Reklama

A w Chłopicach zgodnie z tradycją

Alicja Wielgos
Edycja przemyska 36/2004

Świętowanie zbiorów we wsi Chłopice ma już blisko stuletnią tradycję. W czasach międzywojennych, gdy właścicielem chłopickich pól był obszarnik śp. Marian Lisowiecki i jego żona Maria, dożynki organizowane były w dwojaki sposób. Osobno, dla wioski organizował je sołtys zwany wtedy wójtem, dla dworu zaś zarządca majątku.
Wieńce wiejskie wyplatało się w niedzielę na pastwisku. Na tę okoliczność przychodzili wszyscy mieszkańcy, przynosili wybrane, dorodne kłosy i kwiaty do przybrania, a grupa kobiet, co roku przeważnie ta sama, wyplatała dwa wieńce z czterech zbóż. Śpiewano przy tym pieśni, najczęściej maryjne, piosenki ludowe i przyśpiewki o problemach życia codziennego. Przygrywali wiejscy muzykanci i trwały wspólne tańce. Mimo ogólnej biedy i niedostatku, mimo tego, że ludzie nie mieli lepszych świątecznych ubrań i butów, w ten dzień byli weseli. Razem tańczyli i śpiewali, cieszyli się z urodzajów, jednoczyli w swojej niedoli.
Inny charakter miało wyplatanie wieńca dożynkowego we dworze. Samo wicie odbywało się w tygodniu w gronie pracownic dworu, a w przyśpiewkach wychwalano dobroć państwa Lisowieckich. Zarządca wybierał cztery dziewczyny tzw. wieńczarki, które gotowy, ozdobiony kwiatami wieniec, zanosiły przed rezydencję obszarnika. Dziedziczka i właścicielka folwarku przyjmowały wieniec i życzenia, a w zamian dawały dziewczętom po 2 m materiału na sukienki. 15 sierpnia w święto Matki Bożej Zielnej wieńce zawożono do kościoła na poświęcenie i podziękowanie Bogu za zbiory. Organizatorzy dożynek zabiegali wtedy o jak największą paradę, wybierano najładniejsze konie, wóz. Wtedy jeszcze święcono wieńce z Jankowic i Morawska; poszczególne grupy konkurowały o zajęcie najlepszego miejsca przed ołtarzem.
Taka forma dożynek przetrwała do dziś. Można jednak zauważyć, że nie jest to już tak radosne, wspólne świętowanie. Jeszcze 20 lat temu tańczono taniec tzw. miotlarza, którym była osoba, co we wspólnym kole nie znalazła pary i tańczyła z miotłą. Bez tej zabawy nie odbyły się żadne dożynki. Pojawia się obecnie niezrozumienie samej istoty dożynkowego święta, które jest wyrażeniem wdzięczności Bogu za zebranie plonów. Jest natomiast presja młodego pokolenia, by była to tylko impreza dla miłego spędzenia czasu.
W okolicznych miejscowościach nie ma tak uroczystego wicia wieńca dożynkowego, jak w Chłopicach. Dlatego należą się podziękowania dla sołtysa Zbigniewa Klepaka, który mimo młodego wieku nie ulega tendencji odchodzenia od tego, co tradycyjne i polskie i co stanowi o przetrwaniu narodu. Podziękowania składamy także proboszczowi ks. Jackowi Książkowi, który znalazł czas, by w ten dzień spotkać się z rolnikami i parafianami i swoją obecnością potwierdzić słuszność organizowania dożynek. Tegoroczne żniwa rolnicy z Podkarpacia przeżywali z obawą, ze względu na niesprzyjającą pogodę. Jednak jeśli nadzieja w Panu, On nie zawiedzie.
Dożynki wiejskie, czyli wicie wieńca w Chłopicach miało miejsce 8 sierpnia br., poświęcenie zaś 15 sierpnia i połączone było z wprowadzeniem kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, która zakończyła małą peregrynację. To, że te dwie uroczystości zbiegły się razem, to dla nas, maryjnej parafii, nie jest bez znaczenia. Tym goręcej dziękujemy Bogu za zebrany chleb i za dar nawiedzenia Maryi Królowej Polski w cudownym wizerunku.

Reklama

Wyrzucony z Norwegii za obronę polskich dzieci

2019-02-18 07:58

Artur Stelmasiak

W poniedziałek o godz. 17 odbędzie się demonstracja przed ambasadą Norwegii przeciwko antyrodzinnej polityce Oslo, gdzie odbiera się dzieci m. in. polskim rodzinom. Powodem pikiety jest wyrzucenie polskiego dyplomaty konsula dr Sławomira Kowalskiego wbrew stanowisku rządu RP.

Twitter

Norweski MSZ tłumaczy, że konsul podczas swoich interwencji w obronie dzieci nie podporządkował się policji i urzędnikom Barnevernet. Jednak z opinii świadków i nagrań udostępnionych przez Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris jednoznacznie wynika, że to norwescy policjanci i urzędnicy złamali międzynarodowe prawo, a zwłaszcza zapisy Konwencji Wiedeńskiej o prawie konsularnym.

Na filmie ujawnionym na youtube dokładnie widać i słychać, że policjanci zmusili polskiego konsula do opuszczenia budynku, gdzie znajdowały się polskie dzieci. Co więcej, osobie posiadającej immunitet dyplomatyczny policjanci grozili użyciem siły i mówili: "Masz ostatnią szansę żeby stąd wyjść, albo cię wyniesiemy". "Masz wyjść, bo ja tak mówię!". Natomiast rzeczniczka norweskiego MSZ nadal powiela kłamstwa i oskarżenia wobec konsula, że zachowywał się gwałtownie, utrudniał wykonywanie obowiązków i odmówił stosowania się do poleceń policji. - Konsul miał pełne prawo do interwencji, a policja powinna mu w tym pomoc. Nagranie czarno na białym pokazuje, że konsul działał zgodnie z prawem, a prawo łamali norwescy policjanci. To jawne pogwałcenie prawa konsularnego z Konwencji Wiedeńskiej. Mam nadzieję, że te sprawy zostaną postawione na arenie międzynarodowej - mówi mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Ordo Iuris, który jest zaangażowany w obronę polskich rodzin w Norwegii.

Konsul Sławomir Kowalski został bardzo brutalnie potraktowany przez norweską dyplomację. W szybkiej odpowiedzi na to polski MSZ w tym samym czasie odwołał norweską panią konsul z Warszawy. W tej sprawie chodzi o ochronę Polaków w Norwegii, których jest tam ok. 200 tys. i są największą mniejszością narodową w tym kraju. - Mam tezę, że w kontekście relatywnie niskiego przyrostu naturalnego w Norwegii, możliwość asymilacji polskich dzieci jest bardzo atrakcyjna dla rządu norweskiego. I dlatego szuka się pretekstu, by polskie dzieci zabrać polskim rodzinom, odciąć je od polskiej kultury i tradycji, by zrobić z nich Norwegów, których dziś tak bardzo brakuje w Norwegii - mówił poseł Jan Dziedziczak i były wiceminister MSZ.

Pikieta rozpocznie się w poniedziałek 18 lutego 2019 roku przed ambasadą Norwegii, al. Armii Ludowej 26 o godz. 17.00

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Potrzebujemy realnej polityki wspierającej kobiety

2019-02-20 19:14

Parlament Europejski przegłosował rezolucję na temat wrogiego nastawienia w odniesieniu do praw kobiet i równouprawnienia płci w UE. W głosowaniu udało się odrzucić kilka najbardziej skandalicznych postulatów m.in. dotyczących przeciwdziałania dezinformacji ws. ochrony życia oraz wprowadzenia obowiązkowej edukacji seksualnej dzieci i młodzieży. Niestety PE zaakceptował postanowienia potępiające ukierunkowanie polityki równości na politykę rodzinną i macierzyńską oraz prowadzenie kampanii przeciwko Konwencji Stambulskiej. Europosłowie zgodzili się również na uznanie aborcji jako środka zwiększającego równouprawnienie kobiet. Debata i głosowanie nad rezolucją były kolejnym przykładem ośmieszenia i dyskredytowania polityki równości płci przez populizm skrajnej lewicy.

Biuro Poseł do Parlamentu Europejskiego

Rezolucja została przygotowana przez Komisję Praw Kobiet i Równouprawnienia (FEMM) zdominowaną przez środowiska lewicowe, co znalazło odzwierciedlenie w tekście rezolucji, która zmierzała m.in. do ograniczenia wolności słowa, poprzez wezwanie do potępienia krytyki Konwencji Stambulskiej. Jest to dowód na niebywałą hipokryzję bowiem środowiska te na sztandarach mają obronę wolności słowa, będącą jednym z filarów Karty Praw Podstawowych UE, a tymczasem podejmują działania tę wolność ograniczające.

Ta, tzw. postępowa lewica potępiła również ukierunkowanie polityki równości płci na politykę rodzinną i macierzyńską. Argumentowano to tym, że wspieranie rodziny i macierzyństwa nie służy trwałym zmianom, które prowadziłyby do poprawy praw kobiet w dłuższym czasie. Takie myślenie jest koronnym dowodem na to, że dla środowisk liberalno-lewicowych macierzyństwo jest przysłowiową „kulą u nogi”, która przeszkadza kobiecie w rozwoju zawodowym. W tekście znalazło się także skandaliczne wezwanie do uznania ochrony życia poczętego za dezinformację, co byłoby próbą ograniczenia działalności ruchów pro-life. W tym akurat przypadku Parlament Europejski zachował zdrowy rozsądek i zapis ten odrzucono w głosowaniu.

Uznanie, że aborcja i prawa mniejszości seksualnych miałyby być rozumiane jako pogorszenie praw kobiet uznaję za aberrację. Dlatego zgłosiłam alternatywną rezolucję wskazującą realne problemy kobiet. Podkreślam w niej potrzebę zmniejszania luki płacowej i emerytalnej pomiędzy kobietami i mężczyznami. Zwracam uwagę na konieczność zwalczania przemocy wobec kobiet. Potępiam okaleczanie żeńskich narządów płciowych oraz zawieranie przymusowych małżeństw, które dotyczą małżeństw osób dorosłych z dziećmi. Ponadto wskazuję, że udział kobiet w życiu publicznym powinien być większy oraz podkreślam potrzebę dążenia do równowagi między życiem zawodowym i prywatnym. Zwracam również uwagę na problem postępującej seksualizacji wizerunku kobiet.

Niestety Parlament Europejski po raz kolejny dał się złapać na lep lewicowej propagandy i przyjął rezolucję przygotowaną przez Komisję Praw Kobiet i Równouprawnienia. Dokument ten poparła niestety spora grupa posłów PO. Widać, że Platforma będzie się ścigać z Wiosną Roberta Biedronia o elektorat skrajnie lewicowy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem