Reklama

Zakończył się I Kongres Różańcowy na Jasnej Górze

2017-09-08 18:23

mir / Jasna Góra / KAI

Bożena Sztajner/Niedziela

O nowy zapał w szerzeniu modlitwy różańcowej w kontekście wielu duchowych zmagań współczesnego świata i by różaniec stał się prawdziwym narzędziem „pedagogiki świętości” dla każdego człowieka prosili na Jasnej Górze uczestnicy I Ogólnopolskiego Kongresu Różańcowego. Trzydniowy zjazd wpisał się w obchody jubileuszu 300-lecia Koronacji Jasnogórskiego Obrazu.

- Bóg potrzebuje głosu chrześcijan – apelował do uczestników Kongresu abp Józef Michalik. Biskup senior archidiecezji przemyskiej sprawował Mszę św. wieńczącą I Ogólnopolski Kongres Różańcowy.

W homilii abp Michalik podkreślił wielkie społeczne znaczenie modlitwy różańcowej i aktualność Maryjnych orędzi w dzisiejszych czasach . Szczególnie przypomniał zatwierdzone przez Kościół jako jedyne w Polsce objawienia w Gietrzwałdzie, który miały miejsce w 1877 roku oraz na objawienia fatimskie z 1917 roku. Kaznodzieja podkreślił, ze Polska potrzebuje zgody narodowej i zgody elit oraz pojednania. Przemyski arcybiskup senior zachęcał do modlitwy różańcowej w intencjach Ojczyzny, o zgodę narodową i budowanie mądrej przyszłości.

- Wobec mnożącego się zła na świecie, tworzenia się wręcz nowych struktur grzechu zmierzających do podeptania praw natury i praw Bożych, Bóg potrzebuje głosu i ewangelicznych postaw chrześcijan – apelował abp Michalik.

Reklama

Zdaniem kaznodziei symbolem naszych czasów stali się „niepotrzebne dziecko i niepotrzebny starzec” a my jesteśmy świadkami, jak na naszych oczach z bezbożnego komunizmu i z nieludzkiego, okrutnego nazizmu zrodził się zaciekły antyhumanizm, który przyjął dzisiaj formę liberalnego postkomunizmu – Za krytykę przed kilku laty ideologii gender, także w Polsce, był czterokrotnie wzywany do sądu biskup katolicki, bo trzeba było zastraszyć ludzi głoszących prawdę o zorganizowanym dziś rozkładzie moralnym świata – przypomniał duchowny.

Hierarcha mówił o korzystających z wolności, także słowa, liberałach, libertynach czy masonach i ubolewał nad ograniczeniami, z jakimi spotyka się Kościół i jego ludzie. – Czy nie widzimy jak nauczyciele nienawiści i kłamstwa wypełniają dziś szpalty niektórych i ekrany telewizorów? – pytał kaznodzieja.

- Są w Polsce ludzie zdolni i uczciwi i to po obydwu stronach sporu społeczno – politycznego, trzeba ich zauważyć i pomagać –oceniał biskup senior archidiecezji przemyskiej i zachęcał do modlitwy różańcowej w ich intencjach, aby „nie wpadli w pychę i nie gardzili inaczej myślącymi i nie dali się wplatać w niszcząca walkę nienawiści”, w intencjach Ojczyzny, o zgodę narodową i budowanie mądrej przyszłości.- Polska bardzo dziś potrzebuje zgody narodowej i zgody elit, które bronią prawdy i wspólnego dobra – podkreślał.

Kaznodzieja zauważył także, ze Polska „potrzebuje pojednania, ale i mocnego głosu upomnienia ludzi, którzy reprezentują nasz naród. Nie godzi się aby wybrani przez nasz naród reprezentanci ośmieszali Polskę i mobilizowali jej wrogów na zewnątrz”.

- Trzeba, żebyśmy to poczucie uszanowali; trzeba, żebyśmy w pokorze i prawdzie uczyli się i byli uczeni przez naszych nauczycieli szacunku do sąsiadów, żebyśmy potrafili szukać zgodnych z nimi relacji. W trudnych sytuacjach stać nas musi być na to, aby pokazać, że umiemy się różnić pięknie, godnie, kulturalnie" – zachęcał hierarcha.

Na zakończenie homilii abp Michalik zaapelował: - „Bracia i siostry, wytrwajmy w modlitewnej szkole Maryi. Im więcej grzechów i zła widzimy w sobie i wokół nas, tym większą podejmujmy mobilizację modlitewną” .

Zdaniem o. Stanisława Przepierskiego, dominikanina, współorganizatora Kongresu, spotkanie , które zaplanowano w wyjątkowym czasie jasnogórskiego jubileuszu będącego znakiem obecności Maryi w życiu naszego narodu, stawia przed katolikami w Polsce ważne wyzwania. Są nimi obrona tożsamości naszej Ojczyzny, korzeni chrześcijańskich i ogromna misja ewangelizacji.

- Za przewodnictwem Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego chcemy być własnością Matki Bożej i jej szczególnym narodem dla wolności Kościoła w Polsce i na świecie. I ten różaniec jest tutaj takim zasiewem ewangelicznym, i w naszym Kościele w Polsce, i w Kościele Powszechnym – podkreślił dominikanin.

Celem spotkania była konsolidacja środowisk i kształcenie liderów. Kongres miał na celu także przypomnienie, że modlitwa różańcowa spleciona jest z historią Kościoła i naszego narodu i o tym, że dziś jest wielka potrzeba wołania na różańcu za Polskę i świat. W Polsce istnieje ponad pięćdziesiąt różnych apostolatów różańcowych, a wciąż powstają nowe wspólnoty. Wielki rozwój przeżywa np. Apostolat Nowenny Pompejańskiej. Najpopularniejsze są wciąż Koła i Róże Różańcowe, które działają we wszystkich diecezjach w Polsce. W Kołach Żywego Różańca modli się ponad dwa miliony osób.

- Chcemy przynajmniej raz w roku jako środowisko różańcowe podjąć jakieś dzieło ogólnopolskie, przede wszystkim duchowe, ale tez dzieło miłosierdzia, dzieło charytatywne – zapowiedział także ks. Maciej Będziński z komitetu organizacyjnego.

Przesłanie do uczestników Kongresu skierował abp Stanisław Gądecki. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski dziękował w nim ruchom i wspólnotom różańcowym za wytrwała modlitwę i konsolidację środowisk. - Kongres jest wyrazem siły i aktualności modlitwy różańcowej w naszej Ojczyźnie - napisał przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Spotkanie odbywało się pod hasłem „Różaniec ratunkiem dla świata”.

Organizatorami I Kongresu Różańcowego byli Stowarzyszenie Żywy Różaniec oraz członkowie komitetu organizacyjnego, w skład którego wchodzą m.in.: Papieskie Dzieła Misyjne, Jasnogórska Rodzina Różańcowa oraz Podwórkowe Koła Różańcowe. Honorowy patronat nad Kongresem objęła Konferencja Episkopatu Polski.

Tagi:
Jasna Góra różaniec kongres

Cuda dzieją się po cichu. O Jasnogórskich cudach i łaskach

2018-02-16 11:39

Reporterskie śledztwo w sprawie duchowego serca Polski.


Czy modlitwa przed obliczem Jasnogórskiej Matki Bożej ma rzeczywiście wyjątkową moc? Czy to właśnie przed tym obrazem zapadały najważniejsze decyzje dla historii Polski?

Od ponad 600 lat na Jasną Górę przybywają pielgrzymi po pomoc, nadzieję i otuchę. W trudnych momentach przed obrazem klękali królowie i dowódcy.

Jasna Góra – maryjna twierdza, strażniczka polskiej niepodległości, której nie pokonał ani potop szwedzki, ani niemiecka eskadra bombowców, ani nienawiść rosyjskich namiestników.

Książka jest efektem wnikliwych badań nad nigdy nieopublikowanymi jasnogórskimi dokumentami oraz rozmów ze Strażnikiem Cudów – kustoszem Głównego Archiwum Zakonu na Jasnej Górze – Ojcem Melchiorem Królikiem OSPE. Od ponad 40 lat spisuje on świadectwa ludzi, którzy doznali cudów bądź doświadczyli łask za przyczyną Jasnogórskiej Matki Bożej. Książka zawiera również osobiste, nieoczekiwane przeżycia autorki wynikające ze spotkań z częstochowską Madonną.

Anita Czupryn w 300-lecie koronacji Cudownego Obrazu postanowiła odwiedzić Jasnogórskie Sanktuarium i sprawdzić, w czym tkwi sekret tego wyjątkowego dla Polaków miejsca.

Przeczytaj także: Świadectwo: Lekarz rozpłakał się ze wzruszenia
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nie jesteście OK!

2018-02-19 13:09

Tomasz Królak / Warszawa (KAI)

Proaborcyjna retoryka środowisk feministycznych właśnie osiągnęła dno. Inicjatorki billboardowej akcji „Nie jesteś sama” dowodzą mianowicie, że – tu cytat – „aborcja jest OK”.

Artur Stelmasiak

To nie koniec: za akcją stoi grupa o nazwie Aborcyjny Dream Team. O czym marzą bojowniczki pro-choice? O tym, by „zmienić negatywne przekonania o aborcji” i by kobiety, które jej dokonały, nie bały się o tym mówić, bowiem aborcja jest czymś powszechnym. Przekonują: „1 z 3 twoich znajomych miała aborcję. Nie jesteś sama”. Dodając kobietom otuchy, wmawiają im, że aborcja jest autonomiczną decyzją kobiety oraz że stanowi jedną z banalnych czynności życiowych. Feministki nie zawracają sobie głowy etycznym wymiarem takiego „wyboru”. I trudno się dziwić: skoro aborcja należy do życiowej rutyny, to trudno poddawać ją etycznej ocenie. Ostatecznie nikt nie ocenia moralnie farbowania włosów czy seansu w solarium. Logiczne.

„Aborcyjna drużyna marzeń” tłumaczy, że ich kampania to odpowiedź na „kontrowersyjne billboardy przeciwników aborcji”. Owszem, można mieć różne opinie na temat eksponowanych na ulicach ogromnych zdjęć rozczłonkowanych ciał abortowanych dzieci, ale tłumaczenia „marzycielek” są absolutnie nie do obrony. Zdaje się, że dostrzegli to już nawet niektórzy liberalni komentatorzy. I to jest chyba jedyne światełko w tej ponurej sprawie.

screen/Wysokie Obcasy
Okładka "Wysokich Obcasów" budzi sprzeciw

Pomimo ogromnej temperatury sporów wokół aborcji, jakie co jakiś czas elektryzują opinię publiczną, nie przypuszczałem, że feministki (pewnie nie wszystkie, ale marna to pociecha) uciekną się do chwytów tak żenujących i cynicznych. W dodatku zapewne nie są świadome, że biorą na siebie odpowiedzialność nie tylko za obniżenie poziomu dyskusji o ludzkim życiu, ale też za ewentualne proaborcyjne decyzje tych kobiet, które zdołają omamić kłamliwym i żałosnym hasłem „aborcja jest OK”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Pjongczang: Sport, muzyka i modlitwa

2018-02-19 18:13

Rozmawia Anna Wyszyńska

Z dr n. med. Markiem Krochmalskim, członkiem Polskiej Misji Medycznej na XXIII Zimowej Olimpiadzie w Pjongczang rozmawia Anna Wyszyńska

Archiwum Marka Krochmalskiego

– Cieszymy się wynikiem konkursu drużynowego naszych skoczków, ambitnie wywalczonym brązowym medalem, cieszymy się złotym medalem Kamila Stocha na dużej skoczni. Ale pozostanie w pamięci gorycz tamtej soboty, kiedy w indywidualnym konkursie na skoczni normalnej nasi zawodny zostali poza podium.

– Tamtej soboty było bardzo zimno, temperatura odczuwalna wynosiła chyba minus 25 stopni. Były duże porywy wiatru i czekaliśmy, że organizatorzy przerwą zawody, ale tak się nie stało. To nie nasze decyzje. Taki jest sport. To prawda, że po pierwszej serii już witaliśmy się z gąską, i spotkał nas bolesny zawód. Natomiast dobrze, że w kolejnych startach nasi skoczkowie pokazali swoje możliwości.

– Dzięki Panu możemy też dowiedzieć się trochę o tym, co dzieje się poza zawodami.

– Niedawno mieliśmy na igrzyskach Dzień Polski. W Gangneung odbył się koncert fortepianowy pod patronatem honorowym Agaty Kornhauser-Dudy, żony prezydenta RP Andrzeja Dudy. Obecni byli przedstawiciele polskiej ambasady, przedstawiciel prezydenta RP odczytał w jego imieniu list. W tym wydarzeniu uczestniczył bp Marian Florczyk – duchowy opiekun sportowców. Był też koncert fortepianowy w wykonaniu Łukasza Krupińskiego. W programie – muzyka Fryderyka Chopina i Ignacego Jana Paderewskiego. W koncercie uczestniczyli przedstawicieli Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, narodowych komitetów olimpijskich, goście koreańscy, misja olimpijska, medyczna, trenerzy, zawodnicy. Nasi goście dowiedzieli się trochę o Polsce, o naszej historii i kulturze, o przypadającym w tym roku 100-leciu odzyskania niepodległości.

– W środę 14 lutego przypadał Popielec.

– W Środę Popielcową były odprawione trzy Msze św. w języku polskim w Pjongczang, w Gangneung oraz w miejscowości, gdzie mieszkają sponsorzy igrzysk. Oczywiście była również Msza św. w niedzielę 18 lutego, na którą przyszli wszyscy skoczkowie, a także inni sportowcy. To zawodnicy odczytali przypadające na ten dzień czytania liturgiczne. Mszę św. odprawił ks. Edward Pleń, bardzo lubiany i dzięki swojej serdeczności i otwarciu na innych, bardzo pomocny kapłan. Wręczał zawodnikom medaliki poświecone przez papieża Franciszka, natomiast bp Marian Florczyk, który opuścił już Pjongczang, wcześniej wręczył zawodnikom obrazki z relikwiami św. Jana Pawła II.

– Żałujemy, że nasi zawodnicy wywalczyli dotąd tak mało medali.

– Te igrzyska nie są naszym sukcesem pod tym względem, ale mimo wszystko było wiele sportowych emocji, jak chociażby ambitna rywalizacja naszych skoczków. Pięknie wystartowali nasi olimpijscy debiutanci w łyżwiarstwie figurowym, para taneczna Natalia Kaliszek i Maksym Spodyriew. Warto wiedzieć, że ich trenerką jest była polska zawodniczka w tej dyscyplinie Sylwia Nowak, która obecnie cały swój czas poświęca naszej parze tanecznej i młodemu narybkowi. Patrząc na ich występy, nie zawsze zdajemy sobie sprawę jak dochodzi się do olimpijskiego startu. To są tysiące godzin ćwiczeń i żelazna dyscyplina.

– Media piszą o niewielkiej liczbie kibiców na zawodach.

– To zależy od konkurencji. Tam, gdzie startują Koreańczycy np. w konkurencjach łyżwiarskich, jak jazda figurowa, short track, publiczności jest bardzo dużo. A z kolei skoki narciarskie, które dla nas były tak ważne, nie były transmitowane przez koreańską telewizję, bo nie było tam zawodników koreańskich. Faktem jest, że kibiców z Europy nie ma tutaj zbyt wielu. To zapewne sprawa odległości. Z Polski do Seulu leci się 8 godzin, z Europy Zachodniej jest to jeszcze dłuższy dystans. Z Korei Północnej przyjechała dużą grupa czirliderek, które pięknie dopingowały swoich zawodników. Dodam też, że nic się nie zmieniło, jeżeli chodzi o najwyższą ocenę igrzysk od strony organizacyjnej: świetne jedzenie, które chwalą wszyscy nasi sportowcy, czystość, punktualność. To wszystko jest naprawdę znakomite.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem