Reklama

Łączy nas Chrystus

2017-09-26 18:46

Artur Grabowski

Artur Grabowski

Historia Kościoła na Śląsku bogata jest w wydarzenia, w których przeplatają się losy katolików i ewangelików. 22 i 23 września br. mieszkańcy Olszyny obchodzili 120-lecie poświęcenie kościoła ewangelickiego, który obecnie jest katolickim kościołem parafialnym pw. św. Józefa Oblubieńca NMP.

Jubileusz zainaugurowało spotkanie z poezją olszyńskiego twórcy Władysława Krzysztofa Rzepy, którą na sali widowiskowej ośrodka kultury w programie słowno-muzycznym zaprezentowała młodzież klas gimnazjalnych pod okiem swoich polonistek Elżbiety Borkowskiej i Eurydyki Kukuły. Przyczynkiem do tego przedsięwzięcia był wydany w sierpniu tego roku nakładem Gminnego Ośrodka Kultury tomik pt. „To nic takiego. Wiersze poety stąd”. Młodzież z wielkim uczuciem zaprezentowała twórczość mieszkańca Olszyny, który dla szerszej rzeszy czytelników odkryty został całkiem niedawno. Władysław K. Rzepa to - jak sam o sobie pisze - „szary człowiek”, jeden z nas, ale jego poezja wprowadza czytelników w świat, który jest może znany poprzez codzienność, lecz w jego strofach nabiera nowych barw.

Zobacz zdjęcia: Ekumeniczny jubileusz w Olszynie Lubańskiej

Podczas pierwszego dnia jubileuszowych obchodów otwarte zostały także dwie wystawy. Jedną z nich - Langenöls 1254-1945: Historia śląskiej wsi przemysłowej - przywiozła ze sobą dr Idis B. Hartmann z Oldenburga – kustosz Museum Ostdeutsche Kulturgeschichte w Bad Zwischenahn. Jest ona autorką wielu uznanych prac z zakresu historii Śląska i rodowitą olszynianka, która jako kilkuletnia dziewczynka opuściła swój dom rodzinny, by po zmianach, jakie wymusił koniec II wojny światowej, odnaleźć nowy dom na zachodzie Niemiec. Wystawa pani dr Hartmann gościła w Olszynie już po raz drugi. Pierwszy raz prezentowana była szesnaście lat temu, a teraz ponownie, w nieco zmienionej formie, została znowu zaprezentowana olszyńskiej publiczności. Druga ekspozycja to wystawa stworzona we współpracy dwóch olszyńskich pasjonatów lokalnej historii i regionalistów - Zbigniewa Madurowicza i Artura Grabowskiego, oraz parafii pw. św. Józefa Oblubieńca NMP. Można było zobaczyć najstarsze i najcenniejsze zabytki ruchome olszyńskiego kościoła, jak XVIII-wieczny kielich mszalny, dzban ufundowany w 1892 roku przez Carla von Hagensa dla kościoła w Olszynie na 150-lecie gminy ewangelickiej, misę z chrzcielnicy z 1897 roku, a także ręcznie zdobioną kratę zamykającą niegdyś średniowieczne sakramentarium w kościele pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Olszynie. Oprócz tego uczestnicy obchodów mogli zobaczyć zabytkowe szaty liturgiczne, stare wydania Pisma Świętego w łacińskim tłumaczeniu św. Hieronima i niemiecką Biblię Marcina Lutra z przełomu XIX i XX wieku. Poza tym na wystawie nie zabrakło starych ksiąg liturgicznych, ksiąg parafialnych i innych wartościowych przedmiotów, które kryją w sobie dzieje wiary i życia olszyńskich katolików i ewangelików.

Referat ks. dr. Stanisława Szupieńki, dyrektora Referatu Sztuki Kościelnej Legnickiej Kurii Biskupiej, pt. „Tajemnica życia św. Józefa – Opiekuna Zbawiciela – w barkowej wizji malarskiej” zamknął pierwszy dzień jubileuszowego świętowania. Jak mówią uczestnicy spotkania – był to bardzo interesujący wykład o krzeszowskim kościele św. Józefa, który z pewnością zachęcił ich do dalszego poznawania naszego diecezjalnego sanktuarium.

Reklama

- Łączy nas Chrystus - mówił Artur Grabowski, dyrektor Biura Towarzystwa Miłośników Ziemi Olszyńskiej Olsna 1254, otwierając drugi dzień jubileuszowego świętowania. - Ostatecznie, podczas jubileuszowego nabożeństwa ekumenicznego, chcemy wspólnie, katolicy i ewangelicy, spoglądać na Chrystusa, dziękować za dobre dzieła i razem kroczyć na drodze ku jedności oraz poznawać historię kościoła, który od średniowiecza mocno zapuścił w Olszynie korzenie.

Konferencję pt. „Kościół świętego Józefa wczoraj i dziś” otworzył wykład ks. dr. Stanisława Szupieńki. Tematem jego wystąpienia były „Średniowieczne korzenie życia religijnego w Olszynie z perspektywy dziejów świątyni parafialnej”. Z kolei „500 lat Reformacji na Śląsku” to tytuł referatu, jaki zaprezentował ks. dr Cezary Królewicz - proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej w Lubaniu. Inspirujące spojrzenie na ten sam okres z punktu widzenia katolickiego uczonego i regionalisty przedstawił dr Jarosław Bogacki z Uniwersytetu Opolskiego, prezentując wykład pt. „Reformacja i jej skutki na pograniczu śląsko-łużyckim na przykładzie parafii gryfowskiej”. Warto przy tym wspomnieć, że dzięki dr. Bogackiemu i jego studentom udało się zinwentaryzować archiwalia parafii gryfowskiej, wśród których wiele dokumentów dotyczy właśnie Olszyny i miejscowych relacji katolicko-luterańskich. W ramach referatu pt. „Kościół, którego nie było” mgr Zbigniew Madurowicz, olszyński aptekarz i regionalista - prezes Towarzystwa Miłośników Ziemi Olszyńskiej Olsna 1254, przedstawił historię powstania kościoła, który w tym roku obchodzi 120-lecie swojego poświęcenia. O „Relacjach Państwo-Kościół katolicki na przykładzie powiatu lubańskiego – wybrane zagadnienia” mówiła mgr Barbara Grzybek z Archiwum Państwowego we Wrocławiu Oddział w Bolesławcu. Pani kustosz przybliżyła m.in. dokumenty dotyczące pierwszego powojennego proboszcza katolickiego w Olszynie – ks. Władysława Stefańskiego oraz innych duszpasterzy z regionu, którzy w tamtym okresie budowali polską administrację kościelną Dolnego Śląska. Konferencję zakończyło wystąpienie dr. Łukasza Tekieli, który przybliżył słuchaczom temat „Kościoły graniczne i ucieczkowe na ziemi lubańskiej”.

- Wystawa oraz konferencja miały bardzo wysoki poziom naukowy, a naukowcy świeccy i duchowni dzielili się ze społecznością lokalną swoją wiedzą dotyczącą historii kościoła, jako instytucji, historii sztuki sakralnej i kościołów, jako obiektów architektonicznych, historią reformacji na pograniczu śląsko-łużyckim oraz uwarunkowaniami społeczno-kulturowymi istnienia kościoła ewangelickiego i katolickiego w tym regionie w przeszłości i w teraźniejszości - stwierdził dr Jarosław Bogacki z Uniwersytetu Opolskiego.

Konferencję zakończyło odczytanie przez Julitę Zaprucką, dyrektor Wydziału Kultury Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego, listu gratulacyjnego wicemarszałka dr. Tadeusza Samborskiego, skierowanego na ręce ks. proboszcza Bogusława Wolańskiego z okazji 120-lecia poświęcenia olszyńskiego kościoła. Zaś Towarzystwo Miłośników Ziemi Olszyńskiej Olsna 1254 uhonorowało godnością Członka Honorowego osoby: wicemarszałka Tadeusza Samborskiego, burmistrza Olszyny Leszka Leśko, ks. Jana Dochniaka, ks. Bogusława Wolańskiego oraz dyrektor ZSP w Biedrzychowicach Zofii Rak.

Niezwykłym zwieńczeniem obchodów jubileuszu było ekumeniczne nabożeństwo, w czasie którego duchowni reprezentujący oba wyznania - ks. Bogusław Wolański i ks. Cezary Królewicz - realizowali idee prawdziwego ekumenizmu i tolerancji. Na pamiątkę tego spotkania uroczyście poświęcono i odsłonięto tablicę pamiątkową na zewnątrz kościoła, by - jak podkreślił na zakończenie nabożeństwa ks. proboszcz Bogusław Wolański - przypominała o historii tej świątyni i była świadectwem dla przyszłych pokoleń.

Budowa nowego kościoła ewangelickiego w Olszynie rozpoczęła się latem 1895 roku. 23 września 1897 roku został uroczyście poświęcony. Inicjatorem budowy nowej świątyni był pastor Oswald Kadelbach, który piastował swój urząd od 1851 roku aż do śmierci w 1883 roku. Jego następca – pastor Ernst Wieder – doprowadził dzieło do końca. 5 listopada 1946 roku katolicki proboszcz Olszyny ks. Władysław Stefański uzyskał zgodę Administratora Apostolskiego Dolnego Śląska na przejęcie poewangelickiego kościoła, jego poświęcenie zgodnie z katolickim rytuałem, przechowywanie Najświętszego Sakramentu i nadanie tytułu. Od tego czasu patronem kościoła jest św. Józef Oblubieniec NMP.

Organizatorami obchodów jubileuszu było Towarzystwo Miłośników Ziemi Olszyńskiej Olsna 1254, Gmina Olszyna oraz Parafia pw. św. Józefa Oblubieńca NMP. Miejscem obchodów był Gminny Ośrodek Kultury oraz olszyński kościół parafialny.

Tagi:
parafia rocznica

Rodzina drogą Kościoła

2018-02-14 11:09

Urszula Buglewicz
Edycja lubelska 7/2018, str. IV

Parafia pw. Świętej Rodziny w Lublinie świętowała 35 lat pracy duszpasterskiej

Paweł Wysoki
Świątynię wypełniają wierni

Kiedy mówimy o 700 latach miasta, 35 lat zdaje się być chwilą, ale kiedy spojrzymy na ten czas w perspektywie końca XX wieku, to jest bardzo dużo – podkreśla proboszcz ks. prał. dr Tadeusz Pajurek. Kościół na Czubach powstał bowiem jako jeden z pierwszych po roku 1980, kiedy na fali „Solidarności” bp Bolesław Pylak mógł starać się o pozwolenie na budowę świątyni w tej dzielnicy miasta. Kościół zaprojektowany został do obsługi aż 40 tys. wiernych, bo nikt wówczas nie sądził, że nieopodal będzie można wybudować kolejne. Do pracy w nowym ośrodku duszpasterskim został skierowany ks. Ryszard Jurak, który początkowo zamieszkał przy kościele pw. św. Teresy przy ul. Krochmalnej. Jako pierwsza powstała tymczasowa kaplica, w której 12 grudnia 1982 r. bp Zygmunt Kamiński odprawił Mszę św. Obok kaplicy rozpoczęła się budowa domu parafialnego i kościoła pw. Świętej Rodziny, który służy wiernym od końca 1990 r.

W blasku św. Jana Pawła II

To miejsce jest szczególnie znane wśród wiernych, ponieważ w 1987 r. przy murach budującego się kościoła został wzniesiony ołtarzy polowy, przy którym Eucharystię dla milionowej rzeszy wiernych sprawował Ojciec Święty Jan Paweł II. To wydarzenie tak mocno zapisało się w historii miasta, że o kościele znajdującym się przy ul. Jana Pawła II do tej pory mówi się „papieski”. O historycznym spotkaniu wciąż przypomina potężny krzyż, który był elementem ołtarza. Nie ma dnia, by u jego stóp nie paliły się świece, pozostawione przez wiernych jako świadectwo modlitwy i pamięci. 9 czerwca ub.r., z okazji 30. rocznicy wizyty św. Jana Pawła II w Lublinie, odbyła się konsekracja kościoła, a papież Franciszek ustanowił na ten dzień odpust parafialny. – Do tej pory uroczystości odpustowe odbywały się w niedzielę Świętej Rodziny, a teraz mamy przywilej dwóch odpustów – mówi ks. Pajurek. – Chcemy, by nasz kościół stawał się coraz bardziej miejscem modlitwy za rodziny. Codziennie o godz. 12 sprawowana jest Msza św. za wstawiennictwem Świętej Rodziny, odmawiany jest Różaniec w intencji rodzin. Św. Jan Paweł II nazywany jest papieżem rodziny, dlatego w parafii pw. Świętej Rodziny chcemy wydobywać ze skarbca papieskiego nauczania przekaz o rodzinie. Myślimy też o kongresie rodzin i kolejnych inicjatywach skierowanych właśnie do rodzin – zapowiada Ksiądz Proboszcz.

Wspólnota wspólnot

Dzięki pracy ks. Ryszarda Juraka i wiernych parafia pw. Świętej Rodziny posiada piękną świątynię i duże zaplecze. Przed laty, gdy lekcji religii nie było w szkołach, dom parafialny wypełniały tysiące katechizowanych dzieci; do I Komunii św. czy do sakramentu bierzmowania co roku przygotowywało się po kilkaset osób. Dziś, gdy katecheza z powodzeniem nauczana jest w szkołach, niegdyś przestronne sale lekcyjne wypełniają wierni gromadzący się w różnych wspólnotach, grupach modlitewnych i apostolskich.

– Sobór Watykański II naucza, że parafia powinna być wspólnotą wspólnot. Ja tej prawdy doświadczyłem już w latach 70. XX wieku, gdy podejmowałem formację w ruchu oazowym ks. Franciszka Blachnickiego. Gdy w 2015 r. zostałem skierowany do pracy w tej parafii, podczas wprowadzenia na urząd proboszcza podkreśliłem, że bardzo zależy mi na tworzeniu małych wspólnot, w których pogłębiana będzie więź z Bogiem i bliźnimi. Cała parafia to ponad 17 tys. wiernych, więc łatwo o anonimowość. Dopiero w małej grupie można stworzyć prawdziwe więzi, głębsze relacje, podjąć rozmowy na temat życia i wiary. Taka forma pracy sprawdza się od wielu lat, dlatego przy kościele działa ponad 30 grup – mówi ks. Tadeusz Pajurek. Z racji osobistych doświadczeń proboszcza przez lata związanego z Ruchem Światło-Życie na Czubach wyrastają kolejne kręgi Domowego Kościoła (oaza rodzin), ale nie tylko. Po rekolekcjach ewangelizacyjnych „Źródło” wspólnota „Nowe Jeruzalem” prowadzi kurs Alfa, w którym uczestniczy wiele osób chcących głębiej wejść w modlitwę, w przeżywanie swojej wiary i aktywności w życiu Kościoła. Prężnie działa parafialny oddział Caritas, który obejmuje opieką ok. 80 osób ubogich i samotnych, organizując dla nich pomoc materialną, ale też spotkania. – Chciałbym, aby wszyscy w parafii czuli się odpowiedzialną za siebie rodziną; nikt nie może zostać pominięty. Dlatego uczulamy wiernych, by w razie trudnej sytuacji sąsiada zatroszczyli się o niego; by informowali o tym, że w parafii można otrzymać konkretną pomoc. Korzystają z niej osoby dotknięte niepełnosprawnością i chorobą, utratą pracy czy sytuacjami losowymi – podkreśla duszpasterz.

Jak w wielu parafiach, wierni mogą zaangażować się w modlitwę kół Żywego Różańca, w działalność Rycerstwa Niepokalanej, Legionu Maryi, Drogi Neokatechumenalnej czy chóru, który działa nieprzerwanie od ponad 30 lat. Co roku kilkaset osób włącza się w Duchową Adopcję Dziecka Poczętego. Duszpasterską troską objęci są stypendyści funduszu im. abp. Józefa Życińskiego „Świadkowie Bożego piękna”, który działa w ramach Centrum Jana Pawła II. Pragnieniem ks. Pajurka jest zintensyfikowanie duszpasterstwa dzieci i młodzieży, a zwłaszcza studentów, których na terenie parafii mieszka ponad tysiąc, a także reaktywowanie oddziału Akcji Katolickiej. Dojrzewają plany dotyczące duszpasterstwa osób samotnych, wdów i wdowców oraz seniorów. Być może już na wiosnę uda się uruchomić świetlicę dla dzieci i młodzieży.

Wraz z domem parafialnym wzniesiony został klasztor Zgromadzenia Sióstr Rodziny Betańskiej. – Chociaż betanki tworzą odrębną wspólnotę (mają tu dom generalny), tak naprawdę jesteśmy jedną rodziną – mówi Ksiądz Prałat. – To wielka łaska, że mamy obok siebie siostry, które w regule mają zapisaną modlitwę za kapłanów i pomoc kapłanom w pracy duszpasterskiej. Betanki katechizują dzieci i młodzież, podejmują zadania zakrystianki, angażują się w prowadzenie grup duszpasterskich, przygotowują dekoracje w świątyni. Jedna z sióstr niedawno wróciła z pracy we Włoszech, gdzie opiekowała się osobami chorymi i uczy nas nowych sposobów pracy z ludźmi starszymi. Nie wyobrażam sobie codziennej pracy duszpasterskiej bez obecności sióstr w naszej parafii – podkreśla.

Czas wdzięczności

Ubiegły rok w papieskiej parafii przebiegał pod znakiem jubileuszu. Świętowano 30-lecie pielgrzymki św. Jana Pawła II i 35-lecie działalności duszpasterskiej. Zapisem niezbyt długiej, ale niezwykle interesującej historii jest publikacja pt. „W promieniach łaski”. Praca zbiorowa pod redakcją ks. Tadeusza Pajurka opisuje najważniejsze wydarzenia z życia parafii, zawiera dziennik budowy kościoła oraz wywiad z budowniczym i pierwszym proboszczem ks. Ryszardem Jurakiem, a także spory wybór zdjęć. W publikacji udokumentowany jest międzynarodowy festiwal organowy, który pod dyrekcją Roberta Grudnia od ponad 20 lat organizowany jest ku czci św. Jana Pawła II.

Główne uroczystości jubileuszowe w grudniu 2017 r. poprzedziły rekolekcje ewangelizacyjne „Źródło”. Jak podkreśla Ksiądz Proboszcz, termin tego wyjątkowego czasu łaski przewidziała dla parafii Boża Opatrzność. – Byłem pełen podziwu dla ludzi, którzy przez kilka dni zostawali po Mszach św. na tzw. bloki ewangelizacyjne. Z uwagą słuchali nauk i świadectw, a w czasie nawiedzenia przez relikwie Drzewa Krzyża nieustannie trwali na modlitwie. Wiele osób zainteresowało się działalnością grup parafialnych i rzeczywiście do nich dołączyło. Pozytywne relacje zebraliśmy od wiernych po kolędzie. Parafianie chętnie wracali do tego wydarzenia i dawali świadectwo dobrze przeżytego czasu rekolekcji – podkreślał ks. Pajurek. Sam jubileusz 35-lecia działalności duszpasterskiej otworzyła Msza św. pod przewodnictwem abp. Stanisława Budzika, który uhonorował zasłużonych parafian diecezjalnym medalem „Lumen Mundi”. Później, w czasie odpustu, wierni modlili się pod przewodnictwem abp. Stanisława Wielgusa, bp. Antoniego Pacyfika Dydycza i bp. Artura Mizińskiego, którzy podkreślali, że „rodzina jest drogą Kościoła”. W pamięci wiernych niczym drogowskaz na przyszłe lata pozostały słowa abp. Stanisława Budzika, który mówił: – Nie bójcie się wziąć Jezusa za przewodnika i przyjaciela; On nam nic nie zabiera, przynosi pokój i radość, pomaga odkryć sens życia, uzdania do miłości. Chrystus po to się narodził, aby nas zbawić przez krzyż i zmartwychwstanie. Z krzyża Chrystusa płynie szczególna moc i rozlega się wołanie o radykalną miłość, która przemienia i otwiera serca na Boga i człowieka.

Informacje o parafii dostępne na stronie www.rodzina.lublin.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zmarł ponad 100-letni żebrak - dobroczyńca kościołów

2018-02-15 18:32

kg (KAI/dveri) / Sofia

W wieku ponad 103 lat zmarł 13 lutego w Sofii Dobri Dobrew – żebrzący dobroczyńca szeregu świątyń w Bułgarii. Żył bardzo skromnie i dużą część swego długiego życia spędził przed wejściem do narodowego soboru bułgarskiego św. Aleksandra Newskiego w stolicy i tam zasłynął z tego, że wszystkie pieniądze, jakie w tym czasie zebrał, przekazywał na potrzeby zarówno tej świątyni, jak i innych cerkwi i klasztorów, a także innych ubogich.

wikipedia.eu
Dobri Dobrew

Dobrew, którego ze względu na podeszły wiek i długą siwą brodę, ludzie nazywali „Diado”, czyli „Dziadunio”, urodził się w niewielkiej podsofijskiej wiosce Bajłowo, z którą był związany do końca życia, nawet wtedy, gdy dojeżdżał do stolicy. Jego ojciec zginął na froncie w czasie I wojny światowej i wychowywała go matka. On sam założył później rodzinę i miał czworo dzieci, z których przeżyło dwoje. W czasie nalotów na Sofię w latach II wojny światowej jeden z pocisków wybuchł koło niego, powodując w nim niemal całkowitą utratę słuchu. Później częściowo go odzyskał, ale pozostał pod tym względem w dużym stopniu niepełnosprawny. Gdy owdowiał i został sam, zaczął żebrać u wejścia do największego soboru bułgarskiego, a czasami także przed innymi stołecznymi cerkwiami.

Wszystkie uzyskane w ten sposób pieniądze przeznaczał na potrzeby cerkwi, m.in. wspomnianej katedry św. Aleksandra Newskiego, ale również cerkwi św. Cyryla i Metodego w swej wiosce rodzinnej i szeregu innych świątyń. Dość szybko ten jego niecodzienny sposób bycia stał się znany nie tylko w stolicy, ale w całym kraju, a nawet poza jego granicami, co zyskało mu wielką popularność i sympatię. Ludzie nie tylko dawali mu pieniądze, ale często prosili o błogosławieństwo i modlitwę.

Łącznie zebrał i podarował ponad 80 tys. lewów (ok. 40 tys. euro): wspomnianej cerkwi w Bajłowie, klasztorowi w Elesznici koło Sofii, świątyni w Kałoferze i innym. W 2009 Dobrew ofiarował soborowi św. Aleksandra Newskiego 35 tys. lewów i jest to największa darowizna, jaką kiedykolwiek obiekt ten otrzymał od osoby prywatnej.

Mieszkał na terenie cerkwi św. Cyryla i Metodego w Bajłowie, skąd codziennie dojeżdżał 20 km do stolicy. Jego postać, popularna także w sieciach społecznościowych, została uwieczniona na graffiti na murze jednego z 10-piętrowych domów sofijskich.

Nieoczekiwana sława, jaką zyskał w całym kraju, bardzo mu ciążyła, prowadził bowiem surowy, wręcz ascetyczny tryb życia i unikał rozgłosu. W 2013 stołeczna agencja prasowa Sofia News Agency przyznała mu nagrodę Człowieka Roku, uzasadniając to następująco: „Jest jeszcze miejsce na miłosierdzie i dobre dzieła”. Bezinteresowna i altruistyczna postawa „Diado” Dobrego była szczególnie znamienna w kraju, w którym korupcja jest zjawiskiem powszechnym i ma głębokie korzenie.

Zmarł w klasztorze w podstołecznych Kremikowcach, skąd jego zwłoki przewieziono do Bajłowa i tam w miejscowej cerkwi zostały wystawione do oddania mu ostatniego hołdu; tam też odbędzie się dzisiaj jego pogrzeb. Wiele osób, które znały Dobrego „Diado”, uważają, że powinien on zostać kanonizowany.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Proszowice: miasto i fanklub Kamila Stocha świętują i gratulują

2018-02-17 21:02

dziar / Proszowice (KAI)

- Na ulicach pustki, wszyscy ludzie przed telewizorami, a jutro na Mszach świętych będzie okazja pogratulować, choć na odległość – Honorowemu Obywatelowi Proszowic, Kamilowi Stochowi, mistrzowi olimpijskiemu – mówi KAI ks. dr Jan Zwierzchowski, proboszcz parafii w Proszowicach.

Adam Psica/pl.wikipedia.org

Kapłan wyjaśnia, że w tutaj, w tym oddalonym o 24 km miasteczku od Krakowa, w diecezji kieleckiej – powstał pierwszy w Polsce oficjalny fanklub Kamila Stocha, któremu prezesuje Rafał Chmiela. Powołano go w sierpniu 2011 r., na co sportowiec wyraził zgodę.

Bliska rodzina ze strony żony Kamila Stocha mieszkała z Proszowicach, a gdy nasz mistrz studiował w Krakowie, to właśnie tutaj zamieszkał, wraz z żoną Ewą, w budynku starej poczty przy ul. Głowackiego – opowiada proboszcz.

Zapewne zawarte w tamtych latach przyjaźnie i znajomości zaowocowały stałymi kontaktami, powstaniem kilka lat temu fanklubu i nadaniem Kamilowi Stochowi – Honorowego Obywatelstwa Miasta Proszowic, niespełna rok temu.

- Wtedy właśnie poznałem go osobiście, w uroczystości wzięli udział jego rodzice, bp Piotr Skucha, który pochodzi z Proszowic, reprezentacja polskich skoczków narciarskich. Kamil Stoch angażuje się w życie Proszowic, np. w różne inicjatywy sportowe i społeczne np. szkoły podstawowej nr 1, spotyka się z uczniami – dodaje ks. Zwierzchowski.

Fanklub mieści się w kawiarni „Muzealnej”, gdzie zgromadzono eksponaty przekazane przez Kamila Stocha, m.in. jego kombinezon, narty, nakrycia głowy i inne sportowe rekwizyty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem