Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Binyam

Prymas Polski do Akcji Katolickiej: dziś potrzeba misji "twarzą w twarz"

2017-09-09 15:54

bgk / Gniezno / KAI

Mazur/Episkopat.pl

„Chcę Akcji Katolickiej wśród ludzi, w parafii, w rodzinie, w nauce i w pracy, na wsi i w różnych środowiskach życiowych” – powtórzył dziś za papieżem Franciszkiem Prymas Polski radząc członkom organizacji, by stawiali nie tyle na struktury, co na osobiste zaangażowanie, bezpośredni kontakt i konkretne świadectwo.

Metropolita gnieźnieński wziął udział w obchodach 20. rocznicy erygowania Akcji Katolickiej Archidiecezji Gnieźnieńskiej, czego dokonał w 1997 r. abp Henryk Muszyński. W homilii Mszy św. stanowiącej centralny punkt rocznicowych uroczystości, przypominając papieskie wołanie o Akcję Katolicką we wspólnotach, wśród ludzi, zwłaszcza tych, którzy czują się chrześcijanami drugiego rzędu, podkreślił, że ta obecność i działanie będą możliwe, jeśli będą realizowane twarzą w twarz, bez kalkulacji, rachub i lęku o poprawność, czy skuteczność.

„Dziś potrzeba konkretnego świadectwa. Potrzeba misji twarzą w twarz. Potrzeba, byśmy dzielili się z innymi doświadczeniem Boga z pierwszej ręki. Potrzeba, aby ci, którzy z różnych powodów, także w naszym archidiecezjalnym Kościele, czują się być może chrześcijanami drugiego rzędu, znajdowali w naszych wspólnotach parafialnych czy diecezjalnych, właśnie takie zrozumienie i przyjęcie. Jesteśmy wezwani, aby im towarzyszyć. Wśród wielu spraw, modlę się dziś szczególnie o taką właśnie postawę wobec wszystkich, którzy przeżywają jakiekolwiek trudności w życiu małżeńskim czy rodzinnym i z tego powodu oczekują naszego wsparcia, troski i towarzyszenia” – mówił Prymas Polski.

Wskazał też za papieżem Franciszkiem, że Kościół musi bacznie i z troską towarzyszyć swoim najsłabszym dzieciom, przywracając im nadzieję i zaufanie. Troska ta – jak dopowiedział – nie może jednak polegać na „ przeprowadzaniu egzaminów doskonałości chrześcijańskiej”. Potrzebne jest aktywne miłosierdzie, w którym – jak stwierdził Prymas – Akcja Katolicka powinna wyprzedzać innych, wskazując niejako drogę i będąc szczególnym miejscem integracji i przyjęcia.

Reklama

„Dziękując wam za przebytą w ciągu tych minionych dwudziestu lat wspólną drogę, proszę was i modlę się gorąco za was, abyście byli żywą cząstką duchowej rzeczywistości gnieźnieńskiego Kościoła, ewangelizując i docierając do jego peryferii” – prosił na koniec abp Polak.

Mszę św. wspólnie z Prymasem Polski celebrowali duszpasterze Akcji Katolickiej z asystentem diecezjalnym ks. prałatem Krzysztofem Redlakiem. Przed Eucharystią w gnieźnieńskim Centrum Edukacyjno-Formacyjnym odbyła się konferencja, podczas której podsumowano minione dwie dekady działalności organizacji w archidiecezji gnieźnieńskiej oraz nakreślono jej misję i zadania na przyszłość.

O aktywności na szczeblu parafialnym i diecezjalnym Akcji Katolickiej AG mówiła jego prezes Krystyna Wojtczak-Nowak. Asystent diecezjalny ks. prałat Krzysztof Redlak zwrócił z kolei uwagę na trzy elementy działalności stowarzyszenia, które wciąż domagają się szczególnej troski i refleksji. Pierwszym z nich jest współpraca duchownych i święckich będąca – jak się wyraził – zarówno źródłem mocy, jak i słabości.

„Jeśli współpraca jest rzeczywista i autentyczna, Akcja Katolicka jest żywa i twórcza. Jeśli jest wymuszona, albo jej nie ma, wówczas oddział jest słaby” – stwierdził ks. Redlak. Wskazał też na potrzebę współpracy z innymi stowarzyszeniami i duchową formację, jako pozostałe elementy budującej siłę i zdolność ewangelizacyjną Akcji Katolickiej.

Na konieczność odnowienia komunijnej wspólnoty świeckich i kapłanów zwróciła uwagę także Urszula Furtak, prezes Zarządu Krajowego Instytutu Akcji Katolickiej w Polsce. Jak podkreśliła, potrzeba jest także właściwa formacja księży tak, by potrafili pokierować świeckich w ich apostolskich zadaniach.

„Jako oddani Kościołowi ludzie świeccy potrzebujemy oddanych kapłanów. Potrzebujemy tych, którzy o tą formację kapłańską zadbają. Potrzebujemy kapłanów, którzy nas przygotują i pokierują w apostolskich zadaniach. Bez nich, ani teraz ani w przyszłości, dojrzałych owoców nie przyniesiemy” – mówiła.

Prezes Zarządu Krajowego Instytutu AK wskazała też na potrzebę większej aktywności laikatu w sferze publicznej, a także na wykorzystania potencjału jaki daje m.in. posiadana przez organizację osobowość prawna. Ubolewała nad małym zaangażowaniem młodzieży, szczególnie nad wymagającym poprawy kontaktem z pokrewnym Katolickim Stowarzyszeniem Młodzieży. Zachęcała też do większej aktywności w Internecie, w mediach społecznościowych, do pokazywania i promowania dobra.

Podczas konferencji głos zabrał także ks. kanonik Zbigniew Kucharski, członek Rady ds. Apostolstwa Świeckich przy Konferencji Episkopatu Polski, który postawił pytanie o fundament apostolskiego zaangażowania. Jak mówił, jest nim i zawsze będzie osobista relacja z Jezusem Chrystusem. Jeśli jest silna i głęboka, człowiek odczuwa wewnętrzny przymus, by iść i głosić, by się dzielić. Nie chodzi zatem o struktury i administrację – choć i one są ważne, bo porządek jest ważny – ale u podstaw apostolskiej aktywności, u podstaw działalności Akcji Katolickiej powinna leżeć zawsze osobista relacja jej członków z Jezusem Chrystusem.

Kapłan nazwał też przynależność do Akcji Katolickiej „powołaniem w powołaniu”. Nie wystarczy się zapisać. Nie wystarczy należeć. Każdy jest odpowiedzialny za realizację swojego powołania, bez oglądania się na innych.

„Jesteśmy po to, aby razem tworzyć i razem owocować, a nie być dla siebie pomocnikami. To byłoby zbyt płytkie” – stwierdził ks. Kucharski ubolewając, że fałszywy i szkodliwy obraz z czasów PRL-u, dzielący Kościół na księży i świeckich, wciąż jeszcze w świadomości wielu pokutuje.

Kapłan zgodził się również z Urszulą Furtak, że potrzebna jest większa obecność i aktywność na forum publicznym i w mediach.

„Co jest warte świadectwo, o którym nikt nie wie” – pytał, dodając, że nie chodzi o pustą akcyjność, ale o wyjście do świata, o wyjście na zewnątrz, o przełamanie tego fałszywego obrazu skromności, który każde mówić „my jesteśmy pokorni, my się nie chwalimy”. „A co ze światłem stawianym pod korcem? – pytał ks. Kucharski i wskazywał: „Trzeba mówić głośno i odważnie o Akcji Katolickiej, bo tylko kiedy będziemy mówić odważnie, będziemy się naprawdę rozwijać” – podkreślił.

Początki Akcji Katolickiej w Polsce sięgają lat 20. minionego wieku. Prężną działalność organizacji przerwał wybuch II wojny światowej. Po jej zakończeniu Akcja Katolicka nie miała już możliwości wznowienia aktywności. Reaktywacja nastąpiła dopiero w 1996 roku z inicjatywy bł. Jana Pawła II. Organizacja, nawiązując do kilkudziesięcioletniej tradycji, rozpoczęła działalność pod patronatem św. Wojciecha. W archidiecezji gnieźnieńskiej Akcja Katolicka została ponownie powołana do życia przez abp. Henryka Muszyńskiego w kwietniu 1997 roku.

Tagi:
prymas Polski

Prymas Polski: Bóg nie jest nigdy daleko od ludzkich nieszczęść, cierpienia i choroby

2018-02-11 16:53

bgk / Inowrocław (KAI)

„Bóg nie jest nigdy daleko od ludzkich nieszczęść, od naszego cierpienia czy choroby, od wszystkich trudnych sytuacji, w których się znajdujemy” – mówił abp Wojciech Polak podczas Mszy św. odprawionej w Światowy Dzień Chorego w kościele pw. św. Królowej Jadwigi w Inowrocławiu.

Piotr Drzewiecki

Metropolita gnieźnieński przewodniczył Eucharystii, podczas której wraz z koncelebrującymi kapłanami udzielił chorym, niepełnosprawnym, starszym, a także wszystkim proszącym i będącym w stanie łaski uświęcającej, sakramentu namaszczenia chorych. Jak mówił, obchodzony we wspomnienie Matki Bożej z Lourdes Światowy Dzień Chorego, jest szczególną okazją, by w modlitwie pamiętać o wszystkich cierpiących na ciele i duchu, przygniecionych brzemieniem wieku i przykutych do szpitalnych łóżek.

„Bóg nie jest nigdy daleko od ludzkich nieszczęść, od naszego cierpienia czy choroby, od wszystkich trudnych sytuacji, w których się znajdujemy” – podkreślił Prymas w homilii, przypominając, że Jego odpowiedzią na wszystkie nasze boleści i trudności, na kruchą człowieczą kondycję jest krzyż Chrystusa.

„W Jezusie Chrystusie, Synu Bożym, w tym prawdziwym Bogu i prawdziwym człowieku, sam Bóg dosłownie bierze na siebie naszą ludzką kondycję, nasze własne słabości i cierpienia, naszą rozpacz i grzech, nasze zwątpienia i zniewolenia, wszystko, co nam się przydarza i czego tak bardzo chcielibyśmy w tym życiu uniknąć, czego się dosłownie boimy i co niekiedy wprowadza nas samych w przygnębienie i izolację” – tłumaczył abp Polak Jak dodał, Bóg czyni to, aby nas uzdrowić i uwolnić od wszelkiego grzechu i zła, uczynić odważnymi i mężnymi.

Prymas Polski przypomniał również za papieżem Benedyktem XVI, że społeczeństwo, które nie jest w stanie zaakceptować cierpiących ani im pomóc przez współczucie, jest społeczeństwem okrutnym i nieludzkim.

„Jest też takim każdy człowiek, który pozostaje nieczuły i obojętny na cierpienia swoich bliźnich” – zaznaczył i nawiązując do czytanej tego dnia Ewangelii o uzdrowieniu trędowatego wskazał, że sam Jezus stanął wobec tego nieszczęśnika zdjęty litością, a wedle niektórych tłumaczy markowego przekazu, wręcz zdjęty gniewem na tych wszystkich, którzy traktują dotkniętych chorobą czy cierpieniem jak wyrzutków, jak niepotrzebny margines czy problem.

„Zadaniem Kościoła, duchownych i świeckich, jest obejmować chorych i cierpiących takim samym jak jego Pan spojrzeniem, pełnym czułości i współczucia” – przywołał dalej tegoroczne orędzie papieża Franciszka abp Polak wskazując za Ojcem Świętym na konieczność podmiotowego i empatycznego traktowania chorych tak, aby byli oni zawsze w centrum procesu leczenia, aby udzielana im pomoc nie była tylko zimnym, zdystansowanym rutynowym działaniem, ale gestem miłości, akceptacji i bliskości.

Mszę św. wspólnie z Prymasem Polski celebrowali: proboszcz parafii i dyrektor inowrocławskich Szkół Katolickich ks. Jan Maćkowiak oraz kapelan inowrocławskiego szpitala ks. Romuald Karmoliński. W modlono się m.in. o wzmocnienie wiary, pocieszenie i przywrócenie zdrowia dla wszystkich chorych, a także za lekarzy, personel medyczny i ludzi troszczących się o cierpiących i umierających.

Na zakończenie abp Polak prosił uczestników liturgii, by odwiedzili dziś chorych krewnych i sąsiadów, którzy nie mogli przybyć na Mszę św. oraz przekazali im zapewnienie o modlitwie. Podziękował też wszystkim, którzy w dotarciu na Mszę św. chorym i niepełnosprawnym dopomogli.

Po południu Prymas Polski odwiedził inowrocławski Szpital im. Ludwika Błażka, gdzie wspólnie z chorymi i pracownikami modlił przed Najświętszym Sakramentem Koronką do Bożego Miłosierdzia i Litanią do Miłosierdzia Bożego. Spotkał się także z małymi pacjentami oddziału dziecięcego i chorymi na oddziale paliatywnym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Przeżyć depresję

2018-02-14 10:25

Ewa Wesołowska, psycholog
Niedziela Ogólnopolska 7/2018, str. 52-53

Dotyka coraz częściej. Nas albo naszych bliskich. Zabiera energię, radość, utrudnia życie. 23 lutego obchodzimy Dzień Walki z Depresją. Jak ją przeżyć? Co robić, gdy zauważymy jej symptomy u naszych bliskich?

Björn Braun 200%/fotolia.com

Żyjemy w czasach, w których najnowsze technologie stwarzają wiele możliwości komunikowania się ludzi ze sobą, praktycznie w każdym czasie i miejscu. Jednocześnie w tłumie ludzi człowiek staje się coraz bardziej samotny – zagubiony w relacjach z innymi, zagubiony w świecie uczuć i w samym sobie. Powszechny – również dla dzieci i młodzieży – przekaz, że w życiu liczą się osiągnięcia, efektywność, skuteczność, dążenie do perfekcji, wydaje się tylko pogłębiać izolację człowieka. W połączeniu z innymi licznymi zmianami społecznymi stwarza to znacznie większe nie tylko ryzyko pojawienia się różnorakich zaburzeń psychicznych, ale także znacznie większą trudność radzenia sobie z nimi, kiedy już się pojawią.

Statystyki

Ryzyko zachorowania na depresję w ciągu całego życia waha się w granicach: 10-25% dla kobiet i 5-12% dla mężczyzn. W świetle tych statystyk problem staje się bardzo bliski nam wszystkim. Najprawdopodobniej wokół nas jest ktoś, kto cierpi, cierpiał albo będzie cierpiał na depresję. Może także się okazać, na różnych etapach życia, że problem będzie dotyczył także i nas. Kiedy myślimy „depresja”, możemy mieć bardzo różne wyobrażenia na ten temat. Głębokie cierpienie człowieka nie zawsze jest widoczne „na pierwszy rzut oka”. Częściej nawet nie jest. Stąd tak często, kiedy ktoś popełnia samobójstwo, słyszymy zaskoczenie bliskich i otoczenia. Okazuje się, że nikt się tego nie spodziewał, nikt nic nie wiedział. Dlatego łatwo nie zauważyć tych, którzy cierpią nawet blisko nas. Cierpią często w samotności, izolując się stopniowo od swoich bliskich, przyjaciół. Wysoka pozycja społeczna, wykształcenie, uroda i wiele innych rzeczy nie chronią przed depresją. Na zewnątrz możemy widzieć człowieka osiągającego liczne sukcesy, a wewnątrz siebie żyje on w wielkim bólu i samotności.

Smutek

Zatrzymując się przy depresji, warto odróżnić to, co jest prawidłową i naturalnie pojawiającą się reakcją emocjonalną, od tego, co będziemy rozpatrywać już jako zaburzenie depresyjne. W życiu często przeżywamy smutek, a także złość, lęk, żal. Przeżywanie tych emocji to bardzo istotna część naszej codzienności. Np.: koleżanka miała do nas zadzwonić, ale nie zadzwoniła. Odczuwamy smutek i złość. Te emocje mówią nam o naszych głębokich, bardzo ważnych potrzebach: potrzebie miłości, bliskości, akceptacji. Czasami potrzeby te mogą nie być przez nas do końca uświadomione. Czasami się ich wstydzimy, spychamy na margines naszego życia tak, by ich nie przeżywać, nie odczuwać. Odbieramy je jako coś zagrażającego dla nas samych. Tymczasem nasze uczucia mają nam coś bardzo istotnego o nas samych do powiedzenia. Smutek jest naturalną reakcją na wszelką doświadczaną przez nas utratę: rzeczy, własnej wartości, stratę bliskiego człowieka, i domaga się, aby go przeżyć, zatrzymać się przy nim przez jakiś czas.

Depresja

O depresji zaczynamy mówić wtedy, kiedy reakcja obniżonego nastroju przedłuża się, trwa powyżej dwóch tygodni i właściwie zaczyna być już stanem, który towarzyszy nam przez większą część dnia. W depresji prócz przeżywanego smutku lub pustki istotne są także inne symptomy. Może to być utrata dotychczasowych zainteresowań i zdolności do odczuwania przyjemności. To, co do tej pory sprawiało radość, teraz zaczyna być obojętne albo budzi niechęć. Takiej osobie można zaproponować wyjście do kina, wycieczkę rowerową, spotkanie z przyjaciółmi, chociaż można spotkać się z obojętnością albo niechęcią, mimo że jeszcze niedawno sama inicjowała podobne wydarzenia. Czasami nawet w najbliższym otoczeniu trudno o zrozumienie takiej postawy. Można to przecież odczytać jako przejaw niechęci do osoby, która proponuje wspólne spędzenie czasu. Jest to jednak jeden z objawów choroby. Towarzyszy temu również brak energii, nieadekwatne ciągłe zmęczenie często wzmocnione trudnościami ze snem bądź odwrotnie – nadmierną sennością. Osoby cierpiące na depresję często coraz bardziej zamykają się w sobie, uciekają w coraz większą samotność i izolację. Pogrążają się w coraz bardziej krytycznym spojrzeniu na samych siebie. Charakterystyczny dla tych osób jest nie tylko negatywny obraz samego siebie, ale także świata i przyszłości. Często podejmujemy próby przekonania takiej osoby, że przecież jest inaczej, ale na pewnym etapie choroby jest to niemożliwe. Co więc możemy zrobić i jak pomóc?

Pomoc

Jedna z przyczyn depresji wiąże się z doświadczeniem w przeszłości straty, często źle przeżytej, zapomnianej. Strata ta najczęściej dotyczy bliskich osób. Może wiązać się z czyjąś nieobecnością w pewnym okresie życia, śmiercią kogoś bliskiego, rozwodem rodziców, wyjazdem jednego z nich, a także z ich fizyczną bądź emocjonalną niedostępnością. Nie mamy wpływu na historię bolesnych przeżyć tej osoby, ale to, co możemy zrobić teraz, to po prostu z nią BYĆ we wszystkim, co przeżywa. To bardzo cenne, kiedy stworzymy bezpieczną przestrzeń do tego, by mogły zostać wyrażone uczucia nie w samotności, ale wobec drugiej osoby.

Bezpieczna przestrzeń oznacza najczęściej empatyczną obecność i gotowość słuchania. Słuchanie może też być milczeniem, czasami obydwu stron, bo w milczeniu w sposób niewerbalny człowiek też wyraża siebie. Bycie przy osobie cierpiącej na depresję nie jest łatwe, ponieważ bardzo szybko może pojawić się w nas poczucie bezradności i przytłoczenia intensywnością przeżywanych przez nią, a także przez nas samych emocji. To właśnie m.in. dlatego, aby uniknąć w sobie trudnych uczuć, tak skłonni jesteśmy do porad w stylu: „weź się w garść”, „zobaczysz, wszystko będzie dobrze” itd. Trzeba bardzo uważać, aby unikać tego typu stwierdzeń. Takie „dobre rady” mogą jedynie pogłębić ból i jeszcze bardziej oddalić osobę cierpiącą od innych ludzi. Kiedy pojawia się poczucie bezradności, może to być sygnał, aby szukać pomocy u specjalisty: psychologa, psychoterapeuty, a czasami u lekarza psychiatry. W wielu sytuacjach pomoc specjalisty jest wręcz niezbędna. Trzeba być na to szczególnie wrażliwym, kiedy pojawiają się stwierdzenia dotyczące śmierci czy niechęci do życia.

Dlaczego?

Pojawiające się w nas uczucia, szczególnie te bolesne, domagają się, aby w odpowiednim momencie zatrzymać się na nich, przeżyć je i pójść dalej. Depresja jest bolesnym doświadczeniem, w którym często dochodzą do głosu nieprzeżyte wcześniejsze doświadczenia emocjonalne. Ich natężenie i intensywność sprawia, że nie da się po prostu „pójść dalej”. Trzeba się zatrzymać na dłużej, przeżyć, przepracować je, często korzystając z pomocy kompetentnej osoby. Wobec cierpienia pojawia się wiele pytań „dlaczego?„. Depresję trudno zrozumieć, poddać racjonalnemu wytłumaczeniu, ale skoro się pojawia, to znaczy, że nasze uczucia i przeżycia domagają się, aby się nimi zająć, w pewnym sensie aby zaopiekować się tym w nas, co kiedyś najprawdopodobniej zostało porzucone.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Młoda Częstochowa przed maturą

2018-02-24 15:59

Jolanta Kobojek

Chociaż do matury jeszcze ponad 2 miesiące, to uczniowie ostatnich klas szkół ponadgimnazjalnych archidiecezji częstochowskiej już teraz prosili na Jasnej Górze o światło Ducha św. na czas egzaminów i podejmowania życiowych decyzji. W pielgrzymce odbywającej się w sobotę, 24 lutego wzięło udział ok. 2 tys. młodych z 45 szkół. Towarzyszyli im także katecheci, nauczyciele i rodzice.

Niedziela TV

„Jestem związany z Jasną Górą i wiele razy doświadczałem tego, że Maryja pomagała mi w życiu. Wierzę, że tak będzie również w przypadku matury” - mówi Stanisław Sosiński, uczeń Szkoły Muzycznej im. Marcina Józefa Żebrowskiego w Częstochowie. Jego rówieśniczka, Katarzyna Michoń z Liceum im. Norwida w Częstochowie, dodaje: „Myślę, że przygotowanie od strony naukowej jest bardzo ważne, ale duchowe również”.

Głównym punktem programu tegorocznej pielgrzymki była Msza św. sprawowana pod przewodnictwem abp.Wacława Depo, metropolity częstochowskiego. Wraz z nim Eucharystię koncelebrowali licznie zebrani księża katecheci ze wszystkich rejonów duszpasterskich archidiecezji. „Jesteśmy tutaj we wspólnocie szczególnej, wspólnocie ludzi młodych, którzy mają swoje pragnienia serca, swoje plany na przyszłość, i nie chcą pozostać samotni na drogach, nie chcą być pokoleniem straconych złudzeń i niezaspokojonych pragnień, dlatego przychodzimy do Maryi, bo Ona wie, co podpowiedzieć Synowi, a On wie, co kryje się w sercu każdego z nas” – mówił na rozpoczęcie abp Depo.

Zobacz zdjęcia: Maturzyści częstochowscy na Jasnej Górze

W homilii kaznodzieja zachęcał młodych do tego, by mieli odwagę prosić m. in. o dar mądrości: „Mądrość, to silne docieranie do prawdy o nas samych, kim jesteśmy i jaka jest moja rola wobec innych, jaka jest prawda o otaczającym nas świecie i wreszcie, jaka jest prawda o Bogu, z którego ręki wyszliśmy, który jest najwyższą prawdą objawioną w Jezusie Chrystusie. To dar mądrości daje nam poznać świat wartości, które nie przemijają i nie dostosowują się do różnych okoliczności czy wyzwań”.

Na zakończenie Eucharystii miejsce akt ofiarowania maturzystów Matce Bożej.Po Mszy św. młodzież uczestniczyła w spotkaniu ewangelizacyjnym w kaplicy św. Józefa (grupa częstochowska i radomszczańska) i w Wyższym Seminarium Duchownym(grupa zawierciańska i wieluńska). Młodzi mieli okazję wysłuchać wielu świadectw oraz wybrać Jezusa jak

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem