Reklama

Abp Budzik: po raz pierwszy w historii Konferencja Episkopatu zbierze się w Lublinie

2017-10-03 10:51

mp / Lublin / KAI

episkopat.pl

- Okazją do spotkania Episkopatu w Lublinie od 13 do 15 października są obchody stulecia KUL, uczelni która wykształciła większość polskich biskupów - mówi abp Stanisław Budzik. Metropolita lubelski dodaje, że gdyby nie KUL, to „Kościół w Polsce byłby inny, nie miałby pewnie tak wielu tak wspaniałych ludzi jak np. kard. Stefan Wyszyński”.

KAI: Księże Arcybiskupie, jesteśmy w przededniu pierwszego w historii zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski w Lublinie. Obrady biskupów będą tu miały miejsce od 13 do 15 października. Co jest ich specyfiką?

Abp Stanisław Budzik: Okazuje się, że jeszcze nigdy w historii w nie było zebrania plenarnego Episkopatu w Lublinie. W tym roku doskonałą okazją do spotkania całego Episkopatu w naszym mieście są obchody jubileuszu stulecia Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, na którym wykształciła się bądź pracowała ponad połowa polskiego episkopatu.
Zebranie Episkopatu wiąże się z inauguracją 100-tego roku akademickiego na KUL, która przypada 15 października. Zostanie ona poprzedzona uroczystą celebrą w naszej archikatedrze z udziałem całego Episkopatu. Oprócz tego, biskupi modlić się będą kościele akademickim, w kaplicy zamkowej, a w historycznej sali malarstwa polskiego (obraz Unii Lubelskiej J. Matejki) uczestniczyć będą z koncercie. Nawiedzą też świeżo ustanowione lubelskie sanktuarium Matki Boskiej Latyczowskiej, patronki Nowej Ewangelizacji.
Inauguracja roku akademickiego otworzy rok jubileuszowy KUL, który zakończy się 8 grudnia 2018 r. Bo to właśnie w tym dniu, 8 grudnia 1918 r. w uroczystość Niepokalanego Poczęcia, miała miejsce inauguracja pierwszego roku akademickiego na KUL - w niecały miesiąc po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Pięknie mówił o tym prymas Wyszyński, podkreślając, że KUL był pierwszym owocem niepodległości: „Był to pierwszy śpiew wolnego narodu, który rozlegał się jeszcze niemal na gruzach, w ubóstwie i szatach podartych. Zwiotczałe członki narodu jeszcze nie rozprostowały się do nowego życia, a tutaj już budziło się życie zapowiadające służbę Deo et Patriae.”
Bardzo ważną rolę odegrał w tym dziele ks. prof. Idzi Radziszewski, założyciel KUL. W jego zamyśle Uniwersytet miał być uczelnią profesjonalną, prowadzącą obiektywne badania naukowe w duchu harmonii nauki i wiary. Miał to być pełny uniwersytet, obejmujący m.in. wydział medyczny, a jednocześnie dyscypliny mające odniesienia światopoglądowe.
Ówczesne realia pozwoliły na utworzenie tylko czterech wydziałów: teologii, prawa kanonicznego, nauk humanistycznych oraz prawa i nauk społeczno-ekonomicznych. Równie istotne były zadania wychowawcze katolickiego uniwersytetu: miał on nie tylko kształcić w zakresie wybranej dyscypliny naukowej, by przygotować do pracy zawodowej, ale i kształtować inteligencję katolicką, odznaczającą się pogłębioną kulturą intelektualną, w szczególności zreflektowanym światopoglądem chrześcijańskim, oraz wysoką kulturą religijno-moralną.
Całe dzieje KUL stanowią doskonałą ilustrację losów Polski. Uniwersytet przez prawie wiek swego istnienia dzielił trudne losy ojczyzny. Po II wojnie przez kilka dziesięcioleci był jedynym katolickim uniwersytetem w krajach bloku radzieckiego – od Łaby po Władywostok. Wyjątkowym, bo takim, gdzie spotykają się nauka i wiara. A pozostając wiernym swej dewizie: „Deo et Patriae – Bogu i Ojczyźnie”, wykształcił ponad 110 tysięcy absolwentów do aktywnej obecności w życiu społecznym, politycznym, gospodarczym, a także do służby Kościołowi. W kolejne stulecie uniwersytet wkracza z historią pełną pięknych kart i wspaniałych postaci.
Można przypuszczać, że gdyby nie KUL, to także Lublin byłby dziś zupełnie innym miastem. Bez KUL zapewne nie byłoby UMCS-u, utworzonego po II wojnie światowej jako przeciwwaga dla katolickiej uczelni, nie powstałyby też zapewne pozostałe uniwersytety, wywodzące się z UMCS-u. Dziś jest to zdrowa konkurencja i przyjazna współpraca, która czyni z Lublina miasto młode, dynamiczne, tętniące życiem i z ufnością spoglądające w przyszłość. Coraz więcej studentów z zagranicy, zwłaszcza z Ukrainy, ale nie tylko, wybiera Lublin jako miejsce swoich studiów.

- Nawiązując do tezy, że gdyby nie KUL, to Lublin byłby innym miastem, czy można powiedzieć, że gdyby nie KUL, to Kościół w Polsce byłby inny?

- Nie ulega wątpliwości, że gdyby nie Katolicki Uniwersytet Lubelski, to Kościół w Polsce nie wydałby tak wspaniałych ludzi jak np. kard. Stefan Wyszyński, który tu zrobił doktorat. A może Jan Paweł II nie byłby tak wyjątkowym papieżem, gdyby nie 24 lata jego pracy naukowej na KUL? Jasne jest też, że bez obecności prof. Karola Wojtyły, KUL z pewnością nie byłby takim uniwersytetem, jakim się stał.
Faktem jest, że zwłaszcza po II wojnie większość polskich wybitnych kapłanów czy intelektualistów katolickich, skupiała się wokół KUL. KUL ich nie tylko przygarnął ale i ocalił dla polskiej kultury. W ten sposób Kościół w Polsce stawał się o wiele bogatszy intelektualnie i duchowo. Nie zapominajmy, że ponad osiemdziesięciu z żyjących polskich biskupów ma za sobą studia bądź pracę naukową na KUL.

- A jak Ksiądz Arcybiskup, jako Wielki Kanclerz Uniwersytetu, zdefiniowałby miejsce KUL dziś i jego zadania na przyszłość?

- Dziś, choć mamy w Polsce wiele wydziałów teologicznych na uniwersytetach, KUL nadal spełnia ważną i – powiedziałbym – wiodącą, niezastąpioną rolę. W tym roku wspominaliśmy 30 rocznicę wizyty św. Jana Pawła II w Lublinie i na KUL, podczas której Papież wypowiedział znamienne słowa: „Uniwersytecie, służ Prawdzie. Jeśli służysz Prawdzie – służysz wolności, wyzwalaniu człowieka i Narodu. Służysz życiu!” To zadanie katolickiego uniwersytetu zawsze pozostanie istotne i stanowić będzie niezbędną służbę dla Kościoła i Ojczyzny.
Miałem okazję być niedawno w Rzymie i uczestniczyć w audiencji środowej z papieżem Franciszkiem. Oczekując na przybycie papieża, przywitałem się z obecnymi tam kilkunastoma biskupami ze wszystkich stron świata. Słowo „Lublin” natychmiast kojarzyło wszystkim z naszym Katolickim Uniwersytetem. I to niezależnie od kontynentu, z którego się wywodzili.

- Wydaje się, że KUL jest jednym z kilku najsłynniejszych na świecie katolickich uniwersytetów: poza uniwersytetami rzymskimi oraz uniwersytetami w Louvain czy we Fryburgu Szwajcarskim.

- KUL ma wciąż wielką renomę, nie tylko na mapie Polski ale i na mapie uniwersytetów chrześcijańskich na świecie. Obecnie chcą z nim współpracować uniwersytety nawet z Chin. Cieszymy się, że w przyszłym roku po Wielkiej Nocy będziemy mogli odbyć pielgrzymkę pracowników i studentów KUL-u do Watykanu. W sercu Kościoła będziemy mówić o naszym jubileuszu. A w Rzymie KUL jest dobrze zakorzeniony, nie tylko poprzez osobę Jana Pawła II. Doktorem honorowym jest papież senior Benedykt XVI oraz siedmiu żyjących w Rzymie kardynałów (Zenon Kard. Grocholewski, Camillo Kard. Ruini, Gerhard Ludwig Kard. Müller, Paul Kard. Poupard, Tarcisio Kard. Bertone, Gianfranco Kard. Ravasi, Francesco Kard. Coccopalmerio) oraz trzy wybitne osobistości życia społecznego i politycznego Włoch: Rocco Buttiglione, Romano Prodi, Andrea Riccardi.

- Mówi Ksiądz Arcybiskup, że wszyscy z biskupów oczekujących na Papieża przed audiencją wiedzieli o KUL. A jaki stosunek do KUL ma Franciszek?

- Obecny papież nie ma takiego doświadczenia z KUL-em jak jego poprzednicy: Jan Paweł II i Benedykt XVI. Dziś KUL wydaje "Opera omnia" Josepha Ratzingera - wszystkie jego dzieła. A choć Franciszek nie ma osobistych doświadczeń z KUL, to już coś wie o Lublinie, bowiem jego najbliższy współpracownik, abp Konrad Krajewski, znany wszystkim papieski jałmużnik, prowadził przed kilkunastoma dniami rekolekcje dla księży z archidiecezji lubelskiej. Papież z tego faktu bardzo się ucieszył, pozdrowił naszych kapłanów i pobłogosławił całej archidiecezji. Ufamy, że w przyszłym roku jubileuszowym delegacja KUL spotka się z Ojcem świętym Franciszkiem.

- Jakie były główne wątki rekolekcji prowadzonych przez abp. Krajewskiego?

- Podczas tych wyjątkowych rekolekcji nasi księża mogli celebrować i modlić się w ważnych miejscach Stolicy Świętej: przy grobie św. Piotra, przy grobie św. Jana Pawła II, w kaplicy „Redmptoris Mater”, w Kaplicy Pielgrzyma, należącej do Gwardii Szwajcarskiej. Abp Krajewski dzielił się swoim niezwykłym doświadczeniem Kościoła. A złożyła się na to posługa u boku trzech papieży: Jana Pawła II, Benedykta XVI i teraz Franciszka. Wcześniej jako ceremoniarz a obecnie jako jałmużnik papieski, czyli ten, który w imieniu Franciszka posługuje ubogim w Rzymie. Dlatego abp Krajewski nigdzie nie wyjeżdża, nie udziela wywiadów prasowych, nie uczestniczy w konferencjach czy sympozjach. Koncentruje się na tym, co zlecił mu bezpośrednio papież: na trosce o najbardziej potrzebujących.
Wielokrotnie zapraszaliśmy go do Lublina, ale nie było to możliwe. Dlatego przyjechaliśmy do niego, w grupie 30 księży. Abp Krajewski dzielił się z księżmi swoim bogatym , doświadczeniem, modlił się z nimi i głosił konferencje. Stawiał wysokie wymagania - radykalnej wierności Ewangelii, mówił o konieczności ewangelicznego świadectwa Nie ograniczał się do teorii, prowadził księży na ulice i na dworce kolejowe – tam, gdzie zbierają się bezdomni i najubożsi.

- I z jakim odzewem ze strony księży to się spotkało?

- Wszyscy byli zaskoczeni, ale pozytywnie, dynamiką i tempem tych rekolekcji. Trzeba było bardzo wcześnie wstawać, pojawiać się wielu miejscach w ciągu dnia, co kosztowało wiele wysiłku, aż do późnego wieczora, kiedy wracali ze spotkania z ubogimi, gdzie razem z księdzem arcybiskupem rozdawali potrzebującym środki żywności.

- W Polsce taki radykalizm ewangeliczny jest bardzo potrzebny?

- Zawsze jest potrzebny, ciągle musimy się otwierać na nowość Ewangelii i pytać o wierność słowu Jezusa. Nieustannie winniśmy zadawać sobie pytanie, czy to, co głosimy, ma odzwierciedlenie także w naszym życiu, w codziennym świadectwie. Jestem przekonany, że uczestnicy tych niezwykłych rekolekcji nieprędko o nich zapomną, że zostawią one trwały ślad ich kapłańskiej pracy.

- A na jakim etapie jest realizowany w archidiecezji lubelskiej ewangelizacyjny projekt „Źródło”, czyli misje ewangelizacyjne prowadzone tu od 4 lat, których celem jest przeoranie duchowe całej diecezji? O jakich owocach możemy mówić?

- Jesteśmy na półmetku, odbyły się one już w ponad połowie parafii. Nowością tych misji jest udział świeckich w głoszeniu Ewangelii. Razem z kapłanem udaje się do konkretnej parafii ekipa ludzi świeckich, którzy dają świadectwo, animują liturgię, prowadzą modlitwę. Treścią rekolekcji jest głoszenie kerygmatu, czyli podstawowych prawd Ewangelii. O tym, że Bóg nas kocha, że z miłości posłał na świat swojego Syna, że jesteśmy słabi, grzeszni, potrzebujący nawrócenia. Że Chrystus, jest naszym życiem i z martwych powstaniem. Rekolekcjom, trwającym od czwartku do niedzieli, towarzyszy peregrynacja Krzyża. Jest to kopia Krzyża Trybunalskiego z Katedry Lubelskiej, w której, jak w wielkim relikwiarzu, umieszczone są relikwie Krzyża Świętego, na którym umarł Chrystus.
Po rekolekcjach Krzyż pozostaje w parafii jeszcze przez tydzień. Wspólnota parafialna przez tydzień gromadzi się w „Wieczerniku” na modlitwie wraz Maryją, w oczekiwaniu na Zesłanie Ducha Świętego. Jest to okazja do dziękczynienia za bezcenne dary Wieczernika, którymi są Eucharystia, Kapłaństwo, Kościół posłany do wszystkich narodów, Maryja jako Matka Kościoła, przykazanie miłości oraz Duch Święty zesłany na odpuszczenie grzechów.
A na zakończenie tego 10-dniowego cyklu przyjeżdża do parafii biskup i udziela młodym sakramentu bierzmowania. Całej parafii przypomina o zobowiązaniu każdego chrześcijanina do tego, co Kościół w Polsce w tym roku szczególnie przypomina: „Idzie i głoście Ewangelię” w mocy Ducha Świętego, idźcie i dajcie świadectwo miłości.
Kiedy uczestniczę w zakończeniu rekolekcji w parafiach, widzę, jak bardzo ten Krzyż, który nawiedza parafie, jest „omodlony”, jak bardzo promieniuje łaską. Trudno wymierzyć owoce tych rekolekcji, gdyż mają one charakter głównie wewnętrzny. Ale sam widzę, i potwierdzają to księża proboszczowie, jak głęboko ludzie przeżywają misje ewangelizacyjne. Nie kładziemy nacisku na zewnętrzny splendor uroczystości, ale chcemy prowadzić na głębię. Naszym pragnieniem jest, aby w każdej parafii powstała jakaś grupa ewangelizacyjna. Może to być jeden ze znanych ruchów odnowy religijnej albo nowy ruch apostolski.

- Przed nami na stole leży album pt. „Arena Młodych, 23 lipca 2016, ŚDM Lublin”, wydany przez GAUDIUM, który znakomicie ukazuje duchową atmosferę tygodnia w Lublinie, poprzedzającego Światowe Dni Młodzieży. A przybyła tu młodzież z kilkudziesięciu krajów. Co ubiegłoroczne ŚDM przyniosły nowego i zmieniły w archidiecezji lubelskiej?

- Album ten wydajemy po roku od Światowych Dni Młodzieży, kiedy opadły już piękne emocje, ale wciąż żyją wspomnienia. Było to przeżycie niezwykłe w skali całego kraju, a także w skali diecezjalnej. Dni w diecezji były ważne zarówno dla tych, co przybyli i poznali naszą gościnność, kulturę, jak i dla tych, którzy ich przyjmowali. A sam album ukazuje radosne świętowanie młodego Kościoła na stadionie w Lublinie, gdzie zgromadziło się kilkanaście tysięcy młodych. Tchnie z niego entuzjazm wiary, młodość i bogactwo kultur. Stanowi unikalną pamiątkę przeżyć duchowych i nawiązanych relacji.

- A spójrzmy na lubelskie parafie. Czy w ich życiu po ŚDM coś się zmieniło, jest więcej młodych, są jakieś nowe impulsy?

- Podczas ostatniego Spotkania Młodych Archidiecezji Lubelskiej (SMAL) miałem wrażenie, że ŚDM 2016 zostawiło w wielu młodych sercach trwały ślad. Spotkanie w sierpniu w podlubelskim Garbowie odbyło się pod hasłem: „Dasz wiarę?” „Dać wiarę”, to uwierzyć w Ewangelię, ale nie zatrzymywać jej tylko dla siebie, ale przekazywać i dawać wiarę innym. Było to już piąte takie spotkanie, którego organizatorem jest Centrum Duszpasterstwa Młodzieży Archidiecezji Lubelskiej. Wzięło w nim udział ponad 500 młodych z terenu archidiecezji. Widzę też większe zaangażowanie młodych w parafiach czy w innych wspólnotach. W głowach młodych i duszpasterzy rodzą się nowe pomysły.

- A jeśli chodzi o ilość powołań kapłańskich, czy można już mówić o efekcie Światowych Dni Młodzieży?

- Kryzys powołań ciągle trwa, spowodowany między innymi demografią, ale nie tylko. Jeżeli chodzi o seminarium lubelskie to możemy jedynie powiedzieć, że spadek, widoczny w ostatnich latach, zatrzymał się. Ufamy, że będzie to początek wzrostu.

- Mówimy o młodych w Kościele. A jak wyglądają na terenie archidiecezji lubelskiej przygotowania do przyszłorocznego Synodu Biskupów który temu będzie poświęcony?

- Przedsynodalne ankiety już wypełniliśmy i wysłaliśmy do Rzymu. Najważniejsze jednak - jeśli chodzi o pracę z młodzieżą - jest to, że mamy dzielnych i dynamicznych duszpasterzy młodzieży. Ks. Adam Bab, który jako wikariusz biskupi koordynuje pracę Centrum Duszpasterstwa Młodzieży, ks. Tomasz Gap, który jest szefem KSM-u i ks. Marcin Grzesiak, prowadzący Liturgiczną Służbę Ołtarza. Pomagają im kapłani w dekanatach odpowiedzialni za poszczególne formy duszpasterstwa młodych. Dobrze funkcjonuje formacja lektorów i ceremoniarzy, dobre owoce przynosi budowanie wspólnoty poprzez zmagania sportowe. Istnieje także duszpasterstwo akademickie przy licznych uczelniach wyższych Lublina, które jednak obejmuje zbyt małą liczbę studentów. Szukamy nowych sposobów, liczymy na nowe tchnienie Ducha Świętego.
Rozmawiał Marcin Przeciszewski

Tagi:
abp Stanisław Budzik

Abp Budzik do młodych: przyszłość Kościoła zaczyna się już dzisiaj

2019-03-16 21:07

dab / Lublin (KAI)

Nie jesteście w żadnej poczekalni, czekając na swój czas. Przyszłość Kościoła zaczyna się już dzisiaj - powiedział abp Stanisław Budzik. Metropolita lubelski przewodniczył Eucharystii dla uczestników I Synodu Młodych. Poprzez dwudniowe spotkanie, młodzież i duszpasterze, spróbują wypracować wspólne metody ewangelizacji.

episkopat.pl

W swojej homilii abp Budzik, prosił uczestników liturgii, aby nie myśleli o swoim życiu jakby dopiero miało się zacząć. - Nie jesteście w żadnej poczekalni, w jakimś międzyczasie, czekając na swój czas. Nikt nie może wam obiecać, że jutro nadejdzie. Przyszłość Kościoła zaczyna się już dzisiaj, zaczyna się od twojej decyzji – mówił.

Metropolita lubelski przywołując postać hiszpańskich alumnów-męczenników, którzy zostali beatyfikowani przed kilkoma tygodniami, zauważył, że Kościół nie przestaje wskazywać na przykład młodych ludzi, którzy w ciągu wieków dawali świadectwo przywiązania do Boga.

– Seminarzyści z czasów hiszpańskiej wojny domowej, choć nie zdążyli przyjąć święceń kapłańskich, zostali wezwani do sprawowania niezwykłej mszy, podczas której ofiarowali swoje życie za wiarę i miłość do Chrystusa – powiedział hierarcha.

Abp Budzik życzył młodym, aby ich świadectwo przywiązania do Chrystusa, wprawiło w drganie lubelski Kościół. - Niech wasz entuzjazm i wasza młodość obudzą miłość i wiarę w sercach zawiedzionych i cierpiących – zakończył.

Po Eucharystii, w ramach I Synodu Młodych archidiecezji lubelskiej, odbyła się debata, podczas której uczestnicy spotkania zadawali pytania, zgłaszali swoje propozycje i dzielili się swoimi przemyśleniami z abp. Budzikiem oraz swoimi duszpasterzami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowa siedziba władz zakonu paulinów na Jasnej Górze

2019-03-21 16:49

it (KAI) / Częstochowa

Zakończył się kolejny etap prac remontowych i modernizacyjnych na Jasnej Górze wykonywanych w ramach projektu: „Narodowe Perły Klasztoru OO. Paulinów – ochrona kulturowego dziedzictwa europejskiego”. 21 marca poświęcono tzw. Pokoje Królewskie, które odtąd stały się nową siedzibą generała paulinów i zarządu Zakonu Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika.

Zdzisław Sowiński

Tzw. Pokoje Królewskie powstały na planie litery „L” w 1644 r. jako miejsce zakwaterowania dostojników państwowych. Wynikało to z faktu, że reguła paulinów zabraniała wstępu nieduchownym na teren klasztoru. Parter zajmowała apteka, wspominana w I poł. XVII wieku, zreorganizowana i unowocześniona na początku XVIII w.

"Obecnie budynek ten stał się nową siedzibą Kurii Generalnej Zakonu Paulinów" – powiedział generał o. Arnold Chrapkowski. Podkreślił, że jest to wydarzenie bardzo ważne dla zakonu, bo przeznaczenie budynku dla zarządu gwarantuje stałą siedzibę władz na Jasnej Górze, do czego zobowiązują paulińskie konstytucje.

Centralnym miejscem domu generalnego, tak jak każdego domu zakonnego, jest kaplica z Najświętszym Sakramentem. W budynku znajdują się także: sekretariat Kurii Generalnej, archiwum i pokoje, w których mieszkają generał, definitorzy generalni oraz sale, które mogą być wykorzystywane na różne paulińskie spotkania.

Ze względu na historyczne znaczenie Pokoi Królewskich w odremontowanym budynku znajdują się także pomieszczenia wystawowe. "Chodzi o pierwszy poziom, nieobjęty klauzurą, która czasowo będzie dostępna dla pielgrzymów" - zauważył generał paulinów.

Zadanie dotyczące renowacji Pokoi Królewskich obejmowało remont konstrukcji więźby dachowej z wymianą pokrycia, odtworzenie facjatek, wymianę pokrycia dachowego oraz ocieplenie poddasza.

Projekty, w których ramach wciąż trwają różne remonty, m.in. wymieniana jest nawierzchnia na dziedzińcu przed Kaplicą Matki Bożej, są realizowane dzięki dofinansowaniu ze środków Unii Europejskiej.

Data poświęcenia nowej siedziby Kurii Generalnej Zakonu Paulinów została wybrana ze względu na obecność wyższych przełożonych z różnych stron świata, którzy odbywali doroczne spotkanie paulińskich prowincjałów i przedstawicieli wspólnot zagranicznych. Prawie pół tysiąca mnichów pracuje w 70 placówkach. Nie ma ich tylko w Azji.

"Dzieliliśmy się doświadczeniami i wzbogacaliśmy wiedzę, by lepiej służyć w Zakonie i Kościołowi" - mówią paulini. O. Paweł Zawarczyński z prowincji niemieckiej podkreślił, że wielkim wyzwaniem dla wszystkich jest dziś troska o nowe powołania.

Podczas spotkania paulińscy przełożeni z generałem Zakonu na czele i zaproszonymi gośćmi rozmawiali m.in. o internecie jako narzędziu ewangelizacji oraz o duszpasterstwie młodych w kontekście Światowych Dni Młodzieży w Panamie i ubiegłorocznego Synodu Biskupów na temat młodzieży.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Estonia: wkrótce pierwszy błogosławiony?

2019-03-22 17:05

pb (KAI/Zenit) / Watykan, Tallin

Akta diecezjalnej fazy procesu beatyfikacyjnego abp. Eduarda Profittlicha zostały złożone w watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Kościół katolicki w Estonii ma nadzieję, że niedługo będzie miał pierwszego błogosławionego w swej historii - mówi w rozmowie z agencją Zenit tamtejszy administrator apostolski bp Philippe Jourdan, kierujący Kościołem w tym kraju od 2005 r. Tym bardziej, że gdy podczas swej niedawnej wizyty w Tallinie papież Franciszek usłyszał historię tego męczennika czasów komunizmu, zawołał: „Santo subito!” (Natychmiast święty).

wikipedia.org

Abp Eduard Profittlich (1880-1942) był pierwszym biskupem w Estonii od czasu XVI-wiecznej Reformacji. Zmarł na Syberii w czasie sowieckich prześladowań, oczekując na wykonanie wyroku śmierci. - Abp Profittlich jest męczennikiem, który oddał życie za wiarę, za Kościół i za Estonię. Uczczenie jego męczeństwa oznacza uhonorowanie tragedii całego narodu estońskiego, miażdżonego przez władzę radziecką przez 50 lat - uważa bp Jourdan.

Eduard Profittlich był Niemcem. W 1913 r. wstąpił do Towarzystwa Jezusowego. Po święceniach kapłańskich zgłosił się do tzw. misji wschodniej przygotowującej w okresie międzywojennym kadry misjonarskie na teren Związku Radzieckiego. Studiował w związku z tym w Papieskim Instytucie Wschodnim w Rzymie, a następnie na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, uzyskując doktoraty z filozofii i teologii. Następnie pracował wśród Polaków mieszkających na terenie Niemiec.

W 1930 r. wyjechał do Estonii, gdzie Polacy również stanowili trzon katolickiej wspólnoty. Tam został rok później administratorem apostolskim, a w 1936 r. papież mianował go arcybiskupem. Po zajęciu w 1939 r. krajów bałtyckich przez ZSRR i nasileniu się prześladowań Kościoła abp Profittlich nie zdecydował się na powrót do Niemiec. Po wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej w 1941 r. został aresztowany i skazany na śmierć pod zarzutem antyradzieckiej agitacji i szpiegostwa. Wyrok został wykonany przez rozstrzelanie w Kirowie 22 lutego 1942 r.

Rozpoczęty w 2002 r. proces beatyfikacyjny abp. Profittlicha prowadził początkowo episkopat Rosji, później zaś zajęła się nim administratura apostolska Estonii.

Pytany o okoliczności śmierci abp. Profittlicha, bp Jourdan wyraził przypuszczenie, że jej bezpośrednią przyczyną były zimno i choroby, jakie panowały w obozie pracy, w którym go przetrzymywano. 90 proc. więźniów zmarło tam właśnie z takich powodów. - To nie były więzienia, to były obozy koncentracyjne! - stwierdził hierarcha.

Ujawnił, że udało się dotrzeć w archiwach KGB do dokumentacji przesłuchań abp. Profittlicha, które trwały sześć miesięcy. Skazano go, zgodnie z ówczesną retoryką, za „szpiegostwo” na rzecz Watykanu. - Trzeba dodać, że w tamtym czasie 20 proc. mieszkańców Estonii było deportowanych. Wielu Estończyków zmarło w tym samym miejscu, co abp Profittlich. Arcybiskup dzielił los swojego ludu - wskazał bp Jourdan.

Według niego do beatyfikacji jego poprzednika mogłoby dojść w 80. rocznicę jego śmierci, która przypadnie w 2022 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem