Reklama

Mamy kolejne medale w Londynie!

2017-08-09 07:57

wpolityce.pl

pl.wikipedia.org
Adam Kszczot

Adam Kszczot wiceministrzem świata w biegu na 800 metrów. Polski biegacz obronił w tym tytuł z poprzednich mistrzostw.

„Profesor” jak nazywają go komentatorzy ma już w dorobku srebro sprzed dwóch lat. Choć w tym sezonie nie imponował wynikam, podczas mistrzostw w Londynie stanął na wysokości zadania.

Zajął drugie miejsce z wynikiem 1:44:95. Polaka wyprzedził Francuz Pierre Ambroise-Bosse.

Mam sobie do zarzucenia, że czegoś zabrakło. Mogłem być bliżej przed atakiem czołówki — powiedział Adam Kszczot po biegu w rozmowie z reporterem TVP Sport.

Reklama

Jestem przeszczęśliwy, że jestem ponownie wicemistrzem świata na 800 metrów— dodał.

Pytany o to, co pomaga mu osiągać takie wyniki, odpowiedział:

Największym filarem jest moja najbliższa rodzina.

Drugi srebrny medal zdobył Piotr Lisek. Polak został wicemistrzem świata w skoku o tyczce!

Piotr Lisek wynikiem 5,89 został wicemistrzem świata w skoku o tyczce. Paweł Wojciechowski uplasował się na piątej pozycji - 5,75. Złoty medal wywalczył w Londynie Amerykanin Sam Kendricks rezultatem 5,95. Brąz dla Francuza Renauda Lavillenie - 5,89.

Obrońca tytułu Kanadyjczyk Shawnacy Barber zajął ósme miejsce - 5,65.

Pierwszej wysokości 5,50 nie pokonał utytułowany Niemiec Raphael Marcel Holzdeppe, brązowy medalista olimpijski z Londynu (2012), mistrz świata z Moskwy (2013) i wicemistrz z Pekinu (2015).

Nieco wcześniej wicemistrzem świata w biegu na 800 m został Adam Kszczot.

Po pięciu dniach dorobek polskiej ekipy to cztery medale. W poniedziałek złoty w rzucie młotem zdobyła Anita Włodarczyk, a brązowy Malwina Kopron.

Tagi:
mistrzostwa

Warto się trudzić

2017-03-23 09:49

Urszula Buglewicz
Edycja lubelska 13/2017, str. 6-7

W Lublinie odbył się finał Mistrzostw Archidiecezji Lubelskiej Liturgicznej Służby Ołtarza w Piłce Nożnej Halowej o Puchar Metropolity Lubelskiego

Paweł Wysoki
Najlepsze drużyny otrzymały puchary

Jak informuje ks. Marcin Grzesiak, archidiecezjalny duszpasterz Liturgicznej Służby Ołtarza, w mistrzostwach uczestniczyły drużyny piłkarskie z 27 dekanatów naszej diecezji. Od września ubiegłego roku w turnieju wzięło udział niemal 5 tys. ministrantów i lektorów, którzy wystartowali w czterech kategoriach wiekowych. Do diecezjalnego etapu rozgrywek zakwalifikowały się 92 drużyny, czyli niemal tysiąc chłopców.

Żołnierze Chrystusa

Taka armia zgromadziła się 11 marca w kościele pw. Matki Bożej Różańcowej, by udziałem w Mszy św. rozpocząć ostatni etap zawodów. Sanktuarium Latyczowskiej Pani – Patronki Nowej Ewangelizacji dosłownie zalała biel ministranckich komży i lektorskich alb. – Chyba jeszcze nigdy w tym kościele do Mszy św. jednocześnie nie służyło tylu ministrantów – cieszył się abp Stanisław Budzik, który przewodniczył Eucharystii. Wraz z nim Mszę św. sprawowało kilkudziesięciu kapłanów, dekanalnych i parafialnych opiekunów liturgicznej służby ołtarza i równocześnie piłkarskich trenerów.

– Zachęcam was do oddania się w opiekę Maryi na dzisiejsze mistrzostwa, ale i na codzienną walkę ze złem, by otrzymać wieczną nagrodę jak wasi patronowie św. Dominik Savio i bł. Karolina Kózka – mówił proboszcz ks. prał. Józef Dziduch, witając uczestników zawodów. Gospodarz miejsca złożył podziękowanie kapłanom, którzy na co dzień opiekują się zakochanymi w służbie Bogu i ludziom ministrantami. – Warto poświęcać im swój czas i talenty, warto wspólnie wędrować ku Bogu – podkreślał ks. Dziduch. Wyraził też nadzieję, że w sercach wielu młodych ludzi Bóg wzbudzi powołanie do kapłaństwa, by nigdy nie zabrakło szafarzy sakramentów i głosicieli Dobrej Nowiny.

Gra o życie

Zwracając się do uczestników mistrzostw, abp Stanisław Budzik podzielił się z nimi refleksjami po lekturze książki pt. „Wygrać życie”, której autor opowiada o walce z chorobą. Jej przesłanie, pełne nadziei i zachęty do walki, stało się drogowskazem dla młodych nie tyko na dzień mistrzostw, lecz także na życie, szczególnie na okres Wielkiego Postu.

Ksiądz Arcybiskup zachęcał do „poukładania klocków życia”, czyli do dobrych postanowień, postu, dzieł miłosierdzia i refleksji w kontekście miłości okazanej na krzyżu przez Chrystusa. Pasterz przestrzegał przed czyhającymi na człowieka pokusami, zwłaszcza pokusą łatwego życia, taniej popularności i podążania za fałszywymi autorytetami. – By w życiu coś osiągnąć, trzeba się natrudzić. Wiedzą o tym ludzie sztuki i sportowcy, którzy zdobyte medale otrzymują kosztem wysiłku, samozaparcia i wielu wyrzeczeń. Droga bez trudności prowadzi donikąd – podkreślał abp Budzik i zachęcał ministrantów, by na przekór panującej modzie wybierali Chrystusa i Jego Ewangelię. Za papieżem Franciszkiem mówił, że do nieba nie można dojechać karetą bez wysiłku i trudu. Jako pomoc w pokonywaniu trudności polecał lekturę Pisma Świętego. – Co by było, gdybyśmy traktowali Biblię jak telefon komórkowy? Gdybyśmy ciągle nosili ją przy sobie, wracali po nią, kiedy jej zapomnimy, zaglądali do niej tak często jak do telefonu… – pytał. Zawodnicy usłyszeli zachętę do korzystania z aplikacji Pisma Świętego w telefonach komórkowych. – Biblia nie zmieści się w każdej kieszeni, ale w każdym telefonie tak. Warto czytać ją tak często, jak inne informacje – podpowiadał Pasterz.

– Jezus oczekuje od nas, którzy Mu służymy, czegoś więcej. Chce, byśmy zło zwalczali dobrem, byśmy zasadą naszego życia uczynili słowa: Jak Bóg mnie, tak ja tobie. Jeśli ta zasada zacznie sprawdzać się w życiu, wówczas nasza drużyna, szkoła, parafia, rodzina, ojczyzna i Kościół przemienią się w prawdziwą wspólnotę, którą chce z nami zbudować Chrystus – podkreślał abp Budzik. Na ostatni etap zawodów, ale i na całe życie życzył ministrantom i lektorom współzawodnictwa opartego na lojalności, wytrwałości, przyjaźni i odpowiedzialności: – Niech to będzie radosne zmaganie, które pozwoli zwyciężyć siebie i swoje słabości, by z radością służyć Bogu, Kościołowi i człowiekowi.

Sięgnęli po laury

Po Mszy św. „armia Chrystusa walcząca o świętość” rozjechała się do 8 hal sportowych, gdzie zostały rozegrane mecze. W głównej hali w Uniwersytecie Przyrodniczym zawodnikom i kibicom towarzyszyli goście specjalni: Rafał Patyra – redaktor sportowy TVP oraz prowadzący Teleexpres, Rafał i Marcin Mroczek, Michał Czarnecki i Michał Chorosiński oraz żołnierze Wojska Polskiego. Przed finałami artyści i dziennikarze zmierzyli się z żołnierzami w towarzyskim meczu. Podczas spotkania odbywały się – akcja promocyjna Wojsk Obrony Terytorialnej i koncert orkiestry wojskowej.

Zwieńczeniem mistrzostw były pojedynki finałowe w czterech kategoriach wiekowych, a następnie wręczenie zwycięzcom pucharów i medali. Dekoracji dokonali dyrektor lubelskiej Caritas ks. Wiesław Kosicki, prezes Lubelskiego Związku Piłki Nożnej Zbigniew Bartnik oraz gwiazdy TVP. Przechodni Puchar Metropolity Lubelskiego i tytuł Mistrza Archidiecezji Lubelskiej zdobyły drużyny z parafii: pw. Trójcy Świętej w Lublinie (ministranci młodsi), pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Michowie (ministranci), pw. św. Bartłomieja Apostoła w Niedrzwicy Kościelnej (lektor młodszy) i pw. św. Wojciecha w Wąwolnicy (lektor starszy). Zwycięskie drużyny będą reprezentować naszą archidiecezję na Mistrzostwach Polski, które odbędą się w dniach 1-2 maja w Częstochowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek w Molfetta: żyjmy Eucharystią, aby być źródłem nadziei, radości i pokoju

2018-04-20 14:10

st (KAI) / Molfetta

Do autentycznego przeżywania Eucharystii, aby być źródłem nadziei, radości i pokoju zachęcił dziś papież podczas Mszy św. w porcie w Molfetta w południowowłoskim regionie Apulii. Jego wizyta w tym mieście związana jest z 25. rocznicą śmierci Sługi Bożego, biskupa Antonio Bello, który w latach 1982-93 był ordynariuszem tamtejszej diecezji.

Greg Burke/Twitter.com

W swojej homilii Franciszek podkreślił, że Eucharystia „to nie piękny obrzęd, ale najgłębsza, najbardziej konkretna, najbardziej zaskakująca, jaką można sobie wyobrazić komunia z Bogiem: komunia miłości tak realna, że przybiera formę pokarmu”. Jest ona źródłem życia chrześcijańskiego. Ponadto pozwala nam, abyśmy, wychodząc ze Mszy św., żyli już nie dla siebie, ale dla innych. Kaznodzieja wskazał, że tak żył don Tonino. „Marzył o Kościele głodnym Jezusa i nietolerancyjnym wobec wszelkiej światowości” – przypomniał Ojciec Święty. Jednocześnie zachęcił wiernych do postawienia sobie pytania: „Czy po tylu komuniach staliśmy się ludźmi komunii?”.

Podkreślił następnie, że Eucharystia jest także chlebem pokoju, ponieważ spożywamy ją razem z innymi. „My, którzy dzielimy ten Chleb jedności i pokoju, jesteśmy powołani, aby kochać każde oblicze, aby naprawić każde rozdarcie; być, zawsze i wszędzie, budowniczymi pokoju” – stwierdził mówca.

Wskazał, że z Eucharystią ściśle łączy się Słowo Boże, wzywające nas do przemiany życia. Jezus szuka bowiem nie naszych refleksji, ale naszego nawrócenia. Nie możemy wegetować w małych satysfakcjach. Po spotkaniu Zmartwychwstałego nie możemy czekać, nie możemy odkładać na później; musimy iść, wyjść, mimo wszystkich problemów i niepewności, stawać się „kurierami nadziei”, prostymi i radosnymi rozdawcami wielkanocnego alleluja – stwierdził papież.

Podkreślił ponadto znaczenie, jakie na drodze apostoła Pawła odgrywa posłuszeństwo Bogu i pokora. „Słowo Boże uwalnia, podnosi, sprawia, że idziemy naprzód, pokorni i odważni zarazem. Nie czyni z nas ludzi o ustalonej pozycji i mistrzów swoich umiejętności, ale autentycznych świadków Jezusa w świecie” – wskazał Franciszek.

„Na każdej Mszy karmimy się Chlebem życia i Słowem, które zbawia: żyjmy tym, co celebrujemy! W ten sposób, podobnie jak don Tonino, będziemy źródłem nadziei, radości i pokoju” - zakończył swe kazanie Ojciec Święty.



Oto polski tekst kazania Ojca Świętego:

Usłyszane przez nas czytania przedstawiają dwa elementy zasadnicze dla życia chrześcijańskiego: Chleb i Słowo.

Chleb jest podstawowym pokarmem dla życia, a Jezus w Ewangelii daje nam siebie jako Chleb życia, jakby chciał powiedzieć: „Beze Mnie nie możecie się obyć”. I używa mocnych wyrażeń: „Spożywajcie moje ciało i krew moją pijcie” (por. J 6, 53). Co to znaczy? Że dla naszego życia istotne znaczenie ma nawiązanie życiodajnej, osobistej więzi z Nim. Ciało i krew. Tym jest Eucharystia: nie jest to piękny obrzęd, ale najgłębsza, najbardziej konkretna, najbardziej zaskakująca, jaką można sobie wyobrazić, komunia z Bogiem: komunia miłości tak rzeczywista, że przybiera formę pokarmu. Życie chrześcijańskie wychodzi za każdym razem stąd, od tego stołu, gdzie Bóg karmi nas miłością. Bez Niego, Chleba życia, każdy wysiłek w Kościele jest daremny, jak przypominał don Tonino Bello: „Nie wystarczą uczynki miłosierdzia, jeśli brakuje miłości uczynków. Jeśli brakuje miłości, z której wychodzą dzieła, jeśli brakuje źródła, jeśli brakuje punktu wyjścia, jakim jest Eucharystia, każde zaangażowanie duszpasterskie okazuje się jedynie karuzelą spraw”.

Jezus w Ewangelii dodaje: „Kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie” (w. 57). Jakby chciał powiedzieć: ten, kto karmi się Eucharystią, przyswaja sobie tę samą mentalność, co Pan. On jest Chlebem łamanym dla nas, a kto go przyjmuje, staje się z kolei chlebem łamanym, który nie powstaje na zaczynie pychy, ale daje się innym: przestaje żyć dla siebie, dla własnego powodzenia, dla posiadania czegoś lub stania się kimś, ale żyje dla Jezusa i jak Jezus, to znaczy dla innych. Życie dla to znak wyróżniający tych, którzy pożywają ten chleb, „znak firmowy” chrześcijanina. Żyć dla. Można by to wywiesić jako ogłoszenie przed każdym kościołem: „Po Mszy św. nie żyjemy już dla siebie, ale dla innych”. (...) Don Tonino tak żył: był wśród was jako biskup-sługa, pasterz, który stał się ludem, który przed tabernakulum uczył się, jak dawać siebie na pokarm dla ludzi. Marzył o Kościele głodnym Jezusa i nietolerancyjnym wobec wszelkiej doczesności, o Kościele, który „umie dostrzegać ciało Chrystusa w niewygodnych tabernakulach nędzy, cierpienia, samotności”. Ponieważ, jak mawiał, „Eucharystia nie toleruje siedzącego trybu życia” i nie wstając od stołu pozostaje „sakramentem niedokończonym”. Możemy zadać sobie pytanie: czy we mnie sakrament ten jest urzeczywistniany? Bardziej konkretnie: czy lubię jedynie, aby Pan usługiwał mi do stołu, czy też wstaję, by służyć jak Pan? Czy daję w życiu to, co otrzymuję na Mszy św.? A jako Kościół moglibyśmy się zapytać: czy po tylu komuniach staliśmy się ludźmi komunii?

Chleb życia, Chleb łamany jest bowiem także chlebem pokoju. Don Tonino twierdził, że „pokój nie nadchodzi, gdy ktoś bierze sobie tylko swój chleb i idzie go zjeść na własną rękę. [...] Pokój jest czymś więcej: jest wspólnym spożywaniem posiłku”. Jest to „spożywanie chleba razem z innymi, nie oddzielając się, jest zasiadaniem do stołu pośród różnych osób”, gdzie „inny jest obliczem, które trzeba odkryć, kontemplować, któremu trzeba okazać czułość”. Ponieważ konflikty i wszystkie wojny „znajdują swój korzeń w zaniku twarzy”. A my, którzy dzielimy ten Chleb jedności i pokoju, jesteśmy powołani, aby kochać każde oblicze, aby naprawić każde rozdarcie; być, zawsze i wszędzie, budowniczymi pokoju.

Razem z Chlebem, Słowo. Ewangelia mówi o zaciekłych dyskusjach wokół słów Jezusa: „Jak On może nam dać swoje ciało na pożywienie?” (w. 52). Kryje się w tych słowach atmosfera defetyzmu. Przypomina je wiele naszych słów: jak Ewangelia może rozwiązać problemy świata? Jaki jest pożytek czynienia dobra pośród tak wielkiego zła? I tak popadamy w błąd tych ludzi, sparaliżowanych dyskutowaniem o słowach Jezusa, zamiast być gotowymi do zgody na przemianę życia, o którą On prosił. Nie zrozumieli, że Słowo Jezusa ma służyć przejściu przez życie, a nie by usiąść i mówić o powodzeniach i niepowodzeniach. Don Tonino, właśnie w okresie wielkanocnym życzył przyjęcia tej nowości życia, przechodząc w końcu od słów do czynów. Dlatego napominał tych, którzy nie mieli odwagi, by się zmienić: „Specjalistów zakłopotania. Pedantycznych księgowych plusów i minusów. Roztropnych wyrachowanych aż po skurcz przed ruchem”. Jezusowi nie odpowiada się według wyrachowania i wygody chwili, ale przez „tak” całego życia. On szuka nie naszych refleksji, ale naszego nawrócenia.

Sugeruje to nam samo Słowo Boże. W pierwszym czytaniu zmartwychwstały Jezus zwraca się do Szawła i nie proponuje mu subtelnego rozumowania, ale prosi go, by zaryzykował całe swe życie. Mówi mu: „Wstań i wejdź do miasta, tam ci powiedzą, co masz czynić” (Dz 9,6). Przede wszystkim: „Wstań”. Pierwszą rzeczą, której należy unikać, jest leżenie na ziemi, bierne znoszenie życia, zadręczanie się lękiem. Ileż to razy don Tonino powtarzał: „Wstań!”, ponieważ „przed Zmartwychwstałym nie można przebywać inaczej jak tylko na stojąco”. Zawsze trzeba wstawać, patrzeć w górę, gdyż apostoł Jezusa nie może zadowalać się małymi satysfakcjami.

Następnie Pan mówi Szawłowi: „Wejdź do miasta”. Także do każdego z nas mówi: „Idź, nie trwaj zamknięty w swych bezpiecznych przestrzeniach, podejmij ryzyko!”. W życie chrześcijańskie musi wejść Jezus i musi być ono ofiarowane dla innych. Po spotkaniu Zmartwychwstałego nie możemy czekać, nie możemy odkładać na później; musimy iść, wyjść, pomimo wszystkich problemów i niepewności. Spójrzmy na przykład Szawła, który po rozmowie z Jezusem, choć ślepy, wstaje i idzie do miasta. Widzimy Ananiasza, który, choć bojaźliwy i niezdecydowany, mówi: „Jestem, Panie” (w. 10) i natychmiast udaje się do Szawła. Wszyscy jesteśmy powołani, niezależnie od sytuacji, w której się znajdujemy, aby nieść wielkanocną nadzieję, być „Cyrenejczykami radości”, jak mawiał don Tonino; sługami świata, ale jako zmartwychwstali, a nie pracownicy. Nigdy się nie martwiąc, nigdy się nie poddając. Miło jest być „kurierami nadziei”, prostymi i radosnymi rozdawcami wielkanocnego alleluja.

W końcu Jezus mówi do Szawła: „Powiedzą ci, co masz czynić”. Szaweł, człowiek pewny siebie i stanowczy milczy i odchodzi, posłuszny Słowu Jezusa. Akceptuje posłuszeństwo, staje się cierpliwy, rozumie, że jego życie nie zależy już od niego. Uczy się pokory. Pokorny nie oznacza bowiem nieśmiałego lub zrezygnowanego, ale posłusznego Bogu i wyzbytego samego siebie. Wtedy nawet upokorzenia, takie jak te, którego doświadczył Szaweł, leżący na ziemi na drodze do Damaszku, stają się opatrznościowe, ponieważ ogałacają z arogancji i pozwalają Bogu, by nas podnieść. A Słowo Boże: uwalnia, podnosi, sprawia, że idziemy naprzód, pokorni i odważni zarazem. Nie czyni z nas ludzi o ustalonej pozycji i mistrzów swoich umiejętności, ale autentycznych świadków Jezusa w świecie.

Drodzy bracia i siostry, na każdej Mszy karmimy się Chlebem życia i Słowem, które zbawia: żyjmy tym, co celebrujemy! W ten sposób, podobnie jak don Tonino, będziemy źródłem nadziei, radości i pokoju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Delegat KEP ds. Powołań: w dar powołania wpisana jest Miłość Boga

2018-04-20 21:21

mag / Warszawa (KAI)

W dar powołania wpisana jest Miłość Boga – podkreślił w rozmowie z KAI Delegat KEP ds. Powołań bp Marek Solarczyk. W czwartą Niedzielę Wielkanocną zwaną Niedzielą Dobrego Pasterza w Kościele obchodzony jest 55. Światowy Dzień Modlitw o Powołania. W Polsce otwiera tydzień modlitw w intencji osób poświęconych Bogu oraz o nowe powołania do szczególnej służby w Kościele. Tym razem będzie przebiegał pod hasłem „Napełnieni Duchem Świętym”.

BP KEP
Bp Marek Solarczyk

- Jako ludzie ochrzczeni jesteśmy zaproszeni by nieustannie żyć darami Ducha Świętego, który otwiera nas na Boga i na Jego plan zbawienia zarówno wobec nas, jak i całego Kościoła. Tylko bowiem pozwalając się Mu prowadzić człowiek może odkryć swoje powołanie, a wiec dar miłości Boga dla niego, a poprzez niego także dla innych – zwrócił uwagę bp Solarczyk.

Nawiązując do papieskiego orędzia na 55. Światowy Dzień Modlitw o Powołania zatytułowanego "Słuchać, rozeznawać, żyć powołaniem Pana”, biskup podkreślił, że ważną przestrzenią pogłębiania relacji z Bogiem jest modlitwa. Jest ona słuchaniem Pana w Jego Słowie wypowiedzianym na kartach Pisma Świętego, jak i odczytywaniem tego, co mówi Chrystus poprzez doświadczenia codziennego życia - zaznaczył bp Solarczyk.

Podkreślił, że powołanie zawsze jest tajemnicą inicjatywy Boga. – Tym, co my możemy zrobić pomagając młodym, którzy stają przed wyborem drogi życia, to sami żyć w pełni swoim powołaniem, być wyrazistymi oraz wspierać ich swoją modlitwą i obecnością – powiedział Delegat KEP ds. Powołań.

Zwrócił uwagę, że młodzi zawsze szukali wzorów. – Jeśli my im tego nie damy, znajdą wówczas inne, które niekoniecznie pomogą im w pełni się rozwinąć w sferze ludzkiej i duchowej. - Tylko sami żyjąc w jedności z Bogiem będziemy świadkami, że powołanie to dar Jego miłości – stwierdził bp Solarczyk.

Przyznał, że droga powołania nie zawsze jest łatwa i przyjemna, ale człowiek w każdej sytuacji otrzymuje niezbędne wsparcie ze strony Boga. Zapewnił też, że młodzi odpowiadając na Boże zaproszenie nie są pozostawieni sami sobie, bo Bóg, który ich powołuje, nieustannie im towarzyszy.

Bp Solarczyk zwrócił uwagę, że w tym roku Niedziela Dobrego Pasterza wpisuje się również w inicjatywę ‘Sztafety Młodych’, która polega na tym, że w ramach przygotowań do zbliżającego się synodu każdego dnia inna wspólnota młodzieżowa modli się za zbliżające się obrady i osoby które wezmą w nich udział.

Z okazji 55. Światowego Dnia Modlitw o Powołania Krajowa Rada Duszpasterstwa Powołań przygotowała specjalne materiały duszpasterskie w formie teczki, która trafiły do wszystkich parafii w kraju. Zawierają one min. konspekty katechez, komentarze, rozważania do nabożeństw, oraz świadectwa tych którzy idą drogą powołania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem