Reklama

Bp Przybylski: Różaniec to modlitwa kontemplacji życia Jezusa z Jego Matką, Maryją

2017-10-07 17:50

Ks. Mariusz Frukacz

Ks. Mariusz Frukacz

„Dzisiaj chcemy wpisać się w różańcowy łańcuch ludzi wiary, którzy modlą się w tej godzinie w kilkuset kościołach położonych przy granicy naszej Ojczyzny” – mówił 7 października podczas Mszy św. w kościele seminaryjnym pw. Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana w Częstochowie bp Andrzej Przybylski – biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej. W duchowej łączności z inicjatywą „Różaniec do granic” odbyła się Pielgrzymka Kół Żywego Różańca Archidiecezji Częstochowskiej do Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie.

„Niech Eucharystia będzie wraz z Maryją wołaniem: „Poślij robotników na żniwo swoje” – mówił na początku Mszy św. ks. dr Grzegorz Szumera – rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie.

W homilii bp Andrzej Przybylski podkreślił, że „Polska ma być dziś opleciona różańcem” i przypomniał, że dokonuje się to w roku takich jubileuszy jak 100 lecie Fatimy, 140 lecie Gietrzwałdu, 300 lecie koronacji Ikony Jasnogórskiej, 100 lecie Rycerstwa Niepokalanej - Chcemy również w ten sposób wypełnić maryjne orędzie, wypowiedziane przez Matkę Syna Bożego w tylu miejscach świata. W tych orędziach wybrzmiewa najczęściej powtarzana prośba Maryi: pokutujcie i odmawiajcie różaniec – podkreślił bp Przybylski i dodał, że „to są narzędzia do zwycięstwa w duchowej walce, do przełamania wszelkich niebezpieczeństw i zagrożeń”.

Zobacz zdjęcia: W duchowej łączności z inicjatywą „Różaniec do granic”

Biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej odniósł się również do wydarzeń we współczesnym świecie - Dzisiejszy świat mocno nas niepokoi. Potrafimy bez większych problemów wymienić wszystkie współczesne zagrożenia: klimatyczne, związane z kataklizmami i anomaliami w przyrodzie; moralne związane z rozpadem najważniejszych wartości, choćby takich, jak bezwzględna świętość życia, mocna i silna rodzina, wychowanie młodych pokoleń; duchowe – przejawiającej się w coraz większej bezbożności, obojętności religijnej, ekspansji wrogich katolicyzmowi wspólnot religijnych i wyznaniowych, upadku i zgorszeniu w życiu wielu kapłanów i świeckich ludzi Kościoła, aż po zniewolenia i opętania wielu ludzi – mówił biskup i wskazał, że

Reklama

reakcją na to wszystko nie może być paniczny lęk, depresja, bezwiedne poddanie się tej niszczącej fali.

Biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej wskazał na dwa znaki: dwóch granice i różaniec. - Czym są granice? – pytał bp Przybylski i odpowiedział, że „te na których gromadzą się dziś wierzący Polacy to konkretne pasy ziemi, konkretne słupy graniczne, wyznaczające obszar naszej Ojczyzny od Wschodu po Zachód od Tatr po Bałtyk. W obronie tych granic oddało życie wielu Polaków”.

- Granice, choć oddzielają od siebie ludzi i narody, nie są więc czymś absolutnie i zawsze złym. Zapewne złe są takie granice, które są całkowicie zamknięte, w których nie ma żadnych przejść granicznych. Takie granice byłyby niewolą, ograniczeniem i zamknięciem się na innych – podkreślił biskup.

- Pamiętamy takie czasy, w których wyjazd za granice był wręcz niemożliwy, czy zarezerwowany tylko dla wybranych. Czasy całkowicie zamkniętych granic to czasy totalitaryzmu, czasy które jednocześnie były też wrogie chrześcijaństwu. Bo chrześcijaństwo nie było i nie jest religią zamkniętą, totalitarną. Być chrześcijaninem znaczy też być człowiekiem otwartym na braci i siostry, również tych, którzy nie podzielają naszej wiary i naszej pobożności.- kontynuował bp Przybylski.

Celebrans przypomniał, że „modląc się dziś na granicach naszej Ojczyzny nie chcemy zamknąć się na cały świat, nie modlimy się w poczuciu pychy, że oto my Polacy, jesteśmy pobożni i wierzący i mamy teraz modlitwą i różańcem odgrodzić się od reszty świata”.

- Modlitwa do granic ma być symbolem modlitwy, która przekracza wszelkie granice, również granice naszych osobistych nastawień, pretensji i zranień. Zarówno w naszej Ojczyźnie, jak i ludziom całego świata chcemy nieść orędzie ewangelicznego pokoju i miłości, nawet do nieprzyjaciół. Niech ta modlitwa uzdrowi nas z jakichkolwiek zranień historii, z jakichkolwiek barier między otaczającymi nas narodami i kulturami. Niech ona napełni Polskę tak wielką miłością Bożą, żeby poza granice naszej Ojczyzny, prawdziwie tu z Polski, wypłynęła na cały świat iskra Bożego Miłosierdzia i rozpaliła cały świąt miłością do Chrystusa i Jego Ewangelii – zaapelował biskup.

Biskup przypomniał równocześnie, że są jednak takie granice, których trzeba pilnować. - Człowiek, który nie stawia sobie granic może rozmyć i zgubić swoją tożsamość i swoje człowieczeństwo. Rodzice i wychowawcy, którzy nie potrafią wyznaczać mądrych granic swoim dzieciom i uczniom, skazują ich często na utratę bezpieczeństwa i zagubienie w świecie – mówił bp Przybylski i wskazał, że trzeba zbudować granice czy postawić tamę wobec szatana, grzechu i zła, które „pojawiają się jak powódź i lawiny błota, próbują zalewać ludzkie umysły, serca i czyny”.

Bp Przybylski przypomniał, że „różaniec to modlitwa kontemplacji życia Jezusa z Jego Matką, Maryją” - Nie chodzi w niej o to, żeby mówić Jezusowi o naszym życiu, ale żeby myśleć o Jego życiu, bo tylko wtedy nasze życie staje się podobne do życia Jezusa. Maryja nie myśli o sobie, wręcz siebie przekreśla, żeby być całą dla Jezusa, żeby Jej życie było całkowicie poddane Bogu. I to jest Jej siła i moc. I to jest siła i moc modlitwy różańcowej – mówił celebrans.

Biskup przypomniał również za św. Janem Pawłem II, że różaniec to egzorcyzm. Na zakończenie bp Przybylski zaapelował o stałą modlitwę różańcową m. in. o powołania kapłańskie.

Przed końcowym błogosławieństwem bp Andrzej Przybylski zaapelował o otoczenie modlitwą różańcową sprawy obrony ludzkiego życia i włączenie się w inicjatywę „Zatrzymaj Aborcję”.

Mszę św. z biskupem pomocniczym archidiecezji częstochowskiej koncelebrowali m. in. ks. dr Grzegorz Szumera – rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie, ks. Jacek Gancarek – moderator diecezjalny Żywego Różańca oraz kapłani – duchowi opiekunowie Kół Żywego Różańca.

Ks. Mariusz Frukacz

Przed Mszą św. modlitwę różańcową poprowadzili klerycy Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie. Następnie uczestnicy pielgrzymki Kół Żywego Różańca Archidiecezji Częstochowskiej wysłuchali w auli seminaryjnej konferencji duchowej nt. „Maryja w życiu Kościoła”, którą wygłosił ks. Michał Pabiańczyk - prefekt w Wyższym Seminarium Duchownym w Częstochowie.

W konferencji ks. Pabiańczyk mówiąc o duchowości maryjnej wskazał na wezwanie z litanii loretańskiej „Arko Przymierza, módl się za nami”. Mówiąc o znaczeniu Arki Przymierza w życiu biblijnego Izraela ks. Pabiańczyk przypomniał, że skrywała ona w sobie słowa Boga, Przykazania Boże – M. in. tajemnica nawiedzenia św. Elżbiety pokazuje nam, że Maryja idzie tą samą drogą, którą niesiona była Arka Przymierza. Maryja jest prawdziwą Arką, która niesie Słowo – mówił ks. Pabiańczyk i dodał, że „człowiek różańca świętego to człowiek bardzo bliski Sercu Maryi i Sercu Jezusa”.

Pielgrzymka zakończyła się procesją różańcową do figury Matki Bożej w ogrodzie seminaryjnym, której przewodniczył ks. Jacek Gancarek.

W inicjatywę „Różaniec do granic” włączyło się również Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich – Odział w Częstochowie, które w dniu 7 października, które zorganizowało wspólną modlitwę różańcową w kościoła pod wezwaniem Najświętszego Imienia Maryi w Częstochowie. Modlitwie przewodniczył abp senior Stanisław Nowak.

Również Stowarzyszenie „Nowa Ewangelizacja” z Częstochowy wraz z ruchami katolickimi w Polsce zorganizowało w jedności z inicjatywą „Różaniec do granic” II Gwiaździstą Procesję Różańcową „Z Maryją dla Polski”.

Tagi:
Częstochowa bp Andrzej Przybylski Różaniec do granic

Bp Przybylski: posypując głowę popiołem pomyślmy o tym, co się w nas wypaliło, co straciło żar

2018-02-14 19:41

Ks. Mariusz Frukacz

O czym mamy sobie przypomnieć, gdy posypujemy głowę popiołem? Czy tylko o tym, że przemijamy, że kiedyś nasze ciała staną się popiołem? – pytał w homilii bp Andrzej Przybylski, biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej, który wieczorem 14 lutego przewodniczył Mszy św. w archikatedrze Świętej Rodziny w Częstochowie. „Pomyślmy o naszym dziś i o tym, co się w nas wypaliło, co straciło żar i ogień”. – mówił bp Przybylski.

Archiwum

W homilii bp Przybylski pytał również, czy miłość i wiara w Boga nie straciły ognia ? - Bóg nie dał nam postu dla umartwienia, ale dla zmartwychwstania. Nie posypujemy głowy popiołem po to, żeby zasypać ogień, ale żeby powstać z popiołu, żeby zapłonęła w nas miłość do Boga – przypomniał biskup.

- Wielki Post to droga do Paschy, do Ognia. Jako chrześcijanie mamy światło, ale czasem nie mamy żaru – kontynuował duchowny.

Biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej przypomniał, że „Wielki Post ma być czasem rozpalenia w nas wiary i miłości do Boga”. - Jeśli podejmujemy jakikolwiek wysiłek, to najpierw, żeby odbudować w nas gorliwość. Nikt nie ocali światła wiary, gdy mu zabraknie gorliwości. – podkreślił bp Przybylski i dodał: „Może jako chrześcijanie mamy więcej żaru i gorliwości dla rzeczy tego świata, aniżeli dla Boga i Ewangelii. Potrzebne jest rozpalenie Bożego ognia w sobie i w świecie”.

Bp Przybylski wskazał również na drzewo krzyża jako znak naszej wielkopostnej drogi. - Diabeł robi wszystko, żeby oddzielić Jezusa od krzyża, życie od wyrzeczenia – przestrzegał wiernych bp Przybylski.

Duchowny zaapelował również o gorliwość w modlitwie. - Ona jest środowiskiem naszej łączności z Bogiem – przypomniał biskup i zaapelował, aby ta gorliwość objawiała się w codziennym pacierzu, w rozważaniu Męki Pańskiej, w uczestnictwie we Mszy św., w śpiewie „Gorzkich żali”, w udziale w rekolekcjach i spowiedzi świętej.

- Wynieśmy popiół na zewnątrz, zrzućmy go z siebie, wynieśmy go z Kościoła. Potrzebujemy ognia gorliwości – kontynuował bp Przybylski.

- Modlitwa, żeby dolecieć do nieba potrzebuje dwóch skrzydeł: postu i jałmużny. Bardzo ważne jest wyrzeczenie i jałmużna, która jest darem z siebie dla innych – dodał bp Przybylski.

- Pan nie chce, żebyśmy byli wypaleni jak popiół. Podtrzymujmy światło naszej wiary drzewem z krzyża gorliwości. – zaapelował na zakończenie bp Przybylski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kiedy obowiązuje post?

Ks. Ryszard Kamiński
Edycja płocka 9/2003

Bożena Sztajner

Moi rodzice opowiadali mi, że kiedyś w okresie Wielkiego Postu wypalano nawet garnki, żeby nie została w nich ani odrobina tłuszczu. Dziś praktyka postu w Kościele jakby złagodniała. Przykazanie kościelne mówi o czasach pokuty, ale pozostaje problem, jak rozumieć te "czasy pokuty". Czy 19 marca, w czasie Wielkiego Postu, można zawrzeć sakrament małżeństwa z weselem? Czy w piątek można iść na dyskotekę? Czy w Adwencie można się bawić? Czy post nadal obowiązuje w Kościele?

Czwarte przykazanie kościelne, które dotyczy tych spraw, brzmi: "Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach". Wydaje się, że najważniejszym wyrażeniem w tak sformułowanym przykazaniu jest słowo "pokuta". Katechizm Kościoła Katolickiego precyzuje, że chodzi tutaj o pokutę wewnętrzną, która polega na nawróceniu serca, przemianie postaw, radykalnej zmianie całego życia na lepsze. To jest podstawowa, prawdziwa wartość pokuty, jej sedno. Takiej pokuty oczekuje od chrześcijanina Pan Bóg i Kościół. Chrześcijanie są zobowiązani do jej praktykowania cały czas. Ponieważ jednak różnie z tym bywa w ciągu kolejnych dni i miesięcy, Kościół ustanowił dni i okresy pokuty, gdy koniecznie należy praktykować czyny pokutne, które wspomagają nawrócenie serca.
Jakie są te czyny pokutne? Wykładnia do omawianego przykazania podana przez Sekretarza Generalnego Episkopatu Polski wylicza: "modlitwa, uczynki pobożności i miłości, umartwienie przez wierniejsze pełnienie obowiązków, wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych i post". Czas zaś pokuty, określony przez czwarte przykazanie, to poszczególne piątki całego roku i Wielki Post. We wszystkie piątki całego roku oraz w Środę Popielcową i Wigilię Bożego Narodzenia (o ile nie przypada wtedy IV niedziela Adwentu), obowiązuje chrześcijanina powstrzymanie się od spożywania pokarmów mięsnych, gdy ukończył on 14 rok życia. Zaleca się jednak, aby także młodsze osoby wprowadzać do tej praktyki, nie czekając aż osiągną one 14 lat. Warto jeszcze dodać, że według Konstytucji Apostolskiej Paenitemini zakaz spożywania pokarmów mięsnych nie oznacza zakazu spożywania nabiału i jaj oraz przyprawiania potraw tłuszczami zwierzęcymi.
Prymas Polski (to także ważne) udzielił dyspensy od obowiązku powstrzymania się od potraw mięsnych w piątki wszystkim, którzy stołują się w zakładach zbiorowego żywienia, gdzie nie są przestrzegane przepisy postne, a także takim osobom, które nie mają możności wyboru potraw, a muszą spożywać to, co jest dostępne do spożycia. Dyspensa ta nie dotyczy jednak Wielkiego Piątku, Środy Popielcowej i Wigilii Bożego Narodzenia. Zatem w te trzy dni obowiązuje w każdych okolicznościach powstrzymanie się od spożywania potraw przyrządzonych z mięsa.
Po wyjaśnieniu wymagań IV przykazania kościelnego w odniesieniu do wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych, zwróćmy uwagę na "nakazane posty" w tym przykazaniu. Post może być jakościowy i ilościowy. Ten pierwszy dotyczy niespożywania określonych pokarmów, np. mięsa. Ilościowy zaś polega, według wyżej wspomnianej Konstytucji Apostolskiej, na spożyciu jednego posiłku dziennie do syta i dopuszcza możliwość przyjęcia "trochę pokarmu rano i wieczorem". Taki post obowiązuje wszystkich wiernych między 18 a 60 rokiem życia w Środę Popielcową i w Wielki Piątek. Należy tutaj powtórzyć wcześniej napisane słowa, że ci, którzy nie mają 18 lat, właściwie od dzieciństwa powinni być wychowywani do spełniania tej praktyki. Błędem byłoby stawianie tego wymagania dopiero od wieku pełnoletności. Racje wydają się oczywiste i nie ma potrzeby ich przywoływania w tym miejscu.
Gdy chrześcijanin podlega uzasadnionej niemożności zachowania wstrzemięźliwości w piątek, powinien podjąć inne formy pokuty (niektóre z nich zostały przytoczone wcześniej). Natomiast post ilościowy i jakościowy w dwa dni w roku: Wielki Piątek i Środę Popielcową, powinien być koniecznie zachowywany. Winien rozumieć to każdy chrześcijanin, nawet ten, który słabo praktykuje wiarę. Dyspensa Księdza Prymasa, o której wspomniałem wcześniej, nie dotyczy zachowania postu w te dwa dni roku. Ci zaś, którzy z niej korzystają, powinni pomodlić się w intencji Ojca Świętego, złożyć ofiarę do skarbonki z napisem "jałmużna postna", lub częściej spełniać uczynki miłosierdzia.
Jeszcze kilka słów o zabawach. Powstrzymywanie się od udziału w nich obowiązuje we wszystkie piątki roku i przez cały Wielki Post, łącznie z dniem św. Józefa (19 marca) - jeśli wtedy trwa jeszcze Wielki Post. Adwent nie został zaliczony do czasów pokuty, dobrze jednak byłoby w tym czasie powstrzymać się od udziału w zabawach, zachowując starą i dobrą polską tradycję - Adwent trwa bardzo krótko, a karnawał jest tak blisko. W Adwencie zaś - co staje się coraz powszechniejszą praktyką - jest wiele spotkań opłatkowych, które mają inny charakter. Warto je upowszechniać i pozostawać w radosnym, pełnym nadziei oczekiwaniu na przyjście Zbawiciela w tajemnicy Bożego Narodzenia.

Od marca 2014 r. obowiązuje nowa wersja IV przykazania kościelnego

Przeczytaj także: Nowa wersja IV przykazania kościelnego - powstrzymanie się od zabaw tylko w Wielkim Poście
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Felicjanki wspaniałe

2018-02-21 22:06

Ks. Robert Nęcek

Życie Sióstr Felicjanek doskonale wpisuje się w służbę społeczeństwu polskiemu, a realizacja papieskiego przesłania o miłości społecznej wyraża się w trosce o maluczkich. W ten sposób „miłość – według Franciszka – jest miarą wiary, a wiara jest duszą miłości”. Ich pracę wyznaczają: dom dla bezdomnych, rodzinne domy dla seniorów, zaangażowanie w ochronę porzuconych dzieci i troska o dzieci chore.

Arch.

Dom dla bezdomnych przy ul. Smoleńsk w Krakowie

Niezwykle ważnym wydarzeniem w działalności Sióstr Felicjanek było podjęcie współpracy z Ojcami Kapucynami i uruchomienie w roku 2013 ośrodka pomocy bezdomnym przy ul. Smoleńsk. Dzieło to staje się istotnym wkładem w pomoc biednym i bezdomnym. Szacuje się, że w Krakowie przebywa rocznie od 2 do 3 tysięcy bezdomnych. W nowym budynku osoby ubogie i bezdomne mogą skorzystać z kompleksowej pomocy, między innymi z łaźni, jadłodajni, ambulatorium medycznego, doradztwa psychologicznego i zawodowego. Nowoczesny budynek ma 2,5 tys. m2. Całkowity koszt budowy i wyposażenia Dzieła to ponad 15 mln zł, które w całości zostało sfinansowane z wpływów z 1% podatku. Obydwie redakcje podkreślają fakt, że nowoczesny obiekt przy ul. Smoleńsk znajduje się na działce należącej do Sióstr Felicjanek. W piwnicy budynku znajduje się łaźnia dla bezdomnych, samoobsługowa pralnia i magazyn odzieży. W łaźni jest pięć kabin prysznicowych, w tym jedna przystosowana dla potrzeb osób niepełnosprawnych, brodziki do mycia nóg i umywalki z lustrami. Każda osoba korzystająca z łaźni dostaje ręcznik, zestaw środków do mycia i czyste ubranie. Na parterze umieszczona została jadłodajnia z nowoczesnym zapleczem kuchennym. Ciepły posiłek będzie mogło tu zjeść codziennie ponad 300 osób. To kontynuacja działalności Kuchni Społecznej siostry Samueli, którą od 140 lat prowadzi Zgromadzenie Sióstr Felicjanek. Opisany przez prasę fakt otwarcia ośrodka dla bezdomnych nie tylko zyskał uznanie w świecie medialnym i w społeczeństwie, ale nade wszystko jest promocją chrześcijańskiej antropologii, doskonale wpisuje się w nauczanie społeczne papieża Franciszka i jest wyraźnym otwarciem się na peryferie ludzkiego życia.

Sposób życia sióstr jest stylem zapraszającym, a zaproszenie – według Franciszka – posiada trzy cechy: bezinteresowność, rozmach i powszechność. Dlatego zaproszeni to „ludzie zwykli, ubodzy, opuszczeni i pozbawieni środków do życia, a nawet dobrzy i źli – również źli są zaproszeni – bez różnicy. I sale zapełniają «wykluczeni». Ewangelia odrzucona przez kogoś znajduje nieoczekiwane przyjęcie w wielu innych sercach”.

Rodzinne domy dla seniorów

Papież Franciszek, zachęcając do angażowania się w pomoc bliźnim, podkreślił, że „Ewangelia nie jest workiem ołowiu, który trzeba mozolnie wlec, lecz źródłem radości, która napełnia Bogiem serce i skłania je do służenia braciom!”. To właśnie w tym duchu Siostry Felicjanki podjęły dzieło tworzenia kameralnych domów pomocy społecznej.

Pierwszy dom rodzinny dla seniorów prowadzony przez felicjanki powstał w 2008 r. przy ul. Dziewiarzy. Niby wszystko jest takie proste, ale w tej prostocie panuje solidarność i radość. Cztery kobiety mieszkają w dwuosobowych pokojach. Siostry sprzątają, piorą, pomagają w załatwianiu spraw urzędowych, robią zakupy odzieży i leków, a także gotują dla swoich podopiecznych zgodnie z zaleceniami lekarza. Tego typu domy stanowią coraz mocniejszą alternatywę dla wielkich placówek. Fachowcy są pewni, że jest to o wiele lepsza forma opieki nad samotnymi emerytami. Taki sposób posługiwania jest stylem Ewangelii. W tym duchu właśnie Franciszek zauważył, że „trzeba doceniać zalety, być blisko i uczestniczyć w cierpieniach ostatnich i najbardziej potrzebujących; wyrażać wdzięczność wszystkim”.

Zaangażowanie w ochronę porzuconych dzieci i troska o dzieci chore

Papież Franciszek opiekę nad dziećmi porzuconymi i niepełnosprawnymi nazwał charyzmatem. Na audiencji generalnej zapytał zgromadzone wspólnoty chrześcijańskie o ten charyzmat – „czy żyję nim wielkodusznie, wykorzystując go w służbie wszystkich, czy też go zaniedbuję i o nim zapominam?”. Na papieskie pytanie Siostry Felicjanki już dawno odpowiedziały, co więcej w Szczecinie, 14 stycznia 2009 r. w kościele św. Krzyża w zamożnej dzielnicy Pogodno zaopiekowały się porzuconym na klęczniku konfesjonału niemowlakiem, a 30 marca 2009 r. w Nowym Sączu otworzyły przy ul. Długosza 53 „okno życia” imieniem bł. s. Marii Angeli Truszkowskiej. Siostra Irenea – zaznaczyła, że dziecko było cieplutkie i zadbane, ale na wszelki wypadek zostało również ochrzczone. Imię Piotr nadał mu sam proboszcz, a chrzestnymi zostali wyruszający w pierwszy patrol: policjantka i policjant. Dziełem Sióstr jest „okno życia” będące miejscem, w którym z różnych przyczyn można zostawić nowonarodzone dziecko. Głównym pomysłodawcą „okna” w Polsce jest kardynał Stanisław Dziwisz. To właśnie metropolita krakowski przypomniał, że „okno życia” jest wyraźną aktualizacją „tu i teraz miłości, której człowiek potrzebuje”. Jednocześnie nie jest ono szczytem duszpasterskich marzeń, gdyż trudno porzucanie dzieci nazwać wiosną chrześcijaństwa. Dodatkowo idea „okna” uświadamia, że kobieta nigdy nie posunęłaby się do takich kroków, gdyby swój egzamin z ojcostwa zdał mężczyzna. Okno” nie jest więc rozwiązaniem sprawy, lecz zwróceniem uwagi na problem dzieci niechcianych i porzucanych w XXI wieku.

Warto również zauważyć pozytywny obraz pracy Felicjanek w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Krakowie. Należy podkreślić, że jest to jedyny w Polsce od ponad 50 lat sztab specjalistów, zajmujący się terapią zaburzeń mowy u dzieci z afazją. Afazja jest całkowitą lub częściową utratą zdolności posługiwania się językiem, a wynika z uszkodzenia niektórych struktur mózgowia i śródmózgowia. Jakże pięknie brzmi w tej perspektywie zdanie wypowiedziane przez bł. Marię Angelę Truszkowską – „pragnę mieć tę miłość bezwyjątkową, ogólną, bo szczególnie na mnie robią wrażenia te słowa św. Pawła, że był wszystkim dla wszystkich”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem