Reklama

Bp Bałabuch: na wzór św. Ignacego umierajmy dla siebie, aby żyć dla Boga

2017-10-18 10:03

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Ks. Daniel Marcinkiewicz
Msza św. z racji święta patronalnego bp. Ignacego Deca

- Na wzór św. Ignacego umierajmy dla siebie, aby żyć dla Boga. Wtedy bowiem zamiera w nas miłość własna, a nasze serce otwiera się na miłość Pana Boga i bliźniego, która objawia się w bezinteresownej służbie – powiedział w homilii bp Adama Bałabuch, biskup pomocniczy diecezji świdnickiej, w katedrze świdnickiej. 17 października ordynariusz świdnicki bp Ignacy Dec we wspomnienie liturgiczne św. Ignacego Antiocheńskiego dziękował Bogu za duchowieństwo, osoby życia konsekrowanego i wiernych świeckich, którzy tworząc lokalny Kościół, każdego dnia modlą się w intencji Pasterza diecezji, wspierając go duchowo.

Podczas homilii bp Adam Bałabuch, przybliżając postać św. Ignacego Antiocheńskiego, przypomniał o współczesnych próbach zastraszania, ośmieszania ludzi wierzących, aby obawiali się dawać publiczne świadectwo swojej przynależności do Chrystusa i Kościoła.

- Współczesny świat próbuje nas zastraszać, ośmieszać, tak by ludzie wierzący obawiali się dawać świadectwo swojej przynależności do Chrystusa i Kościoła. Nie mogą poddać się tego typu zabiegom i manipulacji zwłaszcza ludzie powołani do szczególnej służby Bożej, nawet gdyby spotkali się z lekceważeniem czy ironią. Musimy być przygotowani, by umierać dla względów tego świata, a owocować dla świadectwa składanego Chrystusowi. On sam wzywa nas do przyjęcia takiej postawy – podkreślał bp Bałabuch.

Odnosząc się do słów Chrystusa: „Ziarno, które obumrze, przynosi plon obfity” (J 12, 24), Ksiądz Bskup stwierdził, że Jezus mówi najpierw o sobie samym, a następnie o nas. Jezus przyrównuje siebie do ziarna, które – dzięki śmierci – wydaje plon obfity, gdyż mówi o miłości, która zdolna jest do ofiary.

Reklama

Następnie kaznodzieja zachęcił wszystkich, aby spoglądając na postać św. Ignacego Antiocheńskiego, mimo wszystko dawali świadectwo chrześcijańskiego życia i przyznawali się do Chrystusa w tym czasie, w tym miejscu i w takich okolicznościach, w których Pan Bóg każdego postawi.

Mszę św. z Biskupem Świdnickim koncelebrowali bp Adam Bałabuch, kapłani diecezjalni i zakonni. Obecni byli również księża infułaci, kanonicy Świdnickiej Kapituły Katedralnej, a także kanonicy Kapituł Kolegiackich z Wałbrzycha, Kłodzka i Strzegomia.

W Eucharystii uczestniczyli także alumni Wyższego Seminarium Duchownego w Świdnicy, osoby życia konsekrowanego, przedstawiciele parlamentarzystów i władz samorządowych oraz przedstawiciele ruchów i stowarzyszeń diecezji świdnickiej.

Na zakończenie Eucharystii, kapłani, siostry zakonne oraz wierni złożyli bp. Ignacemu Decowi życzenia.

Ks. Daniel Marcinkiewicz
Życzenia od parlamentarzystów i samorządowców

- Dziękuję Bogu dziś za was i za waszą modlitewną pamięć, którą odczuwam każdego dnia. Przyjmijcie z serca płynące błogosławieństwo. Niech ono będzie wyrazem Bożej troski nad nami wszystkimi – powiedział na koniec Mszy św. bp Dec.

Tagi:
Msza św. bp Ignacy Dec

Msza św. zainaugurowała Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką

2019-03-24 13:51

kos / Warszawa (KAI)

Mszą św. w katedrze polowej Wojska Polskiego zainaugurowano obchody Narodowego Dnia Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką. Eucharystii przewodniczył biskup polowy Józef Guzdek. W homilii zachęcał, aby „spotkanie z tymi, którzy zdali egzamin z przykazania miłości – z obarczonej ogromnym ryzykiem miłości bliźniego – otwierało nasze oczy na potrzeby i zagrożenia, które dziś dotykają naszych bliźnich”.

Cezary Piwowarski/ pl.wikipedia.org

Po południu na murze Domu Prowincjonalnego Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi przy ul. Hożej 53 w Warszawie zostanie odsłonięta tablica w hołdzie Matce Matyldzie Getter, siostrom Franciszkankom, które ukryły w czasie wojny ponad 500 żydowskich dzieci i 250 dorosłych Żydów.

W homilii bp Guzdek powiedział, że obchodzony dziś Dzień Pamięci Polaków Ratujących Żydów niejako „przynagla do refleksji nad zagadnieniem relacji Polaków i Żydów w czasie długiej nocy niemieckiej okupacji”. – Słowa Jezusa z odczytanej Ewangelii: „co myślicie?”, pośród niezliczonej ilości wypowiedzianych słów i wielu opinii na temat Holokaustu, obligują nas do ponownego przemyślenia postaw naszych rodaków wobec narodu żydowskiego, który przez nazistowskie Niemcy został skazany na całkowitą zagładę – powiedział.

Ordynariusz wojskowy podkreślił, że Polacy wiedzą, że wśród naszych rodaków byli tacy, którzy nie zachowali się „jak trzeba”, którzy zdecydowali się na współpracę z niemieckim okupantem w eksterminacji narodu żydowskiego. – Zachowanie ich jest godne potępienia. Było jednak wielu takich, którzy z powodów moralnych lub religijnych pomagali naszym starszym braciom w wierze – zaznaczył bp Guzdek.

Dodał, że Polska była jedynym okupowanym krajem w Europie, gdzie za pomoc Żydom groziła śmierć całej rodziny a czasem całej wioski. – Pomimo tego Polacy podczas II wojny światowej bezinteresownie pomagali Żydom; ponad 6 tys. z nich zostało uhonorowanych przez Yad Vashem tytułem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” – przypomniał.

Biskup Guzdek podkreślił, że jest „też wielka rzesza bezimiennych bohaterów, którzy z narażeniem życia własnego i swoich najbliższych nieśli pomoc synom i córkom narodu skazanego na całkowitą zagładę”. Dodał, że wielkim grzechem zaniedbania jest niewystarczające utrwalenie świadectw bohaterów, którzy „którzy bezinteresownie, z narażeniem życia nieśli pomoc synom i córkom narodu żydowskiego”.

Biskup polowy zwrócił uwagę, że co jakiś czas ze zmiennym nasileniem pojawiają się oskarżenia, że Polacy niewystarczająco zaangażowali się w ratowanie Żydów. Przypomniał słowa Władysława Bartoszewskiego, który mówił, że według niektórych „wystarczająco było zrobione tylko przez tych, którzy zginęli”. Przytoczył też słowa Israela Gutmana, jednego z wiodących historyków Holokaustu, uczestnika powstania w getcie oraz więźnia Auschwitz: „Nie ma moralnego nakazu, który wymagałby, aby normalny śmiertelnik ryzykował swoje życie i życie swojej rodziny, aby ocalić sąsiada”.

Biskup przywołał też opinię Gutmana, że Polacy powinni być dumni z liczby Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata” a naród żydowski, zdaniem izraelskiego historyka „nie zrobił wystarczająco dużo, aby podziękować tym wyjątkowym ludziom”. Biskup polowy zaapelował o „rzetelne podejście do przeszłości, które niczego nie pokrywa milczeniem, ale staje na gruncie prawdy”. Jego zdaniem odsłaniana dziś tablica na murze Domu Prowincjalnego Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi przy ul. Hożej 53 w Warszawie upamiętni „Matkę Matyldę Getter, siostry Franciszkanki Rodziny Maryi oraz wszystkich ludzi dobrej woli, którzy ryzykując własnym życiem ratowali żydowskie dzieci skazane na zagładę przez niemieckich okupantów”.

W południe przed Grobem Nieznanego Żołnierza odbyła się uroczysta zmiana wart oraz ceremonia złożenia kwiatów.

Jeszcze dziś na murze Domu Prowincjonalnego Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi przy ul. Hożej 53 w Warszawie zostanie odsłonięta tablica w hołdzie Matce Matyldzie Getter, Siostrom Franciszkankom Rodziny Maryi oraz wszystkim ludziom dobrej woli, którzy ryzykując własne życie ratowali żydowskie dzieci skazane na zagładę przez niemieckich okupantów.

Podczas wojny siostry ukryły ponad 500 żydowskich dzieci, skazanych przez okupanta niemieckiego na eksterminację. Ocaliły także ok. 250 dorosłych osób pochodzenia żydowskiego. Nastąpi także otwarcie wystawy „Siostry, (…) matkami żydowskich dzieci. Siostry Franciszkanki Rodziny Maryi wobec zagłady Żydów w czasie II wojny światowej”, poświęconej życiu i działalności matki Matyldy Getter, a przedstawiciele Poczty Polskiej zaprezentują okolicznościowy znaczek „Polacy ratujący Żydów”.

Obchody Narodowego Dnia Pamięci Polaków ratujących Żydów współorganizowane są przez IPN, Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych oraz Polskie Towarzystwo Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Dzień Pamięci został ustanowiony w 2018 r. Jest to święto państwowe przypadające w rocznicę zamordowania w 1944 r. przez niemieckich żandarmów Józefa i Wiktorii Ulmów, ich dzieci oraz ukrywanych przez tę rodzinę Żydów.

Prace nad ustawą o ustanowieniu Dnia Pamięci Polaków Ratujących Żydów zainicjowano jesienią 2017 r. podczas uroczystości z okazji 75-lecia powstania „Żegoty” przy Delegaturze Rządu RP na Kraj, która powstała z Tymczasowego Komitetu Pomocy Żydom, założonego z inicjatywy Zofii Kossak-Szczuckiej oraz Wandy Krahelskiej-Filipowiczowej.

„Żegota” stała się fenomenem Polskiego Państwa Podziemnego w skali całej okupowanej Europy – była organizacją, która w okresie drugiej wojny światowej miała za swoje zadanie wyłącznie ratowanie Żydów. Trudno oszacować liczbę uratowanych przez Polaków Żydów, waha się ona od ok. 30 tys. do 120 tys.

Dokumentujący ofiary Holocaustu Instytut Yad Vashem od 1953 r. do 1 stycznia 2018 r. uhonorował prawie 27 tys. bohaterów, którzy nieśli pomoc Żydom w tym 6863 Polaków, którzy tworzą największą grupę narodowościową wśród 51 krajów świata.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Aktorka zaprasza na Narodowy Marsz Życia

2019-03-22 19:26

Artur Stelmasiak

Znana aktorka Dominika Chorosińska-Figurska zaprasza na ogólnopolski marsz w obronie dzieci przed aborcją oraz demoralizacją dzieci w szkołach, jak w przypadku warszawskiej Karty LGBT.

Artur Stelmasiak/Niedziela

- To jest doskonała okazja do tego, by zamanifestować nasze przywiązanie do wartości, ale także pokazać radość z tego, że życie rodzi się w naturalnej rodzinie - mówi "Niedzieli" Dominika Chorosińska-Figurska. - Nie możemy siedzieć tylko cicho w domach, ale czasem trzeba wyjść na ulice. Być uśmiechniętym i pokojowo nastawionym, ale jednocześnie stanowczo przypominać o najważniejszych wartościach jakimi są życie ludzkie i rodzina.

Narodowy Marsz Życia rozpocznie się w Narodowy Dzień Życia 24 marca na Placu Zamkowym w Warszawie o godz. 13.30. Wcześniej jego uczestnicy zaproszeni są również na Mszę św. do kościoła św. Anny o godz. 12.00 lub innych pobliskich kościołów. Trasa przemarszu wiedzie Traktem Królewskim na plac Trzech Krzyży.

Wśród postulatów marszu jest ochrona rodziny przed ideologią gender, ochrona dzieci przed szkodliwą edukacją LGBT w szkołach, a także uchwalenie przez Sejm prawa zniesienia aborcji eugenicznej. - Niestety ciągle na to czekamy. Moim zdaniem Polska opowiadając się za życiem dzieci mogłaby być wzorem dla Europy i Świata - podkreśla aktorka, która osobiście wybiera się na Narodowy Marsz Życia.

Jej zdaniem obecność na marszu jest naszym świadectwem przywiązania do wartości oraz wyrazem sprzeciwu wobec aborcji i ataków na rodzinę. - Doceniam to, że w ostatnich latach bardzo poprawiła się sytuacja rodzin, zwłaszcza wielodzietnych. Są w lepszej sytuacji ekonomicznej i w ten sposób wielu Polakom została przywrócona godność - mówi Dominika Chorosińska-Figurska, która od 2018 r. jest także radną sejmiku mazowieckiego.

Niestety wydarzenia z ostatnich tygodni pokazują, że ciągle pojawiają się nowe zagrożenia. Największe oburzenie i kontrowersje związane są z podpisaną przez prezydenta Warszawy tzw. Deklaracją LGBT+. - Tylnymi drzwiami wkrada się zła ideologia, która zagraża rodzinie i chce ją zniszczyć. Dlatego nie powinniśmy być cicho, ale głośno mówić, że nie zgadzamy się. Ja jako matka piątki dzieci nie zgadzam się na seksedukatorów w szkole - podkreśla aktorka. - My jako dorośli poradzimy sobie z tą ideologią i zagrożeniami, ale przecież jesteśmy odpowiedzialni także za bezpieczeństwo i prawidłowy rozwój naszych dzieci. Idę więc na Narodowy Marsz Życia w obronie mojej rodziny, moich dzieci oraz tych dzieci, które same bronić się jeszcze nie mogą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prymas Polski: w sprawie wykorzystania osób małoletnich przez duchownych najważniejsze są osoby wykorzystane

2019-03-26 07:24

„Tylko przez otwarte zmierzenie się z tym problemem, wrażliwość na osoby skrzywdzone, a także ukaranie sprawców, Kościół może pokazywać drogę do rozwiązania tego problemu w skali globalnej” – mówi Prymas Polski abp Wojciech Polak w wywiadzie dla najnowszego Przewodnika Katolickiego.

Episkopat.news

Publikujemy pełny tekst rozmowy:

Piotr Jóźwik, „Przewodnik Katolicki”: Zacznę nietypowo. Chciałem podziękować za to, że podczas prezentacji wyników badań na temat wykorzystania seksualnego nieletnich w Kościele przypomniał Ksiądz Prymas, że w tej sprawie najważniejsza powinna być dla nas nie obrona instytucji, a ofiar.

Abp Wojciech Polak: Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. W sprawie wykorzystania osób małoletnich przez duchownych najważniejsze są osoby wykorzystane. To z ich punktu widzenia powinniśmy do tego problemu podchodzić. Mówimy tutaj o dramacie człowieka, który został wykorzystany i skrzywdzony w swojej niewinności. Stąd też słowa, które powiedziałem na konferencji prasowej, że w moim sercu są ból, rozgoryczenie, wstyd i jednocześnie poczucie winy, że do czegoś takiego doszło w Kościele, wobec osób, które są naszymi siostrami i braćmi.

PK: W taki sposób myśli chyba wiele osób. To dlatego wśród nich pojawił się duży opór wobec słów, które wcześniej padły na tej konferencji – że wykorzystanie nieletnich jest problemem globalnym, że stworzono taką zbitkę słowną jak „pedofilia w Kościele”. Żeby było jasne: zgadzam się z tymi tezami. Ale nie mogę zgodzić się z tym, żeby prowadzona w taki sposób obrona instytucji miała pierwszeństwo przed ofiarami.

– Taką szeroką perspektywę też trzeba zakreślać, ale powinniśmy zacząć z drugiej strony, od człowieka. Chrystus stał się człowiekiem po to, abyśmy w każdym człowieku widzieli Jego oblicze. To dlatego Kościół mówi, że powinniśmy okazywać szacunek każdemu. Dlatego ten problem wewnątrz Kościoła jest tak bardzo bolesny. Jest jak krwawiąca rana. Tylko przez otwarte zmierzenie się z tym problemem, wrażliwość na osoby skrzywdzone, a także ukaranie sprawców, Kościół może pokazywać drogę do rozwiązania tego problemu w skali globalnej.

PK: Pomocniczy biskup z Krakowa Damian Muskus OFM powiedział: „ogarnia nas gniew na duchownych i przywódców Kościoła i na zawiedzione zaufanie, jakie w nich pokładamy”. Taki gniew może być „ślepy”, ale może być też „słuszny”. Czy taki „słuszny” gniew może być dla nas krokiem w stronę poważnego zmierzenia się z problemem, w którym – mam takie wrażenie – świeccy jak dotąd tylko przyglądali się temu, co zrobią biskupi?

– Papież Franciszek w sierpniowym liście do ludu Bożego pisze o odpowiedzialności nas wszystkich, nie tylko biskupów, ale całego Kościoła. Oby ten gniew nie był tylko dowodem pewnej bezradności, ale żeby pokazał, że przejmujemy się tym problemem i chcemy pomóc w jego rozwiązaniu. Jak? Chociażby przez podejście do osób skrzywdzonych, które boją się powiedzieć o swojej traumie nawet najbliższym i cierpią w samotności. Jeśli ten „słuszny gniew” otworzy na nich nasze serca, jeśli ich wysłuchamy i przyjmiemy, to może być to początek drogi ku uzdrowieniu.

PK: Ostatnio w Warszawie grupa świeckich uruchomiła telefon zaufania „Zranieni w Kościele”, pod który mogą dzwonić osoby, które zostały skrzywdzone przez duchownych. Za tą inicjatywą stoją fachowcy. A co w tej sprawie może zrobić zwykły człowiek?

– Wrócę do wrażliwości, o której przed chwilą rozmawialiśmy. Postarajmy się ją przełożyć na konkretne zachowania: zdolność słuchania, niekwestionowania tego, co ktoś do nas mówi, nawet jeśli opowiada o wydarzeniach, które miały miejsce lata temu. Pamiętajmy, że nie jest łatwo przełamać lęk i wstyd. Nie jest łatwo wyjść ze skorupy bólu i samotności.

PK: Modlitwa? Post?

– Jak najbardziej. Papież Franciszek mówi, że nie odbierając odpowiedzialności poszczególnym sprawcom, mamy tutaj do czynienia z działaniem Złego. A innej drogi niż modlitwa, post, przebłaganie i zadośćuczynienie nie ma, by przełamać to działanie. Innym sposobem jest też wspieranie duchownych, by dojrzewali na swojej kapłańskiej drodze i żeby budowali relacje z wiernymi w taki sposób, żeby wszyscy czuli, że razem odpowiadamy za to, co dzieje się w Kościele.

PK: Czy powinniśmy się modlić także za sprawców?

– Tak, ta modlitwa w pierwszym rzędzie dotyczy tego, żeby uznali oni zło, które popełniają, i żeby podjęli drogę nawrócenia i pokuty.

PK: Duży opór wywołały słowa o tym, że musimy być miłosierni dla sprawców…

– W miłosierdziu nie chodzi o pobłażliwość czy tanie współczucie. Prawdziwe miłosierdzie to stawanie w prawdzie i przyjęcie konsekwencji, które z prawdy płyną, niekiedy bardzo poważnych.

PK: Przejdźmy do zebranych danych. Co Księdza Prymasa najbardziej w nich uderzyło?

– Po pierwsze, choć mieliśmy świadomość istnienia tych wykroczeń, to mogliśmy zobaczyć ich skalę w Kościele w Polsce. Za danymi statystycznymi kryją się twarze konkretnych osób, które zostały skrzywdzone. Jestem przekonany, że nie jest to zbiór zamknięty. Istotna wydaje się również informacja, że wielu sprawców dopuszcza się tych czynów w wieku 30–40 lat, a więc już po kilku lub kilkunastu latach kapłaństwa. Musimy więc pracować nad stałą formacją księży i dbać o to, by dobrze przeżywali swoje kapłaństwo. To już się dzieje, zarówno w seminariach, jak i potem.

PK: A konkretniej?

– Dziś już standardowo w procesie rekrutacyjnym do seminariów przeprowadzamy screening psychologiczny, czyli szereg badań, w których jesteśmy w stanie wykluczyć takich kandydatów, których niedojrzałość nie pozwala na przyjęcie do seminarium. Ten test powinien jednak jeszcze bardziej zwracać uwagę na stronę psychoseksualną człowieka. Druga sprawa to ocena rozwoju i dojrzewania, także od strony ludzkiej kandydatów do kapłaństwa, podczas której nie tylko obserwuje się sam rozwój przyszłych duchownych, ale również go weryfikuje. Podobne badania powinniśmy przeprowadzać już po święceniach. Oczywiście z pomocą fachowców.

PK: Czy problemem nie są też codzienne relacje panujące w Kościele? Mówię tu o relacjach księży ze swoimi przełożonymi, czyli biskupami, kolegami, czyli innymi duchownymi i wreszcie świeckimi. Wydaje się, że tu mogłoby być dużo lepiej.

– To prawda. Te relacje muszą być przede wszystkim dojrzałe. Można to osiągnąć na dwa sposoby. Pierwszy to stworzenie warunków sprzyjających budowaniu takich relacji. A więc po kolei. Księża powinni mieć zaufanie do swoich biskupów, żeby nie bali się im mówić nawet o najtrudniejszych sprawach. Tego nie da się zadekretować, to trzeba zbudować. Dalej, księżą nie powinni odcinać się od swoich kolegów – ktoś, kto zostaje z boku i żyje sam, będzie słabł. Wreszcie świeccy – oni nie powinni traktować księdza jedynie jako szafarza pewnych usług religijnych, ale powinni wchodzić z nim w relacje. I to takie, w których ksiądz jest jednym z członków wspólnoty. Dzięki temu w takiej wspólnocie można poruszać nawet trudne tematy i mówić prawdę prosto w oczy.

Drugi sposób budowania właściwych relacji to korzystanie z zasad, które pokazują, jak tworzyć dobrze działające i bezpieczne środowiska. Z takich reguł korzystają instytucje świeckie. Również Kościół powinien takie zasady przyjąć, jak choćby ta, by bez naprawdę ważnych powodów nie przyjmować dziecka w prywatnym pokoju. Takie i tym podobne wskazania będą zawarte w przygotowywanych w diecezjach programach prewencji.

PK: Uda nam się wyjść z tego kryzysu?

– Wszystko zależy od tego, jak do niego podejdziemy. Jeżeli będziemy realizować to, o czym wcześniej mówiliśmy – gotowość zmierzenia się z tym problemem, wrażliwość duchownych i świeckich na skrzywdzonych i troszczyć się o nich – to nam się uda. Ale jeśli uciekniemy w jakieś obronne reakcje albo zamkniemy się na ten problem, mówiąc na przykład, że trzeba go przeczekać, to skutek będzie opłakany. Mówiąc ewangelicznie: przyszycie nowej łaty do starego sukna nic nie da, spowoduje tylko jeszcze większe rozdarcie.

Piotr Jóźwik, „Przewodnik Katolicki” / Gniezno

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem