Reklama

Brat Alojzy Kosiba – święty jałmużnik, apostoł dobroci i ubogich

2017-07-08 12:27

Liliana Leda / Kraków / KAI

Archiwum Zgromadzenia Franciszkanów
Br. Alojzy Kosiba

Przez swoje czyny stał się żywą legendą Wieliczki, w której spędził niemal całe swoje zakonne życie, pełniąc obowiązki kwestarza i jałmużnika. Dlatego dziś nazywany jest świętym jałmużnikiem, apostołem dobroci i ubogich, których otaczał szczególną troską i którym rozdawał to co zebrał. Słynął z pogody ducha, prostoty, żarliwej wiary i ogromnej wrażliwości. Papież Franciszek zatwierdził 7 lipca dekret beatyfikacyjny franciszkanina br. Alojzego Kosiby OFM.

W 1990 r. Jan Paweł II w specjalnym liście z okazji 700-lecia Wieliczki napisał: „Słynny jest nie tylko w Polsce 'solny skarb' związany przez historię z osobą błogosławionej Kingi. Wzorem niech będzie sługa Boży Alojzy Kosiba, który nie tak dawno temu chodził ulicami tego miasta i po całej okolicy, stając się żywym znakiem miłości Boga i bliźniego”.

Br. Alojzy jeszcze za życia zyskał sobie szacunek i opinię człowieka świętego. Rozwinął apostolstwo miłosierdzia chrześcijańskiego, materialnego i duchowego, wśród najuboższych, chorych i dzieci. Do wiosek, także tych oddalonych od miast, przynosił modlitewniki i książki religijne, pośredniczył w nabywaniu lekarstw i ziół leczniczych, niepiśmiennym pisywał listy do synów w wojsku lub na emigracji za chlebem, czasami sam od siebie do nich pisywał, niektórych nauczył nawet czytać i pisać. Był także powiernikiem duchowym wielu ludzi, zwłaszcza w sprawach sumienia i wiary. Był niezwykle gorliwym apostołem trzeźwości i abstynencji. Doprowadzał w wielu przypadkach do zgody sąsiedzkiej i rodzinnej.

Wiara wyniesiona z domu

Reklama

Piotr Kosiba urodził się 29 czerwca 1855 roku w Libuszy k. Gorlic w wielodzietnej rodzinie rolników Jana i Agnieszki z d. Tomalskiej. Miał siostrę Ludwikę i brata Jakuba. Ochrzczony został w dniu urodzin w parafialnym kościele Narodzenia NMP w Libuszy. Jego matka zmarła w trzecim dniu po urodzeniu drugiej córki, 21 grudnia 1857 r. Piotr miał wtedy dwa lata. Ojciec ożenił się wówczas po raz drugi z Apolonią z Kosibów, z którą miał siedmioro dzieci, z których troje zmarło zaraz po urodzeniu.

Pierwsze nauki pobierał w parafialnej szkole, w której nauczycielem był miejscowy organista, a następnie uczęszczał do czteroklasowej szkoły ludowej do pobliskiego Biecza. Od lat dzieciństwa interesował się wiarą zaszczepioną w domu rodzinnym, często odmawiał różaniec, uczęszczał do kościoła na Msze św., był ministrantem. Z powodu trudnej sytuacji materialnej rodziny nie mógł kontynuować dalszej nauki w gimnazjum, dlatego podjął naukę rzemiosła szewskiego w Bieczu, otrzymując dyplom czeladnika.

Czas ostatecznej decyzji

Przebywając w Bieczu zetknął się po raz pierwszy z franciszkanami, zwanymi wówczas reformatami. W czasie nauki zawodu często przychodził do klasztoru by się modlić, służyć do Mszy św. i przystępować do sakramentu pokuty. Już wtedy przypatrywał się życiu zakonników i rozmawiał z nimi. Wówczas już w jakiś sposób krystalizowała się jego duchowość, oparta na franciszkańskiej.

Po ukończeniu szkoły zaczął pracować jako szewc w Tarnowie. Jego duchowość i powołanie stawały się coraz silniejsze i po dwuletniej pracy podjął decyzję o wstąpienia do Zakonu Braci Mniejszych Reformatorów, a ponieważ był znany zakonnikom jako wartościowy kandydat, decyzja o przyjęciu była natychmiastowa. Został przyjęty do zakonu i skierowany do Jarosławia.

W bardzo krótkim czasie dopuszczony został do obłóczyn, o czym zdecydowała jego postawa, stosowna dojrzałość, a także przekonanie przełożonych o jego autentycznym powołaniu. Odbyły się one w dzień liturgicznego wspomnienia św. Alojzego Gonzagi, którego też imię otrzymał Piotr Kosiba. Odtąd to imię będzie nierozerwalnie złączone z jego osobą.

Trud codzienny zakonnika

W 1878 r. został skierowany do klasztoru w Wieliczce, gdzie i pozostał aż do śmierci w 1939 r. W chwili przekroczenia progów tego domu ściśle związał się także z miastem i okolicą. Wszedł w nowe środowisko ludzi, zakonników i świeckich, którzy towarzyszyli mu w jego drodze do świętości i których on ubogacał swoim świadectwem i życiem duchowym. Głównym zajęciem br. Alojzego było kwestowanie. Poza tym naprawiał buty, sandały i paski dla zakonników lub księży oraz zajmował się ubogimi przy furcie. Brat Zefiryn Pyzik tak to określił: „Jeśli był w klasztorze, to nigdy nie próżnował, ale robił lub naprawiał buty i sandały, robił paski dla zakonników lub księży świeckich do zakrystii, koło "pszczółek" i zajmował się ubogimi przy furcie, których nazywał swoimi”.

W trudnych warunkach I Wojny Światowej zbierał jałmużnę dla klasztoru. Niezmordowanie kwestował, dochodząc nawet aż do podnóża Tatr. Kwesty zajmowały mu od 5 do 6 miesięcy w roku. Przemierzał wiele kilometrów pieszo lub na wozie ciągnionym przez konie. Wracał zaś na wozie konnym, przysłanym z Wieliczki po uzbierane dary.

Żywiciel głodnych

Swoją postawą budził podziw, szacunek i zaufanie zarówno u kapłanów, jak i u świeckich. W czasie kwesty nie myślał tylko o zebraniu jak największej ilości darów, ale był bardzo wrażliwy na ludzką biedę. Jeden z towarzyszy jego kwest Tomasz Duran tak o nim powiedział: „Kiedy br. Alojzy otrzymał jakieś większe ilości darów (...), a odwiedzając po kweście różne domy stwierdził, że gdzieś jest bieda i nędza, wtedy obdarował biedniejszych ludzi tym, co otrzymał, tak że niejednokrotnie w czasie swej kwestarskiej wędrówki dużo z otrzymanych darów „zgubił” po drodze na rzecz ubogich, którzy zazwyczaj już wyczekiwali na jego przybycie. Obowiązkowi jednak się nie sprzeniewierzał, bo i do klasztoru zawsze przywiózł dary otrzymane z kwesty. Br. Alojzy prosił, ażeby takich uczynków nie rozpowiadać. Dary, które br. Alojzy przywoził do klasztoru, bardzo skrupulatnie przekazywał swym przełożonym, niczego nigdy nie zatrzymując dla siebie”.

Kwesta, zbieranie jałmużny i posługa ubogim przy furcie, były dla niego głównym zajęciem, któremu oddawał się do końca życia. Z zapisków braci, którzy czasami towarzyszyli mu podczas kwest, wynika, że cechowała go troska o bliźniego, rozmodlenie, radość, miłość do dzieci. Brat Alojzy w ciągu 61 lat swego życia zakonnego jako kwestarz przeszedł pieszo i przejechał na kwestarskim wozie wiele tysięcy kilometrów. Na swych barkach przeniósł tysiące kilogramów różnych darów. Z kwestą wiązał się również problem noclegu. Jeśli zbierał jałmużnę w pobliżu Wieliczki, to na noc zawsze wracał do klasztoru. Gdy był daleko prosił o nocleg na plebaniach, po to, aby móc rano uczestniczyć we Mszy św.

O ubogich br. Alojzy troszczył się do ostatnich chwil swego życia, gdy był już śmiertelnie chory i nie mógł spożyć posiłku, poprosił, aby go zaniesiono biednym przy furcie. Jego habit był wyszarzały i połatany. Mieszkał w małej celi o wymiarach: 2,62 × 2,35 m, w której znajdowało się proste drewniane łóżko, mały szewski stołek, miednica na taboreciku, mała szafka, na ścianie wieszak oraz krzyż i parę obrazów świętych.

Podczas kwesty pod koniec 1938, podczas której przebywał w Niegowici rozchorował się poważnie na zapalenie płuc i powrócił do klasztoru. Kiedy zapytano go dlaczego po dwóch dniach wrócił odpowiedział: "Będę umierał i chcę umrzeć w klasztorze ". Leżąc w łóżku opasał się zakonnym paskiem, w ręce miał koronkę seraficką, którą stale nosił przy pasku, na szyi karmelitański szkaplerz, krzyż z relikwiami, który często całował. Prosił też, aby przy łóżku zawieszono obraz Matki Bożej. Zmarł w swojej celi 4 stycznia 1939 r. w obecności modlących się współbraci. Jego szczątki znajdują się w wielickim kościele franciszkanów, a symboliczny grób na klasztornym dziedzińcu. Już od dnia pogrzebu stał się on miejscem modlitw. "Brata Alojzego proszę o modlitwę" - wpisał także do kroniki klasztornej w 1961 roku bp Karol Wojtyła.

Droga na ołtarze

Przekonanie o jego świątobliwym życiu oraz łaski zdziałane za jego pośrednictwem, skłoniły franciszkanów do poczynienia starań w celu wyniesienia go na ołtarze. Proces informacyjny rozpoczął się 13 maja 1963 w siedzibie krakowskiej kurii przez ówczesnego wikariusza kapitulnego bp. Karola Wojtyłę. Za sprawą wstawiennictwa brata Alojzego Kosiby dokonał się cud,została uzdrowiona mieszkanka Niemiec. Ute Maria Frey doznała uzdrowienia 8 maja 2015 r. ''Patrona Maluczkich'' poznała dzięki wizycie franciszkanów w Ambergu w kwietniu 2015 r. Przez ostatnie 16 lat Ute Frey, ofiara dawnych pseudomedycznych eksperymentów nazistowskich, cierpiała ogromny ból często niepozwalający jej zasnąć, mogła spożywać tylko pokarmy sproszkowane i płynne, a sparaliżowana od pasa w dół była przykuta do wózka inwalidzkiego. Poprzez modlitwy za wstawiennictwem br. Alojzego doznała cudownego ozdrowienia – może chodzić, a ból minął całkowicie.

Wieliczka wciąż pamięta

Wieliczanie wciąż pamiętają o wielkiej postaci i o stylu życia o. Alojzego. Ze względu na jego upodobanie do zdrobnień nazywany jest „Alojzeczek”. Jego imieniem został nazwany Zespół Szkół w tym mieście. Jest on również patronem miejscowego przedszkola. W Wieliczce otwarto placówkę CaritasuArchidiecezji krakowskiej – dom dla ubogich, którego patronem został również br. Alojzy Kosiba oraz ustawiono przed nim poświęcony mu pomnik. Jego imieniem nazwano jedną z ulic, przy której obecnie znajduje się klasztor franciszkanów. Na pierwszym piętrze wielickiego klasztoru w celi zakonnej, mieści się obecnie izba poświęcona jego osobie. W 2007 r. nakręcono film pt. „Braciszek” poświęcony życiu br. Alojzego Kosiby w reżyserii Andrzeja Barańskiego z główną rolą Artura Barcisia.

Tagi:
błogosławiony

Nowy błogosławiony - żołnierz na froncie wschodnim, więzień obozów

2018-02-03 18:07

RV / Vigevano (KAI)

W Vigevano na północy Włoch odbyła się beatyfikacja Teresia Olivelliego, świeckiego Włocha zamordowanego w wieku 29 lat podczas II wojny światowej w obozie koncentracyjnym w Hersbruck, niedaleko Norymbergii. W imieniu papieża beatyfikacji przewodniczył kard. Angelo Amato, prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

Twitter.com

Teresio Olivelli urodził się w 1916 roku w głęboko religijnej rodzinie. Po ukończeniu studiów prawniczych został asystentem na uniwersytecie turyńskim. Był zaangażowany m.in. w działalność Akcji Katolickiej i innych ruchów kościelnych, poświęcał się biednym, chorym i starszym. W 1941 r. na ochotnika zgłosił się do wojska i jako strzelec alpejski walczył na terenie Związku Radzieckiego.

Po powrocie do ojczyzny działał w katolickim ruchu oporu, narażając się nazistom i faszystom, którzy ostatecznie aresztowali go w 1944 r. W Hersbruck, gdzie znalazł się po wcześniejszym pobycie w kilku innych obozach, poświęcił się pomocy współwięźniom, opiekował się chorymi, organizował m.in. spotkania modlitewne i lekcje katechizmu. Zmarł po brutalnym pobiciu przez strażnika 17 stycznia 1945 r.

„W czasie wojny na froncie w Związku Radzieckim czy pobytu w obozach koncentracyjnych, uderzała autentyczność jego wiary, prostej, pewnej, okazywanej nie tylko słowami, ale przede wszystkim czynami: dodawał odwagi, podtrzymywał, pocieszał. Modlił się i zachęcał do modlitwy. W trudnym odwrocie z Rosji żołnierze znajdowali w nim wsparcie religijne. Trudności nie zdołały go pokonać, ale wzmacniały w nim ducha wiary. Kochał Boga, Kościół, papieża. Kochał innych ewangeliczną miłością, której nauczył go Chrystus: kochać bliźniego jak siebie samego. Miłosierdzie leżało u podstaw jego życia. Miał wielkie serce, przepełnione dobrocią i niezrównaną hojnością. Ocaleni z zagłady mówią, że w obozie trzeba było myśleć tylko o sobie, to było podstawowe prawo. Tylko Teresio - jak mówi jeden ze świadków - był w 100 proc. altruistą” – powiedział Radiu Watykańskiemu kard. Amato.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Palestyńczycy proszą Watykan o zwołanie konferencji w sprawie Jerozolimy

2018-02-19 13:31

ts (KAI) / Rzym

Władze palestyńskie zwróciły się do Watykanu z prośbą o zwołanie konferencji wszystkich Kościołów chrześcijańskich na temat statusu Jerozolimy. Podczas takiego spotkania przedstawiciele wszystkich Kościołów i wspólnot będą mieli okazję podkreślić, że chrześcijanie nie zrzekną się swego interesu w tym, aby zawsze pozostawać w związku z miastem, a którym Jezus został ukrzyżowany i w którym zmartwychwstał. Słowa palestyńskiego ministra spraw zagranicznych, Riyada al-Maliki, zacytował włoski dziennik „Il Messaggero”.

Przemysław Fenrych

Podczas spotkania 15 lutego w Watykanie z sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej, kard. Pietro Parolinem, minister al-Maliki wskazał na konsekwencje wynikające z decyzji prezydenta USA, Donalda Trumpa, który chce przenieść ambasadę swego kraju z Tel Awiwu do miasta biblijnego. Taki „jednostronny krok” USA zaprzepaszcza możliwość pozytywnego rozwiązania konfliktu izraelsko-palestyńskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kard. Marx: Nigdy nie wypowiadałem się na temat "błogosławienia" związków homoseksualnych

2018-02-20 12:36

ts (KAI) / Ingolstadt

Kard. Reinhard Marx, zaprzeczył, jakoby opowiedział się za "błogosławieństwem" dla par homoseksualnych. „Nigdy publicznie nie mówiłem na ten temat” - oświadczył przewodniczący episkopatu Niemiec przed rozpoczęciem wczoraj w Ingolstadt wiosennego zebrania plenarnego Konferencji Biskupów tego kraju.

Grzegorz Gałązka

Metropolita Monachium i Fryzyngi tłumaczył, że „chodziło o towarzyszenie homoseksualistom, którzy chcą pozostać chrześcijanami i którzy poszukują pociechy i wsparcia w życiu”. Do zajęcia się tym tematem została upoważniona komisja biskupów do zadań duszpasterskich.

Informując o tym, niemiecka agencja katolicka KNA przypomniała, że w wywiadzie dla niemieckiej rozgłośni Bayerische Rundfunk w lutym br. kard. Marx mówił o tym, że nowe warunki życia i nowe przekonania stanowią nowe wyzwania również dla Kościoła. Księża muszą z całą powagą podchodzić do każdego człowieka z osobna i roztoczyć nad nim opiekę duchową. „Należy więc zachęcać również do tego, aby księża i duszpasterze dawali pociechę ludziom w konkretnych sytuacjach życiowych” - powiedział wówczas kard. Marx.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem