Reklama

Trybunał zamiast sądzić zaczął oskarżać

2017-09-13 17:27

Artur Stelmasiak


Przebieg rozprawy przed Trybunałem Sprawiedliwości pokazał, że Komisji Europejskiej jak i wiceprezesowi TSUE nie chodzi o dobro Puszczy Białowieskiej, a o upokorzenie Polski.

W poniedziałek przed Trybunałem Sprawiedliwości w Luksemburgu odbyło się wysłuchanie stron, czyli Komisji Europejskiej i przedstawicieli Polski ws. postanowienia o zakazie wycinki w Puszczy Białowieskiej. Komisja zarzuciła polskim władzom, że nie respektują tego postanowienia TSUE z końca lipca br. i wystąpiła o nałożenie kar na Polskę.

W trakcie posiedzenia doszło do niespotykanego incydentu. Wiceprezes Trybunału przejął rolę strony skarżącej, sugerując przedstawicielom Komisji Europejskiej treść wniosku procesowego, czyli nałożenie na Rzeczpospolitą Polską okresowych kar pieniężnych w ramach postępowania o wydanie środków tymczasowych. - Jeszcze nie widziałem takiej sytuacji, aby przedstawiciel TSUE sugerował pozywającemu Polskę zaostrzenie swoich żądań – podkreślił minister środowiska prof. Jan Szyszko. - Uważam, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zachował się w sposób niewłaściwy, sugerując Komisji Europejskiej zaostrzenie swoich żądań i wnioskowanie o nałożenie kar finansowych na Polskę.

Ministerstwo zwraca uwagę, że podczas poniedziałkowego wysłuchania, Komisja domagała się jedynie uściślenia pojęcia bezpieczeństwa publicznego, zawartego w postanowieniu o zakazie wycinki Trybunału z lipca br., tak aby "możliwe było lepsze zrozumienie zakresu tego pojęcia oraz ewentualne wszczęcie postępowania naruszeniowego, co do jego domniemanego nieprzestrzegania".

Reklama

Pomimo wątpliwości samej Komisji Europejskiej odnośnie do podstaw prawnych do przedłożenia takiego wniosku, został on przez nią przedłożony na wyraźną sugestię wiceprezesa, który doprecyzował jego treść. Narusza to podstawowe zasady postępowania przed Trybunałem Sprawiedliwości UE, a zwłaszcza zasadę kontradyktoryjności i równości uczestników postępowania.

Według ministerstwa, przebieg rozprawy jak również zaistniałego incydentu "zdecydowanie wydaje się świadczyć, iż zarówno Komisji Europejskiej jak i wiceprezesowi, identyfikującemu się ze stroną skarżącą, nie chodzi o dobro siedlisk i gatunków wymienionych powyżej. - Tu nie liczy się siła argumentów. Tu liczy się argument siły, a głównym celem jest jedynie upokorzenie Polski mimo tego, że realizuje zarówno wymogi dyrektywy ptasiej i habitatowej (siedliska) jak i względy bezpieczeństwa publicznego - podkreśla Ministerstwo Środowiska.

Resort przypomniał, że w wydanym w lipcu postanowieniu tymczasowym, wiceprezes Trybunału Antonio Tizzano wezwał Polskę do zaprzestania aktywnej gospodarki leśnej na obszarach Natura 2000 w Puszczy Białowieskiej, usuwania ponad stuletnich, martwych świerków, a także wycinki drzew w ramach zwiększonego etatu pozyskiwania drewna na terenie puszczy. Wyjątkiem są sytuacje zagrażające bezpieczeństwu publicznemu.

Minister środowiska argumentował, że bezpieczeństwo publiczne odnosi się do całego terenu Nadleśnictwa Białowieża, bo w tych lasach ludzie chodzą zbierać np. jagody i grzyby, a martwe stojące drzewa zagrażają ich zdrowiu i życiu. Nagromadzenie suchego drewna w takiej skali powoduje również zagrożenie pożarowe, które jest niebezpieczne dla mienia, zdrowia i życia lokalnej społeczności i turystów.

W trakcie wysłuchania Polska wskazywała, że na skutek niekontrolowanej gradacji kornika drukarza nastąpiło poważne odkształcenie stanu i struktury udziału siedlisk, jak też występujących gatunków ważnych dla Wspólnoty Europejskiej, a wycinka drzew prowadzona jest wyłącznie ze względów bezpieczeństwa. W świetle tych wyjaśnień Rzeczpospolita Polska zażądała oddalenia wniosku Komisji Europejskiej w całości, jako bezzasadnego oraz uchylenia postanowienia wiceprezesa Trybunału z dnia 27 lipca 2017 r.

Artur Stelmasiak

Tagi:
sąd

„Niedziela” pozwana do sądu

2018-02-15 09:24

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 7/2018

Jarosław Dąbrowski, były polityk Platformy Obywatelskiej, były wiceprezydent Warszawy oraz wieloletni burmistrz Bemowa wytoczył proces o zniesławienie za tekst, który w 2014 r. ukazał się na łamach „Niedzieli w Warszawie”

Fotolia.com

Złożony po trzech latach pozew odczytujemy jako próbę zastraszenia „Niedzieli”, a przy okazji innych mediów, które będą opisywać kampanię samorządową na jesieni 2018 r.

Nasze zainteresowanie kampanią samorządową Jarosława Dąbrowskiego z 2014 r. wzmógł atak jego komitetu wyborczego na najmłodszą parafię w dzielnicy, pw. św. Jana Pawła II. W takich sytuacjach Tygodnik Katolicki „Niedziela” zawsze broni i będzie bronił Kościoła, jako wspólnoty ludzi, którzy mają prawo do budowania świątyni i opieki duszpasterskiej w parafii, która jest w pobliżu ich miejsca zamieszkania.

Pozew Jarosława Dąbrowskiego dotyczy tekstu pt. „Recydywa afery na Bemowie?”, w którym opisana została specyfika samorządowej kampanii wyborczej prowadzonej przez „Komitet Wyborczy Wyborców Jarosław Dąbrowski burmistrzem DLA BEMOWA” (cały artykuł z 27 listopada 2014 r. dostępny jest w Internecie). Publikacja „Niedzieli” była starannie przygotowana w oparciu o rozmowy indywidualne, a przede wszystkim o treść wyników kontroli na Bemowie w 2014 r., które potwierdziły liczne nieprawidłowości i uchybienia w dzielnicy.

Jarosława Dąbrowskiego reprezentuje w sądzie jego były zastępca i wiceburmistrz Bemowa Krzysztof Zygrzak. Domagają się oni całostronicowych przeprosin na łamach „Niedzieli w Warszawie” oraz zadośćuczynienia finansowego. Ich zdaniem, tytuł oraz lead tekstu godzą w dobre imię Jarosława Dąbrowskiego. Dowodem na to ma być Postanowienie Prokuratury Okręgowej z dnia 30 czerwca 2015 r. o umorzeniu śledztwa.

W tym miejscu należy przypomnieć, że tekst był oddany do druku 19 listopada 2014 r., czyli na wiele miesięcy wcześniej przed decyzją prokuratury. Co więcej, w trakcie rozmowy telefonicznej w listopadzie 2014 r. prokurator Przemysław Nowak, ówczesny rzecznik Prokuratury Okręgowej, potwierdził, że „toczy się wielowątkowe postępowanie” ws. afery bemowskiej.

Umorzenie jednego wątku śledztwa prokuratorskiego z dnia 30 czerwca 2015 r. nie oznacza, iż wszystkie postępowania ws. afery bemowskiej zostały umorzone. Do dziś trwa postępowanie ws. nieprawidłowości np. w bemowskim Ośrodku Sportu i Rekreacji, które zostało wyodrębnione z głównego śledztwa.

Także po kampanii wyborczej z 2014 r. zostało złożonych wiele zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, w spawie których nadal toczą się postępowania w prokuraturze. Jedno z nich dotyczy wątku, który został opisany właśnie w wyżej wymienionym tekście.

Więcej szczegółowych informacji, nowe fakty i dokumenty w tej sprawie opublikuję w Internecie.


PRÓBA KNEBLOWANIA PRASY

Artur Stelmasiak
Mec. Jerzy Kwaśniewski

Pozew wytoczony przez Jarosława Dąbrowskiego utrwala powszechny w społeczeństwie wizerunek polityków, jako osób najbardziej przewrażliwionych na punkcie swojego dobrego imienia. Tę właściwość dostrzegło także orzecznictwo sądów polskich oraz Trybunał w Strasburgu. Wyroki w sprawach licznych dziennikarzy potwierdzały, że faktycznym celem podobnych pozwów jest często zablokowanie krytyki polityka i zastraszenie prasy. Tzw. efekt mrożący ma zmuszać dziennikarzy do autocenzury własnych publikacji na temat osób publicznych, byle nie narazić się na dolegliwe postępowania sądowe oraz odszkodowania. Aby chronić prawo społeczeństwa do rzetelnej, dziennikarskiej informacji o politykach, sformułowano tzw. prawo do krytyki osób publicznych. Jak orzekł trzy lata temu Sąd Apelacyjny w Katowicach, „wobec polityków dopuszczalne jest używanie twardszych słów, bardziej stanowczych ocen, ostrzejszej satyry”.

Sprawa redaktora Artura Stelmasiaka jest doskonałym przykładem próby kneblowania prasy w przededniu wyborów samorządowych. Lokalny i kontrowersyjny polityk, świadomy możliwej krytyki ze strony dziennikarza biegłego w meandrach samorządowych układów, wytacza na rok przed wyborami sprawę o ochronę dóbr osobistych (rzekomo naruszonych trzy lata wcześniej). Dociekliwy obserwator zapyta pewnie, co takiego zatrzymało powoda przed dochodzeniem jego praw przed sądem przez całe trzy lata? Moim zdaniem, odpowiedź może być jedna – rzeczywistym celem pozwu jest wyeliminowanie krytyki prasowej w czasie nowej kampanii wyborczej.

obec oczywiście bezzasadnego ataku na wolność słowa i prasy, przysługujące dziennikarzowi „Niedzieli”, Instytut Ordo Iuris podjął się poprowadzenia obrony Pana Redaktora. Mam nadzieję, że nasza interwencja pozwoli ocalić prawo do krytyki lokalnych polityków. Bez tego samorządowe układy będą mogły zakneblować w czasie kampanii wyborczych każdego dziennikarza i każdą niekorzystną dla siebie informację.

Mec. Jerzy Kwaśniewski prezes Instytutu Kultury Prawnej Ordo Iuris

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kamil skacze, Biskup zaciska „Zdrowaś”

2018-02-14 10:25

Bp Józef Zawitkowski
Niedziela Ogólnopolska 7/2018, str. 29

Bożena Sztajner

Szanowny Pan

Kamil Stoch

Panie Kamilu!

Ma Pan tysiące listów i pewnie ich nie czyta. Ja muszę napisać, bo serce kołacze i spać nie daje. Świat Pana podziwia. Klaszcze i chce więcej. Ja się chwalę. Gdy Pan pod niebem, tam, wysoko, leci, ja zaciskam „Zdrowaś”.

Dziś, w święto Matki Boskiej Gromnicznej, czytam w styczniowym numerze „WPiS-u”:

„ – Przed oddaniem skoku zawsze się Pan żegna...

– Robię tak zawsze, od małego.

Skoki dedykuję Panu Bogu.

Jemu zawdzięczam wszystko.

I dostałem dwa złote medale.

Pan Bóg jest bardzo hojny.

– Jakie jest Pana ulubione miejsce na świecie?

– Dom”.

Tu skończyłem czytanie, bo oczy się spociły, a łezki spadały na kredowy papier „WPiS-u” – kap... kap! Dotąd tylko Cię podziwiałem, jak innych. Teraz Cię kocham, bo Twoje przeżegnanie znaczy więcej niż moich siedem kazań.

Ucałuj ręce Twoich Rodziców. Jak Oni pięknie Cię wychowali. Ucałuj Ewę!

Kamil, ale Ty masz gust. Kamil, leć wysoko, daleko i jeszcze dalej.

Podziwiam, gratuluję i życzę: Szczęść Boże!

Łowicz, 2 lutego 2018 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Pjongczang: Sport, muzyka i modlitwa

2018-02-19 18:13

Rozmawia Anna Wyszyńska

Z dr n. med. Markiem Krochmalskim, członkiem Polskiej Misji Medycznej na XXIII Zimowej Olimpiadzie w Pjongczang rozmawia Anna Wyszyńska

Archiwum Marka Krochmalskiego

– Cieszymy się wynikiem konkursu drużynowego naszych skoczków, ambitnie wywalczonym brązowym medalem, cieszymy się złotym medalem Kamila Stocha na dużej skoczni. Ale pozostanie w pamięci gorycz tamtej soboty, kiedy w indywidualnym konkursie na skoczni normalnej nasi zawodny zostali poza podium.

– Tamtej soboty było bardzo zimno, temperatura odczuwalna wynosiła chyba minus 25 stopni. Były duże porywy wiatru i czekaliśmy, że organizatorzy przerwą zawody, ale tak się nie stało. To nie nasze decyzje. Taki jest sport. To prawda, że po pierwszej serii już witaliśmy się z gąską, i spotkał nas bolesny zawód. Natomiast dobrze, że w kolejnych startach nasi skoczkowie pokazali swoje możliwości.

– Dzięki Panu możemy też dowiedzieć się trochę o tym, co dzieje się poza zawodami.

– Niedawno mieliśmy na igrzyskach Dzień Polski. W Gangneung odbył się koncert fortepianowy pod patronatem honorowym Agaty Kornhauser-Dudy, żony prezydenta RP Andrzeja Dudy. Obecni byli przedstawiciele polskiej ambasady, przedstawiciel prezydenta RP odczytał w jego imieniu list. W tym wydarzeniu uczestniczył bp Marian Florczyk – duchowy opiekun sportowców. Był też koncert fortepianowy w wykonaniu Łukasza Krupińskiego. W programie – muzyka Fryderyka Chopina i Ignacego Jana Paderewskiego. W koncercie uczestniczyli przedstawicieli Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, narodowych komitetów olimpijskich, goście koreańscy, misja olimpijska, medyczna, trenerzy, zawodnicy. Nasi goście dowiedzieli się trochę o Polsce, o naszej historii i kulturze, o przypadającym w tym roku 100-leciu odzyskania niepodległości.

– W środę 14 lutego przypadał Popielec.

– W Środę Popielcową były odprawione trzy Msze św. w języku polskim w Pjongczang, w Gangneung oraz w miejscowości, gdzie mieszkają sponsorzy igrzysk. Oczywiście była również Msza św. w niedzielę 18 lutego, na którą przyszli wszyscy skoczkowie, a także inni sportowcy. To zawodnicy odczytali przypadające na ten dzień czytania liturgiczne. Mszę św. odprawił ks. Edward Pleń, bardzo lubiany i dzięki swojej serdeczności i otwarciu na innych, bardzo pomocny kapłan. Wręczał zawodnikom medaliki poświecone przez papieża Franciszka, natomiast bp Marian Florczyk, który opuścił już Pjongczang, wcześniej wręczył zawodnikom obrazki z relikwiami św. Jana Pawła II.

– Żałujemy, że nasi zawodnicy wywalczyli dotąd tak mało medali.

– Te igrzyska nie są naszym sukcesem pod tym względem, ale mimo wszystko było wiele sportowych emocji, jak chociażby ambitna rywalizacja naszych skoczków. Pięknie wystartowali nasi olimpijscy debiutanci w łyżwiarstwie figurowym, para taneczna Natalia Kaliszek i Maksym Spodyriew. Warto wiedzieć, że ich trenerką jest była polska zawodniczka w tej dyscyplinie Sylwia Nowak, która obecnie cały swój czas poświęca naszej parze tanecznej i młodemu narybkowi. Patrząc na ich występy, nie zawsze zdajemy sobie sprawę jak dochodzi się do olimpijskiego startu. To są tysiące godzin ćwiczeń i żelazna dyscyplina.

– Media piszą o niewielkiej liczbie kibiców na zawodach.

– To zależy od konkurencji. Tam, gdzie startują Koreańczycy np. w konkurencjach łyżwiarskich, jak jazda figurowa, short track, publiczności jest bardzo dużo. A z kolei skoki narciarskie, które dla nas były tak ważne, nie były transmitowane przez koreańską telewizję, bo nie było tam zawodników koreańskich. Faktem jest, że kibiców z Europy nie ma tutaj zbyt wielu. To zapewne sprawa odległości. Z Polski do Seulu leci się 8 godzin, z Europy Zachodniej jest to jeszcze dłuższy dystans. Z Korei Północnej przyjechała dużą grupa czirliderek, które pięknie dopingowały swoich zawodników. Dodam też, że nic się nie zmieniło, jeżeli chodzi o najwyższą ocenę igrzysk od strony organizacyjnej: świetne jedzenie, które chwalą wszyscy nasi sportowcy, czystość, punktualność. To wszystko jest naprawdę znakomite.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem