Reklama

Niezwykłe dzieje Ikony Matki Bożej Kazańskiej

2017-09-12 11:49

pp / Warszawa / KAI

pl.wikipedia.org
Kazańska Ikona Matki Bożej

Na terenie Federacji Rosyjskiej przebywa od 9 do 16 września pielgrzymka Polaków w intencji pokoju i pojednania, zorganizowana przez ks. Manfreda Deselaersa z Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu. Peregrynacja rozpoczęła się od modlitwy przed Ikoną Matki Bożej Kazańskiej w Kazaniu, jednym z najbardziej czczonych wizerunków Matki Bożej w Rosji, któremu towarzyszy nieprawdopodobna wręcz historia tułaczki po kilku kontynentach.

W XIV w. gdy Kazań był stolicą państwa tatarsko-mongolskiego, Matka Boża ukazała się ośmioletniej dziewczynce, mówiąc jej o świętym wizerunku, który miał się objawić mimo muzułmańskiego panowania w Kazaniu, oraz miał ocalić i zjednoczyć naród rosyjski. Proroctwa te zaczęły się spełniać w 1570 r., gdy odnaleziono nietkniętą ikonę Matki Bożej w ruinach spalonego budynku. Już wówczas zaczęły się dziać cuda, związane z ikoną. W 1613 r. wizerunek został przeniesiony do Moskwy. Zaginął w 1904 r., pojawił się ponownie w Wielkiej Brytanii i w USA w latach 50., po czym znajdował się przez kilkanaście lat w Fatimie, a w 1993 r. został przekazany do Watykanu. Jan Paweł II przekazał ją Rosyjskiemu Kościołowi Prawosławnemu w sierpniu 2004 r.

Cudowne odkrycie

Jeden z najbardziej czczonych w Rosji wizerunków maryjnych reprezentuje typ ikonograficzny, zwany Hodegetrią (lub Odigitrią, według wymowy bizantyńskiej), to znaczy Przewodniczki lub Wskazującej Drogę. Do tej kategorii należy m.in. nasza narodowa świętość - Matka Boża Jasnogórska (też zresztą z pochodzenia ikona wschodniochrześcijańska). Na obrazie Maryja trzyma na lewej ręce Dzieciątko Jezus, zwrócone twarzą do modlących się i błogosławiące ich prawą dłonią. Jej głowa nachylona jest nieco ku Synowi, jak gdyby Mu coś mówiła.

Reklama

Według dawnego podania, początki ikony sięgają 1579 r. i wiążą się z walką o wprowadzenie i umocnienie chrześcijaństwa na ziemi dawnego Chanatu Kazańskiego, który niespełna ćwierć wieku wcześniej (1552) podbił i ujarzmił car Iwan Groźny. W 3 lata później Kościół rosyjski, od 1448 mający status niezależnego (autokefalicznego), ale jeszcze nie w randze patriarchatu, utworzył arcybiskupstwo kazańskie. Jednakże do pełnej chrystianizacji tych ziem było jeszcze daleko. Jak pisze współczesny autor historii ikony kazańskiej, "mahometaństwo stawiało zaciekły opór, a w Kazaniu i jego okolicach pozostawały tysiące muzułmanów i pogan". Aby ostatecznie ustanowić i utrwalić prawosławie, "konieczna była nadprzyrodzona pomoc z góry i została ona zesłana za pośrednictwem cudownej ikony Matki Bożej, która zyskała miano Kazańskiej".

Okoliczności zesłania cudownego wizerunku były dość niezwykłe. Szczegółowy ich opis, wraz z informacjami o późniejszych wydarzeniach, zawiera "Opowieść i cuda Przeczystej Bogurodzicy, wspaniałego i sławnego objawienia się Jej obrazu w Kazaniu, spisana przez pokornego Hermogena, metropolitę kazańskiego". Dzieło to powstało w 1594 r., a więc w 15 lat po samym zdarzeniu.

W czerwcu 1579 r. pół miasta spłonęło w wyniku strasznego pożaru. Jednym z poszkodowanych był strzelec armii carskiej Daniił Onuczin, który w kilka dni po ustaniu żywiołu zaczął na zgliszczach budować nowe domostwo. Wtedy to jego 10-letniej córce Matrionie pojawiła się we śnie Matka Boża, nakazując jej powiadomienie miejscowego arcybiskupa i władz miejskich, aby wydobyli z ziemi, z miejsca, gdzie stał poprzedni dom Jej ikonę. Była ona tam ponoć ukryta przez miejscowych prawosławnych, którzy potajemnie wyznawali swoją wiarę, gdy w Kazaniu rządzili jeszcze muzułmanie. Dziewczynka ujrzała we śnie dokładnie miejsce, w którym należy szukać ikony. Widzenie powtarzało się trzykrotnie i po ostatnim Matriona zaczęła ze łzami w oczach błagać swoją matkę, która początkowo nie zwracała uwagi na całe zdarzenie, aby wykonała polecenie Maryi. Gdy jednak próbowała ona przekazać to orędzie władzom kościelnym i miejskim, to z kolei miejscowy arcybiskup Jeremiasz wykazywał wielką nieufność. Wówczas matka dziewczynki wzięła łopatę i zaczęła kopać w miejscu wskazanym we śnie - z początku nic się nie działo, ale gdy do pracy włączyła się Matriona, w miejscu, gdzie dawniej stał piec, zaraz ujrzano obraz Matki Bożej.

Nastąpiło to 8 lipca (według kalendarza gregoriańskiego, 21 lipca - według juliańskiego) 1579 r., gdy Kościół prawosławny wspomina św. męczennika Prokopiusza. Odkryta ikona okazała się kopią łaskami słynącego wizerunku Matki Bożej typu Blacherniotissa (tzn. pochodzącej z bizantyńskiego sanktuarium w Blachernach - dzielnicy Konstantynopola; czczoną tam Madonnę uważano za strażniczkę i zwycięską opiekunkę Bizancjum). Jego autorstwo starożytna tradycja przypisuje św. Łukaszowi Ewangeliście i właśnie Blacherniotissa zapoczątkowała typ ikon, zwany Hodegetrią.

Gdy tylko wieść o cudownym wykopalisku rozeszła się po mieście, zaczęli tam przybywać liczni jego mieszkańcy. Arcybiskup i rajcowie ze łzami w oczach prosili Maryję, aby darowała im grzech niedowiarstwa. Nakazano bicie we wszystkie dzwony w tych cerkwiach, które ocalały z pożaru a procesja z nowo odkrytą ikoną udała się do kościoła św. Mikołaja z Tuły, gdzie odprawiono przed nią pierwszy molebien (nabożeństwo). Gdy następnie obraz przenoszono uroczyście do katedry Zwiastowania Pańskiego, po drodze dokonał się pierwszy cud - odzyskał wzrok ociemniały od trzech lat Iosif. W samej świątyni zaś podobnie przejrzał inny ślepiec Nikita.

W tymże 1579 roku wykonano pierwszą kopię cudownego wizerunku, którą odesłano zaraz Iwanowi Groźnemu do Moskwy wraz z opisem jej znalezienia i pierwszych cudów. Car kazał zbudować na miejscu odkrycia cerkiew i klasztor żeński pod wezwaniem Matki Bożej Hodegetrii dla 40 mniszek, w nim też znalazła siedzibę nowa ikona. Do tegoż klasztoru trafiły matka Matriony i ona sama, która - przybrawszy imię Maria - została jego pierwszą przełożoną.

Gdy w 1589 Kościół rosyjski, dotychczas w randze metropolii, stał się patriarchatem, arcybiskupstwo kazańskie zyskało status metropolii. W 1595 wspomniany metropolita Hermogen (późniejszy patriarcha moskiewski i Wszechrusi, zamorzony głodem w 1612 r. za nawoływanie do powstania antypolskiego) poświęcił na terenie klasztoru kamień węgielny pod nowy, kamienny sobór (wielką cerkiew), poświęcony Zaśnięciu Matki Bożej, a liczba mniszek wzrosła do 64.

Rozwój kultu

Do 1612 cześć ikony miała charakter lokalny, a jej wspomnienie liturgiczne obchodzono w dniu jej znalezienia - 8 lipca. Później doszła do tego nowa data - 22 października, gdyż ustawienie kopii ikony w tym właśnie dniu 1612 r. na moskiewskim Placu Czerwonym naprzeciw kremlowskiej Bramy Nikolskiej (św. Mikołaja) miało uwolnić stolicę Rosji od oblężenia przez wojska polskie i litewskie. Podczas okresu Wielkiej Smuty niektórzy z bojarów opowiadali się za objęciem moskiewskiego tronu przez królewicza Władysława Wazę. Oddziałami rosyjskiego pospolitego ruszenia przeciwko tym planom dowodził wówczas książę Dymitr Pożarski, w którego kwaterze znajdowała się wspomniana kopia. Aby upamiętnić tamto wydarzenie, car Michał Teodorowicz wprowadził w stolicy nowe święto Ikony Kazańskiej - właśnie 22 października.

Sam książę Pożarski umieścił ikonę w swej cerkwi parafialnej na terenie dzisiejszej Łubianki, a w kilka lat później ufundował on na Placu Czerwonym Sobór Kazański, do którego w 1636 przeniesiono samą ikonę. A gdy 21 października 1661 przyszedł na świat następca tronu Dymitr, bardzo zadowolony z tego car Aleksy Michajłowicz polecił obchodzenie święta ikony 22 października w całej Rosji.

W 1721 car Piotr I nakazał przenieść jedną z kopii Matki Bożej Kazańskiej do budowanej wówczas nowej stolicy imperium - Sankt-Petersburga. Początkowo znajdowała się ona w cerkwi na Wyspie św. Bazylego (Wasiljewskij Ostrow), a następnie w soborze Świętej Trójcy na terenie Ławry św. Aleksandra Newskiego, a od r. 1737 - w cerkwi pw. Narodzenia Matki Bożej na słynnym Newskim Prospekcie. 15 września 1811 uroczyście konsekrowano wielki petersburski sobór kazański i tam znalazła schronienie cudowna ikona.

W czasie wojny z Napoleonem w 1812 r. była ona znów, podobnie jak 200 lat wcześniej, głównym celem modlitw obrońców Rosji. Właśnie w święto Matki Bożej Kazańskiej 22 października 1812 r. wojska rosyjskie odniosły pierwsze zwycięstwo nad niepokonaną do tego czasu armią francuską.

Kradzież i tułaczka wizerunku

Tymczasem w nocy z 28 na 29 czerwca 1904 niejaki Czajkin wykradł ikonę z soboru kazańskiego i od tego czasu losy wizerunku nie są do końca znane. Istnieją zresztą co najmniej dwie wersje całego zdarzenia. Według jednej z nich złodziej złakomił się na niezwykle bogate ozdoby, jakimi pokryta była ikona (tzw. okład, odpowiednik sukienki w obrazach katolickich) i po zdarciu ich sam obraz spalił. Drugi wariant, podzielany zresztą przez samą eparchię (diecezję) kazańską, głosi, że Czajkin skradł jedynie kopię, a oryginał znajduje się w cerkwi Wszystkich Cudotwórców Jarosławskich w Jarosławiu (port nad Wołgą w europejskiej części Rosji).

Prawie pół wieku wydawało się, że skradziona ikona została utracona raz na zawsze. Tymczasem w 1950 r. brytyjski archeolog F. A. Mitchell-Hudgess nabył od milionera z Ameryki Południowej Solly'ego Joela wizerunek Matki Bożej Kazańskiej. Joel twierdził, że kupił ikonę od kupca kazańskiego Szewlagina, do którego miała ona trafić zaraz po wykradzeniu jej w 1904 r. Gdy Mitchell-Hudgess zmarł, obraz trafił do jego córki, która w 10 lat później w rozmowie z abp Janem z Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego za Granicą zgodziła się wystawić ikonę w cerkwiach, należących do tego Kościoła na terenie Stanów Zjednoczonych. 8 grudnia 1963 r. w jednej ze świątyń prawosławnych w Bostonie po raz pierwszy od czasu jej zrabowania odprawiono przed nią molebien.

W 1964 r. ikona znalazła się na Wystawie Światowej w Nowym Jorku. Na początku 1970 r. dyrektor Ośrodka dla katolików obrządku wschodniego pw. Matki Bożej Fatimskiej ks. Carlos Patzelt odkupił ikonę od córki archeologa i 21 czerwca tegoż roku przekazał obraz do narodowego sanktuarium portugalskiego w Fatimie.

W niedzielę 26 lipca 1970 roku, po uroczystym nabożeństwie w kaplicy objawień Matki Bożej w Cova da Iria, święta Ikona została w procesji wprowadzona przez miejscowego ordynariusza, biskupa Leirii Joao Venancio i rosyjskiego grekokatolickiego biskupa Andrieja (Katkowa), wizytatora apostolskiego dla katolików rosyjskich, do kaplicy bizantyńskiej fatimskiego Domu Pokoju. Przed Ikoną dokonywały się cuda, jej sukienka została przyozdobiona nowymi "kilkoma setkami drogocennych kamieni i ponad tysiącem pereł" - za pomoc i orędownictwo, które wierni otrzymali za pośrednictwem Ikony od Najświętszej Bogurodzicy. W 1993 r. jezuici obrządku bizantyńskiego w Fatimie podarowali ikonę Janowi Pawłowi II. Została umieszczona w apartamentach papieskich i Jan Paweł modlił się przed nią codziennie.

Powrót Ikony do Rosji

W roku 2003 Jan Paweł II planował pielgrzymkę do Mongolii z międzylądowaniem gdzieś w Rosji. Ideę tę przyjęły z entuzjazmem tatarskie władze Republiki Tatarstan, ze stolicą w Kazaniu, a Prezydent Tatarstanu, Mintimer Szajmijew, zaproponował papieżowi międzylądowanie w swoim rodzinnym mieście. Nadarzyła się idealna okazja do zwrócenia Ikony Rosyjskiemu Kościołowi Prawosławnemu, ale ówczesny patriarcha Aleksy II (Rüdiger) nie chciał nawet podjąć rozmów na ten temat, pod pretekstem, że zwrot Ikony to szantaż ze strony papieża, bowiem w przypadku przyjęcia Jej, będzie bardzo niezręcznie odmówić Janowi Pawłowi II odbycia wymarzonej przez niego pielgrzymki do Rosji.

Pielgrzymka do Mongolii nie doszła do skutku, ale pod koniec lata następnego 2004 r., kiedy już minął planowany jej termin, - Jan Paweł II nieoczekiwanie ogłosił podczas rozważania przed modlitwą «Anioł Pański» dnia 22 sierpnia 2004 r. — że podjął decyzję o tym, że ikonę odwiezie do Rosji delegacja Stolicy Apostolskiej. Papież pożegnał ikonę 25 sierpnia podczas nabożeństwa Słowa Bożego w Auli Pawła VI. Po wygłoszeniu homilii modlił się wraz z 5 tys. wiernych do Matki Bożej Kazańskiej za Rosję i o jedność Kościoła. 27 sierpnia rano delegacja Stolicy Apostolskiej odleciała do Moskwy. W jej skład wchodzili kard. Walter Kasper, metropolita Waszyngtonu kard. Edgar Theodore McCarrick, dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej Joaquín Navarro-Valls oraz założyciel Wspólnoty św. Idziego prof. Andrea Riccardi. W stolicy Rosji do delegacji dołączyli metropolita katolickiej archidiecezji Matki Bożej w Moskwie abp Tadeusz Kondrusiewicz oraz nuncjusz apostolski w Federacji Rosyjskiej abp Antonio Mennini.

Ikona została przekazana 28 sierpnia — w dniu, w którym Kościoły wschodnie obchodzą święto Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny — podczas uroczystej liturgii sprawowanej przez Patriarchę Aleksego II w Soborze Uspieńskim na Kremlu.

Tagi:
Matka Boża

Maryja – Zegar Słoneczny

2018-02-07 13:42

Justyna Wołoszka
Edycja szczecińska 6/2018, str. I

Wśród wielu porównań i obrazów starotestamentowych służących wyrażeniu prawdy o przywileju Niepokalanego Poczęcia Maryi jest „zegar słoneczny”. Metafora ta występuje w łacińskiej wersji Godzinek o Niepokalanym Poczęciu NMP: „Witaj zegarze, w którym nazad jest cofnione/Słońce dziesięcią linij, gdy Słowo Wcielone”. Na miejsce tego wiersza wprowadzono do polskiego tekstu Godzinek bardziej zrozumiałe porównanie związane ze słońcem, które zachowało się niezgodnie z naturą

pl.wikipedia.org
Przedstawienie Niepokalanego Poczęcia na obrazie Petera Paula Rubensa w Prado

Na zegarze słonecznym króla Achaza (VIII wiek przed Chrystusem) spełnił się jeden z najbardziej zadziwiających cudów, o jakich wspomina Stary Testament. Kluczem do zrozumienia tego porównania jest wydarzenie z życia króla judzkiego Ezechiasza, syna i następcy Achaza, które zostało opowiedziane w Drugiej Księdze Królewskiej. Kiedy król Ezechiasz (727-698 r. przed Chrystusem) śmiertelnie zachorował, prorok Izajasz oznajmił władcy, że zostanie uzdrowiony. Ezechiasz nie dowierzając, domagał się wyjątkowego znaku na potwierdzenie prawdziwości obietnicy Bożej. Otrzymał taką odpowiedź: „«Oto ci będzie ten znak od Pana, że spełni On tę rzecz, którą przyrzekł: Czy cień ma się posunąć o dziesięć stopni, czy też ma się cofnąć o dziesięć stopni?”. Ezechiasz rzekł: «To łatwe dla cienia postąpić o dziesięć stopni. Nie – niech cień się cofnie o dziesięć stopni!”. Wtedy prorok Izajasz wołał do Pana, a Ten przesunął cień na stopniach zegara Achaza – po których opadał równocześnie ze słońcem – o dziesięć stopni” (2 Krl 20,9-11; por. Iz 38,6--8). Znak okazał się skuteczny. Król po trzech dniach odzyskał zdrowie i żył jeszcze piętnaście lat.

Ponieważ brak dokładniejszego opisu, nie wiemy, jak był skonstruowany zegar, który polecił zainstalować król Achaz. Jego cień posuwał się i cofał po „stopniach”. Niektórzy uczeni uważają, że określenie „zegar Achaza” to najprawdopodobniej zegar schodkowy. Godzinę określał cień rzucany na dany stopień przez pobliski mur w miarę posuwania się słońca. A więc Bóg uczynił cud – cień zamiast posuwać się do przodu na królewskim zegarze, cofnął się o dziesięć stopni.

Porównanie Maryi do zegara słonecznego podkreśla cudowność poczęcia Najświętszej Maryi Panny, przed którą cofnął się grzech pierworodny i stracił wobec Niej swoją aktualność. Porównanie to zawiera też w sobie całą potęgę cudu Wcielenia. Maryja była narzędziem jeszcze większego cudu potęgi Bożej w chwili, gdy Syn Boży przyjął na siebie ludzką naturę, czyli stał się człowiekiem. Kiedy Najświętsza Maryja Panna usłyszała słowa anioła: „Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus” (Łk 1,31) – zatrwożyła się, ponieważ ślubowała Bogu dziewictwo – „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” (Łk 1,34). Bóg obrał inne prawo, prawo wszechmocy i cudu, które w niczym nie przynosi uszczerbku naturze, a tylko zastępuje jej braki: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym” (Łk 1,35). Maryja wypowiedziała wówczas „fiat” i w tym momencie Słowo ciałem się stało – Jezus, Syn Boży, przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem. Wtedy bardziej zadziwiająco niż na zegarze króla Ezechiasza cofnięte zostały prawa natury, bo Bóstwo poniżyło się, jakby cofnęło się do człowieczeństwa.

Święty Antonin z Florencji, jeden z czołowych teologów Kościoła pierwszej połowy XV wieku, pisał: „Ale jakie jest znaczenie tego, że Słońce sprawiedliwości, Bóg nasz, cofnęło się o dziesięć linii, czyli stopni? Dziewięć linii to dziewięć chórów anielskich. Linią dziesiątą jest natura ludzka, która również była stworzona w pierwotnej sprawiedliwości. Otóż Słońce cofnęło się o dziesięć linii, albowiem [Syn Boży] stał się mniejszy od dziewięciu chórów anielskich, stosownie do słów Ps 8,6: «Uczyniłeś go niewiele mniejszym od aniołów». Przyjąwszy bowiem śmiertelną naturę ludzką, umieścił się w linii dziesiątej, a nawet poniżej (…). «I była tam Matka Jezusa». Oznacza Ją zegar króla Achaza. Z jego bowiem królewskiego rodu Ona pochodzi. Właśnie przez Nią przyszło samo Słońce, kiedy się stało człowiekiem”.

Natomiast u św. Efrema (zm. 373) znajdujemy zestawienie znaku Ezechiasza ze znakiem gwiazdy betlejemskiej: „Jak dla Ezechiasza słońce podążyło z zachodu na wschód, tak ze względu na Dziecko w żłóbku gwiazda podążyła ze wschodu ku zachodowi. (…) Mędrcy ze Wschodu zostali oświeceni przez gwiazdę, ponieważ Żydzi stali się ślepymi, gdy powstało Słońce – Chrystus. A więc to Wschód pierwszy oddał cześć Chrystusowi, jak przepowiedział Zachariasz: «Wschód da światło wysokości» (por. Łk 1,78). Gdy gwiazda doprowadziła Mędrców do Słońca, zatrzymała się, jakoby doszła do swego kresu i skończyła swój bieg. (…) Z powodu Ezechiasza stworzenia otrzymały znak – cofnięcie się słońca, aby wiedziały, kim jest Ten, który przeprowadza od śmierci ku życiu. Podobnie z powodu Mędrców został dany znak, który był jakoby mową dla całego stworzenia. Ta gwiazda w służbie ludzi, wbrew prawom natury przygotowała drogę Mędrcom, powiadomiła ich, by zaufali temu Bogu, który był poddany ludziom, aby im przygotować drogę prowadzącą do Jego Królestwa”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dlaczego nie możemy ulec

2018-02-07 10:50

Witold Gadowski, dziennikarz
Niedziela Ogólnopolska 6/2018, str. 15

zeevveez / Foter / Creative Commons Attribution 2.0 Generic (CC BY 2.0)

Stoimy dziś przed poważnym problemem: Jak ochronić naszą wolność, suwerenność i godność, a jednocześnie przetrwać we współczesnym świecie? Jak zachować godność w świecie, w którym znacząco wzrasta ciśnienie i w którym gwałtownie zmienia się jego porządek? Na Polskę wpływ wywierają dziś różne żywioły: tradycyjnie bardzo silne są tu wpływy i ukryte moce Rosji, tradycyjnie także wielkie wpływy w Polsce mają Niemcy. Teraz – po zmianie rządów w Polsce – wielkie wpływy zdobyły w Warszawie także Stany Zjednoczone i ściśle sprzęgnięta z nimi diaspora żydowska.

Wahania struktury władzy nad Wisłą od 1990 r. niestety – w dużym stopniu – uzależnione są od zmian w hierarchii wpływów zewnętrznych. Mieliśmy zatem rządy wyraźnie ciążące w kierunku Moskwy, koalicje uwzględniające przede wszystkim interesy Berlina, a teraz władzę objęła opcja polityczna wyraźnie czerpiąca inspiracje z Waszyngtonu. Nie może zatem budzić najmniejszego zdziwienia fakt, że wraz ze zwiększeniem amerykańskiej aktywności w Polsce rozbudziły się także postulaty i żądania, które od wielu lat podnoszone są przez światowe ośrodki diaspory żydowskiej.

Atak Tel Awiwu na Polskę był nieprzewidziany tylko dla tych, którzy nie dość pilnie przyglądają się narracji żydowskiej konsekwentnie budowanej wobec Polski, szczególnie przez amerykańską diasporę tego narodu. Do tej narracji przyłączył się obecnie Izrael, władze tego kraju podjęły strategię totalnej konfrontacji z polskim rządem. Komunikat płynący z Tel Awiwu brzmi: Albo całkowicie się poddacie i upokorzycie przed nami, albo zostaniecie wgnieceni w ziemię.

Władze Izraela zaskoczyły Warszawę, gdyż nie da się ukryć, że dzisiejsza Polska należała dotąd do najbardziej przychylnych Izraelowi krajów w Europie. W okresie, gdy lewicowe rządy w europejskich krajach coraz mocniej popierały Palestyńczyków i krytykowały działania Izraela wobec tego kraju, Polska konsekwentnie stała po stronie państwa żydowskiego. Popieraliśmy Izrael i bezwzględnie potępialiśmy działania arabskich organizacji wojskowych i terrorystycznych.

Dziś w Warszawie panuje powszechne zdumienie: Jak wobec oczywistej proizraelskości polskich władz można zrozumieć brutalny i bezczelny atak Izraela na Polskę? Izrael jest tak bardzo przekonany o swojej przewadze i sile w dzisiejszym świecie, że zupełnie nie liczy się ani z polską wrażliwością, ani też z oczywistymi faktami. Polska, która poniosła największe straty w czasie II wojny światowej, teraz jest oskarżana o to, że nieomal pomagała Niemcom w dokonaniu niewyobrażalnych zbrodni.

USA jest dziś u szczytu swojej potęgi, w Waszyngtonie rządzi najbardziej przychylny Izraelowi – od lat – prezydent. To wszystko sprawiło, że niewielkie państwo Izrael rości sobie prawo do dyktowania wydarzeń w Polsce. W tym zamieszaniu nie sposób oczywiście pominąć interesów Rosji i Niemiec. Znaczącym faktem stała się zatem niedawna wizyta premiera Izraela w Moskwie i jego serdeczne uściski wymieniane z Władimirem Putinem. Światowe media tak komentowały to spotkanie: Putin podkreślił, że jest wdzięczny władzom Izraela za postawę wobec historii i dodał: „Jest to szczególnie ważne na tle odbywającego się w niektórych krajach europejskich niszczenia i bezczeszczenia monumentów żołnierzy radzieckich, którzy oddali życie za wyzwolenie więźniów nazistowskich obozów koncentracyjnych, za uratowanie Europy i świata przed nazizmem”.

W tym kontekście odżyły także domysły mówiące o tym, że Niemcy zapłacili już światowej diasporze żydowskiej ogromne kwoty m.in. za to, aby nie były wymieniane już jako sprawca zbrodni popełnionych w czasie II wojny światowej. Wielu publicystów od dawna snuje także domysły, że postępuje proces poszukiwania tzw. winowajcy zastępczego, na którego przerzuci się część niemieckiej winy. Do tego od wielu miesięcy dochodziły wieści że w USA trwają prace nad wprowadzeniem prawa stanowiącego o tym, że mienie ofiar niemieckich zbrodni popełnionych w trakcie II wojny światowej – w całej Europie – powinno być zwrócone diasporze żydowskiej. W tak mało klarownej atmosferze nagle wybucha gwałtowna awantura z Izraelem, w której żydowskie państwo absolutnie nie liczy się z polską godnością i prawdą wynikającą z badań historycznych.

Jak w takiej sytuacji pozostać wolnym krajem, wolnymi obywatelami i jednocześnie nie dać się uwieść łatwej pokusie wzbudzenia w sobie skrajnych emocji i jak nie dać do siebie dostępu najgroźniejszemu uczuciu – nienawiści?! Właściwie – jako państwo, jako naród i jako pojedynczy ludzie – nie możemy już ustąpić. Nie możemy pozwolić na to, aby w naszym kraju główną rolę zaczęli odgrywać obcy. Musimy twardo stać na swoim stanowisku, otwarci na rozmowy, na wymianę argumentów, ale nieustępliwi, jeśli chodzi o prawdę historyczną i naszą narodową wrażliwość. Stanęliśmy na krawędzi – jeśli nasze władze ją przekroczą, to niestety wszyscy poczujemy się po prostu skrzywdzeni i poniżeni.

Jeśli władzom Izraela chodzi dziś o poniżenie Polaków, to muszą się przekonać, że napotkają twardą postawę. Tylko bowiem twarda postawa potrafi skłonić agresorów do przemyśleń i nie rozzuchwali ich w stosunku do naszych interesów. To ważny moment w naszej historii, on przesądzi o tym, czy będziemy w stanie dalej budować suwerenność naszego kraju.

W Polsce może być biednie, możemy mieć poważne problemy z wewnętrznym porozumiewaniem się i z gospodarką, ale nie wolno nam zrezygnować z poczucia własnej wartości, honoru i godności. To konieczny warunek, po spełnieniu którego nasza wspólnota nadal będzie miała potencjał do rozwoju. Jeśli natomiast damy sobie narzucić narrację, w której jesteśmy postrzegani jako współwinni niemieckich zbrodni, to niestety nic lepszego nas już nie będzie czekało.

Godnością i honorem nikogo się nie nakarmi, jednak bez tego etosu polskość będzie karlała i pogrążała się w marazmie, jakiego zwykle doświadczają narody, które dały się złamać i w konsekwencji skazane są już jedynie na karlenie. Narzucenie Polsce roli pomocnika Niemiec w zbrodni Holokaustu sprawi, że przestaniemy wierzyć w sens trudnego wysiłku budowania naszej trudnej niepodległości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Niemcy: kard. Marx zapowiada wizytę w Polsce

2018-02-20 10:55

tom (KAI/KNA) / Ingolstadt

Przewodniczący Konferencji Biskupów Niemiec, kard. Reinhard Marx, zapowiedział swoją wizytę w Polsce. "Chciałbym poruszyć nowe napięcia w Unii Europejskiej i poznać różne opinie biskupów wschodnioeuropejskich i niemieckich w kwestiach społecznych i politycznych" - powiedział metropolita Monachium i Fryzyngii w poniedziałek w Ingolstadt. W dniach 19-22 lutego odbywa się tam wiosenne zebranie plenarne niemieckiego episkopatu.

Marian Sztajner

Kard. Marx zwrócił uwagę, że jako przewodniczący Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE) widzi obecnie daleko rozbieżne punkty widzenia między Wschodem a Zachodem. Jego zdaniem na Wschodzie w mieszkańcach Europy Zachodniej widzi się zagrożenie i są oni postrzegani jako "przemądrzali". "Zatem konieczne jest wysłuchanie i zrozumienie drugiej strony" - podkreślił niemiecki purpurat.

Tradycyjny "dzień studyjny" w czasie obrad niemieckiego episkopatu będzie poświęcony relacjom z katolikami Europy Wschodniej, zwłaszcza członkami Unii Europejskiej, a więc Polski, Węgier, Słowacji i Czech. Z wykładami zaproszono ekspertów m. in. z Czech i Węgier.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem