Reklama

Biały Kruk 2

Mariusz Błaszczak pozostanie na stanowisku

2017-07-05 20:17

wpolityce.pl

Artur Stelmasiak

Sejm odrzucił wniosek o wyrażenie wotum nieufności ministrowi spraw wewnętrznych i administracji Mariuszowi Błaszczakowi.

Głosowało 435 posłów. Za poparciem wniosku o wotum nieufności wobec szefa MSWiA opowiedziało się 194 posłów, przeciwko było 236, a 5 wstrzymało się od głosu. Wniosek PO nie uzyskał wymaganej większości 231 głosów.

W Sejmie trwała w środę rdebata nad wnioskiem Platformy Obywatelskiej o wotum nieufności wobec ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Błaszczaka.

PO złożyła ten wniosek na początku czerwca.

Reklama

Sposób sprawowanego nadzoru i polityka kadrowa prowadzona przez ministra Błaszczaka doprowadziła do powstania w Policji patologicznych sytuacji, które w tragiczny sposób pokazuje sprawa śmierci Igora Stachowiaka - głosi uzasadnienie. Chodzi o sprawę śmierci młodego mężczyzny na komisariacie we Wrocławiu w maju 2016 r.

Wniosek o odwołanie szefa MSWiA we wtorek wieczorem negatywnie zaopiniowała sejmowa komisja administracji i spraw wewnętrznych.

Szef komisji Arkadiusz Czartoryski (PiS) mówił we wtorek, że ws. Igora Stachowiaka „nie można się zgodzić, że nic przez rok czasu się nie działo, że państwo Polskie zawiodło”.

Sprawa została skierowana do prokuratury. Prokuratura była gospodarzem tego postępowania. Minister Zbigniew Ziobro przedstawił przed parlamentem, co prokuratura robiła przez rok w sprawie śmierci Igora Stachowiaka - powiedział.

Stachowiak w połowie maja ubiegłego roku został zatrzymany na wrocławskim rynku. Według funkcjonariuszy, mężczyzna był agresywny i dlatego musieli użyć tasera. Po przewiezieniu na komisariat stracił przytomność i pomimo reanimacji zmarł. Sprawa wróciła po wyemitowaniu reportażu w TVN24, gdzie m.in. pokazano zapis z kamery paralizatora, którego kilkakrotnie użyto wobec mężczyzny.

W związku z wydarzeniami sprzed roku, szef MSWiA odwołał komendanta dolnośląskiej policji, jego zastępcę ds. prewencji oraz komendanta miejskiego we Wrocławiu. Wszyscy funkcjonariusze: zatrzymujący Stachowiaka i używający wobec niego tasera, są już poza policją. Śledztwo w sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Poznaniu.

Tagi:
polityka

Polin Paradisus Judaeorum – czyli raj dla Żydów

2018-07-04 11:07

Mateusz Wyrwich
Niedziela Ogólnopolska 27/2018, str. 36-37

Nie wiadomo, kiedy przywędrowali na tereny Polski. Na ten temat spierają się polscy i żydowscy historycy. Jedni mówią, że stało się to w XI wieku, inni – że jeszcze wcześniej. Pewne jest, że ich sytuację prawną uregulował tzw. statut kaliski, nadany w 1264 r. przez Bolesława Pobożnego, a potwierdzony przez Kazimierza Wielkiego w 1334 r. Fakt pozostaje faktem, że do Polski uciekali przed wielkimi pogromami i znajdowali tu – jak mówiło wiele pokoleń żydowskich – Paradisus Judaeorum

KPRM

W byłym niemieckim obozie Auschwitz-Birkenau 27 stycznia 2018 r. ambasador Izraela Anna Azari „nie mówiła tego, co myślała” – jak oznajmiła następnego dnia w jednej z rozgłośni radiowych. Miała przygotowane inne wystąpienie, jednakże premier Izraela Beniamin Netanjahu nakazał jej w ostatniej chwili zmienić treść wypowiedzi, w proteście w sprawie nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Azari powiedziała więc m.in., że w Izraelu ustawa o IPN jest „traktowana jako możliwość kary dla świadectw ocalałych z Zagłady”. Dodała, że wiadomo, iż to nie Polacy budowali Auschwitz, ale ustawę o IPN w jej kraju traktuje się jako „niemożliwość prowadzenia badań o Zagładzie”.

Przyczyny tej zmiany upatruje się przede wszystkim w rozgrywkach przedwyborczych premiera Izraela, granie na antypolskich resentymentach stanowi zaś wyjątkowo łatwe pole – antypolonizm w Izraelu jest bowiem niezwykle silny. Pracowały nad tym od lat kolejne ekipy polityczne tego państwa, w tym uciekinierzy z Polski odpowiedzialni za mordy stalinowskie lat 40. i 50. XX wieku.

Tym razem pretekstem stała się kłamliwa informacja o tym, jakoby ustawa o IPN miała „zakłamywać Holokaust”. Wystąpienie ambasador Azari wywarło piorunujące wrażenie na uczestnikach uroczystości w Auschwitz. Szczególnie mocno zabrzmiało ono po głosie premiera Mateusza Morawieckiego. Kilka minut wcześniej powiedział on, że na 20 tys. „sprawiedliwych” drzew zasadzonych w Instytucie Yad Vashem w Jerozolimie 7 tys. należy do Polaków. Dodał, że w Yad Vashem brakuje jednego drzewa: drzewa dla Polski.

Po tych wystąpieniach w Izraelu rozpętała się prawdziwa wojna przeciw Polsce. Jej osią stała się ustawa o IPN, która miała rzekomo karać za... mówienie o Holokauście. Manipulacja była jednak irytująco oczywista, art. 55a zakładał bowiem kary za umyślne mówienie o rzekomych „polskich obozach śmierci”. Wkrótce do nagonki na Polskę włączył się przeciwnik Netanjahu, były minister finansów Jair Lapid – prawdopodobny kandydat na premiera w przyszłym rządzie.

Na Twitterze oznajmił: „To były polskie obozy śmierci i żadne prawo nie może tego zmienić”. Byłego ministra wsparł prezydent Izraela Reuven Rivlin, w podobnym duchu krytykujący polską ustawę. Do tej antypolskiej akcji dołączyli też Jan Tomasz Gross oraz jego zwolennicy w Polsce i za granicą, a wreszcie – również krajowe media, w tym gazety wydawane przez Niemców. I tak przez blisko pięć miesięcy dziennikarze specjalizowali się w interpretowaniu ustawy o IPN.

Ciągle podgrzewanych nastrojów nienawiści nie uspokoiły wypowiedzi kolejnych naszych ministrów, premiera i prezydenta. Również głos rzecznik rządu Joanny Kopcińskiej, która podkreśliła: „Przepisy, które chcemy wprowadzić, mają jeden cel – pokazywać prawdę o straszliwych zbrodniach popełnianych na Polakach i Żydach w XX wieku.

Ofiarach okrutnych totalitaryzmów – niemieckiego nazizmu oraz sowieckiego”.

***

Żydzi często mówią i piszą, ilu Żydów zginęło z rąk Polaków w czasie II wojny światowej czy też zostało zadenuncjowanych przez Polaków. Powołują się na liczne statystyki, nierzadko wątpliwe, bez podawania źródeł. Nigdy natomiast – bądź nieomal nigdy – nie mówią, ilu Polaków zginęło zamordowanych przez Niemców, a zadenuncjowanych przez Żydów w czasie II wojny światowej... Z antypolonizmem w Izraelu możemy się spotkać niemal urzędowo i niemal na co dzień – jak choćby w izraelskich mediach. Mnóstwo antypolonizmu jest w podręcznikach szkolnych i akademickich. Przyjeżdżające do Polski izraelskie dzieci, podobnie młodzież, naszpikowane są lękiem przed... polskim antysemityzmem.

***

W czasie II wojny światowej doszło do kolejnego rozbioru Polski – tym razem za przyzwoleniem krajów, które uważają się – bądź są uważane – za filary demokracji: Anglię, Francję, USA. Polska dostała się pod okupację sowiecką, rządy objęli komuniści. Rozpoczęła się rzeź polskich patriotów – tych, których nie zamordowano podczas niemieckiej akcji „AB” czy akcji „Katyń”. Wśród członków komunistycznych władz sprawujących rządy w okupowanej Polsce było bardzo wielu Żydów, sowieckich i polskich. Z najnowszych badań prowadzonych przez naukowców IPN wynika, że do połowy lat 50. ubiegłego wieku w PRL-owskim aparacie przemocy 37 proc. stanowili Żydzi. Tego rodzaju wiedza przez lata była ukrywana przez komunistycznych działaczy. Tymczasem środowiska żydowskie, w tym polskie, do dzisiaj uważają takie informacje za... przejaw antysemityzmu. To, by przeprosić Polaków za żydowskie zbrodnie, decydentom państwa Izrael nigdy nie przyszło do głowy.

***

Pojęcie „polskich obozów” w latach zimnej wojny zostało wprowadzone do zachodnich mediów już w 1953 r. przez niemieckiego podoficera Alfreda Benzingera. W czasie wojny służył on w Geheime Feldpolizei, czyli w niemieckiej formacji policyjnej Wehrmachtu, po wojnie zaś – w Organizacji Gehlena, założonej przez Amerykanów niemieckiej formacji wywiadowczej. To on zaproponował użycie terminu „polskie obozy”. Najpierw zaczęto je wtłaczać tzw. szeptaną propagandą, następnie wprowadzano do literatury pięknej. Później – do literatury faktu, kolejno – do filmu. I tak oto dziś „demokratyczne” Niemcy korzystają z pomysłu nazistowskiego propagandysty. W latach dwutysięcznych pojęcie to Niemcy zaczęli upowszechniać, by zdjąć z siebie odium zbrodni, „podzielić się” ludobójstwem z Polską. O paradoksie – z krajem najbardziej doświadczonym niemieckimi zbrodniami. Z czasem w tej propagandzie coraz częściej zaczął brać udział Izrael ze środowiskami żydowskimi rozsianymi po całym świecie, szczególnie w USA. Największe ofiary tej zbrodni – Żydzi. Doszło nawet do niebywałego wprost skandalu, kiedy to prezydent USA Barack Obama w 2012 r., w dniu uhonorowania Jana Karskiego amerykańskim Prezydenckim Medalem Wolności za ratowanie Żydów, powiedział o „polskich obozach”. Nie zaprotestował przeciwko temu obecny na uroczystości były minister spraw zagranicznych – nieukrywający swego żydowskiego pochodzenia – Adam Daniel Rotfeld.

***

„Dyskusja” o Holokauście, inaczej – o rzekomych polskich obozach, przyniosła jednak pewien pozytywny efekt. Otóż wiele środowisk dziennikarskich i opiniotwórczych na świecie dowiedziało się, że obozy były prowadzone tylko przez Niemców, a nie przez Polaków. Po dyskusjach Polska poszła na kompromis, usuwając z ustawy zapis o karaniu więzieniem tych, którzy będą kłamali o „polskich obozach”. Przyjęta sześciopunktowa Wspólna deklaracja premierów Państwa Izrael i Rzeczypospolitej Polskiej, miejmy nadzieję, rozpocznie partnerskie relacje między tymi rządami. „Oba rządy z całą mocą potępiają wszelkie formy antysemityzmu – napisano w deklaracji – oraz dają wyraz swemu zaangażowaniu w zwalczanie jakichkolwiek jego przejawów. Oba rządy odrzucają również antypolonizm oraz inne negatywne stereotypy narodowe”.

W Izraelu deklarację uważa się za sukces polskiego rządu. Niektórzy wręcz – za klęskę Netanjahu. Istnieje jednak opinia, że „awantura” o art. 55a ustawy o IPN jest tylko wstępem do gry o... większe pieniądze. Chodzi tu o zmuszenie Polski do przyspieszenia reprywatyzacji. Oczywiście, korzystnej dla Żydów – mimo że otrzymali oni już od Polski zadośćuczynienie za mienie pozostawione na terenie naszego kraju w latach 60. XX wieku i jednocześnie zrzekli się jakichkolwiek roszczeń. Jednakże współcześnie Żydzi uważają te odszkodowania za niewystarczające.

***

Do dzisiejszego dnia wiele osób żydowskiego pochodzenia zajmuje wysokie stanowiska w polskiej administracji rządowej, w parlamencie. Także w kulturze, literaturze, filmie. I chyba nie jest to wyraz „polskiego antysemityzmu”. Bronisław Geremek, zapytany niegdyś w amerykańskiej telewizji przez dziennikarza żydowskiego pochodzenia o antysemityzm w Polsce, odparł: „Urodziłem się w getcie. Moja rodzina zginęła w getcie. Byłem ukrywany przez Polaków. Teraz zostałem wybrany w wolnych wyborach przez wolny rząd na ministra spraw zagranicznych Polski. Czy to Panu wystarcza?”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

"Ślub pełen miłości" – nowy projekt Szlachetnej Paczki

2018-07-19 21:06

led / Kraków (KAI)

„Ślub pełen miłości” to nowy projekt, w ramach którego państwo młodzi wspierają działalność i rozwój Szlachetnej Paczki i Akademii Przyszłości. W ramach tej inicjatywy mogą też liczyć na pomoc opiekuna, który pomoże im zorganizować ślubną kwestę.

jill111/pixabay.com

- Sakrament małżeństwa to dzieło łaski, a moment jego zawarcia – zarówno dla narzeczonych jak i ich rodzin – jedna z najważniejszych chwil w życiu. Coraz więcej par dba o to, by podkreślić to nie tylko przez wystawną ceremonię, ale przez nadanie jej dodatkowego, szlachetnego wymiaru. To z myślą o nich powstała ta wyjątkowa inicjatywa - podkreśla Maria Szajny ze Stowarzyszenia Wiosna.

- „Ślub pełen miłości” jest to ogólnopolska akcja ślubna, w której państwo młodzi proszą gości o przyniesienie zamiast kwiatów datków na wsparcie działalności Szlachetnej Paczki i Akademii Przyszłości. Dzięki niej pieniądze zebrane podczas ślubu mogą wesprzeć szczytny cel – dodaje.

Pary, które zdecydują się wziąć udział w projekcie, otrzymują pełne wsparcie opiekuna w tym, by zorganizować ślubną kwestę. - Przed ślubem narzeczeni dostają specjalnie przygotowane skarbonki w wersji eleganckiej lub nieco bardziej „szalonej”, komiksowej oraz bileciki dla gości informujące o przedsięwzięciu, które można dołączyć do ślubnych zaproszeń – zaznacza Maria Szajny.

Aby zgłosić się do projektu należy wypełnić formularz na stronie www.slubpelenmilosci.pl i poczekać na kontakt opiekuna. Pieniądze zebrane podczas Ślubu Pełnego Miłości wesprą działalność i rozwój Szlachetnej Paczki i Akademii Przyszłości.

Akcję Szlachetna Paczka organizuje od 2001 roku krakowskie Stowarzyszenie Wiosna. W pierwszej edycji projektu grupa studentów z duszpasterstwa akademickiego w Krakowie kierowana przez ks. Jacka Stryczka obdarowała 30 ubogich rodzin. Obecnie jest już wydarzeniem o zasięgu ogólnopolskim. Projekt ten inspiruje społeczeństwo do pomocy potrzebującym. Akcja co roku łączy tysiące osób potrzebujących pomocy oraz darczyńców i wolontariuszy.

W pomoc co roku angażują się ludzie świata polityki i kultury. W tym roku wśród darczyńców znaleźli się m.in. Para Prezydencka. W pomoc włączyli się również piłkarze reprezentacji Polski, narodowa drużyna skoczków narciarskich oraz złoci medaliści olimpijscy, a także policjanci, strażacy, wojsko, szkoły i uniwersytety. W ramach tegorocznego finału akcji wolontariusze przekazali pomoc do ponad 20 tys. rodzin, a łączna wartość pomocy wyniosła prawie 54 mln zł.

Z kolei Akademia Przyszłości pomaga dzieciom z trudnościami w nauce, często z niezamożnych rodzin. W roku szkolnym 2017/18 odbyła się już XV edycja projektu, a udział w niej wzięło ponad 2200 dzieci z całej Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Brazylia: największy płaszcz maryjny w Księdze Guinnessa

2018-07-20 08:26

(KAI/vaticannews.va) / Blumenau

Brazylijscy czciciele Matki Bożej Patronki Żeglarzy trafili do Księgi Rekordów Guinnessa. Z okazji odpustu w sanktuarium Navegantes przygotowali oni rekordowej wielkości płaszcz dla figury Maryi o powierzchni ponad tysiąca metrów kwadratowych.

Screenshot Santuário Nossa Senhora dos Navegantes

Ten największy na świecie płaszcz maryjny został poświęcony podczas uroczystości maryjnych 2 lutego. O oficjalnym wpisaniu go do Księgi Guinnessa poinformował w tych dniach bp Rafael Biernaski, ordynariusz diecezji Blumenau, do której należy sanktuarium Patronki Żeglarzy.

Brazylijczycy w swojej tradycyjnej wierze uzewnętrzniają pobożność przez bezpośredni kontakt - dotykając obrazu czy figury. Przykładowo podczas wielotysięcznych procesji taki osobisty kontakt z przedmiotem kultu ułatwia kilkusetmetrowy sznur.

Okrycie figury Matki Bożej Żeglarskiej wykonało z różnych tkanin i koronek w ciągu dwóch miesięcy kilkadziesiąt osób. Przy oficjalnym mierzeniu szaty byli obecni topografowie, inżynierzy, policjanci, fotografowie i pokaźna liczba ciekawskich.

Płaszcz został pocięty na 16 tysięcy kawałków, które rozdano czcicielom Maryi uczestniczącym w procesji. Tegoroczna inicjatywa wykonania olbrzymiego okrycia będzie odtąd powtarzana każdego roku po to, by podczas procesji wierni w namacalny sposób odczuwali, że okrywa ich płaszcz Matki Bożej.

Strona internetowa sanktuarium informuje, że ta kolosalna szata ma być znakiem ciepła Matki Bożej okrywającego Jej czcicieli.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem