Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Prezydium KEP: Europa chce zapomnieć o chrześcijańskich korzeniach

2017-07-17 17:02

BPKEP / Warszawa / KAI


Europa chce zapomnieć o chrześcijańskich korzeniach; głosi się prawo do eutanazji czy też prawo kobiet do zabijania własnych nienarodzonych dzieci, podważa się instytucję małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, promuje się ideologię gender. Tragiczny staje się świat, który odrzuca Boga – piszą członkowie prezydium Konferencji Episkopatu Polski w liście z okazji 75. rocznicy śmierci Edyty Stein.

Św. Teresa Benedykta od Krzyża (Edyta Stein) zmarła 9 sierpnia 1942 r. w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau. „Przeszła do Boga w całkowitym ogołoceniu, zamordowana w komorze gazowej, wraz z innymi Żydami, którzy zostali przywiezieni do Auschwitz w specjalnym transporcie z obozu przejściowego w Drente-Westerbork w Holandii. W ten sposób dopełniły się słowa, które Edyta Stein skierowała do swojej siostry Róży w momencie aresztowania ich przez gestapo w klasztorze karmelitanek bosych w holenderskim Echt: +Chodź, idziemy za nasz naród!+” – czytamy w liście prezydium KEP.

Biskupi przytaczają słowa Jana Pawła II, który podkreślał, że Edyta Stein zrozumiała, iż dokonując systematycznej zagłady Żydów, „nałożono na barki jej narodu krzyż Chrystusa, przyjęła zatem jako swój osobisty udział w nim deportację i śmierć w otoczonym ponurą sławą obozie Oświęcimiu-Brzezince”. „Jej krzyk łączy się z krzykiem wszystkich ofiar tej straszliwej tragedii, ale zarazem jest zjednoczony z krzykiem Chrystusa, który nadał ludzkiemu cierpieniu tajemniczą i trwałą owocność” – pisał papież, którego zacytowano w liście.

Prezydium KEP przypomina historię życia Edyty Stein, drogę, którą przeszła od rezygnacji z judaistycznej wiary, przez ateizm, aż do chrześcijaństwa. Biskupi podkreślają, że święta była oryginalnym myślicielem i autorką wielu znakomitych dzieł filozoficznych.

Reklama

„Gdy obecnie przeżywamy 75. rocznicę śmierci św. s. Teresy Benedykty od Krzyża – Edyty Stein – jesteśmy świadkami pewnego bardzo znaczącego procesu kulturowego. Polega on na wyraźnym i w pełni świadomym odchodzeniu od Europy rozumianej jako Europa ducha. Wbrew temu, do czego wzywał św. Jan Paweł II Wielki, Europa chce zapomnieć o swoich chrześcijańskich korzeniach i za wszelką cenę żyć tak, +jakby Boga nie było+” – czytamy w liście.

„W konsekwencji po raz kolejny znajduje swe potwierdzenie słynne zdanie Fiodora Dostojewskiego: +Jeśli Boga nie ma, to wszystko wolno+. Głosi się bowiem prawo do eutanazji czy też prawo kobiet do zabijania własnych nienarodzonych jeszcze dzieci, podważa się instytucję małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, promuje się ideologię gender” – dodają biskupi.

Prezydium KEP zaznacza, że w świetle tych tendencji Edyta Stein jawi się dzisiaj jako jednoznaczny znak sprzeciwu. „Jej życie pokazuje, jak wielki jest człowiek, który z wielką odwagą i uczciwością intelektualną szuka Boga, i jak tragiczny staje się świat, który Boga odrzuca. Módlmy się więc do Najlepszego Ojca - za przyczyną św. Teresy Benedykty od Krzyża (Edyty Stein) - o łaskę nawrócenia dla Europy i odwagę powrotu do jej chrześcijańskich korzeni” – podsumowują biskupi.


Poniżej pełny tekst listu:

List Prezydium Konferencji Episkopatu Polski z okazji 75. rocznicy śmierci św. s. Teresy Benedykty od Krzyża (Edyty Stein)

  Drodzy Bracia i Siostry!

75 lat temu, 9 sierpnia 1942 roku, w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau przeszła z tego świata do Ojca bogatego w miłosierdzie (por. Ef 2, 4) siostra Teresa Benedykta od Krzyża, karmelitanka, w świecie Edyta Stein. Przeszła do Boga w całkowitym ogołoceniu, zamordowana w komorze gazowej, wraz z innymi Żydami, którzy zostali przywiezieni do Auschwitz w specjalnym transporcie z obozu przejściowego w Drente-Westerbork w Holandii. W ten sposób dopełniły się słowa, które Edyta Stein skierowała do swojej siostry Róży w momencie aresztowania ich przez gestapo w klasztorze karmelitanek bosych w holenderskim Echt: „Chodź, idziemy za nasz naród!”. „Zrozumiała wówczas – pisał w 1999 roku Jan Paweł II – że dokonując systematycznej zagłady Żydów, nałożono na barki jej narodu krzyż Chrystusa, przyjęła zatem jako swój osobisty udział w nim deportację i śmierć w otoczonym ponurą sławą obozie Oświęcimiu-Brzezince. Jej krzyk łączy się z krzykiem wszystkich ofiar tej straszliwej tragedii, ale zarazem jest zjednoczony z krzykiem Chrystusa, który nadał ludzkiemu cierpieniu tajemniczą i trwałą  owocność”. Poprzez swe całkowite ogołocenie i śmierć w komorze gazowej Edyta Stein – s. Teresa Benedykta od Krzyża – złączyła się z kenozą, czyli wyniszczeniem się Jezusa Chrystusa Syna Bożego (por. Flp 2, 6-11). Równocześnie jej „Wiedza Krzyża” (taki tytuł nosiło jej ostatnie, pisane już w Echt, niedokończone dzieło) osiągnęła swój szczyt.

Na ten całkowicie osobisty szczyt Golgoty Edyta Stein wchodziła przez długie lata swego życia. Jej droga ku Chrystusowi zaczęła się w czasie dorastania, kiedy odstąpiła od judaistycznej wiary, w której się wychowywała i którą z największą pobożnością pielęgnowała jej matka, Augusta z domu Courant. Od tej chwili Edyta Stein zaczęła uważać się za ateistkę. Podczas swoich studiów – najpierw na uniwersytecie wrocławskim, a następnie, pod kierunkiem Edmunda Husserla, znakomitego filozofa na uniwersytetach w Getyndze i Fryburgu Bryzgowijskim – z ogromną konsekwencją i uporem szukała jednak prawdy o człowieku i sensie jego życia. Początkowo nie wiedziała, że za tymi poszukiwaniami kryje się jej poszukiwanie Boga. Po latach napisała, że „Bóg jest Prawdą. Kto szuka Prawdy, szuka Boga, choćby o tym nie wiedział”.

Dociekania filozoficzne doprowadziły ją do wniosku, iż nie można lekceważyć możliwości Jego istnienia. W przekonaniu tym Edytę Stein utwierdzały wydarzenia dotykające bliskich jej osób. Były to najpierw nieoczekiwane przejścia na chrześcijańską wiarę osób znanych jej z czasu wspólnych studiów, które wcześniej głosiły pogląd, jakoby brak wiary w Boga był szczególnie doniosłym przejawem ich intelektualnej dojrzałości i niezależności. W tym samym mniej więcej czasie ogromne zdumienie wzbudziła w niej postawa Pauliny Reinach, żony wybitnego myśliciela i nauczyciela akademickiego Adolfa Reinacha. Kiedy w 1917 roku zginął on w okopach pierwszej wojny światowej, Paulina bynajmniej nie pogrążyła się w rozpaczy po stracie ukochanego męża, ale zachowała wewnętrzny pokój, wynikający z chrześcijańskiej nadziei. „Było to moje pierwsze zetknięcie się z krzyżem i jego boską mocą, jakiej udziela on tym, którzy go niosą. Po raz pierwszy widziałam naocznie zrodzony ze zbawczego cierpienia Chrystusa Kościół i jego zwycięstwo nad ościeniem śmierci. Był to moment, w którym moja niewiara załamała się, judaizm zbladł, a Chrystus zajaśniał: Chrystus w tajemnicy krzyża” – wyznała po latach Edyta Stein. Ostateczny przełom w jej życiu nastąpił jesienią 1921 roku, kiedy przebywała w domu swojej przyjaciółki Jadwigi Conrad-Martius, również duchowo dojrzewającej do przyjęcia chrześcijaństwa. Pewnego wieczoru na chybił trafił sięgnęła po książkę znajdującą się w jej bibliotece. Była to autobiografia św. Teresy z Avila. Kiedy nad ranem Edyta Stein zakończyła jej lekturę, wypowiedziała tylko jedno zdanie: „Das ist die Wahrheit!” – „To jest prawda!”. Kilka miesięcy później, 1 stycznia 1922 roku, przyjęła chrzest w Kościele katolickim.

Dalsze jej życie – oryginalnego myśliciela, autorki wielu znakomitych dzieł filozoficznych, nauczycielki w liceum i seminarium nauczycielskim w Spirze oraz wykładowcy akademickiego w Instytucie Pedagogiki Naukowej w Monasterze – służyło „umacnianiu braci w wierze” (por. Łk 22, 32). Było to w czasie, kiedy - po pierwszej wojnie światowej - w Europie coraz bardziej zaznaczał się kryzys wartości i związany z nim duchowy chaos, prowadzący do skrajnych postaw ideologicznych, zwłaszcza komunistycznych i nazistowskich. W swych licznych artykułach i konferencjach Edyta Stein ukazywała transcendentny wymiar osoby ludzkiej. Z ogromnym zaangażowaniem głosiła prawdę o  wyrastającej ze stwórczej woli Boga roli i powołaniu kobiety do małżeństwa i macierzyństwa. Im bardziej ówczesny świat odchodził od Boga, tym bardziej zbliżała się ona do Niego. Momentem przełomowym w jej duchowym dojrzewaniu stał się rok 1933. W styczniu tego roku Adolf Hitler doszedł do władzy w Niemczech, a jesienią wstąpiła ona do klasztoru sióstr karmelitanek w Kolonii. Wobec nasilających się prześladowań Żydów i obaw przed aresztowaniem, w noc sylwestrową 1938 roku schroniła się w klasztorze w Echt, w Holandii. Odtąd - pogrążona w modlitwie za świat, który przeżywał tragedię drugiej wojny światowej, i za swój naród, który przez niemieckich nazistów został skazany na całkowitą eksterminację - coraz bardziej świadomie zawierzała się Bogu. Ostatnie tygodnie i dni jej życia stały się cichym, a równocześnie dostrzegalnym przez innych jej osobistym potwierdzeniem tego, co zawarła w dziele „Wiedza Krzyża”. Stawała się tym, kim chciała być, wstępując do zakonu: „błogosławioną przez Krzyż”.

Śmierć Edyty Stein w Auschwitz-Birkenau nastąpiła niemal dokładnie rok po śmierci o. Maksymiliana Marii Kolbego, który został tam zamordowany przez nazistów w dniu 14 sierpnia 1941 roku w bunkrze głodowym. Wynosząc Edytę Stein – s. Teresę Benedyktę od Krzyża – do chwały świętych Kościoła Jan Paweł II złączył  jej męczeństwo z męczeństwem o. Maksymiliana. Na zakończenie uroczystości kanonizacyjnych na Placu św. Piotra w Rzymie w dniu 11 października 1998 roku Ojciec Święty powiedział bowiem: „Przypominam sobie, że w roku 1982, również w październiku, dane mi było na tym samym miejscu kanonizować Maksymiliana Marię Kolbego. Zawsze byłem przekonany, że to jest dwoje męczenników Oświęcimia, którzy razem z sobą prowadzą nas ku przyszłości: Maksymilian Maria Kolbe i Edyta Stein – święta Teresa Benedykta od Krzyża. Dzisiaj jestem świadom, że zamyka się jakiś cykl. Dziękuję Bogu za to i cieszę się, że w naszej Ojczyźnie kult tej świętej rośnie i rozszerza się”.

W 1999 roku Ojciec Święty Jan Paweł II ogłosił św. Teresę Benedyktę od Krzyża - obok św. Katarzyny ze Sieny i św. Brygidy Szwedzkiej - Patronką Europy. Z  jednej strony pragnął on podkreślić prawdę, że bez historii świętych Kościoła nie można zrozumieć dziejów Europy. Z drugiej strony wskazywał na przykład świętych jako niezwykle ważną wskazówkę, jak należy żyć, aby nie zatracić nie tylko siebie, ale całego wielkiego dziedzictwa europejskiej tożsamości i duchowej kultury. „Edyta Stein – pisał Papież – przenosi nas (...) w samo centrum naszego burzliwego stulecia, przypominając nadzieje, jakie z nim wiązano, ale ukazując też jego sprzeczności i klęski. (...) Wizerunek jej świętości pozostanie na zawsze związany z dramatem jej męczeńskiej śmierci, którą poniosła wraz z wieloma innymi. Trwa też jako zwiastowanie Ewangelii krzyża, z którym Edyta Stein tak bardzo pragnęła się utożsamić, że wpisała go nawet w swoje imię zakonne. Patrząc dziś na Teresę Benedyktę od Krzyża dostrzegamy w tym świadectwie niewinnej ofiary z jednej strony naśladowanie Baranka-Żertwy oraz protest przeciw wszelkim przejawom łamania podstawowych praw człowieka, z drugiej zaś – zadatek nowego zbliżenia między żydami a chrześcijanami. (...) Ogłosić dzisiaj św. Edytę Stein Współpatronką Europy znaczy wznieść nad starym kontynentem sztandar szacunku, tolerancji i otwartości, wzywający wszystkich ludzi, aby się wzajemnie rozumieli i akceptowali, niezależnie od różnic etnicznych, kulturowych i religijnych, oraz by starali się budować społeczeństwo prawdziwie braterskie. Niechaj zatem wzrasta Europa, niech się rozwija jako Europa ducha, idąc śladem swoje najlepszej tradycji, której najwznioślejszym wyrazem jest właśnie świętość”.

Gdy obecnie przeżywamy 75. rocznicę śmierci św. s. Teresy Benedykty od Krzyża – Edyty Stein – jesteśmy świadkami pewnego bardzo znaczącego procesu kulturowego. Polega on na wyraźnym i w pełni świadomym odchodzeniu od Europy rozumianej jako Europa ducha. Wbrew temu, do czego wzywał św. Jan Paweł II Wielki, Europa chce zapomnieć o swoich chrześcijańskich korzeniach i za wszelką cenę żyć tak, „jakby Boga nie było”. W konsekwencji po raz kolejny znajduje swe potwierdzenie słynne zdanie Fiodora Dostojewskiego: „Jeśli Boga nie ma, to wszystko wolno”. Głosi się bowiem prawo do eutanazji czy też prawo kobiet do zabijania własnych nienarodzonych jeszcze dzieci, podważa się instytucję małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, promuje się ideologię gender. W świetle tych tendencji św. Edyta Stein jawi się dzisiaj jako jednoznaczny znak sprzeciwu. Jej życie pokazuje, jak wielki jest człowiek, który z wielką odwagą i uczciwością intelektualną szuka Boga, i jak tragiczny staje się świat, który Boga odrzuca.

Módlmy się więc do Najlepszego Ojca - za przyczyną św. Teresy Benedykty od Krzyża (Edyty Stein) - o łaskę nawrócenia dla Europy i odwagę powrotu do jej chrześcijańskich korzeni. Prośmy o siłę dla nas wszystkich, którzy Europę stanowimy, abyśmy na wzór jej świętej Patronki mieli odwagę świadczyć o tym, że jedynym źródłem błogosławieństwa dla wszystkich narodów jest Chrystus, który oddał za nas swe życie na krzyżu i który zmartwychwstał, dając nam nadzieję życia wiecznego.

Tagi:
list KEP

Kochani, zapraszam! – list abp. Grzegorza Rysia przed sezonem pielgrzymkowym

2018-07-20 10:07

xpk / Łódź (KAI)

- Kochani, zapraszam: spotkajmy się w doświadczeniu wędrującego za Panem Kościoła! – tak rozpoczyna swój list do mieszkańców Łodzi i całej diecezji metropolita łódzki Grzegorz Ryś, który tuż przed rozpoczęciem okresu pielgrzymkowego w Archidiecezji Łódzkiej kieruje do nich swoje słowo.

Archidiecezja Łódzka

Odwołując się do słów Ojca św. Franciszka zachęca swoich wiernych: Warto jest przez kilka dni znaleźć się jak apostołowie z Jezusem w drodze – stać się grupą Jego uczniów w „szkole”, która się przemieszcza. I doświadczyć tego, o czym mówi Papież: jak zmienia się nasz „wzrok wiary” – jak dalece poszerza się mój horyzont widzenia świata; jak pogłębia się sposób widzenia swych bliźnich i samego siebie – podkreśla.

Metropolita łódzki wskazuje, że pielgrzymka to czas pięknych rekolekcji: zmierzenia się ze sobą w świetle codziennie słuchanego Słowa, codziennie przeżywanej Liturgii i w codziennym doświadczeniu realnej wspólnoty sióstr i braci (czasami to wręcz odkrycie, że taka wspólnota w ogóle jest możliwa!) – zauważa. Dzieląc się swoim doświadczeniem pielgrzymowania dodaje: "Wiem, do czego Was zapraszam – sam dwadzieścia sześć razy pielgrzymowałem na Jasną Górę pieszo z Krakowa. Wybieram się również w tym roku – mam nadzieję powędrować z Wami i Wam posłużyć, idąc na początek z Ozorkowem, a potem z Łodzią i Pabianicami – zaznacza. Swoje zaproszenie do wspólnego wędrowania na Jasną Górę arcybiskup łódzki kieruje w sposób szczególny do ludzi młodych. "Młodzi, chodźcie! Na pielgrzymce znajdziemy czas, byśmy mogli ze sobą pobyć i porozmawiać, wzajemnie pozadawać sobie ważne pytania, i z uwagą poszukać na nie odpowiedzi – podkreśla łódzki pasterz. Na zakończenie swojego listu abp Ryś zwraca się także do tych, którzy nie mogę uczestniczyć w pielgrzymowaniu. "Proszę was, byście duchowo towarzyszyli wszystkim pielgrzymom. Powierzcie im bez obaw Wasze intencje. Z takiej wspólnej intensywnej modlitwy urodzi się dla naszego Kościoła niejedno i niebagatelne dobro! – zakończył metropolita łódzki.

Z archidiecezji łódzkiej do sanktuarium Królowej Polski co roku na szlak pielgrzymi wyrusza 18 pielgrzymek. Najwcześniej, bo na uroczystość Matki Bożej Szkaplerznej (tj. 16 lipca) idą pielgrzymi z Piotrkowa Trybunalskiego, na uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (tj. 15 sierpnia) pątnicy z Tomaszowa Mazowieckiego, natomiast pielgrzymi z Łaska, Buczku, Szczercowa, Zgierza, Ozorkowa, Aleksandrowa, Kaszewic, Bełchatowa, Grocholic, Milejowa, Widawy, Sulejowa, Łodzi, Pabianic, Koluszek i Brzezin udają się do Częstochowy na uroczystość Matki Boskiej Jasnogórskiej (tj. 26 sierpnia). Najliczniejsza pielgrzymka z archidiecezji łódzkiej – piesza pielgrzymka łódzka wyruszy na szlak 21 sierpnia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

W czym tkwi siła Różańca?

2018-07-19 07:23

Salve TV

- Kilka lat temu rozpocząłem moją przygodę z modlitwą różańcową i zaprosiła mnie do tego Maryja, jak do wszystkich dobrych rzeczy - mówił Piotr Chomicki z Fundacji Holy Mary Team.

Bożena Sztajner/Niedziela

- Różańca też trzeba się nauczyć. Do kontemplacji trzeba dojrzeć - dodaje.

- Koncepcja "Siły różańca" była taka, żeby z innej strony pokazać Różaniec, nie jako modlitwę, która jest tylko bronią. To modlitwa, która jest kontemplacją, poznawaniem Pana Boga, która jest przybliżaniem się do Pana Boga, łączenie się z Panem Jezusem przez Maryję - podkreśla.

- Pan Bóg nie potrzebuje spektakularnych materiałów, bo sam jest spektakularny i zaprasza nas do tego, żebyśmy w tym przypadku zrobili materiał o prostym przekazie, w dobrej jakości - dodaje.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp D. Martin: sukcesu wizyty Jana Pawła II w Irlandii nie da się powtórzyć

2018-07-20 21:58

(KAI/vaticannews.va) / Dublin

Zbliżającej się wizyty Franciszka w Irlandii towarzyszy duże zainteresowanie, ale na pewno nie uda się powtórzyć tego, co działo się podczas podróży apostolskiej Jana Pawła II w 1979 r. Taki pogląd wyraził arcybiskup Dublina Diarmuid Martin podczas konferencji prasowej prezentującej Światowe Spotkanie Rodzin, które odbędzie się w stolicy Irlandii w dniach 21-26 sierpnia. W dwóch ostatnich dniach tego wydarzenia weźmie udział Ojciec Święty.

Włodzimierz Rędzioch

Mówca przyznał, że podróż papieża Polaka była zjawiskiem historycznym, wręcz legendarnym. Było to jedno z tych wydarzeń, o których dziadkowie do dziś opowiadają swoim wnukom. Były to także największe zgromadzenia w historii Irlandii, a zarazem szczytowy punkt w dziejach tamtejszego Kościoła – wspominał abp Martin.

Ale zaznaczył, że również obecna wizyta Ojca Świętego cieszy się dużym zainteresowaniem. W jej centrum znajduje się osoba Franciszka, który jest swego rodzaju religijną gwiazdą. "80-letni papież jawi się jako człowiek nowoczesny i ludziom się to podoba" – dodał abp Martin.

Zwrócił uwagę, że o popularności Franciszka świadczy chociażby to, jak szybko rozeszły się wejściówki na wszystkie papieskie wydarzenia. Arcybiskup przyznał, że część z nich mogli zarezerwować złośliwie ludzie, którzy wcale nie zamierzają uczestniczyć w spotkaniach z papieżem i chcą jedynie zaniżyć frekwencję. Wyraził jednak przekonanie, że dotyczy to niewielkiej liczby biletów. Takie działania określił mianem łobuzerii.

Arcybiskup Dublina zaznaczył, że po wizycie papieża nie należy się spodziewać cudów. Franciszek będzie na wyspie jedynie 36 godzin. To za mało, by wytyczyć drogę przed Kościołem w Irlandii. "Papież będzie dla nas jednak wyzwaniem, abyśmy naprawdę byli Kościołem w zmieniającej się kulturze" – dodał prymas Irlandii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem