Reklama

Jestem od poczęcia

Czytajmy Reymonta

Historia nauczycielką życia

2017-09-04 14:43

Grzegorz Jacek Pelica

www.cyfrowe.mnw.art.pl
Jacek Malczewski, „Portret Władysława Reymonta” (XX wiek)

Jest taka powieść historyczna, zwana „Trylogią rozbiorową”, która świadczy o mądrym wyciąganiu wniosków z historii. Tworzą ją: Ostatni Sejm Rzeczypospolitej, Nil desperandum i Insurekcja. Władysław Stanisław Reymont nadał im wspólny tytuł: Rok 1794. Zachęcam do lektury wszystkich, którym nie wystarcza kolejna projekcja „Chłopów”, ani „pokrzepianie” w ekranizacjach „Trylogii” H. Sienkiewicza. Może będzie to lekcja przestrogi lub otwarcie oczu na otaczającą rzeczywistość? Także głos w debacie o słuszności powstań.

„Pod protekcją wspaniałomyślnej monarchini (Katarzyny II - GJP) Rzeczpospolita nie będzie miała okazji prowadzenia wojen, zakwitnie błogi spokój i ludność będzie mogła oddać się owocnej pracy – wykładał hetman” – na ostatnim Sejmie RP w Grodnie. Zwolennicy carycy wierzyli w jej dobre intencje wobec Rzeczypospolitej nawet wtedy, gdy „aliantka zagarnęła najpiękniejsze województwa, >przyjacielskie< wojska łupiły Kraj nie gorzej hord tatarskich. Wierzono wciąż niezachwianie w puste słowa gwarancyjnego aliansu. Nie wierzono już tylko w siebie” - charakteryzował sytuację polityczną Reymont, na podstawie wiarygodnych dokumentów. Gdy przekupieni posłowie lub powodowani prywatą demagodzy narzekali, że polskie państwo nie jest w stanie utrzymać wojska, na ich biesiadnych stołach nie brakło niczego (na koszt biednego państwa).

Skąd oni czerpali środki? Igelstrom, znany dowódca wojskowy, „tak zaciekły w posłudze Ojczyźnie, że zgoła nie zważa – w rublach mu płacą lenungi, czy też talerami”. Natomiast prymas Kossakowski, „otrzymując za popieranie ingerencji Rosji sowite uposażenie. Wszak ci to on czasu Wielkiego Sejmu najżarliwiej intrygował przeciwko reformom i konstytucji. Płaciła mu za to imperatorowa”. Hetman koronny do kasztelana mówił: „Naszą powinnością przewidywane nieszczęścia odwrócić od Ojczyzny. Mniemam więc, jako jednym ze skuteczniejszych sposobów jest odstąpienie Rosji chociażby całego koronnego wojska. Profit aż nadto widoczny: kraj pozbędzie się przyszłych terrorystów i zarobi na wdzięczność monarchini”. Dziedzic Jaworski z Krakuszowic, który od psów wyzwał swoich parobków, chcąc ich od Tadeusza Kościuszki oderwać i zapędzić na pańszczyznę, bo i bez nich „kraj się sam obroni łońskiego roku zaprzedał dwóch parobków do cesarskiego wojska”.

Jak >odpłacano< prawdziwym patriotom?– Przede wszystki wyłapywano z ulic „gardłujących” przeciwko zaborcom. Bardziej wymowni i darzeni szacunkiem ogółu znikali nagle, a po kilku miesiącach otrzymywano od nich listy z Syberii lub grypsy z pruskich więzień. Słabszych rozpijano i „nocami pijane kupy nieszczęśników popędzali kozacy nahajkami do obozu w Łosośnie, o czym mało kto wiedział. Werbowano i dla króla pruskiego, jeno tajniej i srodze przebierając. Angielczyk także próbował zapuszczać zagony, acz nie nazbyt fortunnie. Grodno stało się jarmarkiem mięsa żołnierskiego; kupuje, kto chce i wywozi niby tuczne barany”. Reymont ustami Sułkowskiego mówi: „Szpiegunów pełno na każdym kroku, nie wiadomo, komu zawierzyć”. Już wtedy agenci i „korespondenci” angielscy uczyć chcieli obywateli Rzeczypospolitej „właściwego” rozumienia historii.

Reklama

A jakie media i jacy historycy wciąż uczą dziś Naród tak, że trwa w błędach? Ks. Hugona Kołłątaja, Juliana Ursyna Niemcewicza, Ignacego Potockiego, Stanisława Sołtana i całe polskie środowisko patriotyczne określano jako „szmermele” (oszołomy - GJP), zawistników, piszących „paszkwile, gazetki i jadowite wierszyki” i tych, co „publicznie szkalują nawet dygnitarzy (polityków – GJP) o branie jurgieltów (łapówek), czym m.in. „osłabiają naszą (zwolenników zagranicznych mocodawców – GJP) sytuację w Petersburgu (dziś: w Brukseli?), z tego płyną nieobliczalne dla nas (targowiczan) szkody”. Podczas insurekcji na walczących „przeciwko Moskwie” rozpuszczano fałsze. Pojawiła się więc propaganda medialna, aby poniżyć, pozbawić autorytetu ludzi z charyzmą i kompetencjami do przewodzenia Polakom.

Do czego było potrzebne powstanie, insurekcja i zbrojny sprzeciw? Żeby okazać i zademonstrować właśnie sprzeciw, bo uchwały przekupnych sejmów wyrażały poddanie się obcej władzy; żeby każdy się określił, kim tak naprawdę jest i po czyjej stronie stoi, a nie po cichu udawał kogo innego niż był faktycznie i jawnie; żeby zapobiec dalszemu „wyłuskiwaniu” przez wrogów (Prusy, Rosję) wartościowych obywateli, którzy jeszcze się nie zaprzedali i nie zdeprawowali: przerwać ich werbunek, skryty i przymusowy, do armii wrogich państw, akceptowany przez polskojęzyczne elity rządzące. Skończyć z rządami zdegenerowanych elit: czytelnym było mieć jawnie obce, niż polskich mianowańców zagranicznej władzy, którzy udawali niemoc i niemożność, maskując swoją głupotę lub ubezwłasnowolnienie. Zapobiec dalszym skrytobójczym mordom wartościowych obywateli lub ich wywózkom do więzień i na zsyłkę, przekupywaniu słabszych. Doświadczyć umiejętności samoorganizowania się i kreowania nowych przywódców wobec nadchodzącej nocy niewoli i wybijania się na niepodległość. Żeby doprowadzić do całkowitej kompromitacji ludzi o podwójnym obliczu i wyznawców prywaty, którzy nawet z pola walki tuż przed bitwą pod Racławicami, usiłowali aresztować swoich poddanych i przymusić ich do odrabiania pańszczyzny.

Otworzyć oczy i dodać duchatym, którzy jeszcze nie rozumieli i nie dostrzegli, co tak naprawdę stało się i co grozi Rzeczypospolitej. Temu służyły także publiczne spektakle Baraniego Kożuszka, którego postać odmalowali J.I. Kraszewski i W.S. Reymont.

Tagi:
narodowe czytanie

Wielkie czytanie radomszczan z udziałem abp. Depo

2018-06-11 09:14

Magda Blada

Magda Blada

"6 czerwca 2018 w ramach XIX Radomszczańskich Dni Rodziny odbyło się "Wielkie czytanie radomszczan".

Tym razem młodzież z radomszczańskich szkół średnich czytała "List św. Jana Pawła II do młodych".

Czytanie zostało poprzedzone wprowadzeniem ks. abp dr W. Depo Metropolity Częstochowskiego. Spotkaniu towarzyszyło otwarcie wystawy pt. "Wychowawca ludzi wolnych – ks. Franciszek Blachnicki" oraz projekcja

filmu "Prorok nie umiera"."

Zobacz zdjęcia: Wielkie czytanie radomszczan
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Franciszek o nieustannej aktualności przykazania miłości nieprzyjaciół

2018-06-19 12:07

st (KAI) / Watykan

O stałej aktualności zawartych w dzisiejszej Ewangelii (Mt 5,43-48) słów Pana Jezusa „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują” przypomniał papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. Zaznaczył, że chodzi w nich o przebaczenie, modlitwę, i umiłowanie tych, którzy „chcą nas zniszczyć”. Są to słowa trudne, wzywające nas do naśladowania powszechnej miłości Ojca Niebieskiego. Są też wyzwaniem dla chrześcijanina, aby prosić Pana o łaskę umiejętności błogosławienia naszych wrogów i ich miłowania.

Greg Burke/Twitter.com

Ojciec Święty przypomniał, że codziennie w modlitwie „Ojcze nasz” prosimy o łaskę przebaczania naszym nieprzyjaciołom – „odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. A jednak nie łatwo nam zrozumieć, jak można wybaczyć naszym wrogom.

„Pomyślmy o minionym wieku, o biednych chrześcijanach rosyjskich, którzy zostali zesłani na Syberię, jedynie z powodu swej wiary, by tam umrzeć z zimna: i musieli modlić się za kata, który ich tam posłał? Ale dlaczego? A wielu to czyniło: modlili się. Pomyślmy o Auschwitz i innych obozach koncentracyjnych: musieli modlić się za tego dyktatora, który pragnął czystej rasy i zabijał bez skrupułów, i modlić się, aby Bóg ich błogosławił! A wielu to czyniło” – stwierdził Franciszek.

Papież zaznaczył, że jest to „trudna logika" Jezusa, która w Ewangelii jest zawarta w modlitwie i usprawiedliwieniu tych, którzy zabili Go na krzyżu: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. Jezus prosi dla nich o przebaczenie, podobnie jak to czyni w chwili męczeństwa także św. Szczepan. Dodał, że często w rodzinach nie potrafimy sobie nawzajem przebaczyć, a cóż dopiero w sytuacjach, kiedy ktoś chce nas zabić. Ojciec Święty podkreślił, że chodzi zatem o łaską, o którą winniśmy prosić, abyśmy byli doskonali, jak doskonały jest Ojciec niebieski, który obdarza swymi dobrami złych i dobrych.

Na zakończenie swej homilii Franciszek zachęcił, abyśmy pomyśleli o naszych nieprzyjaciołach, usiłujących wyrządzić nam zło i modlili się o łaskę ich miłowania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bielsko-Biała: ponad 247 tys. zł na hospicjum z akcji „Pola Nadziei”

2018-06-19 21:05

rk / Bielsko-Biała (KAI)

Ponad 247 tys. zł zgromadziły w tym roku szkoły z Podbeskidzia oraz salwatoriańskie parafie w USA, które w ramach 14. edycji programu „Pola Nadziei” zbierały na rzecz działającego od ponad półtora roku pierwszego w Bielsku-Białej hospicjum stacjonarnego im. Jana Pawła II. W programie wzięły udział 62 placówki edukacyjne z Bielska-Białej, powiatu bielskiego, Skoczowa oraz cztery polskie wspólnoty ze stanów Nowy Jork i New Jersey.

Bożena Sztajner

Podsumowanie programu „Pola Nadziei” było okazją do spotkania się reprezentantów wszystkich szkół uczestniczących w akcji, a także samorządowców, parlamentarzystów i duchownych z Kościoła katolickiego. Wspólnie modlono się 19 czerwca podczas nabożeństwa słowa Bożego w kościele NMP Królowej Polski w Bielsku-Białej. Liturgii przewodniczył bp Piotr Greger.

W kazaniu biskup pomocniczy podziękował nauczycielom i uczniom w imieniu Kościoła bielsko-żywieckiego za podjęte wysiłki na rzecz dzieła hospicyjnego. „To jest bezcenny dar, świadczący o trosce o ludzi przeżywających czas choroby nowotworowej. Dziękuję za to, że macie w sobie i coraz bardziej kształtujecie postawę ludzi, dla których wyobraźnia miłosierdzia nie jest pustym hasłem. Czujecie odpowiedzialność za tych, którzy są naznaczeni szczególnym krzyżem bólu i cierpienia. Jest w was nieocenione pragnienie niesienia pomocy tym, którzy potrzebują jej najbardziej ze wszystkich” – podkreślił biskup.

Jak poinformowała prezes Salwatoriańskiego Stowarzyszenia Hospicyjnego Grażyna Chorąży, w kończącym się roku szkolnym 2017/2018 szkoły uzbierały i przekazały na rzecz Hospicjum im. Jana Pawła II w Bielsku-Białej ponad 247 tys. zł. organizując zbiórki, kiermasze, koncerty, przedstawienia, sprzedając ciasta i własnoręcznie wykonane drobiazgi. Zebrana kwota – 247 tys. 810 zł – wspomoże codzienną działalność hospicjum.

Prawie 10 tys. dolarów zebrano w polskich parafiach i salwatoriańskim klasztorze w USA. Podsumowanie „Pól Nadziei 2018” było również okazją do wręczenia dyplomów Honorowego Członka Salwatoriańskiego Stowarzyszenia Hospicyjnego za szczególną pomoc dla hospicjum. Z rąk ks. Piotra Schory SDS, kapelana hospicjum, otrzymali je: Ewa Żak – radna sejmiku województwa śląskiego oraz Urszula i Andrzej Omyliński – małżeństwo publicystów.

Budowę bielskiego hospicjum zainicjowało Salwatoriańskie Stowarzyszenie Hospicyjne przy bielskiej parafii księży salwatorianów. W październiku 2016 roku hospicjum rozpoczęło swoją działalność.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem