Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Binyam

75. rocznica męczeńskiej śmierci Tytusa Brandsmy

2017-07-25 18:30

ts / Nijmegen / KAI

pl.wikipedia.org

Przed 75. laty, 26 lipca 1942 r., został zamordowany w niemieckim obozie koncentracyjnym holenderski karmelita, bł. Tytus Brandsma. Jest pierwszym błogosławionym męczennikiem z obozu koncentracyjnego i pierwszym błogosławionym dziennikarzem. Był człowiekiem serdecznym, inteligentnym i wykształconym. Kiedy widział, że coś zagraża Kościołowi, lub że są zagrożone ważne, niepodważalne zasady, zawsze stawał w ich obronie. Po zajęciu Holandii przez niemieckich hitlerowców, organizował opór w Kościele katolickim.

Anno Sjoerd Brandsma urodził się w 1881 r. w chłopskiej rodzinie we Fryzji. Spośród sześciorga dzieci w tej rodzinie pięcioro wstąpiło do zakonów. Anno Sjoerd wstąpił do zakonu karmelitów i przybrał imię Titus. Po studiach oraz święceniach kapłańskich łączył pracę duchową i naukową oraz publicystyczną.

Mając 51 lat był jednym z twórców i pierwszym rektorem Uniwersytetu Katolickiego w Nijmegen. Był także aktywnym dziennikarzem, autorem licznych publikacji na łamach prasy katolickiej. W 1935 r. został ojcem duchownym Związku Dziennikarzy Katolickich w Holandii.

Jako jeden z pierwszych bezkompromisowo sprzeciwiał się hitleryzmowi. Bardzo wcześnie ostrzegał przed zagrożeniami narodowego socjalizmu, nazywając go „pogańską ideologią” oraz „czarną zarazą”. Ostro potępiał prześladowanie chrześcijan oraz żydów, za co od holenderskich sympatyków hitleryzmu słyszał, że jest komunistą i przyjacielem Żydów.

Reklama

Po zajęciu Holandii przez Niemcy w 1940 r. zakonnikom zabroniono sprawowania funkcji kierowniczych w prowadzonych przez nich szkołach. Otrzymywali tylko symboliczne zarobki, zabroniono im też przyjmowania dzieci żydowskich. Jako kierownik działającej nadal szkoły katolickiej o. Brandsma energicznie protestował przeciwko tym restrykcjom i przyjmował nowych uczniów.

Jego „duch sprzeciwu” uaktywnił się w listopadzie 1941 r., kiedy hitlerowcy wszczęli akcję przeciwko prasie katolickiej. Biskupi zaprotestowali, kiedy okupanci zażądali wprowadzenia nazistowskich komunikatów oraz materiałów propagandowych do mediów kościelnych. Osobą, która przekonywała, aby redaktorzy nie dali się złamać i pozostali wierni decyzjom biskupów, był o. Titus.

Za swoją postawę szybko znalazł się na „czarnej liście” nazistów. W styczniu 1942 r. został aresztowany w swoim klasztorze w Nijmegen, ponieważ reżim uważał go za „niebezpiecznego wroga sprawy narodowo-socjalistycznej”. Był przetrzymywany w różnych więzieniach, ostatnim z nich był obóz koncentracyjny w Dachau, gdzie po długich cierpieniach został zamordowany śmiertelnym zastrzykiem 26 lipca 1942 r. Oficjalnie jako przyczynę śmierci podano biegunkę.

W dniu, kiedy został zamordowany, we wszystkich kościołach Holandii odczytywany był list biskupów. Protestowali w nim przeciwko deportacji Żydów holenderskich do obozów śmierci. Naziści rozkazali aresztowanie wszystkich katolików pochodzenia żydowskiego. Była to niedziela, a w czwartek aresztowana została późniejsza święta Edyta Stein i jej siostra Rosa, które wkrótce wywieziono do niemieckiego obozy zagłady Auschwitz.

O. Brandsmę wyniósł na ołtarze w 1985 r. papież Jan Paweł II. Był on pierwszym błogosławionym męczennikiem z obozu koncentracyjnego [o. Maksymilian Kolbe został beatyfikowany w 1971 r. jako wyznawca, dopiero kanonizowano go w 1982 r. jako męczennika - KAI]. Jego rodzimy zakon karmelitów czci go jako wzór prawdziwej miłości bliźniego oraz miłości nieprzyjaciół. Zawsze pamięta o nim jego rodzinna Holandia. W 2003 r. w Bolsward otwarto muzeum poświęcone jego życiu i działalności, w rok później jego wezwanie nadano kościołowi w Nijmegen.

Titus Brandsma jest też pierwszym beatyfikowanym dziennikarzem. Od 1992 r. Międzynarodowa Katolicka Unia Prasy (Union Catholique Internationale de la Presse - UCIP) przyznaje co trzy lata Nagrodę Mediów im. Titusa Brandsmy. Pierwszym jej laureatem był dziennikarz z Gujany, Andrew Morrison; prowadzony przez niego tygodnik „The Catholic Standard” piętnował nadużywanie władzy przez rząd Gujany i z tego powodu narażony był na prześladowania. Wśród laureatów tej nagrody był m.in. przewodniczący Chorwackiego Towarzystwa Kulturalnego „Napredak” z Sarajewa, ks. Franjo Topić za zaangażowanie na rzecz pokoju i pojednania w Bośni-Hercegowinie.

Tagi:
bł. Tytus Brandsma

Kard. Dziwisz: Kamilu, jesteś radością Polski!

2018-02-17 19:41

md / Kraków (KAI)

Kamilu, jesteś radością Polski i chwałą Podhala! – powiedział kard. Stanisław Dziwisz, gratulując polskiemu skoczkowi, który w Pjongczangu obronił dziś tytuł mistrza olimpijskiego. „Bóg zapłać!” – podziękował Stochowi.

Krzysztof Tadej

Pochodzący z podhalańskiego Zębu skoczek narciarski na dużej skoczni w Pjongczangu obronił tytuł i po raz trzeci w karierze został mistrzem olimpijskim. Polak uzyskał w dwóch skokach 135 i 136,5 metra. Drugie miejsce zajął Niemiec Adreas Wellinger. Na trzecim miejscu podium stanął Norweg Robert Johansson.

Kard. Stanisław Dziwisz wiernie kibicuje polskim sportowcom, „zwłaszcza tym, którzy są góralami”, jak zaznaczył w rozmowie z KAI. Dziś również z wielkimi emocjami oglądał zmagania skoczków w Pjongczangu. „Kamilu, jesteś radością Polski i chwałą Podhala! Bóg zapłać!” – powiedział, gdy Kamil Stoch obronił tytuł mistrza olimpijskiego.

Stoch jako pierwszy reprezentant Polski w sportach zimowych zdobył w karierze trzy złote medale olimpijskie. Dwa złote krążki ma Justyna Kowalczyk. To 21. medal dla Polski w historii zimowych igrzysk.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Pjongczang: Sport, muzyka i modlitwa

2018-02-19 18:13

Rozmawia Anna Wyszyńska

Z dr n. med. Markiem Krochmalskim, członkiem Polskiej Misji Medycznej na XXIII Zimowej Olimpiadzie w Pjongczang rozmawia Anna Wyszyńska

Archiwum Marka Krochmalskiego

– Cieszymy się wynikiem konkursu drużynowego naszych skoczków, ambitnie wywalczonym brązowym medalem, cieszymy się złotym medalem Kamila Stocha na dużej skoczni. Ale pozostanie w pamięci gorycz tamtej soboty, kiedy w indywidualnym konkursie na skoczni normalnej nasi zawodny zostali poza podium.

– Tamtej soboty było bardzo zimno, temperatura odczuwalna wynosiła chyba minus 25 stopni. Były duże porywy wiatru i czekaliśmy, że organizatorzy przerwą zawody, ale tak się nie stało. To nie nasze decyzje. Taki jest sport. To prawda, że po pierwszej serii już witaliśmy się z gąską, i spotkał nas bolesny zawód. Natomiast dobrze, że w kolejnych startach nasi skoczkowie pokazali swoje możliwości.

– Dzięki Panu możemy też dowiedzieć się trochę o tym, co dzieje się poza zawodami.

– Niedawno mieliśmy na igrzyskach Dzień Polski. W Gangneung odbył się koncert fortepianowy pod patronatem honorowym Agaty Kornhauser-Dudy, żony prezydenta RP Andrzeja Dudy. Obecni byli przedstawiciele polskiej ambasady, przedstawiciel prezydenta RP odczytał w jego imieniu list. W tym wydarzeniu uczestniczył bp Marian Florczyk – duchowy opiekun sportowców. Był też koncert fortepianowy w wykonaniu Łukasza Krupińskiego. W programie – muzyka Fryderyka Chopina i Ignacego Jana Paderewskiego. W koncercie uczestniczyli przedstawicieli Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, narodowych komitetów olimpijskich, goście koreańscy, misja olimpijska, medyczna, trenerzy, zawodnicy. Nasi goście dowiedzieli się trochę o Polsce, o naszej historii i kulturze, o przypadającym w tym roku 100-leciu odzyskania niepodległości.

– W środę 14 lutego przypadał Popielec.

– W Środę Popielcową były odprawione trzy Msze św. w języku polskim w Pjongczang, w Gangneung oraz w miejscowości, gdzie mieszkają sponsorzy igrzysk. Oczywiście była również Msza św. w niedzielę 18 lutego, na którą przyszli wszyscy skoczkowie, a także inni sportowcy. To zawodnicy odczytali przypadające na ten dzień czytania liturgiczne. Mszę św. odprawił ks. Edward Pleń, bardzo lubiany i dzięki swojej serdeczności i otwarciu na innych, bardzo pomocny kapłan. Wręczał zawodnikom medaliki poświecone przez papieża Franciszka, natomiast bp Marian Florczyk, który opuścił już Pjongczang, wcześniej wręczył zawodnikom obrazki z relikwiami św. Jana Pawła II.

– Żałujemy, że nasi zawodnicy wywalczyli dotąd tak mało medali.

– Te igrzyska nie są naszym sukcesem pod tym względem, ale mimo wszystko było wiele sportowych emocji, jak chociażby ambitna rywalizacja naszych skoczków. Pięknie wystartowali nasi olimpijscy debiutanci w łyżwiarstwie figurowym, para taneczna Natalia Kaliszek i Maksym Spodyriew. Warto wiedzieć, że ich trenerką jest była polska zawodniczka w tej dyscyplinie Sylwia Nowak, która obecnie cały swój czas poświęca naszej parze tanecznej i młodemu narybkowi. Patrząc na ich występy, nie zawsze zdajemy sobie sprawę jak dochodzi się do olimpijskiego startu. To są tysiące godzin ćwiczeń i żelazna dyscyplina.

– Media piszą o niewielkiej liczbie kibiców na zawodach.

– To zależy od konkurencji. Tam, gdzie startują Koreańczycy np. w konkurencjach łyżwiarskich, jak jazda figurowa, short track, publiczności jest bardzo dużo. A z kolei skoki narciarskie, które dla nas były tak ważne, nie były transmitowane przez koreańską telewizję, bo nie było tam zawodników koreańskich. Faktem jest, że kibiców z Europy nie ma tutaj zbyt wielu. To zapewne sprawa odległości. Z Polski do Seulu leci się 8 godzin, z Europy Zachodniej jest to jeszcze dłuższy dystans. Z Korei Północnej przyjechała dużą grupa czirliderek, które pięknie dopingowały swoich zawodników. Dodam też, że nic się nie zmieniło, jeżeli chodzi o najwyższą ocenę igrzysk od strony organizacyjnej: świetne jedzenie, które chwalą wszyscy nasi sportowcy, czystość, punktualność. To wszystko jest naprawdę znakomite.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem