Reklama

Polityka dialogu

2017-09-28 11:23

Antoni Szymański, senator RP

Graphithèque/Fotolia.com

Od jakiegoś czasu podkreślam w moich wypowiedziach narastającą w Polsce potrzebę dialogu. Ważną inspirację dla pogłębienia tego zagadnienia znajduję w apelu biskupów z Zespołu ds. Kontaktów z Konferencją Episkopatu Niemiec z 8 września br. Jest on istotnym głosem w dyskusji jaka jest obecnie toczona w związku z kwestią reparacji wojennych. Sprawa rodzi gorące emocje po obu stronach.

Autorzy apelu unikają odniesienia do konkretnych działań natury politycznej. Wypowiadają się natomiast w obronie dorobku, który udało się osiągnąć w relacjach polsko-niemieckich od czasu pamiętnego listu Episkopatu Polski sprzed ponad 50 lat, gdzie znalazło się słynne sformułowanie: „wybaczamy i prosimy o wybaczenie” . Przy okazji formują kilka cennych tez dotyczących zasad polityki dialogu, które moim zdaniem znajdują swoje zastosowanie nie tylko na płaszczyźnie stosunków polsko-niemieckich.

Pierwsza z inspirujących myśli wartych przytoczenia to zawarty w apelu cytat z listu Episkopatu o patriotyzmie z maja 2017 r. Biskupi przypomnieli tam 4 zasady nowoczesnego patriotyzmu:

angażowanie się w dzieło społecznego pojednania poprzez przypominanie prawdy o godności każdego człowieka, łagodzenie nadmiernych politycznych emocji, wskazywanie i poszerzanie pól możliwej i niezbędnej dla Polski współpracy ponad podziałami ochrona życia publicznego przed zbędnym upolitycznianiem.

Reklama

Są to jasne wskazówki ugruntowujące myślenie o polityce dialogu i pojednania jako działaniach nacechowanych szacunkiem dla godności ludzkiej bez względu na przekonania i opcje polityczne. Nie chodzi o toczenie bezwzględnej gry z nastawieniem na wykorzystanie każdego błędu przeciwnika. Pożądany jest raczej dialog, prowadzony w sposób kulturalny i ograniczony do określonych pól tematycznych. Potrzebna jest również troska o łagodzenie emocji i poszukiwanie przestrzeni współpracy ponad podziałami.

Biskupi zwracają uwagę na to, że proces pojednania w odniesieniu do stosunków polsko-niemieckich jest nacechowany ciągłością. Zgromadzonego przez lata kapitału dobra we wzajemnych relacjach między społeczeństwami, narodami i państwami nie wolno zmarnować ani roztrwonić. Kapitał pojednania i więzi trzeba chronić, umacniać i pomnażać dla dobra naszych Ojczyzn.

Omawiane przeze mnie pismo zawiera jeszcze jedną ważną inspirację. Jego autorzy przywołują myśli papieża Franciszka, który w orędziu na 50. Światowy Dzień Pokoju (1 stycznia 2017 r.) zaapelował o podjęcie w działaniach stylu polityki na rzecz pokoju. Zwrócił uwagę, że wymaga to gotowości do przyjęcia konfliktu, rozwiązania go i przemienienia w ogniwo nowego procesu. Jest to cenna wskazówka dotycząca rozwiązywania sporów społecznych.

Zakłada ona pozytywne podejście do konfliktu. Jednak konflikt nie jest pozytywny ze względu na możliwość zwycięstwa tej czy innej opcji. Chodzi raczej o to, że przy okazji sporu społecznego, pojawia się bogactwo różnorakich szczegółowych rozwiązań danego zagadnienia (choćby dlatego, że wszystkie strony podejmują intensywny wysiłek, by opracować własne argumenty i obronić swoje stanowisko). Rezygnacja z prymatu partykularnego interesu uczestnika sporu (osoby, partii, grupy społecznej), pozwala na wybór najlepszych rozwiązań. Może to prowadzić do sytuacji, w której wszystkie strony mogą czuć się wygranymi. Tak wykorzystany spór można potraktować jako ważne ogniwo w procesie rozwoju.

Apel polskich biskupów w sprawie stosunków polsko-niemieckich, odnotowuję jako kolejną (po majowym liście na temat patriotyzmu) ożywczą dawkę refleksji ze strony polskiego Kościoła, mogącą przyczynić się do poprawienia atmosfery społeczno-politycznej w Polsce.

Tagi:
komentarz

Powinniśmy wyciągnąć wnioski z przegranego referendum

2018-07-20 14:15

Antoni Szymański / Gdańsk (KAI)

Czy w Polsce możliwy jest podobny scenariusz działań środowisk proaborcyjnych, które już zapowiadają, iż są gotowe skorzystać z doświadczeń Irlandii? Wyniki majowego referendum, uchylającego konstytucyjny zakaz aborcji w Irlandii, nie były przecież zaskakujące dla obserwatorów życia społecznego i religijnego w tym kraju.


W 1983 roku obywatele Irlandii zdecydowali o wprowadzeniu ósmej poprawki do konstytucji, w wyniku której życie poczętych dzieci stało się wartością chronioną przez ustawę zasadniczą. Irlandia należała do państw (obok Polski, Malty czy Irlandii Północnej) najsilniej broniących życie przy pomocy instrumentów prawnych. Od tego czasu upłynęło zaledwie 35 lat. W tym czasie środowiska mniejszości proaborcyjnej pracowały intensywnie nad reorientacją mentalności obywateli, wykorzystując do tego celu nagłaśniane medialnie przypadki młodych, często nieletnich matek, które musiały zmagać się z meandrami „okrutnego” krajowego prawa. W konsekwencji decydowały się usunąć ciążę za granicą. Następowała też erozja autorytetu kościoła katolickiego przy jednostronnej kampanii proaborcyjnej „celebrytów” w mediach, a także blokada mediów społecznościowych (uzasadniana tym, aby „nie wpływać na wyniki referendum”), które przyczyniły się do porażki środowisk broniących życia od chwili poczęcia.

W rezultacie tych procesów, w 2013 roku częściowo uchylono zakaz aborcji w przypadku, kiedy zagrożone było życie matki. Dalszy bieg wydarzeń był w zasadzie przesądzony. Premier Varadkar wyniki referendum nazwał „kulminacją cichej rewolucji, która odbywała się w Irlandii przez ostatnie 10-20 lat". W wyniku owej „cichej rewolucji” w referendum z 25 maja 2018 r. za cofnięciem 8 poprawki wypowiedziało się aż 66,4 % uczestników. Za proponowanymi przez rząd zmianami głosowano prawie we wszystkich 40 okręgach wyborczych (poza jednym). Była to niemal odwrotna proporcja w stosunku do referendum z 1983 roku.

Analizując wyniki referendum chciałbym zwrócić uwagę na kilka faktów. Pierwszym jest wysoka frekwencja - w głosowaniu wzięło udział ponad 64% uprawnionych. Drugim był rozkład głosów w poszczególnych grupach wiekowych - młodzi ludzie gremialnie głosowali za liberalizacją prawa. Publicysta Grzegorz Górny nader trafnie komentuje ten fakt: Nie ma wątpliwości: Kościół w Irlandii przegrał wojnę o duszę, zwłaszcza młodzieży, której nie widać w świątyniach. W ciągu jednego – dwóch pokoleń stracił zaufanie i autorytet, które budował całymi wiekami. Przykład Zielonej Wyspy to przestroga dla katolików w innych krajach, gdzie Kościół wydaje się mocny, że nic nie jest dane raz na zawsze i że w każdej generacji trzeba toczyć duchową walkę. “Skarb nosimy bowiem w naczyniach glinianych”. (portal: Wpolityce.pl 26-05-2018).

Prawdopodobnie nowe prawo w Irlandii będzie dopuszczać pozbawienie życia dziecka do 12 tygodnia od poczęcia bez podania powodu, po konsultacji z lekarzem. Natomiast w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia kobiety, będzie przysługiwać do 24 tygodnia. Z kolei nieograniczone czasowo prawo do przerwania ciąży będzie miało miejsce w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia kobiety lub poważnego uszkodzenia płodu. Widać gołym okiem, że zmiany są ekstremalne i prowadzą do tego, że Irlandia dołączy do krajów zezwalających na aborcję „na życzenie”. To dramat i przestroga dla Polski. Jakie wnioski należy wysnuć z tej sytuacji?

Powtórzę za Grzegorzem Górnym: nic nie jest dane raz na zawsze! Ci, którzy uważają, że obecny klimat społeczny w Polsce jest dość życzliwy dla ochrony życia, będzie trwał wiecznie, mogą się gorzko mylić. Polskie środowiska „obrońców wolności kobiet” są gotowe na konfrontację, a ich lekceważenie byłoby co najmniej nierozwagą. Chroniąc dzieci poczęte poprzez rozwiązania prawne, powinniśmy myśleć więcej o dobrej kampanii edukacyjnej i wyraźnym opowiedzeniu się za katalogiem pomocowym dla dzieci niepełnosprawnych. Rzeczą mądrego rządzenia jest wyciąganie wniosków z dyskutowanej tak silnie w ostatnim czasie sytuacji osób niepełnosprawnych. Niedobre byłoby ignorowanie sytuacji lękowej u matek, a także innych grożących rodzinie przyczyn stawienia czoła niepełnosprawności dzieci.

Jesteśmy przed nową falą ofensywy mentalności proaborcyjnej. Trzeba być gotowym na odparcie coraz bardziej radykalizujących się grup opozycji liberalno-kulturowej. Jak mawiał wybitny obrońca życia prof. Włodzimierz Fijałkowski przede wszystkim życzliwie i cierpliwie pozyskujmy dla ochrony życia, przybliżajmy wiedzę o etosie człowieczym, bądźmy empatyczni, unikajmy zaś ekstremalnych rozwiązań i działań, które większość odrzuca lub też prowadzi ją do zobojętnienia.

Oddziałujmy na wielu frontach: poprzez rodzinę, szkołę, parafię, organizacje pozarządowe, inicjatywy socjalne itd. To wielkie wyzwanie jak uniezależnić kwestię ochrony życia ludzkiego od bieżących trendów politycznych, kulturowych czy cywilizacyjnych? Umieśćmy ją w najgłębszych pokładach humanitaryzmu i tożsamości etycznej cywilizowanego człowieka, uczyńmy sprawą moralnie jednoznaczną bez względu na wyznawany światopogląd. Wreszcie konieczne jest zbudowanie wiarygodnego instrumentarium prawnego i ekonomicznego dla rodzin, którym los stwarza wyzwania egzystencjalne i moralne. Mam nadzieję, że tak czyniąc unikniemy radykalnej zmiany, która dotknęła kraju mającego tak wiele kulturowych podobieństw (katolicyzm, opresja zaborców, silna rodzina) jak Polska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

NAPROTECHNOLOGIA szansą na upragnione potomstwo

2013-02-27 14:23

Z Katarzyną Nowak rozmawiała Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 9/2013, str. 1, 6

W Centrum Medycznym OMEGA przy ul. Jagiellońskiej w Kielcach rusza pierwszy w naszej diecezji Ośrodek Wsparcia Płodności oparty na metodzie naprotechnologii, metodzie bezpiecznej, nieobciążającej zdrowia kobiety oraz zgodnejz nauczaniem Kościoła. - To szansa dla wielu małżeństw czekających na dziecko - mówi dr Katarzyna Nowak - koordynator Ośrodka

Bożena Sztajner / Niedziela

KATARZYNA DOBROWOLSKA: - Podobno bp Gurda pobłogosławił Panią na dobry początek pracy Ośrodka?

KATARZYNA NOWAK: - To prawda. Podczas spotkania poprosiłam Księdza Biskupa o błogosławieństwo i udzielił mi go. Od początku proszę Ducha Świętego, aby towarzyszył nam w tym działaniu. W krótkim czasie pokonaliśmy wiele trudności. Największym wyzwaniem było znalezienie lekarza naprotechnologa (jest ich tylko dwudziestu w całej Polsce - przyp. K.D.) oraz instruktora - to podstawa, by ośrodek działał. Niepotrzebnie się martwiłam. Okazuje się, że do Kielc właśnie przeprowadza się dr Przemysław Młodożeniec, wykwalifikowany lekarz naprotechnolog, który zdobywał swoje kwalifikacje w USA i w Irlandii. Instruktorka badania cyklu metodą Creighton pani Paulina Duda mieszka całkiem niedaleko Kielc. Oznacza to, że pary małżeńskie będą miały wszystkich specjalistów na miejscu, to oszczędność czasu i kosztów w leczeniu.

- Skąd idea i pomysł na Ośrodek?

- W listopadzie ubiegłego roku rozmawiałam z bp. Kazimierzem Gurdą. Wyraził zatroskanie i zainteresowanie Kościoła złą sytuacją demograficzną w Polsce oraz brakiem dostatecznego wsparcia dla par borykających się z problemami niepłodności. Jako remedium w mediach głównego nurtu forsuje się jedynie procedury in vitro. Niewiele bądź wcale nie mówi się o naprotechnologii, która jest skutecznym, zgodnym z nauką Kościoła, opartym na wystandaryzowanych metodach badania cyklu kobiety narzędziem diagnozowania i leczenia niepłodności. Ta metoda wykorzystywana jest z powodzeniem na całym świecie od kilkunastu lat, dzięki niej wiele par może cieszyć się upragnionym potomstwem. W Polsce jest zaledwie kilka ośrodków tego typu, najbardziej znane to te w Białymstoku i Lublinie. Chodzi o to, aby dotrzeć do zainteresowanych z informacją i stworzyć warunki do diagnozowania i leczenia przyczyn niepłodności. Bp Gurda miał okazję zapoznać się z zasadami naprotechnologii, uczestnicząc w konferencjach eksperckich w kraju i za granicą. Poszukiwał osoby, która mogłaby zorganizować taki ośrodek, ponieważ do tej pory nie było takiego miejsca w regionie. Zgodziłam się z radością i czuję, że otwieram nowy rozdział w mojej pracy jako lekarz.

- Ale chyba od lat łączy Pani swoje zainteresowania zawodowe z tą tematyką?

- Mój tato, współzałożyciel Centrum Medycznego OMEGA, był ginekologiem położnikiem. Powołał z mamą nawet szkołę rodzenia i poradnictwo rodzinne. Moje życie zawodowe było cały czas związane z problemami rodziny, dzieci, zdrowiem kobiet. Marzyłam o ginekologii i położnictwie, ale życie potoczyło się inaczej. Jestem lekarzem internistą, ale też matką szóstki dzieci. Jestem katoliczką i zawsze chciałam, aby moje życie małżeńskie było zgodne z nauczaniem Kościoła, z moją wiarą. Już w latach 80. ubiegłego wieku uczestniczyłam w wykładach i szkoleniach organizowanych przez ojców franciszkanów w Krakowie, które dotyczyły metod naturalnych planowania rodziny. Tam poznałam państwa Billingsów. Potem były kongresy i warsztaty w Wiedniu i Kolonii z udziałem wybitnych profesorów z całego świata. To były wyprawy… Trudno było o paszport, koszty były szalone, ale warto było. Bardzo dużo się tam nauczyłam. Tę wiedzę i doświadczenie wykorzystywałam w pracy. Zachęcałam pacjentki do obserwacji swojego cyklu, kierowałam do poradni rodzinnych. Od kilku lat zajmuję się leczeniem dietą i prowadzę badania dotyczące nietolerancji pokarmowych. Nierzadko schorzenia alergiczne mają związek z problemami z płodnością. Po wyeliminowaniu z diety tego, co szkodliwe, okazało się że kobiety w krótkim czasie zachodziły w ciążę i zostawały mamami. Oczywiście czasem przyczyny są bardziej złożone, a leczenie wymaga zabiegu chirurgicznego, niemniej jednak wielu parom można pomóc. Naprotechnologia pozwala także na profilaktykę zdrowotną kobiet, wczesne wykrycie wielu niebezpiecznych schorzeń, które można skutecznie leczyć.

- Co piąta para cierpi z powodu niepłodności. Czy to problem cywilizacyjny? Gdzie tkwi przyczyna?

- Tak, to nasz problem cywilizacyjny. Ma to związek z tempem życia, stresem, chorobami, brakiem higieny życia, odkładaniem przez kobiety na później decyzji o poczęciu dziecka. Pamiętajmy że po 35. roku życia płodność u kobiety znacznie obniża się. Nie bez znaczenia jest także działanie antykoncepcji, która obciąża organizm kobiety i niszczy go. Należy podkreślić, że ok. 50 proc. przyczyn niepłodności leży po stronie mężczyzny. Opieką i leczeniem objęci są oboje małżonkowie.

- W czym naprotechnologia jest lepsza od innych znanych metod leczenia niepłodności?

- W takim leczeniu kluczowym ogniwem jest wykwalifikowany instruktor, który prowadzi parę i uczy metody wystandaryzowanego modelu obserwacji metodą Creighton oraz zapisu tychże informacji. Na wypełnionej karcie widać dopiero jak na dłoni profil hormonalny kobiety, nieprawidłowości w cyklu, pewne choroby. Wtedy lekarz może rozpocząć dalszą diagnostykę, leczenie i wyeliminować przyczynę niepłodności. Bardzo ważny jest wywiad z lekarzem i dialog, dlatego wizyty trwają dość długo.
To system diagnostyczno-leczniczy wykorzystujący najnowocześniejsze osiągnięcia nauk medycznych. U podstawy zaś leży nauczanie Kościoła, które wyraźnie podkreśla, że życie ludzkie jest owocem miłości małżonków. W naprotechnologii człowiek nie zastępuje Boga przez technikę i nie mianuje się kreatorem ludzkiego życia, ale współpracuje z naturą, jaką dał człowiekowi Bóg i w oparciu o wiedzę i medycynę znajduje powody trudności z płodnością i stara się je rozwiązać. W procesie diagnostyczno-leczniczym wielką wagę przykładamy do budowania właściwych relacji między małżonkami.

- Słyszałam, że zgłosiły się pierwsze małżeństwa i pojawiły się już telefony?

- Staramy się docierać jak najszerzej z informacją. Wiemy, że duszpasterze w swoich środowiskach i parafiach znają takie pary. Często małżeństwa dzielą się swoim bólem braku potomstwa, poszukując duchowego wsparcia u księży. Podczas konferencji rejonowych księży w Kielcach i w Miechowie miałam okazję zapoznać duszpasterzy z metodą naprotechnologii i koncepcją ośrodka. Wykazywali bardzo duże zainteresowanie. I rzeczywiście, dosłownie za kilka dni zgłosiło się pierwsze małżeństwo. Wszystkie niezbędne informacje pary mogą uzyskać również w Ośrodku Duszpasterstwa Rodzin przy ul. IX wieków Kielc, gdzie raz w miesiącu w piątki od godz. 16 do 18 odbywają się dyżury naszych pracowników. Tel.: 41 344-55-92. Tutaj uzyskają poradę, która pozwoli obrać kierunek działania. W Ośrodku będzie także psycholog i dietetyk. Centrum Medyczne OMEGA dysponuje nowoczesnym zapleczem diagnostycznym, dlatego nasi pacjenci będą mogli wykonać u nas niemal wszystkie badania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Abp Ryś: nasze życie to ciągłe zmaganie o wolność

2018-08-15 14:41

az / Łódź (KAI)

Spotykamy się tu dziś, w uroczystość Wniebowzięcia Matki Bożej, w Dzień Wojska Polskiego, wspominając również zwycięską Bitwę Warszawską, i na wspólnej Eucharystii staramy się przeczytać przed Bogiem nasze "wczoraj" i nasze "dziś", bo wiemy, że losy świata są w ręku Boga - mówił abp Grzegorz Ryś podczas Mszy św. w łódzkiej katedrze.

BP KEP

Metropolita łódzki podkreślił, że jako ludzie wierzący jesteśmy przekonani, iż "ostatecznie to Bóg jest Panem dziejów, On jest Panem Narodów i do Niego należą losy świata. To On pasie wszystkie narody, ma rzeczywistą władzę nad losami świata. Choć jako małe narodzone dziecko czy jako ukrzyżowany wydaje się słaby, to On ma swoją moc. I to jest perspektywa nadziei".

- Dokonując przed Bogiem refleksji nad naszą historią, nad naszymi dziejami, mamy wprost poczucie, że tu się właśnie objawiła moc Boga. Są takie momenty, za które jesteśmy Bogu szczególnie wdzięczni. Bitwa Warszawska jest takim momentem. Jesteśmy wdzięczni Bogu, że wtedy zwyciężyło dobro i dlatego mówimy: „Cud nad Wisłą” - mówił.

Abp Ryś wspomniał o szczególnym wymiarze obchodów świąt państwowych w roku 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Podkreślił, że wolności nie odzyskuje się w jednym momencie i raz na zawsze: "Odzyskiwanie wolności jest długim procesem i bardzo często jest tak, że odzyskaną wolność trzeba najpierw przyjąć, podjąć, ale potem niemal zaraz trzeba jej bronić i trzeba ją obronić".

- Bo jest wolność i jest zmaganie się o nią. To zmaganie nie kończy się w momencie posiadania wolności. Jeśli człowiek długo walczył o wolność, to tym bardziej czuje się wezwany, by jej bronić, by jej nie zaprzepaścić, by się o nią zmagać - mówił. "Polska ledwie się odrodziła, a już musiała zmagać się o wolność. Jest wolność i jest zmaganie się o nią, nierozłącznie" - przypomniał abp Ryś.

"Wolność jest darem, który chce ogarnąć całego człowieka. Przykładem tego jest dzisiejsze święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Kiedy mówimy o tym, że Maryja została wzięta do nieba z duszą i z ciałem, chcemy podkreślić to, że w Maryi Bóg dał nam znak człowieka w pełni odkupionego. Człowieka, w którym w pełni zajaśniało zwycięstwo Chrystusa nad złem. Maryja jako człowiek pełny doświadczyła również wolności jej ciała. Dopiero wtedy możemy powiedzieć, że zwycięstwo pochłonęło śmierć. Maryja była w pełni wolna i duchem i ciałem - tylko Ona jako człowiek" - mówił hierarcha.

- W nas jest ciągłe zmaganie - mówił metropolita łódzki. - W nas jest ciągłe zmaganie między Adamem a Chrystusem. Między tym, co cielesne i pożądliwe, a tym co duchowe i dobre. Wolność jest wezwaniem totalnym, która chce ogarnąć całego człowieka, po to żeby potem był zdolny do miłości całym sobą. Stąd jest to zmaganie w człowieku i to zmaganie ogarnia każdego z nas z osobna, ale i społeczeństwo, ogarnia nas jako naród. To zmaganie o wolność to walka na śmierć i życie, która rozgrywa się w każdym z nas. W Adamie wszyscy umierają, w Chrystusie wszyscy będą ożywieni - to jest ten konflikt, który każdy z nas nosi w sobie. Często ten swój brak wolności przerzucamy na zewnątrz, na świat. A to od nas zależy, co w nas wygrywa: wolność czy zniewolenie" - głosił kaznodzieja.

Po Mszy św. odbyły się wojewódzkie obchody Święta Wojska Polskiego, zorganizowane przez wojewodę łódzkiego. W programie były m.in. uroczysta zmiana warty, apel pamięci Oręża Polskiego, salwa honorowa czy defilada kompanii honorowych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem