Reklama

Biały Kruk 1

Jawiszowice: pogrzeb ks. Franciszka Janczego z udziałem premier Szydło

2017-07-03 20:49

rk / Jawiszowice / KAI

http://diecezja.bielsko.pl/
Ks. Franciszek Janczy

W parafii pw. Matki Bożej Bolesnej w Jawiszowicach-os. Brzeszcze odbył się 3 lipca pogrzeb ks. Franciszka Janczego – zmarłego tragicznie w wieku 74 lat na skutek pożaru, który wybuchł 27 czerwca w mieszkaniu kapłana w Domu Księży Emerytów w Bielsku-Białej. W uroczystościach pogrzebowych pod przewodnictwem bp. Romana Pindla udział wzięło ponad stu kapłanów z diecezji bielsko-żywieckiej i archidiecezji krakowskiej oraz dwóch biskupów emerytów – Tadeusz Pieronek i Janusz Zimniak. Przy trumnie modliła się premier Beata Szydło, która przez wiele lat była burmistrzem Brzeszcz i znała wieloletniego duszpasterza podbeskidzkiej „Solidarności” osobiście.

Jak podkreślił bp Pieronek, życie zmarłego przyjaciela kapłana „utkane było pracą i odpowiedzialnością. „Ks. Franciszek od pracy się nie uchylał. Miał dobre podejście do wiernych. Był w tym naturalny, życzliwy, wyrozumiały. Życie swe wielkodusznie poświęcił Bogu na służbę. W posłudze pasterskiej okazał się wiernym dla tych, do których został posłany” – podkreślił kaznodzieja, podkreślają, że szczególny wysiłek podczas swej pracy duszpasterskiej ks. Janczy włożył w organizację katechezy w poszczególnych parafiach.

Hierarcha zaznaczył, że ks. Janczy był postacią nietuzinkową. Jego zdaniem, przejawiało się to w osobistej odwadze, z jaką walczył o wyznawane przez siebie wartości. Biskup przypomniał, że zmarły kapłan w najtrudniejszych momentach powojennej historii Polski angażował się w działalność społeczną.

„W różnych formach protestował przeciwko władzy i naruszaniu praw człowieka” – zauważył i podkreślił, że w latach stanu wojennego kapłan, który potem został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi, niósł duchową i materialną pomoc osobom uwięzionym oraz ich rodzinom, utrzymując stały kontakt z podziemnymi strukturami „Solidarności”.

Reklama

„Był osobą pogodną, z subtelnym poczuciem humoru, lubiącą ludzi” – wspominał nieżyjącego kapłana biskup. „Z wiarą w Boga szedł przez życie, czemu dawał wyraz prywatnie, ale także postawą wobec spraw publicznych w czasach zniewolenia, w trudach swej pracy duszpasterskiej” – dodał.

Bp Roman Pindel przekazał rodzinie zmarłego kapłana i bliskim wyrazy współczucia oraz zapewnienie o modlitwie od kard. Stanisława Dziwisza. „Uświadamiamy sobie, my kapłani, potrzebę stawania przy ołtarzu, zwłaszcza, gdy odchodzi jeden z nas. To najlepsze, co możemy w takiej sytuacji uczynić” – przyznał ordynariusz bielsko-żywiecki.

Trumnę z ciałem zmarłego kapłana do kościoła wprowadził proboszcz parafii ks. Eugeniusz Burzyk, który pod koniec liturgii pogrzebowej wyraził radość, że w pogrzebie ks. Franciszka uczestniczyło około 130 kapłanów. „Nasza wspólnota raduje się także tym, że wraz z nami modlą się m.in. premier Beata Szydło i min. Stanisław Szwed, przedstawiciele rządu i władz samorządowych” – zaznaczył, dziękując też i uczestnikom modlitwy.

Długoletniego proboszcza pożegnał przedstawiciel parafii, a także wicedziekan dekanatu jawiszowickiego ks. Lech Kalinowski. Słowo nad trumną wygłosił ks. Jacek Pierwoła, który odczytał fragment testamentu swojego wujka. W ostatniej woli ks. Janczy podziękował Bogu za dar życia, powołania kapłańskiego, za spotkanych parafian; podkreślił, jak wielki wpływ na jego kapłaństwo miał Karol Wojtyła. „Dla naszego pokolenia był on prawdziwym ideałem, za którym poszlibyśmy nawet w ogień” – zapewnił.

„Napisałeś wujku w testamencie, że jesteś pełen ufności, iż znajdziesz się w gronie zbawionych. I my wierzymy, że tam się znajdziesz. Ufamy, że spotkamy się tam razem z tobą” – dodał ks. Pierwoła, wikariusz parafii Matki Bożej Dobrej Rady w Krakowie-Prokocimiu.

W uroczystościach udział wzięli m.in. związkowcy podbeskidzkiej „Solidarności”, przedstawiciele flisaków z Pienin, delegacje z rodzinnych Sromowców Wyżnych oraz miejscowi górnicy i liczni parafianie.

Trumna z ciałem kapłana spoczęła przy jawiszowickiej świątyni.

Ks. Janczy urodził się w Sromowcach Wyżnych. W 1966 otrzymał święcenia kapłańskie z rąk abp. Karola Wojtyły. Jako wikariusz pracował w parafiach w Trzemeśni, Wróblowicach, Trzebini, Nowej Hucie Mistrzejowicach, bialskiej parafii Opatrzności Bożej. Od 1984 roku przez 10 lat był proboszczem parafii w Godziszce, a w latach 1994-2004 kierował wspólnotą parafialną w Jawiszowicach-os. Brzeszcze. Na emeryturze w Bielsku-Białej spędził 3 lata.

Tagi:
pogrzeb

Pożegnanie lwowiaka

2018-02-14 11:09

Irena Markowicz
Edycja rzeszowska 7/2018, str. VI

Irena Markowicz
Ostatnie pożegnanie Bolesława Opałka

O śp. Bolesławie Opałku, tak jak o Lwowie, można powiedzieć „Semper fidelis”, zawsze wierny, taką opinię można było usłyszeć na rzeszowskim cmentarzu Wilkowyja. Tam w styczniowy mroźny dzień odbył się pogrzeb założyciela i długoletniego prezesa oddziału rzeszowskiego Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich.

Urodził się w 1925 r. we Lwowie, w mieście tym żył i dorastał, uczył się w szkołach, również w słynnej, noszącej imię św. Marii Magdaleny, gdzie jego ojciec Mieczysław był ostatnim do wojny, polskim dyrektorem szkoły. I jakby puentę tych wszystkich szkolnych przeżyć i doświadczeń przyniósł rok 2016, jubileusz 200-lecia szkoły nazywanej pieszczotliwie „Magdusią”, podczas którego pan Bolesław był jednym z dwóch przybyłych, najstarszych absolwentów. Jako jeden z pierwszych odpowiedział też na apel o wsparcie finansowe przekazanego obecnym uczniom sztandaru szkoły, z odzyskanym po wielu latach starań historycznym imieniem patronki.

Po latach szkolnych nastał czas Armii Krajowej. Bolesław Opałek przybrał wtedy pseudonim „Żbik”. Wątek żołnierski, nim przeszedł w okres kombatancki, miał jeszcze kilka innych dramatycznych odsłon w czasie pobytu w leśniczówce Wesoła k. Przeworska, również podczas marszu oddziału lwowskiego AK na pomoc walczącym powstańcom warszawskim, zakończonym przedwcześnie w okolicach Rudnika, Leżajska i Grodziska Dolnego.

Do końca odwiedzał dzielnicę rodzinnego miasta, Łyczaków, i kiedy po wojnie nikt z bliskich już tam nie został, bazą stało się zaplecze parafii św. Antoniego, skąd było blisko na zabytkowy cmentarz, z kwaterą obrońców miasta w 1918 i 1920 r. Umiał zorganizować pomoc materialną dla pozostałych na Wschodzie Polaków, zwłaszcza we Lwowie i niedalekich Przemyślanach. Nie tylko w Rzeszowie starał się o upamiętnienia w postaci tablic poświęconych zamordowanym profesorom lwowskim i zasłużonym Kresowiakom. Zabiegał o to, a potem cieszył się, że kilka szkół na Podkarpaciu przybrało imię bohaterskich Orląt Lwowskich.

W pamięci przechowywał ogromną liczbę imion i nazwisk ludzi z rodowodem kresowym. Pracował wiele lat, w okresie intensywnego rozwoju bazy w rzeszowskiej rozgłośni radiowej jako naczelnik administracji.

Przed Mszą św. pogrzebową wojewoda rzeszowski Ewa Leniart wręczyła synowi Zasłużonego Lwowiaka Wiesławowi Opałkowi Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski przyznany przez prezydenta RP Andrzeja Dudę. Pochowany został z honorami wojskowymi, spoczął w grobowcu obok żony Teresy i siostry Aliny, również żołnierzy AK-Lwów, na płycie którego nie zabrakło herbu miasta, z którego pochodził.

W pogrzebie wzięli udział m.in. żołnierze 21. Brygady Strzelców Podhalańskich, strzelcy z Rzeszowa i uczniowie rzeszowskiej Szkoły Podstawowej nr 14 im. Orląt Lwowskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kamil skacze, Biskup zaciska „Zdrowaś”

2018-02-14 10:25

Bp Józef Zawitkowski
Niedziela Ogólnopolska 7/2018, str. 29

Bożena Sztajner

Szanowny Pan

Kamil Stoch

Panie Kamilu!

Ma Pan tysiące listów i pewnie ich nie czyta. Ja muszę napisać, bo serce kołacze i spać nie daje. Świat Pana podziwia. Klaszcze i chce więcej. Ja się chwalę. Gdy Pan pod niebem, tam, wysoko, leci, ja zaciskam „Zdrowaś”.

Dziś, w święto Matki Boskiej Gromnicznej, czytam w styczniowym numerze „WPiS-u”:

„ – Przed oddaniem skoku zawsze się Pan żegna...

– Robię tak zawsze, od małego.

Skoki dedykuję Panu Bogu.

Jemu zawdzięczam wszystko.

I dostałem dwa złote medale.

Pan Bóg jest bardzo hojny.

– Jakie jest Pana ulubione miejsce na świecie?

– Dom”.

Tu skończyłem czytanie, bo oczy się spociły, a łezki spadały na kredowy papier „WPiS-u” – kap... kap! Dotąd tylko Cię podziwiałem, jak innych. Teraz Cię kocham, bo Twoje przeżegnanie znaczy więcej niż moich siedem kazań.

Ucałuj ręce Twoich Rodziców. Jak Oni pięknie Cię wychowali. Ucałuj Ewę!

Kamil, ale Ty masz gust. Kamil, leć wysoko, daleko i jeszcze dalej.

Podziwiam, gratuluję i życzę: Szczęść Boże!

Łowicz, 2 lutego 2018 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Mirosław Baka zagra postać ks. Romana Kotlarza w filmie „Klecha”

2018-02-20 20:56

rm / Radom / KAI

Mirosław Baka zagra postać ks. Romana Kotlarza w powstającym filmie fabularnym „Klecha”. Wcześniej w tej roli występował Ireneusz Czop, który musiał opuścić plan filmowy. Premiera obrazu zaplanowana została na 17 października 2018 roku, w 90. rocznicę urodzin niezłomnego kapłana i męczennika czasów komunizmu i jednocześnie dzień po 40. rocznicy wyboru kard. Karola Wojtyła na Stolicę Piotrową.

Sławek/pl.wikipedia.org

Realizowane zdjęcia dotyczą wydarzeń z protestu Radomskich Robotników w czerwcu 1976 r. Jednym z bohaterów tego zrywu był ks. Roman Kotlarz, który był prześladowany przez Służbę Bezpieczeństwa i zmarł na skutek pobicia przez "nieznanych sprawców".Mirosław Baka przyznał, że pierwszy raz zagra księdza przed kamerą. - Wychowywałem się w rodzinie katolickiej.

Cała moja młodość to było bycie ministrantem. A więc wiele chwil spędziłem przy ołtarzu. Poznałem wielu księży w swoim życiu. To obserwacje, które zapamiętałem. Nie jest trudno zagrać księdza, ale trudne jest zagrać tego konkretnego księdza, wspaniałego człowieka, jakim był Roman Kotlarz – mówił gość Radia Plus Radom.Według niego ks. Kotlarz to postać nietuzinkowa. - Ten człowiek w sutannie był kimś, kto wyprzedził w czasie ks. Jerzego Popiełuszkę. Już w latach 70. ubiegłego wieku ks. Kotlarz stawał w obronie robotników. Trzeba tu również wspomnieć jego batalię ze Służbą Bezpieczeństwa. Oni nie przebierali w środkach. W tym filmie musimy tchnąć jak najwięcej życia i prawdy. Szersza widownia zasługuje, by poznać ks. Kotlarza – przekonywał Mirosław Baka.Przed aktorem jest zagranie roli w największej scenie z udziałem tysiąca statystów. Będzie to moment błogosławienia protestujących robotników przez ks. Romana Kotlarza ze schodów kościoła św. Trójcy w Radomiu. - Najważniejsze to wejść w skórę mojego bohatera – mówi aktor.Mirosław Baka jest kojarzony głównie z ról tzw. czarnych charakterów.

- Tym bardziej rola ks. Romana Kotlarza będzie dla mnie wyzwaniem. Jest ciekawa dla mnie jako aktora - przyznał. Reżyser filmu Jacek Gwizdała przyznał, że Mirosław Baka był jego pierwszym wyborem. - Spotkaliśmy się w marcu ubiegłego roku. Scenariusz filmu bardzo mu się spodobał. Okazało się, że miał zaplanowany duży serial i nie mógł wziąć udziału w naszym przedsięwzięciu. Cieszę się, że mogłem wrócić do Mirosława Baki. Mam nadzieję, że będzie to dobry ruch dla naszego filmu. Z kolei Ireneusz Czop musiał wrócić do wcześniejszych zobowiązań filmowych. Gra bowiem w filmie o polskich himalaistach. Po prostu nałożyły się terminy realizacji zdjęć do obu filmów – wyjaśnił reżyser „Klechy”.

Kuria Diecezji Radomskiej jest koproducentem filmu, który powstaje na bazie scenariusza autorstwa Wojciecha Pestki. W ostatnich tygodniach Polski Instytut Sztuki Filmowej podjął decyzję, ze przekaże 2 mln złotych na realizację filmu.Ks. Roman Kotlarz w chwili śmierci miał 47 lat. Był inwigilowany przez ówczesne władze. W dniu protestu, 25 czerwca 1976 r., pobłogosławił idących w proteście. Był potem nachodzony i dotkliwie bity przez tzw. „nieznanych sprawców” na plebanii w Pelagowie-Trablicach, gdzie był proboszczem. Kapłan zmarł 18 sierpnia 1976 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem