Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Kard. Dziwisz: polityka winna być działaniem w służbie człowieka, a nie w służbie rzeczy

2017-09-06 11:37

md / Krynica / KAI

Episkopat.pl
Kard. Stanisław Dziwisz

W centrum ludzkiej polityki stoi człowiek, dlatego brak wartości, wypieranie ich czy dezawuowanie rodzi nieludzki świat, chociaż wcale tak na początku nie musi wyglądać – mówił podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy kard. Stanisław Dziwisz. Hierarcha uczestniczył w dyskusji panelowej na temat „Polityka. W służbie wartości czy interesów?”.

„Wartości stanowią kryteria wszelkiego rodzaju działań: politycznych, gospodarczych, kulturalnych, społecznych” – mówił kard. Stanisław Dziwisz, poproszony o odpowiedź na pytanie, czy polityka ma służyć wartościom, czy interesom. Były metropolita krakowski podkreślał, że to wartości - takie jak prawda, wolność, sprawiedliwość i miłość – są wyznacznikami człowieczeństwa naszych poczynań, także politycznych.

„W centrum ludzkiej polityki stoi człowiek. Brak wartości, wypieranie ich, dezawuowanie rodzi ostatecznie nieludzki świat, chociaż wcale tak na początku nie musi wyglądać” – zaznaczył panelista.

Mówca przypomniał rozumienie polityki w katolickiej nauce społecznej, według której jest ona roztropną troską o dobro wspólne społeczeństwa. Przyznał, że sformułowanie pytania – czy polityka ma służyć wartościom, czy interesom – skłania go do refleksji, że zarówno wartości, jak i interesy są „rzeczami”, które współtworzą ludzką rzeczywistość i w takim kontekście polityka byłaby pojmowana jako „działanie w służbie rzeczy”.

Reklama

„Chodzić będzie ostatecznie o to, które rzeczy należy brać pod uwagę w działaniu politycznym i ewentualnie, w jakiej kolejności ich ważności oraz wzajemnych zależności. Tym, co będzie charakteryzowało tak kreowany świat polityki, będzie swoiste konkurowanie między sobą różnych rzeczy o pierwszeństwo czy priorytetowość w rozstrzyganiu dylematu, w służbie czego, w danym momencie, powinna być prowadzona polityka” – wyjaśnił kard. Dziwisz.

Podkreślił, że takie rozumienie polityki jest obce zarówno społecznej nauce Kościoła, jak i jemu osobiście. „Z punktu widzenia Kościoła polityka jest rozumiana zawsze jako działanie w służbie człowieka, a nie w służbie rzeczy” – dodał. Według niego, jest to rozróżnienie o fundamentalnym znaczeniu.

„Nie deprecjonuje ono rzeczy, do których należą między innymi tak przywoływane tu wartości, jak i interesy, lecz każe brać je pod uwagę z perspektywy człowieka, to znaczy z perspektywy jego godności, a zatem z perspektywy prawdy, którą jest, którą ucieleśnia i którą zwykle człowiek chce w sobie rozwijać tak indywidualnie, jak i w zbiorowości, chociażby na drodze szukania sensu i szczęścia własnego życia” – argumentował dostojnik.

Według niego, w takim podejściu do polityki, w której centrum stoi dobro człowieka i tworzonej przez niego społeczności, jest miejsce zarówno dla wartości, jak i dla interesów własnych poszczególnych ludzi, grup oraz wspólnoty ponadgrupowej, która może przyjąć kształt państwa.

Polityka powinna więc być zarówno w służbie wartości, jak i w służbie interesów. „Pomijanie któregoś z tych dwóch fundamentalnych aspektów ludzkiego życia i działania prowadzi do dehumanizacji tak człowieka, jak i prowadzonej przez niego działalności politycznej” – dodał wieloletni sekretarz św. Jana Pawła II.

Kard. Dziwisz podkreślił także, że wykluczenie z życia człowieka wartości odziera go z ważnej prawdy o nim samym i podobnie dzieje się, gdy nie bierzemy pod uwagę jego „naturalnej interesowności i jej ukonkretnień w codziennych pragnieniach, dążeniach i działaniach”. „Wartości i interesy współtworzą świat człowieka. Czynią tak, pozostając w napięciu, które może być twórcze lub destrukcyjne” - wyjaśnił.

Na zakończenie swojego wystąpienia kard. Dziwisz zauważył, że o interesach wiele się mówi zarówno w debatach plenarnych, jak i w kuluarach krynickiego forum, choć nie wiadomo, czy równie wiele czasu poświęca się wartościom. „Na nie właśnie chciałbym zwrócić państwa uwagę. Wartości, które w życiu społecznym, a tym samym także w działalności politycznej, odgrywają szczególną rolę, to według katolickiej nauki społecznej: prawda, wolność, sprawiedliwość i miłość. Wszystkie one są nieodłącznie związane z godnością osoby ludzkiej, sprzyjając jej autentycznemu rozwojowi” – podsumował.

Sesja plenarna „Polityka. W służbie wartości czy interesów” odbyła się w ramach XVII Forum Ekonomicznego, które trwa w Krynicy. Do udziału w dyskusji – oprócz kard. Stanisława Dziwisza – zostali poproszeni premier RP Beata Szydło, były prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko, pisarz izraelski Jakow Szechter oraz Bruce Stokes, Dyrektor ds. Globalnych Trendów Ekonomicznych w Pew Research Center for The People & The Press.

PUBLIKUJEMY PEŁNĄ TREŚĆ PRZEMÓWIENIA KARD. DZIWISZ

Polityka. W służbie wartości czy interesów?
1. Do rozmowy na temat „Polityka. W służbie wartości czy interesów” zostałem zaproszony przez Organizatorów Forum w dostojnym gronie z Panią Premier, co sobie bardzo cenię. Wśród znawców zagadnienia nie ma jednomyślności w zakresie tego, jak należy definiować politykę. Jedni, jak Arystoteles i wywodzona od niego tradycja filozoficzna, definiują politykę jak „umiejętność rządzenia państwem” w celu realizacji jego dobra wspólnego (Arystoteles, Etyka nikomachejska). Inni rozumieją ją jako „dążenie do udziału we władzy lub do wywierania wpływu na podział władzy, czy to między państwami, czy też w obrębie państwa, między grupami ludzi, jakie to państwo tworzą” (Max Weber, Polityka jako zawód i powołanie). Jeszcze dla innych jest ona sztuką przezwyciężania sprzeczności interesów i uzgadniania zachowań służących kształtowaniu i ochronie ładu społecznego (Mariusz Gulczyński, Nauka o polityce).

Zaś według Nauki Społecznej Kościoła, polityka to roztropna troska o dobro wspólne społeczeństwa. W tym duchu Jan Paweł II, przemawiając w 2000 roku do polityków, definiował politykę jako „stosowanie prawomocnej władzy w celu osiągnięcia wspólnego dobra społeczeństwa: wspólnego dobra, które – jak stwierdza Sobór Watykański II — «obejmuje sumę tych warunków życia społecznego, dzięki którym jednostki, rodziny i zrzeszenia mogą pełniej i łatwiej osiągnąć swoją własną doskonałość» (Gaudium et spes, 74)”. 2. Również swoista trudność zdaje się cechować drugą część tematu, w której sformułowane jest pytanie o to, „po co polityka?” – czyli pytanie, które dosłownie brzmi „W służbie wartości czy interesów?” Tak sformułowane pytanie nie skłania mnie do dania natychmiastowej, rozsądzającej odpowiedzi, lecz raczej prowokuje do pytania o stojące u jego podstaw rozumienie polityki. Zauważmy, że zarówno „wartości” jak i „interesy”, to – mówiąc w skrócie – „rzeczy”, które współtworzą naszą ludzką rzeczywistość, jakoś do niej przynależą.

Jeśli zatem chcemy pozostać przy tak sformułowanym pytaniu, to – w moim rozumieniu – politykę definiujemy jako „działanie w służbie rzeczy”. W tak zakreślonym horyzoncie rozumienia polityki chodzić nam będzie ostatecznie o to, „które rzeczy” należy brać pod uwagę w działaniu politycznym i – ewentualnie – w jakiej kolejności ich ważności oraz wzajemnych zależności. Tym, co będzie charakteryzowało tak kreowany świat polityki, będzie swoiste „konkurowanie” między sobą różnych „rzeczy” o „pierwszeństwo”, czyli „ważność”, a zatem nierzadko również „priorytetowość” w rozstrzyganiu dylematu, w służbie czego, w danym momencie, powinna być prowadzona polityka?

Zarówno społecznej nauce Kościoła katolickiego, jak i mnie samemu, takie rozumienie polityki jest obce. Z punktu widzenia Kościoła, polityka jest rozumiana zawsze jako „działanie w służbie człowieka, a nie w służbie rzeczy”. Rozróżnienie to posiada fundamentalne znaczenie. Nie deprecjonuje ono „rzeczy”, do których należą między innymi tak przywoływane tu wartości, jak i interesy, lecz każe brać je pod uwagę z perspektywy człowieka, to znaczy z perspektywy jego godności, a zatem z perspektywy prawdy, którą jest, którą ucieleśnia i którą zwykle człowiek chce w sobie rozwijać tak indywidualnie jak i w zbiorowości, ku pełni swego człowieczeństwa, chociażby na drodze szukania sensu i szczęścia własnego życia.

W tak rozumianym podejściu do polityki, w której centrum stoi człowiek i tworzona przez niego społeczność oraz jego i jej dobro, jest miejsce zarówno dla wartości, jak i dla interesów własnych poszczególnych ludzi, grup, które zawiązują oraz wspólnoty ponadgrupowej, która może przyjąć kształt państwa.

Zatem, zastanawiając się nad pytaniem o służbę polityki, mianowicie, „czy” jest / lub też powinna być w służbie wartości, „czy” w służbie interesów? – uważam, że powinna być zarówno w służbie wartości, jak i w służbie interesów. Pomijanie któregoś z tych dwóch fundamentalnych aspektów ludzkiego życia i działania prowadzi do dehumanizacji tak człowieka jak i prowadzonej przez niego działalności politycznej.

Wykluczenie z życia człowieka właściwych mu „wartości”, odziera go z części fundamentalnie ważnej prawdy o nim samym. To samo dzieje się, gdy nie bierzemy pod uwagę jego naturalnej interesowności i jej ukonkretnień w codziennych pragnieniach, dążeniach i działaniach. Wartości i interesy, można tak powiedzieć, współtworzą świat człowieka. Czynią tak pozostając w napięciu, które może być twórcze lub destrukcyjne, i to obustronnie. Degenerują karykaturalnie człowieka, gdy jedne starają się zająć miejsce drugich, lub gdy jedne wypierają drugie z jego ludzkiego życia. Pomagają mu osiągnąć pełnię własnego człowieczeństwa, gdy jedne i drugie, zachowane w ich odrębności, są brane pod uwagę przez człowieka, który rozpoznaje w nich swoiste narzędzia mogące służyć jego spełnieniu się.

3. O interesach wiele się mówi tak w debatach plenarnych, jak i w kuluarach również tego Forum. Nie wiem, czy równie wiele czasu poświęca się wartościom. Na nie właśnie chciałbym zwrócić Państwa uwagę, kończąc moje wystąpienie. Wartości, które w życiu społecznym, a tym samym także w działalności politycznej odgrywają szczególną rolę, to według katolickiej nauki społecznej: prawda, wolność, sprawiedliwość i miłość. Wszystkie one „są nieodłącznie związane z godnością osoby ludzkiej, sprzyjając jej autentycznemu rozwojowi” (Kompendium KNS, nr 197).

One, w moim rozumieniu, stanowią także kryteria wszelkiego rodzaju działań: politycznych, gospodarczych, kulturalnych, społecznych. Wartości te stanowią wyznaczniki człowieczeństwa naszych poczynań, także politycznych. Bo w centrum ludzkiej „polityki” stoi człowiek. Brak wartości, wypieranie ich, dezawuowanie, rodzi ostatecznie nieludzki świat, chociaż wcale tak na początku nie musi wyglądać. Zakończę słowami Jana Pawła II, wypowiedzianymi 2 października 1979 roku w siedzibie ONZ: „Racją bytu wszelkiej polityki jest służba dla człowieka, jest pełne troski i odpowiedzialności przywarcie do istotnych spraw i zadań jego ziemskiego bytowania w społecznym tego bytowania wymiarze i zasięgu – tam, gdzie ważą się sprawy dobra wspólnego, od którego zależy równocześnie w sposób bardzo istotny dobro każdego”.

Tagi:
forum

Odkryć kobiecość. Odnaleźć męskość

2018-02-07 13:42

Małgorzata Poparda
Edycja krakowska 6/2018, str. VI

Do niezwykłej przygody zostali zaproszeni uczestnicy VII Forum Formacyjnego w Tarnowie. Kobiety i mężczyźni szukali odpowiedzi na pytanie: „Kim jesteś?”. W wydarzeniu uczestniczyło 1,5 tysiąca osób

Małgorzata Poparda
Uczestnicy tarnowskiego forum dziękowali Bogu za dar bycia kobietami i mężczyznami

Przygotowali je: Wydział ds. Nowej Ewangelizacji Kurii Diecezjalnej w Tarnowie, SNE im. św. Józefa w Tarnowie, Mężczyźni św. Józefa, Domowy Kościół Tarnów-Mościce. Spotkanie poprowadziła wspólnota Mocni w Duchu z Łodzi. W programie znalazły się konferencje, warsztaty, modlitwy, medytacje, „wieczór chwały”.

Słowa

O duchowości kobiety i mężczyzny, o pięknie tego powołania, ale także o trudach i wyzwaniach mówili zaproszeni goście. „Męskie grzechy główne” wymienił Michał Borkowski. Przypomniał panom o ich najważniejszych zadaniach: – Mężczyzna ma być obecny. Dzieci, żona potrzebują, żebyś był. (…) Mężczyzna błogosławi, czyli dobrze mówi swoim dzieciom. (...) To jest nasza rola, żeby mówić dzieciom: dasz radę, idź dalej.

– Jesteś piękna – przekonywała kobiety Anna Lasoń-Zygadlewicz. – Bóg stworzył nas naprawdę pięknymi. Wymyślił nas w najdrobniejszych szczegółach (...). Wymyślił ci temperament, cechy charakteru, talenty. Zrobił to według pewnego klucza: te najmniej ważne na wierzchu, a te najcenniejsze głębiej, żebyś całe życie miała frajdę z ich odkrywania – wyjaśniła prelegentka. I podkreśliła: – Bóg dał nam trzy Swoje cechy: piękno, dobro, mądrość. Z naszego piękna poznaje się Stwórcę, Jego rozmach, fantazję, upodobanie do harmonii.

„Duchowość kobiety i duchowość mężczyzny” – to temat konferencji o. Pawła Sawiaka. Jezuita odwołał się do sceny stworzenia Adama i Ewy. Zauważył, że duchowość mężczyzny jest jak „kupka ziemi”, w którą Bóg tchnął Swego ducha, dzięki czemu mężczyzna ma życie, moc, daje nadzieję. Kobieta, stworzona, by mężczyzna nie był sam, jest oznaką miłosierdzia Boga, Jego wzruszeniem. – Aby odkryć to, kim jestem, trzeba przyjść do Jezusa. Jeśli kobieta i mężczyzna wpatrują się w Niego, On pomaga, pokazuje, jaka jest moja duchowość – mówił kapłan.

Zamysł

Bp Leszek Leszkiewicz w czasie homilii podkreślił, że powstaliśmy w zamyśle i sercu Boga. Każdy jest Jego doskonałym dziełem. Zachęcał, by kobiety chciały być kobietami, ponieważ ich ciepła, miłości, życzliwości potrzebują dom, społeczeństwo, Kościół. Wezwał mężczyzn, aby byli obecni w domu, tworzyli go i bronili. Co zrobić, żeby cieszyć się tym, że jest się kobietą, mężczyzną, jak pokazać, że to jest piękne? Trzeba żyć Bożą łaską i zawsze kochać swoje rodziny. – Jeśli dopuścimy do tego, że zniszczone zostaną nasze rodziny, to przegramy wszystko – zauważył Hierarcha.

O. Remigiusz Recław zwrócił uwagę, że relacja polega na wzajemnym podporządkowaniu się. Nie ukrywał, że jest to trudne. Podkreślił jednak, że człowiek, który realizuje powołanie; w małżeństwie czy kapłaństwie cieszy się, że się podporządkowuje. – W miłości zawiera się posłuszeństwo – przypomniał. Niedzielna Eucharystia była okazją do podziękowania Bogu za dar kobiecości i dar męskości.

Owoce

Dlaczego taki temat? – Jest to forum formacyjne. Chcemy uczestników wspierać w kontekście formacji. Dzisiaj ludzie często pytają o swoją tożsamość. Ważne jest to, byśmy byli odważni w byciu kobietą, byciu mężczyzną. Nie wstydzili się tego, że mamy takie, a nie inne potrzeby, marzenia, pragnienia, bo tę tożsamość nadał nam Bóg – mówi Marcin Lewandowski, asystent dyrektora Wydziału ds. Nowej Ewangelizacji. Co odkrył? – Widzę małżeństwo jako wzajemne stwarzanie sobie obszarów do rozwoju. Jeśli żona sugeruje jakąś potrzebę, mówi, że z czymś się nie zgadza, to jest mój obszar do rozwoju.

Dla Barbary piękne jest to, że mogła uczestniczyć w forum razem z mężem. – Wspólnie słuchaliśmy konferencji dla kobiet i dla mężczyzn. Zakupiliśmy książki. Będziemy razem pogłębiać te treści – wyznaje. Inna Basia dzieli się swoimi refleksjami: – Na początku jest dużo myśli, owoce widzę później. Od świąt przerabiam temat, że jestem dzieckiem Boga, dziś usłyszałam, że jestem kobietą, jestem piękna, dobra, wrażliwa. Bóg mnie tak widzi i powinnam to przyjąć, i na tym budować. Wierzę, że ma dla mnie plan i nie mogę się doczekać, co to będzie.

Sławomir przyznaje, że pewnych błędów nie da się naprawić, bo dzieci są już dorosłe. – Poczułem poruszenie, że Pan czuwa nad tym, co ja zepsułem. Jeśli będę pracował nad relacją z Bogiem, to relacje z dziećmi i ich życie będą zmierzały ku Bogu – zauważa.

S. Marietta mówi o roli kobiety konsekrowanej: – Pracujemy z dziećmi, osobami chorymi, niepełnosprawnymi i tu wyraża się nasza kobiecość. Przez swą delikatność pokazujemy, że Bóg jest cierpliwy, ma dużo czułości i miłosierdzia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Czy zostaną wyjaśnione okoliczności śmierci polskiego kardynała?

2018-04-20 11:45

abd / Poznań (KAI)

Wniosek o wszczęcie śledztwa w sprawie śmierci kard. Augusta Hlonda złożył w IPN wicepostulator procesu beatyfikacyjnego prymasa Polski, chrystusowiec ks. Bogusław Kozioł. W rozmowie z KAI wyjaśnia, dlaczego okoliczności śmierci niezłomnego prymasa Polski do dziś budzą wątpliwości.

Archiwum

- Praktycznie już podczas pogrzebu kard. Hlonda pojawiła się pogłoska, że mógł on zostać otruty na zlecenie służb bezpieczeństwa. Były ku temu poważne przesłanki: jeszcze za życia Kardynała w czasie jego powojennych objazdów parafii w na północy Polski, służby bezpieczeństwa pozorowały wypadki z jego udziałem. Na szczęście nieskutecznie – wyjaśnia w rozmowie z KAI ks. Bogusław Kozioł SChr, wicepostulator procesu beatyfikacyjnego kard. Augusta Hlonda. Przypomina także o budzących wątpliwość okolicznościach śmierci ówczesnego prymasa Polski, której oficjalną przyczyną było, wg dokumentacji medycznej, zapalenie płuc, będące powikłaniem po ostrym zapaleniu wyrostka robaczkowego.

- Przed śmiercią Prymas dwukrotnie przeszedł operację. Już wówczas mówiono, że pierwsza z nich była niepotrzebna i przeprowadzono ją w następstwie postawienia błędnej diagnozy. Kard. Hlond pytał z resztą lekarzy na łożu śmierci: co panowie podacie jako powód mej śmierci? Tak, jakby zdawał sobie sprawę z ukrywanych faktów – przypomina wicepostulator.

Ks. Kozioł odwołuje się też do przeprowadzonej niedawno kwerendy w archiwach IPN. – Znalazłem kilka dokumentów agentów i współpracowników SB, którzy informują swoich przełożonych, że w środowiskach salezjańskich krąży pogłoska o rzekomym otruciu kard. Hlonda i proszą o zajęcie się tą sprawą. Ponadto, w artykule, opublikowanym w na jednym z polskich portali w ubiegłym miesiącu, przytoczone są fragmenty wypowiedzi represjonowanego ks. Józefa Zatora Przytockiego, który w wspomina, że w czasie jednego z przesłuchań miał usłyszeć od przesłuchującego go oficera: „po śledztwie tutaj zdechniesz. My sobie damy radę ze wszystkimi. Myśmy pomogli zdechnąć Hlondowi” - mówi chrystusowiec. Wicepostulator ufa, że jeśli IPN pozytywnie rozpatrzy złożony wniosek, przyszłe śledztwo być może pomoże rozwiać wątpliwości dotyczące przyczyny śmierci kard. Hlonda.

Obecnie proces beatyfikacyjny kard. Augusta Hlonda znajduje się na tzw. „etapie rzymskim”. W Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych złożono dokumentację zebraną w toku trwającego procesu. 9 marca 2017 r. odbyła się już dyskusja komisji teologów, która pozytywnie zaopiniowała heroiczność cnót i życia Kardynała. Natomiast 15 maja br. w Rzymie zbierze się z kolei komisja kardynałów i biskupów.

- Jeśli wyda ona, w co gorąco wierzymy, również pozytywną opinię, będzie to przedostatni krok w procesie beatyfikacyjnym. Ostatnim będzie podpisanie przez papieża dekretu o heroiczności cnót. Wówczas proces formalnie zostanie zakończony, a Kardynałowi będzie przysługiwał tytuł Czcigodnego Sługi Bożego. Do beatyfikacji potrzebny będzie jeszcze cud, o który się modlimy – wyjaśnia kapłan.

Jak dodaje, niedawno był badany w Niemczech przypadek domniemanego cudu zgłoszony ze środowiska polonijnego, jednak ze względu na brak dostatecznej dokumentacji, sprawa została odłożona. Obecnie dokumentowany jest też kolejny przypadek, tym razem ze Śląska.

22 października br. obchodzona będzie 70. rocznica śmierci kard. Hlonda. Z tej okazji podjęto szereg inicjatyw, mających na celu przybliżyć osobę Kardynała. Między innymi w Warszawie, w dniu śmierci kard. Hlonda, planowane są okolicznościowe wydarzenia: sesja naukowa w Sejmie oraz Msza św. sprawowana w warszawskiej archikatedrze. Jeszcze na wiosnę, wspólnie z Pocztą Polską przygotowywana jest emisja okolicznościowego znaczka pocztowego. Z kolei jesienią w Mysłowicach odbędzie się też konferencja naukowa poświęcona prymasowi.

- Opracowuję także dwie publikacje. Pierwsza z nich, zatytułowana „Myślałem o Was tyle razy”, przygotowywana jest przede wszystkim z myślą o nas, chrystusowcach, ponieważ kard. Hlond był naszym założycielem. Będzie to zbiór wszystkich jego myśli, pism, listów, które do nas skierował. Kolejną będzie stanowił zbiór jego nauczania do Polonii: korespondencja, przemówienia, homilie, listy – zapowiada ks. Kozioł.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wzgórze Tumskie w Płocku ustanowione Pomnikiem Historii

2018-04-20 20:10

eg / Warszawa, Płock (KAI)

Historyczne Wzgórze Tumskie w Płocku, z XII-wieczną katedrą, Opactwem Pobenedyktyńskim, sądem biskupim, „starym” Muzeum Diecezjalnym, plebanią katedralną i ogrodem - zostało wpisane na listę Pomników Historii. Rozporządzenie potwierdzające ten akt odebrał dziś w Pałacu Prezydenckim z rąk prezydenta Andrzeja Dudy biskup płocki Piotr Libera.

Krzysztof Maria Różański/pl.wikipedia.org
Katedra w Płocku od ul. Tumskiej

Oprócz Wzgórza Tumskiego w Płocku, Pomnikami Historii ustanowiono też dziś m.in. sanktuarium pielgrzymkowe w Świętej Lipce, zamek biskupów warmińskich w Lidzbarku Warmińskim, zespół katedralno-zamkowy w Kwidzynie i dawny klasztor Norbertanek w Strzelnie. W sumie na tworzonej od 1994 r. liście zabytków o wyjątkowym znaczeniu dla historii i kultury Polski figuruje 91 obiektów.

Uroczystość wręczenia rozporządzeń ustanawiających zabytkowe obiekty Pomnikami Historii odbyła się dziś w Pałacu Prezydenckim.

Z rąk prezydenta Andrzeja Dudy dokument dotyczący Wzgórza Tumskiego w Płocku odebrał biskup płocki Piotr Libera, autor wniosku o wpisanie zabytkowego miejsca na listę Pomników Historii.

Prezydent Andrzej Duda przypomniał, że na 100-lecie odzyskania niepodległości przez Polskę na liście Pomników Historii ma się znaleźć 100 obiektów: „Bardzo dziękuję za to, że lista Pomników Historii będzie w Polsce uwzględniała tak ważne i tak bliskie wielu Polakom, tak znane miejsca, które przecież wszyscy podziwiamy” - podkreślił prezydent.

Podziękował także za „opiekę nad piękną, zabytkową substancją, nad wielkimi świadectwami historii, nad wielkimi świadectwami dziejów tych części dzisiejszej Polski”, ponieważ jest to bogactwo kultury europejskiej, które znajduje się w polskich rękach, które historia i los powierzyły Polakom. Dodał również, że wie, iż rodacy i turyści z zagranicy będą chętnie podziwiać te „perełki historii i kultury”.

Po uroczystości bp Piotr Libera komentował, że uznanie Wzgórza Tumskiego w Płocku za Pomnik Historii, to jeden z milowych kroków w historii i rozwoju tego miejsca: „Wzgórze Tumskie zostało uznane za jeden z najcenniejszych i najbardziej ważnych zabytków w kraju. Podnosi to jego rangę i prestiż, daje asumpt do jeszcze bardziej aktywnej promocji w kraju i na świecie prastarego, królewskiego miasta Płocka” – powiedział hierarcha.

Podkreślił także, że nobilitacja zabytkowych obiektów ma ogromne znaczenie dla wszystkich wierzących, ponieważ miejsce, w którym wiele ludzi przyjęło chrzest święty w imię Jezusa Chrystusa, w którym kształtowało i wciąż kształtuje swoje chrześcijaństwo – zostało uznane za symbol polskiej historii: „To tym bardziej przypomina nam o naszych chrześcijańskich korzeniach, naszej tożsamości i motywuje do wierności Bogu i Ojczyźnie” – zaakcentował Pasterz Kościoła płockiego.

Za przygotowanie dokumentacji potwierdzającej wagę i znaczenie historyczne zabytkowych obiektów odpowiedzialny był proboszcz parafii katedralnej ks. kan. Stefan Cegłowski: „Fakt wpisania Wzgórza Tumskiego na listę Pomników Historii jest wejściem do `ekstraklasy zabytków`” – orzekł gospodarz katedry.

Na uroczystości w Pałacu Prezydenckim obecni byli m.in. wicepremier i minister kultury prof. Piotr Gliński, wiceministrowie kultury Jarosław Sellin i Magdalena Gawin oraz p.o. dyrektora Narodowego Instytutu Dziedzictwa Bartosz Skaldawski.

Płock, oprócz bp. Piotra Libery, reprezentowali także m.in. proboszcz parafii katedralnej ks. kan. Stefan Cegłowski, prezydent miasta Andrzej Nowakowski, emerytowana kierownik płockiej Delegatury Mazowieckiego Urzędu Ochrony Zabytków Ewa Jaszczak oraz konserwator sztuki Marcin Kozarzewski, który zajmował się niedawno zakończoną renowacją Kaplicy Królewskiej w katedrze płockiej.

Wzgórze Tumskie w Płocku obejmuje w jednym miejscu: katedrę płocką - największą w Polsce budowlę romańską (XII w.), a po pożarze i odbudowie przez włoskich architektów, największą na północ od Alp renesansową świątynię (XVI w.). Jest ona miejscem spoczynku książąt i księżnych mazowieckich: władców Polski z Władysławem Hermanem i Bolesławem III Krzywoustym oraz największą nekropolią Piastów mazowieckich na ziemiach polskich. W dawnym opactwie, w skarbcu, przechowywane są najcenniejsze zabytki złotnicze m.in. herma św. Zygmunta, ufundowana przez króla Kazimierza Wielkiego z XIII-wiecznym diademem piastowskim oraz kielich z pateną księcia Konrada Mazowieckiego.

Obok katedry usytuowane są relikty zamku, budynek Muzeum Diecezjalnego, sąd biskupi, plebania katedralna i ogród. Wieże katedralne umieszczono w herbie miasta i wraz z wieżami zamkowymi stanowią najbardziej rozpoznawalny punkt Płocka. Położone nad Wisłą Wzgórze Tumskie najbardziej okazale prezentuje się od strony osiedla Radziwie, które znajduje się po drugiej stronie rzeki.

Pomnik Historii to jedna z form ochrony zabytków o wyjątkowym znaczeniu dla historii i kultury Polski, uznawanym za najbardziej prestiżową. Formuła ta funkcjonuje od 1994 r. Decyzję o wpisaniu zabytkowego obiektu na listę Pomników Historii podejmuje Prezydent RP, a koordynuje ją Narodowy Instytut Dziedzictwa. Obecnie na liście Pomników Historii znajduje się 91 obiektów w Polsce.

20 kwietnia, oprócz Wzgórza Tumskiego w Płocku, Pomnikami Historii ustanowiono też m.in. sanktuarium pielgrzymkowe w Świętej Lipce, zamek biskupów warmińskich w Lidzbarku Warmińskim, zespół katedralno-zamkowy w Kwidzynie i dawny klasztor Norbertanek w Strzelnie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem