Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Odsłonięcie popiersia St. Sojczyńskiego, ps. Warszyc

2017-10-22 08:58

Jolanta Kobojek

Jolanta Kobojek
Odsłonięcie popiersia kpt. Stanisław Sojczyńskiego ps. Warszyc w Częstochowie

U zbiegu ulic: Wręczyckiej i św. Rocha w Częstochowie odsłonięto dziś (21 października) popiersie kpt. Stanisława Sojczyńskiego, ps. „Warszyc”. Uroczystość odbywająca się pod honorowym patronatem MON, Antoniego Macierewicza stanowiła realizację II etapu inwestycji Pomnik Pamięci Narodowej, upamiętniającej Wielkiego Żołnierza Bohatera. Jednym z gości honorowych uroczystości był syn „Warszyca”, noszący imię ojca - Stanisław Sojczyński. Dla niego ten dzień był pełen emocji i wzruszeń.

Spotkanie rozpoczęło się Mszą św. sprawowaną w kościele Podwyższenia Krzyża Świętego pod przewodnictwem abp. Wacława Depo.

Podczas homilii metropolita częstochowski odwołując się do osoby kpt Sojczyńskiego przypominał: „Chrystus został z nami aż do skończenia świata, żeby każdy wysiłek, każde cierpienie, każda śmierć miała swój sens wobec Boga, wobec ludzi i wobec historii”.

Reklama

Zobacz zdjęcia: Odsłonięcie popiersia St. Sojczyńskiego, ps. Warszyc

W uroczystościach uczestniczyli weterani Wojska Polskiego, Komitet Budowy Pomnika, poczty sztandarowe, posłowie RP, delegacje samorządowe, młodzież oraz mieszkańcy Częstochowy i okolic.

W specjalnym liście okolicznościowym przesłałabym przez ministra Antoniego Macierewicza, a odczytanym przez dyrektora generalnego, Bogdana Ściubuta czytamy: „Żołnierskie poświecenie kpt. Stanisława Sojczyńskiego miało głęboki sens. Jego postawa zapewnia mu należne miejsce wśród narodowych bohaterów. Dla Polaków, w tym dla obecnych żołnierzy Wojska Polskiego Warszyc pozostanie na zawsze wzorem żołnierza i obywatela oraz przykładem niezwykłej odwagi i wielkiego patriotyzmu”.

Posłuchaj: Odsłonięcie popiersia St. Sojczyńskiego, ps. Warszyc

Kpt. Stanisław Sojczyński ps „Warszyc” to jeden z Żołnierzy Wyklętych, oficer Armii Krajowej, który nie złożył broni po zakończeniu okupacji niemieckiej. W 1945 r. został dowódcą Konspiracyjnego Wojska Polskiego – najsilniejszej zbrojnej organizacji antykomunistycznego podziemia, działającej w centralnej Polsce. Rok później., w szczytowym okresie działalności, KWP skupiało w swych szeregach ponad tysiąc partyzantów, obejmując swym działaniem tereny województwa łódzkiego, katowickiego, poznańskiego i kieleckiego. Kpt. Sojczyński, ujęty zdradziecko przez funkcjonariuszy UB, w grudniu 1946 r. został skazany na karę śmierci, którą wykonano 19 lutego 1947 r. Postanowieniem Prezydenta RP, Lecha Kaczyńskiego 5 listopada 2009 r. został pośmiertnie mianowany na stopień wojskowy generała brygady.

Tagi:
żołnierze niezłomni

Los rodzin Żołnierzy Wyklętych

2018-03-21 09:42

Ks. Czesław Galek
Edycja zamojsko-lubaczowska 12/2018, str. IV

Archiwum autora
Rodzina Pyterów: Ignacy, Sabina, Henio

Od 2011 r., w dniu 1 marca, obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, czyli bojowników antykomunistycznego i niepodległościowego podziemia, którzy mając świadomość, że okupacja niemiecka zastąpiona została rosyjską, stanęli w obronie niepodległego bytu Państwa Polskiego, walcząc o prawo do życia w wolnej i suwerennej Ojczyźnie.

Walka z reżimem komunistycznym

Żołnierze Wyklęci, albo raczej Niezłomni, toczyli walkę ze służbami bezpieczeństwa ZSRR, oddziałami NKWD i SMIERSZ-a (skrót od rosyjskich słów „śmierć szpiegom” – była to zbrodnicza komórka kontrwywiadu wojskowego do zwalczanie antysowieckich narodowych struktur wojskowych i politycznych na ziemiach „wyzwalanych” przez Armię Czerwoną) oraz zależnymi od nich służbami bezpieczeństwa w Polsce: Milicją Obywatelską, Urzędem Bezpieczeństwa Publicznego i Korpusem Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W ich szeregach byli żołnierze Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych, organizacji „Niepodległość”, „Wolność i Niezawisłość” i wielu innych. Liczbę członków wszystkich organizacji i grup konspiracyjnych szacuje się na 120-180 tys. osób.Ścigani i prześladowani prowadzili nierówną walkę z przerażającą machiną komunistycznego terroru. Bardzo wielu z nich zostało aresztowanych i podanych bestialskiemu śledztwu, a potem w sfingowanych procesach skazanych na karę śmierci lub długoletniego więzienia. Wielu zostało wywiezionych w głąb Związku Radzieckiego, i nie wszyscy stamtąd powrócili. Szacuje się, że ponad 20 tys. żołnierzy podziemia zginęło w walkach, zostało zamordowanych skrytobójczo lub w więzieniach NKWD i Urzędu Bezpieczeństwa oraz na mocy wyroków komunistycznych sądów.

Represjonowanie rodzin

Żołnierze Niezłomni musieli się zmierzyć nie tylko z siłami agresora sowieckiego, ale również z wymierzoną w nich bezpardonową propagandą komunistyczną, która określała ich „bandami reakcyjnego podziemia”, „wrogami ludu”, a nawet „faszystami”. Dotyczyło to nie tylko ich osobiście, ale również ich rodzin. Dobrze, że dużo się mówi na temat bohaterstwa tych, którzy toczyli walkę z bronią w ręku z komunistycznym wrogiem. Nie należy jednak zapominać o żonach i dzieciach, którzy drżeli o los swoich mężów i ojców. Także o ojcach i matkach, którym nieznany był los ich dzieci. Nie wiedzieli, czy jeszcze żyją, czy też nie. Jeśli dowiedzieli się, że zginęli, to nie wiedzieli i nigdy mieli się nie dowiedzieć, gdzie są pochowani. Gdy żołnierze powrócili z więzień po odsiedzeniu kary, czy też na skutek amnestii, to byli szkalowani i prześladowani, i to nie tylko oni, ale także ich najbliżsi przez represyjny aparat komunistyczny. Stygmatyzowani byli mianem ojców, matek lub dzieci „bandytów”. Byli inwigilowani przez aparat bezpieczeństwa i utrudniano im karierę zawodową. Dzieciom Żołnierzy Wyklętych niekiedy uniemożliwiano kontynuowanie nauki w szkołach średnich, nie mówiąc już o dostaniu się na studia. Często rodziny Żołnierzy Wyklętych, którzy polegli lub zostali zamordowani, żyły w biedzie i ciągłym stresie, co źle wpływało na ich stan psychiczny. Przykładem tego może być rodzina Pyterów.

Ceniony partyzant

Ignacy Pyter brał udział w kampanii wrześniowej w 1939 r. w stopniu plutonowego. Po powrocie z wojny podjął pracę jako ślusarz w Zakładzie Tartacznym należącym do Ordynacji Zamoyskiej w Długim Kącie k. Józefowa Biłgorajskiego. Od razu zaczął zbierać potajemnie broń porzuconą przez żołnierzy polskich, ponieważ uważał, że na pewno się przyda do walki z najeźdźcą oraz werbował kolegów do konspiracji. W listopadzie 1941 r. koło Majdanu Nepryskiego stu zwerbowanych przez niego ludzi złożyło przysięgę żołnierską. Przez całą okupację niemiecką był żołnierzem Armii Krajowej o pseudonimie „Murzyn”. Służył w oddziale znanego dowódcy partyzanckiego Konrada Bartoszewskiego ps. Wir.

Uczestniczył w wielu bitwach z Niemcami, w tym również w największej bitwie partyzanckiej pod Osuchami pod koniec czerwca 1944 r. Uczestniczka tej bitwy, sanitariuszka Janina Rogulska-Bartoszewska, żona „Wira”, tak go wspomina z tamtych dni: „Spokojny, usłużny i zawsze ostatni ze swoimi potrzebami stale zjawiał się tam, gdzie był najpotrzebniejszy. Przytrzymywał rannych, pomagał ich opatrywać. Znikał niepotrzebny, by zjawić się znowu wtedy, kiedy zdawało mi się, że nikt nie zechce mi pomóc. (…) Na zawsze zostanie w naszej pamięci takim, jakim był wówczas. Najwytrwalszym i najofiarniejszym kolegą, oddanym całkowicie sprawie wolności, jaką sobie wymarzył. – Trudno będzie zatrzeć gorycz po jego śmierci z pamięci nas wszystkich”. (Cytat z książki wydanej w 1946 r. W jej przypisie podano tylko, że „zginał tragicznie w kwietniu 1945 r.”! ).

Tak jak jego dowódca i wielu innych partyzantów, nie złożył broni, gdy w lipcu 1944 r. na Zamojszczyznę wkroczyła Armia Czerwona. Pozostał w lesie, by walczyć z nowym najeźdźcą. Był poszukiwany przez UB. Kilkakrotnie funkcjonariusze dokonywali rewizji w jego domu.

1 kwietnia 1945 r. partyzanci na czele z „Wirem” zostali zaproszeni na Święta Wielkanocne przez mieszkańców Górnik k. Józefowa Biłgorajskiego na tradycyjne święcone jajko. Funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego zrobili na nich zasadzkę. Gdy partyzanci o niej się dowiedzieli, zaczęli uciekać dwiema furmankami w kierunku lasu. Ubecy otworzyli do nich ogień z karabinów maszynowych, raniąc jednego konia. Partyzanci zostawili furmankę i zaczęli uciekać pieszo w kierunku lasu. Ignacy Pyter pozostał na miejscu i z karabinu maszynowego ostrzeliwał napastników, dając tym samym możliwość ucieczki do lasu swojemu dowódcy i innym kolegom. Został zastrzelony przez ubeków. Jego ciało zostało zakopane w wielkiej tajemnicy nocą przez trzech jego towarzyszy broni na cmentarzu parafialnym w Józefowie Biłgorajskim. Po kilku latach jego szczątki zostały przeniesione do kwatery partyzanckiej i Wojska Polskiego na tym cmentarzu. Jego żona nigdy nie dowiedziała się, gdzie jest pochowany. Dzięki staraniom podjętym przez siostrę zakonną Jadwigę Skwaryło, Franciszkankę Misjonarkę Maryi, udało się ustalić na początku lat 90. XX wieku datę i miejsce jego śmierci i pochówku.

Tragedia rodzinna

Jego żona Sabina była nieustannie nękana przez Urząd Bezpieczeństwa do tego stopnia, że musiała opuścić swój dom w Długim Kącie i udać się wraz z synem Henrykiem (ur. 1932 r.) do rodziny swojej siostry Marii Skwaryło mieszkającej w Deszkowicach k. Szczebrzeszyna, by w jej domu zamieszkać. Wspomniana s. Jadwiga Skwaryło, córka Marii, opisuje trudne warunki materialne i psychiczne, w jakich żyła jej ciocia. Obydwie rodziny, nękane i upokarzane przez aparat komunistyczny, żyły w biedzie. Henryk ukończył tylko szkołę podstawową, bo nie było pieniędzy, aby go wysłać do szkoły średniej. Jej ciocia Sabina żyła w ciągłym strachu, że jako żona „bandyty” w każdej chwili może zostać aresztowana. Ustawicznie użalała się nad swoim losem, nad synem oraz nieżyjącym mężem. W tym bólu zmarła w 1974 r. Ta pełna bojaźni atmosfera panująca w domu rodzinnym miała negatywny wpływ na Henryka, który popadł w chorobę psychiczną, został umieszczony w szpitalu psychiatrycznym w Radecznicy, gdzie przebywał aż do śmierci w 2017 r. Taką cenę płaciły rodziny Żołnierzy Wyklętych. Im też należąsię szacunek, cześć i chwała.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Ks. Marek Dziewiecki o złamaniu przysięgi małżeńskiej [#10]

2018-06-24 12:29

Salve TV

W jaki sposób możemy chronić nasze małżeństwo? Co oddalenie się od Boga ma wspólnego z przysięgą małżeńską? - mówi ks. Marek Dziewiecki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Międzynarodowe Mistrzostwa Polski Duchowieństwa w szachach klasycznych

2018-06-25 13:07

XVII Międzynarodowe Mistrzostwa Polski Duchowieństwa, w szachach klasycznych, odbędą się w Wyższym Seminarium Duchownym w Łowiczu, ul. Seminaryjna 6, 99-400 Łowicz, w dniach 9 - 14 lipca 2018 r.

Dgłodowska/pixabay.com

Na dystansie 9 rund systemem szwajcarskim.

Tempo gry: 90' + 30'' na ruch.

Turniej zgłoszony do klasyfikacji rankingowej FIDE.

Może w nich wziąć udział duchowieństwo kościołów chrześcijańskich;

księża diecezjalni i zakonni, alumni, bracia zakonni i siostry zakonne.

Zgłoszenia prosimy kierować telefonicznie:

ks. Krzysztof Domaraczeńko, tel. 602 826 454 lub przez e-mail kdomar#wp.pl,

a także przy pomocy formularza na stronie: http://www.smpd.pl/next/mail.php .

W zgłoszeniu prosimy podać następujące dane:

- nazwisko i imię

- miejscowość

- diecezja / seminarium / zakon

- data urodzenia

- kategoria szachowa i ranking

Zakwaterowanie i wyżywienie na miejscu.

Odprawa techniczna będzie 9 lipca 2018 r. (poniedziałek) o godz. 15.00. I runda w poniedziałek o godz. 15.15.

Zakończenie XVII SMPD będzie w sobotę 14 lipca ok. godz. 12.00.

Regulamin XVII SMPD w WSD w Łowiczu jest na stronie: http://www.smpd.pl/next/mail.php .

Sprzęt do gry (szachownice, bierki, blankiety zapisu partii i zegary) zapewniają organizatorzy.

Klerycy, bracia i siostry zakonne nie wnoszą opłat w związku z Mistrzostwami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem