Reklama

Jestem od poczęcia

Inauguracja szkół katolickich w Jeleniej Górze

2017-09-13 07:07

Ks. Waldemar Wesołowski

Ks. Waldemar Wesołowski

W niedzielę 10 września rozpoczął się VII Tydzień Wychowania. Był to szczególny czas zwracania uwagi na konieczność integralnego wychowania młodego człowieka. Chodzi nie tylko o wiedzę, ale i wartości. Tym razem patronowała Maryja, jako wychowawczyni pokoleń. W takim duchu edukację prowadzą dwie nowe szkoły katolickie w Jeleniej Górze, którym patronuje św. Pankracy. To szkoła podstawowa i liceum.

Szkoły te powstały z przekształcenia istniejącego od 5 lat w Jeleniej Górze gimnazjum u św. Pankracego. Zatem uroczyste rozpoczęcie nowego roku szkolnego powiązane było z małym jubileuszem 5-lecia powrotu szkół katolickich do Jeleniej Góry.

Zobacz zdjęcia: Inauguracja szkół katolickich w Jeleniej Górze

W uroczystym rozpoczęciu roku szkolnego wzięła udział Marzena Machałek, wiceminister edukacji, biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski, przedstawiciele władz miasta i władz samorządowych oraz uczniowie i rodzice. Pierwsza część uroczystości odbyła się w jeleniogórskim Centrum Kultury. Wprowadzenia dokonał dyrektor szkół katolickich ks. Mariusz Majewski. Przypomniał on o tradycji nauczania i wychowania katolickiego w mieście sięgającej XVI wieku. To właśnie przy obecnej bazylice św. Erazma i Pankracego założona została szkoła katolicka, którą wspierał miejski magistrat. Do tej tradycji, w naszej współczesnej rzeczywistości” powróciło Karkonoskie Stowarzyszenie Edukacyjne u Erazma i Pankracego. Owocem jego działalności było gimnazjum, a dziś szkoła podstawowa i liceum, które od stycznia przyszłego roku funkcjonować będą pod wspólną nazwą Zespół Szkół Katolickich u św. Pankracego.

Ks. Dyrektor wspomniał też o pracach remontowych i adaptacyjnych w budynku „kolegium jezuickiego”, w którym będą mieścić się sale szkolne. Wiele udało się już dokonać, dzięki wsparciu ministerstwa kultury, władz wojewódzkich, władz miasta i KGHM-u, wiele jest jeszcze do zrobienia. Aby zebrać część potrzebnych środków zainicjowano również akcję „Dzwonek dla Pankracego”, dzięki której każdy może zostać darczyńcą szkół katolickich.

Reklama

Warto też dodać, że Stowarzyszenie jest nie tylko organem założycielskim szkół katolickich, prowadzi także działalność edukacyjną i kulturalną w mieście, w duchu chrześcijańskim. To min. Uniwersytet Trzeciego Wieku, specjalistyczna poradnia rodzinna, punkty nieodpłatnej pomocy prawnej i inne.

Podczas inauguracji wystąpiła także wiceminister edukacji Marzena Machałek. Przedstawiła temat „Miejsce szkół katolickich w polskim systemie oświaty”. Pani minister podkreśliła, że znaczący rozwój szkolnictwa katolickiego w powojennych dziejach, możliwy był po roku 1989, kiedy Polska odzyskała wolność. Szkolnictwo katolickie, które w naszym kraju ma bogatą historię i zasługi, powróciło także do Jeleniej Góry. Pani minister zauważyła, że na terenie diecezji legnickiej istnieje już kilka szkół tego typu, które cieszą się wielkim zainteresowaniem uczniów i rodziców. Wynika to nie tylko z wysokiego poziomu nauczania, poczucia bezpieczeństwa, ale przede wszystkim wychowania młodego pokolenia w duchu chrześcijańskim i patriotycznym. Właśnie te wartości doceniają rodzice posyłający swoje dzieci do szkół katolickich.

Inauguracja roku szkolnego była też okazją do podziękowań i wyróżnień, a także zaprezentowania umiejętności uczniów, którzy na scenie podzielili się swoimi talentami muzycznymi.

Druga część inauguracji miała charakter modlitewny. W bazylice św. Erazma i Pankracego Mszy św. przewodniczył biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski. W homilii mówił min. o najważniejszych zadaniach wychowawczych. „W wychowaniu, myślimy szczególnie o szkołach katolickich, ważne jest to, by nie myśleć tylko o dobru własnym, ale być człowiekiem, który potrafi kochać. To oznacza czynić dobro dla drugiego człowieka. Szkoła ma na celu nie tylko nauczyć wielu rzeczy, ale wdrożyć je w życie, wychować, nauczyć integracyjności, umiejętności życia z drugim, bycia we właściwych relacjach, w relacjach prawdy i tworzyć wspólnotę na obraz i podobieństwo Boga” – mówił Ksiądz Biksup.

Na zakończenie Eucharystii dyrektor ks. Mariusz Majewski odczytał akt zawierzenia szkoły, uczniów oraz nauczycieli i wychowawców Niepokalanemu Sercu Maryi.

Więcej na ten temat na stronach www.pankracy.edu.pl oraz na stronie Radia Plus Legnica www.legnica.fm

Tagi:
szkoła szkoły

Szkoła z wartościami

2018-02-14 11:09

Karolina Mysłek
Edycja częstochowska 7/2018, str. VI

Dziś są dziennikarzami, naukowcami, nauczycielami. Pokazują, jak wysiłkiem i solidną pracą pomóc szczęściu. Przed kilkunastu laty rozpoczęli naukę w częstochowskiej szkole Braci Szkolnych, która świętuje swoje 20-lecie

Zdjęcia: archiwum szkoły
Szkoła dba o wszechstronny rozwój dzieci, organizując wspólne wyjścia na lodowisko, wycieczki do muzeów czy warsztaty

Czy wie pani, że w miejscu, gdzie dziś jest skwer Sokołów i supermarkety, na początku ubiegłego wieku był staw? Dziadkowie naszych uczniów wspominają, że przychodzili tam pływać łódką. A sąsiadujące z nim tereny – obecna dzielnica Trzech Wieszczów – należały do braci szkolnych. No i nasz dom zakonny – to też historia. Najpierw szkoła podstawowa, zlikwidowana w czasie wojny przez hitlerowców i zajęta na wojskowe kasyno. Udało nam się tylko prowadzić dom dziecka dla sierot wojennych i tajne nauczanie, potem budynek przeznaczano na hotel robotniczy, szkołę życia dla dzieci upośledzonych umysłowo. Bracia musieli zmieścić się w czterech pokojach na poddaszu... – opowiada br. Piotr Zielonka, dyrektor Szkoły Podstawowej i Gimnazjum im. św. Jana de La Salle w Częstochowie.

Wrzesień 1998

Kiedy w końcu w latach 80. ubiegłego wieku budynek przy Pułaskiego 71 wrócił w ręce braci, był tu przez kilka lat nowicjat, aż 1 września 1998 r., po niemal 60 latach, znów na stałe zabrzmiał lasaliański dzwonek szkolny. Budynek wypełniony nowymi uczniami i nauczycielami poświęcił abp Stanisław Nowak. Tego dnia rozpoczęła się przygoda, która trwa od 20 lat i każdego roku zaprasza kolejnych uczniów, którzy w duchu św. Jana de la Salle, XVII-wiecznego wychowawcy, będą zdobywać wiedzę i wrażliwość na drugiego człowieka.

Wszechstronnie

Dzisiaj mury szkolne wypełnia gwar 230 uczniów. Cichnie o 8, gdy zajęcia rozpoczynają się wspólnym pacierzem i modlitwą do Ducha Świętego o błogosławieństwo w nauce. Dzieci obok normalnego trybu uczestniczą w zajęciach warsztatowych. – Naszym dużym atutem jest nauka języków obcych – mówi Agnieszka Gołąbek, nauczyciel języka angielskiego. – Od pierwszych klas uczniowie mają 5 godzin angielskiego tygodniowo, a później dochodzą 4 kolejnego – niemieckiego, francuskiego lub hiszpańskiego i zajęcia z native speakerem. Dzięki temu są laureatami konkursów językowych, a szkoła zajmuje wysokie miejsca w rankingach.

Zgodnie z zamierzeniami założycieli szkołę mają kończyć młodzi ludzie o wszechstronnym wychowaniu, dlatego bracia dbają o ich rozwój również w ramach kół zainteresowań – od informatycznego czy szachowego, przez sportowe i kulinarne, na tanecznym czy chórze kończąc.

A to ważne jest również dla rodziców – odkrywanie talentów i mocnych stron ich dzieci. Cenią też bezpieczną i pełną akceptacji atmosferę. To zresztą potwierdzają dzieci, które dobrze się w niej czują, które po prostu lubią swoją szkołę i swoich nauczycieli.

Signum Fidei

– W naszych szkołach najistotniejsze jest wychowanie dziecka na dobrego człowieka, dobrego chrześcijanina, który kocha Pana Boga i ludzi – tłumaczy br. Piotr. Bracia dbają więc o chrześcijańskie wychowanie uczniów.

Każdego miesiąca mieszkańcy dzielnicy Trzech Wieszczów mijają sznur uczniów charakterystycznie ubranych w granatowe kamizelki lub marynarki z emblematem szkół lasaliańskich „Signum Fidei”. Zmierzają do znajdującego się w sąsiedztwie kościoła Matki Bożej Zwycięskiej na szkolną Mszę św. Z kolei w pierwsze piątki miesiąca na czwartoklasistów czekają tam księża w konfesjonałach – by odpowiedzieć na wezwanie Matki Bożej do odbycia dziewięciu pierwszych piątków miesiąca.

Rozwijają talenty

Bracia de la Salle dewizą swojego założyciela: „Pamiętaj, że Bóg jest z Tobą, aby ci pomagać i inspirować we wszystkim, co robisz”, chcą zarazić swoich wychowanków. Chcą ich przekonać, że dzięki temu, co otrzymują – zdolności, wychowanie, otwarcie na świat – oraz pracy i zaangażowaniu mogą realizować pasje, spełniać marzenia, pomagać innym.

Justyna jest dziennikarką, Kasia ma doktorat z prawa. Wojtek studiuje w Bolonii nauki polityczne, a Joanna psychologię w Berlinie. Szymon jest studentem prawa na UJ, komponuje, uczy grać na pianinie. Michał razem z grupą studentów wydziału lekarskiego na UJ jest laureatem konkursu MNiSW „Najlepsi z najlepszych! 2.0”.

To tylko kilku absolwentów, którymi szczyci się szkoła przy Pułaskiego. Inni w mniej lub bardziej spektakularny sposób wykorzystują to, co otrzymali m.in. na początku swojej przygody z nauką. Niezależnie jednak od tego, jakie zawody wykonują, gdzie żyją, są po prostu szczęśliwymi i spełnionymi ludźmi. Dziś kolejni dopisują swoje karty do 20-letniej historii szkoły braci szkolnych przy Pułaskiego.


Więcej o szkole św. Jana de la Salle na stronie www.delasalle.edu.pl i podczas dnia otwartego – 21 lutego w godz. 16-18.
Szkoła Podstawowa i Gimnazjum im. św. Jana de La Salle, ul. Pułaskiego 71, Częstochowa, tel. 34-324-72-48

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Nie jesteście OK!

2018-02-19 13:09

Tomasz Królak / Warszawa (KAI)

Proaborcyjna retoryka środowisk feministycznych właśnie osiągnęła dno. Inicjatorki billboardowej akcji „Nie jesteś sama” dowodzą mianowicie, że – tu cytat – „aborcja jest OK”.

Artur Stelmasiak

To nie koniec: za akcją stoi grupa o nazwie Aborcyjny Dream Team. O czym marzą bojowniczki pro-choice? O tym, by „zmienić negatywne przekonania o aborcji” i by kobiety, które jej dokonały, nie bały się o tym mówić, bowiem aborcja jest czymś powszechnym. Przekonują: „1 z 3 twoich znajomych miała aborcję. Nie jesteś sama”. Dodając kobietom otuchy, wmawiają im, że aborcja jest autonomiczną decyzją kobiety oraz że stanowi jedną z banalnych czynności życiowych. Feministki nie zawracają sobie głowy etycznym wymiarem takiego „wyboru”. I trudno się dziwić: skoro aborcja należy do życiowej rutyny, to trudno poddawać ją etycznej ocenie. Ostatecznie nikt nie ocenia moralnie farbowania włosów czy seansu w solarium. Logiczne.

„Aborcyjna drużyna marzeń” tłumaczy, że ich kampania to odpowiedź na „kontrowersyjne billboardy przeciwników aborcji”. Owszem, można mieć różne opinie na temat eksponowanych na ulicach ogromnych zdjęć rozczłonkowanych ciał abortowanych dzieci, ale tłumaczenia „marzycielek” są absolutnie nie do obrony. Zdaje się, że dostrzegli to już nawet niektórzy liberalni komentatorzy. I to jest chyba jedyne światełko w tej ponurej sprawie.

screen/Wysokie Obcasy
Okładka "Wysokich Obcasów" budzi sprzeciw

Pomimo ogromnej temperatury sporów wokół aborcji, jakie co jakiś czas elektryzują opinię publiczną, nie przypuszczałem, że feministki (pewnie nie wszystkie, ale marna to pociecha) uciekną się do chwytów tak żenujących i cynicznych. W dodatku zapewne nie są świadome, że biorą na siebie odpowiedzialność nie tylko za obniżenie poziomu dyskusji o ludzkim życiu, ale też za ewentualne proaborcyjne decyzje tych kobiet, które zdołają omamić kłamliwym i żałosnym hasłem „aborcja jest OK”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pjongczang: Sport, muzyka i modlitwa

2018-02-19 18:13

Rozmawia Anna Wyszyńska

Z dr n. med. Markiem Krochmalskim, członkiem Polskiej Misji Medycznej na XXIII Zimowej Olimpiadzie w Pjongczang rozmawia Anna Wyszyńska

Archiwum Marka Krochmalskiego

– Cieszymy się wynikiem konkursu drużynowego naszych skoczków, ambitnie wywalczonym brązowym medalem, cieszymy się złotym medalem Kamila Stocha na dużej skoczni. Ale pozostanie w pamięci gorycz tamtej soboty, kiedy w indywidualnym konkursie na skoczni normalnej nasi zawodny zostali poza podium.

– Tamtej soboty było bardzo zimno, temperatura odczuwalna wynosiła chyba minus 25 stopni. Były duże porywy wiatru i czekaliśmy, że organizatorzy przerwą zawody, ale tak się nie stało. To nie nasze decyzje. Taki jest sport. To prawda, że po pierwszej serii już witaliśmy się z gąską, i spotkał nas bolesny zawód. Natomiast dobrze, że w kolejnych startach nasi skoczkowie pokazali swoje możliwości.

– Dzięki Panu możemy też dowiedzieć się trochę o tym, co dzieje się poza zawodami.

– Niedawno mieliśmy na igrzyskach Dzień Polski. W Gangneung odbył się koncert fortepianowy pod patronatem honorowym Agaty Kornhauser-Dudy, żony prezydenta RP Andrzeja Dudy. Obecni byli przedstawiciele polskiej ambasady, przedstawiciel prezydenta RP odczytał w jego imieniu list. W tym wydarzeniu uczestniczył bp Marian Florczyk – duchowy opiekun sportowców. Był też koncert fortepianowy w wykonaniu Łukasza Krupińskiego. W programie – muzyka Fryderyka Chopina i Ignacego Jana Paderewskiego. W koncercie uczestniczyli przedstawicieli Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, narodowych komitetów olimpijskich, goście koreańscy, misja olimpijska, medyczna, trenerzy, zawodnicy. Nasi goście dowiedzieli się trochę o Polsce, o naszej historii i kulturze, o przypadającym w tym roku 100-leciu odzyskania niepodległości.

– W środę 14 lutego przypadał Popielec.

– W Środę Popielcową były odprawione trzy Msze św. w języku polskim w Pjongczang, w Gangneung oraz w miejscowości, gdzie mieszkają sponsorzy igrzysk. Oczywiście była również Msza św. w niedzielę 18 lutego, na którą przyszli wszyscy skoczkowie, a także inni sportowcy. To zawodnicy odczytali przypadające na ten dzień czytania liturgiczne. Mszę św. odprawił ks. Edward Pleń, bardzo lubiany i dzięki swojej serdeczności i otwarciu na innych, bardzo pomocny kapłan. Wręczał zawodnikom medaliki poświecone przez papieża Franciszka, natomiast bp Marian Florczyk, który opuścił już Pjongczang, wcześniej wręczył zawodnikom obrazki z relikwiami św. Jana Pawła II.

– Żałujemy, że nasi zawodnicy wywalczyli dotąd tak mało medali.

– Te igrzyska nie są naszym sukcesem pod tym względem, ale mimo wszystko było wiele sportowych emocji, jak chociażby ambitna rywalizacja naszych skoczków. Pięknie wystartowali nasi olimpijscy debiutanci w łyżwiarstwie figurowym, para taneczna Natalia Kaliszek i Maksym Spodyriew. Warto wiedzieć, że ich trenerką jest była polska zawodniczka w tej dyscyplinie Sylwia Nowak, która obecnie cały swój czas poświęca naszej parze tanecznej i młodemu narybkowi. Patrząc na ich występy, nie zawsze zdajemy sobie sprawę jak dochodzi się do olimpijskiego startu. To są tysiące godzin ćwiczeń i żelazna dyscyplina.

– Media piszą o niewielkiej liczbie kibiców na zawodach.

– To zależy od konkurencji. Tam, gdzie startują Koreańczycy np. w konkurencjach łyżwiarskich, jak jazda figurowa, short track, publiczności jest bardzo dużo. A z kolei skoki narciarskie, które dla nas były tak ważne, nie były transmitowane przez koreańską telewizję, bo nie było tam zawodników koreańskich. Faktem jest, że kibiców z Europy nie ma tutaj zbyt wielu. To zapewne sprawa odległości. Z Polski do Seulu leci się 8 godzin, z Europy Zachodniej jest to jeszcze dłuższy dystans. Z Korei Północnej przyjechała dużą grupa czirliderek, które pięknie dopingowały swoich zawodników. Dodam też, że nic się nie zmieniło, jeżeli chodzi o najwyższą ocenę igrzysk od strony organizacyjnej: świetne jedzenie, które chwalą wszyscy nasi sportowcy, czystość, punktualność. To wszystko jest naprawdę znakomite.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem