Reklama

Do końca świata - warszawska pielgrzymka na Jasną Górę

2017-08-03 13:56

Alina Petrowa-Wasilewicz / Warszawa / KAI

Monika Książek

Najstarsza, paulińska pielgrzymka, która po raz pierwszy wyszła ze stolicy na Jasną Górę w 1711 r., to matka wielu pielgrzymek, wielkie dziedzictwo duchowe - powiedział w rozmowie z KAI w przeddzień wyruszenia na Jasną Górę dziesiątek tysięcy wiernych kard. Kazimierz Nycz. Metropolita warszawski zwrócił uwagę, że choć zmienia się sposób wędrowania do sanktuarium oraz potrzeby wiernych, niezmiennie jest to podróż do źródeł wiary, do Chrystusa przez wstawiennictwo Jego Matki. Dlatego ta pielgrzymka będzie trwała do końca świata. Przypominamy historię pielgrzymki paulińskiej na Jasną Górę.

W intencji ustania zarazy

Historia trwającego od 300 lat pielgrzymowania mieszkańców stolicy na Jasną Górę pełna jest niezwykłych wydarzeń. Cudowne było ustąpienie straszliwej zarazy, która na początku XVIII w. zdziesiątkowała ludność nie tylko Warszawy, ale całej Rzeczpospolitej. W ciągu czterech lat, od 1707 r., w stolicy zmarło na dżumę 30 tys. osób, przy życiu pozostało jedynie dwóch ławników i trzech rajców, domy były pozamykane, bo wymierały całe rodziny, klasztor dominikanów opustoszał, bo nikt z zakonników nie przeżył. W klasztorze ojców paulinów przy Długiej zostało tylko dwóch zakonników i oni też zmarli, ale przed śmiercią przyszedł do nich stolarz Wojciech i wyznał, że w kościele ukazał mu się patron zakonu paulinów św. Paweł Pustelnik i polecił, żeby odprawić czterdziestodniowe nabożeństwo ekspiacyjne i podjąć praktyki pokutne, a wtedy zaraza ustanie. Gdy do klasztoru wrócił przeor o. Innocenty Pokorski, który opuścił Warszawę, żeby schronić się przed zarazą, zaczął gorliwie to polecenie wypełniać. Zaraza ustała, a w 1711 r. na Jasną Górę po raz pierwszy udała się pielgrzymka dziękczynna, zorganizowana przez Bractwo Pięciu Ran Pana Jezusa. Dwudziestu pątników wyruszyło do Matki Bożej, żeby dziękować za cud. Byli przekonani, że epidemię powstrzymały post i modlitwa warszawian.

Materialną pamiątką z tamtej peregrynacji jest srebrna tablica wotywna, ukazująca Matkę Boską unoszącą się nad panoramą miasta i kościołem Świętego Ducha ojców paulinów wraz ze świętymi patronami. Klasztorny kronikarz zanotował, że „szlachetny pan Szymon Cichocki” oraz Bractwo Pięciu Ran Pana Jezusa w imieniu miasta Warszawy odbyli pielgrzymkę i procesję ze świecami. Arcybiskup Stanisław Szembek, prymas Polski, na widok procesji powiedział: „Chwalebny jest lud, co ślubuje, lecz nie mniej zakon paulinów, który do tego pobudza”.

Reklama

Przed cudownym obrazem Matki Bożej pielgrzymi ślubowali, że co roku z klasztoru ojców paulinów wyruszy na Jasną Górę pokutno-dziękczynna kompania. Był to początek tradycji, która nieprzerwanie trwa już ponad trzy stulecia.

W trasie

Częstochowa leży 240 kilometrów od Warszawy. Trasę podzielono na dziewięć około 30-kilometrowych odcinków. Przeważnie pielgrzymowano w lecie, ale z czasem ustalił się zwyczaj wyruszania 6 sierpnia – w Przemienienie Pańskie. Grupa, zwana „kompanią” docierała na Jasną Górę 14 sierpnia, w wigilię Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Pielgrzymi szli na Tarczyn i Grójec, przechodzili przez Mogielnicę, Nowe Miasto nad Pilicą i szli dalej na południe. Nie była to jedyna trasa, ale ta jest najstarsza. Od samego początku organizatorem pielgrzymki było Bractwo Pięciorańskie, do którego zapisywali się mieszczanie warszawscy, ale byli wśród nich także królowie i magnaci.

W drogę trzeba było zabrać pieniądze, jedzenie i przyodziewek, pątnicy zazwyczaj spali pod gołym niebem. Wynajęte furmanki wiozły ich tobołki z najbardziej niezbędnymi rzeczami.

– Wygodne buty to podstawa – mówią pielgrzymi. Najbardziej doświadczeni wśród nich znają sposoby, które pozwalają uniknąć bolesnych otarć i bąbli na stopach. Wielu pielgrzymujących „weteranów” twierdzi, że teraz to jest turystyka, nie pielgrzymka. Kiedyś było trudniej, spało się na wozie, w stodole, na gołej ziemi, nie było opieki medycznej.

Z czasem ukształtowały się na drodze do Częstochowy specyficzne zwyczaje. Pielgrzymi szli za krzyżem pod opieką przewodnika. Modlili się i śpiewali pobożne pieśni. Przechodząc obok kościołów i kaplic padali na kolana. Wielu z nich nawiedzało mijane po drodze świątynie i sanktuaria w Świętej Annie lub Gidlach.

W miejscowościach na trasie mieszkają rodziny, które przygotowują posiłki i napoje i przyjmują każdą grupę pielgrzymów z dziada pradziada. Pozwalają w ogrodach i na swoich łąkach rozkładać namioty. Zwykle od nikogo nie biorą pieniędzy.

Bardzo ważny moment tej drogi to pojednanie na Przeprośnej Górce tuż przed Częstochową. Pątnicy przepraszają towarzyszy i sami proszą o wybaczenie. Wejście na Jasną Górę było i jest momentem najbardziej doniosłym. Na tę okazję pątnicy ubierali się i robią to nadal w specjalnie przygotowane, świąteczne, ubrania. Warszawska pielgrzymka wchodziła od strony północnej. Pod figurą św. Prokopa lud padał na kolana. Kompanię witał przeor lub inny zakonnik, dziś metropolita lub warszawski biskup pomocniczy. Zakonnikowi, witającemu kompanię, towarzyszyła Jasnogórska Kapela, której muzycy skomponowali specjalne hymny powitalne. Chwilę potem klęczeli w kaplicy przed cudownym obrazem Matki Bożej.

Dotrzymana przysięga

Warszawianie dotrzymali złożonego ślubu. Mimo zaborów, powstań, wojen i totalitaryzmów, co roku z Warszawy wyruszała pielgrzymka. Mieszkańcy stolicy szli nawet w czasie okupacji, nawet gdy wybuchło Powstanie Warszawskie. Ponieważ zaborcy i okupanci zdawali sobie sprawę, że wiara Polaków jest „dynamitem”, a Matka Boska z Częstochowy to najgroźniejsza „rewolucjonistka”, zakazywali pielgrzymowania. Bezskutecznie, bo w czasie okupacji też szły na Jasną Górę małe grupy, tyle że wyruszały z Tarczyna i wcześniej wyprzedzali ich zwiadowcy, którzy informowali, czy na drodze jest bezpiecznie.

Do Częstochowy nie dotarła pielgrzymka, która wyruszyła w 1792 r. Wszyscy jej uczestnicy wraz z księdzem zostali wymordowani i do dziś nie wiadomo, czy zabójcami byli Prusacy, czy Kozacy. Tragedia rozegrała się na drodze z Woli Mokrzyckiej do Krasic. Dziś upamiętnia ją wielki kamień z krzyżem na szczycie, ufundowany w 1935 r. przez Kazimierę Stępniak z Warszawy „jako votum za uzdrowienie z ciężkiej choroby”.

Za czasów PRL, jeszcze kilka lat po wojnie, pielgrzymi wychodzili przez nikogo nie nękani. Ale towarzysz Gomułka uznał w pewnym momencie, że społeczeństwo komunistyczne nie może tolerować takich zabobonów, a może też zorientował się, jaki „dynamit” jest w tej peregrynacji. Prymas kard. Stefan Wyszyński był świadom, że trzeba wiernych wesprzeć i zaczął co roku uroczyście żegnać pielgrzymów. Ten zwyczaj stał się normalną praktyką i trwa do dziś – metropolici warszawscy odprawiają Mszę św. i żegnają pielgrzymów, wyruszających w trasę.

W czasach PRL zaczęła się wojna o rząd dusz. Władze dysponowały wszelkimi środkami administracyjnymi, pielgrzymi zaś mieli jedynie determinację i ufność, więc nic nie mogło ich zniechęcić do peregrynacji. Ani udzielanie pozwolenia na pielgrzymkę w ostatniej chwili, czyli w przeddzień święta Przemienienia, ani zamykanie sklepów spożywczych na trasie, legitymowanie i wlepianie mandatów.

Szykany wobec pielgrzymów były szczególnie dolegliwe w 1963 r., gdy władze pod pretekstem szerzącej się epidemii, nie wydały zgody na wyjście pielgrzymki. Wędrówka na Jasną Górę była więc nielegalna, a milicja cofnęła ciężarówki z bagażami do Warszawy. – Pątnicy zostali bez niczego, w sutannie szedł tylko ks. Władysław Petecki, którego spokój udzielał się towarzyszom drogi.

Milicja krążyła na trasie, legitymowała i spisywała pielgrzymów, sprawdzała też, czy ktoś z mieszkańców ich nie przyjmuje, a patrole przeczesywały dom po domu. Nie wolno było nikogo częstować posiłkiem. Choć było groźnie, a przed Nowym Miastem nad Pilicą była przygotowana obława milicyjna, ostatecznie wszyscy wrócili bezpiecznie. Dwaj ojcowie paulini z klasztoru na Długiej po powrocie musieli zapłacić mandaty.

Gdy powstała „Solidarność” i w stanie wojennym z Warszawy szło już pospolite ruszenie, dziesiątki tysięcy pielgrzymów, w rekordowym roku - 49 tysięcy. Na początku szła tylko Warszawa, potem wyruszały inne miasta, cała Polska. Do kompanii przyłączali się też cudzoziemcy – Węgrzy, Czesi, Słowacy, Francuzi.

Pielgrzymi z wieloletnim stażem mówią o zmianach, jakie zaszły na przestrzeni lat. Obecnie jest o wiele wygodniej, zapewniona jest opieka medyczna. Ludzie na trasie zaczęli brać pieniądze od pielgrzymów, ale trudno się dziwić, bo na co dzień cierpią wielką biedę. Czasem przejeżdżający obok kolumny samochód, należący do agnostyka lub ateisty zwalnia i puszcza na cały regulator jakąś muzykę dyskotekową, żeby zagłuszyć pieśni religijne i modlitwę. Albo wyzywają i ubliżają. Kiedyś tego nie było.

Do końca świata

„Liber mirabilium” (Księga cudów) zawiera skrzętnie opisane przez paulinów nadzwyczajne łaski, otrzymane za wstawiennictwem Matki Boskiej Częstochowskiej. Są wśród nich 33 przypadki powstania z martwych i niezliczone opisy uzdrowień lub cudownych ocaleń.

Dla pielgrzymów, którzy wędrują od lat, cudy to oczywistość. Jeden z ojców paulinów wspomina kobietę, która szła prosić o zdrowie dla śmiertelnie chorego dziecka. Po kilku latach spotkali się znowu, tym razem szła dziękować za cudowne uzdrowienie. Opowiadają o uzdrowieniu niemowy, odkryciu kapłańskiego powołania, poznania męża lub żony, uzyskania sił do przeżycia dramatycznych wydarzeń. Mówią o licznych uzdrowieniach wewnętrznych, wyjściu z nałogów, odzyskaniu lub pogłębieniu wiary.

- Ta pielgrzymka wciąż przynosi wielkie duchowe owoce. Dlatego będzie trwać do końca świata - mówi o wędrowaniu z Warszawy na Jasną Górę kard. Kazimierz Nycz.

Tagi:
Jasna Góra pielgrzymka pielgrzymka 2017

Jasna Góra: policjanci pielgrzymowali do Czarnej Madonny

2017-09-24 18:52

mir / Jasna Góra

Za funkcjonariuszy Policji Państwowej pomordowanych na Kresach Wschodnich przez NKWD, a także policjantów poległych na służbie i za wszystkich przedstawicieli służb mundurowych - modlili się uczestnicy 16. Jasnogórskich Spotkań Środowiska Policyjnego.

Bożena Sztajner/Niedziela

O potrzebie odwagi, rozwagi i uczciwości w podejmowanych działaniach mówił w homilii biskup polowy Wojska Polskiego Józef Guzdek. Jako Delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Policji dziękował za pełną determinacji i odwagi pracę służb bezpieczeństwa i porządku publicznego.

- Drogie policjantki i policjanci, to wy codziennie stajecie do walki ze złem, nierzadko dobrze zorganizowanym i coraz bardziej brutalnym. Doceniamy każdą waszą interwencję w domach, gdzie ma miejsce przemoc. Pomagając ofiarom przemocy zyskujecie nie tylko wyróżnienia i nagrody w konkursie "Policjant, który mi pomógł", ale nade wszystko za okazaną pomoc przez wielu ludzi nazywani jesteście "aniołami dobroci" – mówił w homilii bp Guzdek.

Wyraził uznanie policjantkom i policjantom za ofiarną służbę, która wiąże się z zagrożeniem utraty zdrowia, a nawet życia. - Trzeba wciąż przypominać naszemu społeczeństwu, że na Tablicy Pamięci w Komendzie Głównej Policji w Warszawie umieszczonych zostało już 113 tabliczek z imionami i nazwiskami policjantów, którzy polegli na służbie. Trzeba pamiętać o wdowach i sierotach po poległych policjantach – apelował kaznodzieja.

Biskup polowy zwrócił uwagę także na tych funkcjonariuszy policji, którzy swoja służbę zaczynali przed wejściem nowej ustawy o policji z początku lat 90-tych XX w. Od 1 października 2017 r. obowiązywać ma znowelizowana ustawa o zaopatrzeniu emerytalnym służb mundurowych. Nowe przepisy obniżą świadczenia emerytalne i rentowe funkcjonariuszom aparatu bezpieczeństwa PRL pełniących służbę na w okresie od 22 lipca 1944 r. do 31 lipca 1990 r. Ustawa ma także objąć członków ich rodzin pobierających po nich dzisiaj rentę, w sumie grupę ponad 32 tysięcy osób.

Bp Guzdek podkreślił, że należy pamiętać, ze ci funkcjonariusze w większości także walczyli z przestępczością, która zagrażała bezpieczeństwu zwykłych obywateli, tracąc nieraz zdrowie. – Pamiętajmy, zło ma wciąż jedna twarz; chce żyć kosztem pracy innych, a więc wszystkim, którzy podejmują walkę ze złem należy się szacunek i wdzięczność. Wielu z nich to ludzie uczciwi, którzy postępowali zgodnie z zasadami dekalogu. Owszem byli i tacy, którzy walczyli z narodem i Kościołem w imię wierności partii, dopuszczali się nadużyć i przestępstw. Ci, którzy byli powodem cierpienia i łez, a nawet mają krew na rękach, powinni być osądzeni i ponieść słuszną karę – mówił w homilii delegat ds. Duszpasterstwa Policji.

Kaznodzieja pytał czy podstawowym kryterium oceny człowieka i jego czynów może być tylko czas, w którym żył? Przywołał słowa kard. Wyszyńskiego, że każdy dobry czyn, takim pozostanie na zawsze, niezależnie od upływającego czasu i zmieniających się okoliczności.

Bp Guzdek przestrzegał też przed nieuczciwą pracą i łamaniem zawodowego kodeksu. – Kto nie przestrzega kodeksu polskiego policjanta, jest niewierny rocie ślubowania, wykorzystuje stanowisko lub mundur w niewłaściwy sposób, powinien ponieść odpowiedzialność, aż po wykluczenie z szeregu policji. Apelował, by w trosce o dobro całej formacji, prestiż i zaufanie społeczne, podejmować odważne decyzje - wskazywał hierarcha.

- Tej odwagi potrzeba także tam, gdzie drugiemu dzieje się krzywda. Widząc krzywdzonego człowieka, nie wolno nam milczeć – upominał kaznodzieja. Wyjaśnił, że choć można się w ten sposób narazić na odrzucenie, krytykę, inwektywy, to trzeba ująć się za pokrzywdzonym, bo „dziś on a jutro ty możesz się spotkać z niesprawiedliwym potraktowaniem”. – Uczciwi nie mogą milczeć – podkreślił biskup polowy.

Specjalne listy do zebranych na Jasnej Górze przedstawicieli policji wystosowali: Paweł Soloch, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego oraz Mariusz Błaszczak, minister spraw wewnętrznych i administracji.

16. Jasnogórskie Spotkanie Środowiska Policyjnego zgromadziło komendantów wojewódzkich, powiatowych, miejskich i rejonowych, policjantów i pracowników Policji z całego kraju oraz ich rodziny. Na modlitwę przybyli także przedstawiciele związków zawodowych, stowarzyszeń i fundacji działających w Policji oraz duszpasterze Policji.

Po Mszy św. uczestnicy pielgrzymki spotkali się na modlitwie w kaplicy cudownego obrazu Matki Bożej. Przy płaskorzeźbie „Gloria Victis" oddali hołd 13 tys. policjantom II Rzeczypospolitej zamordowanym przez Sowietów. Płaskorzeźba „Chwała Zwyciężonym" została wmurowana w ścianę Kaplicy podczas I Pielgrzymki Policji w 2001 r. Został również odczytany Akt Zawierzenia Policji.

Jasnogórskie Spotkanie Środowiska Policyjnego odbywa się w przededniu patronalnego święta Policji - Świętego Archanioła Michała.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowenna do Matki Bożej rozwiązującej węzły!

2016-12-26 23:12

Zachęcamy do odmawiania Nowenny do Matki Bożej rozwiązującej węzły. Już od dziś poświęć kilka minut w Twoim życiu i zwróć swą twarz ku Tej, która zdeptała głowę szatanowi.

Wiesław Podgórski
Obraz Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

1. Znak krzyża

2. Akt skruchy – Ojcze nasz – Zdrowaś Maryjo

3. Trzy pierwsze dziesiątki różańca

4. Rozważanie na dany dzień nowenny

5. Dwie następne dziesiątki różańca

6. Modlitwa do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

7. Znak krzyża

Akt skruchy

Boże mój, bardzo żałuję, że Cię obraziłem, ponieważ Ty jesteś nieskończenie dobry i nie masz upodobania w grzechu. Zdecydowanie postanawiam, z pomocą Twojej świętej łaski, już więcej Cię nie obrażać i winy odpokutować.

Rozważanie na dany dzień nowenny

Pierwszy dzień

Święta Matko Ukochana, Przenajświętsza Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły

pozbawiające oddechu Twoje dzieci, wyciągnij do mnie swoje ręce.

Oddaję Ci dzisiaj ten „węzeł” ...... (nazwać go, w miarę możności) i wszystkie jego negatywne konsekwencje w moim życiu.

Powierzam Ci ten dręczący mnie „węzeł”, który czyni mnie nieszczęśliwym i tak bardzo mi przeszkadza w zjednoczeniu się z Tobą i z Twoim Synem Jezusem, moim Zbawcą.

Uciekam się do Ciebie, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, bo w Tobie pokładam nadzieję i wiem, że nigdy nie wzgardziłaś błaganiem grzesznego dziecka, proszącego Cię o pomoc.

Wierzę, że możesz rozwiązać ten „węzeł”, gdyż Jezus daje Ci wszelką moc.

Ufam, że zgodzisz się rozwiązać ten węzeł, gdyż jesteś moją Matką. Wiem, że to zrobisz. Dziękuję Ci, moja ukochana Matko.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Kto szuka łaski, znajdzie ją w rękach Maryi.

Drugi dzień

Maryjo, Matko bardzo kochana, źródło wszystkich łask, moje serce zwraca się dzisiaj do Ciebie. Wyznaję, że jestem grzeszny, i że potrzebuję Twojej pomocy. Przez mój egoizm, urazy, brak wielkoduszności i brak pokory, bardzo często lekceważyłem łaski, jakie dla mnie wypraszasz.

Zwracam się do Ciebie dzisiaj, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, abyś mi uprosiła u swego Syna czystość serca, oderwanie się od siebie, pokorę i ufność. Przeżyję dzisiejszy dzień, praktykując te cnoty. Ofiaruję je Tobie w dowód mojej miłości do Ciebie. Powierzam w Twoje ręce ten „węzeł”...... (nazwać go, w miarę możności), który mi przeszkadza być odbiciem chwały Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja ofiarowała Bogu każdą chwilę swojego dnia.

Trzeci dzień

Matko Pośredniczko, Królowo Nieba, Której ręce otrzymują i przekazują wszystkie bogactwa Króla, zwróć ku mnie swoje miłosierne spojrzenie. Składam w Twoje święte ręce ten „węzeł” mojego życia.....,wszelką urazę, wszelki żal, którego on jest źródłem.

Boże Ojcze, wybacz mi moje winy. Pomóż mi teraz wybaczyć wszystkim, którzy świadomie lub nieświadomie, stali się sprawcami tego „węzła”. W takim stopniu, w jakim Tobie zawierzę, będziesz mógł go rozwiązać. Wobec Ciebie, Matko ukochana, i w imieniu Twojego Syna Jezusa, mojego Zbawiciela, który został tak zelżony, i który potrafił wybaczyć, wybaczam teraz tym wszystkim osobom......, i sobie samemu także wybaczam, na zawsze. Dziękuję Ci Matko, która rozwiązujesz węzły, za rozwiązanie w moim sercu węzła urazy, i tego oto węzła, który Ci powierzam. Amen.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Ten, kto chce łask, zwraca się do Maryi.

Czwarty dzień

Święta Matko Ukochana, przyjmująca wszystkich, którzy Cię szukają, miej litość nade mną.

Składam w Twoje ręce ten „węzeł”..... Przeszkadza mi być w pokoju, paraliżuje moją duszę, przeszkadza mi iść na spotkanie mojego Pana i oddać w służbie dla Niego moje życie.

Rozwiąż Matko ten „węzeł” mojego życia. Poproś Jezusa, by uleczył z paraliżu moją wiarę, potykającą się i upadającą na kamieniach drogi. Idź ze mną, Matko ukochana, abym pojął, że te kamienie są w istocie moimi przyjaciółmi, abym przestał szemrać i bym nauczył się w każdym momencie składać dziękczynienie, uśmiechać się ufny w Twoją moc.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest słońcem i cały świat korzysta z Jej ciepła.

Piąty dzień

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, wielkoduszna i pełna współczucia, zwracam się do Ciebie, by oddać w Twoje ręce, po raz kolejny, ten „węzeł”..... Proszę Cię o Bożą mądrość, abym działał w świetle Ducha Świętego, by rozwiązać wszystkie te trudności.

Nikt nigdy nie widział Cię zagniewaną, przeciwnie, Twoje słowa zawsze były tak pełne łagodności, że widziano w Tobie serce Boga.

Uwolnij mnie od goryczy, gniewu i nienawiści, jakie ten „węzeł” we mnie zrodził.

Matko Ukochana, daj mi Twoją łagodność i Twoją mądrość, abym nauczył się wszystko rozważać w ciszy mojego serca. I tak jak Ty to uczyniłaś w Dniu Pięćdziesiątnicy, wstaw się za mnie u Jezusa, bym otrzymał w moim życiu nowe wylanie Ducha Świętego. Duchu Boży, zstąp na mnie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest bogata w moc u Boga

Szósty dzień

Królowo Miłosierdzia, oddaję Ci ten „węzeł” mojego życia.... i proszę byś mi dała serce,

które umie być cierpliwe, gdy Ty rozwiązujesz ten „węzeł”.

Naucz mnie zasłuchania w Słowo Twojego Syna, spowiadania się, Komunii św., na koniec zostań ze mną i przygotuj moje serce, by z aniołami świętowało łaskę jaką nieprzerwanie mi wypraszasz.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Cała jesteś piękna Maryjo i nie pokalała Cię żadna zmaza.

Siódmy dzień

Matko Przeczysta, zwracam się dzisiaj do Ciebie, błagam Cię byś rozwiązała ten „węzeł” w moim życiu... i uwolniła mnie spod panowania Złego. Bóg powierzył Ci wielką moc nad wszystkimi demonami. Wyrzekam się dzisiaj złych duchów i wszelkich związków, jakie mnie z nimi łączyły. Oświadczam, że Jezus jest moim jedynym Zbawicielem, moim jedynym Panem.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, zetrzyj głowę Kusiciela. Zniszcz pułapki, w których uwięzło moje życie. Dziękuję Ci Matko Ukochana. Przez Twą drogocenną Krew uwolnij mnie Panie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Ty jesteś chwałą Jeruzalem, Ty jesteś dumą naszego narodu.

Ósmy dzień

Dziewicza Matko Boga, bogata w miłosierdzie, miej litość nad Twoim dzieckiem i rozwiąż ten „węzeł”... w moim życiu.

Potrzebuję, byś mnie nawiedziła, tak jak nawiedzałaś Elżbietę. Przynieś mi Jezusa, aby On przyniósł mi Ducha Świętego. Naucz mnie korzystać z cnoty odwagi, radości, pokory, wiary i spraw bym jak Elżbieta został napełniony Duchem Świętym. Chcę żebyś była moją Matką, moją Królową i moją przyjaciółką. Oddaję Ci moje serce i wszystko, co do mnie należy: mój dom, moją rodzinę, moje dobra materialne i duchowe. Należę do Ciebie na zawsze. Złóż we mnie Twoje serce, abym mógł czynić wszystko, co Jezus chce, bym czynił.

Idźmy więc, pełni ufności, do tronu łaski.

Dziewiąty dzień

Matko Przenajświętsza, nasza Orędowniczko, Ty, która rozwiązujesz „węzły”, przychodzę dziś, by Ci podziękować, że zechciałaś rozwiązać ten „węzeł” w moim życiu. Znasz ból, jaki mi sprawia. Dziękuję Matko, że osuszasz w swoim miłosierdziu łzy w moich oczach.

Dziękuję, że mnie przygarniasz w swoje ramiona i pozwalasz, bym otrzymał kolejną łaskę od Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, moja Matko Ukochana, dziękuję Ci za rozwiązanie „węzłów” mojego życia. Otul mnie płaszczem Twej miłości, strzeż mnie, otaczaj swą opieką, napełnij światłem Twego pokoju.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

MODLITWA DO MATKI BOŻEJ ROZWIĄZUJĄCEJ WĘZŁY

Dziewico Maryjo, Matko pięknej Miłości, Matko, która nigdy nie opuściłaś dziecka,

wołającego o pomoc, Matko, której ręce nieustannie pracują dla Twoich ukochanych dzieci, gdyż przynagla je Miłość Boża i nieskończone Miłosierdzie, które wylewa się z Twojego serca, zwróć ku mnie Twoje współczujące spojrzenie. Wejrzyj na kłębowisko węzłów, w których dusi się moje życie.

Ty znasz moją rozpacz i mój ból. Wiesz jak bardzo te węzły mnie paraliżują.

Maryjo, Matko, której Bóg powierzył rozwiązanie „węzłów” życia Twoich dzieci, składam w Twoje ręce wstęgę mego życia.

Nikt, nawet Zły Duch, nie może jej pozbawić Twojej miłosiernej pomocy.

W Twoich rękach, nie ma ani jednego węzła, który nie mógłby zostać rozwiązany.

Matko Wszechmogąca, w swej łasce i mocy, z jaką się wstawiasz u Swojego Syna Jezusa, mojego Zbawcy, przyjmij dzisiaj ten „węzeł” ... (nazwać go w miarę możności).

Na chwałę Boga, proszę Cię, byś go rozwiązała, rozwiązała na zawsze. Pokładam w Tobie nadzieję

Jesteś jedyną Pocieszycielką, jaką dał mi Bóg, jesteś fortecą w mojej słabości, bogactwem w mojej nędzy, wyswobodzeniem ze wszystkiego, co mi przeszkadza być z Chrystusem.

Przyjmij moje wołanie.

Strzeż mnie, prowadź mnie, chroń mnie. Ty jesteś moim bezpiecznym schronieniem.

Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

EGZORCYZM

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów,

Ty, która otrzymałaś od Boga posłannictwo i władzę, by zetrzeć głowę szatana, prosimy Cię pokornie rozkaż Hufcom Anielskim, aby ścigały szatanów, stłumiły ich zuchwałość, a zwalczając ich wszędzie, strąciły do piekła. Święci Aniołowie i Archaniołowie - brońcie nas i strzeżcie nas. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Dlaczego warto być teologiem? – spotkanie członów PTT w Częstochowie

2018-02-23 22:13

Ks. Mariusz Frukacz

Dlaczego warto być teologiem dzisiaj, co dalej z teologią, teologia naukowa czy kościelna? – te pytania były przedmiotem naukowej refleksji członków Częstochowskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Teologicznego. Teologowie spotkali się wieczorem 23 lutego w auli św. Jadwigi w Wyższym Seminarium Duchownym w Częstochowie.

Bożena Sztajner/Niedziela
Wyższe Seminarium Duchowne w Częstochowie

W spotkaniu wzięli udział członkowie Częstochowskiego Oddziału PTT na czele z ks. dr hab. Pawłem Maciaszkiem kierownikiem PTT Oddziału w Częstochowie oraz klerycy Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Sosnowieckiej, klerycy Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Częstochowskiej i studenci Wyższego Instytutu Teologicznego w Częstochowie. Punktem wyjścia do dyskusji był referat ks. prof. dra hab. Marka Skierkowskiego z Uniwersytetu Kard. Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Rozpoczynając spotkanie ks. dr hab. Paweł Maciaszek podkreślił jak ważny w teologii jest „trud przemyślenia wielkich prawd wiary w obrębie zmieniającej się kultury”.

Następnie prelegent odwołując się m. in. do konstytucji apostolskiej papieża Franciszka o kościelnych studiach akademickich „Veritatis gaudium” wskazał jak ważne jest przezwyciężenie rozdarcia teologii i troski pastoralnej i podkreślił za papieżem Franciszkiem, że „teologia powinna być wprowadzeniem duchowym, intelektualnym i egzystencjalnym w serce kerygmatu, powinna urzeczywistniać się w dialogu, powinna zwracać uwagę na interdyscyplinarność i transdyscyplinarność oraz winna spełniać swoja funkcję w obrębie instytucji”.

Ks. prof. Marek Skierkowski przypomniał również, że teologia to wiara poszukująca zrozumienia. – Teologia wypełnia końcowe zadanie myśli filozoficznej – cytował prelegent kard. Józefa Ratzingera i dodał za teologiem Karlem Rahnerem, że „słowo Bóg stanowi ostatnie słowo poprzedzające całkowite milczenie”.

Mówiąc o konieczności teologii ks. Skierkowski podkreślił, że „całe posłannictwo Kościoła przeniknięte jest teologią” – Człowiek ma prawo zachwycić się Bożym Objawieniem – powtórzył prelegent za teologiem szwajcarskim Hansem Ursem von Balthasarem.

Teolog z UKSW wskazał również na integralną metodę teologiczną składająca się z pięciu komponentów: filozoficzno-antropologicznego, pozytywno-hermeneutycznego, konstruktywno-systematycznego, praktyczno-dialogicznego i modlitewno-mistycznego.

- W palecie różnych nauk teologia jest niezbędna. Każdy teolog musi być eklezjalny – przypomniał prelegent i dodał: „Od teologii zależy los człowieka. Istnieje też ścisły związek teologii naukowej z teologią ewangelizacyjną”.

W dyskusji po referacie ks. dr Franciszek Dylus wskazując na możliwość poznania Boga przypomniał, że „teologia zaczyna się od Jezusa Chrystusa” i dodał za Pascalem: „Nie tylko nie znamy Boga inaczej niż przez Chrystusa, ale i siebie samych znamy jedynie przez Chrystusa; znamy życie i śmierć jedynie przez Chrystusa. Poza Chrystusem nie wiemy, ani co to nasze życie, ani śmierć, ani Bóg, ani my.”

Natomiast ks. dr Jarosław Grabowski podkreślił, że „teologia powinna służyć wspólnocie Kościoła, bo ona wyjaśnia prawdy wiary”.

Oddział Częstochowski Polskiego Towarzystwa Teologicznego istnieje od 1997 roku. Skupia duchownych i świeckich, wykładowców Wyższego Seminarium Duchownego i Instytutu Teologicznego w Częstochowie, duszpasterzy parafialnych, katechetów oraz inne osoby świeckie zaangażowane w życie Kościoła i zainteresowane szeroko pojętą problematyką teologiczną. Oddział w Częstochowie organizuje okolicznościowe sesje naukowe oraz spotkania w trzech sekcjach tematycznych: Sekcji Biblijnej , Sekcji Teologii Systematycznej i Sekcji Teologii Praktycznej. Do ważnych przedsięwzięć podejmowanych przez PTT w Częstochowie należą organizowane w listopadzie tzw. "Zaduszki Teologiczne", które są poświęcone pamięci zmarłych teologów. Materiały z organizowanych przez oddział częstochowski sesji naukowych i innych spotkań publikowane są regularnie na łamach "Częstochowskich Studiów Teologicznych".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem