Reklama

Biały Kruk 1

Stolica Apostolska przypomina w ONZ o prawie do wody

2017-09-12 19:35

RV / Genewa / KAI

Grażyna Kołek

Stolica Apostolska przypomina o potrzebie zapewnienia wszystkim ludziom dostępu do wody pitnej. Mówił o tym na forum oenzetowskiej Rady Praw Człowieka abp Ivan Jurkovič. Poinformował on, że papieskie przedstawicielstwo przygotowuje na ten temat specjalną konferencję, która odbędzie się pojutrze w Genewie.

Abp Jurkovič zauważył, że encyklika „Laudato si'” jest swoistym kamieniem milowym w podejściu Kościoła do zasobów wodnych. Papież Franciszek uznał bowiem w tym dokumencie, że dostęp do wody pitnej to jedno z podstawowych praw człowieka i od niego zależy realizacja innych, które się ludziom należą.

Watykański dyplomata przypomniał centralną rolę wody w rozwoju. Wskazał na stare i nowe zagrożenia dla tych podstawowych zasobów naturalnych. Wynikają one między innymi ze zmian klimatycznych, a także z nieodpowiedzialnych wzorców eksploatacji. Blokowanie dostępu do wody jest też jednym z narzędzi walki. W ten sposób zmusza się całe społeczności do przesiedleń.

Reklama

Abp Jurkovič podkreślił, że obowiązkiem państw jest zapewnienie swym mieszkańcom dostępu do wody, z uwzględnieniem ich uwarunkowań ekonomicznych.

Tagi:
woda

Czternaście ewangelicznych kubków wody

2017-08-03 11:17

Bernardeta Wollek
Edycja przemyska 32/2017, str. 4-5

Dzięki nieustannym zbiórkom makulatury, mieszkańcy Podkarpacia pomagają bliźnim w odległych rejonach Afryki, którzy cierpią na brak czystej wody pitnej

Ks. Edward Ryfa
Studnia im. Sług Bożych Rodziny Ulmów już służy mieszkańcom Afryki

Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”– tym słowom z Ewangelii pozostają wierni członkowie Grupy Charytatywnej przy Sanktuarium Grobu Pańskiego w Przeworsku oraz ogromna liczba osób z Podkarpacia. Wielokrotnie już informowaliśmy o studniach, które powstały na tych terenach dzięki środkom uzyskanym ze zbiórek makulatury w regionie.

Dotychczas, dzięki ofiarności i zaangażowaniu ludzi dobrej woli, wybudowano jedenaście studni w różnych rejonach Afryki (Sudan Południowy, Madagaskar, Zambia, Czad). Kolejne środki, uzyskane ze zbiórek makulatury, zostały przekazane na budowę studni w Czadzie na ręce ojca misjonarza ks. Edwarda Ryfy. Otrzymaliśmy od niego informacje, że w maju i czerwcu powstały trzy kolejne studnie głębinowe: im. Bł. ks. Michała Sopoćki w wiosce Tawatang, im. Sług Bożych Rodziny Ulmów dla wioski Saya 2 oraz im. Bł. ks. Jerzego Popiełuszki dla wioski Guinera.

Jak wiele znaczy studnia z czystą wodą dla mieszkańców tych rejonów Afryki, pisze o. Ryfa do koordynatora akcji Ryszarda Łuczyka: „Wczoraj byłem we wiosce Tawatang, gdzie została wybudowana dzięki wam studnia głębinowa. Przyjęto mnie z wielką radością. Ja również z przyjemnością patrzyłem na te trochę umorusane, ale jakże radosne dzieci i uśmiechnięte twarze dorosłych. Wszystko to dzięki Wam, kochani. Trudno to wrazić słowami, jak ważne jest to, co robicie i jak cennym darem jest ofiarowana przez Was woda. Ten dar można chyba tylko ocenić miarą cierpienia tutejszej ludności z powodu braku wody, w tym kraju, gdzie przez pół roku nie spadnie ani kropla deszczu i gdzie nie tylko ludzie, rośliny i zwierzęta pragną wody, ale także czarna, spopielona od słońca ziemia. Tutejsi ludzie nie tylko czekają, że ktoś da im wodę, ale sami starają sie jej szukać, drążąc, z narażeniem życia i bez żadnych zabezpieczeń, głębokie studnie ziemne, w których zresztą znajdują bardzo mało wody. (...) Kiedy po poświęceniu studni i modlitwie w intencji wszystkich ofiarodawców oraz po zainstalowaniu tablicy pamiątkowej pytałem, jak chcą wyrazić Wam wdzięczność, to podnieśli wszyscy ręce w górę, mówiąc: – Kumogne tosse. W miejscowym języku ma to podwójną wymowę. Najpierw dziękujemy Bogu, bo wszystko jest Jego darem, i jednocześnie prosimy Boga o błogosławieństwo dla tych, którzy nam uczynili dobro. (...)”.

Również dla mieszkańców dwóch pozostałych wiosek studnia z czystą wodą to dar życia. O tej sytuacji najlepiej wie ojciec misjonarz przebywający na co dzień wśród ludzi, którym stara się ze wszystkich sił pomagać. „W imieniu mieszkańców wiosek Saya 2 i Guinera, jak również w imieniu własnym, bardzo serdecznie dziękuję za kolejny dar lepszego życia dla naszych braci w Czadzie. Angażując sie w akcję «makulatura na misje», staliście sie, tak jak św. Teresa od Dzieciątka Jezus, misjonarzami, nie wyjeżdżając na misje. Dając bowiem wodę tym, którzy sami nie mogą sobie jej zapewnić, dajecie jakże przepiękne i jakże bardzo konkretne świadectwo Waszej wiary oraz jedności całego Kościoła. Mogę Was zapewnić, że Wasze świadectwo umacnia wiarę tutejszych chrześcijan i jest pięknym przykładem miłości bliźniego nie tylko dla nich, ale także dla wyznawców innych religii, którzy też są często beneficjentami Waszej akcji. Ostatnia studnia im. Bł. ks. Popiełuszki powstała w wiosce, gdzie mieszkają nie tylko chrześcijanie, ale także muzułmanie i wyznawcy religii tradycyjnej, i stała się ważnym elementem we wzajemnym zbliżaniu sie i umacnianiu dobrego współżycia. Nadając studniom imiona polskich świętych, dzielicie się też dziedzictwem duchowym naszego polskiego Kościoła, ubogacając tym samym tutejszy Kościół. Zawsze staram sie przybliżać ich postaci tutejszym braciom, którzy słuchają często z dużym zainteresowaniem. Szczególną sympatię wzbudzili słudzy Boży z Rodziny Ulmów i ich ofiara życia dla ratowania życia bliźnich. Myślę. że ich przykład zapadł głęboko w sercach tutejszych chrześcijan, wzmacniając ich wiarę i ucząc ofiarnej miłości do każdego bliźniego, także tego, który nie jest członkiem ich plemienia. (…) Jeszcze raz bardzo dziękuję za Wasze świadectwo, trud i poświęcenie dla naszych afrykańskich braci. Nasza wdzięczność obejmuje wszystkich, każdą osobę: dzieci, młodzież, dorosłych, parafie, instytucje, przedsiębiorstwa, tych wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób nam pomogli i ciągle pomagają, i życzę Wam dużo radości z tego, co czynicie, bo «radosnego dawcę Bóg miłuje». Niech Pan Bóg błogosławi każdego z Was i Wasze dzieło «makulatura na misje»”.

Mamy nadzieję, że te słowa wdzięczności staną się zachętą do jeszcze gorliwszej pracy na rzecz misji. Wszyscy, którzy pragną przyłączyć się do naszej akcji, mogą bezpośrednio skontaktować się z koordynatorem – Ryszardem Łuczykiem (tel. 504 168 549).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Kamil skacze, Biskup zaciska „Zdrowaś”

2018-02-14 10:25

Bp Józef Zawitkowski
Niedziela Ogólnopolska 7/2018, str. 29

Bożena Sztajner

Szanowny Pan

Kamil Stoch

Panie Kamilu!

Ma Pan tysiące listów i pewnie ich nie czyta. Ja muszę napisać, bo serce kołacze i spać nie daje. Świat Pana podziwia. Klaszcze i chce więcej. Ja się chwalę. Gdy Pan pod niebem, tam, wysoko, leci, ja zaciskam „Zdrowaś”.

Dziś, w święto Matki Boskiej Gromnicznej, czytam w styczniowym numerze „WPiS-u”:

„ – Przed oddaniem skoku zawsze się Pan żegna...

– Robię tak zawsze, od małego.

Skoki dedykuję Panu Bogu.

Jemu zawdzięczam wszystko.

I dostałem dwa złote medale.

Pan Bóg jest bardzo hojny.

– Jakie jest Pana ulubione miejsce na świecie?

– Dom”.

Tu skończyłem czytanie, bo oczy się spociły, a łezki spadały na kredowy papier „WPiS-u” – kap... kap! Dotąd tylko Cię podziwiałem, jak innych. Teraz Cię kocham, bo Twoje przeżegnanie znaczy więcej niż moich siedem kazań.

Ucałuj ręce Twoich Rodziców. Jak Oni pięknie Cię wychowali. Ucałuj Ewę!

Kamil, ale Ty masz gust. Kamil, leć wysoko, daleko i jeszcze dalej.

Podziwiam, gratuluję i życzę: Szczęść Boże!

Łowicz, 2 lutego 2018 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pjongczang: Sport, muzyka i modlitwa

2018-02-19 18:13

Rozmawia Anna Wyszyńska

Z dr n. med. Markiem Krochmalskim, członkiem Polskiej Misji Medycznej na XXIII Zimowej Olimpiadzie w Pjongczang rozmawia Anna Wyszyńska

Archiwum Marka Krochmalskiego

– Cieszymy się wynikiem konkursu drużynowego naszych skoczków, ambitnie wywalczonym brązowym medalem, cieszymy się złotym medalem Kamila Stocha na dużej skoczni. Ale pozostanie w pamięci gorycz tamtej soboty, kiedy w indywidualnym konkursie na skoczni normalnej nasi zawodny zostali poza podium.

– Tamtej soboty było bardzo zimno, temperatura odczuwalna wynosiła chyba minus 25 stopni. Były duże porywy wiatru i czekaliśmy, że organizatorzy przerwą zawody, ale tak się nie stało. To nie nasze decyzje. Taki jest sport. To prawda, że po pierwszej serii już witaliśmy się z gąską, i spotkał nas bolesny zawód. Natomiast dobrze, że w kolejnych startach nasi skoczkowie pokazali swoje możliwości.

– Dzięki Panu możemy też dowiedzieć się trochę o tym, co dzieje się poza zawodami.

– Niedawno mieliśmy na igrzyskach Dzień Polski. W Gangneung odbył się koncert fortepianowy pod patronatem honorowym Agaty Kornhauser-Dudy, żony prezydenta RP Andrzeja Dudy. Obecni byli przedstawiciele polskiej ambasady, przedstawiciel prezydenta RP odczytał w jego imieniu list. W tym wydarzeniu uczestniczył bp Marian Florczyk – duchowy opiekun sportowców. Był też koncert fortepianowy w wykonaniu Łukasza Krupińskiego. W programie – muzyka Fryderyka Chopina i Ignacego Jana Paderewskiego. W koncercie uczestniczyli przedstawicieli Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, narodowych komitetów olimpijskich, goście koreańscy, misja olimpijska, medyczna, trenerzy, zawodnicy. Nasi goście dowiedzieli się trochę o Polsce, o naszej historii i kulturze, o przypadającym w tym roku 100-leciu odzyskania niepodległości.

– W środę 14 lutego przypadał Popielec.

– W Środę Popielcową były odprawione trzy Msze św. w języku polskim w Pjongczang, w Gangneung oraz w miejscowości, gdzie mieszkają sponsorzy igrzysk. Oczywiście była również Msza św. w niedzielę 18 lutego, na którą przyszli wszyscy skoczkowie, a także inni sportowcy. To zawodnicy odczytali przypadające na ten dzień czytania liturgiczne. Mszę św. odprawił ks. Edward Pleń, bardzo lubiany i dzięki swojej serdeczności i otwarciu na innych, bardzo pomocny kapłan. Wręczał zawodnikom medaliki poświecone przez papieża Franciszka, natomiast bp Marian Florczyk, który opuścił już Pjongczang, wcześniej wręczył zawodnikom obrazki z relikwiami św. Jana Pawła II.

– Żałujemy, że nasi zawodnicy wywalczyli dotąd tak mało medali.

– Te igrzyska nie są naszym sukcesem pod tym względem, ale mimo wszystko było wiele sportowych emocji, jak chociażby ambitna rywalizacja naszych skoczków. Pięknie wystartowali nasi olimpijscy debiutanci w łyżwiarstwie figurowym, para taneczna Natalia Kaliszek i Maksym Spodyriew. Warto wiedzieć, że ich trenerką jest była polska zawodniczka w tej dyscyplinie Sylwia Nowak, która obecnie cały swój czas poświęca naszej parze tanecznej i młodemu narybkowi. Patrząc na ich występy, nie zawsze zdajemy sobie sprawę jak dochodzi się do olimpijskiego startu. To są tysiące godzin ćwiczeń i żelazna dyscyplina.

– Media piszą o niewielkiej liczbie kibiców na zawodach.

– To zależy od konkurencji. Tam, gdzie startują Koreańczycy np. w konkurencjach łyżwiarskich, jak jazda figurowa, short track, publiczności jest bardzo dużo. A z kolei skoki narciarskie, które dla nas były tak ważne, nie były transmitowane przez koreańską telewizję, bo nie było tam zawodników koreańskich. Faktem jest, że kibiców z Europy nie ma tutaj zbyt wielu. To zapewne sprawa odległości. Z Polski do Seulu leci się 8 godzin, z Europy Zachodniej jest to jeszcze dłuższy dystans. Z Korei Północnej przyjechała dużą grupa czirliderek, które pięknie dopingowały swoich zawodników. Dodam też, że nic się nie zmieniło, jeżeli chodzi o najwyższą ocenę igrzysk od strony organizacyjnej: świetne jedzenie, które chwalą wszyscy nasi sportowcy, czystość, punktualność. To wszystko jest naprawdę znakomite.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem