Reklama

Słowacja: uczczono pamięć hr. Jánosa Esterházego – bohatera Węgier i Polski

2017-09-20 16:11

(KAI/archidiecezja krakowska), pc, kg / Dolne Obdokovce

wikipedia.org

W Dolnych Obdokovcach koło Nitry w środkowo-zachodniej Słowacji 16 września uczczono pochodzącego z tej miejscowości hrabiego Jánosa Esterházego. W okresie międzywojennym był on działaczem mniejszości węgierskiej w Słowacji, wchodzącej wówczas w skład Czechosłowacji, a w czasie II wojny światowej pomagał Polakom, próbującym przedostać się z okupowanego kraju na Węgry. Starał się również ratować Żydów na tych terenach. Obrzędom pogrzebowym przy odnalezionych po 60 latach prochach hrabiego przewodniczył metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski. Obecni byli rodzina Esterházego oraz jako przedstawiciele episkopatów Węgier i Słowacji biskupi polowi tych krajów: László Bíró i František Rábek.

„Systemy totalitarne odmawiały prawa do grobu ludziom szlachetnym i wspaniałym i to spotkało też Jánosa Esterházego. W końcu jednak prochy tego bohatera Węgier, Polski i Słowacji znajdują swój grób jako wyraz naszej pamięci o nim, ale także jako miejsce, które staje się dla nas wszystkich wielkim zobowiązaniem do solidarności, pamięci, wiary, przebaczenia i do pojednania” – powiedział w kazaniu główny celebrans. Zwrócił uwagę, że „Esterházy czuł się demokratą, chrześcijaninem i człowiekiem z tej części Europy Środkowo- Wschodniej” i dodał, że „w tamtych czasach każdy z tych powodów wystarczał, by być uwięzionym czy nawet pozbawionym życia”.

Metropolita krakowski przypomniał postać polityka, który był symbolem wspólnych dziejów i tradycji polsko-węgierskich. Przypomniał, że „Esterházy, korzystając ze swoich znajomości i koligacji rodzinnych, jako syn węgierskiego arystokraty i Elżbiety, córki hrabiego Stanisława Tarnowskiego, pomagał Polakom, którzy przedzierali się przez Słowację, by przez Węgry i Rumunię udać się na Zachód, gdzie tworzyło się Wojsko Polskie”.

Jako jedyny poseł parlamentu I Republiki Słowackiej sprzeciwił się w 1942 roku deportacjom słowackich Żydów do obozów zagłady. Po zakończeniu wojny w 1945 służby komunistyczne Słowacji uwięziły go wydały w ręce NKWD. W ZSRR skazano go na karę śmierci, którą później zamieniono mu na ciężkie roboty pracę w łagrach, gdzie spotkał m.in. Polaków, żołnierzy AK Okręgu Wileńskiego. „Wszędzie tam, gdzie się znajdował umacniał ludzi w wierze i nadziei chrześcijańskiej, czerpiąc swoją siłę duchową z Chrystusowego Krzyża” – mówił hierarcha. Podkreślił, że swe ostatnie lata życia hrabia spędził w ciężkim więzieniu koło Ostrawy i tam zmarł w opinii świętości.

Reklama

„Ten niestrudzony wyznawca Chrystusowego Krzyża zmarł w roku 1957, ale pamięć o nim przez wiele lat była zakazana i dla Węgrów, i dla Słowaków, i dla Czechów, i dla Polaków” – zaznaczył abp Jędraszewski. Zauważył, że „dopiero teraz ta pamięć odżywa i dzisiejsza uroczystość złączyła biskupów węgierskich, słowackich, polskich, był także przedstawiciel episkopatu Czech”.

„W osobie Esterházego mamy człowieka, który jednoczy narody w tej części Europy w wyznawaniu tej samej wiary, w czerpaniu siły z Chrystusowego Krzyża, który uczy jedności ponad podziałami i wskazuje, że prawdziwym domem dla wszystkich jest Chrystusowy Kościół” – podkreślił kaznodzieja. Dodał, że „tylko wiara w Chrystusową Ewangelię jest jedynym fundamentem, który może scalić i ocalić Europę w epoce, w której dąży się do zapomnienia za wszelką cenę i o Ewangelii, i o krzyżu i o tych, którzy tworzyli fundamenty chrześcijańskiej Europy i jej jedności”.

W liście do uczestników uroczystości prezes IPN Jarosław Szarek napisał, iż János Esterházy „przez całe swoje życie pozostał wierny zasadom chrześcijańskiej Europy i niezłomnie, mimo totalnego zagrożenia, stawał w obronie prześladowanych. W dzisiejszych czasach staje się on symbolem odwagi i rozwagi. (...) Tak jak był on potrzebny współczesnym, by nazywać rzeczy po imieniu i przestrzegać przed szaleńczymi, obłąkańczymi ideologiami, tak samo jest potrzebny nam także dziś, abyśmy nie zatracili swej tożsamości i mogli odwoływać się do jego wyjątkowego przesłania".

János Esterházy (po słowacku Ján Esterházi) urodził się 14 marca 1901 w Veľkim Zálužiu na Górnych Węgrzech (dzisiejsza Słowacja; koło Nitry). W 1924 poślubił hrabiankę Lívię Serényi, z którą miał dzieci Janosa i Alicję. W okresie międzywojennym uczestniczył w życiu politycznym ówczesnej Czechosłowacji, Był przewodniczącym konserwatywnej Węgierskiej Partii Narodowej i posłem do parlamentu Czechosłowacji, gdzie bronił praw mieszkającej tam mniejszości węgierskiej.

Podobną postawę zajmował w utworzonym przez Niemcy niepodległym państwie słowackim (1939-45). 15 maja 1942 jako jedyny poseł w parlamencie słowackim głosował przeciwko ustawie o wysiedleniu Żydów z tego kraju, za co ostro skrytykowała go miejscowa prasa. Nie utożsamiał się ze współpracującymi z III Rzeszą władzami ówczesnej Słowacji, mawiając: „Naszym znakiem jest krzyż, a nie swastyka".

Wcześniej, w listopadzie 1938, z zadowoleniem przyjął tzw. I arbitraż wiedeński, tj. zmuszenie Czechosłowacji przez hitlerowskie Niemcy do zwrócenia Węgrom znacznych terenów na południu Słowacji (czego Węgry domagały się już od 1918 roku).

W latach II wojny światowej pomagał Czechom, Słowakom i Żydom w ucieczce i przedostawaniu się na Węgry. Od 1939 roku pomagał również Polakom, organizując, po klęsce wrześniowej, przerzut naszych żołnierzy na Węgry. Między innymi osobiście przewiózł do Budapesztu gen. Kazimierza Sosnkowskiego. W 1944 zaprotestował przeciw okupacji Węgier przez wojska niemieckie.

Po opanowaniu Bratysławy przez wojska sowieckie w 1945 został aresztowany, ale po 12 dniach odzyskał wolność. W sprawie losu słowackich Węgrów rozmawiał z reprezentującym rząd Gustavem Husákiem, na którego polecenie aresztowało go NKWD i wywiozło do Moskwy na Łubiankę. Kolejne miesiące Esterházy spędził na Syberii (w międzyczasie Słowacki Trybunał Narodowy w Bratysławie skazał go na karę śmierci), po czym w 1949 powrócił do kraju. Wyrok śmierci mu darowano, choć do końca życia pozostał w więzieniu – ostatnim miejscem pobytu był Mírov koło Ołomuńca w Czechosłowacji, gdzie zmarł 8 marca 1957.

Za niesienie pomocy polskim uchodźcom w czasie II wojny światowej prezydent Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie Jánosa Esterházego w marcu 2009 roku Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

W listopadzie tegoż roku hrabia otrzymał pośmiertnie Nagrodę im. Jana Karskiego Ligi Przeciw Zniesławieniu, od 1987 wyróżniającej osoby, które w latach II wojny światowej przyczyniły się do ratowania Żydów. W 1993 roku na ramach węgierskojęzycznego słowackiego pisma „Új Szó" dobrego imienia Esterházyego bronił słynny „łowca nazistów", Szymon Wiesenthal. W tym samym roku Węgra zrehabilitował rosyjski wymiar sprawiedliwości. Od tego też czasu rehabilitacji ojca przez Słowację domaga się córka hrabiego Alice Esterházy-Malfatti. Do kroku tego namawia Bratysławę także Budapeszt, np. w 2007 roku uczynił to ówczesny prezydent László Sólyom.

Postać Esterházyego nie przestaje budzić kontrowersji na Słowacji, gdzie niektórzy uważają go za zdrajcę i zwolennika „faszyzmu" (najwidoczniej utożsamianego przez krytyków hrabiego z nazizmem).

W Warszawie przed kościołem pw. bł. Władysława z Gielniowa przy ul. Przy Bażantarni na Natolinie (Ursynów) odsłonięto 15 czerwca 2011 popiersie ufundowane przez państwo węgierskie. Na uroczystość z tej okazji przybyli marszałek węgierskiego Zgromadzenia Narodowego László Kövér i marszałek Sejmu RP Bogdan Borusewicz. Popiersie poświęcili proboszcz parafii bł. Władysława z Gielniowa ks. prałat Jacek Kozub i ks. prałat Józef Maj.

Tagi:
Słowacja

Modlą się o przyzwoitą Słowację

2018-03-12 14:00

st (KAI) / Rużomberk

Do modlitwy za ojczyznę w obliczu poważnego kryzysu politycznego wezwała swoich rówieśników młodzież akademicka oraz absolwenci Uniwersytetu Katolickiego w Rużomberku.


Apel młodzieży stanowi odpowiedź na słowa przewodniczącego słowackiego episkopatu, abp. Stanislava Zvolenskego, który podkreślając konieczność wyjaśnienia okoliczności Jána Kuciaka i jego narzeczonej, wzywał do pokojowego wyrażania swoich poglądów. Młodzież proponuje akcję pod hasłem „Dziesiątka za Słowację” – czyli odmówienie codziennie do 25 marca, kiedy przypadnie 30 rocznica bratysławskiej demonstracji przeciwko dyktaturze komunistycznej o godz. 22.00 dziesiątki różańca. Przygotowano również odznaki z napisem „Modlę się o przyzwoitą Słowację”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Hymn o miłości


Niedziela Ogólnopolska 51/2006, str. 18-19

© Igor Mojzes/Fotolia.com

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadł wszelką wiedzę, i miał tak wielką wiarę, iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał,
nic mi nie pomoże.
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;
nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa,
które się skończą, choć zniknie dar języków i choć wiedzy [już] nie stanie.
Po części bowiem tylko poznajemy i po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecinne.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [ujrzymy] twarzą w twarz.
Teraz poznaję po części, wtedy zaś będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: największa z nich [jednak] jest miłość.

Z Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian (1 Kor 13, 1-13)

Przeczytaj także: Hymn o miłości
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Apel Zespołu KEP: 100 dni abstynencji na stulecie niepodległości

2018-07-16 07:18

BP KEP / Warszawa (KAI)

"Czas od soboty 4 sierpnia do niedzieli 11 listopada 2018 roku to 100 dni. W tym roku odważnie prosimy: niech będzie to 100 dni abstynencji" - czytamy w Apelu Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych.

Bożena Sztajner/Niedziela

Autorzy apelu podkreślają, że wolność kosztowała życie wielu Polaków, a dziś takie poświęcenie nie jest konieczne. „Św. Jan Paweł II mówił nam, że 'prawdziwy egzamin z wolności jest dopiero przed nami'. To prawda. Nie możemy zawieść w tej tak ważnej sprawie. Dlatego podejmijmy to wezwanie: 100 dni abstynencji na stulecie niepodległości. To jest naprawdę egzamin z wolności i miłości do Ojczyzny!” – czytamy.

W Apelu przypomniano jak wiele szkód w życiu osobistym, rodzinnym i społecznym wyrządza alkohol i kultura jego spożywania. „W domach, w których rodzice piją nadmiernie alkohol, często nie wystarcza pieniędzy na zaspokojenie podstawowych potrzeb, w tym na zakup chleba” – wskazują członkowie Zespół KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych. Dodają, że wielu bohaterów walczących o wolność Polski zdawało sobie sprawę, że troska o trzeźwość Polaków jest fundamentem walki o niepodległość.

„Przypomnijmy, że alkohol nie jest substancją konieczną do życia, która ma być dostępna zawsze i wszędzie. Jest substancją psychoaktywną, narkotykiem, który jest tak groźny, bo sprzedawany legalnie i prawie wszędzie” – czytamy w Apelu.

Jego autorzy zaznaczają, że pijaństwo zagraża także osiągnięciu wielu ambitnych celów narodowych. Przypominają, że alkohol jest jednym z największych zagrożeń dla rodziny - źródłem rozwodów, przemocy, dramatów, w tym także licznych chorób. Ponadto co roku państo marnotrawi miliardy złotych na pokrycie kosztów nadmiernego spożycia alkoholu. "Chcemy być społeczeństwem praworządnym, a tymczasem nadużywanie alkoholu jest jednym z głównych czynników popełniania przestępstw, zwłaszcza tych najcięższych” – podkreśla członkowie Zespół KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych.


Publikujemt treść apelu:

Apel Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych na sierpień – miesiąc abstynencji 2018

W naszym codziennym życiu, ale także w ojczystej tradycji i kulturze, chleb zajmuje szczególne miejsce. Każdego dnia prosimy Boga Ojca: „chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”. Wyznajemy słowami ludowej mądrości, że „chleb to w domu włodarz, w pracy przyjaciel, w drodze towarzysz”. Taki jest nasz codzienny, ziemski chleb. W taki sposób go postrzegamy, szanujemy i kochamy.

Dzisiejsza Ewangelia opisuje cudowne rozmnożenie chleba. Nawiązując do tego wydarzenia, Katechizm Kościoła Katolickiego poucza nas, że „cudowne rozmnożenie chleba, w czasie którego Pan odmawia błogosławieństwo, łamie i podaje uczniom, aby nakarmić nim tłumy, jest zapowiedzią obfitości jedynego Chleba - eucharystycznego”.

Zarówno chleb nasz codzienny, dzięki któremu karmimy nasze ciała, nabieramy sił fizycznych, jak i Eucharystia, która jest pokarmem na życie wieczne, dzięki której wzrastamy duchowo, to wspaniałe dary dane przez Boga na czas naszej ziemskiej pielgrzymki. Wielu z nas potrafi docenić je i owocnie z nich korzystać. Wielu jednak marnuje je w różny sposób i rezygnuje z nich. Zdarza się, że we właściwym wykorzystaniu chleba codziennego i Eucharystii przeszkadza pijaństwo, uzależnienie od alkoholu, czy też inne zniewolenia. W domach, w których rodzice piją nadmiernie alkohol, często nie wystarcza pieniędzy na zaspokojenie podstawowych potrzeb, w tym na zakup chleba. Grzeszne nałogi oddalają ludzi także od źródła życia – od zjednoczenia z Jezusem w Eucharystii. Trzeba podkreślić z mocą, że pijaństwo i uzależnienia są przyczyną dotkliwego, niszczącego głodu fizycznego i duchowego.

Troska o trzeźwość Polaków fundamentem walki o niepodległość

Przeżywamy rok jubileuszu stulecia odzyskania niepodległości. Nasi przodkowie mieli aspiracje, aby wydźwignąć Polskę z niewoli ku niepodległości. Odrodzenie niepodległej Polski wymagało ofiarnej walki i wytrwałej pracy na różnych polach. Wielu bohaterów tamtych czasów zdawało sobie sprawę, że troska o trzeźwość Polaków jest fundamentem walki o niepodległość. Stanowi także podstawę jej utrzymania. I chociaż sto lat temu spożywaliśmy zaledwie 1 litr czystego alkoholu rocznie na osobę, to troska o trzeźwość Narodu była priorytetem w działaniach wielu polskich patriotów, chociażby generała Józefa Hallera, abstynenta, aktywnego działacza na rzecz trzeźwości.

A jak jest dziś, po stu latach? Dzisiaj ze smutkiem, ale i z przerażeniem trzeba powiedzieć, że spożywamy 10 razy więcej alkoholu, niż wtedy. Przypomnijmy, że alkohol nie jest substancją konieczną do życia, która ma być dostępna zawsze i wszędzie. Jest substancją psychoaktywną, narkotykiem, który jest tak groźny, bo sprzedawany legalnie i prawie wszędzie. Ojciec prof. Jacek Salij podkreślił, że „można zatem się zastanawiać, czy my na serio wierzymy w życie wieczne, jeśli tak niewiele czynimy dla stworzenia atmosfery społecznej, która skutecznie blokowałaby rozwój alkoholizmu. Przecież tu chodzi już nie tylko o to, że alkoholizm wprowadza wielki chaos w życie społeczne i jest źródłem nieszczęścia wielu rodzin; tutaj już chodzi wręcz o życie wieczne wielu spośród nas!”.

Pijaństwo zagraża także osiągnięciu wielu ambitnych celów narodowych. Chcemy, by rodziło się jak najwięcej dzieci w silnych i stabilnych rodzinach. Tymczasem alkohol to jedno z największych zagrożeń dla rodziny, to źródło rozwodów, przemocy i dramatów. Chcemy rozwijać się gospodarczo, a jednocześnie co roku marnotrawimy miliardy złotych na pokrycie kosztów nadmiernego spożycia alkoholu. Mamy ambicję być społeczeństwem zdrowym, a alkohol powoduje liczne choroby, w tym nowotwory. Alkohol odbiera rocznie życie tysiącom Polaków. Chcemy być społeczeństwem praworządnym, a tymczasem nadużywanie alkoholu jest jednym z głównych czynników popełniania przestępstw, zwłaszcza tych najcięższych.

Ta diagnoza musi nas skłonić do refleksji i odważnego działania. Abstynencja to pójście drogą proroków dobra. To wielkie błogosławieństwo dla każdego z nas, dla naszych bliskich, a także dla naszej ojczyzny. To podstawa szczęścia w małżeństwie i rodzinie. To warunek panowania nad sobą. Człowiek nietrzeźwy schodzi z drogi błogosławieństwa i życia. Zaczyna dręczyć samego siebie i swoich bliskich. Zwykle wikła się też w coraz większe zło moralne. Bez trzeźwości nie potrafimy naśladować Jezusa i iść drogą świętości. Jeżeli chcemy być dojrzałymi chrześcijanami, musimy zachować trzeźwość w myśleniu i postępowaniu.

Narodowy Program Trzeźwości szansą dla naszej Ojczyzny

W jubileuszowym roku odzyskania niepodległości ogłosiliśmy Narodowy Program Trzeźwości, który jest owocem Narodowego Kongresu Trzeźwości, który odbył się w 2017 roku.

Narodowy Program Trzeźwości to zadanie rozpisane na całe pokolenie. To program, który ma promować abstynencję i umiar wśród Polaków i doprowadzić do zmniejszenia przynajmniej o połowę ilości spożywanego obecnie alkoholu. Chodzi również o zmianę mentalności w tej dziedzinie. Narodowy Program Trzeźwości wskazuje na zadania Kościoła, rodziny, państwa i samorządu w trosce o abstynencję wielu i o trzeźwość wszystkich. Narodowy Program Trzeźwości jest potrzebny, abyśmy dalej istnieli jako Naród. Program ten nie jest jednak lekiem, ale receptą. Sam program nie wystarczy. Trzeba go brać w dłonie, trzeba go czytać i konsekwentnie realizować. Dopiero wówczas przyniesie oczekiwane rezultaty.

Musimy pamiętać, że nawet najlepsze prawo czy najbardziej profesjonalne programy profilaktyczne i terapeutyczne nie zadziałają „własną mocą”, czyli w sposób automatyczny. Potrzebni są ludzie, którzy – ofiarnie, mądrze i wytrwale kochając – podejmą służbę w tym zakresie. W Kościele, w rodzinach, we władzach państwowych i samorządowych mamy wiele osób kompetentnych, zatroskanych o trzeźwość Narodu. Współpraca i integracja ich wysiłków ma szansę przyczynić się do powstania ruchu społecznego „Ku trzeźwości Narodu”, powstania wielkiej narodowej koalicji ludzi dobrej woli – małżonków i rodziców, księży, psychologów i pedagogów, polityków i samorządowców, ludzi kultury i mediów, kościołów i związków wyznaniowych – na rzecz troski o trzeźwość naszego społeczeństwa.

Każdy z nas musi się przekonać, że wobec nadużywania alkoholu nie jesteśmy bezradni i że w normalnym społeczeństwie nie może być przymusu picia alkoholu i pielęgnowania zwyczajów pijackich. Troska o pomyślność naszej Ojczyzny wymaga od nas wszystkich zaangażowania w naprawę dramatycznej sytuacji spowodowanej pijaństwem i alkoholizmem. Około milion osób jest uzależnionych, a 3 miliony pije ryzykownie i szkodliwie. Statystyki wskazują, że 18 procent Polaków, których można nazwać głównymi „dostawcami problemów”, wypija aż 70 procent spożywanego w kraju alkoholu, czyli ponad 33 l. czystego alkoholu w ciągu roku. Niestety, narzucają oni pozostałym swój niszczący styl życia. Z tym musimy skończyć. Chcemy jednak podkreślić, że nie proponujemy prohibicji, lecz radosne życie w prawdziwej wolności, której nie ma bez trzeźwości.

Musimy bezwzględnie przestrzegać wymogu pełnej abstynencji od alkoholu wśród dzieci i młodzieży do pełnoletności oraz formować takich ludzi dorosłych, którzy żyją w trzeźwości, czyli są bądź abstynentami, bądź sięgają po alkohol bardzo rzadko, jedynie w symbolicznych ilościach i wyłącznie wtedy, gdy z jakichś względów nie są zobowiązani do abstynencji.

Troska o trzeźwość to jeden z filarów duszpasterstwa w Polsce. Miłość Chrystusa przynagla zwłaszcza kapłanów, do ratowania naszego Narodu przed plagą nietrzeźwości. Kościół zawsze będzie się troszczył o trzeźwość Narodu, gdyż jest ona warunkiem trwania w przyjaźni z Bogiem, a także warunkiem respektowania Dekalogu i uczciwego wypełniania podjętych zobowiązań w małżeństwie i rodzinie, w pracy zawodowej, parafii, środowisku i państwie. Ważne jest tworzenie i wspieranie grup modlitewnych w intencji trzeźwości, a także tworzenie nowych i aktywizacja już istniejących bractw i stowarzyszeń abstynenckich. Cenną rzeczą jest wspieranie grup Anonimowych Alkoholików oraz grup Al-Anon, a także promowanie na wskroś przecież chrześcijańskiego Programu Dwunastu Kroków, który ludzi uzależnionych czy współuzależnionych prowadzi od kryzysu do świętości. Cenne jest włączanie coraz większej liczby dzieci i młodzieży w Dziecięcą Krucjatę Niepokalanej, ruch Światło-Życie, czy inne ruchy istniejące w Kościele, a coraz więcej dorosłych w Krucjatę Wyzwolenia Człowieka. Ważne jest organizowanie spotkań modlitewnych, pielgrzymek, a także rekolekcji trzeźwościowych.

Ogromna odpowiedzialność stoi także przed władzami państwowymi i samorządowymi. Z nadzieją przyjmujemy ostatnie zmiany regulacji prawnych, które są początkiem do odważniejszej ochrony trzeźwości. To jednak wciąż zbyt mało. Regulacje prawne w różnych krajach całego świata mówią nam wprost: nadużywanie alkoholu można ograniczyć poprzez: całkowity zakaz reklamy i innych form promocji alkoholu, ograniczenie punktów i czasu jego sprzedaży, a także ograniczenie ekonomicznej dostępności alkoholu. Pozytywnym dla nas przykładem może być Litwa, gdzie z sukcesem podjęto odważne działania, między innymi likwidując alkohol ze stacji paliw i podnosząc wiek do 20 lat, w którym można kupić alkohol. Konieczna jest w Polsce także konkretna, profesjonalna pomoc dla miliona dzieci żyjących w rodzinach z problemem alkoholowym. Z przerażeniem patrzymy na dane z badań mówiące o tym, że po alkohol sięgają coraz młodsze dzieci. Trzeba ten trend zatrzymać. Nie wolno też tolerować łamania zakazu sprzedaży alkoholu nieletnim. Bł. ks. Bronisław Markiewicz ostrzegał dramatycznie: „Zdrajcą narodu i wiary jest ten, kto dzieci i młodzież chciałby wychować ze szklanką piwa lub kieliszkiem wina w ręku.”

Jako obywatele musimy odważnie mobilizować kandydatów w wyborach parlamentarnych i samorządowych, aby w swoich programach i deklaracjach wpisywali ochronę trzeźwości. Nie akceptujmy liderów społecznych, którzy nadużywają alkoholu. To jeden z warunków budowania spokojnych, bezpiecznych i rozwijających się lokalnych wspólnot, a także dostatniej Ojczyzny.

Sto dni abstynencji na stulecie odzyskania niepodległości

Co roku prosimy o przeżycie sierpnia bez alkoholu. Jednak w tym jubileuszowym roku chcemy zaprosić Polaków do ambitniejszego działania, do ambitniejszej drogi. Czas od soboty 4 sierpnia do niedzieli 11 listopada 2018 roku to 100 dni. W tym roku odważnie prosimy: niech będzie to 100 dni abstynencji. Sto dni abstynencji na stulecie odzyskania niepodległości przez Polskę. Wolność kosztowała życie tak wielu Polaków. My dzisiaj nie musimy za Polskę umierać. Ale by chronić wolność i wspierać rozwój Polski i Polaków, musimy sobie wyznaczać ambitne cele. Jednym z nich jest właśnie ochrona trzeźwości. Św. Jan Paweł II mówił nam, że „prawdziwy egzamin z wolności jest dopiero przed nami”. To prawda. Nie możemy zawieść w tej tak ważnej sprawie. Dlatego podejmijmy to wezwanie: 100 dni abstynencji na stulecie niepodległości. To jest naprawdę egzamin z wolności i miłości do Ojczyzny!

Musimy zrozumieć, że dla nas wybiła godzina zmagań o wolność. Że znajdujemy się w szczególnym czasie, że od krzewienia trzeźwości zależeć będzie przyszłość Kościoła i naszej Ojczyzny. Przez bezinteresowny dar abstynencji wielu do trzeźwości wszystkich!

Prośmy Maryję, Królową Polski, aby wspierała nas w naszych szlachetnych postanowieniach dobrowolnej abstynencji, podejmowanej z miłości do bliźnich i do naszej Ojczyzny. Niech Polska będzie narodem ludzi trzeźwych, prawdziwie wolnych, dla których hasło: „Bóg. Honor. Ojczyzna” będzie wielkim wyzwaniem w codziennej pracy dla dobra polskich rodzin, Kościoła i całej umiłowanej Ojczyzny.

Bp Tadeusz Bronakowski Przewodniczący Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych

Łomża, dnia 24 maja 2018 r.

Materiał do wykorzystania duszpasterskiego w ostatnią niedzielę lipca 2018 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem