Reklama

Franciszek na 25-lecie Katechizmu: zbliża ludzi do Kościoła, pokazuje piękno wiary

2017-10-12 08:43

kg (KAI) / Watykan / KAI

KS. PAWEŁ BOROWSKI

Katechizm stanowi ważne narzędzie nie tylko dlatego, że ukazuje wiernym odwieczne nauczanie Kościoła w taki sposób, aby rosło zrozumienie wiary, ale także, a nawet przede wszystkim dlatego, że pragnie zbliżać ludzi współczesnych do Kościoła. Zwrócił na to uwagę Ojciec Święty w przemówieniu w czasie audiencji w Watykanie 11 października dla uczestników spotkania zorganizowanego przez Radę ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji z okazji 25. rocznicy ukazania się Katechizmu Kościoła Katolickiego.

Papież przypomniał na wstępie, że już św. Jan XXIII, otwierając 55 lat temu – 11 października 1962 – Sobór Watykański II, pragnął, aby przede wszystkim nie potępiał on, ale aby umożliwił Kościołowi ukazanie, za pomocą odnowionego języka, piękna jego wiary w Jezusa Chrystusa. „Naszym obowiązkiem jest nie tylko strzec tego bezcennego daru, jakbyśmy się troszczyli wyłącznie o jakiś antyk, ale też oddać się z żywą wolą i bez strachu temu dziełu, którego wymagają nasze czasy, krocząc w ten sposób drogą, którą Kościół podąża od prawie dwudziestu wieków” – przywołał Ojciec Święty słowa Jana XXIII sprzed ponad pół wieku.

Strzeżenie i kroczenie naprzód jest zadaniem Kościoła z samej jego natury, aby prawda odciśnięta przez Jezusa w głoszeniu Ewangelii mogła się wypełnić przy końcu wieków – tłumaczył mówca. Zaznaczył, że jest to łaska, udzielona ludowi Bożemu, ale jednocześnie zadanie i misja, za które jesteśmy odpowiedzialni, aby głosić ciągle na nowo i coraz pełniej wieczną Ewangelię naszym współczesnym. „Z radością wywodzącą się z nadziei chrześcijańskiej i ożywiani «lekarstwem miłosierdzia» zbliżajmy się coraz bardziej do ludzi naszych czasów, aby umożliwić im odkrycie niewyczerpanego bogactwa zawartego w Osobie Jezusa” – podkreślił papież.

Franciszek przywołał też słowa św. Jana Pawła II, który zaznaczył, że należy zdawać sobie sprawę, jak zmieniały się wyjaśnienia doktryny, jakie w ciągu wieków Duch Święty podpowiadał Kościołowi. Konieczne jest też, aby KKK pomagał rozświetlać światłem wiary nowe sytuacje i problemy, których dawniej jeszcze nie było. W tym kontekście mówca zwrócił uwagę, że nowy Katechizm jest ważnym narzędziem nie tylko dlatego, że ukazuje wierzącym odwieczne nauczanie tak, aby wzrastało rozumienie wiary, ale także a nawet przede wszystkim dlatego, że pragnie zbliżyć współczesnych nam ludzi, z ich nowymi i różnymi problemami, do Kościoła.

Reklama

A zatem nie wystarczy znaleźć nowy język, aby mówić o wiecznej wierze, ale palącą koniecznością jest, aby Kościół w obliczu tych nowych stojących przed nim wyzwań i perspektyw, mógł zamknąć w Słowie Bożym to, co jeszcze nie wyszło na światło dzienne - apelował gospodarz spotkania. W tym kontekście przypomniał słowa Jezusa do Jego uczniów przed swoją męką, gdy mówił o swym posłuszeństwie w pełnieniu misji, powierzonej Mu przez Ojca i modlił się, „aby wszyscy byli jedno”.

„Poznanie Boga to nie przede wszystkim teoretyczne ćwiczenie umysłu ludzkiego, ale niezatarte pragnienie, wyciśnięte w sercu każdej osoby” – przypomniał Franciszek. Dodał, że poznanie to staje się coraz silniejsze, z każdym dniem, wraz z pewnością wiary, że czujemy się kochani, a przez to włączeni w plan Boży. Dlatego Katechizm jawi się w świetle miłości jako doświadczenie poznania, zaufania i całkowitego oddania się tajemnicy – podkreślił Ojciec Święty.

Zauważył też, że wiele uwagi KKK poświęca karze śmierci, wykazując jej sprzeczność z nauczaniem Bożym. Franciszek po raz kolejny zaapelował o jej zniesienie, mówiąc, że nie można się odwoływać jedynie do nauczania z przeszłości, nie uwzględniając wypowiedzi późniejszych papieży, ale też rosnącej samoświadomości ludu Bożego. Odrzucenie tego rodzaju kary wiąże się z coraz powszechniejszym przekonaniem, iż jest ona nie do pogodzenia z godnością ludzką, którą - jak podkreślił - „upokarza ona, w pewnym sensie prześladuje”. I z tego powodu jest ona sprzeczna z Ewangelią, głoszącą świętość życia ludzkiego w oczach Stwórcy, który jest jedynym i ostatecznym Sędzią – zaznaczył papież.

Na zakończenie Franciszek zwrócił uwagę, że Katechizm ofiarowuje ludziom wierzącym nie tylko w nauczaniu, ale też w życiu i kulcie zdolność bycia Ludem Bożym. Słowa Bożego nie można konserwować w naftalinie jak w jakimś starym opakowaniu przed szkodnikami. Słowo Boże jest rzeczywistością dynamiczną, zawsze żywą, która rozwija się i wzrasta, gdyż dąży do wypełnienia się, którego ludzie nie mogą powstrzymać – powiedział Ojciec Święty. Dodał, że to „prawo postępu”, według „udanego sformułowania św. Wincentego z Lerynu, należy do szczególnej właściwości prawdy objawionej w swym bycie przekazanym przez Kościół, ale nie oznacza zmiany nauczania”. Nie można konserwować doktryny i nie pozwalać jej iść naprzód ani nie można łączyć jej ze sztywnym i niezmiennym odczytywaniem jej bez pokornego działania Ducha Świętego” – przestrzegł papież.

„Jesteśmy wezwani do utożsamiania się z postawą religijnego słuchania, aby nasze istnienie w Kościele mogło postępować naprzód z tym samym entuzjazmem, jak na początku dziejów, ku nowym horyzontom, które Pan chce, abyśmy osiągali” – zakończył swą wypowiedź Ojciec Święty.

Tagi:
Katechizm

25 lat Katechizmu Kościoła Katolickiego: podręcznik wiary – bestsellerem

2017-10-13 13:54

ts / Wiedeń / KAI

Przed 25 laty, 11 października 1992 r., dokładnie w 30 lat od otwarcia Soboru Watykańskiego II, papież Jan Paweł II wydał Katechizm Kościoła Katolickiego. Bardzo szybko to nowe dzieło stało się bestsellerem. Tylko w ciągu pierwszych 10 lat sprzedano osiem milionów egzemplarzy w 50 językach świata, z czasem doszły tłumaczenia na kolejne języki. Podzielony na cztery wielkie rozdziały i 2865 punktów 800-stronicowy Katechizm stanowi podstawę wiary katolickiej.

KS. PAWEŁ BOROWSKI

Jak mówił wówczas papież, Katechizm nie został wydany z myślą o zwyczajnych wiernych, ale dla biskupów, którzy na tej podstawie mieli wydawać katechizmy w swoich krajach.

Dla przygotowania tego wielkiego dzieła Jan Paweł II powołał 12-osobową komisję kardynałów i biskupów, której przewodniczył kard. Joseph Ratzinger, ówczesny prefekt Kongregacji Nauki Wiary, a późniejszy papież Benedykt XVI. Centralną rolę odgrywał sekretarz redakcji Katechizmu, o. Christoph Schönborn OP, od 1987 r. profesor teologii we Fryburgu Szwajcarskim, a obecnie arcybiskup Wiednia.

Sformułowania Katechizmu były wielokrotnie przepracowywane i dyskutowane, wspomina kard. Schönborn w rozmowie z austriacką agencją katolicką „Kathpress”. Zdaniem przewodniczącego episkopatu Austrii „dziś już nie można ironizować i stawiać zarzutu, że Katechizm jest przedsoborowy”. W tym kontekście, również przy okazji jubileuszu Reformacji, przywołał Marcina Lutra i jego „wielki, przełomowy sukces”, jakim było ujęcie najważniejszych treści wiary i zebranie ich w krótkich zdaniach w formie małego katechizmu oraz w poszerzonej formie dla przekazywania wiary.

Prace komisji przygotowującej nowy Katechizm skupiły się wokół koncepcji kard. Ratzingera, a mianowicie czterech podstawowych tematów przygotowujących wiernego do chrztu: „W co wierzymy (Credo), jak świętujemy (sakramenty), jak żyjemy (przykazania) oraz jak się modlimy (Ojcze nasz)”, wspominał kard. Schönborn. Katechizm miał być tak przygotowany, aby każdy go czytający mógł wyraźnie zrozumieć czego naucza Kościół katolicki.

Jak powstawał Katechizm?

Pierwszy ogólny projekt Katechizmu, przygotowało siedmiu biskupów, a skonsultowało go 40 ekspertów katechezy. „Bardzo szybko uświadomiono sobie, że potrzebna jest instancja, która ujednolici całość” i to było zadaniem komitetu redakcyjnego, którego sekretarzowanie kard. Ratzinger powierzył jesienią 1987 r. o. Schönbornowi. Na początku trzeba było przejrzeć i opracować materiały od ekspertów, wyciągnąć wnioski i przygotować nowe propozycje. Tak powstała „druga wersja tego wielkiego projektu”, która do dalszych konsultacji została wysłana 3 tys. biskupów na całym świecie.

Kard. Schönborn podkreślił, że ten projekt nigdy nie był uważany za „dokument poufny”. Od początku trwały ożywione dyskusje. Jego przeciwnicy uważali, że zredagowanie „księgi wiary” dla całego świata jest w dzisiejszych czasach „niemożliwe” ze względu na wielokulturowość, na różne teologie i historie. Te zastrzeżenia kard. Ratzinger traktował bardzo poważnie, bowiem kryło się za nimi zasadnicze pytanie, czy w ogóle jest możliwe wspólne sformułowanie jednej wiary.

W odpowiedzi na rozesłany projekt biskupi z całego świata nadesłali 25 tys. propozycji zmian. „Często było to prawdziwym ubogaceniem – wskazanie braków, potrzeba lepszego sformułowania pewnych spraw, niekiedy też szczegółowe życzenia, które nie mogły się znaleźć w co prawda wielkim, ale jednak ograniczonym objętością Katechizmie”, stwierdził kard. Schönborn.

W trzeciej fazie, a więc „ostatecznej redakcji”, pracowano nad ujednoliconym językiem dokumentu. Od początku prace przebiegały w języku francuskim, „współczesnym językiem zadomowionym w Kościele”. 14 lutego 1992 r. cała komisja jednogłośnie zaakceptowała tekst i przedstawiła papieżowi Janowi Pawłowi II, który go promulgował 11 października 1992 r.

Jak zauważył kard. Schönborn, niektóre punkty Katechizmu pozostały kontrowersyjne już od chwili jego publikacji, np. stanowisko wobec kary śmierci. Jako objaśnienie do piątego przykazania („nie zabijaj!”) w punkcie 2267 czytamy, że w sytuacji „kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione, tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania kary śmierci, jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem”. Z dalszych objaśnień jasno wynika, że środki bezkrwawe mają pierwszeństwo nad krwawymi.

Metropolita Wiednia i były redaktor Katechizmu wyjaśnił, że papież Jan Paweł II pragnął zdecydowanego odrzucenia kary śmierci, ale „z szacunku wobec przekazywanego tradycją nauczania” zaakceptował sformułowanie komisji. Jednocześnie trzeba mieć na uwadze, że w tym zakresie nastąpiły znaczne zmiany świadomości, gdyż np. przez długi czas niewolnictwo i tortury nie były zdecydowanie odrzucane przez Kościół. Dalsze wyjaśnienie tej kwestii wydaje się dla kard. Schönborna bardzo ważne, zważywszy na „trend do kary śmierci” w różnych regionach świata, „a także na budzący troskę i zaniepokojenie fakt, że dziś podejrzani terroryści są niejednokrotnie zabijani na miejscu”.

Pytany o odniesienie adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia” do Katechizmu, kard. Schönborn wyraził przekonanie, że dokument papieża Franciszka nie stanowi „rozłamu”, zwłaszcza gdy chodzi o stanowisko wobec małżeństwa. Tak często ostatnio dyskutowana „Amoris laetitia” pozostaje „w ścisłym związku z Katechizmem”, nawet jeśli w trzeciej części już bardziej zwraca uwagę na zainteresowane osoby niż na normę. Odpowiednie punkty Katechizmu należy odczytywać jako „wprowadzenie do Amoris laetitia”, zaleca kard. Schönborn.

W opinii arcybiskupa Wiednia dyskusje wokół „Amoris laetitia” przebiegałyby spokojniej, gdyby krytycy bardziej wgłębili się w moralność zawartą w Katechizmie, całkowicie opartą na św. Tomaszu z Akwinu,z której wynika, że „wszelkie moralne działanie rozgrywa się w historii, w historii konkretnego człowieka, z jego cechami, możliwościami, uwarunkowaniami, okolicznościami życia, ograniczeniami i szansami dla osobistej wolności”. Zarówno papieski dokument o małżeństwie jak i Katechizm wzywają do „dokładnego wgłębienia się, przyjrzenia każdemu przypadkowi z osobna”, zapewnił kard. Schönborn.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Testament Jana Olszewskiego

2019-02-13 07:43

Michał Karnowski, Publicysta tygodnika „Sieci” oraz portalu internetowego wPolityce.pl
Niedziela Ogólnopolska 7/2019, str. 10

„Żegnając się ostatecznie, chciałbym mieć przekonanie, że zmiana, która się w Polsce dokonuje, jest trwała. Pragnę, aby to było już przesądzone” – powiedział Jan Olszewski w jednym z ostatnich swoich wywiadów

Tomasz Gzell/PAP
Śp. Jan Olszewski (1930 – 2019)

W dziejach III RP półroczny zaledwie okres rządu Jana Olszewskiego (grudzień 1991 – czerwiec 1992) jawić się może niektórym jako epizod. Młodym należy wytłumaczyć, dlaczego było to takie ważne. Faktycznie, w sensie politycznym był to gabinet słaby, rozrywany wewnętrznymi sprzecznościami, rozbijany przez działania rozmaitej agentury, traktowany przez dominujące wówczas media ze straszliwą pogardą. Gdy upadał, ludzie uważający się za właścicieli Polski odetchnęli z ulgą, że oto układ komunistów z lewicową częścią obozu solidarnościowego pozostaje niezagrożony, że władza polityczna PZPR nadal będzie zamieniana na własność i wpływy w tym, co nazwano kapitalizmem.

Bo choć świat wokół zmieniał się radykalnie, u nas trwano przy założeniach kompromisu z komunistami. On miał sens w 1989 r. Ale trzymanie się uparcie tamtych układów w 1991 r. było szkodliwym absurdem. I Jan Olszewski, osobiście przy Okrągłym Stole obecny, rozumiał to doskonale, podobnie jak śp. Lech Kaczyński. Oni – i wielu innych – rozumieli, że szansa na zbudowanie normalnego państwa, na odcięcie się od patologii totalitarnego reżimu topiona jest w setkach nieciekawych układów i układzików. Ba, nawet bazy sowieckie miały pozostać w roli baz gospodarczych, co planował Lech Wałęsa, ale Jan Olszewski w ostatniej chwili to zablokował. „Dzisiaj widzę, że to, czyja będzie Polska, to się dopiero musi rozstrzygnąć” – te pamiętne słowa z ostatniego premierowskiego przemówienia Jana Olszewskiego dobrze oddały zadania stojące przed obozem patriotycznym w następnych dekadach.

Wspominał tamte miesiące w jednym z ostatnich wywiadów dla portalu wPolityce.pl, z okazji swoich 87. urodzin: „Z góry było wiadomo, że jest to misja o charakterze szczególnego ryzyka. Tylko że to ryzyko trzeba było podjąć. Zwłaszcza że tak się zdarzyło, iż akurat ten rząd powstawał w momencie, w którym jednocześnie rozpadał się Związek Sowiecki. Zarówno dla mnie, jak i dla wielu ludzi, którzy wówczas ze mną współdziałali, było oczywiste, że to jest specjalny moment, jakaś szczególna szansa. Oczywiście, można powiedzieć, że trzeba było zrobić więcej – i pewnie można było. Z perspektywy czasu widzę niektóre rzeczy, które trzeba było zrobić, a nie zostały zrobione, lub które trzeba było zrobić zupełnie inaczej”.

Zapytaliśmy również, czy jest szansa, że Polska w końcu będzie taka, o jakiej marzył.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Bp Jerzy Mazur SVD odwiedził polskich misjonarzy w Papui Nowej Gwinei

2019-02-17 09:10

Ks. Kazimierz Szymczycha SVD / Papua Nowa Gwinea (KAI)

W dniach 29 stycznia do 14 lutego 2019 r.. bp Jerzy Mazur SVD, przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Misji odwiedził polskie misjonarki i misjonarzy posługujących w Papui Nowej Gwinei. W podróży po Rajskiej Wyspie towarzyszyli biskupowi o. Kazimierz Szymczycha SVD, sekretarz Komisji Misyjnej oraz ks. prał. Zbigniew Sobolewski, dyrektor Dzieła Pomocy „Ad Gentes”.

Werbiści

Przewodniczący Komisji misyjnej odwiedził większość miejsc, gdzie posługują Polacy. Między innymi, na szlaku odwiedzin znalazły się 2 diecezje, których biskupami są polscy misjonarze: bp Józef Roszyński SVD diecezja Wewak) i bp Dariusz Kałuża MSF (diecezja Goroka) oraz abp. senior Wilhelm Józef Kurtz SVD, posługujący w archidiecezji Madang. Goście z Polski odwiedzili misjonarzy na placówkach misyjnych w Port Moresby, Madang, Megiar, Wewak, Boram, Mont Hagen, Par, Londor, Mendi, Mingende, Kundiawa i Goroka.

Bp Jerzy Mazur spotkał się również z abp. Kurianem Vayalukal, Nuncjuszem Apostolskim w Niezależnym Państwie Papui Nowej Gwinei i na Wyspach Salomona, kard. Johnem Ribat MSC oraz 12 biskupami – ordynariuszami. Wszyscy biskupi zgodnie dziękowali za pracę polskich misjonarek i misjonarzy, podkreślali ich wkład w ewangelizację wyspy oraz prosili, by Kościół w Polsce nadal posyłał misjonarzy.

Polacy wnoszą istotny wkład w rozwój młodego Kościoła papuaskiego oraz życie społeczne, zwłaszcza w dziedzinie ochrony zdrowia, pomocy charytatywnej oraz szkolnictwa. Polscy misjonarze przyczyniają się do utrwalenia języka i kultury rodzimych mieszkańców Wyspy. Dzięki nim funkcjonują uniwersytety, szkoły językowe, powstają słowniki oraz publikacje w językach lokalnych. W Papui Nowej Gwinei posługuje ponad 60 misjonarzy i misjonarek z Polski. W większości są to członkowie Zgromadzenia Słowa Bożego i misjonarze Świętej Rodziny.

– Zobaczyliśmy młody, dynamiczny i bardzo otwarty Kościół – mówi ks. bp Jerzy Mazur SVD. Chrześcijaństwo, choć zakorzeniło się stosunkowo niedawno na papuaskiej ziemi, jest bardzo dynamiczne. Budzi nadzieję i entuzjazm, z jakim przyjmowana jest Ewangelia – dodaje.

– Trzeba modlić się o powołania misyjne, gdyż wciąż brakuje tu robotników Pańskich. Poważnym zagrożeniem są sekty, których na wyspie jest bardzo dużo. Żerują one na strachu przed duchami oraz naturalnym pragnieniu wartości religijnych Papuasów. Tam, gdzie są misjonarze z Polski dzieje się wiele dobra.

Nadzieją Kościoła w Papui Nowej Gwinei są nieliczne lokalne powołania kapłańskie i zakonne oraz zaangażowanie katechistów. Wyzwaniem zaś jest mnogość języków i 800 różnych kultur. Tradycyjne religie istniały niegdyś w konkretnym plemieniu i stanowiły tajemnicę klanu. Chrześcijańscy misjonarze przynieśli wiarę, która charakteryzuje miłosierdzie, uzdrowienie, przebaczenie i zrozumienie. To pociąga najbardziej – wyjaśnia kardynał John Ribat, pierwszy papuaski kardynał.

– Ewangelia połączyła nas wszystkich i dziś jednoczy nas jako naród. Choć istnieją różnice, nie mamy problemu głosić pokoju, miłości braterskiej i przebaczenia, które pochodzą od Boga – dodaje.

– Nie brak poważnych wyzwań duszpasterskich. Jednym z nich są nadal utrzymujące się zabobony i przesądy. Ludzie boją się czarów. Są one zakorzenione tak mocno, że jedni zabijają drugich z ich powodu. Gdy umiera ktoś, mieszkańcy wioski obwiniają za to kogoś, kto rzucił czar. I wymierzają sprawiedliwość. Powoli jednak to się zmienia – mówi kardynał.

Wszyscy nasi polscy misjonarze i misjonarki, posługujący z Papui Nowej Gwinei, ciągle podkreślali, że ich misjonowanie możliwe jest dzięki pomocy Polaków i Polek z Ojczyzny i poza jej granicami. Wielu mówiło, że wszystko co tutaj mogli zrealizować, to dzięki darom serca ich rodaków. Misjonarze z radością chwalili się pojazdami samochodowymi, motocyklami i rowerami otrzymanymi dzięki działalności MIVA Polska. Widzieliśmy również realizację wielu misyjnych projektów powstałych za pomocą Dzieła pomocy „Ad Gentes”. Największą wdzięczność wyrażają polscy misjonarze i misjonarki za każdą pamięć modlitewną i za ofiarowane w ich intencjach cierpienia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem