Reklama

Propozycja na dzień papieski

Ojczyzna to góry...

Franciszek Libicki
Edycja lubelska 36/2004

Oddział Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży z Poniatowej, włączając się w obchody Dni Papieskich, zorganizował w poprzednich latach dwie ekspozycje poświęcone Ojcu Świętemu. Pierwsza ilustrowała jego drogę życia nie tylko poprzez fotografie i napisy, lecz także różne przedmioty związane z jego osobą. Druga była dedykowana Janowi Pawłowi II poprzez tytuł zaczerpnięty z jego poezji, „Światło pszennego chleba” i ukazanie chleba nie tylko w życiu codziennym, lecz w tradycji i religii. Zacytowaliśmy także inny fragment poezji Karola Wojtyły: „Ojczyzna - kiedy myślę - słyszę jeszcze dźwięk kosy, gdy uderza o ścianę pszenicy”.

W tym roku mamy pomysł, którym chcemy podzielić się z Czytelnikami Niedzieli Lubelskiej i zachęcić do jego realizacji, bo możliwości jest mnóstwo. Otóż ojczyzna dla Ojca Świętego to także niewątpliwie polskie góry. I to jest myśl główna przedsięwzięć, które można zrealizować. Została wydana niedawno książka (w języku włoskim) o związkach Ojca Świętego z górami, pewnie niebawem będzie jej polskie wydanie, ale i bez niej można znaleźć materiały, choćby z książek o pielgrzymkach. Konkretne pomysły są takie: Ojciec Święty w Tatrach, fotografie gór, nawet pocztówki, książki, albumy, mapy, szlaki papieskie. Panoramę Tatr można w powiększeniu przerysować z mapy i będzie tłem dla fotografii. Można zgromadzić obrazy, przedmioty sztuki i użytkowe związane z górami, informacje o przyrodzie tatrzańskiej. Przypomnieć trzeba, z jakim szacunkiem i miłością górale podejmowali Ojca Świętego, jak mu śpiewali; przedstawić historię krzyża na Giewoncie, ukazać, jakie to było na owe czasy osiągnięcie techniczne i organizacyjne, zacytować słowa Ojca Świętego z nim związane z homilii w Zakopanem 5 czerwca 1997 r. Można je skonfrontować z opinią z albumu Impresje tatrzańskie, w której Giewont porównany jest do uprzykrzonego truposza z muchą na nosie, a muchą jest właśnie krzyż umieszczony przez źle wyrażoną pobożność. Jakże żałosna wydać się musi ta myśl!
Myśl, której realizacja jest moim największym marzeniem, jest natomiast taka, żeby zaprosić do parafii górali z kościoła Księży Marianów na Toporowej Cyrhli. Oni w każdą niedzielę wakacji przygotowują Mszę św. w oprawie kultury góralskiej (stroje, muzyka, poezja, język). Gdyby tak w październiku przyjechali i nam, ceprom, zaśpiewali tak jak Ojcu Świętemu: Życzymy, Życzymy... Popłakalibyśmy się ze szczęścia. Można, zapraszając ich, poprosić o przywiezienie oscypków i pamiątkowych wyrobów, na pewno znaleźliby nabywców. To jest naprawdę do zrealizowania - taka Msza św. góralska na nizinach w hołdzie Ojcu Świętemu, a górale wcale nie muszą być z tej zakopiańskiej parafii. Zaśpiewaliby jeszcze Góralu, czy ci nie żal, trzeba by przypomnieć genezę tego utworu, jego trywializacji i odzyskania wartości poprzez śpiewanie jej Ojcu Świętemu. Zaprezentować można napisany przez niego wstrząsający utwór Do sosny polskiej w związku z podarowaniem mu przez górali drzewka posadzonego w ogrodach Watykanu.
Inne pomysły to prezentacja Psalmów „górskich” (15, 23, 24, 48, 95, 121, 125) jako godziny czytań oraz koncertu z Psalmem 23 w różnych parafrazach literackich i muzycznych. Różne myśli i cytaty można znaleźć w Brewiarzu turysty górskiego. Przy okazji zaprezentować Brewiarz i modlitwę brewiarzową. Przygotować montaż poezji tatrzańskich znanych (Asnyk, Kasprowicz, Tetmajer) i mniej znanych poetów. Wyważywszy odpowiednio proporcje i dobry smak, wychodząc ze sławetnej opowieści o babce Kobylarcykowej, która posłała kard. Wojtyłę po wodę, zaprezentować anegdoty góralskie. Ojciec Święty to taternik, narciarz i w pewnym sensie alpinista, przecież do tej pory letni wypoczynek spędza w górach. Można zaprezentować materiały związane z tą tematyką, ekspozycję sprzętu, ukazać jego związki z górami nie tylko ojczystymi i nie tylko Tatrami.
Te pomysły mogą być realizowane w różny sposób, jako jedna impreza albo kilka samodzielnych, w parafii, szkole, bibliotece, ośrodku kultury. Zaangażować się mogą grupy duszpasterskie, uczniowie pod kierunkiem nauczycieli, bardzo użyteczna będzie tu metoda projektu. Zainteresowanym służę tekstami i konkretnymi rozwiązaniami pod adresem: buka.mi@wp.pl i zachęcam do działań w hołdzie największemu z Polaków.

Reklama

Czy naród żydowski współpracował z nazistami?

2019-02-15 18:37

Artur Stelmasiak

Przykład Hotelu Polskiego bardzo dobitnie ukazuje niezwykłą historię, jak polska Armia Krajowa wkracza do akcji, aby bronić Żydów przed Żydami. W tym miejscu kolaborujący z Gestapo Żydzi sprzedawali za grube pieniądze swoich rodaków.

Archiwum

Tak się składa, że warszawska redakcja tygodnika "Niedziela", w której pracuje, mieści się w dawnym budynku Hotelu Polskiego. Podczas II wojny światowej wydarzyła sie tu straszna i bolesna historia dla narodu Żydowskiego, bo w aferę Hotelu Polskiego zamieszani byli dwaj żydowscy kolaboranci Gestapo – Leon „Lolek” Skosowski i Adam Żurawin.

Zgodnie z zabiegami dyplomatów ze Szwajcarii i USA, części Żydów z getta warszawskiego zezwolono wydać paszporty, żeby mogli wyemigrować do Ameryki Południowej. Przesłane na przełomie 1942 i 1943 roku dokumenty nie trafiły jednak do ich właścicieli, a do rąk Skosowskiego i Żurawina. Sprzedawali ukrywającym się Żydom paszporty, których cena dochodziła nawet kilkuset tysięcy złotych za sztukę. Chętnych nie brakowało. Żydzi, którym udało się zakupić paszport, zostali internowani w Hotelu Polskim przy ulicy Długiej 29 w Warszawie. Oczywiście wszystko odbywało się pod bacznym okiem Niemców, którzy pewnie także czerpali profity z tego zyskownego procederu. Wiosną 1943 r. urządzili nalot na Hotel Polski i prawie wszystkich rozstrzelano. Później to miejsce traktowano jako pułapkę warszawskiego gestapo, które w ten sposób wywabiało Żydów z kryjówek po aryjskiej stronie, by ich zamordować w obozach zagłady.

Według Żydowskiego Instytutu Historycznego spośród ponad 2500 Żydów, którzy zgłosili się na Długą, przeżyło zaledwie 260 osób. "Lolkiem" i jego zbrodniczą działalnością zajęła się Armia Krajowa. Leon Skosowski został zabity 1 listopada 1943 roku przez żołnierzy kontrwywiadu Okręgu Warszawskiego AK. Tego dnia do Gospody Warszawskiej przy Nowogrodzkiej o godzinie 17-tej wkroczyło czterech żołnierzy polskiego podziemia uzbrojonych w pistolety i granaty. Zebranym kazano podnieść ręce do góry, a Lolka Skosowskiego zastrzelił podchorąży „Janusz”. Strzelał z bliska – AK chciało mieć pewność, że zlikwidowano tego groźnego agenta Gestapo.

Takich historii, gdy Żydzi współpracowali ze swoimi oprawcami można znaleźć więcej. Parafrazując skandaliczne słowa premiera Izraela Benjamina Netanjahu wypadałoby zapytać: Czy naród żydowski współpracował z nazistami? Odpowiedź jest oczywista. Naród Żydowski był ofiarą, a nie oprawcą, choć tak jak w każdym narodzie zdarzały się czarne charaktery. To nie Polacy, ani nie Żydzi byli oprawcami i zbrodniarzami w czasie II wojny świtowej. Oba narody były ofiarami zbrodniczego niemieckiego nazizmu. Oczywiście Żydzi byli brutalniej traktowani przez Niemców, ale nie jest to w żadnym wypadku wina narodu polskiego.

Przykład Hotelu Polskiego bardzo dobitnie ukazuje sytuację, jak polska Armia Krajowa wkracza do akcji, aby bronić Żydów przed Żydami. "W związku z ustaleniem tego ohydnego zbrodniczego procederu [afera hotelu Polskiego], szef kontrwywiadu AK Okręgu Warszawa, kpt. Bolesław Kozubowski, uzyskał od płk. Chruściela, późniejszego dowódcy Powstania Warszawskiego, zgodę na natychmiastowe zlikwidowanie całej szajki bez oczekiwania na wyrok sądowy, aby ratować jak największą liczbę kandydatów na tak organizowany przez Skosowskiego wyjazd do obozów zagłady" - czytamy we wspomnieniach podporucznika AK Janusza Cywińskiego ps. "Janusz", który wykonał wyrok na Skosowskim.

Kilkadziesiąt metrów od Hotelu Polskiego jest maleńka uliczka im. Bohaterów Getta. Często widzę tam kręcące się wycieczki z Izraela. Dlaczego nie widzę takich wycieczek stojących przed Hotelem Polskim? Przecież to miejsce mogłoby być ważną dla narodu Żydowskiego lekcją historii. Pewne jest także, że taka lekcja bardzo przydałby się premierowi Izraela.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: uczestnicy szczytu wysłuchali pięciu świadectw

2019-02-21 13:11

st (KAI) / Watykan

O ranach doświadczanych przez ofiary wykorzystywania seksualnego przez duchownych mowa była w świadectwach przedstawionych w formie video podczas odbywającego się w Auli Nowej Synodu w Watykanie spotkania przewodniczących episkopatów na temat ochrony małoletnich w Kościele.

Krzysztof Hawro

W pierwszym świadectwie mężczyzny z Chile mowa była o trudnościach w przekazaniu biskupom informacji o doznanym molestowaniu ze strony duchownego, potraktowaniu go jako kłamcy i wroga Kościoła. Zaapelowano o zaufanie do zeznań ofiar, okazanie im szacunku jako koniecznego warunku ich uzdrowienia a także położenie kresu ukrywania tych przestępstw.

Kolejne dramatyczne świadectwo złożyła po francusku – kobieta wykorzystywana seksualnie od 15 do 28 roku życia przez kapłana. Podkreśliła ona, że kapłani mogą bardzo pomóc, ale mogę też wyrządzić wiele szkód. Dlatego powinni zachowywać się odpowiedzialnie.

Trzecie świadectwo złożył po włosku 53-letni zakonnik. Wyznał, że po swoim nawróceniu był wykorzystywany seksualnie przez kapłana. Jako osoba dorosła doniósł o tym biskupowi, a po braku reakcji nuncjuszowi. O ile nuncjusz okazał zrozumienie, to biskup na niego napadł, nie usiłując go zrozumieć. Zaapelował do biskupów, by wysłuchiwali ofiary wykorzystywania.

Kolejne świadectwo – po angielsku przedstawił mężczyzna z USA, molestowany w młodości przez duchownego. Wskazał na przykład wyrazistej postawy wobec pedofilii zmarłego przed niemal czterema laty kard. Francisa Georga i zaapelował do biskupów o stanowcze przewodzenie ludowi Bożemu.

Ostatnie świadectwo – po angielsku złożył także mężczyzna z kontynentu azjatyckiego, wielokrotnie molestowany przez zakonnika. Wskazał on na zmowę milczenia, z jaką spotkał się wśród przełożonych zakonnych. Podkreślił konieczność jasnego wskazania i ukarania sprawców przestępstw.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem