Reklama

Biały Kruk 2

Lublin: obchody 30. rocznicy śmierci ks. Franciszka Blachnickiego

2017-10-21 15:06

olc / Lublin / KAI

Instytut im. ks. Franciszka Blachnickiego
Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki

„Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II środowiskiem rozwoju żywego Kościoła” – to temat sympozjum, które odbyło się 21 października na KUL w ramach obchodów 30. rocznicy śmierci Czcigodnego Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. W wydarzeniu udział wzięli m.in. bp Wiesław Śmigiel, ks. prof. Andrzej Kiciński, ks. dr hab. Janusz Lekan, ks. Marek Sędek, przedstawiciele instytutu Ks. Franciszka Blacnickiego oraz członkowie Ruchu Światło- Życie.

Na początku konferencji odczytany został list skierowany do uczestników spotkania przez delegata KEP ds. Ruchu Światło-Życie, bp Krzysztofa Włodarczyka. Podkreślił on unikalność i wielostronność działalności ks. Blachnickiego. Zwrócił również uwagę na fakt, że nie powinien on być kojarzony wyłącznie z Oazą, ponieważ jego wkład w rozwój polskiego Kościoła jest o wiele szerszy.

Ks. Kiciński zaprezentował wkład ks. Blachnickiego w rozwój KUL, który dzięki obecności takich osób jak Sługa Boży stanowi od początku środowisko, gdzie kształtuje się żywy Kościół. Zwrócił uwagę na jego szerokie zainteresowania, które rozwijał najpierw jako student, a następnie jako wykładowca uniwersytetu. - Jesteśmy dumni i wdzięczni Panu Bogu za obecność na KULu takich ludzi, jak Blachnicki – mówił prorektor uczelni.

Podczas wykładu pt. „Ks. F. Blachnicki twórcą katechetyki na KULu” ks. prof. Andrzej Kiciński stwierdził, że oryginalnością katechetyki stworzonej przez Blachnickiego jest połączenie teorii i praktyki, co stanowi do dzisiaj o wyjątkowości studiów pastoralnych na KUL.

Reklama

Zdaniem prelegenta Kościół zawdzięcza ks. Blachnickiemu dostrzeżenie wartości wspólnot i ruchów młodzieżowych. Ksiądz rektor podkreślił, że Sługa Boży stworzył pierwszą szkołę historii katechetyki. Odwoływał się w swoim referacie do badań Blachnickiego nt. większej konieczności katechezy dorosłych. - Dzięki niemu wiemy czym jest katechetyka jako część teologii. Dzięki Blachnickiemu zostaliśmy ustawieni jako część teologii pastoralnej – podkreślał ks. Kiciński, profesor katechetyki na KUL.

Z kolei bp Wiesław Śmigiel w swoim wystąpieniu podjął temat wkładu ks. Blachnickiego w posoborową myśl teologiczno-pastoralną w Polsce. Podkreślił przekonanie ks. Blachnickiego o konieczności przenoszenia poszukiwań naukowych na grunt praktyczny, co dawało nowe natchnienia i sposób patrzenia na katechetykę. Istotną inicjatywą była również próba zdefiniowania na nowo pojęcia teologii pastoralnej w związku z obecnym wcześniej w tej dziedzinie antropocentryzmem oraz klerykalizmem.

Bp Śmigiel podkreślił nowoczesność myśli Blachnickiego, który odwoływał się do trudno dostępnych w Polsce publikacji katechetyków i pedagogów zagranicznych, głównie niemieckich. - Wskazał na wewnętrzny związek idei ludu Bożego i wspólnotowości Kościoła. - Były to według Blachnickiego jedne z najważniejszych pojęć przypomnianych przez Sobór Watykański II – mówił prelegent.

Ks. prof. Piotr Kulbacki przedstawił referat na temat: „Ks. F. Blachnicki u źródeł teologii liturgii w Polsce”. W wystąpieniu zwrócił uwagę, że większości osób działalność ks. Blachnickiego kojarzy się głównie z liturgiką. Oryginalność jego badań w tym zakresie polegała nie na tworzeniu własnych koncepcji, ale na próbach wydobycia esencji nauczania soborowego. Przybliżając myśl Sługi Bożego prelegent podkreślił, że podstawowym dla teologii pastoralnej jest stwierdzenie, iż Kościół urzeczywistnia się przez liturgię i w liturgii. Swój plan formacji dla młodzieży ks. Blachnicki oparł na cyklu roku liturgicznego. Zwrócił uwagę na możliwości włączenia się dziewcząt w posługę celebracji liturgii. Na koniec wystąpienia ks. prof. Kulbacki przypomniał myśl dawnego wykładowcy KUL, że liturgia jest szkołą wolności przez posłuszeństwo.

Druga sesja konferencji zatytułowana „Ruch Światło – Życie eklezjologią Vaticanum II przetłumaczoną na język praktyki (kard. K. Wojtyła)” stanowiła pole do dyskusji nad przedstawionymi w pierwszym panelu referatami oraz okazję do przekazania swoich doświadczeń przez osoby obecnie realizujące w praktyce założenia ks. Blachnickiego.

Ks. Franciszek Blachnicki urodził się 24 marca 1921 roku w Rybniku. W czasie wojny był więziony w niemieckich obozach koncentracyjnych. Po zakończeniu wojny wstąpił do Śląskiego Seminarium Duchownego w Krakowie, 25 czerwca 1950 roku otrzymał święcenia kapłańskie. Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki był wykładowcą Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, twórcą sekcji katechetyki na KUL oraz założycielem Ruchu Światło- Życie.

Sympozjum, które odbyło się na KUL było ostatnim z cyklu konferencji zaplanowanych w związku z obchodami 30. rocznicy śmierci ks. Blachickiego.

Tagi:
sympozjum

EFFATHA - Parafio otwórz się

2018-04-19 08:34

SYMPOZJUM RADY KONFERENCJI EPISKOPATU POLSKI DS. APOSTOLSTWA ŚWIECKICH


Miejsce: Sanktuarium MB Częstochowskiej Jasna Góra, sala Papieska

Termin: sobota, 12 maja 2018 r.

9.30 – Msza Święta pod przewodnictwem i z homilią BP IGNACEGO DECA, przewodniczącego Rady KEP ds. Apostolstwa Świeckich

11.00 – I konferencja – prof. dr hab. MONIKA PRZYBYSZ UKSW Warszawa – Parafia w mediach

11.20 – II konferencja – ks. dr PAWEŁ RYTEL-ANDRIANIK – Rzecznik KEP

Informacja w Kościele

11.40 – III konferencja – minister PAWEŁ LEWANDOWSKI – MKiDN –

Media jako IV władza

12.00 – Dyskusja panelowa

12.00 – 13.00 – poczęstunek

13.00 – IV konferencja – dr inż. ANTONI ZIĘBA Kraków – Media a rodzina i obrona życia człowieka

13.20 – V konferencja – ABP WACŁAW DEPO przewodniczący Rady KEP ds. Środków Społecznego Przekazu – Udział i postawa katolików w życiu publicznym – rola mediów

13.40 – Dyskusja panelowa

14.00 – Nowe media (nowe inicjatywy)

14.30 – zakończenie sympozjum

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Z Czech przez Polskę do nieba

2018-04-18 11:44

Ks. Marek Łuczak
Niedziela Ogólnopolska 16/2018, str. 20-21

Urodził się zaledwie 10 lat przed chrztem Polski. Śmierć męczeńską poniósł już jednak w czasach, kiedy nad Wisłą władcy zdawali sobie sprawę ze znaczenia świętych relikwii. Czy Polska byłaby dziś tym samym krajem, gdyby nie św. Wojciech, jego związki z naszym państwem oraz przyjaźń z cesarzem?

Tadeusz Jastrzębski
Św. Wojciech nauczający z  łodzi, malowidło ścienne. Chojnice, kościół pw. św. Jana Chrzciciela

Św.Wojciech został biskupem Pragi jako 27-letni mężczyzna. Jak podają jego biografowie, do katedry miał wejść boso, co prawdopodobnie symbolizowało ewangeliczną prostotę przyszłego męczennika. Potwierdzeniem tej tezy są inne historyczne źródła, według których wiadomo dziś ponad wszelką wątpliwość, że Wojciech nie dysponował wielkim majątkiem. To, co posiadał, miało służyć sprawowaniu kultu, zaspokajaniu potrzeb miejscowego kleru oraz jego osobistemu utrzymaniu.

Hagiografowie św. Wojciecha są także zgodni co do jego wielkiej wrażliwości na potrzeby biednych. Miał ich osobiście odwiedzać, słuchać ich skarg, wspierać datkami. Ponieważ Praga leżała wówczas na skrzyżowaniu wielkich szlaków handlowych, w mieście tym kwitł gorszący, a nawet niechrześcijański zwyczaj sprzedawania niewolników. Działalnością tą mieli się parać miejscowi Żydzi, którzy sprzedawali nieszczęśników do krajów mahometańskich. Wojciech opowiadał później, że przyśnił mu się sam Chrystus. Od Boskiego Mistrza miał we śnie usłyszeć następujące słowa: „Oto Ja jestem znowu sprzedany, a ty śpisz?”. Scenę tę przedstawia jeden z obrazów Drzwi Gnieźnieńskich, które powstały ok. 1127 r. Nie trzeba w tym miejscu dodawać, że Wojciech bywał często na targach niewolników, by w miarę swoich możliwości wykupywać ich i uwalniać.

Z odciętą głową na żerdzi

Kościół w Czechach w czasach sprawowania biskupiego urzędu przez Wojciecha przeżywał nie lada kryzys. Wiele postulatów należałoby sformułować pod adresem zarówno świeckich, jak i miejscowego duchowieństwa. Ci pierwsi nie godzili się z moralnością chrześcijańską, a możnym najwięcej trudności sprawiały przykazania związane z dochowaniem wierności małżeńskiej. Jawnie wtedy żenili się także duchowni, którzy nie chcieli się podporządkować prawu wymagającemu od nich życia we wspólnocie. Po kilku latach nawoływania do zmiany ich życia Wojciech zdecydował się opuścić stolicę biskupią i wyruszył na długą pielgrzymkę. Odwiedził Rzym, Ziemię Świętą i katolicką Francję. Postanowił, że przez jakiś czas będzie zakonnikiem, ostatecznie jednak – gdy Czesi nie zgodzili się na jego powrót do Pragi – powziął decyzję, że będzie nawracał pogańskie Prusy.

Bolesław Chrobry na początku ucieszył się z przyjazdu duchownego, którego chciał zatrzymać na swoim dworze i polecić mu dyplomatyczne zadania. Zapał ewangelizacyjny kazał jednak Wojciechowi udać się Wisłą do Gdańska, gdzie głosił Chrystusa Pomorzanom, a później udał się do pogańskich Prus. Ponieważ nie chciał, by jego wizyta kojarzyła się z podbojem, najpierw odprawił wojów, których dał mu na służbę i do ochrony polski władca, i rozpoczął swą misję jedynie z krzyżem w ręku. Niestety, spotkał się z nieprzychylnym przyjęciem miejscowych, którzy prawdopodobnie w okolicach dzisiejszego Elbląga zadali mu śmiertelny cios. Zachował się następujący opis tamtych wydarzeń: „Ledwie skończyła się odprawiana przez biskupa Wojciecha Msza św., rzucono się na nich i związano ich. Zaczęto bić Wojciecha, ubranego jeszcze w szaty liturgiczne, i zawleczono go na pobliski pagórek. Tam pogański kapłan zadał mu pierwszy śmiertelny cios. Potem 6 włóczni przebiło mu ciało. Odcięto mu głowę i wbito ją na żerdź. Przy martwym ciele pozostawiono straż. W chwili zgonu Wojciech miał 41 lat”.

Potężny patron

Wielką intuicją charakteryzował się polski władca Bolesław Chrobry. Wykupując relikwie czeskiego męczennika, przyczynił się do zjazdu gnieźnieńskiego w 1000 r., kiedy to Polan odwiedził cesarz Otton III. Wtedy właśnie – podczas spotkania z Bolesławem Chrobrym – została uroczyście proklamowana metropolia gnieźnieńska z podległymi jej diecezjami w Krakowie, Kołobrzegu i we Wrocławiu.

Z dzisiejszej perspektywy warto zwrócić uwagę na rolę chrześcijaństwa w procesie konstytuowania się polskiej państwowości. Wraz z powołaniem do życia struktur diecezjalnych na naszych ziemiach pojawili się wykształceni duchowni i dyplomaci. Ta okoliczność niewątpliwie przyczyniła się do rozwoju cywilizacyjnego naszej ojczyzny. Św. Wojciech – poza tym, że patronuje Czechom, Węgrom czy Polakom – z powodzeniem może też patronować całej Europie. Jego życiowe drogi pokazują, że w średniowieczu Europa mogła być chrześcijańska albo nie byłoby jej wcale. Doskonale rozumieli to mądrzy władcy, dla których znak krzyża na żołnierskich sztandarach skutecznie przypominał o naszej tożsamości. Tak więc Kościół XXI wieku na ziemiach polskich ma wiele do zawdzięczenia czeskiemu męczennikowi. Bez jego ofiary nie byłby tym samym Kościołem. Krew męczenników po raz kolejny stała się posiewem chrześcijan.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rzym: papieski kamerdyner opowiada o cudach Jana Pawła II

2018-04-23 11:52

st (KAI) / Watykan

O cudach, których był świadkiem dokonanych przez Jana Pawła II opowiada w swojej książce liczący obecnie 83. lata Angelo Gugel, kamerdyner trzech papieży – Jana Pawła I, Jana Pawła II i Benedykta XVI. Wywiad z nim ukazał się na łamach największego włoskiego dziennika „Corriere della Sera”.

Archiwum „Aspektów”

Angelo Gugel, zanim został kamerdynerem był żandarmem watykańskim. Natomiast „cud” o którym opowiada dotyczy jego żony, Marii Luisy. Wyznał, że ich pierwsze dziecko urodziło się martwe. Dlatego postanowili, aby każde z dzieci jako drugie imię otrzymały Maria. Czwarte nazywa się Carla Luciana Maria na cześć Karola (Wojtyły) i papieża Lucianiego. Urodziła się w 1980 r., za wstawiennictwem Jana Pawła II. Podczas tej ostatniej ciąży, wyjaśnia Gugel, pojawiły się poważne problemy. Ginekolodzy z polikliniki Gemelli wykluczyli, że ciąża może być kontynuowana. Pewnego dnia Jan Paweł II powiedział mi: „Dziś odprawiłem Mszę św. za twoją żonę”. 9 kwietnia 1980 Maria Luisa została zabrana na salę operacyjną, by przeprowadzić cesarskie cięcie. Przy wyjściu dr Villani skomentował: „Ktoś musiał bardzo się modlić”. W akcie urodzenia napisał „7.15 rano”. Była to chwila, kiedy podczas porannej Mszy papieża była śpiewano Sanctus. Przy śniadaniu siostra Tobiana Sobotka, przełożona sióstr sercanek w Pałacu Apostolskim, poinformowała papieża, że urodziła się Carla Luciana Maria. „Deo gratias” - wykrzyknął Jan Paweł II i 27 kwietnia ochrzcił ją w kaplicy prywatnej."

Gugel opowiada także o swojej pracy u boku Jana Pawła I i jego niespodziewanej śmierci. Wyklucza, by mogła być spowodowana czym innym, jak przyczynami naturalnymi.

Swoją pracę u boku Jana Pawła II rozpoczął dwa dni po jego wyborze na Stolicę Piotrową. Wspomina, jak papież-Polak prosił go o sprawdzenie, czy właściwie stawia akcenty w języku włoskim. „Dwa miesiące później, spotykając się z moimi byłymi kolegami żandarmerii, wymyślił zdanie, które mnie wprowadziło w osłupienie: «Jeśli źle zaakcentuję jakieś słowo, to w 50 procentach wina Angelo», i uśmiechnął się przy tym do mnie” – wspomina były papieski kamerdyner.

Gugel opowiada także o swoich osobistych doświadczeniach związanych z egzorcyzmami odprawianymi przez Jana Pawła II podczas audiencji generalnej na Placu Świętego Piotra. „Ja też tam byłem. Dziewczyna klęła z pianą na ustach. Jej głos był grobowy. Jeden z biskupów uciekł ze strachu. Ojciec Święty modlił się po łacinie, w skupieniu. W końcu dotknął jej głowy i natychmiast twarz opętanej się uspokoiła i rozpogodziła. Widziałem, jak wykonywał podobny obrzęd w salonie auli Pawła VI, także po audiencji” – twierdzi.

Gugel wspomina także wypady incognito papieża Wojtyły poza Watykan. Podkreśla, że nie o wszystkich pisano w gazetach. Ojciec Święty uwielbiał góry Abruzzo. Wierny kamerdyner dodał, że nigdy nie słyszał od Jana Pawła II w ciągu 27 lat, aby o coś prosił przy stole, bo jadł to, co było.

Najgłębiej przeżył ostatnie chwile Jana Pawła II 2 kwietnia 2005 r. Wraz z całą rodziną był przy łożu Ojca Świętego. „Ostatnia przyszła Carla Luciana Maria. Gdy tylko weszła do pokoju, papież obudził się z letargu, otworzył oczy i uśmiechnął się. Jakby chciał powiedzieć: «Poznaję cię, wiem kim jesteś»” – wspomina Angelo Gugel.

Przypomina, że przez pierwszych dziewięć miesięcy pontyfikatu był też kamerdynerem Benedykta XVI, chociaż czasami później, pomimo, że już był emerytem był też proszony o pomoc. W 2010 roku przez cały sierpień był z Ojcem Świętym w Castel Gandolfo. „Na koniec powiedziałem mu, że czułem się jak w rodzinie. Odpowiedział: «Ależ zawsze jesteś tutaj w rodzinie!»” - wspomina. Dodaje, że niedawno ponownie odwiedził Benedykta XVI. „Widziałem, że jest bardzo świadomy tego, co się dzieje. Tylko nogi są niepewne. Jest zmuszony do odprawiania Mszy św. na siedząco” – powiedział w wywiadzie dla Corriere della Sera były kamerdyner trzech papieży.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem