Reklama

Ośrodek Profilaktyczno-Szkoleniowy im. ks. Franciszka Blachnickiego

2017-07-19 11:40

lk / Warszawa / KAI

www.osrodek-brynow.pl

Ośrodek Profilaktyczno-Szkoleniowy im. ks. Franciszka Blachnickiego Fundacji "Światło-Życie" w Katowicach istnieje od 1994 r. Inspiracją do jego działania jest dzieło Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, która promuje abstynencję od alkoholu rozumianą jako dar osobisty, podjęty dobrowolnie, z miłości i odpowiedzialności za dobro drugiego człowieka. Przed sierpniem, miesiącem trzeźwości, przypominamy działalność ośrodka im. ks. Blachnickiego.

Celem ośrodka im. ks. Franciszka Blachnickiego jest wychowanie człowieka wolnego do wszelkich uzależnień, otwartego na potrzeby innych ludzi i potrafiącego nieść im pomoc.

Ośrodek prowadzi działalność wychowawczą i profilaktyczną wśród dzieci, młodzieży oraz ich rodzin. Organizuje warsztaty m.in. z umiejętności interpersonalnych, asertywności, komunikacji, pedagogiki zabawy, warsztatów wodzirejów zabaw i wesel bezalkoholowych, czy imprez integracyjnych. Ponadto prowadzi rekolekcje dla osób uzależnionych i współuzależnionych, szkolenia dla osób zaangażowanych w działania na rzecz dzieci i młodzieży (warsztaty specjalistyczne). Współdziała z innymi instytucjami mającymi podobne cele.

Inspiracją do działania Ośrodka jest dzieło Krucjaty Wyzwolenia Człowieka założone przez ks. Franciszka Blachnickiego. Celem Krucjaty jest promowanie abstynencji od alkoholu pojmowanej jako osobisty dar, podjęty dobrowolnie, z pobudek miłości i odpowiedzialności za dobro drugiego człowieka.

Reklama

Przez abstynencję Krucjata Wyzwolenia Człowieka rozumie całkowite i dobrowolne wyrzeczenie się alkoholu jako napoju pod wszelką postacią i we wszelkiej ilości. Definicja ta nie obejmuje używania alkoholu w innym charakterze np. jako lekarstwa (jeśli alkohol występuje jako składnik prawdziwego lekarstwa) lub w celach liturgicznych. Również spożywanie alkoholu w potrawach (np. w tortach) lub w cukierkach zasadniczo nie podpada pod pojęcie abstynencji.

Z tak określonej definicji abstynencji wynika, że nie chodzi o zwalczanie alkoholu jako takiego, ale o zwalczanie zwyczaju picia alkoholu. Abstynencja jest środkiem do osiągnięcia celu, jakim jest przywrócenie trzeźwości w Polsce i wychowanie dzieci i młodzieży w zdrowych obyczajach.

Ośrodek realizuje cykl terapii dla grup DDA (dorosłych dzieci alkoholika) oraz wszystkich tych, którzy doświadczyli trudnego dzieciństwa (alkohol, przemoc, inne deficyty i zranienia z tego okresu).

Celem spotkań jest m.in. dostarczenie wiedzy na temat choroby alkoholowej i/lub współuzależnień oraz specyfiki problemów DDA; poznanie podstawowych cech dysfunkcjonalnej rodziny i zasad życia w chorej rodzinie, w tym ról dzieci; a także rozpoznanie osobistych konsekwencji dorastania w rodzinie alkoholowej lub dysfunkcyjnej.

Ośrodek prowadzi też program terapeutyczny „Wreszcie żyć – 12 kroków ku pełni życia”, oparty na chrześcijańskiej wizji człowieka i świata, łączący rozwój duchowy i psychiczny. Grupy realizujące ten program mają charakter ewangelizacyjny.

W Ośrodku organizowane są też rekolekcje - najbliższe o rozwoju osobistym „Żyj na maksa! Żyj pełnią!” (3-5 marca), a kolejne 7-9 kwietnia pod nazwą „Sukces i porażka życiowa widziane z perspektywy śmierci i zmartwychwstania Jezusa” - dla osób, które przeżywają trudności w swoim życiu związane z nadużywaniem alkoholu, nikotyny, leków, nie radzą sobie z innymi uzależnieniami.

Pomoc w ośrodku świadczą jego kierownik ks. Wojciech Ignasiak, wieloletni kapelan Ośrodka odwykowego w Gorzycach, opiekun katowickich spotkań dla osób w kryzysie małżeńskim, oraz zespół doświadczonych psychologów i pedagogów oraz licencjonowanych terapeutów.

Więcej o ośrodku na stronie www.osrodek-brynow.pl, email: kontakt@osrodek-brynow.pl

Fundacja „ Światło-Życie” Ośrodek Profilaktyczno-Szkoleniowy im. ks. Franciszka Blachnickiego ul. Gawronów 20 40-527 Katowice tel. (32) 205 39 22, kom. 509 96 33 56

Tagi:
ośrodek profilaktyka Katowice

Wygraj życie!

2015-05-28 10:38

Anna Skopińska
Edycja łódzka 22/2015, str. 6-7

„Rak to nie wyrok” – to hasło popularne w ostatnich latach, kiedy głośno mówi się o chorobach nowotworowych, kiedy co rusz słyszy się o programach profilaktyki i dowiaduje o coraz nowszych odkryciach medycyny i sukcesach lekarzy

Kl. Kamil Gregorczyk

I faktycznie tak jest. Wcześnie wykryta choroba jest praktycznie całkowicie uleczalna. Istnieją bowiem badania, które pokażą nam, że coś się dzieje. Trzeba je tylko wykonywać i reagować, gdy zauważymy coś niepokojącego.

To teoria. A praktyka? Najczęściej zaproszenia wysyłane przez NFZ na badania cytologiczne czy mammograficzne lądują w koszu, bo wszystko inne jest ważne. Nie robimy więc żadnych badań, a sygnały, jakie daje nam organizm, ignorujemy. Nikt z nas nie chce nawet dopuścić myśli o chorobie. Przecież ona nas nie dotknie. Tak uważamy. Do czasu. Wtedy hasło „rak to nie wyrok” staje się pustym sloganem, a wszystko, co do tej pory było w życiu ważne, co było niemal pewnikiem, zostaje zupełnie odwrócone.

Diagnoza: to może być rak, przyszła zupełnie niespodziewanie. Pewnie jak u każdego, nie w tym momencie, co potrzeba. Wstępna diagnoza, ale objawy i obraz były, jak to określił lekarz, książkowe. I wczesny etap. Więc usłyszałam magiczne i zupełnie w tej chwili niezrozumiałe: „to nie wyrok”. I potem szybko – któreś z kolei usg, szpital, biopsja. Na szczęście wszystko w błyskawicznym tempie. Do tego mądry doktor, który tłumaczył jak dziecku. Jednak strach, nieprzespane i przepłakane noce – od nich nie dało się uciec. Zastanawiałam się, czemu wszystko ignorowałam, czemu nie chciałam zadbać o siebie. Takie myśli pewnie ma każda kobieta, gdy dowie się o chorobie. To wszystko potęgowało niecierpliwe czekanie na wynik tego najważniejszego badania. Były dni, gdy przed lustrem sprawdzałam, jak to jest chodzić w chustce szczelnie zakrywającej głowę. Pewnie każdy przeżywa to w inny sposób. I ten dzień – moje zmiany nie są złośliwe. Jest ich jednak na tyle dużo, że nie da się uniknąć operacji i leczenia. Jeszcze więc nie wszystko skończone, ale jakoś to przeżyję.

Jestem teraz mądrzejsza o te kilka tygodni, o obrazy, jakie widziałam w szpitalu, o świadomość, czym grozi lekceważenie sygnałów. W tym wszystkim mam szczęście – nie musiałam czekać w kolejkach, być hospitalizowana dłużej niż jeden dzień. I zareagowałam w porę. Dziś wierzę, że Ktoś mi w tym pomógł. Jednak zetknięcie ze szpitalnym korytarzem, z izbą przyjęć i chorymi pozostawia ślad. Moja sala była tuż przy oddziale chemioterapii. I to nieprawda, że na nowotwór chorują tylko kobiety po 50. i 60. roku życia. Tam były same młode. W chustkach, po dawkach chemii. Piękne dziewczyny, przed którymi całe życie. To było przerażające. Nie wiem, czy gdyby reagowały w porę, to by coś zmieniło. Tego nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć. Jestem tylko pewna jednego – o tym, że troszcząc się o swoje zdrowie, wygrywamy życie, trzeba mówić głośno. I zachęcać kobiety do tego, by korzystały z badań. Myślę, że nawet Pan Jezus to wyraził w swoim przykazaniu miłości – „... kochaj bliźniego swego jak siebie samego”. I że to nie jest wyraz egoizmu, ale miłości właśnie – do siebie, ale też najbliższych nam osób i do Niego.

Po doświadczeniu choroby zupełnie przewartościowuje się nasz świat. Stajemy się dojrzalsi? Może… Dziś wiem, że nigdy nie będę osobie chorej mówiła jakichś pustych słów. Że lepiej milczeć i słuchać. Bo chyba najbardziej potrzeba wtedy takiego wygadania się, wylania wszystkiego, co w środku, co boli i sprawia, że cierpimy. Ktoś kiedyś tak pięknie to określił, że przy chorym trzeba być jak akompaniament. Teraz widzę, że to prawda. Ja przez ostatnie tygodnie dowiedziałam się też, na kim naprawdę mogę polegać. Wiedziało kilka osób. Nieświadomie wspierali mnie też ci zupełnie niezorientowani w sytuacji – wynajdując różne sprawy, organizując wyjazdy, spotkania. Nagle okazało się, że tak wiele się dzieje. Wierzę, że to była taka Boża osłona. I za nią dziękuję. Za życie też. Dlatego teraz moja prośba – badania to ratunek, więc je róbmy!

* * *

W ciągu wieloletniej posługi wśród chorych i cierpiących, jako kapelan w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki, spotkałem się wielokrotnie z ludzkimi dramatami, które niesie za sobą usłyszana diagnoza, choroba, pobyt w szpitalu, zabieg operacyjny i związany z tą sytuacją cały proces leczenia.

Choroba i szpital niosą za sobą zawsze zachwianie jednej z podstawowych potrzeb człowieka, jaką jest potrzeba bezpieczeństwa. Człowiek dowiadując się o ciężkiej chorobie, słysząc niepokojącą diagnozę, traci równowagę dotychczasowego życia w wymiarze rodzinnym, zawodowym i społecznym. Aby nie dopuścić do takiej sytuacji, niezbędna jest samokontrola organizmu oraz poddawanie się badaniom profilaktycznym, które umożliwią wczesne wykrycie choroby.

Bardzo często w posłudze wśród ludzi dotkniętych chorobą spotykam kobiety, które dzięki poddaniu się badaniom profilaktycznym – mammografii czy cytologii już we wczesnym stadium choroby rozpoczęły proces leczenia, dzięki czemu rozwój choroby został zahamowany. W dzisiejszym postępie technologicznym, przy wysoce wyspecjalizowanym personelu medycznym i dzięki skutecznym metodom leczenia, wiele jednostek chorobowych, niemalże w 100 proc. można wyleczyć we wczesnym stadium i nie dopuścić do następstw rozwijającej się choroby.

Aby uniknąć tych trudnych doświadczeń, zachęcam wszystkie kobiety do systematycznego poddawania się badaniom profilaktycznym, mogą one w znacznym stopniu pomóc zachować zdrowie i radość życia.

O. Tomasz Bajda, kamilianin, kapelan w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi

* * *

Mammografia

Program wczesnego wykrywania raka piersi – adresowany jest do kobiet w wieku 50-69 lat, które nie miały wykonywanej mammografii w ciągu ostatnich dwóch lat; otrzymały w ramach programu profilaktyki raka piersi pisemne wskazanie do wykonania ponownej mammografii po 12 miesiącach z powodu obciążenia następującymi czynnikami ryzyka: rak piersi wśród członków rodziny (matka, siostra, córka), mutacja w obrębie genów BRCA1 lub BRCA2; nie miały wcześniej stwierdzonej zmiany nowotworowej piersi o charakterze złośliwym.

Cytologia

Program profilaktyki raka szyjki macicy – adresowany jest do kobiet w wieku 25-59 lat, które nie miały wykonanej cytologii w ciągu ostatnich trzech lat; obciążonych czynnikami ryzyka (zakażonych wirusem HIV, przyjmujących leki immunosupresyjne, zakażonych HPV – typem wysokiego ryzyka), które nie miały wykonanej cytologii w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Grób Maryi i prawda o Wniebowzięciu

Ks. Andrzej Przybylski
Niedziela Ogólnopolska 24/2008, str. 28

Ktoś zadał mi ostatnio pytanie: Jak to jest, że my, katolicy, wierzymy w to, że Matka Boża została wzięta do nieba, a jednocześnie czcimy Jej grób, zdaje się w Efezie? Jeśli jest grób Maryi, to znaczy, że Ona umarła jak każdy inny człowiek, a nie została wzięta do nieba z ciałem i duszą. Jak to jest z tym grobem Matki Bożej, szczególnie w kontekście wniebowzięcia? Słyszałam też, że jak katolicy ogłaszali dogmat o wniebowzięciu, to szybko sprzedali ten grób, żeby nie było wątpliwości i argumentów przeciwko temu dogmatowi.
Joanna

Mam nadzieję, że nie zburzę Twojej wiary, jeśli powiem, że nie dosyć, że my, katolicy, wskazujemy grób Maryi, to jeszcze w tradycji pokazujemy dwa groby, czyli dwa możliwe miejsca, w których mógł znajdować się grób Maryi. Przez pierwsze cztery wieki nie ma żadnych śladów w tradycji apostolskiej czy we wzmiankach historycznych o śmierci i grobie Matki Bożej. Kierując się więc ścisłością historyczną, trzeba od razu na początku powiedzieć, że prawdziwe miejsce grobu Matki Bożej jest nieznane, tak samo jak nieznane są prawdziwe okoliczności Jej śmierci. Od V wieku istnieje opinia na temat domniemanego miejsca grobu Maryi. Według tej tradycji, związanej z apokryfami, pochowano Maryję w Dolinie Jozafata, u stóp Góry Oliwnej. Szybko zbudowano na tym miejscu kościół i już od VI wieku szerzył się kult tego grobu jako grobu Maryi. Warto dodać, że niemal natychmiast wraz z tym kultem pojawiła się wiara ludu we wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. Od samego początku więc wiara we wniebowzięcie Maryi istniała obok czci dla tradycyjnego miejsca Jej grobu. Dziś to miejsce jest w posiadaniu prawosławnych, ale trudno w tym fakcie doszukiwać się manipulacji związanej z ogłoszeniem dogmatu o wniebowzięciu. Druga tradycja jest związana z Listem Ojców Soboru Efeskiego (431 r.) i dotyczy z kolei tradycji grobu św. Jana Apostoła. Ponieważ Jan miał „wziąć Maryję do siebie”, powstała tradycja, która mówi, że miejscem zaśnięcia Maryi jest Efez. Wersja ta została rozpowszechniona w XVIII wieku, a więc i tak jest to prawie 200 lat przed ogłoszeniem przez Piusa XII dogmatu o wniebowzięciu. To tyle historii kultu związanego z grobem Maryi. Przypominam, że jest to tradycja i Kościół jasno o tym przypomina, bo gdyby uznawał to za prawdę ściśle historyczną, nie mógłby wskazywać jednocześnie dwóch miejsc.
Najważniejsza jednak wątpliwość to kwestia śmierci Maryi i tajemnicy Jej wniebowzięcia. Prawdą jest, że zdania teologów na temat sposobu końca życia Maryi były i są podzielone. Jedni twierdzą, że Maryja „zasnęła”, czyli nie umarła śmiercią taką jak każdy inny człowiek. U naszych prawosławnych braci święto Wniebowzięcia nazywa się do dziś świętem Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny. Są też teologowie, którzy mówią, że wniebowzięcie Maryi dokonało się już po Jej śmierci i złożeniu do grobu. Pewnie ze względu na te opinie dogmat o wniebowzięciu Maryi nie podaje jako zobowiązujące do wierzenia uznanie konkretnego sposobu Jej śmierci. Stwierdza tylko, że „po dopełnieniu biegu Jej ziemskiego życia” Maryja została wzięta do nieba. Mamy więc dogmatyczne sformułowanie, które mówi o wzięciu Maryi do nieba po Jej ziemskim życiu. Mogło się więc zdarzyć i tak, że Maryja umarła, została złożona w grobie i tam dopiero dokonał się fakt Jej wniebowzięcia. Mamy tu bardzo bliskie skojarzenie ze śmiercią i zmartwychwstaniem Jezusa. Jezus też umarł, został złożony do grobu i tam dopiero zmartwychwstał, i to również w swoim ciele, czego dawał dowody we wszystkich objawieniach po zmartwychwstaniu. Nasze dyskusje o miejscu grobu Maryi i o sposobie zakończenia się Jej ziemskiego życia są zapewne bardzo ciekawe, ale jak widać, w niczym nie podważają dogmatu o Wniebowzięciu.

Na listy odpowiada ks. dr Andrzej Przybylski, duszpasterz akademicki z Częstochowy. Zachęcamy naszych Czytelników do dzielenia się wątpliwościami i pytaniami dotyczącymi wiary. Na niektóre z nich postaramy się znaleźć odpowiedź. Można napisać w każdej sprawie: pytania@niedziela.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Wielki odpust krzeszowski w międzynarodowej oprawie

2018-08-15 19:08

ksww / Krzeszów (KAI)

Kilka tysięcy osób uczestniczyło w uroczystościach odpustowych ku czci Maryi Wniebowziętej w pocysterskim sanktuarium maryjnym w Krzeszowie. Sumie odpustowej przewodniczył biskup pomocniczy wrocławski Andrzej Siemieniewski. Przy ołtarzy stanęli również biskup senior Marian Buczek ze wschodniej Ukrainy oraz biskup Stanisław Dowlaszewicz z Boliwii, pochodzący z nieodległej Kamiennej Góry.

KS. WALDEMAR WESOŁOWSKI

Każdego roku odpust krzeszowski gromadzi tłumy wiernych i pielgrzymów, którzy za wstawiennictwem Matki Bożej Łaskawej wypraszają potrzebne łaski. Na uroczystości przybywają wierni nie tylko z diecezji legnickiej, ale i z całego Dolnego Śląska, również z wielu stron Polski i z zagranicy, zwłaszcza z sąsiednich Czech i Niemiec.

W homilii wygłoszonej podczas sumy odpustowej bp Siemieniewski skupił się na słowie „zwycięstwo”. – To słowo występuje w wielu odsłonach. Dziś trzeba sobie uświadomić, że źródłem prawdziwego zwycięstwa jest Zmartwychwstanie Chrystusa. Jego zwycięstwo jest udzielane ludziom w Kościele. Jako pierwsza z ludzi doświadczyła tego Maryja, wzięta do nieba z ciałem i duszą – mówił w homilii bp Siemieniewski.

- Również my oczekujemy chwały, radości i zwycięstwa. Dokonuje się to na drodze walki duchowej przeciw pierwiastkom zła, grzechu, tego, co pozbawia nas nadziei i radości. Nie jesteśmy w tym sami. Wspiera nas Chrystus i Maryja. Oni prowadzą nas do zwycięstwa – kontynuował bp Andrzej.

Zaznaczył też, że pojęcie zwycięstwa odnosi się również do naszej historii. – Wspominamy dziś wydarzenia sprzed 100 lat, ale także te, z 1920 roku, określane mianem „cudu nad Wisłą”. Tam, gdzie jest walka w słusznej sprawie, mamy prawo się modlić i oczekiwać pomocy Boga. Dlatego chcemy dziękować dziś za dar wolnej Ojczyzny – mówił biskup pomocniczy wrocławski.

Zachęcił też wiernych, by modlili się o to, by współczesny patriotyzm, przeżywanie Ojczyzny było zgodne z wolą Boga. Przypomniał wiernym, że drogowskazami dla nas są nadal trzy słowa: "Bóg, Honor, Ojczyzna".

- Dbajmy o naszą Ojczyznę, wpatrując się zwłaszcza w przykład życia naszych polskich świętych, szczególnie św. Jana Pawła II, który uczył nas i nadal uczy miłości do Ojczyzny i prawdziwego patriotyzmu – mówił.

- Niech współczesny patriotyzm będzie przeżywaniem piękna Polski, pokazywaniem tego skarbu i dzieleniem się nim z innymi narodami, zwłaszcza z naszymi sąsiadami – zakończył bp Siemieniewski.

Na zakończenie Eucharystii Ksiądz Biskup poświęcił przyniesione przez wiernych bukiety ziół i kwiatów, po czym z bazyliki wyruszyła procesja z ikoną Matki Bożej Łaskawej.

Po wspólnej modlitwie kustosz ks. Marian Kopko zaprosił wszystkich do wspólnego śpiewania pieśni patriotycznych wraz z Zespołem Artystycznym Żołnierzy Rezerwy Rota ze Złotoryi.

Warto też dodać, że uroczystości odpustowej w Krzeszowie towarzyszył festyn rękodzieła, podczas którego wolontariusze Hospicjum dla Dzieci Dolnego Śląska zbierali datki na funkcjonowanie tej ważnej placówki wspierającej dzieci nieuleczalnie chore oraz ich rodziny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem