Reklama

Droga św. Jakuba

Jej znak szczególny

2017-10-11 07:11

Maria Fortuna- Sudor

Maria Fortuna-Sudor

- Już dawno w literaturze Droga św. Jakuba została uznana za jedną z najpiękniejszych dróg świata. Jest to droga, która łączy. I to, co w tej chwili robią wszystkie bractwa św. Jakuba w Polsce, to tworzenie polskiej, wspaniałej drogi jednoczącej ludzi z różnych krajów Europy – refleksję na temat Camino de Santiago wygłosił prof. Antoni Jackowski, rozpoczynając X Międzynarodową Konferencję Naukową Dziedzictwo religijne i kulturowe Drogi św. Jakuba – w 30. rocznicę uznania szlaku za pierwszy Europejski Szlak Kulturowy.

Spotkanie, które odbyło się w sobotę 7 października br. , rozpoczęto od wspólnej Mszy św., którą odprawiono w kaplicy Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II przy Bernardyńskiej w Krakowie, a następnie uczestnicy udali się do auli w tymże budynku.

Szansa

Jubileuszowa konferencja była okazją nie tylko do pochylenia się nad bardzo różnymi zagadnieniami związanymi z Drogą św. Jakuba, ale także do snucia wspomnień. Przypomniano więc, że wstępnie był pomysł na trzy konferencje spotkania naukowe. I gratulowano konsekwencji oraz wielkiego zaangażowania ks. kanonikowi Ryszardowi Honkiszowi, kustoszowi sanktuarium św. Jakuba w Więcławicach Starych, oraz dr. Franciszkowi Mrozowi. Jak podkreślano, to właśnie oni są filarami cyklicznej już, międzynarodowej konferencji.

Reklama

Organizatorzy tegorocznej edycji reprezentujący, podobnie jak w latach poprzednich, m.in. Uniwersytet Mikołaja Kopernika (UMK) w Toruniu, oraz dwie uczelnie krakowskie: Uniwersytet Papieski Jana Pawła II (UPJPII) i Uniwersytet Pedagogiczny (UP) podkreślali, że zależy im na zwróceniu uwagi na potencjał duchowy i kulturowy szlaków św. Jakuba. We wstępie do publikacji, która zawiera wszystkie referaty wygłoszone w czasie konferencji, autorzy – ks. Piotr Roszak, Franciszek Mróz i Łukasz Mróz napisali m.in.: „ Nie chodzi więc o redukowanie Camino do jedynie jednego z wielu <>, ale o spojrzenie na Szlak Jakubowy jako szansę na odzyskanie czegoś utraconego, na przywrócenie pamięci o dziedzictwie, które uległo zapomnieniu, a przecież drzemie głęboko u fundamentów projektu europejskiego…”

Wspólna podróż

Zwracając się do zebranych na konferencji, ks. prof. Piotr Roszak, prodziekan wydziału teologicznego UMK, przywołał słowa papieża Franciszka, który mówił, że Kościół XXI w. musi być synodalny. I wyjaśniał: - Ta synodalność, kiedy spojrzymy na słowo greckie, oznacza „iść z”, ale też „iść razem”. I mam nadzieję, że to nasze spotkanie naukowe będzie taką wspólną podróżą, ale jednocześnie nie będzie wykluczać bogactwa spojrzeń na fenomen Camino, który jest jego wielką siłą. Zaznaczył równocześnie, że nie ma jednej regułki ani jednego oficjalnego spojrzenia na zjawisko Camino de Santiago. I przekonywał: - Wspólny mianownik jest bardzo szeroki i mieści się tam bardzo wiele, ponieważ dotyczy człowieka, którego trudno skategoryzować, zakwalifikować w jednym wymiarze.

Z kolei dyr. instytutu geografii UP, dr Tomasz Rachwał podkreślał szczególny wkład organizatorów i uczestników, w tym prelegentów nie tylko w rozwój geografii. Zauważał: - Interdyscyplinarny charakter tej konferencji to jej znak szczególny. Myślę, że propaguje ona turystykę religijną. Ma też duże znaczenie w integrację środowiska caminowiczów, a także w kształtowanie postaw etycznych, społecznych studentów czy wręcz całej społeczności akademickiej. I przekonywał: -Myślę, że nie będzie przesadą, jeśli powiem, że te konferencje stanowią istotny wkład w pamięć kulturową oraz rozwój duchowy Europy i całego naszego kontynentu.

Hołd

Do uczestników konferencji skierowali listy z błogosławieństwem hierarchowie; abp Marek Jędraszewski i abp Julián Barrio Barrio z Santaigo de Compostela. Metropolita Krakowski napisał m.in. : „Uznając szczególne znaczenie Camino de Santiago dla odnowy życia religijnego wiernych, pragnę wyrazić wdzięczność tym, których serca przepełnia troska o zachowanie tego wielkiego dziedzictwa chrześcijańskiego oraz kulturowego, wyrażona poprzez promowanie i rozpowszechnianie wiedzy o nim, a będąca pięknym hołdem oddanym pierwszemu męczennikowi spośród grona apostołów. Wśród tych osób wyróżnić należy wszystkich zaangażowanych w organizację i przebieg tej konferencji. Życzę, by pomogła ona w realizacji postawionych celów oraz wzbudzeniu nowych inicjatyw wspomagających rozwój dzieła.

Zainteresowanych tematyką referatów odsyłam do cyklu 10 publikacji, które zawierają wszystkie przygotowane wykłady na kolejne jakubowe konferencje. Szczegóły na stronie www.swjakub.pl

Tagi:
droga św. Jakuba

Ekumeniczna Droga Światła

2018-04-16 08:26

Piotr Drzewiecki

Ulicami Łodzi po raz pierwszy przeszła Ekumeniczna Droga Światła. Duchowni i wierni kościołów chrześcijańskich rozważali 14 stacji, opartych na wydarzeniach po zmartwychwstaniu Jezusa aż do wydarzeń Zielonych Świąt. Inicjatorem spotkania był metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś.

Piotr Drzewiecki

Kilkaset wiernych wszystkich kościołów przeszło ulicami Łodzi w nabożeństwie, podążali od kościoła kalwińskiego do kościoła luterańskiego, po drodze mijając katedrę rzymskokatolicką. Katolicy, luteranie, prawosławni, baptyści, mariawici, kalwini i metodyści doszli do kościoła ewangelicko-augsburskiego św. Mateusza, gdzie odbyła się ostatnia stacja drogi światła. Inicjatywa abpa Rysia spotkała się z wielkim entuzjazmem braci innych kościołów chrześcijańskich i stała się niejako kontynuacją odbywającej się niegdyś Ekumenicznej Drogi Krzyżowej powstałej z inicjatywy abp seniora Władysława Ziółka, obecnego również na tegorocznym nabożeństwie.

Zobacz zdjęcia: Ekumeniczna Droga Światła

- Nigdzie Ewangelia nie mówi, że po zmartwychwstaniu uczniowie poznali Jezusa po twarzy. Uczniowie poznali go po rękach i po nogach, nie po twarzy. Jezusa żyjącego poznaje się po doświadczeniu miłości. Widać je na rękach, nogach, przebitym boku – to są dowody miłości. On pokazał uczniom jak kocha (…) Trzeba dużo miłości, by przejść tą drogą, trzeba dużo miłości, by nią iść, by śpiewać, by iść obok siebie. Pan Jezus żyje i wy jesteście tego dowodem. Jeśli ktoś dziś w Łodzi chciał widzieć Jezusa, który zmartwychwstał, to mógł zobaczyć Jezusa pomiędzy nami! Możemy sobie nawzajem podziękować i przekazać znak pokoju, by mieć takie namacalne doświadczenie żyjącego Pana w naszych znakach miłości – w naszych rękach, naszych nogach, naszym boku.

Przekażcie sobie znak pokoju! – mówił abp Grzegorz Ryś na zakończenie spotkania. Duchowni i przedstawiciele Kościoła katolickiego i bratnich Kościołów chrześcijańskich podpisali wspólnie list, który odczytany będzie we wszystkich świątyniach chrześcijańskich miasta Łodzi oraz okręgu łódzkiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Patronuje im Jan Chrzciciel

2018-06-24 18:06

Jolanta Kobojek

Kamień węgielny pod nową świątynię poświęcony został podczas VI Światowego Dnia Młodzieży w sierpniu 1991 r. W styczniu roku 2000 abp Stanisław Nowak dokonał już uroczystej konsekracji kościoła przy ul. Długiej w dzielnicy Błeszno.

Jolanta Kobojek

Na pierwszy rzut oko wcale niełatwo znaleźć ten kościół. Trzeba jechać uważnie, ażeby nie minąć budynku oddalanego lekko od drogi i wpisanego w spore ilości zieleni. Mały niepozorny, ale okazuje się, że bardzo ważny i istotny dla tutejszej społeczności. Ks. Roman Rakowiecki, który od 8 lat jest proboszczem tutejszej parafii nieustannie chwali swoich wiernych i podkreśla, że dla niego osobiście ważnym jest fakt, że ci ludzie tak mocno czują się związani z tym miejscem: "Jest tutaj duża frekwencja niedzielna i nawet, jak ktoś, chociażby ze względu na podeszły wiek zabierany jest na pewien czas przez dzieci, to jego warunek jest, że pogrzeb ma być w tej parafii i w tym kościele. To pokazuje, że ci ludzie tutaj czuli się dobrze".

Prawie 2-tysięcznej wspólnocie parafialnej patronuje św. Jan Chrzciciel, którego uroczystość Kościół świętuje 24 czerwca. Dzień ten przypadający w tym roku w niedzielę zgromadził na uroczystej sumie sporą ilość wiernych.

Zobacz zdjęcia: Patronuje im Jan Chrzciciel

Eucharystii odpustowej przewodniczył i Słowo Boże wygłosił ks. Stanisław Gancarek. "Jest u nas taki zwyczaj, że zapraszamy jednego z kapłanów do głoszenia rekolekcji adwentowych, wielkopostnych i nauki zamyka niejako pewną klamrą, czyli homilią podczas sumy odpustowej" - wyjaśnia ks. Rakowiecki. Ks. Gancarek wychodząc w swoim rozważaniu od osoby patrona parafii mówił m. in. : "Św. Jan Chrzciciel oddał swoje życie w obronie ładu moralnego. Szanowanie zasad moralnych stanowi źródło i fundament prawdziwie ludzkiego życia, i to zarówno w wymiarze społecznym, rodzinnym, jak i małżeńskim". Kaznodzieja zauważył także, że brak zasad moralnych zawsze rodzi krzywdy, konflikty i podziały. A te szczególnie są bolesne, jeśli dotyczą życia rodzinnego i małżeńskiego. "Nie ma szczęśliwej rodziny, bez szczęśliwego małżeństwa. A droga do szczęśliwego małżeństwa zapisana jest w przysiędze małżeńskiej" - kontynuował ks. Gancarek. Analizując kolejno poszczególne wezwania sakramentalnej przysięgi, kaznodzieja przypomniał o małżeństwie jako wzajemnym obdarowaniu: "Osoby nie można nabyć tak, jak nabywa się rzeczy. Osobę można jedynie przyjąć. I chociaż złoży nam się w darze, nie staje się naszą własnością. Zawsze pozostaje własnością Boga, swojego Stwórcy". W dalszym części rozważania kaznodzieja zauważył również że tyle jest w nas miłości Boga, ile jest miłości do siebie nawzajem: "Skoro Chrystus podczas zawarcia sakramentu małżeństwa pomiędzy dwoma osobami, utożsamił się z osobą współmałżonka, to należy go kochać jak samego Jezusa, czyli całą duszą całym sercem i ze wszystkich swoich sił, gdyż to właśnie ten mąż czy żona nosi rysy Chrystusa"

Podczas homilii padły także słowa o randze i istocie wierności i uczciwości małżeńskiej oraz wspólnym trwaniu z sobą aż do śmierci i wspólnej modlitwie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Po mistrzostwach pozostaną złe wspomnienia

2018-06-25 15:00

Ks. Paweł Rozpiątkowski

Ślepy los albo inaczej mówiąc przypadek sprawił, że w ostatnim czasie tematem naszych - Polaków - rozmów stał się Senegal, Kolumbia i Japonia. Owszem o Japonii mówiliśmy pewnie wcześniej od czasu do czasu. Tęskniliśmy choćby za ich poziomem rozwoju, szczególnie technologicznego.

Robert Lewandowski/Facebook

Byli nawet tacy politycy, którzy obiecywali nam, że staniemy się drugą Japonią, ale niewielu w to wierzyło, a na pewno możemy powiedzieć, że nic z tego nie wyszło.

Kolumbię i Kolumbijczyków przeciętny Polak utożsamiał i prawdopodobnie nadal utożsamia z kolumbijskimi kartelami narkotykowymi, a najbardziej znanym Kolumbijczykiem pozostaje Pablo Escobar, bo premiowany w 1982 r. Noblem z literatury Gabriel José de la Concordia García Márquez ma na bank mniejszą rozpoznawalność nad Wisłą.

Senegal z kolei – chyba się nie mylę - nie interesował nas absolutnie nigdy. Przeciętny Polak, w tym ja, nie miał żadnego powodu aby o Senegalu myśleć i mówić, chyba, że przy okazji skojarzeń z rajdem Paryż - Dakar. Mówiąc nieco brutalnie. Do tej pory Senegal był dla większości z nas zupełną egzotyką. Teraz mamy okazję i powód aby o Senegalu, Kolumbii i Japonii mówić częściej, bo drużyny z tych państw były – Japonia jeszcze będzie - rywalami naszej reprezentacji w grupie na piłkarskich mistrzostwa świata w Rosji. Połączyła nas piłka. Zrealizowało się hasło pod którym od jakiegoś czasu występuje Polski Związek Piłki Nożnej.

Zacząłem pisać ten tekst jeszcze przed meczem z Kolumbią. Dla wszystkich było już jasne, że Senegal nie zapisze się w pamięci Polaków tak samo jak równie egzotyczne w swoim czasie Haiti z którymi na Mundialu w NRF w 1974 r. wygraliśmy 7:0 czy choćby Peru, które nasza reprezentacji pokonała osiem lat później także wysoko. Z Senegalem po 2018 r. związane będą złe wspomnienia, bo przegraliśmy i to z jedną ze słabszych drużyn turnieju. Przegraliśmy także z Kolumbią. Na pewno jest to drużyna lepsza od pierwszego przeciwnika, ale na to, że zdobędzie mistrzostwo świata bałbym się postawić nawet małe pieniądze. Po laniu, które spuścili nam Rodriguez, Falcao, Cuadrado i spółka dla wielu kibiców sama myśl o Kolumbii na długo będzie się wiązała z bolesnymi wspomnieniami. Został jeszcze mecz z Japonią, ale nie spodziewałbym się, że w spadku po nim zostanie w naszych głowach przekonanie, że może Japończycy mają wspaniała technologię, ale w piłkę potrafią kopać lepiej nasi nad Wisłą.

Chcę docenić, że po meczu z Kolumbią i trener i zawodnicy mówili szczerze. Nawet nie to, że Kolumbia była lepsza – bo była, ale że my nie tyle, że nie trafiliśmy z formą, ale, że po prostu piłkarsko jesteśmy o wiele, wiele słabsi. Tego się nie dało ukryć. To po prostu było widać, słuchać i czuć. Mam tylko jedną pretensję i to wielką. Po co było tak bardzo podgrzewać atmosferę, pompować balon nadziei, roztaczać wizję sukcesu, prężyć muskuły skoro kto jak kto, ale oni na pewno wiedzieli o tym wcześniej? Czy nie uczciwiej byłoby od czasu do czasu studzić co bardziej rozpalone głowy. Może byłyby straty w audience, ale i rozczarowanie mniejsze. Naród byłby zdrowszy. Rozumiem też, że większe zainteresowanie ludu było atutem przy podpisywaniu kontraktu reklamowego. Szkopuł w tym, że w istocie jego płatnikami tych kontraktów były miliony Kowalskich i Nowaków, którzy przez długie miesiące dali się robić, bo świadomie byli robieni w konia. „Wydaliśmy” tę kasę, bo mieliśmy nadzieję. Mieliśmy nadzieję, bo siłą nam wmówiono, że powinniśmy ją mieć. Krótko: Orżnięto nas na grube miliony.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem