Reklama

Szkaplerz – szata Królowej Karmelu

2017-07-14 14:07

Rozmawiała Karolina Krawczyk / Czerna / KAI

S. Bogdana Bartog KDzJ

„Wiele razy nakładałem szkaplerz żołnierzom, którzy wyjeżdżali do Afganistanu. Przyjeżdżali do Czernej całymi rodzinami i przyjmowali szkaplerz. Czy ocaleli na wojnie? Tego nie wiem. Na pewno ten akt oddania się Matce Bożej był wołaniem o Jej opiekę i pomoc” – mówi o. Leszek Stańczewski OCD, przeor klasztoru Karmelitów Bosych w Czernej. O szacie Maryi, obowiązkach i przywilejach związanych z przyjęciem szkaplerza opowiada w rozmowie z KAI.

O. Leszek Stańczewski OCD: Wszystko zaczęło się… od kryzysu. W pierwszej połowie XIII wieku nasz zakon przeżywał ogromne trudności. Bracia w Ziemi Świętej byli prześladowani przez Saracenów i mordowani. Ci, którzy przetrwali te krwawe podboje, zostali wypędzeni z Góry Karmel i przybyli do Europy.

Niestety, tutaj też nie byli rozumiani. Ich pustelnicza mentalność i sposób życia nie spotkały się z przychylnością. Coraz częściej mówiono o kasacie zakonu. Ponieważ w XIII wieku istniały już zakony franciszkanów i dominikanów, to uważano, że to wystarczy, że kolejne zgromadzenie nie jest potrzebne.
Ówczesny generał, św. Szymon Stock, powierzył sprawy zakonu Maryi. W 1251 roku w Aylesford, w Anglii, przeżył objawienie. W nocy z 15 na 16 lipca św. Szymon widział Matkę Bożą, która wręczyła mu szkaplerz, mówiąc: „Weź, najukochańszy synu, ten szkaplerz twego zakonu jako wyróżniający znak i symbol przywilejów, który otrzymałam dla ciebie i wszystkich synów Karmelu. Jest to znak zbawienia, ratunek pośród niebezpieczeństw, przymierze pokoju i wieczystego zobowiązania. Kto w nim umrze, nie zazna ognia piekielnego”.
Nasz generał przyjął ten dar Najświętszej Maryi Panny i od tamtej pory nakazał nosić szkaplerz wszystkim braciom. Zakon zaczął się dynamicznie rozwijać. W ciągu pięćdziesięciu lat powstało pięćdziesiąt domów zakonnych, a w 1397 roku zakon przybył do Polski, do Krakowa. Jako wotum wdzięczności, w nocy z 15 na 16 lipca, przeżywamy uroczyste czuwanie i dziękczynienie za dar i ocalenie. Od XVI w. dzień ten jest nazywany w zakonie „Świętem Szaty”. Właśnie wtedy dziękujemy za ten szczególny znak opieki, jakim jest szkaplerz. W Uroczystość Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel świętuje cała rodzina karmelitańska: bracia, siostry i wierni świeccy.

- Czym w takim razie jest szkaplerz i dla kogo jest przeznaczony?

- Najprościej mówiąc, szkaplerz zakonny to długi pas materiału sięgający do ziemi, który zakładamy na habit. Dla osób świeckich przeznaczony jest szkaplerz mniejszego rozmiaru, który nosi się pod ubraniem. Można także nosić medalik szkaplerzny. Szkaplerz musi zostać pobłogosławiony i nałożony przez kapłana. Nie ma jakiejś szczególnej grupy osób, które mogą go nosić. Szkaplerz, nazywany także „szatą Maryi” może przyjąć każdy, kto odczuwa taką potrzebę.

- Maryja ze znakiem szkaplerza objawiła się także papieżowi Janowi XXII.

- Tak. Dzięki temu została ogłoszona Bulla sobotnia, w której zawarte zostały informacje o przywilejach dla tych, którzy zdecydowali się nosić szkaplerz. Wśród nich jest ten najsłynniejszy, tzw. „przywilej sobotni”. W czasie objawienia Maryja zapewniła Ojca Świętego, że uwolni z czyśćca każdą osobę odzianą w szkaplerz karmelitański w pierwszą sobotę od chwili śmierci. Powtórzyła tym samym tę obietnicę, którą wcześniej wypowiedziała w stronę św. Szymona Stocka.

- Jak uchronić się przed tym, by nie traktować szkaplerza jako talizmanu, jako „pewnika” w drodze do nieba?

- Bardzo prosto. Trzeba pamiętać, że za szkaplerzem stoją nie tylko przywileje, ale też obowiązki. Wypełnianie ich bardzo szybko zweryfikuje naszą postawę i decyzję o przyjęciu „szaty Maryi”. Tych obowiązków jest kilka: po pierwsze, szkaplerz należy nosić zawsze i wszędzie. To może być uciążliwe, niektórzy mogą się wstydzić tego znaku. Wtedy wychodzi na jaw, jak ktoś traktuje szkaplerz - czy jest talizmanem czy raczej okazją do dawania cichego świadectwa swojej wiary. Kolejne obowiązki wynikające z przyjęcia szkaplerza to codzienna modlitwa ku czci Matki Bożej, zachowanie czystości zgodnej ze swoim stanem życia, bycie apostołem szkaplerza. Jak widać, tych obowiązków jest kilka.

- Jak przygotować się do przyjęcia szkaplerza?

- Przede wszystkim warto rozeznać, dlaczego ktoś chce przyjąć szatę Maryi. Warto wiedzieć, jakie obowiązki z tego wynikają oraz jakie przywileje. Zachęcam do tego, żeby sięgnąć po książki dotyczące szkaplerza - tych na rynku wydawniczym jest coraz więcej.
Dobrze, aby w chwili przyjęcia szkaplerza osoba była w stanie łaski uświęcającej, po dobrze odprawionej spowiedzi. Trzeba jednak podkreślić, że to nie jest warunek sine qua non, bo szkaplerz jest sakramentalium, a nie sakramentem. Jeśli ktoś ma przeszkody do otrzymania rozgrzeszenia, ale chce przyjąć szkaplerz, to też może to zrobić. W takim wypadku należy starać się żyć najlepiej, jak tylko się potrafi, mimo różnego rodzaju przeszkód, i zrobić wszystko, by uporządkować swoje życie wg Bożego prawa.
Zachęca się także, żeby przyjmujący szkaplerz w tym dniu przyjął Komunię Świętą, ponieważ z przyjęciem szkaplerza wiąże się także łaska odpustu zupełnego.

- Czy można przyjąć szkaplerz i „ominąć” duchowość karmelitańską? Dzieła świętych Karmelu nie są łatwą lekturą…

- Pewnie, że można, ale na pewno byłaby to ogromna szkoda dla człowieka. Duchowość Karmelu jest niezwykle bogata. Mamy wielu świętych: Jana od Krzyża, Teresę Wielką, Teresę od Dzieciątka Jezus, Benedyktę od Krzyża, Małą Arabkę… Warto zgłębiać to, czym żyli ci święci. Szkoda by było przyjąć szkaplerz i nie sięgnąć do głębi, która za nim stoi. To podobnie jak z odwiedzinami: można swoją mamę odwiedzić raz w roku, a można robić to częściej. Można szkaplerz przyjąć i wracać do tego momentu, a można też iść w głąb duchowości karmelitańskiej.

- W takim razie jak można rozwijać swoją duchowość szkaplerzną?

- Tych propozycji ze strony naszego zakonu jest bardzo dużo. Jako zakonnicy przede wszystkim głosimy kazania i rekolekcje o tematyce szkaplerznej. Mamy swój biuletyn, stronę internetową (www.szkaplerz.pl), a w ofercie naszego wydawnictwa mamy dzieła naszych wielkich mistrzów duchowych. Ponadto coraz prężniej rozwijają się bractwa szkaplerzne. Na chwilę obecną są one w kilkudziesięciu miastach w Polsce. Co warto podkreślić, takie bractwa nie muszą należeć do naszych parafii zakonnych, ale z powodzeniem powstają także przy parafiach diecezjalnych. Jest oczywiste, że służymy także kierownictwem duchowym, indywidualną rozmową i sakramentami każdemu, kto jest w potrzebie.

- Mnogość tytułów, jakimi opisywana jest Matka Boża może przytłaczać. Jak dobrze rozumieć i przeżywać duchowość maryjną?

- Bez wątpienia należy ciągle podkreślać, że Maryja jest oczywiście jedna. Są tacy, którzy niestety spierają się o to, które z objawień jest lepsze czy bardziej skuteczne. A to błąd. Maryja jest Królową Nieba i Ziemi, jest też Matką Kościoła, czyli każdego z nas. I właśnie dlatego dobrze by było, aby każdy wierzący znalazł swój własny sposób na relację z Maryją. Może odmawiać różaniec, może nosić szkaplerz, może pielgrzymować do różnych sanktuariów, a może po prostu swoimi słowami z Nią rozmawiać i powierzać Jej swoje sprawy. A dlaczego warto? To bardzo proste. Chyba każdy z nas kocha swoją ziemską mamę - okazuje jej wdzięczność, miłość, szacunek za trud wychowania i wszystkie poświęcenia, jakie poniosła. Tak samo jest z naszą Matką Niebieską - niech każdy sobie znajdzie swój sposób na to, by okazać jej swoją miłość i oddanie. Nie ma znaczenia, co to będzie. Tu chodzi przede wszystkim o miłość.

- Co z osobami, którym - mimo szczerych chęci - ciężko zaakceptować kult Matki Bożej?

- Tym, którym trudno jest zrozumieć osobę Matki Bożej, polecam postawę dziecka. Zachęcam, aby powierzyć Maryi swoje sprawy, także tę trudność z zaakceptowaniem Jej. Jestem pewien, że w taki sposób najszybciej przekonają się, że Matka Boża nie chce odbierać Jezusowi należnej Mu czci i szacunku, ale robi wszystko, by każdy człowiek jeszcze bardziej kochał Jej Syna.
Maryja przyniosła nam największą łaskę, jaką możemy sobie wyobrazić. Dała nam Chrystusa. Właśnie z tego powodu nazywana jest „pośredniczką”. Ona nadal chce nam udzielać kolejnych łask, dlatego zachęcam: jak dzieci proście Matkę o pomoc, a otrzymacie to, czego potrzebujecie.

- Na pewno Ojciec spotkał się z wieloma świadectwami związanymi ze szkaplerzem. Któreś z nich szczególnie Ojcu zapadło w pamięć?

- Najpierw powiem, że ja sam czuję opiekę Matki Bożej. Tego się nie da opisać żadnymi słowami, ale proszę mi wierzyć, że jestem pewny Jej opieki w moim życiu kapłańskim i zakonnym. Pamiętam też historię, która wydarzyła się w Truskolasach. Siostry Karmelitanki Dzieciątka Jezus mają tam swój dom. W latach 60. XX wieku, w czasie Wielkiego Postu w tej miejscowości wybuchł pożar. Ponieważ większość domów była drewniana, ogień bardzo szybko się rozprzestrzeniał i szedł wprost na dom Sióstr oraz na drewniany kościół. Wtedy jedna z sióstr, s. Genowefa, ściągnęła swój szkaplerz, rzuciła w miejsce, do którego zaraz miał dotrzeć ogień i zawołała „Maryjo, ratuj!”. I ogień po prostu się zatrzymał. Ludzie po dziś dzień opowiadają o tym wydarzeniu i przekazują tę historię kolejnym pokoleniom.
Ja sam wiele razy nakładałem szkaplerz żołnierzom, którzy wyjeżdżali do Afganistanu. Przyjeżdżali do Czernej całymi rodzinami i przyjmowali szkaplerz. Czy ocaleli na wojnie? Tego nie wiem. Na pewno ten akt oddania się Matce Bożej był wołaniem o Jej opiekę i pomoc. Ale podkreślić trzeba, że przyjęcie szkaplerza nie oznacza lekkiego i bezstresowego życia. Kiedy Maryja objawiła się Szymonowi Stockowi, obiecała, że uratuje dusze przed pójściem do piekła. I przede wszystkim tak należy rozumieć tę opiekę.

- Rok 2001 okazał się przełomowym momentem dla nabożeństwa szkaplerznego.

- Tak. Była to 750 rocznica objawienia się Maryi i podarowania nam szkaplerza. Z tej okazji papież Jan Paweł II napisał list apostolski Providentialis gratiae eventus, w ten sposób podkreślając znaczenie „szaty Maryi” nie tylko dla naszego zakonu, ale dla całego Kościoła powszechnego. W tym liście podkreślił dwie prawdy. Jedna mówi o tym, że Maryja jest naszą opiekunką zarówno w tym życiu jak i w chwili śmierci. Druga z prawd podkreśla, że nabożeństwo do Matki Bożej powinno trwać w życiu chrześcijanina nieustannie: „(…) nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny nie może ograniczać się tylko do modlitw i hołdów składanych Jej przy określonych okazjach, ale powinna stanowić "habit", czyli nadawać stały kierunek chrześcijańskiemu postępowaniu, opartemu na modlitwie i życiu wewnętrznym poprzez częste przystępowanie do sakramentów i konkretne uczynki miłosierne co do ciała i co do duszy” – tak pisał Ojciec Święty. Warto dodać, że on sam od młodości nosił szkaplerz i wielokrotnie o tym wspominał.

- W tym roku obchodzimy setną rocznicę objawień w Fatimie. W wydarzeniach sprzed stu lat pojawił się pewien karmelitański akcent.

- To prawda. W ostatnim objawieniu fatimskim, 13 października 1917 roku, Maryja objawiła się pastuszkom, będąc ubraną w habit karmelitański. S. Łucja, jedna ze świadków objawień wielokrotnie podkreślała, że właśnie przez to objawienie Maryja chciała nam pokazać, że różaniec i szkaplerz są nadal aktualne i bardzo potrzebne. Podkreślał to biskup da Silva, ordynariusz diecezji Leiria, który mówił, że szkaplerz jest integralną częścią orędzia fatimskiego. Warto żyć tą pobożnością, warto bliżej poznać „szatę Maryi”, a przez Matkę Najświętszą zbliżyć się jeszcze bardziej do Chrystusa.

Tagi:
wywiad szkaplerz

O związkach między szkaplerzem i Fatimą

2017-07-15 16:07

rk / Wadowice / KAI

O związkach nabożeństw szkaplerznych z Fatimą przypomniał o. dr. hab. Szczepan T. Praśkiewicz OCD, karmelita z Wadowic. Konsultor ds. kanonizacyjnych w kurii rzymskiej i w kurii metropolitalnej krakowskiej zapraszając na niedzielne uroczystości święta Matki Bożej Szkaplerznej, podkreślił w rozmowie z KAI, że na szczególną aktualność i potrzebę praktykowania nabożeństw szkaplerznego i różańcowego wskazała sama Matka Boża podczas swego objawienia w Lourdes, a zwłaszcza w Fatimie – 100 lat temu.

Piotr Marcińczak

Jak zauważył karmelita, siostra Łucja dos Santos, wizjonerka z Fatimy i późniejsza karmelitanka bosa, wyznała, że w czasie słynnego cudu słońca ona oraz błogosławieni Hiacynta i Franciszek zobaczyli na niebie trzy obrazy, symbolizujące trzy części Różańca.

„Pierwszy obraz był wyobrażeniem Najświętszej Rodziny. Drugi - przedstawiał Matkę Bożą w szatach fioletowych jako Matkę Bolesną z mieczem przeszywającym Jej Serce. Obok niej stał Jezus Frasobliwy. Spoglądał z miłosierdziem na ludzi, za których umarł. Na trzecim obrazie Matka Boża ukazała się w odzieniu chwalebnym, jako Matka Boża z Góry Karmel, tj. Matka Boża Szkaplerzna, ukoronowana na Królową Nieba i Ziemi, z Dzieciątkiem Jezus na kolanach, trzymającym w ręku szkaplerz święty” – zaznaczył.

Zakonnik przypomniał także, że siostra Łucja zapytana o opinię, dlaczego Matka Boża ukazała się w wizjach symbolizujących poszczególne części różańca także jako Matka Boża Szkaplerzna, odpowiedziała, że „Maryja chciała przez to zachęcić nas do praktykowania obu tych nabożeństw maryjnych. Gdyż różaniec i szkaplerz są dwoma najbardziej uprzywilejowanymi sakramentaliami maryjnymi, i nabierają znaczenia tak wielkiego, jak nigdy jeszcze nie miały go w swej historii”.

Nabożeństwo szkaplerzne związane jest z historią zakonu karmelitańskiego, którego oficjalna nazwa brzmi „Zakon Braci [Bosych] Najświętszej Maryi Panny z góry Karmel”. 16 lipca 1251 r. w Aylesford w Anglii przez przełożonego generalnego – św. Szymona Stocka – Maryja zapewniła, że zakon przetrwa wszystkie trudności, gdyż Ona okryje go swoją opieką, której zewnętrznym znakiem będzie szkaplerz, na który wskazała.

„Począwszy od tego okresu nabożeństwo szkaplerzne rozwinęło się na szeroką skalę, gdyż znak opieki Maryi zapragnęli nosić także ludzie świeccy i przy klasztorach karmelitańskich zaczęły powstawać bractwa szkaplerzne oraz inne zrzeszenia pobożnych osób przyjmujących szkaplerz. Ten znak opieki Maryi zdobił piersi nie tylko prostego ludu, ale królów i papieży” – przypomniał o. Praśkiewicz i podkreślił, że szkaplerz ceniła św., Teresa od Jezusa, reformatorka Karmelu i wielu świętych, wśród których był także św. Rafał Kalinowski. „Szerzył on nabożeństwo szkaplerzne w Galicji i na Śląsku, posyłał też szkaplerze do Rumunii, na Węgry i na Syberię” – zaznaczył zakonnik.

Nazwa „szkaplerz” pochodzi od łacińskiego słowa „scapularis”, czyli „noszony na plecach”. Zakonnicy noszą szkaplerz w postaci prostokątnego kawałka materiału z otworem na głowę, wkładanego na tunikę habitu. Taką szatę, jako element habitu, noszą dziś nie tylko karmelici, ale i inne zakony. Świeccy noszą go w formie medalika. Tradycyjnym dniem, kiedy przyjmuje się szkaplerz jest święto Matki Bożej Szkaplerznej. Odwiedzenie karmelitańskiej wspólnoty jest zewnętrznym znakiem włączenia się w duchowe dobra zakonu, jakich poprzez nałożenie szkaplerza można dostąpić.

W karmelitańskim sanktuarium „na Górce”, w wielu parafiach pw. Matki Bożej Szkaplerznej i w klasztorach sióstr karmelitanek bosych dobiegają właśnie końca nowenny i tridua szkaplerzne.

Niedzielnym uroczystościom odpustowym, z nałożeniem szkaplerza, będzie u wadowickich karmelitów bosych o godz. 11.00 przewodniczył rektor WSD Karmelitów w Krakowie na Piasku, o. dr. Wiesław Strzelecki OCarm. W Karmelu w Oświęcimiu, u sióstr karmelitanek bosych, uroczystą Eucharystię ku czci szkaplerznej Madonny odprawi o godz. 17.00 bp Roman Pindel. W tarnowskim Karmelu Mszy św. przewodniczyć będzie o. dr Praśkiewicz, który od 9 dni głosi tam nowennę szkaplerzną przed niedzielnym odpustem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Strefa kibica w ogrodach Pałacu Prezydenckiego

2018-06-19 17:55

prezydent.pl

Para Prezydencka wspólnie z młodzieżą kibicują biało-czerwonym w meczu Polska – Senagal na piłkarskich mistrzostwach świata w Rosji. Polska drużyna pierwszy mecz na MŚ rozgrywa na stadionie Spartaka w Moskwie.

Jakub Szymczuk/KPRP

Wspólnie z Prezydentem i Pierwszą Damą polskich piłkarzy wspierają m.in. studenci amerykańskich uczelni, uczestnicy 2. edycji stażu prezydenckiego, uczniowie Szkoły Podstawowej nr 3 z Oddziałami Dwujęzycznymi i Sportowymi im. Janusza Kusocińskiego w Łomiankach, zawodnicy Olimpiad Specjalnych oraz uczestnicy Oratorium im. Św. Jana Bosko.

Kolejne mecze Polaków: z Kolumbią 24 czerwca w Kazaniu oraz z Japonią 28 czerwca w Wołgogradzie.

(KG)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Bielsko-Biała: ponad 247 tys. zł na hospicjum z akcji „Pola Nadziei”

2018-06-19 21:05

rk / Bielsko-Biała (KAI)

Ponad 247 tys. zł zgromadziły w tym roku szkoły z Podbeskidzia oraz salwatoriańskie parafie w USA, które w ramach 14. edycji programu „Pola Nadziei” zbierały na rzecz działającego od ponad półtora roku pierwszego w Bielsku-Białej hospicjum stacjonarnego im. Jana Pawła II. W programie wzięły udział 62 placówki edukacyjne z Bielska-Białej, powiatu bielskiego, Skoczowa oraz cztery polskie wspólnoty ze stanów Nowy Jork i New Jersey.

Bożena Sztajner

Podsumowanie programu „Pola Nadziei” było okazją do spotkania się reprezentantów wszystkich szkół uczestniczących w akcji, a także samorządowców, parlamentarzystów i duchownych z Kościoła katolickiego. Wspólnie modlono się 19 czerwca podczas nabożeństwa słowa Bożego w kościele NMP Królowej Polski w Bielsku-Białej. Liturgii przewodniczył bp Piotr Greger.

W kazaniu biskup pomocniczy podziękował nauczycielom i uczniom w imieniu Kościoła bielsko-żywieckiego za podjęte wysiłki na rzecz dzieła hospicyjnego. „To jest bezcenny dar, świadczący o trosce o ludzi przeżywających czas choroby nowotworowej. Dziękuję za to, że macie w sobie i coraz bardziej kształtujecie postawę ludzi, dla których wyobraźnia miłosierdzia nie jest pustym hasłem. Czujecie odpowiedzialność za tych, którzy są naznaczeni szczególnym krzyżem bólu i cierpienia. Jest w was nieocenione pragnienie niesienia pomocy tym, którzy potrzebują jej najbardziej ze wszystkich” – podkreślił biskup.

Jak poinformowała prezes Salwatoriańskiego Stowarzyszenia Hospicyjnego Grażyna Chorąży, w kończącym się roku szkolnym 2017/2018 szkoły uzbierały i przekazały na rzecz Hospicjum im. Jana Pawła II w Bielsku-Białej ponad 247 tys. zł. organizując zbiórki, kiermasze, koncerty, przedstawienia, sprzedając ciasta i własnoręcznie wykonane drobiazgi. Zebrana kwota – 247 tys. 810 zł – wspomoże codzienną działalność hospicjum.

Prawie 10 tys. dolarów zebrano w polskich parafiach i salwatoriańskim klasztorze w USA. Podsumowanie „Pól Nadziei 2018” było również okazją do wręczenia dyplomów Honorowego Członka Salwatoriańskiego Stowarzyszenia Hospicyjnego za szczególną pomoc dla hospicjum. Z rąk ks. Piotra Schory SDS, kapelana hospicjum, otrzymali je: Ewa Żak – radna sejmiku województwa śląskiego oraz Urszula i Andrzej Omyliński – małżeństwo publicystów.

Budowę bielskiego hospicjum zainicjowało Salwatoriańskie Stowarzyszenie Hospicyjne przy bielskiej parafii księży salwatorianów. W październiku 2016 roku hospicjum rozpoczęło swoją działalność.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem