Reklama

Jestem od poczęcia

Jasna Góra: modlitwa w intencji poszkodowanych w nawałnicach

2017-08-20 15:52

mir / Jasna Góra / KAI

Bożena Sztajner/Niedziela

- Czujemy się jedną polską energetyczną drużyną - solidarność w modlitwie z ofiarami nawałnic i kolegami usuwających szkody wyrazili na Jasnej Górze uczestnicy 32. Ogólnopolskiej Pielgrzymki Energetyków, Elektryków i Elektroników. Przedstawiciele branży energetycznej zebrali także pieniądze na odbudowę zniszczonej w pożarze gorzowskiej katedry. O potrzebie solidarności wobec ofiar żywiołów, konieczności dialogu w imię prawdy i dobra, ale także jedności w naszej Ojczyźnie mówił w homilii bp Krzysztof Zadarko. W dwudniowej pielgrzymce uczestniczyło ok. 6 tys. osób.

- Jesteśmy tutaj, bo łączą nas te same wartości i te same cele; wiara, bezpieczeństwo energetyczne Polski oraz patriotyzm gospodarczy - mówił do zgromadzonych Andrzej Kojro. Prezes Enea Operator podziękował energetykom wszystkich spółek za solidarność w obliczu klęsk żywiołowych. – Rozmiar katastrofy, okres nawałnic i czas usuwania awarii, to próba jedności i solidarności polskiej energetyki. Egzamin ten zdajemy na polach, przy naszej sieci, w lasach przy powalonych słupach oraz w sztabach kryzysowych. W tych trudnych dniach jesteśmy solidarni; można powiedzieć Polak Polakowi bratem jest. Czujemy się jedną polską energetyczną drużyną.

O potrzebie pamięci o tych, którzy zostali w miejscach, które wołają o łaskę Boga i dobroć drugiego człowieka mówił w homilii bp Krzysztof Zadarko z diecezji zielonogórsko–gorzowskiej. Biskup zapewnił o wyjątkowej łączności z energetykami, którzy wciąż pracują przy usuwaniu szkód po fali nawałnic i burz, jakie przeszły nad Polską. – Jesteśmy - my i oni - w jednej wspólnocie Kościoła, dzisiaj, wyjątkowo obecni i wyjątkowo zjednoczeni. Oni i my, i ci, którzy stali się ofiarami, którzy nie mogą się jeszcze pozbierać. Wszyscy wołamy jak niewiasta z dzisiejszej Ewangelii, w grupie pielgrzymów: Panie, dopomóż nam. Bo nie jesteśmy tutaj w pojedynkę”.

W homilii bp Zadarko mówił o konieczności dialogu w imię prawdy i dobra, poszukiwaniu ducha jedności i współpracy. Nawiązując do dzisiejszej Ewangelii o kobiecie kananejskiej, pogance, która uniżyła się przed Chrystusem, by wyprosić łaski dla dziecka – duchowny zauważył, że człowiek, nawet niewierzący, posiada w sobie podstawową intuicję, by w swoim życiu kierować się prawem i sprawiedliwością, a wrażliwość moralna czyni z istoty ludzkiej osobę. – Ta intuicja sprawia, że człowiek odkrywa w sobie to, co nazywamy godnością i co odróżnia nas od całej pozostałej natury. Godność i szacunek dla godności drugiego człowieka, niezależnie od jego pochodzenia i wiary, sprawiają, że człowiek wzdryga się przed poniżeniem drugiego, powstrzymuje się przed pogardą wobec drugiego człowieka, a wartości moralne to najbardziej podstawowe, które sprawiają, że czujemy, iż mamy fundament wyjaśniał bp Zadarko. Tę wrażliwość należy pielęgnować, by jej nie zatracić – podkreślił kaznodzieja i wskazał na bolączki naszej codzienności. – Jak to bardzo ważne wiedzieć, że nie wolno szydzić, kpić z tego, co święte. Jak to bardzo ważne, by w naszych sercach była pielęgnowana wrażliwość na Dzień Pański, żeby nie szukać dodatkowych przepisów, które powinny być oczywistością, nie powinno się walczyć o dzień wolny w niedziele od pracy; to powinna być oczywistość w cywilizowanym świecie, tym bardziej w chrześcijańskim czy katolickim kraju – nawoływał kaznodzieja.

Reklama

Mówił także o potrzebie szacunku i jedności w naszych rodzinach, czujności w dziedzinie seksualności, by tą sferą życia człowieka nie dysponować dowolnie, potrzebie opanowania ambicji osobistych i społecznych, potrzebie głoszenia prawdy i kierowania się nią we wszystkich obszarach życia. Zdaniem duchownego ta naturalna wrażliwość na prawdę i dobro, którą jest sumienie człowieka, jest tym, co łączy wierzących i niewierzących. Ona też każe nam otworzyć się na ateistów, na agnostyków, na wyznawców innych religii – „i chociaż wydaje się to momentami niemożliwe, bo jest za dużo sprzeczności i innych pomysłów na życie, jak np. w islamie czy buddyzmie, to jednak słowa dzisiejszej Ewangelii, słowa Jezusa pod adresem Kananejki-poganki, i całe nauczanie Kościoła, zwłaszcza po soborze Watykańskim II, jest wielką zachętą do dialogu miedzy nami chrześcijanami, miedzy nami a wyznawcami innych religii, miedzy nami a pochodzącymi z innych narodowości, innych grup etnicznych – wyjaśniał bp Zadarko pełniący także funkcje delegata KEP ds. Imigracji.

- Liberalna demokracja współczesnej globalnej demokracji świata zakręciła kurek z wodą chrześcijańskiej nauki, a światło Ducha Świętego zostało zgaszone przez inżynierów postępu i rozwoju – stwierdził kaznodzieja i ubolewał, że świat poddany wyłącznie nauce i technice połączonym z niczym niehamowana potrzebą „więcej i wygodniej” przypomina stacje bez zawiadowców, przez które choć mkną coraz wygodniejsze pociągi, to nikt nie zna ich celu.

- Dopomóż nam zrozumieć, co się stało przed tygodniem na polskiej ziemi, Panie, dopomóż nam zrozumieć, co powiedzieć rodzicom i rodzinie, kolegom, koleżankom dwóch harcerek, co się stało i dlaczego, dopomóż nam, bo jesteśmy bezradni wobec szalejącego terroryzmu i coraz trudniejszych adekwatnych rozwiązań, wobec fali dopływających do Europy ludzi uciekających przed śmiercią i prześladowaniami, przed biedą i bezsensem życia w zrujnowanych krajach Afryki, Bliskiego Wschodu i Azji. Co zrobić? Panie dopomóż nam zrozumieć, co się dzieje w Polsce chrześcijańskiej, katolickiej, która tak niepostrzeżenie, ale niezwykle głęboko, podzieliła się i wydaje się, jakby nie chciała i nie szukała pojednania, naprawienia krzywd przeszłości, wspólnego dobra na przyszłość, chociaż wszyscy mówią o dobru wspólnym” – wołał kaznodzieja.

Bp Zadarko wskazał na Maryję, Królową Polski, jako Tę, która dziś podpowiada jak być katolikiem, Polakiem, człowiekiem branży energetycznej, którego praca to nie tylko zawód, ale i powołanie, bo jest niezwykłą i niepowtarzalną służbą drugiemu człowiekowi, jak pogodzić wiedzę o prawach natury, fizyki, matematyki z wiarą i uczynić z nauki piękną służbę, piękne powołanie i jest naszą droga do świętości.

Gdy do Maryi Królowej Polski udamy się z pokorą, Ta, która nam jest dana „ku pomocy”, pomoże nam pielęgnować ducha pięknego patriotyzmu, pomoże nam znaleźć odpowiedź - przekonywał kaznodzieja. - Jak kochać Polskę dziś? Jak być szlachetnie dumnym ze swojej historii, języka i kultury, znać świętych, wielkich Polaków i Polki, a przy tym szanować inne nacje, inne grupy etniczne, wyznawców innych religii, bez rewanżu, bez zemsty. Jak rozliczyć się z przeszłością, tą niedawną i tą dalszą, aby nie obudzić demonów konfliktów i wojen?”

Dwudniowa, 32. Ogólnopolska Pielgrzymka Energetyków, Elektryków i Elektroników zgromadziła ok. 6 tys. pracowników branży energetycznej oraz elektrowni z całej Polski. Obecni byli prezesi i dyrektorzy zakładów, przedstawiciele zarządów i spółek oraz związkowcy. Wraz z czynnymi zawodowo pracownikami branży przybyli również emeryci i renciści. W pielgrzymce uczestniczyli: minister Grzegorz Tobiszowski, sekretarz stanu w Ministerstwie Energetyki, przedstawiciele parlamentu oraz władz samorządowych. W ramach pielgrzymki przybyła grupa rowerowa energetyków z Kozienic oraz grupa motorowa energetyków z Bełchatowa, Turowa i Opola.

Pielgrzymki tradycyjnie organizowane są w sobotę i niedziele po Dniu Energetyka obchodzonego 14 sierpnia, w rocznicę męczeńskiej śmierci św. Maksymiliana Kolbego, patrona energetyków. Franciszkanin pasjonował się radiem, interesował badaniami nad przekazywaniem za pomocą fal radiowych obrazu, założył elektrownię, stworzył także projekt eteroplanu, czyli pojazdu kosmicznego.

Pielgrzymkę zorganizowało Katolickie Stowarzyszenie Energetyków „Nazaret”. Powstało ono z istniejącego od lat 80. Krajowego Duszpasterstwa Zawodowego. To ruch katolików świeckich pracujących w zakładach energetycznych, elektrowniach, elektrociepłowniach, pracowników zaplecza technicznego energetyki i innych firm związanych z tym zawodem i będących podmiotem ewangelizacji w tym środowisku zawodowym. Hasłem tegorocznej pielgrzymki stało się wezwanie roku duszpasterskiego w Polsce „Idźcie i głoście”.

Tagi:
modlitwa

Wspólnota Sant’Egidio wspomina zmarłych bezdomnych

2018-02-20 11:35

Żyli i zmarli na ulicach naszego miasta. Często samotnie, czasami pozbawieni podstawowej pomocy, nieraz anonimowo. Wspólnota Sant’Egidio zaprasza na Mszę Świętą w intencji zmarłych bezdomnych, która sprawowana będzie w sobotę 24 lutego w kościele św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Warszawie o godz. 16:00.

Archiwum Straży Miejskiej

Eucharystia będzie wyrazem szczególnej pamięci o tych, którzy na co dzień żyli w zapomnieniu. W czasie Mszy Świętej wymieniane będą imiona wielu zmarłych bezdomnych. A dzięki wspólnotowemu archiwum fotograficznemu, będzie można spojrzeć w twarze bliskich przyjaciół Wspólnoty Sant’Egidio, którzy odeszli w ostatnich latach.

„Ta liturgia to nie tylko wyraz naszej pamięci o nich, tak ważnej dla samych bezdomnych i dla nas, ale także naszej niezgody na to, by ktokolwiek umierał w naszym mieście dlatego, że jest bezdomny i pozostawiony sam sobie, zwłaszcza w mroźne zimowe dni” – piszą organizatorzy, apelując o potrzebną nieustannie solidarność z tysiącami osób, które z różnych przyczyn żyją na ulicach polskich miast. Jak podaje Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, pomimo dość łagodnej tegorocznej zimy, od 1 listopada ubiegłego roku w wyniku wychłodzenia organizmu zmarło już 39 osób.

W Eucharystii co roku biorą udział nie tylko członkowie Wspólnoty Sant’Egidio, ale również wielu ubogich i bezdomnych, którzy przychodzą, żeby modlić się za swoich zmarłych przyjaciół. Liturgia jest dla tych osób ważnym znakiem i obietnicą, że o nich również będzie kiedyś ktoś pamiętał.

Po Mszy Świętej w pobliskiej Szkole Podstawowej nr 34 planowane jest wspólne z bezdomnymi oglądanie zdjęć i filmu z tegorocznego obiadu bożonarodzeniowego, na który warszawska Wspólnota Sant’Egidio zaprosiła ponad 400 osób ubogich oraz ciepły posiłek, który zapewnią uczestnicy Festiwalu Nowe Epifanie i Centrum Myśli Jana Pawła II.

Tradycja wspólnej modlitwy w intencji osób bezdomnych narodziła się 35 lat temu w rzymskiej Wspólnocie Sant’Egidio. Stało się to po śmierci Modesty Valenti, która zmarła 31 stycznia 1983 roku w okolicach dworca Termini po tym jak obsługa karetki odmówiła zabrania jej do szpitala, bo była brudna. W Warszawie pierwsza Msza Święta za zmarłych bezdomnych odprawiona została kilka lat temu, po śmierci Jarka, jednego z pierwszych przyjaciół wspólnoty. W tym roku Eucharystie w tej intencji przygotowały również Wspólnoty Sant’Egidio w Poznaniu i Krakowie.

Wspólnota Sant’Egidio, która właśnie świętuje swoje pięćdziesięciolecie, powstała w 1968 r. w Rzymie z inicjatywy grupy licealistów z Andreą Riccardim na czele. Dziś należy do niej ponad 65 tys. osób w 73 krajach świata. Poza pomocą bezdomnym, wspiera także dzieci ulicy, osoby starsze, chorych, więźniów, uchodźców oraz angażuje się w inicjatywy na rzecz pokoju. W Warszawie Wspólnota działa od 10 lat. Jej członkowie spotykają się z bezdomnymi na cotygodniowych „kolacjach na ulicy”, odwiedzają ich na peryferiach miasta oraz prowadzą „Szafę Przyjaciół” – magazyn z ubraniami dla potrzebujących.

Msza Święta za Jarka i zmarłych bezdomnych
Sobota 24 lutego, godz. 16.00
kościół św. Teresy od Dzieciątka Jezus
ul Tamka 4a

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Krzyże Miasta

2018-02-20 11:49

Maria Sołowiej, Ruda Śląska

Wskakuję do autobusu, który jedzie przez miasto. Opadam na siedzenie. Znużenie przydaje szarości twarzom wokół mnie, a pewnie mojej także. Pomodlę się. To jedyna szansa na przemienienie w coś dobrego tych chwil jednostajnych, wyrwanych z życiorysu. Słyszę przekleństwa, na które już nikt nie reaguje, choć pewnie trzeba by…

Karolina Pękala

Widzę głodne oczy młodych dziewcząt, ich palce stukające niecierpliwie po klawiaturach komórek. Za przybrudzoną szybą opuszczone, zniszczone domy. Rwą się myśli, rwie się modlitwa. Panie, wybacz, chciałam, ale nie mogę. Nie tutaj i nie teraz. Nie wśród „brzydoty spustoszenia”. A może jednak spróbuję… Najpierw to zuchwałe: Nie. Niezuchwałe przecież, skoro wszyscy jesteśmy ludem kapłańskim: „Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo…”. A potem: „Dla Jego bolesnej Męki…”.

Agresywna twarz matki, krzykiem próbującej wymusić spokój na dziecku, które wlecze gdzieś o tej porze. Obrzmiałe twarze mężczyzn stojących na chodniku pod sklepem. Opadający tynk – wszystko zlewa się w jedno z obliczem Chrystusa, Tego „najpiękniejszego spośród synów ludzkich”, który w rękach katów „stał się niepodobny do ludzi”. Wyzierający z każdego kąta grzech oddawany jest wprost w ręce Tego, który umarł za grzeszników. Powoli z ciemności wyłaniają się także krzyże tego miasta. Dawne i współczesne świadectwa wiary. Tej, która życie przenika i Bogu powierza.

Najpierw krzyż przydrożny, niepozorny, prawie ukryty. Potem ten na kościelnej wieży, pięknie podświetlony, widoczny z daleka. A potem krzyż niespodziewany. Autobus przystaje na chwilę. Ktoś z pasażerów najwyraźniej jest zbulwersowany: „Też sobie wymyślili! Dlaczego na ulicy? Od czego właściwie mają kościoły?”. To Droga Krzyżowa – śpiew, głośniki, świece. Dwie zbite belki kołyszą się na ramionach tłumu. Wierni wyszli od wilgotnego barokowego kościoła, od domów w ruinie, od pustych wieczorem szkół. Minęli odrestaurowane kamieniczki przy rynku, tam, gdzie przy fontannie przystają młodzi, gdzie już za parę tygodni wyrosną parasole ogródków piwnych. Potem przeszli obok opustoszałego o tej porze targowiska. A teraz przed nimi jeszcze krótki odcinek na wprost i w górę. Cel ich Drogi Krzyżowej. Druga świątynia. Piękna. Podobno zbudowana przez architekta, który zapatrzył się na kościoły w Ziemi Świętej. Dzisiaj miejsce Ukrzyżowania. „Dla Jego bolesnej Męki…”.

Jadę dalej autobusem w rytmie modlitwy. Zakołysało lekko. To szyny, po których w ciągu dnia jeździ archaiczny tramwaj. Wozi dzieciaki do szkoły. No i babcie, wybierające się, by podlać kwiaty na grobach, bo tam, na prawo, rozciąga się dzielnica cmentarzy. Nocą przy końcu torów z daleka widać świetlisty krzyż na domu żałoby. Byłam tu już na kilku pogrzebach, ale teraz pamiętam tylko jeden – ostry wiatr zacina w twarz, nad grobem stoją dzieci – zwolnione na ten czas z domu dziecka. Ojciec, chwiejąc się na nogach, powtarza, że chciałby umrzeć. Wzbudza zniecierpliwione politowanie, a przecież umrze niebawem… Księdzu płyną łzy z oczu – może to przez stłoczone nad grobem dzieci, a może przez wiatr? „Miej miłosierdzie nad nami”.

Na lewo kościół – jego gotycka wieża uparcie pnie się w niebo. Obok powstaje betonowy olbrzym – stropy, okna, filary, dźwigi. Do końca roku dźwigi znikną, a wnętrze betonowego kolosa zaleje światło. Centrum, nowoczesna „świątynia”, będzie miała atrakcje, kina, galerie z galeriankami, swoich użytkowników i zapewne także wyznawców. Rozrastający się betonowy blok coraz bardziej przysłania kościół, ale jeszcze można dostrzec wieżę pnącą się do nieba. Trzeba tylko spojrzeć z odpowiedniej perspektywy.

Kolejny krzyż przyklejony do ściany domu. Spokojnie odsunął się od drogi, by nie przeszkadzać potokom samochodów, które jednokierunkowymi ulicami objeżdżają centrum miasta. Daleko stąd, gdzieś na peryferiach, stoi stary krzyż pokutny, zgodnie z dawnym obyczajemu wyrzeźbiony przez zbrodniarza narzędziem zbrodni. Niema prośba o miłosierdzie.

Dworzec autobusowy. Wysiadam. Między przystankami, supermarketem, budką z hamburgerami i świetlistą reklamą mojej wyobraźni nagle narzuca się niepokojący obraz. Krzyże powoli znikają z przestrzeni miasta. Najpierw znika ten niesiony w Drodze Krzyżowej z jednego kościoła do drugiego – któż to zauważy, skoro zakłócał ruch uliczny tylko raz w roku? Potem krzyż pokutny odnajduje swoje miejsce gdzieś w bezpiecznym wnętrzu muzeum, tam, gdzie zaglądają tylko wycieczki szkolne. Ten zwykły, przydrożny, nie zdołał się oprzeć kolejnemu poszerzeniu drogi. Nie pomogło nawet rozpaczliwe przylgnięcie do ściany domu.

Krzyż na domu żałoby pozostaje – w końcu śmierć ma swoje nadzwyczajne prawa. Tylko nie świeci już nocą. Cóż za oszczędność energii! Betonowy kolos, podniesiony o kolejne dwa piętra, zasłania wieżę kościoła jeszcze szczelniej. Krzyż ustąpił już miejsca iglicy, a może blaszanej chorągiewce obracającej się z wiatrem albo blaszanemu kogutowi, który nie zapieje ani razu. Najdłużej trwa ciche odejście krzyży cmentarnych, powoli ustępujących miejsca gustownym tablicom z lekko zaznaczonymi symbolami nadziei. Takiej mizernej nadziei na śmierć nie do końca.

Co zrobić, żeby krzyże przetrwały w pejzażu miasta? Modlić się. Cicho rzucać w tę ziemię błaganie o Boże miłosierdzie – w domu, tramwaju, autobusie, na ulicy, na dworcu autobusowym. I powtarzając „Dla Jego bolesnej Męki”, nie zapomnieć, że On kona naprawdę na ołtarzach w naszych kościołach. W tym barokowym, w którym zakonnicy zawsze śpieszą się nieco, zapewne próbując uchronić parafian przed przenikającą do szpiku kości wilgocią. I w tym, którego architekt zapatrzył się na kościoły w Ziemi Świętej. W neogotyckim, uderzającym iglicą w niebo zza betonu nowoczesnego centrum. W tym najsędziwszym, z obrazem Maryi. W najnowszym. I w szpitalnych kaplicach. Pamiętać. Nie czekać, aż gazety doniosą o kolejnym cudzie, w którym materia Hostii splotła się z tkanką konającego Serca. Wierzyć.

Maria Sołowiej, Ruda Śląska

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Lednica: premiera baletu, którego bohaterem jest o. Jan Góra OP

2018-02-20 19:18

abd / Poznań (KAI)

O. Jan kochał balet, przekładał wiarę na kulturę i my chcemy to kontynuować. Dlatego z okazji jego 70. urodzin postanowiliśmy wystawić nad Lednicą spektakl baletowy, który będzie opowiadał o jego życiu - mówi w rozmowie z KAI Agnieszka Chrostowska, wokalistka Siewców Lednicy i wieloletnia asystentka o. Jana Góry OP, zapowiadając premierę spektaklu, która odbędzie się w ramach wydarzenia pt. „Tyle Dobra”, organizowanego po raz 3 w rocznicę urodzin charyzmatycznego duszpasterza.

lednica2000.pl

„Tyle Dobra” to słowa, jakich o. Jan Góra użył w swoim kazaniu na dzień przed śmiercią. Dziś to także nazwa dorocznego spotkania organizowanego na Polach Lednickich od 2016 r., w rocznicę urodzin duszpasterza. W ramach tego wydarzenia, w najbliższą sobotę, 24 lutego, nad Lednicą odbędzie się premiera spektaklu baletowego, poświęconego życiu o. Góry.

- O. Jan przekładał wiarę na kulturę i kochał balet, a my pragniemy to kontynuować. Dlatego z okazji jego 70. urodzin postanowiliśmy wystawić nad Lednicą spektakl baletowy, który będzie opowiadał o jego życiu – wyjaśnia w rozmowie z KAI Agnieszka Chrostowska, wokalistka Siewców Lednicy i wieloletnia asystentka o. Góry.

Autorką choreografii jest Dominika Babiarz, tancerka z poznańskiego Teatru Wielkiego, muzykę w oparciu o utwory związane z postacią o. Góry, skomponował Radosław Mateja. W spektaklu pojawią się też fragmenty książek dominikańskiego duszpasterza, mówiące o duchowym wzroście, dojrzewaniu do ojcostwa i zbliżaniu się do Chrystusa. Na scenie wystąpią m.in. Standby Orchestra i Schola Lednicka.

- Marzymy o tym, żeby to widowisko baletowe wyruszyło w Polskę po to, aby widzowie, przeżywając historię życia o. Jana, mogli odnaleźć w niej siebie. Dbamy o to, aby ten balet był nie tylko przeżyciem estetycznym, ale przede wszystkim duchowym. Choć jest to opowieść o życiu o. Jana, to tak naprawdę mówi o tym, jak człowiek zbliża się do Chrystusa – mówi Chrostowska.

Cykliczne wydarzenie pt. „Tyle Dobra”, rozpocznie się Mszą św. dziękczynną za życia o. Góry. To także podziękowanie dla dobrodziejów, sponsorów i przyjaciół dzieła Lednica 2000. Dlatego jest wydarzeniem darmowym, otwartym dla wszystkich.

- Jedyną wejściówką, o jaką prosimy, jest paczka kawy ziarnistej do lednickiej kawiarenki. Dlatego, że o. Jan, swoim zwyczajem, zapraszając ludzi na urodziny, prosił, aby formą prezentu był dar do Domu nad Lednicą. Można powiedzieć, że Lednica to jedyne miejsce na świecie, gdzie można obejrzeć balet za paczkę kawy - żartuje wokalistka Siewców Lednicy, współorganizatorka „Tyle Dobra”.

O. Jan Góra urodził się 8 lutego 1948 r. w Prudniku na Opolszczyźnie. Do Zakonu Kaznodziejskiego wstąpił w wieku 18 lat, a w 1972 r. złożył zakonne śluby wieczyste. Natomiast 8 czerwca 1974 r. przyjął w Krakowie święcenia kapłańskie z rąk bp. Juliana Groblickiego. Większość z 41 lat kapłaństwa spędził w Poznaniu, gdzie w 1977 r. rozpoczął posługę duszpasterza młodzieży, a po 10 latach duszpasterza akademickiego.

W 1997 r. rozpoczął dzieło Lednica 2000, które miało przygotować polską młodzież do wejścia w trzecie tysiąclecie chrześcijaństwa. Tradycja spotkań nad Jeziorem Lednickim, przy wybudowanej przez niego Bramie-Rybie, nie zakończyła się jednak w roku 2000, ale trwa do dziś i każdego roku gromadzi u źródeł chrzcielnych Polski dziesiątki tysięcy młodzieży.

O. Góra zmarł 21 grudnia 2015 r. o godz. 19.33 w Poznaniu. Zasłabł w trakcie odprawiania Mszy św., a podjęta reanimacja nie przyniosła efektu. Przyczyną śmierci było ustanie akcji serca i obrzęk płuc. Pochowany został 30 grudnia na Polach Lednickich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem