Reklama

Parafia pw. św. Mikołaja w Starym Korczynie

Żywa wspólnota

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 36/2004

Jak powstała parafia?

Stary Korczyn rozłożony malowniczo w gminie Nowy Korczyn, był znany już w XIII w. To tu, w 1226 r., żona Leszka Białego urodziła Bolesława Wstydliwego, który w 1257 r. nadał ziemię sądecką swojej żonie św. Kindze.
Parafia pw. św. Mikołaja powstała w końcu XI w. lub na początku XII w. Król Kazimierz Wielki rozpoczął budowę gotyckiej świątyni, którą ukończono w XV w. Do dziś zachowały się niektóre gotyckie elementy z tamtej epoki, np. prezbiterium i dolna część nawy z ciosu (pochodząca z XIV w.). Kościół został przebudowany w 1641 r. W 1914 r. świątynia uległa zniszczeniu, ale już w 1920 r. kościół odbudowano. W kościele znajdują się epitafia: Józefa Zaborowskiego zm. 1811 r., założyciela kopalni Czarkowach, Jakuba Papenkowicza z Ujścia - rektora Uniwersytetu Krakowskiego zm. w 1649 r. W kaplicy północnej widnieje pochodzący z XVII w. obraz św. Mikołaja - patrona parafii. W kościele znajduje się piękny obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem oraz zabytkowy krucyfiks.

Co słychać w duszpasterstwie parafialnym?

W 10 sierpnia 1986 r. parafia obchodziła 800-lecie. Uroczystościom jubileuszowym przewodniczył kard. Franciszek Macharski i biskupi kieleccy. W pamięci parafian pozostaną na długo misje święte - zorganizowane w kwietniu 1996 r. Duchowe dary przyniosła również peregrynacja Różańca. W 2002 r., tuż po ogłoszeniu przez Papieża listu apostolskiego Rosarium Virginum Mariae, nowo przybyły do parafii proboszcz - ks. Marek Małczęć, w trosce o pogłębienie więzi rodzin parafialnych z modlitwą różańcową, zorganizował peregrynację Różańca. W każdą środę siedem kolejnych rodzin z parafii, uczestniczyło we Mszy św. i nabożeństwie w kościele. Rodziny przyjmujące Różaniec otrzymywały specjalne błogosławieństwo i przystępowały do spowiedzi. Parafianie, którzy przyjęli Różaniec do swoich domów, otrzymali specjalny dyplom i zobowiązali się do odmawiania codziennie dziesiątka Różańca. W czasie peregrynacji rodziny odmawiały 4 części Różańca, w modlitwie zawierzając Maryi najistotniejsze sprawy i problemy: o pokój na świecie, całą wspólnotę parafialną, o zmarłych, o powołania i całą diecezję.
W bieżącym roku przed rekolekcjami wielkopostnymi peregrynacja dobiegła końca. Na zakończenie rekolekcji paulin o. Patrycjusz Robert Kubiak z Jasnej Góry przekazał specjalne błogosławieństwo od Ojca Świętego dla wszystkich wiernych z parafii. „Niejednokrotnie przy wizycie duszpasterskiej, kiedy odwiedzałem rodziny, słyszałem jak mieszańcy mówili: dzięki peregrynacji Różańca lepiej rozumiemy przynależność do wspólnoty parafialnej” - opowiada Ksiądz Proboszcz.

Jak dbają o swoją świątynię?

Prace wokół kościoła i wewnątrz świątyni prowadzone są już od kilkunastu lat przez poprzednich księży proboszczów i kontynuowane są przez obecnego Proboszcza. Remonty oczywiście wykonywane są w miarę możliwości finansowych. W latach 1995 -2003 wykonano wiele istotnych inwestycji. Kościół wzbogacił się o nowe nagłośnienie, system alarmowy i nowe oświetlenie halogenowe. W 1996 r. uporządkowano cmentarz, wybudowano parking, wyremontowano i zakonserwowano organy. W 1997 r. uporządkowano i ogrodzono teren wokół plebanii. W 2002 r. udało się dokończyć pokrycie zadaszenia kościoła. Drugą poważną inwestycją stał się kapitalny remont plebanii zakończono w 2003 r.

Reklama

Z czego się cieszą?

Mówiąc o wspólnocie parafialnej, nie sposób nie wspomnieć o zaangażowaniu duszpasterskim młodzieży i dzieci, które licznie należą do dętej parafialnej orkiestry. To duma całej parafii. Wszystko zaczęło się w 2003 r. we wspomnienie świętej Cecylii - wtedy udało się zawiązać orkiestrę. Obecnie należy do niej 38 osób: są tu dzieci i młodzież od 12 do 22 roku. „To ogromna radość słuchać jak teraz pięknie grają - zwłaszcza, kiedy wspominam jej początki. Dzieci uczyły się od podstaw nut, a potem gry na instrumentach” - mówi Proboszcz. A postępy orkiestry mogą śledzić parafianie przy każdej uroczystości. Od początku ćwiczą pod kierunkiem kapelmistrza Piotra Klisia. Cieszy Księdza Proboszcza to zaangażowanie młodych, którzy wytrwale ćwiczą w każdym tygodniu. Sam osobiście dba o wyremontowanie i przygotowanie instrumentów, czasem trzeba jechać 70 km, aby naprawić zepsuty instrument. Księdzu nie brakuje energii, pomysłów i nie zniechęca się, a młodzieży i dzieciom poświęca sporo czasu. „Najważniejsze, aby się czegoś nauczyły, aby pożytecznie spędzały czas” - mówi. Dzieci i młodzież na plebanii mają swoje miejsce. Ks. Jan Kukowski urządził im kawiarenkę. Tu się spotykają na herbatę, dyskutują, czytają prasę katolicką.
W parafii działa Akcja Katolicka oraz Grono Przyjaciół Seminarium, którego członkowie mają spotkania w każdy pierwszy czwartek miesiąca. Do Mszy św. służy 30 ministrantów. Spora grupa parafian angażuje się w Apostolstwo Chorych. Ks. Marek w każdy pierwszy piątek miesiąca odwiedza chorych.
Na terenie parafii, w Winiarach, znajduje się jeden za największych Domów Dziecka w województwie. „Chciałbym, aby dzieci i młodzież tam przebywające, jak najpełniej włączały się w życie duszpasterskie”- wyjaśnia kapłan. Każdego roku w czasie rekolekcji wielkopostnych jeden dzień nauk odbywa się właśnie w Domu Dziecka. Obecna jest wówczas młodzież parafialna. Jest jakiś film, konkursy zabawy, posiłek. W ten sposób można integrować oba środowiska.

Jak żyją?

W Starym Korczynie nie żyje się łatwo. Wielu mieszkańców jest bez pracy. Młodzi bezrobotni, którym pomagają ich dziadkowie, często decydują się na opuszczenie kraju w poszukiwaniu pracy. „Parafia powoli wymiera” - przyznaje ze smutkiem Ksiądz Proboszcz.
W niewielkiej wspólnocie parafialnej, a do takich Stary Korczyn należy, ważna jest dobra współpraca między Księdzem Proboszczem i parafianami, tak aby wszyscy mogli czuć się odpowiedzialni i troszczyć się o materialne, ale i te duchowe spawy parafii. Ksiądz Proboszcz na bieżąco informuje parafian o planowanych pracach i remontach. W gablocie przed kościołem zamieszczone są wszystkie aktualne informacje, intencje Mszy św., planowane wydarzenia i prace. Zapewne nie byłoby łatwo przeprowadzić tyle inwestycji, gdyby nie pomoc i życzliwość wspólnoty parafialnej. Ksiądz Proboszcz docenia zaangażowanie parafian i wyraża im swoje podziękowanie. „Jestem im ogromnie wdzięczny za okazane dobro, wsparcie i wszelką pomoc” - wyznaje.

Reklama

Blisko 5,7 mln na cenne opactwa

2019-02-19 20:06

dziar / Kielce (KAI)

Zespół klasztorny cystersów w Jędrzejowie, kaplica św. Anny w Pińczowie, kaplica Firlejów w Bejscach, czy zespół kolegiacki w Wiślicy - to cenne zabytki sakralne diecezji kieleckiej, które znalazły się na liście obiektów dofinansowanych przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Na ten cel ministerstwo przeznaczyło łącznie dla regionu świętokrzyskiego blisko 5,7 mln złotych.

ANDRZEJ NIEDŹWIECKI

Jak tłumaczy poseł PiS Krzysztof Lipiec, wsparcie trafi m.in. do archiopactwa cystersów w Jędrzejowie, najstarszego w Polsce, gdzie znajduje się sanktuarium bł. Wincentego Kadłubka. Ministerialne wsparcie zostanie przeznaczone m.in. na rewitalizację dzwonnicy oraz części ogrodzenia z bramą i reliktami dawnej furty (to drugi etap prac opiewający na kwotę 580 tys. zł) oraz na konserwację techniczną i estetyczną polichromii, wystroju i wyposażenia nawy północnej wraz z kaplicą bł. Wincentego Kadłubka (410 tys. zł).

Z kolei Zespół Kościoła Kolegiackiego w Wiślicy i bazylika kolegiacka Narodzenia Najświętszej Marii Panny z XIV wieku otrzymają dofinansowanie na remont dzwonnicy, zbudowanej w latach 1460-70 oraz na prace konserwatorskie i konstrukcyjne, kwocie 550 tys. zł. Będzie także wsparcie na badania konserwatorskie w zakresie romańskiego wątku kamiennego i detalu architektoniczno-rzeźbiarskiego elewacji świątyni (230 tys. zł).

Kościół św. Mikołaja w Bejscach z unikatową renesansową kaplicą Firlejów (1594 r.) dzięki kwocie 170 tys. zł. może realizować kolejny etap prac konserwatorskich dekoracji kaplicy, polichromii oraz posadzki.

Wsparcie otrzymały też m.in. kaplica św. Anny w Pińczowie, zbudowana przez Santi Gucciego (na prace remontowo- konserwatorskie elewacji zewnętrznej 200.000 zł) oraz kościół św. Jana Chrzciciela w Tuczępach (1674 r.) - na remont dachu prezbiterium 60 tys. zł.

Jak informuje poseł Krzysztof Lipiec, pomoc wicepremiera i ministra kultury Piotra Glińskiego pozwoli na renowacje ważnych miejsc na mapie kulturowego dziedzictwa województwa świętokrzyskiego.

dziar/kielce

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: jesteśmy umiłowanymi dziećmi Bożymi

2019-02-20 10:47

st (KAI) / Watykan

O wiernej i żarliwej miłości Boga do każdego z ludzi mówił dziś papież podczas audiencji ogólnej. Kontynuując cykl katechez o modlitwie „Ojcze Nasz” papież skomentował wezwanie „Ojcze, który jesteś w niebie”. Jego słów wysłuchało w auli Pawła VI około 7 tys. osób. Wcześniej w bazylice watykańskiej spotkał się z 2,5 tys. wiernych z archidiecezji Benewentu we Włoszech.

Vatican Media

Na wstępie, celem lepszego zrozumienia ojcostwa Boga Franciszek zachęcił do oczyszczenia i przekroczenia naszych wyobrażeń miłości rodzicielskiej. Miłość Boga jest miłością całkowitą, jakiej my w tym życiu zasmakowujemy jedynie niedoskonale. „Mężczyźni i kobiety są wiecznie żebrakami miłości, szukają miejsca, w którym byliby ostatecznie kochani, ale go nie znajdują. Jak wiele w naszym świecie jest zawiedzionych miłości!” – zauważył papież.

Ojciec Święty podkreślił ulotny charakter ludzkiej miłości, będącej „obietnicą, którą trudno dotrzymać, usiłowaniem, które wkrótce wysycha i wyparowuje, trochę tak jak rano, gdy słońce wschodzi i usuwa nocną rosę”. Dlatego „jesteśmy żebrakami, którym w drodze grozi, że nigdy nie znajdą w pełni tego skarbu, którego szukają od pierwszego dnia życia: miłości”.

Franciszek wskazał, że jest także miłość Ojca „który jest w niebie”, adresowana do każdego człowieka, jedyna i wierna miłość Boga. Zaznaczył, że wyrażenie „w niebie” nie chce wyrażać dystansu, ale radykalną odmienność, inny wymiar.

„Nikt z nas nie jest sam. Jeśli nawet na nieszczęście twój ojciec ziemski zapomniał o tobie, a ty żywiłeś do niego urazę, nie odmówiono tobie podstawowego doświadczenia wiary chrześcijańskiej: poznania, że jesteś umiłowanym dzieckiem Bożym i że nie ma nic w życiu, co mogłoby ugasić Jego namiętną miłość do ciebie” – powiedział papież na zakończenie swej katechezy.


Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza audiencja odbywa się w dwóch miejscach - najpierw spotkałem się z wiernymi z Benewentu, którzy byli w bazylice św. Piotra. A teraz – z wami. Zawdzięczamy to delikatności Prefektury Domu Papieskiego, która nie chciała, byście się zaziębili. Trzeba im za to podziękować. Dziękuję!

Kontynuujemy katechezy na temat „Ojcze nasz”. Pierwszym krokiem każdej modlitwy chrześcijańskiej jest wejście w tajemnicę ojcostwa Boga. Nie można modlić się jak papugi. Albo wejdziesz w tajemnicę, będąc świadomy, że Bóg jest twoim ojcem, albo nie będziesz się modlił. Jeśli modlisz się z innym nastawieniem – to nie modlisz się. Jeśli chcę się modlić, to muszę uznać, że Bóg jest moim ojcem i zaczyna się tajemnica. Aby zrozumieć jak bardzo Bóg jest naszym ojcem, myślimy o postaciach naszych rodziców, ale zawsze musimy je „udoskonalić”, oczyścić. Mówi o tym również Katechizm Kościoła Katolickiego: „Oczyszczenie serca dotyczy powstałych w naszej historii osobistej i kulturowej wyobrażeń ojca lub matki, które wpływają na naszą relację do Boga” (nr 2779).

Nikt z nas nie miał doskonałych rodziców, podobnie jak my, z kolei nigdy nie będziemy doskonałymi rodzicami ani pasterzami. Wszyscy mamy wady. Nasze związki miłości zawsze przeżywamy pod znakiem naszych ograniczeń, a także naszego egoizmu, dlatego są one często skażone pragnieniami posiadania lub manipulowania innymi. Dlatego niekiedy deklaracje miłości przeradzają się w uczucia gniewu i wrogości. „Popatrz twych dwoje przed tygodniem tak bardzo się kochało, a dzisiaj śmiertelnie się nienawidzą”. To widzimy każdego dnia, z tego właśnie powodu, że wszyscy mamy w swoim wnętrzu przykre korzenie, które nie są dobre, i czasami wychodzą na wierzch, czyniąc zło.

Stąd, gdy mówimy o Bogu jako o „ojcu”, myśląc o obrazie naszych rodziców, szczególnie jeśli nas kochają, jednocześnie musimy iść dalej. Ponieważ miłość Boga pochodzi od Ojca „który jest w niebie”, zgodnie z wyrażeniem, do którego używania zaprasza nas Jezus: jest to miłość całkowita, jakiej my w tym życiu zasmakowujemy jedynie niedoskonale. Mężczyźni i kobiety są wiecznie żebrakami miłości, potrzebujemy miłości, szukają miejsca, w którym byliby ostatecznie kochani, ale go nie znajdują. Jak wiele w naszym świecie jest zawiedzionych miłości!

Grecki bóg miłości jest najbardziej tragiczny ze wszystkich: nie jest jasne, czy jest on istotą anielską, czy też demonem. Mitologia mówi, że jest on synem Porosa i Penii, czyli przebiegłości i ubóstwa, którego losem jest niesienie w sobie samym nieco rysów tych rodziców. Stąd możemy myśleć o ambiwalentnej naturze ludzkiej miłości: zdolnej do rozkwitania i agresywnego życia w pewnej godzinie dnia, a zaraz potem usychania i obumierania; to co pojmuje, zawsze jej umyka (por. PLATON, Uczta,). Istnieje pewne wyrażenie proroka Ozeasza, które bezlitośnie ukazuje wrodzoną słabość naszej miłości: „Wasza miłość jest jak poranny obłok, jak rosa, która wcześnie znika” (6, 4). Oto, czym jest często nasza miłość: obietnicą, którą trudno dotrzymać, usiłowaniem, które wkrótce wysycha i wyparowuje, trochę tak jak rano, gdy słońce wschodzi i usuwa nocną rosę.

Ileż razy my, ludzie kochaliśmy w taki sposób słaby i niestały - doświadczyliśmy tego, że kochaliśmy, ale ta miłość się rozpadła, lub stała się słabą – wszyscy tego doświadczyliśmy. Pragnąc miłości, zderzyliśmy się z naszymi ograniczeniami, z ubóstwem naszych sił: nie mogąc dotrzymać obietnicy, która w dniach szczęścia zdawała łatwa do realizacji. W końcu nawet apostoł Piotr się lękał i musiał uciekać, nie był wierny w umiłowaniu Jezusa. Zawsze istnieje ta słabość, która sprawia, że upadamy. Jesteśmy żebrakami, którym w drodze grozi, że nigdy nie znajdą w pełni tego skarbu, którego szukają od pierwszego dnia życia: miłości.

Jest jednak inna miłość, miłość Ojca „który jest w niebie”. Nikt nie powinien wątpić, że jest adresatem tej miłości. On nas kocha, mnie miłuje – możemy powiedzieć. Jeśli nawet nasz ojciec i matka nas nie kochali – hipoteza mająca potwierdzenie w dziejach - to jest Bóg w niebie, który kocha nas tak, jak nikt nigdy tego nie uczynił i nie może uczynić. Miłość Boga jest zawsze niezmienna. Prorok Izajasz mówi – posłuchajcie, jakie to piękne!: „Czy może kobieta zapomnieć o swym niemowlęciu? Czy może nie miłować dziecka swego łona? Lecz gdyby nawet ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie! Oto wyryłem cię na moich dłoniach” (49, 15-16). Dzisiaj tatuaż jest w modzie: „wyryłem cię na moich dłoniach”. Zrobiłem sobie twój tatuaż na moich dłoniach jestem na dłoniach Boga i nie mogę tego usunąć. Miłość Boga jest jak miłość matki, która nigdy nie może zapomnieć o swoim dziecku. „Lecz gdyby nawet ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie!”. To jest miłość doskonała! Tak bardzo jesteśmy miłowani przez Boga. Jeśli rozpadłyby się nawet wszystkie nasze ziemskie miłości, a nie zostało by nam w ręce nic innego jak tylko pył, to zawsze jest dla nas wszystkich płonąca, jedyna miłość Boga.

W głodzie miłości, który wszyscy odczuwamy, nie szukajmy czegoś, co nie istnieje: jest on natomiast zaproszeniem do poznania Boga, który jest ojcem. Taka była na przykład droga nawrócenia św. Augustyna: młody i błyskotliwy retor szukał po prostu wśród stworzeń czegoś, czego nie mogło mu dać żadne stworzenie, aż któregoś dnia miał odwagę wznieść spojrzenie. I tego dnia poznał Boga, Boga, który miłuje.

Wyrażenie „w niebie” nie chce wyrażać dystansu, ale radykalną odmienność, inny wymiar miłości, miłość niestrudzoną, która będzie trwała zawsze, która jest zawsze w zasięgu ręki. Wystarcza powiedzieć: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie…” – a ta miłość przychodzi.

Dlatego nie lękajcie się! Nikt z nas nie jest sam. Jeśli nawet na nieszczęście twój ojciec ziemski zapomniał o tobie, a ty żywiłeś do niego urazę, nie odmówiono tobie podstawowego doświadczenia wiary chrześcijańskiej: poznania, że jesteś umiłowanym dzieckiem Bożym i że nie ma nic w życiu, co mogłoby ugasić Jego namiętną miłość do ciebie. Dziękuję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem