Reklama

Katolicka Szkoła Podstawowa im. św. Jadwigi Królowej w Lublinie

Jest taka szkoła…

2017-09-04 12:38

Agnieszka Borc mama Rafałka i Pawełka

Archiwum szkoły

Z początkiem września powraca temat szkoły. Chyba każdy z nas na szkołę patrzy przez pryzmat własnych doświadczeń, czy to przeżycia z dzieciństwa, czy edukacja swoich dzieci, czy wnuków; każdy z nas spotyka się z tematem szkoły. Dla niektórych to wielkie przeżycie, pierwszy raz w nowym miejscu, nowa pani, nowi koledzy i koleżanki. Dla wielu rodziców nauka ich dzieci, to po prostu spełnienie obowiązku szkolnego, zaufanie do systemu kształcenia w naszym kraju.

Jednak są rodzice i dziadkowie, którzy chcą dla swoich pociech czegoś więcej. Na szczęście obecnie nie ma rejonizacji i rodzic sam może decydować gdzie i jak będzie uczyło się jego dziecko. Wymagania i oczekiwania są różne, w zależności od możliwości i predyspozycji dziecka. Rodzice, którzy szukają czegoś wyjątkowego, zwykle zwracają uwagę na poziom kształcenia, wygląd i wyposażenie placówki, czy na bezpieczeństwo. Każdy chce, aby jego dziecko było traktowane wyjątkowo i miało dobre wyniki w nauce. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę z tego, że rozwój małego człowieka powinien obejmować jego całego, wszystkie aspekty życia. Dopiero wtedy wyrośnie z takiego dziecka mądry, wartościowy człowiek.

Taka właśnie idea przyświeca szkole, do której posłałam swoje dzieci, Katolickiej Szkole Podstawowej im. św. Królowej Jadwigi w Lublinie. Na początku nie myślałam o tym, dla mnie najważniejsze było, aby szkoła była mała, przytulna, mały budynek kojarzy się z domem i wszystko jest na miejscu, nie trzeba kluczyć, szukać. Żeby było mało uczniów w klasie, bo wiadomo, w małej grupie łatwiej wszystkiego dopilnować, żeby dzieci czuły się bezpiecznie i w miarę ich możliwości, dobrze się uczyły. Szybko jednak okazało się, że wybrana placówka nie tylko spełniła, ale przerosła moje oczekiwania. Spostrzegłam, że w tej szkole pracują ludzie z pasją. Od pani dyrektor, przez grono pedagogiczne, po pracowników obsługi, wszyscy są życzliwi, uśmiechnięci, gotowi do pomocy. Sekretariat i gabinet dyrektora jest zawsze otwarty, dzieci o każdej porze mogą wejść ze wszystkimi sprawami, dla dyrektor Jadwigi Ożóg nie ma błahych problemów, każde dziecko traktowane jest jako ważne, wszystkie sprawy załatwiane są na bieżąco, przy okazji, nie trzeba się umawiać, czekać, po prostu się wchodzi, ta otwartość mnie urzekła. Tym bardziej, że ludzie coraz mniej chcą mieć ze sobą kontakt, nowo powstałe domy odgradzane są wielkimi murami, pozamykanymi na antywłamaniowe zamki. Młodzi ludzie mają słuchawki w uszach, albo wpatrzeni są w smartfony. A w tej szkole panuje odmienna atmosfera. Mała wspólnota i otwartość sprzyja nawiązywaniu kontaktów. Rodzice chętnie dzielą się swoimi doświadczeniami, łatwiej pokonać, czy wręcz uniknąć porażek wychowawczych. Wśród dzieci nie ma agresji, czy rywalizacji, starsze dzieci wprowadzają młodsze w środowisko szkolne, chętnie opiekują się nimi, pomagają im. Zawsze na początku roku uczniowie klas starszych wychodzą do szatni powitać młodszych kolegów, pomóc im, porozmawiać. Robią to same z siebie i jest to dla mnie niespotykane i niesamowite doświadczenie wychowawcze. Dzieci tej szkoły odznaczają się wysoką kulturą osobistą, uprzejmością, co też jest znakiem rozpoznawczym tej placówki. Jeśli zdarzają się sytuacje konfliktowe, jak to między dziećmi bywa, to przez to, że jest mała społeczność szkolna i wszyscy się znają, szybko takie sytuacje są wychwytywane i rozwiązywane na bieżąco. Dzieci czują się nie tylko bezpieczne, ale mają też poczucie własnej wartości i godności.

Nauczyciele nie tylko realizują podstawę programową, ale dbają aby dzieci na czas zjadły drugie śniadanie, aby potrafiły radzić sobie z emocjami, nikt nie przechodzi obojętnie obok smutnego dziecka, aby na czas się spakowały, rozpakowały i były przygotowane do zajęć. Może to są drobnostki, ale bardzo wpływają na dobre samopoczucie dziecka, które nie jest pozostawione same sobie w nowym otoczeniu. Nauczyciele tej szkoły dbają o wychowanie patriotyczne swoich uczniów, co jest ważne w budowaniu tożsamości i poczuciu własnej wartości. Zaspokajane są też potrzeby duchowe dzieci. Ze względu na katolicki charakter szkoły, oprócz katechezy, obecna jest również modlitwa oraz wyjścia do kościoła na Msze św. i nabożeństwa okolicznościowe. Rodzicom praktykującym łatwiej wprowadzać dzieci w tajemnice wiary, natomiast niewierzący, którzy też mogą kształcić dzieci w tej szkole, mają możliwość poznać czym jest katolicyzm, na czym polega i mają możliwość konfrontacji ze swoimi wyobrażeniami na temat wiary. Szkoła, choć katolicka z nazwy, szanuje przekonania innych, co też jest absolutnie niesamowite. Nikt nikogo do niczego nie zmusza, nie poucza, a dzieci uczą się szacunku odmienności i wyrozumiałości.

Reklama

Dzieci realizują podstawę programową nie tylko w szkole, ale mają też dużo wyjść i wyjazdów edukacyjnych, co czyni naukę atrakcyjniejszą. Szkoła od lat utrzymuje wysoki poziom nauczania, dzieci oraz nauczyciele wkładają dużo wysiłku, aby utrzymać ten wysoki poziom, ale mimo to, jest też dużo wyjść i wyjazdów rekreacyjnych. Praca jest tak zorganizowana, żeby dzieci chciały się uczyć, a nie czuły się zmuszane do nauki, możliwe jest to dzięki pasji i uzdolnieniom, którymi odznaczają się nauczyciele pracujących w tej szkole. Charakterystyczna jest również praca świetlicy. Moje dzieci wyprosiły, aby nie odbierać ich zaraz po lekcjach, bo chcą się jeszcze pobawić z innymi dziećmi. Okazało się, że nie tylko moje dzieci tak chętnie chcą przebywać na świetlicy. Jest to dla nich szczególny czas odreagowania, relaksu i rekreacji, a szkoła nie kojarzy im się tylko z nauką. Pani dyrektor nie kryje, że chciała stworzyć taką placówkę, w której dzieci będą czuły się jak w domu i żeby nie chciały z niej wyjść. Okazuje się, że właśnie tak jest.

Aż trudno uwierzyć, że jest takie miejsce, gdzie i dzieci i rodzice nie muszą udawać kogoś innego, czują się swobodnie na co dzień. Jest to miejsce, w którym dzieci czują się dobrze, nie są piętnowane za swój wygląd, czy status społeczny. Nikt nikogo nie krytykuje, nie ocenia, nie porównuje, nie narzuca swojego punktu widzenia. Rodzina, jako komórka społeczna otaczana jest szczególną troską. Świetnie odnajdują się w tej szkole dzieci z dysfunkcjami, jak i te szczególnie uzdolnione. I jednym i drugim placówka zapewnia opiekę i kształcenie na najwyższym poziomie. Przez to, że jest mała społeczność, pracownicy szkoły mogą pozwolić sobie na indywidualne traktowanie każdego dziecka. Każdy rodzic jest wysłuchany i w sposób mądry kadra nauczycielska stara się sprostać oczekiwaniom, z jakimi dany rodzic przychodzi. Dzieci w sposób naturalny oprócz zdobywania wiedzy, uczą się co jest dobre co złe, co wolno, a czego nie wolno, co wypada, a co nie. Uzdolnione dzieci nie są kujonami, a niepełnosprawne nie są w niczym gorsze.

Po dwóch latach, jakie moje dzieci spędziły w tej szkole, jestem spokojna o ich przyszłość, o to, że wychowywani są na dobrych, mądrych ludzi. Jestem też spokojna, że moim dzieciom nie są wpajane szkodliwe ideologie typu gender. Uczniowie tej szkoły mają szczęśliwe, beztroskie dzieciństwo i nie ma to nic wspólnego z bezstresowym wychowaniem. O wiele prostsze jest życie rodzica, gdy jest takie miejsce, do którego dzieci chętnie chcą chodzić, na co dzień ochoczo się wybierają, a po wakacjach nie mogą się doczekać, stęsknione, kiedy znowu spotkają się z rówieśnikami, ze swoją panią, no i oczywiście z panią dyrektor, bardzo lubianą przez dzieci, która zawsze wie, czego im najbardziej potrzeba i zawsze ma dla nich otwarte serce, ręce, uśmiech, no i tradycyjne już, szkolne krówki.

Tagi:
szkoła

Kolejny astronomiczny obiekt w szkole Sióstr Niepokalanek

2018-08-01 10:33

Krzysztof Zaremba
Edycja świdnicka 31/2018, str. IV

Na terenie Prywatnego Liceum i Gimnazjum Sióstr Niepokalanek, mieszczącego się przy placu Marii Darowskiej nr 1 w wałbrzyskiej dzielnicy Sobięcin, oddany został do użytku ekologiczny labirynt Eko-Astro-Lab. Ten bardzo ciekawy projekt edukacyjny został zrealizowany głównie dzięki wielkiemu zaangażowaniu i naukowej pasji dyrektor szkoły – s. Dorotei Milewskiej, która znalazła wsparcie finansowe wśród inwestorów oraz pomoc wielu ludzi, którym leży na sercu dobro tej renomowanej i zasłużonej dla całego regionu wałbrzyskiego placówki oświatowej

Archiwum szkoły
Ekologiczny labirynt Eko-Astro-Lab

Wyznaczone żywopłotem ścieżki labiryntu Eko-Astro-Lab mają kształt współśrodkowych okręgów, które przedstawiają orbity ośmiu planet Układu Słonecznego. W labiryncie zostały umieszczone modele ciał niebieskich wykonane w odpowiedniej skali i kolorach oraz tablice z najistotniejszymi informacjami i fotografiami. Zgodnie z heliocentrycznym porządkiem w centrum labiryntu umieszczone zostało Słońce. Przed wejściem do labiryntu znajduje się „astromat” z zadaniami do rozwiązania wewnątrz obiektu. Modele i żywopłot zostały podświetlone przy pomocy lamp solarnych.

Jak mówi siostra Dorotea, pomysłodawca całego przedsięwzięcia, nowo powstały labirynt Eko-Astro-Lab ma za zadanie: kształtowanie i rozwijanie zainteresowań, uzdolnień dzieci i młodzieży w zakresie astronomii; rozszerzanie i pogłębianie wiedzy w atrakcyjnej formie; promowanie postaw proekologicznych; wykorzystanie odnawialnych źródeł energii do zasilania oświetlenia; promowanie postaw prozdrowotnych; naukę połączoną z zabawą na świeżym powietrzu.

Z obiektu korzystały będą nie tylko uczennice Szkoły Sióstr Niepokalanek, ale placówka udostępni labirynt również innym dzieciom i młodzieży oraz wszystkim osobom pragnących w ciekawej formie poznawać tajniki kosmosu.

Podczas uroczystego otwarcia labiryntu Eko-Astro-Lab siostra Dorotea podziękowała wszystkim sponsorom, m.in. firmie Toyota i Nadleśnictwu Wałbrzych oraz wszystkim osobom, dzięki którym ten projekt mógł zostać zrealizowany. Poświęcenia obiektu dokonał kapelan Sióstr Niepokalanek z Wałbrzycha ks. Jan Olender, który, jak podkreśliła siostra Dorotea, brał również czynny udział w mozolnych, codziennych pracach związanych z budową labiryntu. Podziękowania otrzymały również współsiostry, nauczyciele, uczennice szkoły, rodzice i wszyscy, którzy nie szczędzili wysiłku w doprowadzeniu prac do szczęśliwego końca.

Eko-Astro-Lab już drugi tego typu projekt zrealizowany w ostatnim czasie przez Prywatne Liceum i Gimnazjum Sióstr Niepokalanek w Wałbrzychu. Od ubiegłego roku z powodzeniem działa Obserwatorium Astronomiczne, z którego korzystają zarówno miejscowe uczennice, jak i dzieci i młodzież z różnych szkół, a także osoby prywatne pragnące poszerzyć swoją wiedzę z dziedziny astronomii. Teraz oba obiekty będą się znakomicie uzupełniać.

Prywatne Liceum Żeńskie im. Matki Marceliny Darowskiej w Wałbrzychu to szkoła istniejąca od 1946 r. Jej siedzibą jest malowniczo położony, piękny i monumentalny budynek w dzielnicy Sobięcin, w którym przed II wojną światową mieścił się sierociniec ufundowany w 1872 r. przez rodzinę von Dyhern-Czettritz. Patronką Liceum Sióstr Niepokalanek jest bł. Marcelina Darowska, która stworzyła system pedagogiczny i wychowawczo-naukowy oparty na zdrowej religijności, umiłowaniu wiedzy i patriotyzmie. Rozbudowany system wychowawczy, dostosowany w szczegółach do potrzeb dzisiejszych czasów, stanowi fundament całej edukacji Sióstr Niepokalanek. Szkoła w Wałbrzychu daje możliwość zdobycia rzetelnej wiedzy między innymi dzięki doświadczonemu i oddanemu młodzieży gronu pedagogicznemu, atmosferze sprzyjającej nauce i własnemu rozwojowi, nauce w małych grupach klasowych, bardzo dobrze wyposażonym pracowniom, rozszerzonemu programowi nauczania. Działają tu kółka przedmiotowe, zespół muzyczny i drużyna harcerska. Dla dziewczyn spoza Wałbrzycha szkoła zapewnia miejsce w internacie. Uczennice, które kończą liceum, są doskonale przygotowane do podjęcia nawet najtrudniejszych kierunków studiów i jak pokazuje doświadczenie, z powodzeniem je kończą. Nie dziwi zatem fakt, że osiągnięcia wychowawcze i renoma szkoły Sióstr Niepokalanek daleko wykraczają poza granice Wałbrzycha.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Obchody 77. rocznicy śmierci św. o. Maksymiliana Kolbego

2018-08-14 13:41

Bartosz Bartyzel, Muzeum Auschwitz/lk / Oświęcim, Harmęże (KAI)

77 lat temu w niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym i zagłady Auschwitz został zabity franciszkanin św. o. Maksymilian Maria Kolbe. W rocznicę tego wydarzenia przy bloku 11, w którym mieściło się obozowe więzienie i w którym zamordowano zakonnika, odprawiono uroczystą Mszę świętą. Podczas obchodów odczytano dekret ogłaszający św. Maksymiliana patronem Ziemi Oświęcimskiej.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Wzięło w niej udział kilkaset osób, m.in. wicepremier RP Beata Szydło, biskupi, księża i zakonnicy, a także przedstawiciele władz wojewódzkich oraz samorządów lokalnych. Mszy św. przewodniczyli metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski, biskup bielsko-żywiecki Roman Pindel, biskupi seniorzy Tadeusz Rakoczy i Kazimierz Górny, oraz abp Ludwik Schick z Niemiec. Gośćmi honorowymi była rodzina Maksymiliana Kolbego oraz byli więźniowie obozu Auschwitz.

Zobacz zdjęcia: Obchody 77. rocznicy śmierci św. o. Maksymiliana Kolbego

Abp Jędraszewski w homilii przypomniał moment, w którym o. Kolbe zgłosił się na śmierć głodową za nieznanego mu współwięźnia. - Ucieczka więźnia, apelowy place, długie godziny czekania i wreszcie wyrok - dziesięciu więźniów z bloku 14 skazanych na głodową śmierć. Wtedy pośród ogromnej ciszy i przerażenia płacz jednego ze współwięźniów. Ma żonę, ma dzieci, chce żyć. Ale przecież za tym płaczem kryło się jeszcze jedno. Jest Polska, dla której trzeba narażać się, przelewać krew i walczyć. Uwięziony został w Poroninie, wtedy, kiedy szykował się do wędrówki przez Tatry na Węgry, by tam dołączyć do polskiej armii na zachodzie. Chciał żyć dla najświętszych wartości. Według Fritscha miał zdychać tutaj jak pies, a tymczasem w tym momencie okazuje się, że pozostał człowiekiem, bo pamiętał o żonie i o dzieciach, tego co najświętsze i najbardziej głębokie w jego sercu nie pozwolił sobie wydrzeć. Stąd jego głośny szloch - mówił metropolita krakowski.

– A potem nieoczekiwane wystąpienie z szeregu więźnia o numerze 16670. Samo wystąpienie z szeregu bez rozkazu równało się wtedy wyrokowi śmierci. Więzień był już tylko numerem, odarty z imienia i nazwiska i z samej swojej tożsamości. Nie wolno mu było myśleć, nie wolno mu było podejmować własnych decyzji. Miał wykonywać rozkazy. A on występuje i prosi o to, aby mógł swoje życie ofiarować za tego współwięźnia szlochającego i ciągle myślącego o swoich najbliższych – dodał arcybiskup.

– Ten czas obozowy był dla o. Maksymiliana i zapewne dla wielu innych więźniów czasem szczególnej refleksji nad swoim losem, nad przeznaczeniem, nad najbardziej głębokim sensem ludzkim cierpień. Z tej to refleksji wydobywa się stwierdzenie, którym o. Maksymilian podzielił się ze współwięźniem Józefem Stemlerem kilka tygodni przed śmiercią: „Nienawiść nie jest siłą twórczą, siłą twórczą jest miłość”. Miał na pewno na względzie w jaki sposób trzeba tutaj odpowiadać na tak przerażające zło doświadczane niemal każdej godziny – podkreślił metropolita krakowski.

Podczas obchodów rocznicowych odczytano dekret prefekta Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów kard. Roberta Saraha ogłaszający św. Maksymiliana patronem Ziemi Oświęcimskiej.

„Duchowieństwo i wierni Ziemi Oświęcimskiej darzą szczególną czcią św Maksymiliana Marię Kolbego, prezbitera i męczennika, który ustanawiając przykład największej miłości nie zawahał się wspaniałomyślnie poświęcić swojego życia za bliźniego. Dlatego też biskup bielsko-żywiecki Roman Pindel, mając na uwadze liczne prośby oraz przychylność władzy świeckiej, pragnie zaaprobować wybór św. Maksymiliana Marii Kolbego, prezbitera i męczennika na patrona Ziemi Oświęcimskiej. On też w piśmie z dnia 12 kwietnia 2018 r. zwrócił się z prośbą, aby ten wybór i decyzja zostały zaakceptowane w świetle przepisów o ustanawianiu patronów. Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów na mocy praw nadanych jej przez Ojca Świętego Franciszka i po rozważeniu przedstawianej sprawy uznała, że wybór ten i decyzja dokonały się zgodnie z przepisami prawa, przychyliła się do powyższej prośby i potwierdza, że Maksymilian Maria Kolbe, prezbiter i męczennik, jest patronem Ziemi Oświęcimskiej” - przeczytał podczas Mszy o. Jan Cuber.

Kwiaty złożono pod Ścianą Śmierci na dziedzińcu bloku 11, a także na obozowym placu apelowym, gdzie 29 lipca 1941 r. Maksymilian Kolbe ofiarował życie za współwięźnia Franciszka Gajowniczka. Hierarchowie i franciszkanie modlili się również w celi nr 18 w podziemiach bloku 11, w której zamordowano św. Maksymiliana.

Obchody 77. rocznicy śmierci o. Kolbe zainaugurowało rano nabożeństwo „Transitus św. Maksymiliana” we franciszkańskim Centrum św. Maksymiliana w Harmężach, po której do byłego obozu przeszła franciszkańska pielgrzymka z relikwiami świętego. Pątnicy z diecezji bielsko-żywieckiej wyruszyli też z oświęcimskiego kościoła św. Maksymiliana. Obie pielgrzymki spotkały się przy bramie „Arbeit macht frei”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Żyć w postawie wiary i służby

2018-08-15 14:37

Anna Majowicz

15 sierpnia przypada uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Tego dnia w rocznicę Bitwy Warszawskiej swoje święto obchodzą również żołnierze.

Anna Majowicz
Eucharystii przewodniczył bp Jacek Kiciński

Wrocławskie uroczystości rozpoczęła Eucharystia w bazylice garnizonowej pw. św. Elżbiety. Mszy św. przewodniczył bp Jacek Kiciński. W homilii zaznaczył, że żołnierze są jak Maryja, która udała się w podróż do św. Elżbiety - zostawiają chwilowo swoje rodziny, bo czują potrzebę służby drugiemu człowiekowi. Podziękował żołnierzom za ich trud i poświęcenie. - Jako wspólnota Kościoła towarzyszymy Waszym rodzinom zwłaszcza wtedy, gdy wykonujecie trudne i odpowiedzialne zadania, wypełniając misje pokojowe. Wiemy, że życie żołnierza nie jest łatwe, dlatego pamiętajcie, że zawsze możecie liczyć na Tą, do której wołamy ,,Jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam”. Niech to dzisiejsze świętowanie, Uroczystość Wniebowzięcia NMP uczy nas życia w postawie wiary i służby, by po śmierci otrzymać nagrodę nieba – mówił wrocławski biskup pomocniczy.



Druga część obchodów miała miejsce na pl. Gołębim. Tam odczytano Apel Pamięci Oręża Polskiego, kampania honorowa oddała salwę honorową, zostały wręczone odznaczenia, a Orkiestra Reprezentacyjna Wojską Lądowych we Wrocławiu wykonała pokaz musztry paradnej. Ponadto na pl. Solnym, można było obejrzeć sprzęt wojskowy oraz wykonać bezpłatne badania profilaktyczne na stoisku Wojskowego Szpitala Klinicznego. Chętni mieli także możliwość porozmawiania z żołnierzami.

Więcej o tym, co działo się dziś na wrocławskim Rynku przeczytacie w papierowym wydaniu naszego tygodnika.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem