Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Autor książki „Bóg nie umarł” w Krakowie

2017-10-14 09:02

luk / Kraków


W piątek wieczorem na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie odbyło się spotkanie z dr Ricem Broocksem, autorem książki "Bóg nie umarł". W trakcie wydarzenia pisarz przedstawiał przybyłym dowody na istnienie Boga.

Na wstępie dr Brooks opowiedział krótko historię swojego nawrócenia, które miało miejsce na studiach. Opisał jak przykład ludzi wierzących zmienił jego podejście do istoty chrześcijaństwa.

Pisarz w swoim wykładzie skupił się na czterech dowodach na to, że Bóg istnieje. Przedtem zaznaczył jednak, że jest ich o wiele więcej. "Problem polega na tym, że mamy wystarczająco dużo dowodów, ale wciąż się ociągamy, by uczynić krok w stronę wiary" - podkreślił.

Jako pierwszy argument potwierdzający to, że Bóg jest nadal obecny w świecie wskazał to, że świat w ogóle powstał. "Ateizm często chowa się za słowem nic. Wielu mówi, że świat powstał z niczego. Ale żeby tak było, potrzeba było jakiejś decyzji. Ktoś musiał ją podjąć" - mówił.

Reklama

Następnie zaznaczył, że życie nie może być przypadkiem. Dodał, że nie tłumaczy go ewolucja, która zajmuje się tym, co stało się już po zaistnieniu życia. "Nasze życie - uporządkowana informacja zawarta w ludzkim genomie - jest jak SMS zawierający 3 mld liter. Podobnie jak małe jest prawdopodobieństwo, by wysłać przypadkowo z kieszeni SMS-em zrozumiałe zdanie, tak małe jest prawdopodobieństwo, że tak doskonałe życie powstało przypadkiem" - przekonywał.

Dr Brooks zauważył też, że wielu niewierzących zarzuca, że jeśli Bóg naprawdę by istniał, to nie byłoby zła na świecie. Ocenił jednak, że można mówić, że Boga nie ma, a następnie korzystać z pojęć, które się z nim nierozerwalnie wiążą - dobra i zła.

"Tragedią jest to, że nasze poszukiwania i nasza wiedza nie doprowadziła nas do znalezienia ratunku na zło. Istnienie zła nie wskazuje więc na to, że Bóg jest nieobecny w świecie. Pokazuje, że jest nieobecny w naszym życiu" - kontynuował.

Za ostateczny dowód na istnienie Boga uznał życia Jezusa i Jego zmartwychwstanie. "Ciężar zaufania w to, że zmartwychwstanie Chrystusa jest prawdą, spoczywa w pustym grobie Jezusa" - przyznał. Opowiedział przy tym jak Jezus wskrzesił Łazarza i porównał to do sytuacji, w której woła On współczesnych po imieniu.

"Niezależnie od tego jak długo nie-żyjecie, jak długo tkwicie w waszych uzależnieniach, Chrystus może was wyciągnąć z najgłębszej depresji, z największego grobu w jakim tkwicie" - podkreślił.

Na zakończenie prelekcji dr Brooks zwrócił uwagę przybyłym, że jego wykład może stać się chwilą, w której zdecydują w co naprawdę wierzą. Przestrzegł przed wiarą wyrażaną tylko słowami i jednoczesnym życiem, które jej zaprzecza.

"Zachęcam was byście poszli za dowodem tam, gdzie on was poprowadzi. Nie chce byście byli religijni. Chce byście mieli relacje z Jezusem. Żebyście Jemu podporządkowali wasze serca. To jest moje wyzwanie dla was" - podsumował.

Rice Broocks tytuł naukowy doktora w dziedzinie misjologii zdobył na Fuller Theological Seminary w Pasadenie w stanie Kalifornia. Przemawia do tysięcy studentów na uniwersytetach w Azji, Afryce, Europie i obu Ameryk. Jest także współzałożycielem Every Nation – organizacji, która zrzesza kościoły i duszpasterstwa akademickie w ponad 70 krajach.

Oprócz książki „Bóg nie umarł”, dr Broocks jest autorem książki „MAN MYTH MESSIAH: Answering History’s Greatest Question”. Na początku przyszłego roku ukaże się jego najnowsza książka „THE HUMAN RIGHT: To know Jesus Christ and to make him known”.

Tagi:
książka Kraków

1980 rok. Lekarz rozpłakał się ze wzruszenia

2018-02-16 11:47

Fragment książki „Cuda dzieją się po cichu. O jasnogórskich cudach i łaskach”

„Amputacja” – krótko powiedział doktor. Kazimiera Wiącek z Lublina podniosła wzrok. „Nie rozumiem. Jak to…”

Piotr Drzewiecki

„Jest porażenie nerwu w lewej nodze, a teraz jeszcze ten zator tętniczy. Tu już nie ma czego leczyć. Amputacja jest konieczna” – powtórzył medyk. Kobieta wróciła do domu, bijąc się z myślami. Jak to, odetną jej nogę?! Co prawda chodzi o kulach, ale wciąż chodzi i ma dwie nogi! Kiedy zadzwonił dzwonek i otworzyła drzwi, odetchnęła z ulgą.

W odwiedziny wpadł zaprzyjaźniony lekarz. On na pewno coś wymyśli. Chciał jej dodać odwagi,

ulżyć w cierpieniu. Ale niczego nie wymyślił. „Chyba bez amputacji się nie obejdzie” – powiedział smutno. „Jeśli tak, to ja chcę jechać na Jasną Górę!” – oznajmiła twardo.

Cała rodzina zaoponowała przeciwko takiemu pomysłowi. Śmierć jej grozi w każdej chwili, a ona chce sobie podróże urządzać? Kazimiera postawiła na swoim. W przekonaniu rodziny dopomógł lekarz, który miał nadzieję, że pielgrzymka do Częstochowy przynajmniej doda otuchy jego cierpiącej pacjentce. Nie puścili jej samej. Razem z Kazimierą pojechała jej siostra, siostrzenica i bliska sąsiadka. Od rannego odsłonięcia – w niedzielę 22 czerwca 1980 roku – do zasłonięcia

Cudownego Obrazu o godzinie 13 Kazimiera Wiącek bez chwili przerwy modliła się w Kaplicy Matki Bożej razem z towarzyszącymi jej kobietami. Kiedy rozległy się bębny zwiastujące zasłonięcie Obrazu, z twarzą zalaną łzami zwróciła się do siostry: „Popatrz, zasłonili Matkę

Bożą i Ona pozostawiła mnie z kulami!”. Chwilę później poczuła niezwyczajny przypływ siły. Podkurczona, zagrożona amputacją noga rozluźniła się, wyprostowała, a Kazimiera Wiącek odstawiła kule, oparła je o filar i wyprostowana przyłączyła się do kolejki „Na ofiarę”. Tam zdjęła

swoje korale i położyła je na ołtarzu.

Przeżycie było tak silne, a wydarzenie tak nieprawdopodobne, że nie przyszło jej do głowy, aby komukolwiek zgłosić swoje uzdrowienia. Na Jasnej Górze pojawiła się dopiero dwa tygodnie później. A wraz z nią znów siostra, siostrzenica i sąsiadka. Złożyły zeznania przed kronikarzem jasnogórskim; Kazimiera do akt dołączyła zaświadczenie od lekarza, który – gdy ją zobaczył bez kul, ze zdrową nogą – zwyczajnie rozpłakał się ze wzruszenia.

Zaświadczenie lekarskie brzmiało: „Od dnia 23 maja 1979 roku wystąpiło porażenie zupełne kończyny dolnej lewej. 9 maja 1979 roku wystąpił zator tętnicy podudzia lewego, co groziło amputacją kończyny. 22 czerwca 1980 roku ustąpiło porażenie”. Kazimiera Wiącek nie miała wątpliwości, za czyją sprawą to porażenie ustąpiło. Zdrowa i ogromnie szczęśliwa przez szereg lat w rocznicę swojego uzdrowienia pielgrzymowała na Jasną Górę do Matki Bożej, by Jej ze wszystkich sił dziękować za tę niezwykłą łaskę, jakiej doznała. A jej kule? Wiszą obok kul Janiny Lach, wskazując przybywającym pielgrzymom, czym jest nagrodzona ufność.

„CUDA DZIEJĄ SIĘ PO CICHU.


O JASNOGÓRSKICH CUDACH I ŁASKACH.”
Autor: Anita Czupryn
Premiera: 26 lutego 2018 r.
Wydawnictwo: Fronda PL. Sp. z o.o.

Przeczytaj także: Cuda dzieją się po cichu. O Jasnogórskich cudach i łaskach

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Pierwsza Dama odwiedziła Hospicjum im. bł. Michała Sopoćki w Wilnie

2018-02-17 14:37

mik (KAI Wilno) / Wilno

W sobotę 17 lutego Agata Kornhauser-Duda, żona prezydenta RP, odwiedziła wileńskie Hospicjum im. bł. Michała Sopoćki. Placówka, prowadzona przez siostrę Michaelę Rak ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego, powstała w 2009 roku. Hospicjum działa od 6 lat, znajduje się w wyremontowanym specjalnie na ten cel budynku w południowej części miasta.

Grzegorz Jakubowski/KPRP/prezydent.pl

- Idea hospicyjna na Litwie w ogóle nie była znana - zauważyła s. Michaela Rak, założycielka hospicjum. Do Wilna przyjechała z Gorzowa Wielkopolskiego, gdzie także zajmowała się opieką nad chorymi, prowadząc tamtejsze hospicjum. Przypomniała, że już około 30 lat temu profesor Jacek Łuczak (specjalista w zakresie medycyny paliatywnej, założyciel największego w Poznaniu Hospicjum Pallium - MK) przyjeżdżał na Litwę z doświadczeniem hospicyjnym, ale zatrzymało się to na poziomie teoretycznym.


Hospicjum, prowadzone przez s. Michaelę jest jedyną tego typu placówką na Litwie choć, jak powiedziała, „były już tworzone (na Litwie - MK) łóżka paliatywne, ale na oddziałach szpitalnych”. - Hospicjum powstało dzięki tysiącom ludzi, którzy zaangażowali w jego działanie - tłumaczyła siostra Rak. Dyżur w hospicjum im. bł. Michała Sopoćki trwa 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Hospicjum rozpoczęło działalność w 2012 roku.

Wizyta Agaty Kornhauser-Dudy w Hospicjum im. bł. Michała Sopoćki rozpoczęła się kilka minut po godzinie 11:00 lokalnego czasu i trwała do południa. Pierwsza Dama spotkała się z pensjonariuszami tego wyjątkowego miejsca w atmosferze dyskrecji, bez towarzystwa kamer, w asyście m.in. Marcina Łapczyńskiego, dyrektora Instytutu Polskiego w Wilnie. - Klimat domu, społeczności rodzinnej, to uzewnętrzniło się podczas tego spotkania - podsumowała s. Michaela. - Na spotkanie z Agatą Kornhauser-Dudą przyjechały także bliskie naszemu sercu osoby: gospodarze i goście, przedstawiciele pracowników, rodzin chorych, kapłani - dodaje zakonnica.

W spotkaniu uczestniczyło ponad 60 osób.

- Spotkanie odbyło się w klimacie jedności. Spotkaliśmy się w grupach przedstawicielskich wszystkich, którzy na co dzień tworzą hospicyjną rzeczywistość. Jesteśmy bardzo wdzięczni pani Agacie Kornhauser-Dudzie za tę wizytę" - powiedziała s. Rak.

W trakcie spotkania Pierwsza Dama spotkała się z chorymi i rozmawiała z nimi w ciepłej i rodzinnej atmosferze. Wyświetlona została także prezentacja, na której zobrazowana została działalność ośrodka.

S. Rak pracuje obecnie nad otwarciem oddziału dziecięcego hospicjum. - Potrzeby ludzi dorosłych i dzieci i młodzieży różnią się - stwierdziła zakonnica. Oddział dziecięcy ma oferować opiekę pensjonariuszom poniżej 18 roku życia.

Wizyta pary prezydenckiej na Litwie w dniach 15-17 lutego związana jest z 100. rocznicą odrodzenia Państwowości Litewskiej. W czasie wizyty, poza udziałem w obchodach państwowych, para prezydencka wzięła udział także w Mszy świętej odprawianej w wileńskiej katedrze 16 lutego. Nabożeństwo odprawił arcybiskup metropolita wileński Gintaras Grušas.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Gądecki: w Wielki Poście pamiętajmy o nabożeństwach pasyjnych

2018-02-18 11:36

ms / Poznań (KAI)

Nie zapominajmy w tym wielkopostnym czasie o udziale w Gorzkich Żalach i Drogach Krzyżowych – pisze do wiernych archidiecezji poznańskiej abp Stanisław Gądecki. List pasterski metropolity poznańskiego odczytano w kościołach w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu.

episkopatnews/flickr.com

Abp Gądecki regularnie uczestniczy w Gorzkich Żalach odprawianych w katedrze poznańskiej. W tym roku kazania pasyjne wygłosi tam duszpasterz akademicki ks. Radosław Rakowski. W czwartek po Popielcu abp Gądecki przewodniczył też Drodze Krzyżowej ulicami miasta Poznania.

W liście pasterskim przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski przypomina o obowiązku zdecydowanego porzucenia grzechów i dostosowania sposobu życia do nauczania Jezusa. „Do każdego i każdej z nas, do wielkich i małych, do bogatych i biednych, wykształconych i niewykształconych, do dzieci, młodzieży, ludzi w sile wieku i starców Jezus kieruje słowa: nawróć się!” – zauważa abp Gądecki.

„Nawrócenie to zaprzestanie czynienia zła i zaprawianie się w dobrym. To pójście za Jezusem w taki sposób, aby Jego Ewangelia stała się konkretnym przewodnikiem naszego życia. To zaniechanie myślenia, że to my jesteśmy wyłącznymi budowniczymi własnego życia” – pisze metropolita poznański.

Abp Gądecki zauważa też, że „dzisiaj nie można już być chrześcijaninem w następstwie prostego faktu, że żyjemy w społeczeństwie o korzeniach chrześcijańskich. Także ten, kto rodzi się w rodzinie chrześcijańskiej i jest religijnie wychowany musi każdego dnia ponawiać decyzję bycia chrześcijaninem; dawać pierwsze miejsce Bogu” – podkreśla metropolita poznański.

„Nawrócenie się nie jest dla nas – jak niektórzy sądzą – sprawą uznaniową, opcjonalną; ono jest dla nas koniecznością. Najskuteczniejszą odpowiedzią na brak dobrych owoców w naszym życiu jest odwrócenie się od zła i zwrócenie ku dobru” – czytamy w liście pasterskim abp. Gądeckiego.

Metropolita poznański zapowiada zawierzenie 18 marca dziejów archidiecezji św. Józefowi w związku z 1050-leciem biskupstwa. „Dla umocnienia wiary w stałą opiekę św. Józefa nad Kościołem – po zakończeniu pielgrzymowania kopii obrazu – zawierzymy teraz Jego opiece całą archidiecezję poznańską” – pisze abp Gądecki.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski wspomina także w liście pasterskim przybycie 1050 lat temu do Poznania pierwszego biskupa Jordana.

„Do jego zadań – jako pierwszego odpowiedzialnego za dyscyplinę pokutną w jego Kościele partykularnym – należało wzywanie do nawrócenia i pokuty. Jego obowiązkiem było mówienie o niszczącej obecności grzechu w życiu ludzi i w historii wspólnot. Jego obowiązkiem było też przepowiadanie niezgłębionej tajemnicy miłosierdzia, które Bóg nam okazał w Krzyżu i Zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, oraz w wylaniu Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów” – zauważa metropolita poznański.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem