Reklama

Kościół pomaga ofiarom nawałnic

2017-08-20 18:27

aw, bgk, mip, xrk, Caritas / Warszawa / KAI

VinothChandar / Foter.com / CC BY

Po przejściu nawałnic i konfrontacji ogromu zniszczeń, spowodowanych przez żywioł, który przeszedł w nocy 11 na 12 sierpnia, wszystkie czterdzieści cztery Diecezjalne Caritas rozpoczęły zbiórki w całym kraju. O pomoc poszkodowanym - modlitewną i materialną - zwrócili się biskupi. 20 i 27 sierpnia odbęda się zbiórki na rzecz ofiar nawałnicy.

Mobilizacja Caritas wszystkich diecezji

- Skala strat jest ogromna i trudna do oszacowania – są ofiary śmiertelne, ranni, zniszczone domy, pozrywane dachy. W jednej z parafii zostało zniszczonych ponad 50 domów, zginęła na miejscu kobieta, jej mąż i dziecko przebywają w szpitalu - powiedział ks. Grzegorz Weis, dyrektor Caritas Diecezji Pelplińskiej.

W odpowiedzi na pilne potrzeby poszkodowanych Caritas Polska przeznaczyła 30 000 zł - pieniądze pochodziły ze specjalnego funduszu klęsk żywiołowych. "Apelujemy o włączenie się w zbiórkę na rzecz osób poszkodowanych i niepozostawanie obojętnym na ich los" - zaapelował wicedyrektor Caritas Polska, ks. Marek Dec.

Reklama

Biskupi apelują o solidarność

Biskupi w całym kraju niezwłocznie wezwali wiernych do solidarności z ofiarami żywiołu. "Zwracam się z apelem do wszystkich Polaków, prosząc o wsparcie dla dotkniętych skutkami nawałnic. Proszę tak o modlitwę, jak i pomoc materialną, której można udzielić w ramach akcji organizowanej przez Caritas Polska" - napisał przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki.

"Wszyscy wiemy, że w ostatnich dniach Gniezno, okolice, a jeszcze bardziej część bratniej diecezji pelplińskiej dotknęła potężna nawałnica. Przeżyliśmy trudne chwile grozy. Bardzo serdecznie chcę prosić wszystkich o pomoc dla tych, którzy w tym czasie ucierpieli. Okażmy solidarność, jedność i braterską miłość” – prosił abp Wojciech Polak w krótkim video opublikowanym na stronie www.prymaspolski.pl i www.archidiecezja.pl.

„Jako Dolnoślązacy pamiętamy o wsparciu, którego udzielili nam Polacy w 1997 r., kiedy nasz region został dotknięty powodzą. Tym bardziej zdajemy sobie sprawę, jak ważne w takich chwilach jest poczucie bliskości i solidarności” – napisał z kolei w liście do wiernych archidiecezji wrocławskiej abp Józef Kupny.

Z apelem do wiernych - mieszkańców najbardziej poszkodowanej przez żywioł diecezji - zwrócił się biskup pelpliński Ryszard Kasyna. Jego list został odczytany we wszystkich kościołach i kaplicach diecezji w ubiegłą niedzielę.

"Wierzę głęboko i ufam, że wspomagamy potrzebujących modlitwą i za to duchowe wsparcie z całego serca wszystkim dziękuję. Usunięcie szkód, spowodowanych przez wichury i burze, domaga się jednak również pomocy materialnej. W związku z tym zwracam się do Was z prośbą o pieniężne wsparcie poszkodowanych poprzez zbiórkę do puszek, która zostanie przeprowadzona we wszystkich kościołach diecezji pelplińskiej w najbliższą niedzielę, 20 sierpnia po każdej Mszy Świętej. Caritas diecezjalna jest w kontakcie z proboszczami parafii, w których żywioł dokonał największych zniszczeń, aby dotrzeć z pomocą do tych, którzy jej najbardziej potrzebują.

Pomimo tragedii, jesteśmy świadkami dobra, które dokonuje się przez ludzką solidarność, otwarte serca i uczynne dłonie. W tym miejscu dziękuję wszystkim, którzy dostrzegli oraz pomogli pokrzywdzonym przez burzową nawałnicę. Słowa szczególnej wdzięczności kieruję do strażaków, zarówno z zawodowych jak i ochotniczych jednostek, których poświecenia oraz ofiarności byliśmy świadkami" - napisał w apelu bp Kasyna.

Parafie pomagają

Proboszczowie parafii diecezji pelplińskiej, której mieszkańcy ponieśli najdotkliwsze straty, też starają się pomagać i koordynować pomoc, korzystają przy tym nie tylko z tradycyjnych sposobów komunikacji, ale także z mediów społecznościowych.

- Obserwujemy wielki zryw solidarności - mówi w rozmowie z KAI ks. Janusz Chyła, proboszcz parafii pw. Matki Bożej Królowej Polski w Chojnicach, która jak wiele innych włączyła się w pomoc ofiarom żywiołu. Proboszczowie parafii diecezji pelplińskiej starają się pomagać i koordynować pomoc, korzystają przy tym nie tylko z tradycyjnych sposobów komunikacji, ale także z mediów społecznościowych. Znany z Twittera duszpasterz, ksiądz Chyła, informuje na tym portalu społecznościowym, co jest najpilniej potrzebne w danej chwili. Działająca przy parafii jadłodajnia oprócz codziennego posiłku przygotowuje posiłki dla strażaków i wolontariuszy.

- Odgłos ogónopolski jest ogromny, miałem telefony z Gdańska, Kielc, ludzie wpłacają pieniądze. Nawet misjonarz, pracujący w Peru, ks. Maciej Słyż zaoferował pomoc. - Odpisałem mu, że w Peru mają większe potrzeby niż u nas - stwierdził ks. Chyła. Z Częstochowy dzwonił ks. Andrzej Sobota, który chce zorganizować pomoc ze strony Rycerzy Kolumba. - Jest wielki zryw solidarności, jestem poruszony postawą ludzi - wyznaje ks. Chyła. Ludzie sobie pomagają, chodzą do domów sąsiadów, sprawdzają, czy nic się nie stało, czy mogą w czymś pomóc.

Wolontariusze na wagę złota

Caritas Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej zaprosiła ochotników do pomocy przy usuwaniu skutków nawałnicy w województwie pomorskim. Chętni przez pięć dni będą pomagać ludziom chorym, samotnym i starszym w porządkowaniu gospodarstw domowych. Ochotnicy pojadą do miejscowości Brda koło Rytla w powiecie chojnickim. Wyjazd potrwa 20 do 25 sierpnia, przez ten czas ochotnicy będą mieli zapewnione wyżywienie oraz noclegi.

– Wiemy, że okolica jest obecnie pozbawiona prądu i warunki są trudne – wyjaśnia ks. Tomasz Roda, dyrektor Caritas Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej. – Będziemy usuwać skutki nawałnic, np. udrażniać ścieżki komunikacyjne, dostarczać żywność, z tym że szczegółowy zakres prac poznamy na miejscu po spotkaniu ze sztabem kryzysowym. – Pracy jest bardzo dużo i potrzebna jest każda para rąk, ale powinny to być osoby pełnoletnie.

Pierwszy zespół wolontariuszy wyruszył busem z Koszalina w niedzielę 20 sierpnia po południu i jeszcze tego samego dnia spotkali się z wolontariuszami innych Caritas a następnieggo dnia ruszyć do pracy.

W całej Polsce trwa modlitwa

W całym kraju wierni modlą się w intencji poszkodowanych. W niedzielę, 20 sierpnia, w katedrze polowej Wojska Polskiego bp Józef Guzdek odprawi Mszę św. w intencji dwóch harcerek z łódzkiej drużyny ZHR, które zginęły w Suszku niedaleko Rytla. O duchowe umocnienie poszkodowanych modlą się pielgrzymi, podążający na Jasną Górę i przebywający w sanktuarium.

"Jesteśmy - my i oni - w jednej wspólnocie Kościoła, dzisiaj, wyjątkowo obecni i wyjątkowo zjednoczeni. Oni i my, i ci, którzy stali się ofiarami, którzy nie mogą się jeszcze pozbierać. Wszyscy wołamy jak niewiasta z dzisiejszej Ewangelii, w grupie pielgrzymów: Panie, dopomóż nam. Bo nie jesteśmy tutaj w pojedynkę” - mówił w czasie pielgrzymki energetyków bp pomocniczy diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej Krzysztof Zadarko. Hierarcha przypomniał, jak ważna jest praca energetyków, przywracająca normalne funkcjonowanie całego terenu po zniszczeniach przez żywioł.

Zbiórki na rzecz ofiar nawałnicy organizowane są w diecezjach 20 i 27 sierpnia.

Aby pomóc należy wysłać SMS z hasłem WICHURA pod numer 72052 (koszt 2,46 zł z VAT) lub dokonać wpłaty na konto Caritas PL 77 1160 2202 0000 0000 3436 4384 – z dopiskiem WICHURA.

Tagi:
Caritas pomoc tragedia

10.000 euro dla Syrii

2018-06-23 08:22

Marian Florek

W dniu 22 czerwca 2018 r. w auli Tygodnika Katolickiego „Niedziela” odbyła się konferencja prasowa poświęcona działaniom pomocowym Caritas Polska na rzecz Syrii, gdzie od wielu lat trwa wojna.

Marian Florek
Zobacz zdjęcia: 10.000 euro dla Syrii

W spotkaniu zorganizowanym wspólnie przez Caritas Polska, Caritas archidiecezji częstochowskiej i tygodnik katolicki „Niedziela”, obok arcybiskupa Tobji wzięli udział również: ks. Marek Dec, zastępca dyrektora Caritas Polska, ks. Marek Bator, dyrektor Caritas archidiecezji częstochowskiej, Sylwia Cieślar Hazboun, pracownik Caritas Polska raz przedstawiciele Hope Center w Aleppo: Safir Salim i Freddy Youssef.

Wspaniałym finałem obecności syryjskich gości było przekazanie na Jasnej Górze od Caritas Archidiecezji Częstochowskiej przez abp. Wacława Depo czeku na kwotę 10.000 euro.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Służyć nadziei

2018-06-23 08:46

Justyna Walicka | Archidiecezja Krakowska

- Głosząc Chrystusa nieugięcie, w prawdzie, w wysiłku poznawczym, w zmierzeniu się z wyzwaniami tego świata, Papieski Wydział Teologiczny we Wrocławiu może służyć temu, co dla każdego człowieka jest najważniejsze - nadziei, że Chrystus, który jest prawdą jest także drogą, która prowadzi do pełni życia - mówił podczas Mszy św. dziękczynnej za 50 lat istnienia i działalności Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu w Bazylice Archikatedralnej pw. św. Jana Chrzciciela abp Marek Jędraszewski.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Eucharystii przewodniczył kard. Gerhard Müller, koncelebrowali abp Angelo Vincenzo Zani - sekretarz Kongregacji Edukacji Katolickiej, kard. Tarcisio Bertone SDB. Słowo powitania skierował ks. prof. dr hab. Włodzimierz Wołyniec rektor Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu.

Metropolita krakowski homilię rozpoczął od wskazania na trzy prawdy zawarte we fragmencie dzisiejszej Ewangelii z Chrystusowego Kazania na Górze: człowiek jest istotą transcendentną, istnieją takie ludzkie dokonania, które mają wymiar ponadczasowy oraz człowiek musi dbać o czystość swojego poznania, bo od niego zależy cały jego byt - czy będzie jasnością czy ciemnością. Prawdy te, jak podkreślił arcybiskup, pozostają w opozycji do tego, co głosi współczesny świat.

- Bo ten świat mówi nam najpierw o tym, żebyśmy gromadzili nasze skarby w ziemi i na ziemi i tylko do tej ziemskiej perspektywy ograniczyli całe nasze życie i cały świat naszych dążeń i pragnień. I stąd także wizja człowieka, zwierzęcia, które żyje własnymi emocjami, ale w gruncie rzeczy jest istotą nieróżniącą się od innych tworzących świat współczesnej natury. A więc jedna wielka pochwała immanencji o charakterze materialistycznym. Ale jeżeli tak jest, to nie dziwmy się, że w tej wizji człowieka nie ma nic trwałego, wszystko przemija i nic nie jest w stanie ostać się wobec przemijania tego świata.

Rozwijając tę myśl, metropolita odwołał się także do dzieła „Byt i Nicość", w którym Jean-Paul Sartre mówi o absurdzie naszej egzystencji, absurdzie ludzkiej wolności, na którą jesteśmy skazani i o przekleństwie samotności. Hierarcha przypomniał wreszcie, że współczesny świat odrzucił prawdę obiektywną, czego mamy wyraźne następstwa.

- Odrzucono istnienie prawdy, twierdząc, że znaleźliśmy się w epoce post-prawdy, a więc w epoce, w której nie mają znaczenia fakty obiektywne (...). Nie ma już zatem człowieka jako istoty, która dąży do prawdy poprzez jej odkrywanie. Nie ma prawdy, która ma w sobie siłę domagającą się uznania siebie jako ważnego punktu odniesienia do tego jak należy postępować. To jest kolejny przejaw wielkiego chaosu.

W opozycji do tego wszystkiego, jak podkreślił metropolita, w słowach dzisiejszej Ewangelii otwiera się przed nami zupełnie inny sposób myślenia i rozumowania, mianowicie taki, który proponuje nam Bóg będący samą miłością.

- Dzięki Jezusowi Chrystusowi możemy najpierw odkryć cud pochylenia się Boga nad ludzkością, który wyrasta z istoty Bożej tzn. z miłości. (...) W świetle Boga, który jest miłością, a jednocześnie który jest Boskim Logosem czyli prawdą, rozumiemy w pełni słowa Chrystusa z Kazania na Górze, bo rozumiemy najpierw dlaczego człowiek jest transcendencją, dlaczego jest istotą, która przekracza wymiar tego świata. (...) W świetle Boga, który jest miłością i prawdą rozumiemy dlaczego jest coś w naszym działaniu, co ma charakter niezniszczalności i nieprzemijalności. Co ma charakter wieczny i wypływa z naszego Boga, który jest miłością, a my otwarci na tę miłość zaczynamy miłością żyć. (...) A jeżeli tak jest, to wszystkie nasze czyny zrodzone z miłości trwają i mają charakter ponadczasowy i są nieprzemijalne w swojej dobroci. I na koniec stajemy wobec Chrystusa, który jest światłością (...) i nie jest to światłość, która oślepia człowieka i pozbawia go możliwości widzenia czegokolwiek. Jest to światło, dzięki któremu widzimy świat jako owoc stwórczej miłości Najwyższego i widzimy Boga, który z miłości wszystko powołał do istnienia i nad tym swoim dziełem pochylił się i zachwycił, bo widział, że wszystko co stworzył było bardzo dobre.

Na zakończenie homilii arcybiskup Jędraszewski odwołując się do rocznicy 50-lecia istnienia i działalności Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu dziękował Panu Bogu za wszystkich, którzy tworzyli ten wydział, którzy w nim uczyli i zdobywali wiedzę oraz robią to obecnie. Podkreślił także wielkie zadania stojące przed PWT we Wrocławiu.

- Wielkie zadanie refleksji, modlitwy, świadectwa, żeby pokazać jak nieprzemijalna jest prawda, którą głosi Kościół (...). A głosząc Chrystusa nieugięcie, w prawdzie, w wysiłku poznawczym, w zmierzeniu się z wyzwaniami tego świata, Papieski Wydział Teologiczny we Wrocławiu może służyć temu, co dla każdego człowieka jest najważniejsze - nadziei, że Chrystus, który jest prawdą jest także drogą, która prowadzi do pełni życia.

W ramach obchodów 50 lat istnienia i działalności Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu w auli PWT odbywa się Międzynarodowa Konferencja Naukowa „Teologia w świecie nauki".

Bazylika Archikatedralna pw. św. Jana Chrzciciela we Wrocławiu ma bogatą i długą historię. Początki obecnej budowli sięgają gotyku, a więc XIII/XIV wieku. Wcześniej jednak w tym samym miejscu stały trzy inne kościoły, których kształt i wygląd w mniej lub bardziej przybliżony sposób został zrekonstruowany. Podczas II wojny światowej około 70% budynku uległo zniszczeniu. Wstępna odbudowa archikatedry trwała do 1951 roku, kiedy to prymas Polski kard. Stefan Wyszyński dokonał ponownego jej poświęcenia. W 1953 roku do katedry sprowadzono obraz Matki Bożej z kościoła w Międzylesiu, który miał należeć do króla Jana III Sobieskiego. Jan Paweł II podczas swojej pielgrzymki do Polski w 1997 roku, 31 maja koronował obraz „Matki Bożej Sobieskiej" w katedrze we Wrocławiu, nadając mu tytuł Mater Adoramus. W tym roku przypada 21 rocznica tego wydarzenia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Tato - ten, który steruje łodzią

2018-06-23 22:25

Agnieszka Bugała

Jeśli rodzina jest wielkim statkiem płynącym po wzburzonym morzu - ojciec stoi na mostku i trzyma ster. Nie może z niego schodzić wtedy, gdy okręt wykonuje najtrudniejszy manewr, skręt w zupełnie nowym kierunku. To on, kapitan, zna współrzędne, zagrożenia i cel wyprawy. Jeśli nie zna - naraża rodzinę na to, że ta utknie na mieliźnie albo roztrzaska się o skały.

Marta Sadownik

Są sprawy ważniejsze niż Himalaje

Monika od pięciu lat jest żoną. Zaraz po studiach zaczęła pracę, nieźle zarabia. Jej mąż Jacek, uznany fotograf, wciąż w rozjazdach. Chcieliby mieć dziecko, ale przyznają, że to by mogło zmienić ich dotychczasowy tryb życia. Dlatego czekają. Może za dwa, trzy lata? Muszą to zaplanować. Tomek z Asią zdecydowali się na dziecko trzy lata po ślubie. Ona na jakiś czas zrezygnowała z pracy, jest w domu. Ponieważ mieszkają z rodzicami, jej mama aktywnie uczestniczy w zajmowaniu się dzieckiem. To sprawia, że Tomek przestał się angażować w pomoc przy córce. Wycofał się na bezpieczną, jak mówi, dla mężczyzny pozycję - fotel przed telewizorem. Pierwszy z nich nie chce zrezygnować z tego, co robi teraz ani podjąć wyzwania. Drugi podjął, ale szybko pozwolił, aby za sterem stanęła żona i teściowa. Obydwaj panowie nie słyszeli o wietrze w żaglach, który niesie statek, ani o smaku przygód, jakie wynikają z bycia tatą.

„Są sprawy ważniejsze niż Himalaje” - pisał w książce pt. „Mój pionowy świat” Jerzy Kukuczka. „15 grudnia odleciała pierwsza grupa. Beze mnie. Są sprawy ważniejsze niż Himalaje. Najważniejsze. W sylwestra urodził nam się syn. Daliśmy mu na imię Maciek”.

Smutny raport o współczesnych sternikach

Kobieta staje z drżeniem przed mężem, który boi się zostać tatą, i pokazuje ciążowy test. Dla młodych małżeństw to często trudna próba miłości. Dla kobiety reakcja męża decyduje o sposobie przeżywania ciąży. Mężczyzna, oświadczając się kobiecie, biorąc ślub, musi wiedzieć, czy chce mieć dziecko i co robić, gdy zostanie ono poczęte, a później narodzi się. To jest dowód na jego odpowiedzialność za okręt, którym wypłynął.

Ojcem nie jest mężczyzna tylko wtedy, gdy podejmuje inicjatywę powołania nowego życia. On musi kontynuować to dawanie życia swemu dziecku dzień po dniu. Gdy da życie ciału, musi potem obudzić inteligencję, serce i sumienie dziecka. To długi proces, a podtrzymując nasze obrazowanie o statku i kapitanie, to po prostu bardzo długi rejs. Ojciec, jako kapitan okrętu, musi sobie z tego zdawać sprawę.

Dwa marzenia przyszłych rodziców

Większość mężczyzn wyobraża sobie ojcostwo jako czas górskich wypraw, jazdy na rowerze, długich dystansów w basenie, meczów piłki nożnej, wędkowania. Wyobrażają sobie syna, którego będą mogli uczyć, któremu będą mogli przekazywać swoją wiedzę. Bo mężczyzna dojrzały chce dzielić z dziećmi swój męski świat - pasje, zadania, trudne do zdobycia szczyty, wiedzę. Kobieta, gdy myśli o dziecku, koncentruje się raczej na jego bezradności, maleńkości i swoją rolę widzi jako ta, która osłania, zabezpiecza, pomaga. Nie naraża na ryzyko i wyzwania. Chce ukryć, zatrzymać.

Chodź, zbudujemy most

Dojrzały mężczyzna, świadomy własnej tożsamości, będzie dążył do wyprowadzenia dziecka na zewnątrz domu, własnych słabości i wreszcie rodziny. Do pokonywania przeszkód i trudności. Poda rękę i pozwoli wyruszyć własną drogą. Przyjdzie przecież dzień, że dziecko zechce opuścić łódź i wsiąść na własną. Ojciec musi być tym, który pomaga dorastać do tej chwili. Więcej - on wie, że ta chwila jest już zaplanowana w przyszłości, a jego rola to uformowanie nowego sternika - jeśli to syn, albo towarzyszki sternika - jeśli to córka. Świadomość obojga - mamy i taty - musi być na tyle duża, aby matka nie zabraniała ojcu na męski sposób realizowania rodzicielstwa. Koniecznie muszą się uzupełniać, jednak nie mogą myśleć, że są w stanie zastąpić siebie w pełnieniu tych ról. Ojciec uczy dzieci świata mężczyzn - tych, którzy bronią słabszych i pokrzywdzonych, walczą o uczciwość i sprawiedliwość, dbają o ekonomiczne zaplecze rodziny. Kochają wiernie i decyzyjnie - bez odwołania miłości pod wpływem nabrzmiałych do granic emocji.

Sternik musi czasem zmienić kurs, aby ocalić okręt przed katastrofą, ale nie rezygnuje z celu wyprawy. Dla katolickich rodzin tym celem musi być życie wieczne, wszystko inne - zaszczyty, tytuły, pieniądze - nie ma sensu.

Nie mów, co robić, po prostu rób to, co dobre

Ale jak być ojcem, który wychowuje? Dzieci nie lubią długich kazań. Ani małe, ani starsze. Wyłączają swoją uwagę, a ojcowie często złoszczą się i skarżą, mówiąc: „Mój syn mnie nie słucha, córka ma mnie za nic”. Ważna informacja dla każdego taty: ojciec nie przekazuje systemu wartości, wygłaszając długie przemowy przy kuchennym stole lub w trakcie jazdy samochodem. On na co dzień stara się żyć w taki sposób, aby dzieci bez nudnych kazań wiedziały, co powinny robić. Jan Paweł II często w swych opowieściach wracał do obrazka zapamiętanego z dzieciństwa: tato, wdowiec, modlący się na kolanach przy łóżku. Nie musiał pan Wojtyła mówić potem: „Módl się, Karol, tak trzeba”. Syn widział i dowiadywał się w najlepszy ze sposobów: „Skoro mój tata tak robi, to widocznie jest to dobre”.

Jeśli tato krzyczy na mamę i mówi o niej, używając obraźliwych słów, na nic zdadzą się wzniosłe przemowy o szacunku dla kobiet. Jeśli tato jest właścicielem firmy i nie wynagradza uczciwie swych pracowników - na nic puste frazesy o uczciwości. Jeśli tato głosił szczytne, antykomunistyczne idee, a po latach okazało się, że jednak należał do PZPR, trudno, by dziecko nie poczuło się oszukane. Jeśli niedzielne przedpołudnie to dla ojca czas wypadu na ryby, nie można się dziwić, że dziecko nie chce chodzić do kościoła. Dziecko wie, czym i w jaki sposób żyją jego rodzice, szybko odkrywa podwójność.

Tato nie może karać milczeniem

To, co ważne dla ojców, gdy dzieci nie są posłuszne, to nie próbować się na nie obrażać. Manifestowanie swojej rodzicielskiej władzy, obnoszenie się ze zranioną dumą rodzica - ostentacyjne milczenie, które trwa czasem kilka dni, nie zmieniają naszych dzieci. Rodzą wyolbrzymione poczucie winy i nie uczą rozwiązywania konfliktów. Pokazują postawę egoisty: „Nie robisz, jak ja chcę, to się obrażam”. Jakie będzie małżeństwo dziecka, które wkroczy w dorosłość z takim bagażem doświadczeń? Już dziś rokuje ciche dni z żoną i dąsy, zamiast rzeczowej rozmowy. Tato musi nauczyć siebie, a potem swoje dziecko rozmawiać o sytuacjach trudnych, o rozczarowaniach. Męskim językiem, innym niż ten, którego w takich rozmowach używa mama, ale to jego obowiązek. Nie wystarczy, że nauczymy dziecko mówić „dzień dobry” niemiłym sąsiadom, ono musi przede wszystkim umieć stawić czoła trudnościom.

Tym, którzy czekają na dziecko

Jeśli przyjąć, że dzień narodzin dziecka jest linią startu dla rodzicielstwa, to kobieta bierze przed startem dłuższy rozbieg. Ma dziewięć miesięcy na to, aby w dniu przyjścia na świat dziecka być dobrze przygotowaną. Jest sam na sam z maleństwem. Dzielą tlen, pokarm, krew, przestrzeń. Nie ma fizycznego zespolenia większego niż to. Mężczyzna - mąż, ojciec dziecka - jest w innej sytuacji, ale powinien, podejmując świadomy wysiłek, wykorzystać czas ciąży najlepiej jak to możliwe. Nie może być zaskoczony.

Nasza miłość zaprasza tu dziecko...

Ktoś pięknie powiedział, że już w oczach żony wita się dziecko, które pocznie się z miłości. W to zdanie wpisuje się wdzięczność żonie za trud dziewięciu miesięcy, ale też świadoma zgoda na to, aby ta właśnie kobieta była matką moich dzieci. Nie inna, nie przypadkowa. Właśnie ta. Zresztą, choć innym językiem, ale taką właśnie zgodę wyrażają małżonkowie słowami przysięgi małżeńskiej: deklarują, że przyjmą potomstwo, jakim Bóg ich obdarzy. Ta przysięga zobowiązuje również do tego, aby od początku mężczyzna podejmował konkretne kroki w przygotowywaniu siebie do bycia ojcem. Jeśli rany wyniesione z domu w relacji z własnym ojcem są zbyt głębokie, jeśli nie ma wzorców - może się okazać, że trudno podjąć ten wysiłek. Ale nie trzeba się bać. Instynkt ojcowski budzi się powoli, a Bóg, którego małżonkowie zapraszają do swojej miłości przez sakrament, pomaga w stawaniu się tatą. On, który pierwszy jest Ojcem, może pomóc w tym trudnym rejsie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem