Reklama

Studia Ignatianum

Papież Franciszek tysięcznym Kawalerem Orderu Uśmiechu

2017-08-03 11:15

Barbara Kolago / Watykan / KAI

Losservatore Romano

Zgodnie z decyzją Międzynarodowej Kapituły Orderu Uśmiechu z 23 kwietnia 2016 roku, podjętą na wniosek dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 12 z Głogowa (wsparty kolejnymi wnioskami z innych miejsc Polski) tysięcznym Kawalerem Orderu Uśmiechu został wielki przyjaciel dzieci papież Franciszek. Ceremonia wręczenia odznaczenia odbyła się 2 sierpnia w Watykanie.

Order Uśmiechu do papieskiej sutanny przypiął dziewięcioletni Miłosz, po przekazaniu przez czternastoletnią Julię Ojcu Świętemu dziesiątków listów od polskich dzieci.

"Bardzo lubię listy od dzieci" - skomentował Franciszek oglądając piękne rysunki. Kapitułę podczas ceremonii reprezentowali: Kanclerz Marek Michalak (Rzecznik Praw Dziecka) i ks. Piotr Sadkiewicz z Leśnej. Ceremonia miała miejsce w Auli Pawła VI podczas audiencji generalnej. Papież był wyraźnie wzruszony i zadowolony. Mocno uściskał dzieci, wyrażając wdzięczność za ich szlachetny gest. Warto zauważyć, że zgoda na przypięcie Orderu jest bezprecedensowa, gdyż papież Franciszek z zasady nie przyjmuje odznaczeń.

Franciszek jest drugim papieżem w historii Kawalerem Orderu Uśmiechu. Wcześniej odznaczenie przyjął Jan Paweł II (267. Kawaler Orderu Uśmiechu). Papież Franciszek otrzymał legitymację z numerem 1000.

Reklama

Podczas spotkania członkowie Kapituły przekazali papieżowi książkę "Nigdy tego nie zapomnę", jaką o nim napisała polska pisarka dla dzieci Renata Piątkowska, a wstępem opatrzył Marek Michalak. Papież złożył również autograf na jednym egzemplarzu publikacji. "Proszę zanieść ją na moje biurko" - powiedział Franciszek odbierając od członków Kapituły kilka egzemplarzy książek.

Papież pobłogosławił także akcję Caritas Polska "Tornister pełen uśmiechów", którą wspiera m.in. Rzecznik Praw Dziecka.

Marek Michalak skomentował spotkanie. - Papież Franciszek niezwykle imponuje mi od dnia powołania na Stolicę Piotrową swoją wrażliwością na dzieci, na krzywdy, jakich doznają od świata dorosłych. Papież konsekwentnie przypomina o godności dziecka i upomina, gdy jest ona deptana, poniewierana. Jestem Mu bardzo wdzięczny za to, że ten przekaz jest jednoznaczny i odważny. Papież wyraźnie nam przypomina, że nie wolno dzieci krzywdzić w jakikolwiek sposób, ani bić, ani poniżać. Ceremonia wręczenia przez dzieci Orderu Uśmiechu papieżowi Franciszkowi oficjalnie rozpoczęła obchody 50-lecia tego "najsłoneczniejszego z odznaczeń", które potrwają do wiosny 2019 roku.

Kawalerami Orderu Uśmiechu są m.in. Jan Paweł II, Matka Teresa z Kalkuty, Dalajlama XIV, Irena Sendlerowa, królowa Sylwia, Jakub Błaszczykowski, Anna Dymna.

Tagi:
order uśmiechu

Marcin Gortat wśród Kawalerów Orderu Uśmiechu

2017-11-07 07:47

lk, ed, rk / Warszawa / KAI

Siostra Łucja (Eugenia Jakubowicz), dyrektor i opiekun Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego dla Dzieci w Piszkowicach, Pietro Bartolo - lekarz z Lampedusy, który zajmuje się m.in. dziećmi z rodzin uchodźców oraz koszykarz Marcin Gortat - to niektórzy z nowych Kawalerów Orderu Uśmiechu, jedynego odznaczenia przyznawanego na wniosek dzieci. O przyznaniu tego tytułu sześciu nowym osobom zadecydowała Międzynarodowa Kapituła Orderu Uśmiechu na swoim jesiennym posiedzeniu w Warszawie.

bulletsforever.com
Marcin Gortat

Po dokładnej analizie wniosków otrzymanych od dzieci z całego świata Kapituła ogłosiła, że do grona Kawalerów Orderu Uśmiechu dołączy sześć kolejnych osób:

1. Pietro Bartolo - lekarz z Lampedusy, który od 26 lat kieruje jedyną na tej wyspie przychodnią. To on pierwszy przyjeżdża na nadbrzeże, by zbadać i udzielić pierwszej pomocy tym ludziom, którzy ratując się przed śmiercią, porzucają swoją ziemię i zniszczone wojną domy. Zostawiają za sobą wszystko, co jest im bliskie i znane, by znaleźć miejsce, gdzie mogliby żyć, by dotrzeć na bezpieczny ląd. Wśród nich są też dzieci, na które doktor Bartolo ma szczególne baczenie i specjalne miejsce w sercu. Leczy je i wspiera. Słucha ich historii, często tak bolesnych, że nie potrafi powstrzymać się od łez. Twierdzi, że dorośli mogą czuć się głupcami stojąc przed tymi dziećmi. Tymi pełnymi mądrości, doświadczonymi przez los małymi "starcami" o poważnych, smutnych oczach, które widziały już wszystko.

Tylko w 2015 r. 7 tys. dzieci przybyło samotnie do Włoch. Dzieci, które wyruszyły ze swojego kraju bez krewnych, albo które widziały śmierć swoich rodziców w morzu. Trudno sobie to wyobrazić, a tym bardziej zaakceptować. Widujemy ich czasem w krótkich relacjach na ekranach telewizorów, ale nie zatrzymują na dłużej naszej uwagi. Dr Bartolo widuje je codziennie, leczy i pomaga, a co nie mniej ważne, nie przestaje o nich przypominać światu. Jedno z takich osieroconych dzieci, znaleziony w łodzi odwodniony, wygłodniały i trawiony gorączką chłopak o imieniu Omar, znalazł nową rodzinę na Lampedusie. Lekarz wraz z żoną przyjęli go do swojego domu.

Lekarz robi wszystko, by nie dzielić rodzin, które przybywają na wyspę. Jego celem jest za wszelką cenę łączyć te, które po drodze gdzieś się rozdzieliły i pogubiły. Wie, że dzieci muszą być ze swoimi bliskimi, inaczej nie przetrwają. Jako ginekolog często odbiera porody od przybyłych na łodziach ciężarnych kobiet. Te kobiety zwykle otoczone są wianuszkiem swoich starszych dzieci, które widząc mamę odjeżdżającą na salę porodową w towarzystwie ubranego w biały fartuch i maseczkę lekarza - drętwieją z przerażenia. Doktor Bartolo nie mógł ich, tak po prostu zostawić z tym strachem, na korytarzu. Wcielił w życie prosty pomysł. Obok sali przyjęć powstała kolorowa sala zabaw. Dobrze wyposażona, pełna atrakcji, które pochłaniają dzieci bez reszty. Często w ogóle nie chcą stamtąd wychodzić. Ale doktor obdarowuje je zawsze na drogę zabawką, którą tulą potem w ramionach wychodząc z przychodni.

Pietro Bartolo otrzymał liczne nagrody i wyróżnienia, m.in. tytuł Kawalera Orderu Zasługi Republiki Włoskiej, oraz Polską Nagrodę imienia Sergia Vieiry de Mello. Jest jednym z bohaterów filmu Gianfranca Rosiego "Fuocoammare. Ogień na morzu" (Złoty Niedźwiedź na festiwalu w Berlinie w 2016 roku).”

2. Marcin Gortat - wybitny sportowiec, koszykarz, filantrop i organizator pomocy dzieciom. Jak piszą dzieci „Człowiek Wielkiego Serca. Pan Marcin oprócz reprezentowania Polski i grania w koszykówkę w najlepszej lidze NBA, wspiera dzieci. Organizuje obozy sportowe, promuje wśród dzieci zasady fair play oraz motywuje dzieci do osiągnięcia ambitnych celów. Prowadzi treningi koszykarskie dla dzieci w szkołach, pomaga biednym, wielodzietnym rodzinom, pomaga chorym i niepełnosprawnym. Jest wzorcem, jakiego my dzieci oczekiwaliśmy".

3. Siostra Łucja (Eugenia Jakubowicz) - dyrektor i opiekun Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego dla Dzieci w Piszkowicach, nominowana przez dzieci za szczególne podejście do najbardziej chorych dzieci, oddanie ich sprawom i potrzebom bez reszty, organizowanie dla nich lepszego, bezpiecznego świata. W ośrodku znajdują się najbardziej chore i niepełnosprawne, często porzucone przez rodziców dzieci.

4. Elżbieta Małanicz-Onoszko - autorka i realizatorka Metody Ruchomych Kolorowych Nut, która opiera się na przekonaniu, że nauka zapisu nutowego i gry na fortepianie jest w zasięgu możliwości każdego, kto chce się uczyć-bez względu na wiek, rzekome predyspozycje czy inne ograniczenia, założycielka Fundacji „Latająca Akademia” Elżbiety Małanicz-Onoszko. Całe swoje życie poświęciła pracy z dziećmi i młodzieżą doświadczonymi przez los, pomagając im przez naukę gry na pianinie odnaleźć radość w życiu. Profesor pracuje najchętniej z dziećmi chorymi i z niepełnosprawnościami pomagając im uwierzyć w siebie i osiągać sukcesy.

5. Ireneusz Niewiarowski – filantrop, działacz społeczny i samorządowy, b. polityk, rolnik, prezes Krajowego Stowarzyszenia Sołtysów, inicjuje i wspiera akcje pomocy dzieciom ze środowisk defaworyzowanych, Jak piszą dzieci: „Order Uśmiechu dla Pana Ireneusza nie tylko przyniósłby dumę i satysfakcję, ale również nagłośniłby postawę takich ludzi, którzy pragną dobra innych, są bezinteresowni i przyczyniają się do wzmocnienia środowiska lokalnego. Takie osoby dają nam młodym wzór do naśladowania, abyśmy też bardziej dbali o innych, abyśmy angażowali się w działalność społeczną, uaktywniali i troszczyli o wspólne dobro”.

6. Aleksandra Pohorodecka (Wielka Brytania) – honorowa prezes Polskiej Macierzy Szkolnej, inicjatorka i twórczyni wielu przedsięwzięć dedykowanych dzieciom. We wnioskach kierowanych do Kapituły dzieci piszą o jej wyjątkowej empatii i kompetencjach w organizowaniu i niesieniu pomocy polskim dzieciom w Wielkiej Brytanii, jej konsekwencji i determinacji, serdeczności i uczciwości. Jest zaangażowana i zawsze ma czas dla dzieci, nie przechodzi obok żadnego z nich obojętnie.

Order Uśmiechu przyznawany jest od 1968 r. W przyszłym roku obchodzić zatem będzie swoje 50-lecie. Z wnioskiem mogą występować tylko osoby do 18. roku życia. Przez blisko 50 lat przyznano ponad tysiąc słonecznych odznaczeń. Do grona Kawalerów Orderu Uśmiechu należą m.in. papież Franciszek, Dalajlama XIV, królowa Szwecji Sylwia, księżna Sarah Ferguson, św. Matka Teresa z Kalkuty, ks. Jan Twardowski, Jacek Kuroń, Irena Sendlerowa, Anna Dymna, prof. Zbigniew Religa, prof. Marian Zembala, Jakub Błaszczykowski.

Orderem odznaczono również św. Jana Pawła II. Papież odebrał Order, choć z zasady nie przyjmował żadnych odznaczeń. Był 267. kawalerem, na wniosek niewidomych dzieci z Krakowa i Lasek. Wniosek został napisany alfabetem Braille’a. Ostatnio Order przyznany został papieżowi Franciszkowi. Ceremonia wręczenia odznaczenia odbyła się 2 sierpnia w Watykanie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Bp Przybylski: św. Wojciech uczy nas tego, że Polska będzie taka, jaka będzie wiara Polaków

2018-04-24 07:17

Ks. Mariusz Frukacz

„Św. Wojciech uczy nas tego, że Polska będzie taka, jaka będzie wiara Polaków. Jeśli Polacy stracą wiarę, to bardzo szybko stracą wolność, niepodległość, tożsamość. To bardzo szybko może Polski nie być” – mówił bp Andrzej Przybylski, biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej, który wieczorem 23 kwietnia przewodniczył Mszy św. odpustowej ku czci św. Wojciecha w parafii pod wezwaniem tego świętego w Częstochowie. Podczas Eucharystii modlono się za Ojczyznę oraz nowe powołania do kapłaństwa i życia zakonnego.

Paweł Kmiecik/Radio Fiat

Mszę św. z biskupem pomocniczym archidiecezji częstochowskiej koncelebrowali m. in. ks. kan. Jarosław Ginter, wicedziekan dekanatu św. Wojciecha, o. Jan Poteralski, podprzeor Jasnej Góry, ks. Włodzimierz Szuba z Kościoła Greckokatolickego Eparchii Wrocławsko-Gdańskiej w Częstochowie.

Paweł Kmiecik/Radio Fiat

Na Mszę św. przybyło wielu kapłanów. Obecne były siostry zakonne i rzesza wiernych. Obecni byli przedstawiciele rzemiosła częstochowskiego oraz Rycerze Kolumba. Uroczystościom towarzyszyła m. in. orkiestra jasnogórska.

„Modlimy się dzisiaj za Ojczyznę, o powołania kapłańskie i zakonne, aby z ziarna męczeństwa św. Wojciecha wyrosły nowe owoce duchowe dla nas” - mówił na początku Mszy św. ks. prał. Stanisław Iłczyk, proboszcz parafii św. Wojciecha w Częstochowie.

Paweł Kmiecik/Radio Fiat

W homilii bp Przybylski przypomniał, że św. Wojciech nie miał łatwego życia, mimo, że urodził się w książęcej rodzinie. - Po sześciu latach biskupiej posługi wierni wygonili go niemal z diecezji. I wreszcie, ci, którzy słuchali głoszonej przez niego Ewangelii zadali mu kilka śmiertelnych ciosów w serce – mówił bp Przybylski.

- Spełnia się w nim to, co Jezus mówi w Ewangelii, że ziarno rzucone w ziemie musi obumrzeć. I kiedy jest zdatne do umierania dopiero wyda owoce. Paradoksalnie największe sukcesy i największe owoce przyszły dopiero po śmierci św. Wojciecha. Walczono i kupowano jego ciało. To do jego relikwii przychodzili prości ludzie i władcy ówczesnej Europy. To przy jego martwym ciele w relikwiarzu klękali książęta i królowie ówczesnej Europy, z cesarzem Ottonem na czele – kontynuował bp Przybylski.

- To wreszcie jakby jego pośmiertna obecność dała początek strukturom Kościoła w Polsce. Tak mocno wpłynęła na naszą tożsamość chrześcijańską – dodał biskup.

Bp Przybylski podkreślił, że „za życia św. Wojciech obumierał najpierw dla samego Chrystusa”. - Oddawał Mu bez reszty całe swoje życie. Stał się kapłanem i biskupem bardzo ascetycznym i bardzo ubogim. Obumierał dla siebie, żeby żyć dla Boga – mówił bp Przybylski.

- Co się więc takiego stało, że nawet najbardziej pobożni ludzie w jego diecezji nie tolerowali św. Wojciecha i drażnił ich. Dlaczego go odrzucali i musiał uciekać ze swojej diecezji? – pytał biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej.

- Św. Wojciech wiedział, że nie może milczeć, tam gdzie milczeć nie wolno. Nie może udawać, że nie ma grzechu, tam gdzie ludzie grzeszą. I to było przyczyną tego, że ten pobożny i świątobliwy biskup nie był tolerowany. Był nie lubiany przez swoich współbraci w kapłaństwie. A jeszcze bardziej drażnił tych wszystkich, którzy rozwalali swoje rodziny. Bronił świętości rodziny – odpowiedział biskup i dodał: „A jeszcze bardziej narażał się możnowładcom i politykom, bo też im potrafił powiedzieć prawdę. Potrafił ich pytać, czy chodzi im o pieniądze, zaszczyty i stołki, czy o dobro społeczne i dobro ludzi. Musiał uciekać właśnie za to, że był pasterzem, który nie bał się mówić prawdy”.

- Trzydzieści lat po chrzcie przybył św. Wojciech na ziemie polskie i przypominał, że nie wystarczy przyjąć chrzest i żyć Ewangelią. Nie wystarczy przyjąć chrzest osobiście i jako naród, że ten chrzest zobowiązuje. I za to stał się ziarnem, które wrzucone w ziemie obumierało i było zabijane. I w tym najbardziej naśladował Chrystusa, że głosił miłość, prawdę, był dobry dla ubogich - przypomniał duchowny.

Bp Przybylski pytał również, czego nas chce św. Wojciech ciągle uczyć? - Może właśnie tej prawdy w zasięgu osobistym, wspólnym i narodowym, że nie wystarczy przyjąć chrzest, ale trzeba tym chrztem żyć. Nie wystarczy mówić, że jestem chrześcijaninem, ale trzeba to pokazać w życiu, w codzienności – przypomniał wiernym biskup.

- Nawet naród nie może się szczycić tym, że jest narodem ochrzczonym jeśli nie żyje chrztem. Po chrzcie każdemu z nas potrzebna jest jeszcze ewangelizacja, życie Ewangelią – kontynuował biskup.

- Potrzebni byli i potrzebni są ludzie tacy jak św. Wojciech. Prawdziwi a nie fałszywi prorocy. Nie tacy prorocy, którzy głaskają grzech. Potrzebni są dzisiaj i tacy pasterze i tacy świadkowie Ewangelii pobożni, radykalni, ascetyczni, ale też i odważni, którzy nie boją się powiedzieć prawdy, kiedy ją powiedzieć trzeba – zaznaczył biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej i dodał: „Św. Wojciech uczy nas tego, że wiara ma wpływ nie tylko na nasze osobiste życie, ale na życie naszych wspólnot i naszych narodów, że narody są takie, jaka jest wiara ich obywateli.”

- To jak wierzymy jest potrzebne nam Polakom i naszej umiłowanej Rzeczypospolitej. Im słabiej wierzymy, im bardziej ta nasza wiara jest pełna kompromisów, to więcej jest w Polsce kompromisów z grzechem, zdrad narodowych. I dlatego dbajmy o swoją wiarę, bo to jest pierwszy nasz patriotyczny obowiązek wobec Ojczyzny – zaapelował do wiernych bp Przybylski.

Na zakończenie bp Przybylski przypomniał zdarzenie z życia prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego, który wspominał, jak już po upadku Powstania Warszawskiego do wojskowego szpitala frontowego koło Izabelina wróciła grupa oficerów niemieckich - lekarzy, którzy tam pracowali. Oto jeden z nich zatrzymał ks. Wyszyńskiego, który szedł z posługa do chorych. Oficer nakazał księdzu Wyszyńskiemu oglądać jakąś fotografię. A ten rzucił na nią okiem. Ale Niemiec nadal nalegał: Zobacz i zobacz.

- Pry¬mas Tysiąclecia wspominał: Przyglądam się i cóż widzę? To Chrystus z fronto¬nu kościoła św. Krzyża w Warszawie, leżący na bruku ulicznym. Chrystus, leżący na bruku warszawskim, dłonią - przedziwnym zbiegiem okoliczności za¬chowaną - pokazywał w kierunku kościoła. Dłoń ta kierowała się na napis, który pozostał nietknięty na cokole: Sursum Corda. – kontynuował biskup.

- I Ksiądz Prymas po latach dodał, że nie mógł zrozumieć, czego od niego chciał ów niemiecki lekarz-żołnierz. W pewnym momencie z ust Niemca wyrywają się słowa: „Polska jeszcze nie zginęła”. Po chwili po¬deszło bliżej jeszcze kilku oficerów. Jeden z nich zawołał sursum corda! sursum corda! Obalony Chrystus, leżał na swym krzyżu, ale dłonią pokazywał zburzonej Stolicy niebo, aby nie przestała wierzyć, iż może się odrodzić. I tak się też stało! – zakończył bp Przybylski.

Uroczystości zakończyły się procesją z Najświętszym Sakramentem i ucałowaniem relikwii św. Wojciecha.

Parafia pw. św. Wojciecha w częstochowskiej dzielnicy Tysiąclecie została erygowana 20 stycznia 1969 r. przez bp Stefana Barełę. Pierwszym administratorem parafii został mianowany ks. Józef Słomian, w latach następnych budowniczy kościoła i plebanii. Po wielu staraniach bp Bareły, Kurii diecezjalnej i ks. Józefa Słomiana, w które włączył się także na ostatnim etapie abp Luigi Poggi, nuncjusz apostolski do specjalnych poruczeń, 6 października 1976 r. władze komunistyczne wyraziły zgodę na budowę kościoła. Budowę kościoła rozpoczął ks. Józef Słomian w roku 1978. 20 października 1985 r. odbyła się uroczystość poświęcenia (konsekracji) kościoła przez bp Stanisława Nowaka, abp Luigiego Poggiego i bp Franciszka Musiela. W pomieszczeniach przykościelnych przez wiele lat miało swoją siedzibę duszpasterstwo akademickie oraz Katolickie Radio „FIAT".

23 kwietnia 1997 r. (rok tysiąclecia męczeńskiej śmierci św. Wojciecha) w czasie uroczystej procesji, której przewodniczyli abp Stanisław Nowak, metropolita częstochowski i abp Henryk Muszyński, metropolita gnieźnieński, przyniesiono do kościoła i umieszczono w bocznym ołtarzu relikwie św. Wojciecha.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: w sobotę beatyfikacja Hanny Chrzanowskiej

2018-04-24 20:11

md / Kraków (KAI)

Beatyfikacja Hanny Chrzanowskiej doskonale wpisuje się w rocznice 100-lecia odzyskania niepodległości i 40-lecia pontyfikatu Jana Pawła II – powiedział abp Marek Jędraszewski, który uczestniczył we wtorek w spotkaniu z dziennikarzami przed sobotnimi uroczystościami wyniesienia na ołtarze krakowskiej pielęgniarki. Udział w nich zapowiedziało m.in. kilkudziesięciu członków rodziny przyszłej błogosławionej, w tym jej chrześniak.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Hanna Chrzanowska, pionierka pielęgniarstwa społecznego i współpracownica Karola Wojtyły, zostanie beatyfikowana w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach 20 lat po wszczęciu procesu beatyfikacyjnego i 45 lat po swojej śmierci.

Uroczysta msza św. rozpocznie się w sobotę o godz. 10.00, ale już od 9.00 trwać będzie modlitewne przygotowanie do tego wydarzenia. Do tej godziny również będzie możliwe wejście do bazyliki.

Podczas konferencji poinformowano, że liturgia pod przewodnictwem legata papieskiego kard. Angelo Amato sprawowana będzie w języku łacińskim. Obrzęd beatyfikacyjny rozpocznie się tuż po akcie pokuty, kiedy to metropolita krakowski poprosi o beatyfikację służebnicy Bożej Hanny Chrzanowskiej. Następnie postulator procesu ks. Mieczysław Niepsuj odczyta jej krótką biografię, a legat papieski - list apostolski, którym Ojciec Święty wpisał Hannę Chrzanowską do grona błogosławionych. Potem, przy śpiewie Alleluja, nastąpi uroczyste odsłonięcie obrazu beatyfikacyjnego.

Jak powiedziała prezes Katolickiego Stowarzyszenia Pielęgniarek i Położnych Izabela Ćwiertnia, obraz beatyfikacyjny został namalowany na podstawie fotografii Hanny Chrzanowskiej przez Zbigniewa Juszczaka. Przedstawia on wizerunek 30-letniej Hanny. Po beatyfikacji trafi do kościoła św. Mikołaja i zostanie umieszczony w kaplicy dedykowanej przyszłej błogosławionej.

W czasie procesji z relikwiami śpiewana będzie inwokacja do bł. Hanny Chrzanowskiej, specjalnie przygotowana na tę uroczystość. Relikwiarz w procesji nieść będzie Helena Matoga, wicepostulatorka w procesie beatyfikacyjnym krakowskiej pielęgniarki. Ma on kształt serca, w które wkomponowane zostały relikwie. Nad nimi umieszczony jest symboliczny czepek pielęgniarski. Wykonawcą relikwiarza jest Marek Nowak.

Ks. Aleksander Wójtowicz, wicerektor Sanktuarium Bożego Miłosierdzia poinformował, że w bazylice Bożego Miłosierdzia przygotowano 2 tys. miejsc dla zaproszonych gości. W tej grupie znajduje się 300 osób na wózkach inwalidzkich i ich opiekunowie, przedstawiciele środowisk medycznych z Polski, reprezentanci międzynarodowych stowarzyszeń pielęgniarskich, m. in. z Watykanu, Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, władze państwowe i samorządowe oraz kilkudziesięciu członków rodziny Hanny Chrzanowskiej, w tym jej chrześniak. Zapowiadany jest udział ponad 30 polskich biskupów oraz kilkuset księży. Do bazyliki obowiązują karty wstępu koloru niebieskiego i tylko one uprawniają do wejścia do świątyni.

Pozostali uczestnicy uroczystości mają wstęp na błonia wokół bazyliki łagiewnickiej. Przygotowano dla nich dwa telebimy. Uprawniające do wejścia na błonia bezpłatne karty wstępu koloru zielonego można odbierać w trzech miejscach: w krakowskiej kurii, w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia oraz w kościele św. Mikołaja. Bilety, których przygotowano w liczbie 20 tys., mogą otrzymać zarówno osoby indywidualne, jak i grupy pielgrzymów. Organizatorzy zapewniają jednak, że na miejsce celebracji dostaną się również osoby, które nie posiadają karty wstępu.

Identyfikatory dla koncelebransów są do odebrania w notariacie Kurii Metropolitalnej w godzinach urzędowania.

Podczas uroczystości posługę medyczną pełnić będzie służba maltańska, pogotowie ratunkowe oraz pielęgniarki.

Hanna Chrzanowska była pionierką pielęgniarstwa społecznego i parafialnego, bliską współpracownicą kard. Karola Wojtyły. Towarzyszenie chorym było istotą jej misji, której poświęciła osobiste życie, siły, czas i oszczędności. Wyznaczyła standardy nowoczesnej opieki nad chorymi, której fundamentem jest nie tylko niesienie ulgi w bólu fizycznym, ale także pomoc duchowa. Zmarła 29 kwietnia 1973 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem