardynów, stoi pomnik o. Pankiewicza. Błogosławionego. Musi mijać go każdy, kto tędy przechodzi. Idąc do szkoły, kościoła, czy skracając sobie drogę do szpitala. Tu tu objawił się cały talent, i całe powołanie bernardyna. Temu miejscu oddał całe serce. Doglądał tu każdej kładzionej cegły, każdego detalu. Był z ludźmi. Jego historię znają bardzo dobrze uczniowie szkoły., Jest przecież ich patronem. I pewnie to taki Boży palec, że naprzeciw kompleksu bernardynów powstał szpital dziecięcy, z onkologią i trudnymi oddziałami. Że nieopodal siostry salezjanki prowadzą ochronkę bałucką. On rzucił tu światło, zapalił iskrę. I ta po dziś dzień promieniuje.

Mam co jeść

Kolejne miejsce to kościół św. Piotra i Pawła. W tej świątyni poświęcił stacje drogi krzyżowej. Do starej, pamiętającej jeszcze czasy o. Anastazego, części wchodzą ludzie. Zwykły dzień. A ich jest coraz więcej. Jedna kobieta przystaje. - dzięki nim nie muszę martwić się o wiele rzeczy – mówi. Przyszła tu po paczkę. Robi to raz w miesiącu. - to dla mnie wielka ulga, bo niektórych produktów spożywczych czy chemii nie muszę już kupić – dodaje. Nie pytałam jej o nic. To ona wychodząc z parafialnego punktu caritas chciała podzielić się swoją małą radością. - bo wie pani, jest ciężko, ale muszę dać radę – stwierdza. Nie wiem ile ma lat. Może jest w wieku mojej mamy? A może młodsza? Wiem tylko, że to kolejna osoba „podstawiona” tu przez przyszłego świętego.

Męczeństwo...

Jest też wiezienie na Szterlinga w Łodzi, gdzie Niemcy przesłuchiwali przez 17 dni o. Anastazego. To miejsce straceń i męczeństwa tysięcy Polaków. W której sali był przetrzymywany? W którym miejscu? Obecnie znajdują się tam przychodnie lekarskie. Ale gdzieś tam w wyobraźni widzę przywiezionego tu zakonnika, w habicie, bo go nie zdjął. Prowadzonego i przetrzymywanego. To preludium do Konstantynowa Łódzkiego i do Dachau. Dostał numer 28176 i pasiak. „Niech się dzieje wola Boża. Jestem gotowy na śmierć.” - powiedział, gdy został wytypowany do transportu inwalidów i poprowadzony do ciężarówki jadącej do gazu. Zginął 20 maja 1942 roku. Czy go znamy? Czy pamiętamy? Tyle go w Łodzi a jakby nie był widoczny... Choć jego dłonie uczą miłości. Takiej do końca. 13 czerwca 1999 r. św. Jan Paweł II ogłosił błogosławionymi 108 męczenników. Wśród nich naszego o. Anastazego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem