Reklama

Od oceanu do oceanu - 1%

Szlakiem św. Ottona z Bambergu

Bartosz Rajewski
Edycja szczecińsko-kamieńska 27/2004

Święty Otton - Misjonarz Pomorza przyszedł na świat ok. 1060 r. w południowych Niemczech - w Szwabii. Znany jest przede wszystkim jako Otton z Bambergu, jako że w latach 1102-1139 był biskupem bamberskim. Był sprawnym zarządcą swojej diecezji i dyplomatą znanym w skali europejskiej. Jednak w pamięci potomnych pokoleń zapisał się przede wszystkim jako Apostoł Pomorza, które przemierzał dwukrotnie w latach 1124/1125 i 1128, włączając je do wspólnoty chrześcijańskich społeczności Europy.
W sobotę 5 czerwca br. odbyła się bardzo interesująca wyprawa turystyczno-pielgrzymkowa, która wiodła szlakiem drugiej misji ewangelizacyjnej św. Ottona na Pomorzu. Niezwykle interesujący, zarówno pod względem religijnym, jak i historycznym wyjazd został zorganizowany przez Szczeciński Klub Katolików. Na trasie naszej współczesnej wyprawy odwiedziliśmy miejscowości z drugiej wyprawy św. Ottona, położone obecnie po stronie niemieckiej - w landzie Meklemburgia (Pomorze Przednie). Naszym przewodnikiem na pielgrzymim szlaku był Zygmunt Cywiński, który chętnie służył swoją wiedzą historyczną na temat życia i działalności św. Ottona.
Św. Otton przeprowadził dwie wyprawy misyjne na pogańskie Pomorze. Pierwsza trwała od kwietnia 1124 r. do marca 1125 r., natomiast druga: od kwietnia do grudnia 1128 r. Ze wszystkich misji prowadzonych wówczas na terenie Polski tylko misja św. Ottona zakończyła się pełnym sukcesem. Misjonarz, kończąc drugą wyprawę, założył (w sumie w I i II wyprawie misyjnej) na Pomorzu 14 kościołów w 12 miejscowościach. Trasa drugiej wyprawy wiodła przez takie miejscowości, jak: Bamberg - Saksonia - Magdeburg - Hawelberg - Jezioro Morzyckie - Demmin - Uznam - Wolgast - Gützkow - Szczecin - Wolin - Kamień Pomorski - Gniezno - Bamberg.
Pierwszą miejscowością na trasie naszego turystyczno-pielgrzymkowego wyjazdu, była miejscowość Słup (z niem. Stolpe). Mogliśmy tam zobaczyć ruiny pierwszego na Pomorzu Zachodnim klasztoru benedyktynów, ufundowanego przez księcia Racibora, stryja zamordowanego ok. 1135 r. Warcisława I, za którego władztwa Pomorze zostało schrystianizowane. Na pamiątkę tej tragicznej śmierci, wybudowano tam mały kościółek, a w 1153 r. klasztor, w którym spoczęły zwłoki założyciela dynastii Gryfitów.
Następnie zatrzymaliśmy się przy niezwykłym kamieniu, stojącym przy drodze Anklam - Jarmen. Po stronie wschodniej tego wysokiego na półtora metra kamienia, znajduje się wyryty krzyż łaciński, natomiast po stronie zachodniej - zauważyć można wyryty rysunek człowieka. Kamień wiązany jest z tragiczną śmiercią księcia Warcisława I w 1135 r., który prawdopodobnie w tym miejscu został zamordowany przez pogańskiego Wieletę. Obiekt ten jest najstarszym kamieniem upamiętniającym zbrodnię na Pomorzu i należy do najstarszych pomników Księstwa Pomorskiego.
Kolejnym punktem programu była wizyta w miejscowości Dymin (Demmin). Tutaj, w ewangelickim kościele pw. św. Bartłomieja, mogliśmy zobaczyć interesującą ekspozycję poświęconą życiu i działalności św. Ottona. Wystawione obrazy to reprodukcje z klasztoru św. Michała w Bambergu.
Choćków (Gützkow) - ważny w średniowieczu ośrodek pogańskiego kultu - to kolejna miejscowość na szlaku naszej wyprawy. Na pewno na długo pozostanie w naszej pamięci osoba pastora - Hansa Joachima Jeromina, pełniącego obecnie posługę w tej miejscowości. Niezwykle serdeczny i gościnny człowiek, zapoznał nas z historią swojej parafii. Tutaj Otton nakazał zbudowanie kościoła w miejsce zniszczonych świątyń pogańskich. Tutaj także do założonej misji dotarły z Bambergu wozy ze złotem, srebrem i drogocenną odzieżą, których zażądał sam Otton. Te wszystkie kosztowności były niezbędne do dalszego kontynuowania wyprawy misyjnej.
Krocząc szlakiem drugiej wyprawy św. Ottona - dotarliśmy do Wołogoszczy (Wolgast). Jest to miasto portowe, położone nad cieśniną Peenestrom. W XII wieku, była to - obok Szczecina - druga stolica Księstwa Pomorskiego. Naszą uwagę skupiliśmy tutaj na kościele pw. św. Piotra, w którym znajduje się krypta mieszcząca sarkofagi miejscowych książąt i dwie płyty nagrobne z rytami, z których jedna przedstawia postać z włócznią. Wołogoszcz była także ważnym ośrodkiem kultu religijnego. Na początku XII w. mieściła się tutaj świątynia bóstwa Jarowita. Po wprowadzeniu chrześcijaństwa Otton z Bambergu wzniósł w Wołogoszczy, podobnie jak w Choćkowie, kościół, w którego miejscu został następnie wzniesiony ww. dzisiejszy kościół pw. św. Piotra.
Ostatnim odwiedzonym przez nas miejscem, związanym z postacią patrona naszej archidiecezji, była miejscowość Uznam (Usedom). Tutaj 10 czerwca 1128 r., na wiecu możnowładców lucickich, miejscowa ludność przyjęła chrzest. Na pamiątkę tego wydarzenia, w miejscu starego grodziska słowiańskiego stoi wielki krzyż z białego granitu, na którym widnieje napis „W Zielone Świątki - 10 czerwca 1128 r. - wodzowie Wenedów na Pomorzu Zachodnim przyjęli chrzest…”.
Św. Otton był niezwykłą postacią w historii Pomorza. Ma on wielkie znaczenie również dla współczesnych - zarówno Polaka, jak i Niemca. Niezwykły, godny podkreślenia i znamienny jest fakt, iż niemiecki biskup stał się patronem diecezji szczecińsko-kamieńskiej. Wyprawa zorganizowana przez Szczeciński Klub Katolików niewątpliwie pozwoliła wielu osobom na nowo odkryć tą niezwykłą i niezmiernie ważną dla nas wszystkich - Chrześcijan i Pomorzan XXI wieku - postać.

Osoby zainteresowane postacią św. Ottona, jego misją ewangelizacyjną na Pomorzu i kultem z nim związanym odsyłamy do najnowszej publikacji pt. „Święty Otton z Bambergu - Ewangelizator Pomorza. Jego misja i kult”. Książka ukazała się w ramach serii „Studiów i rozpraw” Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Szczecińskiego.
Redakcja

Historia, która łączy

2018-04-18 11:44

Bogdan Kędziora
Niedziela Ogólnopolska 16/2018, str. 40-41

Pierwszy etap likwidacji getta, zgodnie z niemieckim planem ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej, rozpoczął się 22 lipca, a zakończył 21 września 1942 r. Blisko 300 tys. Żydów zostało wtedy wywiezionych z Umschlagplatzu, zagazowanych i spalonych w obozie zagłady w Treblince

Wikipedia
Żydowska ludność cywilna schwytana podczas tłumienia powstania. Oryginalny niemiecki podpis: „Siłą wyciągnięci z bunkrów” – fotografia z raportu Stroopa

W trudnym momencie dla stosunków polsko-żydowskich warto spojrzeć na przeszłość z innej perspektywy, niewidocznej często z powodu gorliwości demaskatorów „polskiej winy”. W skrajnie trudnych warunkach okupacji – zarówno dla polskich Żydów, jak i dla Polaków – warto pamiętać zwłaszcza o tych wątkach relacji polsko-żydowskich, które pokazują wspólnotę losów, oraz solidarność w walce o te same wartości.

Z większości miast i miasteczek...

Rząd RP na emigracji i podległe mu struktury państwa podziemnego podjęły znaczący wysiłek, by pomagać Żydom. Jednym z kierunków działań było zbieranie informacji i dokumentowanie losów ludności żydowskiej pod okupacją niemiecką. Powstawały oparte na meldunkach przesyłanych z kraju opracowania, które publikowano. W emigracyjnym „Dzienniku Polskim” pod datą 2 maja 1942 r. pojawiła się informacja, że „ludność żydowska zniknęła z większości miast i miasteczek”. Pod koniec maja za pośrednictwem polskiego podziemia dotarł na Zachód list Bundu, żydowskiej organizacji podziemnej, zawierający obszerny opis kolejnych etapów i metod akcji eksterminacyjnej w różnych częściach kraju oraz przybliżone liczby ofiar. Autorzy listu nie mieli wątpliwości, iż „zbrodniczy rząd niemiecki przystąpił do wykonania zapowiedzi Hitlera, że (...) wymorduje wszystkich Żydów w Europie, a (...) milionom obywateli polskich narodowości żydowskiej grozi natychmiastowa zagłada”. W końcowej części listu podziemny Bund zwracał się do rządu polskiego w Londynie „jako do opiekuna i reprezentanta całej ludności zamieszkującej ziemie polskie”, by skłonił rządy państw sprzymierzonych do odwetu na Niemcach przebywających na ich terytoriach, co mogłoby powstrzymać Hitlera. Kilka dni po dotarciu tego listu na Zachód rząd RP skierował do tychże notę, w której stwierdził m.in., że „wyniszczenie ludności żydowskiej ma miejsce w niewiarygodnych rozmiarach”. Kiedy rozpoczęła się likwidacja getta w stolicy, latem tego roku do Londynu docierały z kraju depesze. Stojący na czele konspiracyjnego Kierownictwa Walki Cywilnej Stefan Korboński wspomina: „Zdziwiło mnie ogromnie, że wbrew dotychczasowej praktyce BBC nie zrobiło z tych depesz żadnego użytku i o tych wiadomościach nie wspomniało ani słowem. Wysłałem więc oddzielną depeszę, w której domagałem się wyjaśnienia powodów tego milczenia. Zdziwienie moje wzrosło, gdy również i na te depesze nie otrzymałem odpowiedzi”.

Informacje o zagładzie potwierdziła misja emisariusza podziemia Jana Karskiego, która miała miejsce w październiku tego roku, a miesiąc później jej bohater dotarł do Londynu i tam opowiedział, co widział w getcie warszawskim i w obozie przejściowym w Izbicy na Lubelszczyźnie. 10 grudnia min. Edward Raczyński wystosował do państw sprzymierzonych notę poświęconą w całości eksterminacji Żydów. Nota wzywała do podjęcia natychmiastowych kroków mogących powstrzymać Niemców. Było to pierwsze oficjalne wystąpienie jednego z rządów w obronie wszystkich Żydów prześladowanych przez Hitlera – nie tylko obywateli swego kraju. Jej owocem było ogłoszenie 17 grudnia wspólnej deklaracji 12 rządów, w której potępiono „w najostrzejszy sposób tę bestialską politykę zagłady” i zapowiedziano ukaranie winnych. 4 grudnia 1942 r. natomiast powstała jedyna w Europie państwowa instytucja, której zadaniem było niesienie pomocy Żydom w okupowanym kraju – „Żegota”. Rękami m.in. Ireny Sendlerowej wyprowadziła ona z getta ponad 2 tys. dzieci, które umieszczono następnie w polskich rodzinach, sierocińcach i żeńskich klasztorach. W tym czasie ginęli już Polacy ratujący ukrywających się Żydów. W Ciepielowie i okolicach (w Radomskiem) 6-7 grudnia zginęło 31 osób z kilku rodzin, a w Markowej k. Łańcuta rodzina Ulmów zaczęła pomagać 11-osobowej grupie ukrywających się Żydów. W tym czasie w prasie podziemnej szmalcownictwo nazywano „ciężką zbrodnią wobec Rzeczypospolitej”, która będzie „niezwłocznie karana”, a kara była jedna – śmierć.

Świat nie tylko milczał

Jan Karski, wysłany przez gen. Władysława Sikorskiego do USA, tuż po spacyfikowaniu powstania w getcie rozmawiał z przedstawicielem Światowego Kongresu Żydów Felixem Frankfurterem, jednym z najbardziej wpływowych ludzi w Stanach Zjednoczonych, który wprawdzie nie zarzucił mu kłamstwa, ale powiedział: „Nie jestem w stanie uwierzyć w to, co tutaj od pana usłyszałem”. O ile kampania propagandowa informująca o losach Żydów, prowadzona przez polskie ośrodki emigracyjne, wywołała na Zachodzie rezonans, to akcja dyplomatyczna nie przyniosła pożądanych rezultatów. Rządy brytyjski i amerykański nie podjęły żadnych konkretnych kroków odwetowych, by zatrzymać zagładę, wysunęły natomiast przeciw temu pomysłowi wiele argumentów natury wojskowej, politycznej i moralnej i sprowadziły cały problem do jak najszybszego pokonania III Rzeszy na frontach, co de facto oznaczało przyzwolenie na dalszą eksterminację Żydów w Europie.

Tymczasem we Francji rząd kolaborujący z Niemcami wprowadził specjalne przepisy regulujące status Żydów, które były bardziej restrykcyjne niż nazistowskie ustawy norymberskie, i czynnie pomagał oprawcom w aresztowaniach, a później w wywózkach kilkudziesięciu tysięcy (75 tys.) Żydów do Auschwitz. Cywilizowana Szwajcaria w kulminacyjnym okresie Holokaustu zawróciła ze swych granic ok. 24,5 tys. Żydów i innych uciekinierów z pełną świadomością tego, co ich czeka. Podobnie neutralna Szwecja nakłoniła niemieckie władze, by wstemplowywały do żydowskich paszportów literę „J”, co ułatwiało odprawianie na granicy Żydów szukających schronienia przed nazistowskim terrorem. Spośród 140 tys. holenderskich Żydów dziesiątki tysięcy hitlerowcy wysyłali do obozów zagłady przy udziale samych Holendrów. Osławiona kolumna Henneickego – „holenderscy łowcy Żydów” dostawała od Niemców 7,5 guldena za przyprowadzenie Żyda. Niemcy inspirowali też pogromy antysemickie w okupowanych przez siebie lub satelickich krajach, m.in. w Danii, Holandii, Norwegii, Rumunii, na Litwie, Łotwie, Ukrainie, Białorusi. Wielu przedstawicieli tych ostatnich nacji tworzyło załogi obozów koncentracyjnych i uczestniczyło w pacyfikacji powstań i likwidacji gett. Na Łotwie działała formacja stworzona w celu eksterminacji Żydów, tzw. Kommando Arajsa, podporządkowana specjalnej jednostce niemieckiej tzw. Einsatzkommando „A”. Na Litwie formacje pomocnicze, złożone z miejscowych kolaborantów Hitlera, uczestniczyły w eksterminacji Żydów i Polaków w podwileńskich Ponarach. Ukraińcy brali bezpośredni udział w Holokauście na Wschodzie.

Spotkanie pamięci

Z tej perspektywy warto podjąć trud przełamywania „segregacji pamięci”, tzn. podjąć wysiłek, by odkrywać wspólnotę losów, cierpienia, ale i wspólnotę wartości, o które walczyli i Żydzi, i Polacy, nie pomijając trudnej dla obu stron historii i próbując zrozumieć swoją wrażliwość. Tak na pewno myślał tragicznie zmarły śp. Lech Kaczyński, który jako prezydent stolicy dążył do tego, by obok Muzeum Powstania Warszawskiego powstało muzeum przypominające o wielowiekowej obecności społeczności żydowskiej w naszym kraju, w tym o wspólnych wątkach historii z czasów II wojny światowej. To w czasie jego prezydentury zapadły najważniejsze decyzje, których konsekwencją jest powstałe Muzeum Historii Żydów w Polsce. Szewach Weiss, były ambasador Izraela w Polsce, napisał: „Nie było w Europie drugiego miasta, które tak odważnie, nieustępliwie sprzeciwiłoby się hitleryzmowi, jak Warszawa. Polacy i Żydzi, wywołując powstania, pokazali, jak walczy się do końca”. Myślę, że zmarły prezydent nie miałby nic przeciwko temu, by 19 kwietnia w kolejne rocznice wybuchu powstania w getcie, podobnie jak co roku 1 sierpnia, zostały włączone w stolicy, a może i w innych miastach w Polsce, syreny, które przypomniałyby o wspólnej polsko-żydowskiej walce o fundamentalne wartości i o wspólnej pamięci, a wtedy być może i środowiska żydowskie dołożą starań, by zweryfikować dotychczasową pamięć tylko o jednym powstaniu w okupowanej Warszawie. Bo przecież w czasie wojny w stolicy Polski były dwa powstania i każde było heroiczną walką o wspólne wartości przeciw ludobójczemu totalitaryzmowi. W obydwu walczyli Polacy i Żydzi, dlatego Żydzi i Polacy powinni być „strażnikami wspólnej pamięci ofiar niemieckich zbrodni”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

W tym roku zginęło już 10 kapłanów w 8 krajach

2018-04-19 16:48

kg (KAI/ilsismografo) / Warszawa

W ciągu 108 dni bieżącego roku (do 18 kwietnia włącznie) w 8 krajach Afryki, Ameryki Łacińskiej, Azji i Europy zginęło już 10 kapłanów, czyli statystycznie średnio 1 duchowny na niecałych 11 dni. Gdyby ta smutna tendencja utrzymała się do końca br., oznaczałoby to, że zginie ok. 35 kapłanów. W ostatnich latach na szczęście liczba księży – ofiar przemocy, choć nadal duża, nie przekracza 30: w 2017 było ich 23, w 2016 – 28, w 2015 – 22 i w 2014 – 26.

дзроман / Foter.com / CC BY

Od wielu lat niechlubny prymat w tej smutnej statystyce dzierży najbardziej katolicki kontynent, czyli Ameryka Łacińska, a na jej terenie zwłaszcza dwa kraje: Meksyk i Kolumbia. W tym roku zginęła tam połowa zamordowanych kapłanów – 5, z czego aż trzech przypada na Meksyk. Tam też doszło do ostatniego, jak na razie, zabójstwa: 18 kwietnia w mieście Cuautitlán Izcalli koło stolicy zginął 50-letni ks. Rubén Alcántara Vásquez Jiménez.

W Afryce śmierć ponieśli trzej kapłani – po jednym w Malawi, Republice Środkowoafrykańskiej i Demokratycznej Republice Konga oraz – również po jednym – w Azji (w Indiach) i w Europie (Niemcy).

Przyczyny mordowania duchownych są różne, choć najczęściej mają podłoże rabunkowe, ale zdarza się, że księża giną z powodu swego zaangażowania społecznego, np. występując w obronie biednych, których bogaci właściciele ziemscy usiłują pozbawić ich własności.

Oto wykaz tegorocznych ofiar przemocy wymierzonej w duchowieństwo katolickie:

Afryka – 3 osoby

Ks. Tony Mukomba (Malawi; zginął 18 stycznia) Ks. Joseph Désiré Angbabata (Republika Środkowoafrykańska; 22 marca) Ks. Etienne Nsengiunva (Demokratyczna Republika Konga; 8 kwietnia)

Ameryka – 5 osób

Ks. Germain Muñiz García (5 lutego) Ks Iván Añorve Jaimes (5 lutrego) Ks. Rubén Alcántara Díaz (18 kwietnia) – wszyscy z Meksyku Ks. Dagoberto Noguera (Kolumbia; 10 marca Ks. Walter Osmir Vásquez Jiménez (Salwador; 29 marca)

Azja – 1 kapłan

Ks. Xavier Thelakkat (Indie; 1 marca)

Europa – 1 duchowny

Ks. Alain-Florent Gandoulou (Niemcy; 22 lutego)

Ponadto w Republice Środkowoafrykańskiej znaleziono 2 marca zwłoki ks. Florenta Mbulanthie Tulantshiedi (znanego też jako Florent Tula), a chociaż na jego ciele stwierdzono oczywiste ślady tortur, nie uznano go za ofiarę zabójstwa.

Trzeba również pamiętać, że 20 marca utonął w Oceanie Indyjskim u wybrzeży Tanzanii polski misjonarz, niespełna 35-letni o. Adam Bartkowicz ze Zgromadzenia Misji Afrykańskich. Jego śmierć, choć także gwałtowna, nie była jednak spowodowana zabójstwem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem