Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Nota Kongregacji Nauki Wiary na Rok Wiary


Ogromnym zainteresowaniem ze strony fanów boksu cieszy się zaplanowany na 10 listopada pojedynek o pasy mistrzowskie WBA, WBO i IBF wagi ciężkiej pomiędzy Władimirem Kliczką (58-3, 51 KO) i Mariuszem Wachem (27-0, 15 KO)

Chociaż do "Walki Gigantów" pozostał jeszcze miesiąc, w kasach hali O2 Wolrd w Hamburgu na ukraińsko-polską konfrontację nie ma już biletów - sprzedano komplet ponad szesnastu tysięcy wejściówek. Wiadomo już także, kto przygotuje Mariusza Wacha do walki z Władymirem Kliczką. Sztab szkoleniowy popularnego "Wikinga" jest na finiszu rozmów ze sparingpartnerami, których dobierali, zwracając uwagę nie tylko na podobne do Kliczki gabaryty, ale również umiejętności. Pierwszym, który podda testom Wacha, będzie Szkot Gary Cornish (25 l., 201 cm), uznawany za jednego z najbardziej perspektywicznych pięściarzy w swoim kraju. Solidny sprawdzian krakowski bokser będzie miał również z pozostałymi sparingpartnerami - Rayem Austinem (41 l., 198 cm) i Deontayem Wilderem (26 l., 201 cm). Pierwszy z nich jest znany polskim kibicom ze starcia z Andrzejem Gołotą w 2008 roku (Amerykanin wygrał w pierwszej rundzie po kontuzji Polaka). Natomiast Wilder to brązowy medalista olimpijski z Pekinu, a rok temu pomagał Tomaszowi Adamkowi w przygotowaniach do starcia z Witalijem Kliczką. Niepokonany na zawodowych ringach Mariusz Wach będzie najwyższym rywalem w całej sportowej karierze Władimira Kliczki. Polak mierzy 202 cm. Wzrost niezwyciężonego od ośmiu lat Ukraińca to 198 cm. Ostatni raz Kliczko przegrał w kwietniu 2004 roku. Wówczas Kliczko zmierzył się w Las Vegas z Lamonem Brewsterem o wakujący tytuł mistrza świata organizacji WBO. Przez cztery pierwsze rundy Ukrainiec miał znaczną przewagę. W czwartej rundzie po ciosie Kliczki Brewster leżał na deskach. Jednak w następnej rundzie sytuacja diametralnie się odwróciła. Po serii silnych ciosów ukraiński bokser był liczony, a po zakończeniu piątej rundy upadł, a później nie mógł dojść o własnych siłach do swojego narożnika. Czy podobny przebieg będzie miała najbliższa walka Kliczki? O tym przekonamy się już 10 listopada w Hamburgu. Być może Mariusz Wach stanie się bohaterem wielkiej sensacji, nokautując Kliczkę w stolicy europejskiego boksu.

Tagi:
Rok Wiary biskup rok wiara episkopat

Przez Maryję do Jezusa

2014-02-05 12:12

Ks. Jan Robakowski
Niedziela Ogólnopolska 6/2014, str. 18

Graziako

Słynna dewiza św. Ludwika Marii Grignion de Montfort: „Wszystko dla Jezusa przez Maryję”, bo to „droga najłatwiejsza, najkrótsza, najdoskonalsza i najpewniejsza”, jest aktualna szczególnie w sanktuarium Matki Bożej w Lourdes, gdzie przez swe objawienia Bernadetcie w Grocie Massabielskiej Niepokalana Dziewica szeroko otworzyła bramy prowadzące do nawrócenia grzeszników i umocnienia wiary.

Lourdes bramą wiary

To temat, jaki został zaproponowany w 2013 r. pielgrzymom do rozważań i przeżywania w czasie ich pobytu w tym słynnym sanktuarium Niepokalanej. 24 listopada 2013 r. zakończył się Rok Wiary, ogłoszony jeszcze przez Benedykta XVI. Jednak temat ten będzie zawsze aktualny dla ludzi szukających sensu życia: prawdy i Boga.

Lourdes jest wyjątkowo szeroką i skuteczną bramą prowadzącą do wiary, bo wszystko tu sprzyja nawróceniu i umocnieniu religijności.

Jeżeli pielgrzym stojący przed grotą z pokorą przyznaje w swoim sercu, że jego wiara jest bardzo słaba, ma szczególną okazję prosić w tym miejscu Jezusa, aby przez wstawiennictwo Maryi, która jest błogosławiona, bo uwierzyła, wyleczył go z niedowiarstwa i pozwolił przejść przez bramę prowadzącą do wiary.

Znak krzyża świętego

W czasie objawień w Lourdes Matka Boża nie tylko Bernadettę, ale wszystkich tu przybywających prowadzi do wiary przez wypowiedziane słowa, przez cudowną wodę, przez gesty i znaki pokutne.

Pierwszym gestem uczynionym przez Maryję i powtórzonym przez Bernadettę jest znak krzyża świętego. Matka Boża uczy nas przez Bernadettę, jak należy się żegnać. Kreśląc pobożnie na sobie ten znak, wyznajemy i składamy dziękczynienie Bogu Ojcu, który nas stworzył, Synowi, który nas zbawił, i Duchowi Świętemu, który nas oświeca i uświęca. Jak przypomina Benedykt XVI: „W znaku krzyża zawarta jest synteza naszej wiary”. Pozwólmy, aby Matka Boża z Lourdes nauczyła nas czynić ten znak, bo on ukazuje wiarę Kościoła i wyraża naszą wiarę.

Szczególnie poleca się pielgrzymom przejść Drogę Krzyżową, bo ona przez pobożną modlitwę i medytację każdej stacji prowadzi do najpełniejszego zrozumienia świętości i zbawczej mocy zawartej w znaku krzyża.

Cudowna woda i nawrócenie

Matka Boża mówi do Bernadetty: „Proś Boga o nawrócenie grzeszników”; „Pokuty, pokuty, pokuty”; „Idź do źródła napić się i umyć w nim”. Bernadetta, zawsze posłuszna Pani, na kolanach drąży rękami w głębi groty ziemię w poszukiwaniu wody. Z początku ukazuje się samo błoto. Gdy tylko zamieni się ono w błotnisty płyn, Bernadetta natychmiast, zgodnie z życzeniem Pani, pije go i myje się w nim, przez co jej twarz staje się szkaradnie brudna. Robi to na wszystkich obecnych negatywne wrażenie.

Tymczasem przez tych kilka gestów uczynionych przez Bernadettę Matka Boża ukazuje, jakie spustoszenie w ludzkiej egzystencji powoduje grzech. Przez grzech tracimy naszą przynależność do Boga, a tym samym – nasze podobieństwo do Niego. To właśnie oznaczało błoto na twarzy Bernadetty.

Na szczęście: „Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska” (Rz 5, 20b). Błoto w grocie zostaje szybko oczyszczone przez krystalicznie czystą wodę z cudownego źródła, już od 150 lat przypominającą tę, która wytrysnęła z boku Chrystusowego na krzyżu, a która nas oczyściła w sakramencie chrztu św. i nieustannie oczyszcza w sakramencie pokuty.

Cudowna woda z Groty Massabielskiej uzdrowiła nie tylko tysiące chorych na ciele, ale też miliony chorych na duszy.

Chrystus wyraźnie nas zapewnia i zachęca obietnicą: „Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18, 20). Dlatego jak najobficiej korzystajmy z naszej pielgrzymki.

Podczas pobytu w Lourdes mamy okazję każdego dnia wspólnie uczestniczyć we Mszy św., w adoracji Najświętszego Sakramentu, w Różańcu uroczyście odmawianym w grocie oraz w procesji chorych, uwieńczonej błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem. A wieczorem, na zakończenie dnia, należy i warto wziąć udział w Maryjnej procesji różańcowej z lampionami, która jest niezwykle wzruszającą i niezapomnianą manifestacją wiary wielotysięcznej rzeszy pielgrzymów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Powstanie film dokumentalny o dziejach Mariówki i o. Honoracie Koźmińskim

2018-02-21 16:02

rm / Radom (KAI)

Powstanie film dokumentalny o dziejach Mariówki, gdzie swój dom generalny mają siostry służki. - Wstępna koncepcja przewiduje pokazanie dziejów tego miejsca, od czasów bł. Honorata Koźmińskiego, założyciela tego zgromadzenia - wyjaśnia Mieczysław Bartłomiej Vogt, który w swoim dorobku ma takie dokumentalne obrazy jak: "Jeden drugiego brzemiona noście" (Jan Paweł II i Solidarność), "Opus Dei - dzieło Boga", czy "Raport o stratach wojennych Warszawy".

Mathiasrex/pl.wikipedia.org

Mieczysław Bartłomiej Vogt jest synem nieżyjącego już Mieczysława Vogta, również twórcy filmów dokumentalnych. Jest ekspertem w Państwowym Instytucie Sztuki Filmowej. Reżyser podkreśla, że jego podstawowym celem jest refleksja nad historią, w tym "historią idei, której kluczowym elementem jest wiara i życie religijne". Dodaje, że "film dokumentalny jest dla mnie po prostu narzędziem uprawiania historii". - Dlatego zaczęliśmy zastanawiać się nad zrobieniem dzieła o błogosławionym Honoracie Koźmińskim. Jesteśmy w Mariówce, aby pogłębić ten temat - powiedział Mieczysław B. Vogt.

Janusz Bodasiński, szef produkcji filmowej w Fundacji Twórczości Filmowej w Warszawie dodaje, że warto zrobić dokument o bł. Koźmińskim i siostrach służkach. - Tu jest wiele ciekawych materiałów, by pokazać to w filmie. Jest wiele filmów, wartościowych filmów o założycielu służek, ale my chcemy znaleźć coś ciekawego - deklaruje Janusz Bodasiński, prywatnie stryj Macieja Bodasińskiego, współtwórcy "Wielkiej Pokuty" na Jasnej Górze i modlitewnej akcji "Różaniec do granic".

W Mariówce, która leży na terenie diecezji radomskiej, od ponad 100 lat ma swoją siedzibę Zarząd Generalny Zgromadzenia. Tutaj siostry zgłębiają swoje powołanie, odbywając formację podstawową: postulat, nowicjat, juniorat oraz przeżywają coroczne rekolekcje i dni odnowy. Siostry prowadzą szkoły w Mariówce i Sandomierzu oraz kilka przedszkoli. Pracują jako nauczycielki i wychowawczynie w szkołach, internatach i przedszkolach, służą chorym w szpitalach, zakładach opieki i domach, pracują w krajach misyjnych.

Siostry służki prowadzą także ośrodek zdrowia w Mariówce. Powstał on w ramach Dzieła Pomocy Chorym "Promień" w hołdzie św. Janowi Pawłowi II. Siostry służki przeznaczyły na ten cel budynek dawnych szkół, skonfiskowany przez władze komunistyczne i zwrócony po 50 latach.

Bezhabitowe Zgromadzenie Służek założył w 1878 r. bł. Honorat Koźmiński. Siostry zajmują się szerzeniem wiedzy religijnej i kształtowaniem sumień chrześcijańskich zwłaszcza w środowiskach wiejskich. Poświęcają się szczególnie wychowaniu dzieci i młodzieży oraz uczestniczą w duszpasterskich i misyjnych zadaniach Kościoła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ponad 332 tys. zł dla osób niedożywionych dzięki trasie koncertowej „Betlejem w Polsce”

2018-02-22 11:46

luk / Kraków (KAI)

Podczas cyklu koncertów „Betlejem w Polsce” w 12 polskich miastach najpiękniejsze kolędy i pieśni bożonarodzeniowe z różnych stron świata zaśpiewali m.in. Natalia Kukulska, Igor Herbut, Kasia Moś, Dana Winnicka czy Mate.O. Wydarzenie o charakterze charytatywnym przyniosło w tym roku ponad 332 tys. zł na rzecz osób niedożywionych.

Materiały prasowe

Koncerty stały się przestrzenią wielu spotkań - z rodziną i przyjaciółmi, z mieszkańcami miast, artystów z fanami oraz potrzebujących z osobami dobrej woli. Były także miejscem emocjonalnych i duchowych doznań płynących z wyjątkowego widowiska teatralno-muzycznego oraz przekazywanych treści.

- Dzięki „Betlejem w Polsce” idea kultywowania tradycji wspólnego kolędowania nie tylko w domach, ale również w centrach miast, stała się rzeczywistością. Po zakończeniu drugiej edycji trasy, można już śmiało stwierdzić, że te koncerty powołały do życia fakt kulturowy, który rozwija i wzmacnia wspólnotę duchową i obywatelską Polaków - ocenia Adam Guzdek, pomysłodawca i producent koncertu.

Znanym wokalistom i instrumentalistom towarzyszyła podczas występów orkiestra kameralna AUKSO. Publiczność poza znanymi polskimi kolędami mogła również usłyszeć hebrajską pieśń szabatowej Lecha Dodi, współczesną pieśń angielskiej „Przyszedł bezbronny na świat” czy czeską kolędę „Czas radości”.

Dochód z wydarzenia został przeznaczony na akcję społeczną „Głodnych nakarmić”. Publiczność, kupując bilety, na rzecz osób niedożywionych przekazała ponad 332 tys. zł. Koncertom towarzyszyła również inicjatywa „Ambasador miłosierdzia” – każdy widz mógł zabrać ze sobą specjalną torbę, a następnie wypełnić ją produktami żywnościowymi i przekazać do wskazanych miejsc.

- Miało to zaangażować jak największą liczbę osób do udzielania bezpośredniej pomocy innym. Takich ambasadorów pojawiło się w tym roku ponad 4 tys., co bardzo cieszy. Co ważne, akcję „Głodnych nakarmić” można wspierać nadal, kupując specjalną płytę z utworami z tegorocznej trasy koncertowej, co może być realizacją ważnej przecież w Wielkim Poście jałmużny - zachęca Guzdek. Krążek można zakupić na stronie www.ambasadormilosierdzia.pl.

Cykl koncertów „Betlejem w Polsce” obejrzało w sezonie 2017/2018 r. ponad 50 tys. osób. Na fanpage’u wydarzenia posty zostały wyświetlone niemal 11 mln razy, a całkowita liczba odbiorców strony osiągnęła 2,1 mln osób.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem